Muszki, koronki i perwersyjny seks

1

Zaczęło się niewinnie. W drzwiach stała Alicja, ubrana w swoją wieczorową, długą, okrutnie seksowną sukienkę. Miała na sobie eleganckie szpilki, upięte zadziornie włosy i mocny makijaż. Spojrzała na mnie spojrzeniem pełnym szpilek… tych najgorszych, z haczykami które wchodzą pod skórę i się zaczepiają… potem swędzą i nie pozwalają o sobie łatwo zapomnieć.

Zapomniałem o czymś – to powinno być pytanie, ale patrząc na Alicję byłem pewny, że nie zasługuję na znak zapytania na końcu tego zdania. Zapomniałem… ale o czym? To dziś?

„Daj mi pięć minut!” tyle byłem w stanie powiedzieć, maksymalnie usprawiedliwiając swoją winę, że zapomniałem, tylko do cholery o czym? Cóż… zaraz się dowiem, szybkim susem znalazłem się obok Alicji – „Pięć!” usłyszałem… ślicznie, no to mam wreszcie swoje 5 minut.

Do roboty Drwalu, przezorność każe mi być gotowym na takie okazje, wiec wcześniej uprasowane koszule i ciemny garnitur wisiał spokojnie w szafie. Jedną ręką rozpinam guziki koszuli, którą miałem na sobie, drugą zdejmowałem już spodnie… póki co idzie nieźle… Dwa szybkie ruchy i stałem w samych bokserkach. Szybko wciągnąłem spodnie, jeszcze jeden rzut oka na Alicję, która stała teraz do mnie tyłem. Jej strój mówił jednoznacznie – spinki i muszka… no Drwalu – daj jej popis stylu. Koszula w 5 sekund była na mnie, wciągnąłem już spodnie gdy usłyszałem stalowe „Cztery!”. Trzeba przyśpieszyć…

Szybko dopinam guziki koszuli, dopinam spinki, jedną ręką podnoszę kołnierzyk, a drugą sięgam po muszkę… Nienawidzę jej wiązać. Za to, że mam 4 minuty i muszę zawiązać tę cholerną muszkę ktoś mi dziś zapłaci… i to będzie bardzo wysoka cena… już czuję tę złość i potrzebę zemsty. Uspokaja mnie nagroda za ten wysiłek. Staję przed lustrem i zadziwiając sam siebie precyzją zawiązuje ją w kolejne 5 sek. Opuszczam kołnierzyk poprawiam muszkę i słyszę „Trzy!”

Zemsta będzie słodka i wykonam ją bardzo spokojnie Alicjo… Mam 3 minuty to strasznie dużo czasu… aby opracować plan zemsty. Ze spokojem przyszłego mordercy zakładam marynarkę, poprawiam mankiety, wyciągam koszulę na regulaminową długość, wygładzam kołnierzyk… Z premedytacją zwalniam. Jestem gotowy… „Dwa!”.

Wsuwam buty, poprawiam sznurówki, staję przed lustrem w pełnym mundurze agenta 007. Podchodzę bliżej Alicji. I spokojnym głosem mówię – długo mam jeszcze czekać?

Odwraca się do mnie… patrzy zimnym wzrokiem i mówi – „Jeden!” Jej usta lekko drgają. Uśmiecha się… I już wiem. Zrozumiałem… Podchodzę bliżej. Patrzę jej w oczy. Nie uśmiecham się… Wygląda ślicznie, bardzo seksownie. Jak małe dzieło sztuki. Jej kolczyki połyskują, delikatny łańcuszek idealnie komponuje się z bransoletkami. Pachnie jak sam seks… Moja idealna Alicja…

O tym jak nigdzie nie poszliśmy

Nadal jestem zły za muszkę… Podchodzę jeszcze bliżej, na granicę dotyku. Patrzy mi w oczy, jest poważna, wyzywająca. Jej wzrok żąda abym zajął się nią całkowicie. Wyzywa mnie. Chce wszystkiego, co niemoralne… Ale nie dotykam jej. Stoję i patrzę. Czuję jak pachnie. Czuje jej lekka dezorientację… gdyby liczyła dalej, przypuszczam, że właśnie mielibyśmy dwucyfrową liczbę z minusem na początku.

Alicja nie wytrzymuje. Powoli podnosi dłoń i kładzie na mojej piersi. Sięgam po nią, chwytam za nadgarstek. Podnosi drugą, którą przechwytuję w ten sam sposób. Podnoszę jej ręce do góry robiąc jednocześnie krok w jej stronę. Alicja cofa się i ląduje na ścianie. To właśnie taki moment, gdy czas lekko zmienia swój tor i zaczyna płynąc gdzieś obok… mija nas. Patrzę w jej oczy, odwzajemnia mi to spojrzenie, starając się nie uśmiechać – widzę ile ją to kosztuje, ale oczy zdradzają prawdziwe intencje.

Przytrzymuję jedną ręką obie jej dłonie nad głową, druga chwytam lekko za szyję. Widzę jak przechodzi ją lekki dreszcz, zbliżam lekko usta do jej ust. Puszczam obie jej dłonie, ona zatrzymuje ręce nad głową. Nie całuję jej… podnoszę ją, ona łapie mnie za szyję z lekkim zdziwieniem.

Przenoszę ją na sofę, delikatnie sadzam odsuwam się i sam siadam naprzeciw na fotelu, na którym siedziałem jeszcze z 15 min temu. Patrze jej w oczy  i mówię stanowczo –  „porozmawiajmy”.

Ona nic sobie z tego nie robi. Nie patrząc na mnie poprawia się i siada dokładnie na środku sofy. Zaczyna mówić o tym jaki miała dzień, jak wróciła do domu, o czym rozmawiała z koleżankami… ale gdy próbuję sobie przypomnieć szczegóły, to niestety umykają mi gdzieś…. a to dlatego,  że w tym samym czasie powoli rozsuwa nogi.

White Rvbbit Bardotki

Widzę, że ma na sobie delikatnie połyskujące pończochy. Poprawia się lekko, jej długie rozcięcie w sukience idealnie pokazuje podwiązkę… Nie patrzy na mnie, jest zajęta poprawianiem sukienki, poprawianiem swojej idealnej pozycji, teraz to ja proszę o jej atencję… o jej spojrzenie.

Siedzę i patrzę, przytakuję, ale nie bardzo wiem o czym mówi… mam wrażenie, że ona też mówi trochę na siłę… Że zwyczajnie drażni się. Patrze na ten spektakl, jak skupiona na sobie układa każdą zasłonę wieczorowej sukienki na lekko zbyt mocno rozsuniętych nóżkach. Nie patrzy na mnie, ale doskonale wie, że ją obserwuję.

Bawi się wystającą podwiązką, niby ją poprawia… niby, bo oboje wiemy, że jest dopięta perfekcyjnie. Patrzę na nią, za chwilę te słowa się skończą… coś je zastąpi. Zadaje mi pytanie, o co pytała?… nie wiem. Podnosi głowę i patrzy na mnie z udawana złością. Powoli wstaję. Podchodzę bliżej.

Staję przed nią w lekkim rozkroku i zaczynam rozpinać pasek spodni. Patrzy mi w oczy. Rozpinam powoli rozporek. Nadal patrzy mi w oczy. „Co Ty sobie wyobrażasz?” pyta, starając się nadać tym słowom ostry ton, ale to trudne, gdy kąciki ust mimowolnie się unoszą…. Nie odpowiadam, przecież zna odpowiedź.

Łapie mnie za ręce, podobnie jak ja ją wcześniej, ale tylko je odsuwa, nie musi nic robić… od razu zaczyna lizać. Wkłada lekko jedna dłoń głębiej, odsuwając niepotrzebny materiał, druga mocniej go ściska… i niespiesznie zaczyna mnie lizać…

Bawiła się mną, chciała jedynie podrażnić się. Rozłożyła mocniej nóżki  i dalej niespiesznie lizała. Patrzyłem cały czas w dół, ona zaglądała mi w oczy, jedną ręka sięgnęła do swojej sukienki, aby ją odchylić na bok. Jej pończochy kończyły się ciemną koronką, idealnie pasującą do reszty bielizny, którą własnie odsłoniła…

Alicja wiedziała co robi… miała być zemsta, moja… a tymczasem ta chytra bestia wie jak na mnie działa… i weź tu srogi Drwalu zemścij się na takiej Kobiecie. Musiałem uklęknąć, ona to zaplanowała, ja tylko potulnie realizowałem jej plan, a ona pozwalała mi myśleć, że to ja kontroluję sytuację. Cała Alicja… delikatna, czasami skromna, bardzo konkretna, a przy tym cholernie sprytna. Moja Dziewczyna.

Czas słowo „zemsta” zamienić w „nagroda”. Ukląkłem. Klękając musnąłem jej usta, trochę za długo aby nazwać to całusem, trochę za krótko, aby nazwać to pocałunkiem. Chciała więcej… ja też.

Sięgnąłem do jej kostek, klękając na wprost niej, pomiędzy szeroko rozstawionymi nogami. Powoli przesuwałem dłonie w górę, lekko się odchylając. Ona cały czas pochylała się, z przymrużonymi oczami czekała na dalszą część, aby nazwać całość pocałunkiem…  Czekała, moje dłonie powoli wspinały się po jej łydkach, aż dotarły do kolan. Ubóstwiam jej drobne kolana, są ekstremalnie seksowne, a gdy doda się do tego lekką poświatę nylonu, zmieniają się w absolutnie doskonały obiekt budzący pożądanie… skrajne pożądanie.

Zatrzymałem się na kolanach i lekko pochyliłem w jej kierunku. Dotknąłem jej ust, natychmiast je rozchyliła, czekając na więcej. Minąłem je i przyłożyłem policzek do jej policzka,  a potem lekko przesunąłem się w stronę ucha. Wciągnąłem powietrze, tuż przed nim, poczułem jej perfumy i odurzony nie mogłem się dłużej powstrzymywać. Delikatnie polizałem jej szyję od dołu w kierunku ucha, aby ostatecznie zacząć je łapczywie lizać. Zaczęła się odsuwać, wiec wróciłem do szyi, gdy tylko przysunęła się z powrotem delikatniej tym razem zacząłem całować jej ucho…

Przekręciła lekko głowę i zaczęła mnie całować w szyję, najpierw delikatnie, potem łapczywie by skończyć długim liźnięciem od szyi przez brodę, kończąc na policzku. Popatrzyła na mnie… i już wiedziałem – ona nie chciała niczego delikatnego… to nie miał być zwykły bal, to miał być ostry rockowo metalowy pokaz w strojach wieczorowych, spod których wystawać nam powinny zbroje ze skóry, łańcuchy, w tle powinny płonąć… no dobrze, zagalopowałem się ;) Wracamy do Alicji, która własnie szczerzy na mnie zęby.

Sprawy potoczyły się teraz błyskawicznie. Przestałem być delikatny i powolny, zacząłem być konkretny… i powolny.

Ścisnąłem mocniej jej kolana i tą samą siłą przesunąłem dłonie w górę. Nie dbałem o to czy pończochy które ma sobie mają szansę na drugą szansę… Zacząłem ją całować, przygryzając wargi, za co odwdzięczała mi się tym samym. Łapałem jej język i lekko zasysałem, za co robiła to samo, dodatkowo go lekko przygryzając. Wpadaliśmy w szał, a byliśmy w naprawdę wyjątkowych strojach i byliśmy coraz bardziej głodni… siebie.

Złapałem ją za pośladki, przysunąłem bliżej, całując cały czas sięgnąłem do jej majteczek, lekko je odchyliłem, była gotowa… bardzo gotowa…

Jak się domyślacie, ten wieczór spędziliśmy na najhuczniejszej i bardzo wyuzdanej imprezie w okolicy,… a na stoliku leżało zaproszenie, od którego oderwała mnie Alicja, tyle że na następny dzień ;)

Komentarze1 komentarz

  1. Kochani czytam was i nie moge przestać! Alicjo i Drwalu jesteście niesamowici. Niesamowite jest to w jak piekne slowa umiecie wszystko ubierac i przyznaje szczerze, że książka 50 twarzy Greya przy Was wysiada. Powinniście pisać książki o zabarwieniu erotycznym, bo wasze teksty poruszają mnie dogłębnie, są mega erotyczne i mega super przed stosunkiem potrafią mnie nakręcić ma dosłownie wszystko😍kocham Was oby tak dalej. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter