Minetkowe wyzwanie Drwala

4

Historia zaczęła się tak jak tysiące poprzednich, a że Alicja wróciła do domu wcześniej, mogę zaryzykować i powiedzieć – „wracam z pracy, a tam Alicja”. Lubię takie dni. Alicja nie nudzi się nawet 5 min, wiec jej wcześniejszy powrót zazwyczaj oznacza, że wieczór niekoniecznie spędzimy jak zawsze.

Dokładnie tak było i tym razem. Już przekraczając próg poczułem, że tym razem czeka mnie coś specjalnego… ale, żeby nie zdradzić się co czuję, zapytałem z powagą – „Kochanie, kupiłaś nam na obiad chińczyka?”. Nagle zrobiło się cicho – „Tak, zje dziś z nami”… Te jej żarciki. Cóż, 1:0 dla Alicji, czas sprawdzić co tak ślicznie pachnie. Zrzuciłem płaszcz i poszedłem szukać mojej Mistrzyni Ciętej Riposty.

Znalazłem ją siedzącą za stołem. Na stole była szklanka wody i kanapka z serem…. ale zapach sugerował coś zupełnie innego. Alicja za to wyglądała prześlicznie, miała lekko pofalowane włosy, bardzo wyzywający makijaż, którego rano na pewno nie miała na sobie, mocno podkreślone usta i bardzo błyszczące oczy. Była ubrana w moją wczorajszą koszulę. Popatrzyłem jej w oczy, ona odwzajemniła spojrzenie, wzruszyła ramionami i powiedziała – „no co… tęskniłam”. Popatrzyłem na kanapkę, a ona dodała „byłam w stanie dojść do kuchni i zrobić Ci kanapkę, wiec nie wiem czy na nią zasługujesz…”. Coś tu bardzo nie pasowało, ten zapach… coś tu nie gra.

Minetkowe wyzwanie Drwala

„Mogę ją zjeść?” zapytałem, wkładając w te słowa, mimo głodu, nadzieję na słowo „nie”. „Jeśli zasłużysz…” odpowiedziała wstając. Gdy wstała koszula rozchyliła się i zobaczyłem, że mam przed sobą Alicję ubraną tylko w makijaż i moją koszulę. Wzięła mnie za delikatnie za rękę i pociągnęła za sobą. Zaprowadziła nas do łóżka po czym, wdrapała się na nie, wypinając tyłek powędrowała na czworaka i usiadła miedzy poduszkami. Lekko rozchyliła nogi, patrząc jednocześnie na mnie i mówiąc „chodź, sprawdzimy czy zasłużyłeś na kanapkę”.

Jednym susem znalazłem się przy niej, chwyciłem za uda i nie tracąc czasu zacząłem ją lizać. Po chwili lekko zsunęła się z poduszek tak, że była w pozycji półleżącej, więc mocniej rozsunąłem jej nogi obejmując mocniej uda. Zacząłem łapczywie, przycisnęła moją głowę do siebie, po kilku chwilach była już na skraju. Skontrowałem się na łechtaczce i rytmicznie ją pieszcząc wyszeptałem „powstrzymaj się, bo zaraz skończysz”… odpowiedziała przygryzając palce „próbuję”. Przestałem lizać łechtaczkę, ale o zadziałało na nią jeszcze mocniej, poczułem jak się spina, wiec wróciłem i rytmicznie, delikatnie muskając łechtaczkę skończyłem Alicję… Wyrwała mi się, to było bardzo szybka minetka….

White Rvbbit Bardotki

Gdy leżała w białych poduszkach pocałowałem ją lekko w policzek i wstałem. Czując że to nie koniec, rozluźniłem krawat i go zdjąłem, potem zdjąłem koszulę. Swoją drogą to całkiem ciekawa historia, mówisz dzień dobry, kończysz swoją Panią językiem, a dopiero potem orientujesz się że nawet nie rozluźniłeś krawata. To pewnie przez głód. Czas zapytać o kanapkę – „… zasłużyłem?”. Alicja otworzyła oczy, spojrzała na mnie półprzytomnym wzrokiem. „Zastanawiam się…”. Dlaczego? Jak to? Przecież odpadła po minucie, albo mniej?

Alicja spojrzała na szafkę, a tam leżało biało różowe coś. „Liżesz prawie tak dobrze jak to…”. Ślicznie… zostałem porównany do białego czegoś. „Co to jest?” Alicja tylko spojrzała na mnie jak na małego zagubionego zajączka, który to właśnie odkrył do czego służy marchewka (w sensie do jedzenia drodzy czytelnicy, do jedzenia ;) i strzeliła mi wykład na temat Sqweela, co w jej ustach przybrało bardzo seksowny dźwięk, zwłaszcza to „l” na końcu. Po wykładzie przez grzeczność zapytałem, czy mogę spróbować. Ona popatrzyła na mnie z nadzieją i oczami kota ze Shreka i powiedziała … „bałam się, że nie zapytasz”. Ale ja zawsze pytam… poza tym zgodnie z tym co twierdził Sun Zi – „Jeśli znasz siebie i swego wroga, przetrwasz pomyślnie sto bitew…” – a ja chce przetrwać znacznie więcej ;)

Alicja nadal w tym swoim kocim makijażu z oczami jak dwie pięciozłotówki, pełnymi nadziei, patrząc w przyszłość zwaną pożądaniem, która za chwile nadjedzie jak tramwaj z lekkim elektrycznym szumem, rozsiadła się wygodnie na poduszkach. Stałem tam w samych spodniach, trzymając maleńkiego sqweela, który został przez Alicję nazwany „wulgarnym Robocikiem” i patrzyłem na ten piękny obrazek. Rozpromieniona Alicja w białych poduszkach z wyzywającym spojrzeniem w oczach. Alicja wcześniej opowiadając mi o robociku, mówiła że trzeba użyć dużo lubrykantu, oczywiście zatroszczyła się o to i odpowiedni stał już na szafce. Zatem do dzieła Drwalu… żadna piła Ci nie straszna, to takie małe coś nie powinno Cię przerażać.

Polałem trochę żelu bezpośrednio na języczki i włączyłem. To moje pierwsze doświadczenie z takim czymś wiec delikatnie zacząłem dotykać ją tam gdzie zazwyczaj ląduje mój język, polałem jeszcze trochę lubrykantu już bezpośrednio na cipkę i przełączyłem bieg. Zabawne wrażenie, ale ma jedną zaletę – liżąc jej cipkę mogę jednocześnie bardzo mocno ją całować… co też zacząłem robić zabierając jej dech. Lizałem ją i pozwalałem, aby mały robił swoje… w pewnym momencie doszedłem do cipki. Robocikowi dodałem trochę lubrykantu i kazałem mu lizać jej tyłek, a sam zajęłam się łechtaczką. Potem jeszcze trochę lubrykatnu i powrót do łechtaczki… a moje palce wsunęły się w jej cipkę, potem w tyłek. Zacząłem nimi poruszać, jednocześnie przyspieszając robocika. Alicja tylko lekko się spięła. Zatrzymała powietrze i… trysnęła prosto na mnie… po czym skopała mnie i odpadła…

To było coś niezwykłego, szybko, sprawnie,… Chyba go lubię, ale postaram się aby często odpoczywał, bo jest za dobry. Chyba nawet jestem trochę o niego zazdrosny ;)

Pewnie najbardziej interesuje was to czy zasłużyłem na kanapkę? Na kanapkę nie… ale na pyszne udka w miodzie… nawet z dokładką. A robocikowi nawet naładowałem baterię ;)

Komentarze4 komentarze

  1. Haha „Mój” też jest zawsze zazdrosny o tego typu urządzenia, więc koniecznie muszę mu dać do poczytania ten wpis :D może i on stwierdzi, że i z tym idzie współpracować :D buziaki dla was

  2. Drwalu pięknie piszesz … nie mogłam się powstrzymać… odpłynęłam… niestety sama.. :(
    Alicjo też lubię takie prowokacje… z górnej półki bez pozostawienia partnerowi wyboru.
    Uwielbiam jak mężczyzna od progu mieszkania wchodzi na kolanach i najpierw się wita z moją muszelką…..

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter