Mój partner jest DDA

22

On ciągle mówi, że mi nie ufa, że kłamię i że na pewno chcę go zostawić. Gdy zaprzeczam – wpada w gniew. Gdy milczę – wpada w gniew. Mam wrażenie, że trzyma mnie na dystans i że tak naprawdę nie dopuszcza mnie tak naprawdę blisko. W seksie jest gwałtowny i porywczy, ale złości się, gdy ja nie mam ochoty. Rzadko mnie przytula, a gdy już to robi to traktuje to jako szybką grę wstępną.

Takich maili dostajemy dziesiątki, takich par jest pewnie milion razy więcej. Zwykle pytacie co macie zrobić, by przekonać się do siebie partnera albo rozkochać go w sobie na dobre i przestać żyć w ciągłej niepewności. Jak naprawić ten związek, który jeszcze niedawno powodował motyle w brzuchu. Winy szukacie w sobie, bo przecież on (lub ona!) zawsze znajdą jakąś wymyśloną skazę – a to że kłamiecie, a to że z pewnością macie już kogoś nowego na oku, a to że nie chcecie nic zrozumieć. I choć zwykle w takich sytuacjach piszemy, że przyczyn należy poszukać wewnątrz związku, to w tym przypadku warto zerknąć w stronę osób trzecich – rodziny, w której wychował się nasz partner.

Dzieci DDA

DDA czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików to ogromna grupa osób skrzywdzonych brakiem miłości. Albo może inaczej: skrzywdzonych brakiem właściwego wzorca bliskości. Czy tego chcemy czy nie, nasze postrzeganie świata, relacji, rodziny zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy jeszcze dziećmi i po prostu obserwujemy nasz mały, domowy mikrokosmos. Jeśli tata krzyczy na mamę i obsesyjnie kontroluje każdy jej ruch, to takie zachowanie uznamy za przejaw bliskości – bo przecież tak robi rodzina, a więc ludzie sobie bliscy. Jeśli mama krzyczała na nas za każdym razem, gdy wracała do domu, to taka właśnie komunikacja wydaje nam się jak najbardziej na miejscu. Chłoniemy wszystko jak gąbka, a nasz umysł w końcu to z siebie wyrzuca. To oczywiście nie jest tak, że każdy DDA pasuje do jakiegoś ogólnego wzorca i że istnieje sekretny klucz, którym wzorzec ten można uzdrowić. Istnieją jednak pewne kryteria, dzięki którym powinna się nam zapalić lampka ostrzegawcza mówiąca: być może problem w moim związku sięga głębiej, niż do tej pory myślałam?

Pierwszą myślą związaną z syndromem DDA jest oczywiście alkohol i szybka weryfikacja, czy ktoś w naszej rodzinie miał z nim problem. Często zdarza się jednak, że alkohol zdarzał się incydentalnie (a więc trudno go z czymkolwiek powiązać), a mimo tego rodzina była dysfunkcyjna – i zostawiła w psychice trudne na co dzień skazy, przez które nasz związek sypie się jak domek z kart. Jakie na przykład?

Takie, jak lęk przed bliskością

Znasz to uczucie, gdy jesteś w trakcie rozstania – zraniona, obolała i z przekonaniem, że nigdy więcej się z nikim nie zwiążesz? To wyobraź sobie, że czujesz się tak od zawsze. Chciałabyś być kochana, ale myślisz, że to niemożliwe, bo nie zasługujesz na żadne uczucie, a ono i tak skończyłoby się rozczarowaniem, bólem i tęsknotą. Tak przecież było odkąd pamiętasz – samotne godziny spędzone przy oknie z nadzieją na to, że najbliższa nam osoba wróci, potem łzy i poczucie przegranej. I tak dzień w dzień. Nie chcesz tego znowu czuć, więc wybierasz bezpieczny dystans. Zawsze pół kroku wycofania, zawsze jakiś margines. Nawet gdy jesteś w związku, to nie pozwalasz się do siebie zbliżyć. Boisz się – i wiesz, że się boisz. Nie chcesz mówić wszystkiego, nie potrafisz się w pełni otworzyć, masz irracjonalne problemy z czymś tak banalnym jak zdrabnianie imienia ukochanej – a ona tego nie rozumie i zaczyna mieć ci to za złe… Ty wycofujesz się bardziej, ona bardziej naciska – i oboje kończycie wyjąc nocą z tęsknoty.

Z drugiej strony są ci, którzy kochają zbyt mocno

… i mają ogromny problem z respektowaniem jakichkolwiek granic. Bo jeśli jesteśmy razem, to musimy mówić sobie absolutnie wszystko. Bo jeśli jesteśmy razem, to mam prawo cię kontrolować, wiedzieć o wszystkim co robisz i funkcjonować jak jeden organizm. Bo na miłość trzeba zasłużyć.

Do tego dochodzą dwa kolejne problemy, powracające w tych historiach jak refren: ogromny problem z zaufaniem i zrujnowane poczucie własnej wartości. Trudno jest zaufać, gdy całe dzieciństwo było wielkim pasmem zawodów. Jeszcze trudniej jest być z osobą, która bez powodu podkreśla, że nigdy nam nie zaufa. Takie słowa sprawiają, że nikt w związku nie czuje się cokolwiek wart, a przecież pewność siebie też jest tu mocno nadwyrężona. Spirala pretensji się nakręca, obie strony są już bardzo zmęczone i przychodzi taki moment, gdy macie oboje dość… a przecież wystarczyłoby rozpoznać problem i spróbować się choć trochę uleczyć.

Jak? O tym w kolejnej części – być może nawet już jutro! Bo chcecie, prawda?

Komentarze22 komentarze

  1. I gdzie ta kolejna część?? Szczerze… Dopóki tego nie przeczytałam, sama nie byłam świadoma że mój partner jest DDA. Ja wiem, że jestem, zdaje sobie z tego sprawę, ale walczyłam z tym długo. Długo się otwierałam na innych ludzi. Pewne rzeczy wciąż we mnie tkwią, ale jestem tego świadoma i próbuje z tym jakoś sobie radzić. A teraz widzę że on też… Pytanie tylko jak walczyć z jego agresją wobec mnie? Z tym zwątpieniem, pretensjami, problemami znikąd??? :(

  2. zaglądam tutaj dość często, ale dopiero ten wpis komentuję 😉 jakbym o sobie czytała… całe dzieciństwo tj. tak do 16 roku życia wyśmiewana przez rówieśników z powodu wygladu i rodzinę z powodu… w sumie każdego😕 udalo mi sie dostać 5 śmiech bo nawet głupi ma czasami szczęście, nie wypaliło mi z chłopakiem śmiech bo co to za problemy… mąż mój katowany przez ojca w wieku 12 lat pracował na rodzinę… jego tata kontrolował matke na każdym kroku, nawet do sklepu wyjść sama nie mogła… na początku z miskiem byla sielanka. pozniej zaczal sie horror. kontrola sprawdzanie z kim pisze, a ten to kto ( kuzyn z ktorym rozmawialam kolo sklepu) aa dlaczego kolega z zawodowki akurat ode mnie pozyczyl linijke? ( na pewno ci podrywal! ja wiem czym mysla faceci!) po co na zakupy skoro on zrobi po drodze, a co robilas caly dzien … mogla bym wymieniac w nieskończoność… Postawilam mu sie pare razy. Pare razy dostal w twarz za wyzwiska… teraz jest lepiej, chociaz czasami i tak mu sie zalacza faza ze go zdradzam…. on nie rozumie ze tez mialam ciezko w zyciu nie raz chciałam ze soba skonczyc tylko brakowało mi odwagi. szykanowanie lub ignorowanie od rodzicow i rodzenstwa zryło mi psychike tak jak jemu ojciec alkoholik i matka nie reagujaca na to… boje sie mowic mu o swoich pomyslach marzeniach planach bo boje sie ze je zignoruje lub wysmieje… wiec niecierpliwie czekam na dalsza czesc 😊 nie jeden pomysł od was podkradłam wiec wierze ze i w tym nam pomozecie..😉

    • Hej. Witam czytelnikow. Na wstepie pisze ze jestem po drugiej stronie problemu DDA, a mianowicie partnerem, kobiety u ktorej zdiagnozowazno ten syndrom. W sumie to juz ex partner, gdyz Natalia nie miala zamiaru z tym nic robic uwazajac a bynajmniej utrzymajac takie stanowisko ze z nia wszystko jest oki. Mam 29 lat bylem juz zdradzany przez poprzednia partnerke, wiec tak jakby po przejsciach. Z Natalia poczatki byly cudowne, zaoroczylem sie nia od pierwszego spotkania.Bardzo sie o nia staralem, jednak ona wciaz mnie oklamywala, to byl niekonczacy sie flirt, a mnie odciela od wszystkiego, nie mialem ani jednaj kolezanki i nie utrzymywalem zadnych relacji z placia przeciwna, po czesci byly to jej ograniczenia, a po czesci moja chec pelnego oddania sie jej. Pozniej do tego doszla intensywna agresja z jej strony, nie jestem w stanie zliczyc ile razy mnie bila, tracac jakakolwiek kontrole nad soba w amoku. Dla nie bylem kurw*arzem choc bedacz nia przez 3 i pol roku nawet nie pocalowalem innej kobiety, natomiast po czasie wyszlo ze mnie zdradzila i to niejeden raz, po czym jej flirt urusl na potege. Wciaz ją kocham ale chyba nie potrafie juz z nia byc. Nie lekcewazcie tego, tutaj nniezbedna jest opinia specjalisty, bo tylko ona jest chyba wstanie przemowic do osob dotknietych tym schorzeniam , ze z nimi jest cos nie tak. Natalia udala sie dopiero gdy sie wyprowadzilem i postawilem jasne warunek ze dopoki nie pojdzie do specjalisty nie zobaczymy sie wiecej. Teraz udaje skruszona ale dalej nic z soba nie robi, tlumaczac sie ze terapia jest zbyt kosztowna. Jak napisano w artykule wyniosla to z domu, osobiscie bylem tego swiadomy ale gdy nazywalem to po imieniu ze jej rodzina jest nienormalna, siostry mysla tylko z kim sie przespac i wciaz balety, badac samotnymi matkami, reagowala tylko agresja. Osobiscie pochodze z rodziny majacej swietne wzorce emocjonalne, jednak ona z zamoznej rodzny wiecsa lepsi. staralem sie sie ją leczyc swoja miloscia ale dopki druga osoba nie zda sobie sprawy z problemu i nie postanowi sie leczyc jestemy bezradni :(

      • Ale jak skłonić te osobę do pójścia na terapię.. ja sobie tego nie wyobrażam. Wiem co bym usłyszała z drugiej strony. Mój partner jest taki że kiedy ja bym mu postawiła taki warunek to odejdzie. Rozstawaliśmy się już wcześniej z różnych powodow. Potem wracał, bylo idealnie a po jakimś czasie znów to samo.

  3. Ja miałam długi czas taki lęk przed innymi ludźmi do dnia dzisiejszego nie bardzo przepadam za byciem w centrum uwagi, zawsze miałam problem z poczuciem własnej wartości, wymienić swoje 3 zalety było dla mnie problemem, zawsze zgodnie z regułą co by się nie wychylać, pierwszego chłopaka miałam w wieku 28 lat, bo nikomu nie pozwalałam żeby się do mnie zbliżył, moja rodzina zawsze zawodziła na całej linii skoro własna matka mną się nie interesowała, wolała mieć jak to ona mówi święty spokój niż pomóc rozwiązać problem to dlaczego obcy człowiek ma dla mnie być dobry ????
    4 lata terapii i jako tako funkcjonuje w związku, mój kochany rozumie i stara się ułatwić mi życie i cały czas o mnie dba i moją psychikę jak on to określa ‚ co bym fiksy nie dostawała’ .
    ps u mnie w domu nikt nie pił alkoholu ,nie palił papierosów, z zewnątrz wszytko było idealnie

  4. Problem Dda jest dużo bardziej złożony niż to tutaj opisujecie. Doceniam chęć poruszenia tego tematu, ale ten wpis wydaje mi się napisany byle było, a to zbyt poważne problemy i zbyt złożona kwestia, żeby omówić ja w kilkunastu zdaniach.
    Czekam na kolejny wpis, mam nadzieję, że będzie potraktowany mniej po macoszemu.

    Pozdrawiam,
    Dziewczyna z DDA

    • Alicja

      Jeśli liczysz na typowy wpis jak z poradni psychologicznej, to lojalnie uprzedzamy: nie będzie :) To miejsce jest po to, by rozmawiać o problemach i zwracać na nie uwagę, a nie udawać psychologów czy psychiatrów. Tworzymy całe cykle na dany temat doskonale zdając sobie sprawę z tego, że nie wyczerpujemy tematu. To nie jest jednak kwestia traktowania po macoszemu, jak to nieładnie oceniłaś, ale świadomej decyzji: zwracamy uwagę na problem i na to, że warto rozwiązać go na TERAPII, a nie NA BLOGU :)

  5. Jestem w szoku.nNedawno rozstałam się z Miłością mojego życia .Czulam calym sercem ,że to było to i choć był młodszy ode mnie o cztery lata i czasem pewne rzeczy nas rozniły .Wszystko byłoby miedzy nami ok gdyby nie jego kontrolowanie mnie.Zaczęło się niewinnie od tego ,że mam nie utrzymywac kontaktu z jakims kolegą.Kazde wjscie jego z domu konczylo sie awantura po powrocie ,bo na pewno rozmawialam z jakims kolega przez telefon .Nigdy w zyciu nie chcialabym go skrzywdzic,zranic bo tak strasznie go kochalam…i kocham ale moment w ktorym powoedzial do mnie ,ze na pewno jestem taka sama jak wszystkie i kazal mi pokazac biling z telefonu,przelal czare goryczy mimo tego ze bardzo go kocham odeszlam.Myslalam ze cos do niego dotrze ze zle mnie ocenil i bezpodstawnie oskarzal.Bylam pewna ,ze powie:” co Ty robisz czemu chcesz sie wyniesc skoro ja nie moge bez Ciebie zyc wracaj do domu”.Uniosl sie duma wyrzucil mnie ze swojego zycia i serca.Teraz doszlam do wniosku ze uczyl sie tego zachowania od swojego ojca.Moze moglismy to wszystko jakos wyprostowac ale ten czlowiek w ogole nie umial rozmawiac.A ja zostalam z niewyjasnionym rozstaniem i zlamanym sercem.Bo nadal go kocham.Wiedzialam ,ze takie zachowanie nie zmierza do niczego dobrego…

  6. Jestem DDA.Niskie poczucie własnej wartości rzuciło mnie w ramiona pierwszego typa,który zarzekał się, że mnie kocha.Wiedział,jak było u mnie w domu więc nigdy nie podniósł na mnie ręki ale odgrodził mnie od znajomych, znęcał się psychicznie.10 lat po ślubie urodziła się nam córka. I wtedy też wpadłam przypadkiem na artykuł o DDA.Nagle wszystko stało się dla mnie jasne.Długo budowałam w sobie wiarę w siebie. Nie umiałam uwierzyć, że dam sobie radę i jestem tyle warta ile czuję, że masz mogę być. Miesiąc przed naszą 21 rocznicą ślubu spakowałam kilka ciuchów, swoich drobiazgów i książek, rzeczy córki i odeszłam. Nie chciałam żeby dorastała w takim domu.Miała mieć pozytywne wzorce. Dziś jestem szczęśliwa w drugim małżeństwie.Córka jest bystrą nastolatką z pasjami.A obok mnie usnęła moja druga kruszynka,która niedawno pojawiła się na świecie.

  7. Witam
    Ogromnie ważny tekst! Dziękuję! Jestem DDA i na partnerów wybieram DDA, co nie jest wcale przypadkiem. Tacy jak my potrafią bezbłędnie się odnaleźć aby potem móc bezkarnie powielać chore wzorce wyniesione z domu. Wiążę się z mężczyznami, którzy boją się bliskości, nie potrafią mi jej dać, ja o tym wiem, ale rozpoczynamy swój taniec. Gdy jest blisko, za blisko oni się wycofują, duszą… Trudna rzecz, pracuję nad sobą, uczęszczam na terapię, ale jest to trudne, bardzo trudne. I wymaga od obu stron odwagi.Pozdrawiam

  8. Proszę o rozgraniczenie DDA i DDDR. W rodzinach dysfunkcyjnych (DDDR) wcale nie musiały być żadne używki, a relacja w rodzinie mogła nie być zdrowa z wielu powodów, mogła to być oschłość wobec członków rodziny i trzymanie na dystans, nadopiekuńcza miłość trzymająca kogoś w złotej klatce, żeby uchronić przed złem, nadmierne oczekiwania dążące tak naprawdę do realizacji czyichś ambicji itp itd.
    Sama jestem DDDR. W sytuacji opisanej w artykule radziłabym z własnego doświadczenia, aby osoba wywodząca się z „zepsutej” rodziny poszukała wsparcia psychologicznego. Problem ten tak naprawdę ciągnie się za nami całe życie i rzutuje na jego jakość. Praktycznie nierealne jest poradzenie sobie z tym samemu. Jest wiele ośrodków wspierających takie osoby zarówno poprzez terapie indywidualne, jak i grupowe.
    Gwarantuję, że będąc w związku z osobą, która doznała krzywdy psychicznej bądź fizycznej w dzieciństwie, nie da się z nią w przewidywalny sposób postępować według określonych reguł, aby poprawić jakość takiego związku.
    Uważam, że tak skrzywdzona osoba bez terapii nie jest w stanie w 100% normalnie funkcjonować, nawet jeśli częściowo poradziła sobie z problemem sama. Dzieciństwo będzie w niej tkwiło nadal nieuleczone.

  9. A ja mam pecha, bo mój ojciec miał problem alkoholowy, przez co ja podświadomie zwiazalam się z alkoholikiem. Na początku nie pił dużo, myślałam że piwko po pracy dla relaksu to nic złego. Teraz pije ciągle, czesto razem ze swoją rodziną! Ciężka sprawa.

  10. Hmmm…. To u nas niestety ja i mąż jesteśmy DDA …. Bywa ciężko… On jest typem pierwszym ciężko wyrażający uczucia itp… A ja tym drugim nadmierne kochającym….. Ciężki temat. Mimo wszystko mam wrażenie że się uzupełniamy ja nauczyłam go kochać na jego sposób trochę się otworzył ale niestety z jego strony ciężko… Nie motywuje mnie nie komplementuje itp…tak naprawdę czasami mam dość a czasami gdzie ja innego takiego znajdę…

  11. Na pierwszym etapie terapii grupowej nie ma rozgraniczeń. DDA, DDD mogą od siebie uczyć się że mają różne dysfunkcje. Drugi etap jest cięższy, zgłębianie ukrytych uczuć, strachów ż dzieciństwa.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter