Mokry spacer

4

Z czym kojarzy wam się ten tytuł? Z deszczem? Wielkim kolorowym parasolem, który ledwo mieści się do auta? Z przyjemnym rześkim powietrzem? Zobaczcie więc z czym kojarzy się nam ;)

Mieszkamy sobie w dużym mieście, w którym parki są z reguły dość zatłoczone, jednak szczęśliwie znamy kilka miejsc w okolicy, które pozawalają na względnie spokojny spacer bez ocierania się łokciami o współużytkowników ścieżek, czy też szalonych rowerzystów. I wbrew temu co pomyślicie, bardziej nas ciągnie do lasu niż do betonowych ogródków, no ale to chyba oczywiste, w końcu gdzie Drwal może zabierać swoją Dziewczynę? ;)

Niedawno wróciliśmy z bardzo długiego spaceru. Alicja teraz rozmawia przez telefon, opowiada z zacięciem te mniej pikantne szczegóły naszej wycieczki przy okazji wymieniając wszystkie promocje, wyprzedaże i plan na najbliższe tygodnie co do spotkań, kaw, wypadów… babskie sprawy. Czasami słucham tego co mówi, choć gdy mówi o mnie ścisza głos. Myśli, że nie słyszę. Nie zawsze mówi o miłych rzeczach, czasami się na mnie poskarży – albo inaczej, ja wiem, że mówi o mnie w sytuacji, która mogła sprawić jej przykrość lub nawet jest o nią zła… ale ona nie mówi o mnie nic złego. To zaskakujące, bardzo zaskakujące, bo mam świadomość jak bardzo czasami bywam irytujący lub zwyczajnie nieznośny.

Teraz gdy zacząłem pisać, właśnie ściszyła głos, łowię tylko pojedyncze słowa… słowa klucze – spacer, las,… to miłe co mówisz. Opowiem Ci w takim razie bajkę… choć może to zdarzyło się naprawdę? ;)

Mówiłem Ci o tym miejscu. Kiedyś, dawno temu, przejeżdżając obok autem, opowiadałem, co tam odkryłem w czasie rowerowych szaleństw. Obiecałem, że Ci to pokażę jak tylko będzie okazja. Na okazję czekaliśmy dość długo, aż w końcu, przechodząc w czasie spaceru obok tego miejsca, nie wytrzymuję…

Mokry spacer

Idziemy powoli ścieżką, a ja lekko Cię wstrzymuję. Prawie się zatrzymujemy, rozmowa się jednak toczy. Mija nas para, która ciągnęła się za nami ostatnich kilka minut, czekamy jeszcze chwilę niech znikną za zakrętem, a potem… wciągam Cię powoli w coraz gęstszy lasek. Las nas zamyka, jest cicho, słychać tylko ptaki i szelest naszych stóp, odgłosy ze ścieżki zostały daleko za nami. Ślicznie wyglądasz z gałązką, która zaplątała Ci się we włosy i wygląda teraz jak spinka… Wyglądasz tak, jakby Pani Wiosna wstała właśnie z zimowego snu, przeciągnęła się kobiecym wdziękiem i pełna energii – bo za te Twoje błyszczące oczy mógłbym zabić – postanowiła oczarować świat. Tak właśnie Cię widzę, Alicjo. Moja prywatna Wiosno.

Przyciągam Cię do siebie i opierając się o drzewo zaczynam całować. Założyłaś dziś spódnicę i pończoszki… a moje dłonie jakoś nie mogą się od Ciebie odkleić… Uwielbiam Twoje wtulenie, Twoje ciepło i to spojrzenie, grzeczne i jednocześnie bardzo konkretne.

Wymykam się z Twoich ramion. Proszę abyś oparła się o rękoma o drzewo, w tym samym czasie kucam za Tobą. Przeciągam swoje dłonie od Twoich smukłych kostek w górę… Uwielbiam ten kształt i zawsze, gdy dotykam Twoich nóg chciałbym to jakoś zapamiętać, zatrzymać ten kształt tylko dla siebie… Pewnie dlatego tak mnie nimi kusisz.

Zsuwam Ci majteczki, chcesz je zdjąć. Ja się zgadzam, bo wiem, że za chwilę będą moje. Zdejmujesz je ostrożnie przekładając przez szpilki. Chowam je sobie do kieszeni… będę miał przewagę negocjacyjną, gdy będziemy ustalać to, jak szybko i gdzie właściwie wracamy ;)

Zaczynam Cię lizać, robię to delikatnie, nie jestem łapczywy. Wypinasz tyłek… czyżbym był zbyt delikatny? Dobrze Alicjo… – zaczynam lizać Cię łapczywie, mocniej, tak żebyś doskonale poczuła mój język… wszędzie. Jesteś mokra, coraz bardziej… i tym bardziej zaczynam Cię lizać.

Dopiero teraz zauważam sznureczek od kulek. I nagle rozumiem… To nie ja Cię tu przyprowadziłem, to Ty mnie tu przywiodłaś… moja Wiosno.

Zaczynam Cię lizać i bawić się sznureczkiem, widzę jak wypinasz się coraz bardziej. Mój język jest coraz wyżej, coraz częściej zahacza o tyłek. Działam, zlizuję każda kropelkę… czuję głód i chcę więcej.

W tym lekkim szalę zaczynam lizać twoje pośladki i fragment nagich ud. Twoja skóra jest chłodna i tak strasznie miło pachniesz… to obezwładniające. Bardzo hamuję się,, aby nie wyszarpać tych kulek i tak ordynarie i bez pytań nie wejść w Ciebie. Ten widok przede mną jest totalnie zniewalający. Jestem zauroczony… i ledwo opanowuję się przed odpuszczeniem konwenansów i myśleniu tylko o sobie.

Zaczynam całować Twój tyłek coraz mocniej, wsuwam do niego język, a Ty tak ślicznie wypinasz go jeszcze bardziej, lekko uginając kolana. Czy to jest zaproszenie?

Lekko masuję go palcem, cały czas liżąc, szepczesz… „mam żel”… wiem, że masz, ja wszystko wiem ;) Sięgam do kieszeni Twojego jasnego płaszczyka, rozsmarowuję żel na palcach i wracam do tyłka. Wstaję i delikatnie masuję, a potem jeszcze delikatniej wsuwam palce… drugą dłonią, wciąż trzymając żel, rozpinam sobie spodnie. Dodaję jeszcze kropelkę i znowu lekko wsuwam palce. Mój toporek jest gotowy. Gdyby nie był, przy tym widoku przede mną, musiałbym poważnie zastanowić się nad sobą. Biorę więcej żelu i rozsmarowuję go na sobie, a potem chwytam Cię jedną ręką za biodro… mówisz „ to będzie boleć”… „wiem, ale tylko chwilkę”… i delikatnie wsuwam się w Ciebie. Zatrzymuje się co kilka cm i wycofuję… jeszcze nie jest przyjemnie, jeszcze chwilkę…

Lekko zanurzony w Tobie, sięgam po sznureczek kulek i zaczynam się nimi bawić lekko wyciągając… mam palce w żelu, wiec Twoja łechtaczka ślizga się po jednym z nich.. widzę jak reagujesz… robi się bardzo przyjemnie. Wsuwam się w Ciebie mocniej… Napieram tak, że musisz opierać się obiema rękoma o drzewo, aby nie pobrudzić swojego jasnego płaszczyka. Wchodzę głębiej i wciąż trzymam kulki… widzę jak Ci dobrze, jak odpływasz, zaczynam się poruszać w Tobie szybciej i tak samo przyśpieszam zabawy sznureczkiem kulek i łechtaczką.

Mówisz żebym przestał, po chwili – abym nie przestawał… wiem, że teraz te słowa nie mają znaczenia.

Zapierasz się mocno o drzewo… Przyśpieszam i mocniej Cię przygniatam sobą. Twój jasny płaszczyk i tak się już pobrudził. Wkładam pod niego rękę i kładę Cię na ramieniu jednocześnie dłonią chwytając za szyję. Przyciskam Cię do drzewa. Jestem w Tobie głęboko… drugą ręką rytmicznie szarpię za sznureczek i staram się nie odrywać palców od łechtaczki. Głośno oddychasz i pojękujesz, uwielbiam ten dźwięk pełny rozkoszy… jeszcze lekko przyśpieszam, ale gównie staram się utrzymać tempo… to już tylko chwilka, widzę…i nagle krzyczysz… lekko się zatrzymuję… i bardzo przyśpieszam. Czuję jak bardzo robisz się mokra i czuję ten zapach…

A gdy już dojdziesz do siebie, przyjdzie czas na mnie… ;)

Tymczasem muszę się zająć swoim wiosennym zajączkiem, bo widzę, że rozmowa dobiegła końca … dziś przecież powinno być mokro ;)

PS. Alicjo, czy zaliczyłem wyzwanie – to można podciągnąć pod spacer i ćwiczenia? ;)

Komentarze4 komentarze

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter