Nakręćmy pornola, czyli pierwsza sekstaśma

17

„Co za chory pomysł?”… Czy nie tak reagujecie w pierwszym odruchu na pytanie o nagranie sekstaśmy?

Spróbuje przekonać Was jednak, że to nie taki zły pomysł, jak pierwotny wstyd i pruderyjne wychowanie mogą nam podpowiadać. Zakładam, że przede wszystkim ufacie sobie i wiecie, że potem takie nagranie będzie bezpieczne lub równie bezpiecznie zniknie… Umówcie się na to na samym początku… i włączcie nagrywanie ;)

Zanim jednak przejdziemy do wskazówek, warto sobie uświadomić główny powód i potrzebę nagrywania… – to ekshibicjonizm. Jednocześnie mam świadomość, że na początku strasznie ciężko może być pokonać swój wstyd. Ale też równie ciężko będzie Wam przezwyciężyć ciekawość, gdy uświadomicie sobie możliwości, jakie daje wam zwykły telefon z kamerą. Oczywiście nagrywanie wymaga dużej akceptacji siebie, ale jeżeli lubicie patrzeć na siebie w lustrze… to macie już z górki.

Lustro, dokładnie tak – nagrywanie swojego pornola to jak kochanie się przed lustrem, tyle, że można to potem obejrzeć i poprawić to, co nie wyszło… albo zacząć się kochać tylko dlatego, że na ekranie właśnie się kochamy. Jest to też doskonały pomysł dla Pań, które często zazdroszczą facetom widoków. Jako Drwal powiem szczerze – sam sobie zazdroszczę tego, co widzę, gdy kochamy się z Alicją… Ona również mi zazdrości ;)

Nakręćmy pornola, czyli pierwsza sekstaśma

Aby nie być gołosłownym, mam kilka wskazówek, które pozwolą Wam zacząć przygodę z kamerą:

  • Przede wszystkim – pogadajcie o tym wcześniej. Kamera powinna kojarzyć się Wam z bezpieczeństwem. Nie omawiajcie i nie przygotowujcie scenariuszy, ale pogadajcie, czy naprawdę chcecie. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości, ustalcie, co zrobicie z nagraniem. A jeżeli nadal macie wątpliwości od razu ustalcie, że po obejrzeniu skasujecie film…
  • Grajcie swoje role. Kiedy macie świadomość, że kamera jest włączona, postarajcie się trochę bardziej. Bądźcie estetyczni, ale nie przerysowani. Bądźcie trochę aktorami, ale tylko na tyle, aby zadbać o „ładność” obrazka.
  • Patrzycie w obiektyw. Nie krępujcie się. Nagrywacie dla siebie, a nie dla publiki. Patrzcie w obiektyw ze świadomością, że po drugiej stronie obiektywu za chwilkę sami się znajdziecie lub będzie to oglądał wasz ukochany partner.
  • Nagrajcie na przysłowiowym tosterze. Nie potrzebujecie najwyższej jakość sprzętu, studyjnego światła, czy niesamowitych zbliżeń. Wykażcie się inwencją, ale nie dbajcie przesadnie o jakość i szczegóły.

Jest kilka rzeczy, które zdecydowanie odradzam na początek. Oczywiście wszystko zależy od waszego zaufania do siebie, ale lepiej podejść do tej zabawy w taki sposób, aby obie strony miały dobrą zabawę od pierwszych chwil. Odradzam na początku:

  • Wyciągania kamery czy telefonu z zaskoczenia. To może popsuć najlepszy moment, a nawet spowodować, że temat nagrywania czegokolwiek skończy się tylko awanturą. Pogadajcie, a potem niech sprzęt idzie w ruch… kamera też, gdy już to ustalicie ;)
  • Zakładanie opasek i nagrywanie nieświadomego partnera. To chyba jeszcze gorsze. Jeżeli namówicie partnera do założenia opaski i ostrzejszych zabaw, a przy tym nagracie go nieświadomego tego faktu, to będzie to prośba o kłopoty… co nie oznacza, że opaska i nagrywanie wykluczają się… absolutnie nie! Wymagają jednak zaufania…

Do opaski wrócicie, gdy oswoicie się z kamerą. Oglądanie siebie jako nieświadomej strony, gdy macie zaufanie do partnera to bardzo… inspirujące doświadczenie. Możecie docenić piękno i seksowność tego, co się dzieje między Wami.

Po wszystkim, gdy nacieszycie się już nagraniem, dla swojego dobra, skasujcie je… lub obejrzycie jeszcze raz i poprawcie co trzeba ;)

Komentarze17 komentarzy

  1. Byliśmy ponad rok razem jak nagraliśmy pierwsza sekstaśmę :-D niestety ze względów bezpieczeństwa – żeby nikt nie zobaczył a jednak wscibstwo ludzi nie zna granic – musieliśmy ja usunąć :-) polecam każdemu bo warto :-)

  2. Coś innego i fajnego,nawet sama siebie nagrywalam i pokazałam mojemu Drwalowi ! Był pobudzony i zaskoczony ze ma taką NIEGRZECZNA Panią <3 !

    Lecz wszystko po obejrzeniu skasowalismy ;)

    • Ja też zwykle domagam się kasowania. Lubię moment nagrywania, lubię to potem obejrzeć, ale i tak czuję się najbezpieczniej, gdy wiem, że film już nie istnieje – w końcu zawsze można nakręcić kolejny ;)

  3. Ja siebie sama tez nagrywalam – mieszkamy osobno więc nagranie w ciągu dalszym spelnia swoja powinnosc ;) i mysle nad następnym! ;)

  4. Nagrałam, usunęła a później się okazało ze brat męża jest na tyle wscibski ze przywrócił wszystkie usunięte pliki z komputera, przerzucił na swój i sobie oglądał to wszystko ;) nie polecam takiej sytuacji.

  5. Takie taśmy robi się wtedy gdy osoby trzecie nie ma ją dostępu, do nośnika ( telefonu, kamery, laptopa, pendrive’a ) na którym się owa taśma znajduje ;) . W innym przypadku nagrywanie i przechowywanie takiej taśmy to czysta głupota i naprawdę spore ryzyko…
    Dziwne, ale jednocześnie podniecające 3:) jest uczucie gdy później się ją wspólnie ogląda i widzi się jak się wtedy wygląda, podczas igraszek i spełnienia :) .
    Fajna jest też zabawa na skype ( sex wirtualny ), gdy jesteście daleko od siebie ;) .

  6. Masz rację, do takiego kroku trzeba akceptować swoje ciało :X
    Bo ja nie wyobrażam sobie patrzeć na siebie, gdy… moje, wspaniałe tłuszczyki wymykają się spod kontroli xD

  7. Najważniejsze to przezwyciężyć strach i wstyd i akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy .Ja poczyniłam pierwszy krok i dałam się namówić na sesje zjęciową .Kto wie do czego się jeszcze dam namówić .

  8. Ale… po co? Po co to nagrywać? Te argumenty w ogóle do mnie nie przemawiają, jakbym patrzyła na swoje nagranie to raczej czułabym zażenowanie a nie podniecenie. Na samą myśl czuję zażenowanie :P Wcale nie wstydzę się swojego ciała ani tego co wyrabiam w łóżku, ale mam zbyt dużą wiedzę informatyczną i wiem, że wszystko da się przywrócić. Lustro, ok (choć kiedy widzę że ktoś wiesza sobie lustro nad łóżkiem to mam ochotę go wyśmiać :P).

    • Yummi, to że Ty potrafisz zażenować sama siebie własną nagością nie znaczy, że każdy tak ma ;)
      Umówmy się na jedną zasadę: nikogo tu do niczego nie zmuszamy, piszemy o rzeczach, które są urozmaiceniem łóżkowego życia. My szanujemy to, że każdy z nas jest inny i nie mamy potrzeby wyśmiewania żadnych upodobań. Niektórych śmieszy lustro nad łóżkiem, innych śmieszą panie wyśmiewające te lustra. Więc trochę dystansu – i więcej tolerancji ;)

    • Może nie nad łóżkiem, ale przy łóżku ;-) takie lustro to fajna sprawa, bo facet wszystko wtedy widzi, a jak wiadomo są wzrokowcami, a na dodatek same też możemy się przekonać czym on się tak podnieca.
      Szafa z lustrem to jest to :-) No i można oglądać swój sex bez nagrywania, nie ma ryzyka, że ktoś przypadkiem zobaczy.

  9. Własnie dzisija chce zrobić swojej Drwalowi niespodzianke i zaproponowac nagranie się, Troche się wstydzę, ale myśle, że jemu sie to spodoba. Chociażby ze wzgledu na to że czesto ogląda filmy porno, Może jakos uda mi się tak zrobić aby zrezygnował i zaczał ogladac Nas :) Trzymajcie Kciuki dziewczyny abym sobie poradziła i Aby jemu sie spodobało ! :)

  10. Fajna sprawa mimo iż do końca nie lubie na siebie patrzeć to wiem że mój ukochany lubieżnie pożera mnie wzrokiem l. Jedyne co mnie onieśmiela to głos może to głupie ale nie lubię słuchać swojego głosu na nagraniu. Z każdym następnym nagraniem jest coraz lepiej a kręcimy się plus minus co 2 miesiące. Oczywiście wszystkie nagrania kasujemy ale pozostaje sexwspomnienie po seansie 😊

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter