Nasz dzień…

14

Dziś jest nasz dzień wewnętrzny. Nigdzie nie wychodzimy, nie spieszy nam się nigdzie. Poranna kawa wypita przed południem, wspólne gotowanie. Dzień bez gości, bez zegarka, dzień, w którym jedynym symbolem upływającego czasu jest leniwe przyciemnione światło sączące się z okien, a że było dziś pochmurno, idealnie pasował do leniwego snucia się.

Gdy rano wstałem, włączyłem muzykę i naszą ulubioną playlistę. Alicja jeszcze spała, nie chcąc jej obudzić zbyt drapieżnie, a jedynie przypomnieć, gdzieś na progu podświadomości o swoim istnieniu i tym że czekam na nią z kawą, muzykę ściszyłem do lekkiego plumkania, które ciepło wypełniało cały pokój, nie głośno, ale przyjemnie…

Zabrałem się za przygotowywanie śniadania i kawy. Nasza tradycją jest to, że śniadania w takie dni, gdy nigdzie się nie spieszymy, nie są zwykłym posiłkiem. To mała uczta, ze wszystkiego co wpadnie pod rękę, a czego termin przydatności zbliża się do niebezpiecznej granicy ;)… zatem dziś na stole królowały specjalne tosty, wstępnie przygotowane, przypieczone i złożone w formie zgrabnych kanapek. Każda przebita wykałaczką, bo kanapki okazały się za grube na ilość dodatków… Każde z nas miało po dwie takie kanapki a żadna nie była taka sama.

Poprawiłem ostatnie dodatki i gdy postawiłem kawę na stole, muzyka zaczęła stawać się głośniejsza. Trochę bardziej wypełniła całe mieszkanie, nadal przyjemnie, ale wyraźnie… to był znak, że zabiegi przypomnienia Alicji o mnie zadziałały i moja Dziewczyna za chwilę pojawi się w progu. Zanim to pomyślałem bezszelestnie stanęła za mną i wtuliła się w moje plecy. Pocałowała mnie w miedzy łopatkami, jeszcze raz mocno ścisnęła i usiadła przy stole.

Nasz dzień

Zaczął się dzień… z Alicją jest tak, że ta kraina czarów to nie żarty. Z nią wszystko jest przyjemne. Możemy żywo dyskutować, spierać się, czy nawet kłócić,.. możemy milczeć i być obok siebie i te chwile są przyjemne z czystej natury. Pozwalamy sprawom płynąć i może dlatego, że nie zatrzymujemy ich za bardzo, one to czasami rozumieją i nas omijają, pozwalając sobie być. Taki właśnie zapowiadał się ten dzień, bez spraw, które grzecznie dały nam spokój.

Piliśmy już kawę, spokojnie dogaszając ostatnimi słowami jakąś rozmowę, gdy zauważyłem błysk koronki na udzie Alicji. Nie zwróciłem na to wcześniej uwagi, miała na sobie ciemne czekoladowe pończochy w kolorze, którego nie potrafię opisać, ale który jest czystą esencją seksapilu. Na jej nogach mają taki magiczny połysk, załamują światło i zmieniają jej zgrabne nogi w coś, czego opis wykracza po za moje możliwości słownikowe. Czyste piękno. Taki hipnotyczny obrazek. Uwodzicielski, kuszący a jednocześnie doskonały, że nie chce się go naruszyć. Trochę jak płatki śniegu – idealne kształty, których szkoda jest popsuć. Od zawsze czarowała mnie tym kolorem i tym stylem w jaki trzymała nogę na nodze. Przyglądałem się trochę zbyt łapczywie…

Była w swoim ulubionym zwiewnym szlafroku, spod którego wystawały te jej długie nogi. I taki cud właśnie pił ze mną kawę rozprawiając o losach świata, o tym kogo ostatnio koronowali na króla Polski, o filmie na jaki niedługo się mamy wybrać i tysiącu innych mało ważnych rzeczach. Obok mnie siedziała moja Dziewczyna. Mój prywatny cud. Mój prywatny oponent w trudnej prywatnej rozmowie i sojusznik w każdej innej. To fantastyczne uczucie mieć świadomość tego jak te małe nasze trybiki współgrają.

Gdy wstała, podeszła do mnie, przytuliła się… ja posprzątałem ze stołu, zanim skończyłem wróciła do kuchni, z delikatnym makijażem, nadal w szlafroku i nadal połyskując lekko pończochami, pomogła mi zgarnąć resztę rzeczy. Potem wzięła za rękę i zaprowadziła na sofę. Usiadłem, ona usiadła mi na kolanach i się wtuliła… siedzieliśmy tak długo, taki miał być ten dzień… leniwy i tylko nasz…

Nie musiałem pytać, dlaczego tak wygląda, kiedyś odpowiedziała mi bardzo wprost, wręcz z lekkim oburzeniem – bo taką mnie lubisz… i wiesz Alicjo, nie tylko taką – lubię Cię każdą. Lubię Cię w super eleganckiej kreacji, ale też w spranych jeansach i koszuli w kratę. Lubię Cię zmęczoną i śpiącą, lubię Cię wesoła i radosną… tak – lubię Cię każdą. Tak po prostu.

Teraz gdy to piszę, ona siedzi w swoich papierach i przygotowuje się na jutro do pracy, ma jakieś ważne spotkanie i 1000 mniejszych spraw. Chciałem wam napisać dziś jakiś bardzo konkretny tekst, ale jakoś nie o seksie dziś mi się chce myśleć… Cały dzień spędziliśmy ze sobą. Telefony grzecznie milczały, inne sprawy nas omijały, naszym zmartwieniem było to czy samodzielnie coś przygotować, czy zamówić coś na obiad… stanęło na tym, że razem zabraliśmy za pracę przy akompaniamencie muzyki i wina. I było nam z tym dobrze… bo lubię z nią i dla niej robić wszystko, nawet rzeczy których ona nie cierpi, jak przygotowanie mięsa, czy pozmywanie po… I lubię to, że mimo wszystko pomagała mi.

I muszę to napisać, mimo ambitnych planów, jakieś sprawy sobie jednak o nas przypominały. Ale lubię Alicję, taką jak teraz, lekko przygarbioną, przejętą i zupełnie w innym świecie. Gdybym zadał jej teraz pytanie – „Alicjo, czy wyjdziesz za mnie?” – odpowiedziałaby „tak Kochanie, poproszę”… lubię to jak mnie nie słucha w takich chwilach, a potem gdy zwracam jej na to uwagę twierdzi, że wszystko słyszała tylko się ze mną droczy… Lubię to, że nie chce przyznać się, że potrzebuje pomocy a potem z wdzięcznością zagląda mi w oczy. Lubię jej upór, jej samowystarczalność, jej pęd i potrzebę sprawdzenia wszystkiego… jej listy zdań i listy bez zadań. Jej włosy, gdy przytula się do mnie, nie mówiąc „dziękuję”, bo moja Alicja przecież dałaby sobie radę sama… dałaby, ale lubię jej pomagać.

I taka złota rada Drwala na koniec, chyba głównie dla Panów, ale Pań również – jeżeli szukacie partnera na zawsze, to wybierzcie kogoś, kogo NAPRAWDĘ lubicie. Z kim przede wszystkim dobrze się czujecie. A zanim wyskoczycie z pierścionkiem, czy innym gadżetem, powiedzcie po prostu swoim dziewczynom, że są naprawdę fantastyczne, że są całkowicie urocze i że czujecie się przy nich doskonale. One tego potrzebują w każdej chwili, na przykład dziś… na przykład teraz… nawet jeżeli są absolutnie skupione i nie słyszą co do nich mówicie… prawda Alicjo? ;)

Komentarze14 komentarzy

  1. Bardzo przyjemny tekst, pozytywnie nastraja. To bardzo ważne, żeby w tych zabieganych czasach, gdy ciągle się mijamy, móc się odnaleźć w tak zwykłych rzeczach jak wspólne gotowanie pomidorowej albo oglądanie setny raz tego samego filmu. Nie jest ważne co – ważne, że razem :)

  2. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo się wzruszyłam czytając Twój tekst. Ilu jest takich mężczyzn, którzy z tak wielkim uczuciem „mówią” o swojej kobiecie, którzy mimo ich wad powiedzą „dzięki Tobie czuję się spełniony, kochany, jesteś moim wszystkim” czy choćby głupie „jesteś piękna”?
    Ludzię są różni, związki też – z czasem się zmieniają.
    Nie wiem jak długo jesteście ze sobą, ale ja, po 6 latach związku, z dwójką dzieci, chciałabym choć odrobinę takich słów.
    Alicjo, zadroszczę tak wspaniałego faceta.
    Życzę Wam jak najlepiej! :*

  3. Mój Drwal jest taki sam, mimo tego że nasz związek nie trwa długo naprawdę bardzo go kocham. Każdego dnia o nim myślę i wiem że on o mnie też i to jest magiczne. Nawet teraz gdy obydwoje leżymy w łóżkach,jesteśmy myślami wtuleni w siebie.

  4. Znów mnie Drwalu rozczuliłeś i wzruszyłeś,dziękuję! :)

    Myślę,że się nie mylę i powiem,że bardzo miło,że Alicja „pokazała” nam się tutaj na zdjęciu do tego jakże cudownego tekstu :)

  5. Piękny teka.

    Bo właśnie o to chodzi, żeby być dla siebie takim wszystkim. Doceniać każdą chwilę, myśli, zapach i smak.

  6. Marzenie ;) choć moje skarbie właśnie zwiedza właśnie Rzym a ja być z nim nie mogę.Ale myślę ze jak wróci to zrobimy se dzień tylko we dwoje.
    Uwielbiam was czytać ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter