Mistrz małej patelni

1

Ostatnio w naszym domu pojawiła się mała patelnia. Gdy pytam Alicję po co ją kupiła słyszę – „dla Ciebie” i po chwili dodaje z tym swoim szyderczo-uroczym uśmiechem „do ćwiczeń”. Zyskałem waszą uwagę? Doskonale… zatem nie mam wyjścia, muszę napisać wam jak zostać mistrzem małej patelni.

Zanim przejdę do zdobywania mistrzostwa, dodam tylko dwa słowa o Alicji i jej wyjątkowej zdolności niepoddawania się zakupom impulsowym, których to moja dziewczyna wystrzega się strasznie. Sama o sobie mówi, że nie przepada za zakupami, jest bardzo racjonalna itd. A teraz przykład z naszego życia:

Raz na kilka dni idziemy kupić sobie mały zapas jedzenia, aby przetrwać bez biegania po okolicznych sklepach co kilka chwil. Mamy jakieś swoje ulubione produkty, czasami nawet listę. Dla pewności przypomnę, że idziemy kupić coś do jedzenia. Przy kasie okazuje się zatem, że w koszyku mamy np. skarpetki w biedronki (bo były takie śliczne), kubek ze złotym paseczkiem (bo do pracy, a stary jest już brzydki), małą poduszkę z napisem „i love…..” (bo takiej jeszcze nie ma, a ta jest śliczna i w promocji), kieszonkowe wydanie jakiejś książki, o której nikt nie słyszał (bo to klasyk i warto przeczytać), mini zestaw klocków lego dla rycerzy Jedi (a nie… to akurat ja :P) No ale przy kasie to już zero impulsów ;) Żadnej gumy, lizaka czy nawet kwiatka… zakupy impulsowe to zło ;)

Oczywiście już w aucie, gdy jesteśmy pięknie spakowani, a Alicja zachwyca się zakupami, orientujemy się, że zapomnieliśmy o chlebie, mleku, jajkach czy innych drobiazgach, bez których można w sumie przeżyć, mając nową poduszkę ;) Na szczęście istnieje instytucja o nazwie „Drwalu-skoczysz-na-dół-do-sklepu-po-…?” która ratuje życie w takich sytuacjach.

Mistrz małej patelni

Prawdopodobnie w taki właśnie sposób staliśmy się też dumnymi właścicielami małej patelni, choć jakoś nie jestem w stanie tego zakupu umieścić w czasie. A mała patelnia to w sumie dość zaskakująca „mała patelnia”. Powiem tylko, jest skrajnie kobieca i jak to mówi Alicja „pinapowa”. Jest wewnątrz biała, z różowym denkiem. Na zewnątrz różowa z rączką w białe groszki. Lata 50-te w pełni… gdyby mogła nosiłaby nylonowe pończochy i podwiązki. Na szczęście nie może, bo jest tylko małą różową patelnia z rączką w białe groszki ;)

Przechodzimy do lekcji – jak zostać mistrzem małej patelni. Tu będzie krótko, ale treściwie. Zazwyczaj, gdy zdarza nam się odwiedzić jakąś restaurację, Alicja nie zjada do końca swojej porcji, mówi że już nie może, ale z chęcią podkrada mi co lepsze kawałki. Kiedy śmiałem się trochę z tego zachowania Alicja powiedziała coś, co jest kluczem, który warto zapamiętać, aby zrozumieć potrzeby kobiet: kobieta ma mały brzuszek, ale nie oznacza to że ma małe potrzeby. Kobieta ma mały brzuszek, ale wyrafinowane smak i często ochotę na różne dania jednocześnie…

Jeżeli jeszcze nie rozumiecie, to już wyjaśniam. Na takiej małej patelni nie da się zrobić jajecznicy z 10 jajek, bo dwa ledwo się mieszczą. Uda Ci się przysmażyć maksymalnie 2 kawałki bekonu, zrobić małego naleśnika itp. Wszystko w wersji mini. Nawet jak stoisz przy kuchni nago i machasz tą kobiecą mini patelnią, jajecznicę dla faceta będziesz robił na minimum 5 powtórzeń. A kobiecie? kobiecie przygotujesz kilka dań, tyle, że nie chodzi, aby robić to tą jedną małą patelnią…

Bo jak już wiemy każda kobieta ma swoje potrzeby, a taka patelnia bardzo skutecznie może o tym przypominać. Alicja powiesiła ją dumnie na środku wieszaka w centralnym miejscu w kuchni i gdy ostatnio „przypadkiem” ją schowałem na półkę z garnkami, z hukiem i trzaskiem akcentując swoje poszukania odpowiednio dużą energią wkładaną w otwieranie i zamykanie drzwiczek szafek i półek, odnalazła ją i precyzyjnie powiesiła na swoim pierwotnie wybranym miejscu.

W ten sposób, za każdym razem gdy tylko spojrzę w stronę kuchni, widzę tę małą uroczą różową patelnię. Bo patelnia nie musi służyć do smażenia (co podobno ostatnio jest bardzo niezdrowe), ona ma służyć do przypominania.

I tak siedząc wieczorem, z wtuloną i zaczytaną w swoim klasyku Alicją, sączymy wino o którym rzadko zapominamy i wystarczy jedno spojrzenie… Potem całujesz swoją dziewczynę delikatnie we włosy, ona się lekko uśmiecha. Przytulasz ją odrobinę mocniej, ona się lekko wtula. Całujesz ją w ucho, ona mówi „przestań”, ale jakoś tak bez przekonania. Sięgasz dłonią w jej włosy i lekko drapiesz za uszkiem, nadal je lekko całując lub pieszcząc nosem, ona już nic nie mówi… czyta, przymykając lekko oczy (pewnie zapamiętała dłuższy fragment tekstu ;) Niech czyta…

Zsuwasz się niżej, klękasz przed nią, ona nadal z książką lekko rozchyla nogi. Cóż robić, czas zabrać się robotę. Wsuwasz powoli dłonie pod jej spódnicę i bez zbędnych słów zsuwasz jej majteczki. Ona lekko się unosi, pomagając ci je zdjąć, nadal w pełnym skupieniu czytając. Chwytasz ją lekko za tyłek i przysuwasz bliżej krawędzi sofy, a potem płynnym delikatnym ruchem rozsuwasz lekko jej nogi. Ona czyta.

Pochylasz się mocniej i kolejny raz bez zbędnych słów przechodzisz do czynów. Zaczynasz od małego niemego powitania. Delikatny pocałunek, potem kolejny. Możesz sobie pozwolić na przypadkowe liźnięcie. Ona przypuszczalnie nadal czyta, ale teraz już mniej powinno interesować Cię jej zainteresowanie lekturą. Teraz w głowie powinieneś mieć małą różową patelnię z rączką w groszki i jej delikatną sugestię, że kobieta ma mały brzuszek, ale bardzo wyrafinowany gust. Więc małymi porcjami pozwól jej spróbować wszystkiego ;)

PS. Na tej małej patelni idealnie smaży się oscypki. Nawet te z mleka od krowy o imieniu „Owca”… Do tego żurawina oraz wino i można jakoś przetrwać wieczór ;)

 

Komentarze1 komentarz

  1. Kobieta ma mały brzuszek,ale nie oznacza to,że ma małe potrzeby? :D Mam ochotę wysmarować tę mądrość wielgachnymi,czerwonymi bukwami na ścianie sypialni.Tak na zaś…żeby nie umknęło. :) Drwalu,you rock! ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter