Mineta zamiast goździka

22

Właściwie to idealna mineta jest prezentem na każdą okazję. Idealna mineta to umiejętność, która obok wiązania krawata, prasowania sobie koszuli oraz zrobienia dobrego śniadania, powinna być podstawową umiejętnością prawdziwego faceta, prawdziwego Drwala no i oczywiście dżentelmena… choć ten ostatni może być na to trochę zbyt elokwentny ;)

Zacznijmy od kilku zasad…, po pierwsze gra wstępna, czyli na wszystko trzeba zapracować. Ok, tak szczerze to nie do końca, bo czasami mineta znienacka jest najlepszą grą wstępna… ale tylko czasami. Zazwyczaj zdecydowanie lepiej skupić się na Twojej Pani wcześniej. Tak jak kiedyś mówiłem gra wstępna zaczyna się rano przy śniadaniu (tym prawdziwym, drugim ;) ), a kończy jakoś przed snem… Gra wstępna może być drogą na skróty, jeżeli nie masz wprawy, a gdy ją masz… możesz zapewnić swojej Pani bardzo niezwykłe doznania. Doprowadzisz ją do znacznie mocniejszego i głębszego orgazmu. Poza tym… mówiąc zupełnie szczerze – gra wstępna powinna odbywać się cały dzień… od przypadkowych muśnięć po głębokie pocałunki… podczas robienia jajecznicy ;)

Najważniejsza zasada dobrej minety… to czas! Ale nie mineta na czas, tylko mineta bez pośpiechu. To ma być jak smakowanie dobrego wina dla Ciebie, bo dla Twojej Pani będzie jeszcze lepsze. Powolne niespieszne ruchy to czyste szaleństwo, to tylko wydaje się takie zwykłe… Poza tym eksperymentuj, zwłaszcza na początku, szukaj nowych rzeczy, nowych smaków dla siebie i nowych doznań dla niej. Im lepiej poznasz klucze do sukcesu, tym lepiej dla Ciebie. Może kiedyś dojdziesz do takiej wprawy, że wystarczy Ci kilka precyzyjnych dotknięć?… zgłoś się wtedy, dam Ci dyplom ;P

Skoro znamy już najważniejszą zasadę przejdziemy do meritum, czyli szybki przepis na idealną minetę z orgazmem jak chiński mur… tzn bardzo długim, o ile się postarasz. Od czego zacząć? Najlepiej? Od ust :) Gorący i długi pocałunek. Pobaw się jej językiem, nie zostawiaj jej samej… następnie zajmij się uszami, delikatnie… (co ja piszę… zrób to po męsku) zaznacz tam swoją obecność… przejdź do szyi i skup się na niej szczególnie. Powinieneś usłyszeć pierwsze lekkie westchnienia… – to znaczy że robisz dobrą robotę.

Szyja to fantastyczne miejsce, nie opuszczaj jej za szybko… pobaw się nią, poliż, lekko pogryź ramiona i możesz zacząć zsuwać się na dół. Możesz minąć piersi… jedź językiem w dół… Niech Pani pomyśli, że zapomniałeś. Spokojnie wróć jednak do nich. Tutaj w grę wchodzi wszystko – lizanie… lekkie ssanie, mocne ssanie czy w końcu podgryzanie… ale delikatnie.

Zjeżdżaj niżej, zatrzymaj się przy pępku… ale nie zapomnij o boczkach, to podobnie jak szyja mało doceniane, ale bardzo ważne miejsce, znowu lizanie i gryzienie… zjedź niżej, po biodrach i miń na razie cel… zsuń się do stóp. Bardzo podniecające dla Twojej Pani może być np. ssanie palców u stóp lub pieszczenie każdego paluszka oddzielnie językiem. Zajmij się jedną i drugą stopą. Obie są przecież fantastyczne…

Potem lekko do góry, jedź językiem, podgryzaj ją czasami lekko, skub ustami, całuj i liż… zatrzymaj się na chwilkę przy kolanach. Spróbuj sięgnąć językiem pod kolano i lekko popieścić to miejsce… jesteś zdziwiony?

To idziemy do góry. Teraz będzie trudniej… dla niej ;) staraj się jednym powolnym pociągnięciem języka przejść po wewnętrznej stronie ud. Przenoś swoją uwagę z jednej nóżki na drugą… nie śpiesz się. Zmierzaj do celu, powoli, ale wytrwale, jak wspomniany przeze mnie kiedyś żółw ;)

Teraz, gdy już zbliżasz się do cipki zacznij używać długich pociągnięć od jednego uda do drugiego, ale przeskakuj cipkę… Nie jest to jeszcze ten moment. Poczujesz, że doprowadzasz do furii swoją Panią. Ona już chce… a Ty się jeszcze bawisz.

No dobrze to zaczynamy… albo możesz jeszcze nie, spróbuj najpierw dokładnie wylizać okolice cipki i warg oraz wzgórek… ten ostatni możesz lekko nadgryzać. A Teraz wróć do ust i pocałują ją i jeżeli chcesz możesz całą procedurę powtórzyć raz jeszcze… tylko uważaj, bo możesz skończyć z kolanem w swoich jajkach, jak się nie pospieszysz ;)

Zakładam, że znowu wróciłeś i zabieramy się do rzeczy.

Mineta zamiast goździka

Mineta właściwa

Po tym wszystkim co pisałem wcześniej, Twoja Pani powinna być już całkiem gotowa. Może powiem dosadniej, powinna bardzo konkretnie, używając dosadnych słów, domagać się, abyś zabrał się za nią porządnie. Ale pamiętaj też, że to Ty tutaj jesteś drwalem i nosisz toporek, zatem sam zdecyduj czy to właściwy moment, może warto jeszcze coś poprawić? ;)

Skoro masz już rozgrzaną Panią, to pierwsze co musisz zrobić to przyzwyczaić ją do siebie. Zacznij od długich delikatnych liźnięć od dołu do góry od tyłka aż po wzgórek. Staraj się dokładnie „rozlizać” wargi, to ważne, opowiem zaraz dlaczego… Ale też bardzo przyjemne. Powinieneś to widzieć po reakcji Twojej Pani.

Gdy już to zrobisz spróbuj zacząć delikatnie pieścić łechtaczkę. Możesz jej od razu nie znaleźć, dlatego powoli liż górną część wejścia do pochwy, pobudź ją, powinna się lekko powiększyć i poczujesz zgrubienie… to ona :) Aby było Ci łatwiej odnaleźć łechtaczkę, możesz lekko palcami rozchylić wargi, potem same już będą się układać, tylko poprawiaj je językiem raz na jakiś czas.

Teraz zaczyna się wielkie zadanie przed Tobą, musisz znaleźć klucze do swojej Pani. To nie będzie proste. Musisz dokładnie obserwować reakcje, oddech, słuchać wszystkiego. Nie da się tego zrobić dobrze, jeżeli nie znasz swojej Pani. Idealna mineta to coś zarezerwowane tylko dla dobrze znających swoje reakcje par… niestety, to nie numerek na jedną noc.

Aby sprawdzić co działa masz do dyspozycji cały arsenał. Zaczniemy od łechtaczki:

Lizanie – powolne, od szybkich energicznych ruchów po długie pociągnięcia jęzkiem po łechtaczce… oba te sposoby, zwłaszcza te długie, to istne szaleństwo dla Twojej Pani.

Masowanie – polega na tym, że kładziesz język na łechtaczkę i starasz się poruszać samymi mięśniami języka, masując ją lekko i mocno…

Ssanie – to trudne :) Ale może być bardzo niezwykłe, musisz dokładnie znaleźć łechtaczkę, zassać ja i trzymając w ustach (nie wolno Ci robić tego zębami), zacząć „biczować” ją językiem…

Dobrze… reszty nie zdradzam…

Generalnie dobieraj narzędzia powoli i sprawdzaj każde, zacznij od lizania, potem przejdź do masowania itd.

Do łechtaczki często wracaj i poświęcaj jej dużo czasu, ale czasami przerywaj… (mimo protestów), Twoja Pani to nie tylko łechtaczka, pieść ją całą… Mineta to nie tylko lizanie łechtaczki.

Często liż też wargi, nawilżaj je, wysysaj swoją Panią, wylizuj ją. I daj jej spróbować jak smakuje, wracając z głębokim pocałunkiem… Liż też dolną część cipki, ten łącznik pomiędzy cipką i tyłkiem, to działa bardzo zaskakująco. Zagłębiaj się językiem w swoją Panią, jak najgłębiej potrafisz i liż ją też w środku…

Gdy poczujesz, że Twoja Pani zaczyna przyśpieszać, poznasz to po tym że np. dociska Twoją głowę do siebie albo stara się za wszelką cenę zmusić Cię abyś nie przerywał, skup się już głównie na łechtaczce, ale nie zapominaj o całej cipce.

Wsuń palec do cipki i lekko drażnij przednią ściankę pochwy, liżąc lub masując łechtaczkę. Jeżeli chcesz lekko przyśpieszyć sprawy – drugą dłonią zacznij masować jej tyłek i wykorzystując to jaka jest wilgotna, o ile Ci na to powoli, lekko wsuń palec w jej tyłek… Również spróbuj nim lekko poruszać.

Teraz powinieneś zauważyć, że Twoja Pani jest już blisko. Pod żadnym pozorem nie zmieniaj teraz nic. Rób wszystko, nawet jak odpada Ci już język albo jest Ci strasznie niewygodnie, ale nie zmieniaj nic…

Gdy zrobiłeś dobrą robotę, poznasz ten moment… Pytania „miałaś?” są tak głupie w takim momencie jak „która godzina?”, więc radzę, abyś sobie odpuścił. Lepiej, jeżeli Twoja Pani Ci pozwoli, połóż na cipce swój język i spróbuj poczuć pulsowanie… To fantastyczna nagroda za dobrą robotę.

To tyle… :) Ale jak się domyślacie, to nie wszystko.

Mogę dodać jeszcze dwie rady na koniec. Właśnie na koniec, tuż przed końcem, przygotuj się, że Twoja Pani będzie chciała się wyszarpać, możesz ją przytrzymać… (jesteś silnym Drwalem, wiem że możesz) i przedłużyć orgazm, nie przestając lizać. Uważaj jednak, bo możesz skończyć z podbitym okiem albo bolącym toporkiem.

Druga sprawa, jeżeli w czasie Twojej pracy, Twoja Pani się rzuca lub ucieka, oznacza, że za bardzo kombinujesz, uspokój się… poszukaj innej drogi.

Czego nie robić?

Przede wszystkim nie gryź – nawet gdy prosi, nie wolno Ci gryźć łechtaczki. Jak już wspomniałem, nie przerywaj też nigdy, gdy jest już bardzo blisko bo zginiesz w ogniu piekielnym… albo, jeżeli nie wierzysz, przerwij i zobacz co się stanie… ;)

Nie koncentruj się też tylko na łechtaczce i na koniec… nie przestawaj nawet, gdy już prosi abyś przestał ;)

Komentarze22 komentarze

  1. Czemu ja nie miewam tych książkowych orgazmów? :( Mi jest dobrze, dre się wniebogłosy, ale nie wiem czy mi coś pulsuje i czy to jest na pewno orgazm to co ja przeżywam.. Może napiszcie coś o orgazmach :)

    • Mam dokładnie to samo… jest mi przyjemnie, ba nawet wspaniale, ale nigdy mężczyzna nie daje mi orgazmu… nie ważne jak długi czy krótki, szybki czy wolny jest. To głupie i przez to zaspokajam tylko jego I idę spać.

    • Powiem tyle, jeśli nie wiesz czy to orgazm to na pewno nie jest to orgazm. Uwierz mi będziesz wiedziała gdy już się pojawi. I polecam najpierw zabawy sama ze sobą. Naucz się jak dochodzić a później pójdzie już z górki. Spróbuj najpierw z prysznicem albo wyposaż się w wibrator – to ułatwi sprawę :)

    • Dlaczego moja pani ma tak, że jeżeli dochodzi, to często zdarza się tak ze każe mi przerwać, ale nie tak jak tu to opisano, przestaje reagować i krzyczy wściekły głosem żebym skończył. Nie wiem dlaczego tak się dzieje więc przestaje. Proszę o radę. :/

  2. Tak to przeczytałam i mam wrażenie że mógłby to napisać mój mąż <3 robi dokładnie to i jeszcze więcej a ja zaliczam najcudowniejszy odlot za każdym razem kiedy to robi :-)

  3. Ależ Wam zazdroszczę drogie kobiety takich wrażeń :) Mój chłopak jeszcze ani razu nie zabrał się do tych czynności, a ja nie mm odwagi, aby mu coś zarzucić lub zmusić do jakiś działań. Jestem przekonania, że sam powinien chcieć i wiedzieć, że chce coś dla mnie zrobić. To przykre, ale zazdroszcze Wam strasznie taki doznań ze swoim partnerem :)

    • Martyno – nie ma na co czekać! Kieliszek wina na odwagę i prosto z mostu – choć absolutnie uwodzicielsko – powiedz mu, że chcesz wreszcie poczuć jego język własnie tam ;) Życie jest za krótkie, żeby czekać, aż facet sam się domyśli ;) I nie czekaj z tym. Zrób to dzisiaj, teraz. Przy pierwszej okazji :)

      • Na pewno masz rację Alicjo, ale mam taką głupią, oporną cechę, że nie potrafię się przemóc. Zazwyczaj potrafię być bezpośrednia, ale do własnego faceta, którego mocno kocham – już nie. Wbrew pozorom to trudne! Ale nie mam chyba innego wyjścia z tej sytucji, jak w końcu wziąć sprawę w swoje ręcę. Zazdroszczę Ci Twojego drwala, któremu nie trzeba tłumaczyć, tak jasnych i oczywistych spraw ;)

  4. A ja poczytuję Was od jakiegoś czasu, raz się śmieje, innym razem utożsamiam z przeżyciami, a najczęściej podziwiam za kreatywność! Przez dzisiejszy wpis w końcu zdradziłam Wasze istnienie … Narzeczonemu :) Nie dlatego, że powinien się uczyć techniki czy samych metod, to nie to ;) chcę śmiać się, wspólnie z wypiekami czytać Wasze teksty i wdrażać w nasze życie co (hmmmmm) odważniejsze pomysły! Dziś zatem oboje pozdrawiamy :) A&A

  5. Tekst świetny, szkoda że mnie dzisiaj kilka uniesień ominie :( mój Drwal za bardzo wybrzydza w ”te dni” a ja mam wtedy zawsze wysokie libido. Trochę Ci zazdroszczę Alicjo ;)

  6. Ja mam to szczęście przeżywać takie orgazmy za każdym razem kiedy moja Drwalka zabiera się za mnie. Robi w 99% to co wyżej opisane

    • Bo my wiemy co lubią inne kobiety ^^ Ja nigdy nie ‚uczyłam’ się tego ale zawsze robiłam to co chciałam żeby robiono mnie. A efekty już pierwszego razu były bardzo wyraźnie widoczne :D

  7. „… nie przestawaj nawet, gdy już prosi abyś przestał ;)” Jedna z gorszych rad ever, w pewnym momencie dochodzę do stanu w którym jestem tak przewrażliwiona, że każdy kolejny dotyk już boli…tym nieprzyjemnym bólem – z rozmów z koleżankami wiem, że wiele z nas tak ma. Więc zdecydowane NIE oznacza NIE. Chyba, że chcecie Panowie zbierać zęby po tym jak Pani weźmie sprawy we własne…kolana.

    • Dziewczyny, przecież my z milion razy pisaliśmy, że te wszystkie „rady” trzeba dopasować do indywidualnych upodobań. Drwal zwykle pisze o moich reakcjach, tak samo jak ja piszę o jego – i w takich tekstach jak ten chodzi o kokieteryjne prośby, a nie asertywność. Przecież w dojrzałym, opartym na dobrej komunikacji związku takie rzeczy bez problemu się odróżnia :)

      • jak widać nie wszyscy czują te subtelności, ja uważam Wasze teksty w 3/4 za odzwierciedlenie tego, co się dzieje w moim związku.

        Co do tej „rady” konkretnie – uwielbiam to, że mój facet nie przestaje, nawet jeśli próbuję mu uciekać i proszę, żeby przestał, nawet całkiem stanowczo, bo zna już moje reakcje i wie, że to wszystko wina „zbyt dużej” przyjemności :D ja go nawet proszę, żeby mnie nie słuchał, bo wtedy mam kosmiczne orgazmy, których sama sobie nie zafunduję własną ręką (nie mówiąc o języku XD), bo zawsze przestaję, gdy robi się za miło, bo nie mogę wytrzymać.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter