Miłość po turecku

3

…czyli orient dla każdego. Jeżeli myślicie, że teraz poczytacie o kolejnej odsłonie seksu tantrycznego, gdzie najważniejszym elementem będzie siedzenie naprzeciw siebie po turecku… to szybko was wyprowadzam z błędu. Po pierwsze – nie, nie macie racji i po drugie – tak, macie całkowitą rację. Dwa odrębne stany, dwie rzeczy do wyjaśnienia, czy „wręcz” skończenia – dosłownie i w przenośni ;)

Zatem czym jest miłość po turecku, seks po turecku lub czy miłość turecka to kolejny seks tantryczny? Nie – tutaj nie będzie siedzenia, oddychania olejkami i palenia fajek tureckich, aby w ekstazie wyobrażać sobie jak doskonale oddychamy, kochając się przekazywanymi w oddechu atomami miłości i narkotyzując domysłami o czym fantazjuje właśnie nasz partner. Ale od siedzenia po turecku, aby stało się za dość tradycji, możemy zacząć.

No dobrze, dość wywodów, bo mamy coś do skończenia.

Aby to zrobić trzeba powiedzieć np. „Kochanie, mam do skończenia dwie rzeczy, pomożesz mi?” – i nasze Kochanie, zachęcone miłą zachętą, zazwyczaj chętnie chce nam pomóc. Pyta wówczas zobowiązująco „Co?” albo w wersji bardziej zakochanej „Co… Kochanie?”. Wtedy na twarzy możemy ukazać uśmiech nr 12 (cwaniaczek/pewniaczek), oraz głosem eksperta wygłosić własną interpretację instrukcji, która wygląda tak:

Miłość po turecku

Ubiór

Zaczynamy od ubioru, bo jak w każdym rytuale, a zwłaszcza orientalnym, ubiór stanowi ważny element przygotowania. Zatem warto wykorzystać wszelkie sprawdzone strategie – te delikatne jak również te brutalne, aby z gracją, pewnością siebie i stanowczością namiętnie i z pełną determinacją wyżej wymienionego ubioru po prostu się pozbyć.

Pozycja

Gdy już będziecie nadzy jak święci tureccy i jakimś cudem uda wam się od siebie odkleić (wiem, że po namiętnym rozbieraniu odklejanie od siebie wymaga niezwykłej siły woli, a doprowadzenie odklejenia do końca zasługuje przynajmniej na pochwałę), możecie przejść do kolejnego etapu odkrywania orientu we własnej sypialni. Siadamy naprzeciw siebie, oczywiście możemy zacząć od siadu tureckiego, ale nie jest to na szczęście warunek konieczny.

Pierwszy krok

Siadamy i zaczynamy rozmowę… lub tylko na siebie patrzymy. Nie możemy być przerysowani, bądźmy naturalni. Przy okazji warto mieć w głowie świadomość, że nie gramy w tureckim pornolu ;) Jeżeli rozmowa się nam nie klei… a gwarantuję, że kleić się nie będzie, zaczynamy zabawę.

Może rozpocząć ją Pani, lekko rozkładając nóżki, śliniąc palec i delikatnie, powoli, patrząc w oczy partnera, ześlizgując się nim aż do cipki. Ten ruch raczej nie przejdzie niezauważany w oczach faceta. Pan może być bez obaw mniej finezyjny i z pełnym spokojem może zacząć dotykać się palcami (jeżeli jeszcze potrzebuje pobudzenia) – lub chwycić od razu pełnym, pewnym i sprawdzonym chwytem swój sprzęt, zwany potocznie toporem.

Możecie być trochę zawstydzeni, możecie być bardziej lubieżni. Tutaj mała podpowiedź… Pani może pozwolić sobie na więcej, być z pełną premedytacją bardziej wyuzdana bo to – zazwyczaj – w oczach faceta odbierane bardzo pozytywnie. Wiem jednak, że Panie same z siebie mogą nie chcieć się przełamać do zbyt drapieżnych i bezpruderyjnych zachowań. Panowie natomiast w drugą stronę – nie powinni się za bardzo popisywać, bo to może być źle odebrane przez Panią. Zatem sugeruję Paniom – więcej luzu, Panom wiec powściągliwości…

Atmosfera

Bo do niej musimy na chwilę wrócić. Wystarczy patrzeć i próbować nadążyć lub zwolnić i poczekać, nie trzeba mówić. Trzeba patrzeć, a atmosfera zbuduje się sama. Możecie założyć, że nie wolno wam się dotykać, będzie trudniej, a atmosfera będzie jeszcze bardziej … rozgrzana. Możecie też nawet tutaj poszukać wariacji i własnych interpretacji. Jak? Już podpowiadam:

Pani na Panu

Najprościej – Pani siada na wysokości brzucha Pana. Może usiąść przodem lub tyłem. Przodem – facet patrzy na to co robią jej paluszki, a ona mu w oczy… i widzi, ale nie za dużo, bo gdy jest zbyt przyjemnie to to, co widzi przestaje mieć znaczenie… Pan za to widząc co przed nim się wyprawia raczej nie będzie potrzebował dużo czasu, aby też doprowadzić się do podobnego stanu.

Gdy jednak Pani zdecyduje się usiąść tyłem – Pan też nie powinien narzekać na widoki… Pani tym bardziej.

Podpowiem jeszcze, że w obu wypadkach Pani może lekko poruszać biodrami, co dodatkowo stymuluje Pana, a i jej samej dodać może odrobinę pewności siebie… zwłaszcza, gdy zobaczy jak jej facet na nią patrzy.

Pan na Pani

A teraz drogi Drwalu, czas na Twój popis. Gdy Pani leży, możesz usiąść na jej nogach (jeżeli trzyma je razem) lub delikatnie na biodrach. Akurat w wypadku faceta polecam siadanie przede wszystkim przodem, bo tyłek faceta w tej zabawie jest mniej interesujący ;) Pan też powinien poruszać biodrami, działa to tak samo na Panią.

Dodatkowe zasady?

Jest jedna – kończymy tak jak zaczęliśmy, poza tym możecie założyć, że nie pomagacie sobie… o ile potraficie się powstrzymać. My z Alicją mamy z tym mały problem i nie ukrywam, że nieraz gdy widzę jak moja Dziewczyna doprowadza się na skraj, nie potrafię się opanować i zaczynam ją lizać, powoli podskubuję jej nogi, czasami liżę jej palce gdy sama kończy, zlizuję co tylko mogę…, a gdy mam jej zgodę, to pozwalam sobie również na więcej… ale nie o lizaniu jest ten tekst, to tylko podpowiedź ;) Soczysta i namiętna… ale nadal podpowiedź ;)

Pomóc też może Pani, o ile zdąży skończyć i jeszcze ma siłę, chwytając swoją Panią delikatnie lub mniej delikatnie za włosy i wkładając pulsujący i rozgrzany topór prosto do jej delikatnych i ledwo łapiących powierzę ust…

Skoro jesteśmy przy końcu, to podpowiem wam, że taki koniec to początek naprawdę długiej nocy, dlaczego? Otóż Pani jest trochę mniej przytomna i czuje więcej, a Pan po jednym skończeniu może dłużej.

Podoba wam się taka wersja orientu w sypialni? Jeżeli jeszcze nie złapaliście na czym polega, otóż polega na tym, aby skończyć dwie rzeczy, samodzielnie i w podobnym czasie, patrząc sobie przy tym w oczy… lub inne miejsca, gdzie rzeczy się kończą ;)

Komentarze3 komentarze

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter