Namiętny pajączek

2

Ze wszelkiego rodzaju pozycjami jest tak, że nie musisz znać nazwy, aby świadomie lub nie, mimo wszystko namiętnie korzystać ze wszystkich płynących z nich przyjemności. Poziom zaawansowania też nie jest istotny. Zdziwicie się pewnie, ale nie opowiem o prostych plecach, chociaż może to być również doskonałe ćwiczenie ;)

Pajączek to takie przypadkowe okrycie czegoś co znamy doskonale od lat… nazwa nie ma znaczenia. Gdy wkradł się do naszej sypialni, zupełnie po cichu, Alicja o dziwo nie uciekła z krzykiem… tzn. krzyk był, ale na koniec i nie ze strachu.

Pamiętam dokładnie to nasze pierwsze spotkanie z pajączkiem. Co zabawne, nawet teraz gdy wracam do tego myślami nazywam to sobie inaczej… jak? Cóż – to moja sprawa ;). Nie martwcie się jednak, opowiem wam coś innego – jak to z tym pajączkiem jest, jak się z nim oswoić, a nawet jak spowodować, aby stał się najlepszym przyjacielem. A przyjaźń taka zaczyna się niewinnie. Pretekstem może być np. zwykłe „Tęskniłem, przytulisz mnie?”. Czasami może to być też moment, gdy kończy się wino, trzeba wstać i nagle w myślach pojawia się kosmaty stworek… Może to być nawet pozorne zmęczenie, gdy Pani koniecznie chce usiąść na kolanach swojego faceta.

Namiętny pajaczek

W naszym wypadku wygląda to najczęściej tak, że pretekst determinuje jedynie ilość ubrań jakie zostały do zrzucenia lub z którymi musimy sobie jakoś poradzić, gdy sytuacja nie pozwala się ich pozbyć. Zaczyna się od delikatnego pocałunku lub tylko spojrzenia w oczy. Potem pojawia się potrzeba przytulenia, a gdy jakimś sposobem znajdziemy w okolicy trochę miejsca, Alicja siada mi na kolanach. Nie robi tego jednak jak skromna dziewczyna, która nie wie czego chce… a jak kobieta, która doskonale wie jak działa na mnie. Zaplata mi swoje delikatne dłonie na szyi, aby za chwilę zrobić to samo z nogami za moimi plecami.

Wspominałem już wam kiedyś o tej pozycji, w której Pani czuje, że potencjalnie dominuje, gdy teoretycznie będąc na górze steruje i kontroluje sytuację… ale tak naprawdę to facet ma ostatnie słowo. Gdy ona już zaczyna się osuwać, chwytasz ją i przytrzymujesz przy sobie, każesz, by trzymała się Ciebie mocno… kładziesz swoje dłonie na jej pośladkach, jeszcze lepiej zaplatasz wokół nóg i nagle okazuje się, że Pani nie ma wiele do powiedzenia – może się albo mocno przytulić albo też odpaść.. żałując że mimo wszystko nie przytula się właśnie do Ciebie.

Nie wiem czy zauważyliście,… ale nasz pajączek właśnie tak wygląda. Jeżeli mimo mojego barwnego opisu nadal nie potrafisz sobie wyobrazić o czym właściwie piszę, napiszę prawie obrazkowo (wujek z Ikei byłby dumny ;):

W skład kompletu wchodzi:

  • – 1x naga Pani
  • – 1x nagi Pan
  • – 1x Miękka Powierzchnia (rekomendowana, ale jedynie opcjonalna)

Montaż (wersja podstawowa):

  1. Pan siada w pozycji półleżącej na Miękkiej Powierzchni. Nogi proste. Podpiera się wyprostowanymi rękoma.
  2. Pani siada w pozycji półleżącej oplatając tułów Pana nogami, podpiera się wyprostowanymi rękoma.
  3. Sprawdzamy czy wszystkim jest wygodnie**- przed montażem warto zastosować dobrej jakości lubrykant.

Prawda, że to proste? Montaż na wcisk, zero wkręcania ;) No dobrze skoro już wiemy jak to działa to wracamy do opowieści. A dokładniej do tego co można z tym pajączkiem zrobić, gdy już go przypadkiem przyuważymy lub jeszcze lepiej – zmontujemy w naszej sypialni.

Otóż opcji jest wiele, a wszystko rozchodzi się o kąty lub ich brak. Znowu posłużę się odrobiną magii zwanej geometrią:

Kąt 90 stopni – czyli coś o czym już wspomniałem. Pan i Pani są bardzo blisko siebie. Siedzą i się w siebie wtulają. Pan za żadne skarby nie może pozwolić położyć się swojej Pani. Pani stara się jak może nie odpaść za szybko, a wiem, że ta pozycja sprawi zwłaszcza Pani bardzo dużo przyjemności ;) Gdy Pan zrobi to dobrze, znajdzie właściwy kąt owych 90 stopni bardzo prawdopodobne że i Pani skończy, i Pan – a na koniec Pani tryśnie razem z Panem… taki ten pajączek jest skuteczny…

Kąt 180 stopni – czyli moment, gdy jednak oboje padną ze zmęczenia i leżą przed sobą, zawsze opcją jest złapanie się za ręce. Leżąc i wykorzystując tylko niewielkie ruchy pozycja ta pozwala na namiętną rekonwalescencję przed dalszym wiciem sieci. W tej pozycji to Pan może mieć przyjemniej ;)

I wszystko pomiędzy, czyli podpórki, wyprostowane ręce z tyłu, podpieranie na łokciach lub łapanie się za ręce-  to nadal pajączek, nie tak namiętny jak ten przy 90 stopniach, bardziej taktyczny albo wręcz tantryczny… taki akurat aby się bardzo nie zmęczyć… kto korzysta? Ten kto chce… ;)

A teraz drogi Drwalu, gdy kolejny raz zobaczysz małego niewinnego pajączka w swojej sypialni, zamiast sięgać po gazetę, sięgnij po swoją Panią – miłego plątania pajęczyn i odnóży ;)

Komentarze2 komentarze

  1. Hahaha było dzisiaj!! Nawet nie wiedziałam, że ma taką nazwę ;)
    Super pozycja, bo można sobie patrzeć w oczy i się wtulać w miedzyczasie… W siebie <3

  2. Pamiętam pierwszego pajączka z moim lubym :D Skończyłam go trzy razy i nawet o tym nie wiedziałam. Teraz po dwóch latach bycia ze sobą on wciąż prosi by to powtórzyć :D

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter