Napisz coś o mnie

8

Alicji włączyła się dziś rano jęczybuła i od rana słyszę, że chce abym, coś o niej napisał. Koniecznie dziś. Nie później, nie jutro, nie gdy będę miał wenę, ochotę i czystą potrzebę lub chociaż namiastkę satysfakcji z klikania. Ma być dziś… Miauczy jak kotka, patrzy jak kotka,… „napisz coś o mnie”. Dobrze Alicjo, spełnię Twoją prośbę, ale po swojemu ;)

Zaczniemy od utartego szlaku, wyświechtanych skojarzeń, bo każda historia zaczyna się od czystej kartki. Żeby było zabawniej zaczniemy od dwóch czystych kartek, wyrwanych z na wpół zapisanych brulionów. Trochę powycieranych, mocno pomazanych. Mimo wszystko i w jednym i w drugim znalazła się czysta, nieskazitelna kartka. Szansa na plan, na coś czego ograniczeniem jest w zasadzie tylko wyobraźnia i oczywiście staranność osoby trzymającej pióro, kredkę, ołówek, pędzel lub tylko szminkę (bo jak Alicja mi kiedyś pokazała, tą też można przy odrobinie chęci i wprawy stworzyć arcydzieło… chociaż niekoniecznie na papierze).

Zanim jednak powiem po co są mi potrzebne aż dwie kartki, puszczę trochę farby… prawie drukarskiej. Alicji potrzeba pisania wzięła się stąd, że od kilku miesięcy (jak nie dłużej) mierzymy się z bytem coraz mniej wirtualnym, który można nazwać książką… Klikamy, stukamy, kasujemy, czasami nawet piszemy, innym razem potrzebujemy chwili, czasami dwóch, aby odpocząć od tego… efekty widzicie raczej w naszej nieobecności, bo staramy się poza pracą i tym pisaniem, znaleźć też czas na siebie i dla siebie. Nie to jest jednak ważne, a bardziej to, że… nas mało.

Kilka dni temu, gdy jeszcze był weekend, wykorzystaliśmy ostatnie promyki słońca, aby powłóczyć się po mieście. Usiedliśmy lekko zmęczeni spacerem w jednym z ostatnich ogródków, Alicja wyciągnęła telefon, zaczęła przeglądać facebooka, po chwili przerwała, nagle podniosła głowę i popatrzyła na mnie z przerażeniem… Zadałem nieme pytanie „Co?” (nieme pytania nie są zbyt elokwentne, ale za to bardzo treściwe, zwłaszcza te zadawane brwiami… dla usprawiedliwienia powiem, że akurat coś piłem, wiec naturalnie usta miałem zajęte).  Z przerażeniem zapytała – „A co jak nasi fani myślą, że mnie już nie kochasz?”. W odpowiedzi… zakrztusiłem się. Wiem, nie były to wyżyny sztuki konwersacji. Jednak ziarenko wątpliwości zakiełkowało w Alicji i od tego czasu Alicja co jakiś czas o tym wspominała. Aż dziś usłyszałem – „Napisz coś o mnie”.

Napisz coś o mnie

Zatem mamy dwie czyste kartki. Dwie kartki to dobry plan i dobry początek. Dobry początek, aby np. przygotować listę zalet i wad mojej jęczybuły. Ale to byłoby zbyt proste, poza tym wystarczyłaby mi tylko jedna kartka, ta z wadami ;)… Mógłbym z niej zrobić sobie samolocik – podobno samoloty z niezapisanych kartek latają dalej. Kartka z zaletami byłaby za ciężka. Wiem, pewnie mdli was od tego słodzenia? Nie martwcie się, dopiero się rozgrzewam. Mały wstęp z lukru zwiastuje np. przesłodzoną bezę kawową z karmelową polewą z pistacjami i posypką z orzeszków.

Do rzeczy. Niedawno przeglądając facebooka trafiłem na wpis pewnej Pani (chciałem napisać furiatki, bo to bardziej pasowało do jej stylu bycia, ale nie będę nikogo obrażał), która próbowała mówić osobom, którzy mieli nieszczęście ją czytać, czym jest miłość. Bazowała, jak podkreślała, na swoich doświadczeniach, twierdząc, że Miłość to żadne poświęcenia, żadna praca nad sobą czy partnerem, że miłość jest wtedy, gdy bierzesz co widzisz, tak jak jest i kochasz do śmierci, a kobieta w tej relacji wcale nie musi się starać. Facet ma ją kochać i już. Praktyczne przejście od uczuć do zasady „widziały gały co brały” – bierzesz albo spadasz… niestety z dyskusji wyszło, że Pani jest sama.

Niestety, Miłość, jak wszystko co w życiu piękne, wbrew swojej przyjemnej naturze, wymaga pracy, dużo pracy i poświęceń. Miłość jest trudna, czasami nawet nieprzyjemna… ale te trudne chwile, gdy da się jej szanse, wynagradza potem małymi cudami, czystym hajem, czystym niebem, morskim lodowatym wiatrem i ciepłym całusem w policzek, po którym następuje ledwo słyszalny szept tuż przy uchu „chodź, wracamy, ogrzeję Cię Drwalu”. I cały trud, wyprawa wbrew logice, w środku jesieni, aby posłuchać jak szumi jesienne morze w nocy nabiera sensu. Wszystko nabiera sensu…

Miłość przypomina o sobie, gdy tego potrzebuje, gdy chce pamiętać lub gdy ma zwyczajnie na to ochotę. Miłość czasami bierze pustą kartkę i bazgrze coś pół wieczoru, przygryzając uroczo język albo wykrzywiając nosek. Potem podaje zapisaną maczkiem kartkę, która czasami okazuje się listą na zakupy… ;) Czasami jest to wstęp do poważnej rozmowy. Czasami prośba, a czasami powody, dla których jest, patrzy, czuwa, przytula i… oczywiście powiecie, że zapisana karta to żadne poświęcenie… Zadaj sobie zatem pytanie, kiedy i czy napisałeś dlaczego kochasz swoją miłość. A teraz bez wysiłku i z przyjemnością zapisz całą kartkę powodami… bo to przecież żadne poświęcenie ;)

A skoro jesteśmy już przy poświęceniu. To tak – Miłość to poświęcenie, trzeba przede wszystkim dać, dać i nie liczyć, że to kiedykolwiek wróci. Moja Miłość często mi pomaga. Jest jak dobry przyjaciel, widzi kiedy potrzebuję rozmowy, albo przerwy. Gdy jestem chory jest tuż obok, gdy zły, potrafi dogadać się z moimi demonami, które nie są zazwyczaj zbyt rozmowne… Ona potrafi. Wiem, ile ją to kosztuje i jak czasami bardzo przez to niestety cierpi. Nie poddaje się jednak, nie liczy, nie oczekuje rekompensaty. Dbam o moją Miłość równie staranie… bo na tym to polega.

Miłość ma też małe foszki i trochę większe fochy. Taką Miłością trzeba się wtedy bardzo zaopiekować. Dać się jej wygadać, jak trzeba nawet wykrzyczeć. Nakarmić, przytulić o ile chce i pozwala. I dać jej pomyśleć. Porozmawiać.  Gdy to ja jestem powodem tych problemów pomyśleć, co mogę zmienić, a gdy nie jestem… cóż pamiętacie co pisałem o poświęceniu? ;) Oczywiście nie możemy się oszukiwać, że zmiany w prawdziwym życiu następują natychmiast, ale warto się starać… Miłość to widzi, rozumie i czasami (często) wspiera i kibicuje. Czasami nawet bywa dumna i potrafi prawie bez powodu rzucić się na szyję lub tylko pogłaskać po głowie…

Miłość pamięta dobre rzeczy, złe wyjaśnia i pozwala żyć dalej. Dobre wspomnienia są jak ruchome fotografie, które można przywołać jednym słowem i przenieść w czasie widząc to, co widzi nasza Miłość. Często chodzi o drobiazgi, o małe uśmiechy, nietypowe miejsca, czy chociażby smak zupy. Jak zdobyć takie dobre wspomnienia? To proste – wystarczy wstać z kanapy, skupić się na Miłości, nie mieć planu i ruszyć przed siebie. Reszta dzieje się często sama… o ile jest to Miłość.

I lubię te momenty, gdy moja Miłość bierze mnie za rękę i zmienia rzeczywistość. Bo przecież nieważne gdzie, ważne z kim – wtedy można właściwie wszystko, a świat mimo zakazów i nakazów staje się otwarty i dostępny. Trzeba tylko chcieć.

Teraz powiedźcie mi, jak można nie kochać tej jęczybuły, po tym wszystkim o czym pisałem? Bo nie wierzę, że nie wiecie o kim pisałem ;)

Komentarze8 komentarzy

  1. Absolutnie najpiękniejszy, najcudowniejszy, najwspanialszy opis Kobiety, Miłości, Człowieka, Uczucia jaki widziałam i jaki jestem w stanie sobie wyobrazić. Jestem absolutnie wdzięczna za to, że dane mi było go przeczytać i nie pozostaje mi nic poza marzeniem o tym, że ktoś kiedyś powie coś takiego o mnie. Alicjo, zazdroszczę (oczywiście pozytywnie!!), Drwalu, gratuluję. Znalezienia takiej Kobiety, ale przede wszystkim dostrzegania tego, jak jest cudowna.

  2. Pięknie napisane.
    Ciekawi mnie czy książka wyjdzie pod Waszym nazwiskiem?
    Do tej pory byliście w tajemniczym ‚cieniu’, książka to zmieni?

  3. jak zwykle zwalasz z nog.
    Czysto subtelnie bez patosu.
    Lubię tak.Dlatego wciąż do Was wracam.
    Pisząc niejako dzięki Wam/przez Was swoje pojęcia…
    …Wybacz zatem Piękna Moja iż wezwany obowiązkiem codziennym zerwać musiałem się z objęć Twych gestwiny i umknąć na czas jakis ku spraw ważnych rozterkom powodując niechcacy niewątpliwy lekki smutek poranny na buzi Twej cudownej uśmiechniętej w chwili tej ulotnej kiedy usta moje jak co rano oparły się o Twoje kradnąc Bogini pocałunek szczery który na dnia reszty początek za talizman magii pełen posłużyć miał znowu.

  4. Jak napisać tak ważny komentarz krótko? Wybaczcie, nie da sie ! To nie mógł byc przypadek, że trafiłam na Waszego bloga 3 miesiące temu. Przeczytałam wszystkie wpisy ( ok, oprócz przepisów kuchennych chociaż niektóre wykorzystuje:). Wylałam morze łez, wpędziliście mnie w krótkotrwałą depresje, bo oczywiście pochłonął mnie smutek i zazdrość że ja tez chciałabym tak kochać i być kochaną. A tu rzeczywistość niezbyt zmysłowa bo 20 lat w związku , 2 dzieci , seks sporadyczny,nudny, dużo warczenia na siebie i różnych pretensji. Beznadziejnie, nic tylko sie rozstać. I szukać tej Miłości o której tyle piszecie…Na szczęście, mimo tych kapiacych łez starałam sie czytać ze zrozumieniem ( niektóre posty wielokrotnie) i zaczęłam odpowiadać sobie na pytanie które czasami w komentarzach pod jakimś wpisem zadawała Alicja: ” czy zawsze tak u Was było” ( w sensie czy od początku znajomosci było źle, beznamiętnie itd) Moja impulsywna odpowiedz brzmi: oczywiście że nie,ale co z tego skoro teraz jest dno! Niemniej kilkakrotnie wracałam do wpisu o pierwszym pocałunku, przypominania sobie o pierwszych razach, potem 20 kartek, Ave, listy…Aż wydarzył sie wieczór kiedy to sponiewierana wydarzeniami dnia wróciłam do domu, ostatkiem sił położyłam sie do łóżka oznajmiając że nie chce o tym co sie wydarzyło rozmawiać . Poprosiłam tylko o przytulenie. I spaliśmy przytuleni, objęci cała noc. Rano oczywiście wszystko bolało :) ale to był nasz punkt zwrotny, pozostało piękne wspomnienie nocy do której często teraz wracam bo ta noc pokazała mi/nam, że tak naprawdę mamy siebie i możemy na siebie liczyć, że wystarczy przejrzeć na oczy i zobaczyć że wszystko co potrzeba mamy na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko schować dumę, wybaczyć i porozmawiać ( najtrudniejsze) . I po tych ostatnich kilku beznadziejnych latach, jestesmy na etapie wracania do tego co kiedyś było miedzy nami, przypominania sobie pocałunków , nie ma juz zdawkowego dziękuje za herbatkę albo poproszę o herbatkę . Teraz jest dodatek : ” ale podziękuj ładnie , ale poproś ładnie” co oznacza że musi byc mocne przytulenie z namiętnym buziakiem:) Z seksem tez było beznadziejnie, a że seks jest dla mnie bardzo ważny wiec też musiałam sie przełamać i zażądać od mojego Faceta, że chcę być konkretnie codziennie kończona;) I o dziwo nie protestuje! Przesyłam mu oczywiście Wasze ” instrukcje” . Póki co jest lepiej niż kiedykolwiek, ” gęsto i lepko” ;) Naprawdę! Moj Facet zresztą też jest zdziwiony gdzie ja sie tego wszystkiego nauczyłam, a ja po prostu czytam ze zrozumieniem ;) I dodaję pasję i entuzjazm :)
    Dla mnie to co sie stało to CUD, bo serio było beznadziejnie , ostatnie kilka lat ! Juz nie wspomnę że dookoła nas pełno zdrad i rozwodów! DZIĘKUJEMY WIEC ŚLICZNIE, BĄDŹCIE Z SIEBIE DUMNI ! A za nas trzymajcie kciuki, plisss
    Przepraszam za przydługi komentarz ale to prawdziwa historia, ważna historia w meeega skrócie .
    Dużo pracy przed nami , bo dzieje sie dobrze ale teraz wiem że samo sie nie zrobi .
    Miłość to takie stworzenie co potrzebuje ciągłej opieki , prawda ? ❤️

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter