Moja dziewczyna się roztyła

53

Już widzę grymas, który pojawił się na waszych twarzach. Już słyszę w głowię tę myśl, która temu grymasowi towarzyszy – i którą można zamknąć w zdaniu: jak oni mogli dać taki tytuł! Zanim jednak wyślecie nas na stos, wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: skoro problem otyłości kobiet powraca w waszych mailach częściej niż pytania o kulki gejszy, to nie ma najmniejszego sensu udawać, że nic się nie dzieje. Liczymy więc na waszą życzliwość, otwarte serca i palce skore do pisania komentarzy, bo jak podkreślaliśmy nieraz: wasze doświadczenia są tu na wagę złota.

A teraz zarysujmy w skrócie o co nam tym razem chodzi ;)

Jesteś facetem, poznajesz kobietę i zakochujesz się w niej bez pamięci. Uważasz ją za najlepszą przyjaciółkę, partnerkę, kochankę, kumpelę, a często widzisz w niej też matkę swoich dzieci. Jednym słowem: sielanka. Twoja Pani jawi Ci się jako ideał, zarówno duchowy jak i fizyczny, toteż szczodrze obdarzasz ją komplementami i oczywiście swoją miłością.

Sielanka trwa do czasu, aż ona zaczyna tyć. Na początku niewinnie, podjadając nocami ptasie mleczko lub zwiększając porcje zamawiane w pobliskim McDonaldzie. Nie robisz z tego afery, bo przecież dwa kilogramy to nie jest żaden dramat, żartujesz tylko czasem, że kochanego ciałka jest ostatnio jakby więcej. Niby nic w waszym życiu się nie zmienia, seks jest nadal pełny namiętności, w dodatku częściej umilacie sobie życie jedzeniem. Tyle tylko, że Twoja waga stoi w miejscu, a jej szybuje coraz wyżej i wyżej, aż w końcu nie da się – dosłownie – przeoczyć problemu.

Twoja kobieta już nie waży 60 kilo, jak przy ślubie, ale 95 – i nie jest to jej ostatnie słowo. Ty panikujesz, bo każda uwaga o jej nowym ciele kończy się fochem, płaczem i szukaniem pocieszenia w pralinkach, a gdy mówisz o tym publicznie wychodzisz na egoistycznego dupka. I tu zatrzymam się na moment, bo chcę Ci powiedzieć jedną ważną rzecz:

ja Cię rozumiem

Moja dziewczyna się roztyła

Rozumiem, że tęsknisz za dziewczyną, w której się zakochałeś i którą miałeś u boku przez lata, a która była o 20 kilogramów lżejsza. Rozumiem, że trudno udawać pożądanie, gdy od zawsze gustowałeś w filigranowych kobietach i szczerze ubóstwiałeś wąską talię swojej Pani. Rozumiem też, że czujesz się zagubiony, sfrustrowany i zmęczony, bo każda próba omówienia tego problemu przypomina stąpanie po wielkim polu minowym.

Kobiety tyją z wielu powodów. Część z nich tyje z powodu chorób, zmian hormonalnych, przyjmowania inwazyjnych leków – i one oczywiście nie są bohaterkami tego tekstu. Statystyki mówią jednak, że ta grupa to zaledwie 15% osób z nadwagą, pozostali po prostu przestali o siebie dbać. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze – życie daje kobietom wiele okazji do pogubienia się w swoich nawykach – ciąża, siedzenie w domu z dzieckiem, zachcianki przed-okresowe albo sielanka poślubna, gdy gotujemy non stop, realizując niezawodne: przez żołądek do serca. Można się tu buntować i zaklinać rzeczywistość albo spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że wieczorne czekoladki jednak można było sobie darować. I to nie raz. Wracając jednak do tematu, zadajmy sobie kluczowe pytanie: co Ty jako facet możesz zrobić, by odzyskać swoją dawną Panią?

1. Przede wszystkim: zrozumieć

Musisz zrozumieć powód, dla którego te kilogramy przykleiły się do Twojej Pani. Może miała w życiu dużo stresu i pocieszała się winem i czekoladą? Może z jakiegoś powodu zmieniła tryb życia? Może nie okazywałeś jej zainteresowania albo uznała, że jest na tyle nieważna, że dbanie o siebie nie ma w jej wydaniu sensu? Może naprawdę na coś choruje i do tej pory nie zrobiła właściwych badań? Może po prostu oboje pozwoliliście sobie na podwójną porcję makaronu każdej nocy, tylko Ty jakimś cudem masz metabolizm jak ryjówka? ;)

Powodów może być wiele. Im szybciej znajdziesz właściwy, tam łatwiej będzie osiągnąć pożądany cel. W szukaniu pomoże Ci punkt kolejny, a więc złota zasada:

2. Porozmawiać

Porozmawiaj szczerze ze swoją Panią i zapytaj, co właściwie się stało, czy lubi swoje nowe ciało i czy mimo wszystko nie chciałaby trochę bardziej się nim zająć. Bądź czuły, delikatny, ale też stanowczy – bo ta rozmowa nie będzie wcale łatwa.

Czy Twojej kobiecie zrobi się przykro? Tak. Czy będzie unikać odpowiedzi? Całkiem prawdopodobne. Czy obrazi się na Ciebie i wpędzi Cię w wyrzuty sumienia? Niewykluczone. Rozmowy o problemach są trudne, nieprzyjemne i wymagają dużej odwagi, ale bez nich żadnego problemu nie można rozwiązać do końca. Najważniejsze, byś okazał swojej Pani, że jesteś jej przyjacielem, jesteś po jej stronie i zwyczajnie chciałbyś, żeby było między wami jak najlepiej – a nie oszukujmy się: kobiety, które nie mogą się uporać z nadwagą, tracą zwykle pewność siebie, temperament i zwykłą radość życia.

3. Zmotywować

Choć rozmowa jest absolutna podstawą, to od niej kilogramy nie znikną. Chyba, że zdenerwujesz swoją Panią tak mocno, że płomień jej agresji zacznie spalać tkankę tłuszczową ;) Potrzebny jest zatem plan. Może wykup weekend w jakimś egzotycznym miejscu, oczywiście na pół roku do przodu – by wizja spacerowania w bikini przestawiła trybiki w jej głowie? Może zaproponuj wspólny basen albo bądź jej trenerem personalnym? Może pomyśl o powrocie do pasji, która kiedyś was bardzo łączyła?

Choć żadne z nas – piszę o sobie i Drwalu – nie ma problemu z wagą, to mamy świadomość, że tłuszcz jest bardzo podstępną bestią – i motywujemy się nawzajem tak, jak napisałam wyżej. Drwal zabiera mnie na plażę, bo nic tak nie wskrzesza mojej miłości do przysiadów jak wizja zakładania bikini ;) Gdy jedno zaczyna się lenić, drugie siłą nakłada mu buty do biegania i wyciąga z domu, choćby na małą przebieżkę. A gdy naprawdę nie chce nam się trenować, zamykamy się w sypialni i tam dajemy czadu – w końcu nic tak nie wysmukla ciała jak wielogodzinny, intensywny seks ;)

Najważniejsze jest to, by oczywiście:

4. Starać się razem z nią

I nie tylko ćwiczenia mamy na myśli, ale wszystko, co składa się na wasz styl życia. Jeśli Twoja kobieta uzależniła się od czekoladowych pralinek, to zrób porządki w szafkach, wyrzuć wszystkie zapychacze i uwaga – zacznij gotować! Pokaż jej, że naprawdę Ci zależy. Zamiast odgrzewanej pizzy, zaserwuj coś pysznego, lekkiego i przede wszystkim zdrowego. Gotujcie razem albo nawet gotuj dla niej, przecież to tylko kilka tygodni lekkiego poświęcenia ;)

I nie zapomnij, by w tym wszystkim:

5. Być porządnym facetem

Problemy w związku pokonuje się rozmową, odwagą, opanowaniem i czułością. Nie ma tu więc miejsca na ostentacyjne komplementowanie chudych lasek na ulicy, szydzenie z kilogramów Twojej wybranki, złoszczenie się bez podania powodu czy chłód i obojętność. Dorosłe związki, zwłaszcza te na całe życie, mają to do siebie, że często trzeba o nie walczyć. I wierzcie, że nadprogramowe kilogramy, choć uwierają w zwykłej codzienności, są jednym z najłatwiejszych przeszkód, z jakimi przychodzi się mierzyć parom.

Rozmawiaj więc, motywuj, działaj – i bądź przy niej, bo gdy ona odzyska swoją pewność siebie, z pewnością odpłaci Ci za wszystko, co dla niej zrobiłeś ;) W końcu jak mówiła boska Marylin, którą cytowałam tutaj już nie raz:

Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia. Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza.

 

Komentarze53 komentarze

  1. A jeśli sytuacja działa w drugą stronę? Czyli że z normalnej, zdrowej dziewczyny robi się przysłowiowy wieszak? ;)

    • Też miałam o to zapytać :) w najlepszym czasie uda mi się przytyć (choć nie jest to łatwe tak samo, jak chudnięcie) i moja waga pokazuje zawrotne 46-47 kg a po kilku tygodniach, jak na złość wszystko leci na złamanie karku do 42-40 kg. I jak żyć, Alicjo i Drwalu? :D

  2. Kiedy poznałam mojego obecnego mężczyznę ważyłam 83 kilo. On 120. Po 2 latach wspólnych chipsów i pizz on wazył 180 kg, ja 95. Postanowiliśmy działać. Dałam mu fory. Schudł już 40 kg, teraz ja wystartowałam z Chodakowską. Różnie bywa, ale jesteśmy w tym razem. Mój były mąż wyśmiewał mnie kiedy ćwiczyłam, kiedy tylko chciałam rozpocząć dietę zamawiał pizzę. Walczyłam ze sobą i z nim. Chudłam i tyłam. Nigdy nie był ze mną, był zbyt wygodny. Teraz wiem, że związek tak nie powinien wyglądać, nawet jeśli druga osoba nie chce lub nie musi tracić na wadze ( mąż nie chciał, nadal nosi z przodu bojler) powinna wspierać partnera, również dla swojego zdrowia. I jeśli ktoś twierdzi, że jego kobietu tłusta dupa to tylko jej problem to jest takim samym małym żałosnym fiutkiem jak mój były.

  3. Uu chyba bede pierwsza:p

    U mnie akurat zadzialalo odwrotnie bo przed tym jak zwiazalam sie z moim A bylam o rozmiar wieksza, później zaczęłam dbac o siebie bo wkoncu mialam dla kogo :)
    Ale za to moj drwal rośnie wiec wasze rady co do wspierania wykorzystam chociaz bedzie ciężko ze względu na prace wyjazdowa :/

    Pozdrawiam wszystkich i powodzenia w walce o lepsze i zdrowsze cialka !!!

  4. Mąż mowi do żony, schudnij albo odejdę. Żona schudła i sama odeszła. …
    dobrze wiem, jak to jest, jak zajada się stres, jak kilogramy przybywają…
    Teraz jestem lżejsza o ponad 20kg, szczesliwsza, pełna energii i radosci. Wiele jeszcze przede mną, ale moj nowy mężczyzna motywuje mnie każdego dnia. A swoją motywację rozpoczął od zaciągnięcia mnie na matę i ćwiczenia razem ze mną :)

  5. A mój mężczyzna poznał mnie jak wazylam 90 kg tyle ze ja choruje na insulinoopornosc, i w trakcie związku schudłam do 73kg poniewaz gdy sie poznawalismy zaczynalam leczenie i diete. Pokochał mnie ta większa A ma teraz atrakcyjniejsza- ja tak uważam :) . Ale to że nie skreslil mnie z powodu nadwagi i kochał za to co mam w środku ma dla mnie znaczenie, determinacja zaowocowała i to nagroda przede wszystkim dla mnie i dla niego zapewne tez choć nadal mam ogromne kompleksy.

  6. A jeśli to On przy poznaniu ważył 90 kg a po paru latach siedzącej pracy zrobiło się 110 kg? i szczere rozmowy ani motywowanie nie pomaga? Obawiam się, że w drugą stronę też to działa. Nikt nie wmówi mi, że duży brzuch i boczki u faceta są seksi. Więc stawiam wyzwanie: Co z facetami?

    • Dokładnie,jest tak. Przeważnie każdy facet marzy o modelce,ale nie każdy facet jest modelem?
      I nie wiem dlaczego większość kobiet wpada w depresję? każdy ma inny gust i inne ciało. Skończmy z tymi szablon ideałem , bo coś takiego nie istnieje !

    • Dobrze napisane.Kiedy poznałam mojego męża był szczupły.Od paru lat wygląda jak góra mięsa (jest wysoki). Ja naprzemiennie chudnę i tyję,jednak nigdy aż tak się nie zapuściłam.Kiedy ćwiczyłam/ćwiczę on drwi. Nie je-pochłania.Sex? Z A P O M N I J! Jestem wzrokowcem :-P Jak można się kochać z górą tłuszczu? Kiedy odwraca się plecami przypomina mi jelito grube (szybka wizualizacja ;-) ) Nie rozumiem dlaczego ja dbam o siebie a on nie.Próbowałam zachęcić do ruchu,a przynajmniej spacerów.Bez skutku.On uważa ,że jest dorodny i atrakcyjny.Na koniec najlepsze.Kiedy idziemy ulicą naśmiewa się z otyłych kobiet.Rozumiecie coś z tego? Ja nie. Pozdrawiam.

  7. Odkąd pamiętam byłam gruba. Jednak w gimnazjum przytyłam ponad 30 kilo. Problemy z tarczycą u mnie w rodzinie są czymś normalnym, jednak lekarz stwierdził (było to 10 lat temu) że to nie może być to i wysłał mnie na turnus dla grubasów. Schudłam aż 5 kilo. Łał. Młoda dziewczyna, która wkracza w świat „dorosłości” z depresją, z powodu niskiej samooceny, bo chce się mieć chłopaka, ale jak tu kogoś poznać jak nienawidzisz samej siebie, bo kilogramy ciągle przybywają, oklepane, czyż nie? I tak dobilam do setki na wadze. Próbowałam ćwiczeń, diet, wszystkiego. Nic nie dawało efektów. Podupadałam na zdrowiu coraz bardziej. Pogodziłam się z tym, że jestem pulpetem, nawet znalazłam sobie fajnego chłopaka, który mnie zostawił dla chudej (hasztagPrzegryw). I tak sobie żyłam, przeżywając miłostki większe lub mniejsze, dostając się na studia, których nienawidzę.
    Wreszcie w tamtym roku poszłam na własną rękę na badania. TSH wskazujące na niedoczynność, no dobra – kierunek endokrynolog. Babeczka znalazła guzka (zbadany, póki co niegroźne paskudztwo), przepisane leki, nic tylko brać i cieszyć się z efektów. Robiłam wszystko, aby schudnąć, głodówki(które zastąpiłam dobraną dietą), ćwiczenia. Udało sie, w ciągu roku schudłam 20kg. Kolejne badania, wizyta i lekarza, zmiana leków, bo wyniki coraz lepsze. Nic tylko się cieszyć!
    Teraz wyobraźcie sobie, że w ciągu półtora miesiąca odkąd zaczęłam brać nowe hormony przytyłam 15 kilo. Cały zeszłoroczny trud poszedł się jeb… Kochać.
    Depresją wróciła, brak snu, pojawiły się dawne złe nawyki, gdzie na myśl o jedzeniu mnie mdli, stany lękowe, że mój facet zobaczy jaką jestem poczwarą mnie zostawi, dodatkowo jestem na końcu świata bez bliskich mi osób, na które mogłabym liczyć w razie wu.

    • Znam to moje roznice wagi dochodzily do 40 w 3 miesiace w szafie ciuchy od 40 do 52 masakra teraz jestem po usunieciu tarczycy ale jeszcze zdarzaja sie wahania hormonow

    • Trzymam za CIEBIE kciuki Kobietko !
      Za Twoją wytrwałość – kobiety są silniejsze ( Mają przecież jajniki, które dają nam popalić ;D skoro przeżywamy to .. to i z innymi paskudztwami damy radę ) . Będę Ci dopingować ile byś nie miała na koncie kilogramów ;) grunt żeby dbać o zdrowie :* a sexi będziesz zawsze – tylko czasami trzeba użyć paru sztuczek ;)
      Pozdrawiam

  8. Dokładnie tak wsparcie partnera jest cholernie ważne. Delikatność a nie jak w przypadku moich znajomych tu cytuje on:” kobieto jak Ty wyglądasz weź się za siebie bo wyglądasz już jak prosie” wspólny trening czyni cuda kobieta wie że nie jest z tym sama . Dieta bo nie może być tak że Pani stosuje dietę A Pan je steki popijając piwo. Motywacja. To co napisałaś Alicjo o wakacjach jest bardzo motywujące. Po za tym sex świetnie spała tłuszcz intensywny it wyczerpujący sex dodatkowo poprawia relację i działa lepiej niż czekoladą na zły dzień. Macie dzieci? Ja też nigdy nie chciało mi się biegać do puki nie urodziłam córki. I wiecie co? To żadna wymówka mam dziecko nie mam czasu. Dziecko w wózek i biegać dwie kozysci dziecko na powietrzu A my biegamy. Teraz moja córka ma trzy lata i jezdzi na rowerku ja biegam za nią i się scigamy.

  9. A ja jestem gruba… byłam, jestem i będę. Waga waha mi się w granicach 100-130kg przy 170cm wzrostu. Jestem chora. Mąż poznał mnie przy wadze 100kg. Teraz mam niemal 30kg więcej. Na szczęście widzi, że to nie moja wina, aczkolwiek dba o to, by nie przekraczała to „ludzkich granic” i bym nie zamieniła się w potwora. W czasie mojej redukcji (a jest to straszny czas bo z domu znika mleko, gluten i wszystkie węgle) unika jedzenia przy mnie zabronionych dla mnie produktów, wspiera mnie, motywuje i pracuje ze mną równie ciężko, bo choć to moje zdrowie, to będąc dla niego najważniejsza na świecie, cel staje się wspólny. Jeżeli facet was nie szanuje i nie rozumie problemu, to nie jest to facet, z którym powinno się być. Mamy się wspierać na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. I to jest sedno miłości!

    • Oczywiście masz racje. To choroba powoduje i Ciebie nadmierne kilogramy. Świetnie ze twój pan Cię wspiera ale i dba o Ciebie. Gratuluję.

  10. U mnie fałdki były zawsze problemem, od dziecka byłam za duża i nie mogłam się z tym pogodzić, stąd ogromne kompleksy. Jak się potem okazało cierpię na PCOS za diagnoza poszły hormony i waga znowu w górę, dosłownie rosłam w oczach 10 kg w 4 tygodnie. Były mąż utwierdzal mnie tylko w przekonaniu o tym że jestem beznadziejna i potrafił wysmiac dosłownie każda część mojego ciała od palców u stóp po nos uszy i oczy. Kiedy cwiczylam wysmiewal mnie a z jedzeniem chowalam się po kątach bo nie miało to znaczenia czy jem marchew czy czekoladę. Kiedy gotował nakładam mi porcje jak chlopu do pola i wymagał bym zjadala wszystko…jedna ciaza, druga ciąża… 3 dni po drugim porodzie wysmiewal mój sflaczaly brzuch. Przez to wszystko nie mogłam patrzeć w lustro bez płaczu. Przez 4 lata małżeństwa znienawidzilam siebie całkowicie. 2 lata temu odeszlam od niego i do dziś ciężko pracuje nad soba, bo echo poprzedniego związku rzuca cień na moje relacje z najwspanialszym na świecie facetem jakim jest mój Drwal. Najbardziej wyrozumiały, czuły, mądry i kochający mężczyzna jakiego znam.

  11. To wszystko o mnie.
    W sumie od dziecka miałam problemy z nadwagą, zawsze dzieci się ze mnie śmiały w szkole.. Jak poznałam mojego faceta dalej myślałam, że jestem gruba choć ważyłam 60 kg i nie wiem kiedy zrobiło się ponad 80 kg. Nie potrafię się wziąć za siebie, próbowałam chodzić na siłownię ale to jak patrzą na mnie chude dziewczyny demotywuje mnie..
    Czuje, ze nie podobam się swojemu M bo na ulicy ogląda się za innymi szczuplymi dziewczynami. Nie wiem jak sobie z tym poradzić albo się głodze albo zajadam stres. Jak juz pisałam próbowałam siłowni, próbowałam tez sama biegać lub ćwiczyć w domu, jeść zdrowo. Jak być wytrwała w dążeniu do celu?
    /Pozdrawiam

    • Alicja

      Rozbierz się, obejrzyj dokładnie w lustrze, zmierz obwody talii, bioder, ud – i powiedz sobie, że zaczynasz TERAZ. Podziel wszystko na etapy, na tygodnie. Tydzień bez słodyczy i białego pieczywa. Tydzień jazdy na rowerze. Tydzień pływania. Tydzień jedzenia sałatek. Gdy podzielisz na tygodnie, czas płynie przyjemniej i nie jesteś zdemotywowana.
      Gdy uda Ci się pierwszy tydzień bez słodyczy, kup sobie jakąś nagrodę – ale nie jedzenie! – i dołóż do tego np. tydzień bez cukru. Wtedy odzwyczaisz się od słodkiego.
      Wyznaczaj sobie małe cele i za każdy osiągnięty się nagradzaj. Zmieniaj ćwiczenia, bo zanudzisz się na śmierć – nikomu nie chce się zaczynać treningu, gdy w głowie ma kolejnych 200 sesji.
      A co do siłowni – wierz mi, chude laski też się na tej siłowni stresują, chyba każda dziewczyna prócz fitnesek czuje się tam oceniana ;) Także głowa do góry – dla siebie to robisz, nie dla nich.
      Powodzenia! Wierzę, że dasz radę :)

    • Rozumiem Cię i wiem, że jest Ci ciężko… Mi też było, pewnego dnia nawet moja pani doktor skierowała mnie na badania do szpitala i zakwalifikowałam się na operację zmniejszenia żołądka… Było super! Że 140 kg zjechałam do 83, jestem wysoka więc wyglądałam bardzo dobrze, ale sielanka trwała tylko 4lata. Na swoje nieszczęście poznałam faceta, który lubił podjeść i tym sposobem i ja zaczęłam, do tego źle dobrane tabletki antykoncepcyjne i nagle ważyłam prawie tyle co poprzednio😕 na szczęście nigdy nie miałam problemów wewnętrznych, sama ze sobą, chodziło mi tylko o zdrowie! Pewnie, że lepiej być szczupłą i powabną, ale nie płakałam do poduszki, że jestem za gruba, zawsze uważałam, że jeśli komuś się to nie podoba to niech nie patrzy…! Ale zdrowie zaczęło podupadać i niedawno wybrałam się do dietetyka, minęły 2 miesiące i mam 9kg mniej, ale do tego czuję się dobrze, kości bolą coraz mniej i ogólnie samopoczucie jest lepsze. Spróbuj, warto! Tylko wybierz dietetyka, który uczy jak się odżywiać i pomaga a nie daje tylko gotową dietę i już… Do tego sport może być w delikatnej postaci, ja spaceruję szybkim tempem i pływam, każda forma aktywności fizycznej pomaga! Teraz chodzę na randki, poznaję facetow, ale nie dlatego, że schudłam kilka kilogramów tylko dlatego, że czuję sie dobrze wewnętrznie! Pamiętaj, że dopóki Ty nie będziesz się czuła dobrze sama ze sobą to nikt nie będzie się czuł dobrze z Tobą!

    • Hej. Jestem trenerem personalnym, spróbuj jeszcze raz siłowni, proszę. Chude laski czasem przychodzą po lans, nie po ciało. Dla mnie zwycięzcą jest ten co walczy, nie ten co MA. Sama mam niedoczynność tarczycy, ale WALCZĘ, dieta i trening i tylko dla siebie, Ty jesteś najważniejsza dla siebie. Pozdrawiam. Monika

  12. Ups u mnie jest inaczej. Mój S motywowal mnie na początku hasłem „Piękna wiesz ze lubie cie brać od tylu ale bym cie rzn.l ostrzej gdybyś nie miała takiego babcinego tyleczka” albo chodź ze mną na silownie zrobisz sobie mocne uda będziesz mnie dłużej ujezdzac” Uwierzcie podziałalo 😂. . Nic tak nie działa jak pożądanie w oczach swojego mężczyzny.

  13. Mam pytanie dotyczące urodzin. Jaka miłą niespodziankę mogłabym zrobić tak by ukochany jak najlepiej zapamiętał ten dzień? Wybaczcie, że trochę nie w kontekście artykułu, ale wcześniej starałam się znaleźć coś co dotyczy tematu urodzin i niestety nic nie znalazłam. (Nie chodzi tu o żaden prezent materialny. Chodzi bardziej o bezfartuszkowe sprawy :P )

  14. A ja mam trochę za złe mojemu, że nie powiedział mi, że się spaslam. Musiałam dojść do blisko 80 kg, żeby się ogarnąć. Zmierzyłam się, zwazylam, pokazałam mu wyniki,prosząc o szczerą ocenę…
    Ł- nooo…2 cm za dużo w biuście
    Ja- Iiii?
    Ł- i tyle
    Ja- Chcesz mi powiedzieć, że jakikolwiek facet jest w stanie powiedzieć kobiecie ze ma o 2cm za duży biust A nie przeszkadza mu sadlo na brzuchu i ogromna dupa?
    Ł- Oj, no bo się uparlas, to coś wymyśliłem, bo mnie się cała bardzo podobasz…

    I weź tu poproś faceta o pomoc, kiedy potrzebujesz silnego kopa. Taka już ze mnie wredna bestia, że ktoś musi mnie objechac, żeby włączył się mechanizm ‚ja Ci pokażę!’. Na razie jutro.mija tydzień diety…Zwykłego M.Ż. Skręcone kolano uniemożliwia ćwiczenia, ale tydzień bez pizzy to ogromny sukces…Wcześniej jadłam ją CODZIENNIE.

  15. waga wagą raz nas więcej a raz mniej ale do cholery czy na tym polega miłość?, to w czym się zakochujemy? w talii? nie mówię teraz o tym że hulaj dusza żryj i żyj i zaniedbuj się, ale miłość w moim przekonaniu to coś więcej niż zgrabne nogi i twardy tyłek bo to jest tylko obraz na góra 30-40 lat powłoka, która zacznie się marszczyć i starzec i mimo usilnej walki ciało się będzie zmieniało to co nas powinno łączyć powinno znajdować się głębiej.

    • Alicja

      Miłość nie polega też na tym, żeby patrzeć jak nasza połówka się zajada na śmierć.
      Rozumiem, co chciałaś przekazać, ale my naprawdę nie propagujemy tu jedynie kwestii „powłoki” :)

    • A co jeśli ktoś zakochał się w pełnej życia i energii dziewczynie? Niestety jest tak ze gdy zyskujemy na wadze to tracimy na energii. Może nie zawsze chodzi o wygląd, twardy tylek i super talię… Zmieniamy się wraz z naszą zmieniającą się wagą. Czy jeśli ktoś walczy o to, żeby żonie znów chciało się wyjść na rower jest oznaką braku miłości?

    • Wiadomo, że nie przetrwa związek, który oparty jest tylko na pożądaniu i fascynacji swoją fizycznością. Do zbudowania długoletniego związku potrzebne jest właśnie to co znajduje się głębiej. Jednak fizyczność też jest ważna. Dbam o siebie by podobać się swojemu facetowi tak jak na początku, albo nawet i bardziej. By sex był cudowny, by nie przejmować się kompleksami, być zdrową i sprawną. Chcę wykorzystać jak najlepiej to 30-40 lat (CHOLERNIE DUŻO CZASU!!!) zanim zacznę się „marszczyć” :P by w wieku 60 lat nie dojść do wniosku, że zmarnowałam swój potencjał chipsami i oglądaniem seriali na kanapie

  16. Bardzo fajny tekst ! Tym bardziej ze wlasnie bylam taka roztyta dziewczyna :( po 11 latach zwiazku i urodzeniu syna okazalo sie ze kilogramow ponad program jest za duzo i ciezko bylo z sexem czuloscia atrakcyjnoscia i fajnymi ciuchami ;( ale moj Pan mi szczerze w loncu powiedzial ze jest zle… wyslal do doetyka i wspieral teraz gdy juz mam -22.kg sex jest nieziemski a on znow zakochany jak szczeniak we mnie <3

  17. A u nas dla odmiany Mój Kochany przeszedł metamorfozę :) Nigdy nie był drobnym chłopcem, ale po 6 latach wspólnego życia jego waga osiągnęła aż 138 kg. Absolutnie mi to nie przeszkadzało, można powiedzieć, że nawet tego nie zauważałam. Ale w końcu stwierdził, że trzeba coś z tym zrobić, sam, bez żadnego mojego marudzenia. Poszliśmy do dietetyka, zmieniliśmy nasze nawyki żywieniowe, zaczął ćwiczyć i teraz, poprawie 6 miesiącach mam o prawie 25 kg mniej ciała do kochania :) I nie mogę oderwać od niego wzroku… Jeszcze troszkę pracy przed nami, ale efekty już są powalające. W życiu, w łóżku, wszędzie! :)

  18. Jak poznałam mojego męża ważyłam cudowne 52 kg… Niestety nasza wspólna dieta nie należała i nie należy do najzdrowszych i teraz ważę 74 kg przy wzroście 1,59. On ma szczęście i nie przytył nic dzięki swojej fantastycznej przemianie materii. Nie mniej jednak jego stosunek co do mnie ani trochę się nie zmienił. Nadal jest czuły, kochający i mimo, że widzi, że nie czuje się najlepiej z dodatkowymi kilogramami wciąż powtarza, że mu się podobam. Ja osobiście chciałabym już coś zmienić i chociaż próbuje, nadal brakuje mi silnej woli i motywacji… :-( doradźcie coś dziewczyny!

  19. Prawda jest niestety taka – faceci nie lubią niezadbanych, tłustych kobiet. Mój przyjaciel byl 3 lata w fantastycznym związku-ale przez prace jego dziewczyna zachorowala na depresje. Wspierał ją bardzo,na początku wyglädała jak wieszak,skóra i kości,ale w trakcie terapii psychotropami przytyła a 30kg i zaczeła ważyć tyle co on… i było jak w depresji- skoro tak ją wspierał w chorobie to otwarcie mówił jej że teraz będzie ją wspierał w odchudzaniu. Ona tymczasem wolała strzelić focha, że jej nie kocha, skoro przeszkadza mu jej wygląd. Tłumaczył,że wygląd to jedno a drugie to po prostu zdrowie. Chciał, żeby dobrze siw czuła na plaży, żeby zaczeła z przyejmnościä wkładać kiecki w ktorych tak dobrze sie czuła, żeby zaczeła nosić pięknä bieliznę, w ktorej uwodziła go nie raz… Kochał ją,ale przestał jej pragnąć, i jestem w stanie go zrozumieć, panie przy kasie w markecie wołały ich do przodu bo mysłaly ze jest w ciąży, a ją to bawiło i opowiadała nam na spotkaniach. Cóż, związek w którym totalnie zabrakło ognia, po prostu umarł… Ona do dziś dnia nie zrozumiała tego, że zacietrzewienie w swoim-wygląd to nie wszystko-zabiło ich związek. Nadal go kocha, nadal wypytuje mnie o niego. Owszem miłość to nie tylko fajny wygląd i zgrabna pupa, ale każdy ma jakiś gust, są osoby ktorych krecą nadprogramowe kilogramy, ale jesli waszego faceta nie to przestnacie robic zaskoczone i zniesmaczone miny tylko wezcie sie za siebie.

  20. Jestem gruba. Zajadam stres. Zero wsparcia nota bene od ojca mojego dziecka (inaczej już nie mogę o nim powiedzieć). Zero szacunku. Sam jest gruby ale tego nie widzi u mnie już tak. W dodatku alkoholik uzależniony od porno. Na słowa o chorobie PCOS zapytał czy od tego się nie umiera i jakie objawy. Tyle wsparcia i czułości z jego strony. Jestem ze wszystkim sama do tego dziecko cudowne ale bardzo bardzo emocjonalne. Jak się uwolnić? Jedzenie jest moim pocieszycielem moim największym przyjacielem. Okropnie smutne i bolesne….

    • Sama sobie odpowiedz, ja odeszła od faceta, który mnie nie szanował mając z nim dwójkę dzieci, teraz spotkałam kogoś, z kim twierdzę wspaniały związek. Niczego nie żałuję, jestem w końcu szczęśliwa i nie muszę zajadać stresu czy samotności.

  21. Ja też borykam się z wagą od 8 lat było różnie… Od rozmiaru 38 do 44 :( mój Drwal miał naprawdę ciężko ale trzeba walczyć dla siebie, miłości, i zdrowia. Obecnie wracam do formy, kupiłam orbitrek ćwiczę jem małe porcje. Chudne powoli i dlugo 6msc 20 kg by znowu nie dopadł mnie efekt jojo.

  22. A co gdy nasz facet utrudnia nam dbanie o siebie?
    Kiedy poznałam mojego Pana ważyłam 67 kg przy wzroście 173 cm, nie byłam kruszynką ale dobrze czułam się w swoim ciele. Gdy zamieszkaliśmy razem nie myśleliśmy o zdrowym odżywianiu; częste wypady do pizzerii, w sypialni czekoladki… przytyliśmy oboje. Gdy ulubione ubrania wylądowały na najwyższych półkach w szafie (założę jak schudnę), a waga pokazała 85 kg postanowiłam coś z tym zrobić. Próbowałam ograniczać słodycze, wprowadziłam „dietę” M.Ż. jednak to nie przynosiło efektów. Wciąż miałam w sobie na tyle silnej woli, że zdecydowałam się pójść do dietetyka. P. uważał, że to strata pieniędzy ale ja chciałam spróbować. Pomimo, że mój facet strasznie mi to utrudniał – wieczorami zamawiał pizze lub kebaby, kupował czekoladki, przygotowywał deserki – udało mi się zejść do 75 kg w pół roku, Znowu poczułam się dobrze we własnej skórze.
    Potem zaszłam w ciążę, która okazała się dla mnie niebezpieczna. Cesarka, utrata dziecka i 6 miesięcy siedzenia w domu na chorobowym wpędziły mnie w depresje. Dobiłam do 90 kg.
    Teraz znów próbuję wrócić na właściwe tory, jednak mój facet mi tego nie ułatwia. Gdy proszę go by jadł słodycze gdy nie ma mnie w pobliżu, on przywozi mi domowe wypieki od swojej mamy. Gdy chcę iść na siłownię lub fitness zarzuca mi, że zbyt mało czasu spędzamy razem, jednocześnie odrzucając propozycje wspólnych ćwiczeń. Wciąż powtarza mi, że dla niego jestem piękna, idealna, i że absolutnie nie powinnam się odchudzać, ale ja czuję się źle sama ze sobą.
    Kiedyś chciałam być piękna głowie dla niego, teraz wiem, że przede wszystkim powinnam podobać się sobie.

    • Moze skoro nie przekonuje go poprawa wygladu, uswiadom go o zagrozeniach dla zdrowia plynacych z nadwagi. Wygląd to jedno, a zdrowie drugie, jeżeli masz być zdrowa, spraw na, bo przy dziecku trzeba się nabiegac, to on musi Ci to umożliwić :) i tak jak piszesz masz się sobie podobać i dobrze się ze sobą czuć, szukajcie złotego środka, skoro nie wspólne ćwiczenia, to moze chociaż spacer zamiast oglądania filmu na kanapie, albo wypad na basen zamiast do kina w niedzielę, wycieczka rowerowa zamiast siedzenia w parku, już samo to moze wystarczyć, żeby waga ruszył z miejsca. A jeżeli masz możliwość dojeżdżać do pracy rowerem, albo zaparkować dalej od pracy, albo wysiąść z autobusu przystanek wcześniej, każdy ten jeden krok przybliży Cię do celu jakim jest utrata zbędnych kilogramów 😊 trzymam kciuki

  23. Ja od siebie dodam, aby w tym nie podcinac kobiecie skrzydeł, niestety mężczyźni zawsze są w kwestii sportu „mądrzejsi”. Pójdziesz na fitness, źle, lepiej idź pobiegać, pójdziesz pobiegać, źle lepiej idź na siłownię, zrezygnujesz z czekolady, źle lepiej idź poćwiczyć, Robisz siłowe ćwiczenia, lepiej porob kardio, robisz kardio, lepiej rób siłowe, zawsze, jakieś ale, zawsze mogła byś robić lepiej, szybciej, intensywniej, z większym obciążeniem. I zamiast powiedzieć, ze tak, świetnie, wspaniale, ze coś zaczęłam robić, zabrać na zakupy, kupić nowe legginsy, żeby na tym fitniessie była największą gwiazdą, to się biedna kobieta naslucha, ze ten jej wysiłek jest bez sensu… A potem zdziwienie, ze przestała chodzić na fitness i znów siedzi z litrowymi lodami i tabliczką czekolady. Nie mówię, ze każdy facet taki jest, mój np nie, ale mój poprzedni owszem tak właśnie robił i z opowiadań koleżanek, niestety obserwuje to samo

      • Konkluzja nasuwa się taka, ze nie zawsze trzeba pomagać, czasami wystarczy tylko nie przeszkadzać :) A panomnnasmiewajacym się z fitnessu proponuje pójść na zajęcia i sprawdzić jak sobie poradzą, bo już widziałam takich co na rozgrzewkę się śmiali, ale potem to już im do śmiechu nie było i wymiękali ;)

  24. A jeszcze dodam, że moim zdaniem bycie seksi jest w naszej postawie, można być szczupłą, a postawa straszyć, a można mieć 40 kilo nadwagi, a mimo to być seksbombą. Ja raczej należę do tych szczupłych, ale jestem niska, nogi długością nie powalają, a jednak zawsze chodzę dumnie z podniesioną głową, prostymi plecami i patrząc się przed siebie, to potrafi zdziałać czasami o wiele więcej niż dieta i ćwiczenia. Jeśli poczujeszcsie seksowna, to taka będziesz bez względu na rozmiar jaki nosisz. O jednym tylko należy pamiętać, ze nadwaga ma szereg skutków zdrowotnych i dlatego należy z nią walczyć, do poziomu zdrowego ciała, a nie tylko podniesienia swojego seksapilu 😊

  25. A moim zdaniem tutaj chodzi o coś zupełnie innego niż same kilogramy. Oczywiście, że jeśli ktoś kogoś kocha, to kocha przede wszystkim jego wnętrze, ale wydaje mi się, że tutaj nie chodzi tylko o to, że ktoś przestanie kogoś kochać, bo ciało się zmieniło. Po prostu panowie w takiej sytuacji (i panie, bo przecież może być też na odwrót) po prostu martwią się, że kobieta przestaje o siebie dbać, a tym samym przestaje się starać o ich względy. Jeśli na początku nasza druga połówka dba o siebie, dba o swoją wagę, dba o swój wygląd, to czujemy, że robi to też trochę z naszego powodu. Jeśli nagle po kilku miesiącach związku, taka osoba kompletnie przestaje zwracać uwagę na to, jak wygląda i co się dzieje z jej ciałem, to możemy poczuć, że nie jesteśmy już dla niej tak samo ważni, skoro jest jej zupełnie obojętne, jak przy nas wygląda. No bo nie oszukujmy się, często problemem nie jest sam skok wagi, ale też zmiana ubioru (wcześniej makijaż i starannie dobrany strój na każdą randkę, a po paru miesiącach pani paraduje tylko w starych wyciągniętych dresach). Żeby nie było, oczywiście panów też się to tyczy. W związku chodzi o to, żeby się cały czas uwodzić. Jeśli przestajemy się interesować swoim wyglądem, ta druga osoba może też odczuć, że już nie zależy nam na tym, żeby jej się podobać. A przecież każdy lubi czuć, że się go uwodzi…

  26. Dziewczyny, bardzo Wam polecam odchudzanie się u specjalistów. Rozsądny lekarz pierwszego kontaktu zleci odpowiednie badania, a dietetyk ułoży dietę. Widziałam wiele przypadków odchudzania na tzw. „dietach z gazet”, które w najlepszym wypadku kończyły się spadkiem kilogramów na kilka miesięcy a później efektem jojo. Warto też zastanowić się samej (albo porozmawiać z kimś bliskim lub psychologiem) czy nie zajadamy problemów albo nie robimy sobie z jedzenia nagrody (napisałam raport w pracy to kupię w drodze do domu kawałek tortu etc.).

    • Alicja

      Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale my właśnie leżymy w łóżku, jest 22.09 – i tak nam się po Twoim komentarzu tortu zachciało, że chyba będziemy ciągnąć losy kto ma po niego pójść :D

  27. Kochani, Czy zastanawialiście sie nad tematem shibari ? Ostatnio koleżanka sie tym zachwycała i jestem ciekawa co Wy o tym myślicie 😊 Był juz jakiś artykuł o tym ?

    • Właśnie! Mój facet od sześciu lat toczy to przed sobą i pomimo próśb, gróźb i motywowania i zachęcania nadal ma brzuch! Obiecywał, że będzie ćwiczył, że będzie biegał… Czy nigdy nie będzie mi dane poczuć jego napiętego, umięśnionego ciała? Muszę zdradzić by to mieć?

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter