Jak nauczyć faceta minetki?

5

Moje Drogie, po raz kolejny wychodzę na przeciw problemom z nieokiełznanymi językami waszych gorących parterów ;) Pisałam już o tym jak przekonać faceta do minety, wiec tym razem pójdziemy o krok dalej – poszukamy rozwiązania kłopotliwej sytuacji, gdy on stara się zrobić Ci dobrze, liże aż niemal wyskakują mu bąble na języku, a Ty nadal nie czujesz znajomych skurczów łechtaczki… czyli jednym słowem: facet zwyczajnie pudłuje. Zanim Panowie się oburzą, że znowu wpycham kij w nie swoje mrowisko, polecam zanotować następujące uwagi:

  • nie ma absolutnie niczego złego w tym, że liżesz swoją Panią i Ci to nie wychodzi – każdy przecież od czegoś zaczyna, a na naukę – jak to mówią – nigdy nie jest za późno,
  • to, że doprowadzasz swoją Panią do orgazmu językiem, nie znaczy, że nie możesz robić tego jeszcze lepiej,
  • tak wiem, że skoro piszę o facetach to moim moralnym obowiązkiem jest też podkreślenie, że nie każda dziewczyna świetnie robi loda, bo inaczej zacznie się tupanie męskimi nóżkami ;)
  • wiem też, że każda kobieta jest inna, ma inne potrzeby i przyzwyczajenia oraz inaczej reaguje na pracę językiem.

A teraz Panowie zamykają przeglądarkę, a my zostajemy w wyłącznie babskim gronie ;)

Jak nauczyć faceta minetki

Skoro więc jesteśmy wreszcie same, możemy przestać wstydzić się słabych minetek. Spójrzmy zatem prawdzie w oczy: ile z nas wprawdzie cieszy się z perspektywy lizania, ale w trakcie nudzi się na tyle, by myśleć o wymianie pralki? Ile wprawdzie w końcu osiąga jakiś orgazm, ale tęskni za prawdziwym oralnym trzęsieniem ziemi? Ile z nas tak śmiesznie manewruje biodrami, by podsunąć łechtaczkę pod sam język, a przy tym nie urazić męskiego ego? Jak na prawdziwą kobietę przystało, też tam kiedyś byłam, też zmieniałam pralkę i też wierciłam się, jak po ataku owsików. Mam nadzieję, że wszystkim teraz raźniej ;)  Nie będę więc szukać świętego minetkowego Graala – bo w tym o niebo lepszy jest oczywiście mój Drwal – tylko jak na kobietę po przejściach przystało, podrzucę wam sprytne metody, dzięki którym ich trud lizania zostaje wynagrodzony naszą fontanną rozkoszy ;)

Zatem zaczynajmy!

Pani nawigacja

Wykorzystuję ten punkt wyłącznie po to, by nikt mi nie zarzucał, że nie wierzę w siłę rozmowy. Wierzę – i powtarzam to do znudzenia. Nikt nie powie mi jednak, że omawianie kierunków wodzenia językiem jest najprzyjemniejszym bądź też najłatwiejszym tematem do porannej kawy – chyba, że jesteście równie pokręceni jak my ;) Jeśli jednak nie czujesz skrępowania podczas udzielania instrukcji, to udzielaj ich na bieżąco, niczym nawigacja w samochodzie: za 500 metrów skręć w lewo, zwolnij! musisz zawrócić ;) Proste komunikaty najlepiej do mężczyzn trafiają.

Sprytna kuchareczka

Zapowiadasz swojemu Panu wyrafinowaną kolację, a potem wykorzystujesz siłę skutecznych afrodyzjaków. Innymi słowy: niech on zje kolację z Ciebie. Tu polecamy zabawę owocami, pyszne lody waniliowe i tradycyjną w tym wydaniu czekoladę. Najważniejsze są dwie zasady. Pierwsza: niech Pan na początku zje to, co rozbudzi jego apetyt (i ewentualnie doda mu trochę siły). Druga: wykorzystaj przysmak, którym będziesz oznaczać miejsca strategiczne (na przykład wyciskaną z tubki czekoladą). Nie muszę chyba dodawać, że gdy już masz tę tubkę z czekoladą, to wyciskasz ją dotąd, aż zaczniesz krzyczeć z rozkoszy ;)

Namiętna malarka

To bardzo zbliżona strategia, z tym, że trzeba najpierw zaopatrzyć się jadalne farbki do ciała, a następnie zaprosić partnera do poszukiwania magicznego skarbu. Gdy już masz przy sobie farbki lub inne cudowności, zanurzasz piórko i rysujesz nim ścieżkę do raju – zaczynając od sutków, na płatkach cipki kończąc. Im dokładniej oznaczysz szlak, tym więcej przyjemności czeka Cię po drodze, więc nie szukaj skrótów i zahaczaj niezbadane dotąd tereny. Pamiętaj też, że Twoje najbardziej wrażliwe miejsce (w moim wypadku jeden z punkcików łechtaczki) powinno być oznaczone niczym skarb na mapie odkrywcy. Niech Twój facet wie, że skarb jest zakopany głęboko i trzeba z uporem odgrzebywać go… językiem ;)

Surowa nauczycielka

Bawiłaś się kiedyś w groźną panią nauczycielkę? Nie? Zatem najwyższa pora! Otóż moja droga Profesorko – uprzedź swojego Pana, że czeka go egzamin z lizania. Każdy precyzyjny ruch języka doceniaj zmysłowym westchnieniem (tak głośnym, by uczeń nie miał najmniejszych wątpliwości), a za każdy błąd wymierzaj surową karę (na przykład klapsy linijką). Metoda pobudza zmysły, jednak ma jedną poważną wadę: istnieje niebezpieczeństwo, że Panu spodobają się klapsy ;)

Seksowna domina

Seksowna domina dokładnie wie, czego chce – i choć dobrodusznie pozwala Panu na swobodne lizanie, to po kilku monotonnych liźnięciach zwyczajnie bierze go za włosy, przewraca na plecy, siada na twarzy i… udziela mu lekcji praktycznej. Warto jednak dla pewności syknąć namiętnie, by owy Pan zapamiętał każdy ruch języka – i by mógł go w przyszłości powtórzyć zupełnie samodzielnie ;)

Opętana fanka

Nowatorska metoda, która naprawdę działa! Otóż w ferworze zmagań z codziennością regularnie zapominasz zamykać okno przeglądarki, przypadkowo wysyłasz linki i notorycznie mylisz odbiorców wiadomości, przez co Twój facet co jakiś czas czyta: zobacz jaki boski poradnik znalazłam dzisiaj w internecie! Ach jak mi się marzy, że mój misio zrobi to samo!

Chyba nie muszę mówić, o jakiej stronie tu mowa? ;)

 

Od Alicji - farbki do ciała

 

Komentarze5 komentarzy

  1. Gdy przeczytałam o wierceniu biodrami aż się zaśmiałam,zupełnie jak ja :P
    Ja mam jeszcze inny problem z komunikacją podczas seksu oralnego…
    Gdy już Drwal znajdzie się dokładnie w idealnym miejscu z idealnymi ruchami,daję mu wyraźnie znać by nic nie zmieniał (słowa może wydyszane,ale wyraźne ;) )
    a on po jakiś 20 sekundach znów zaczyna od nowa,coś inaczej,jakby bał się,że się znudzę tymi samymi ruchami..i tym samym sposobem oddala mnie od krawędzi…

  2. Moj problem z drwalem jest taki, że jest zbyt zachłanny i często za mocno liże, podgryza. Mówię mu co i jak, stosuję się przez chwilę a później liże tak zachłannie aż boli :)

  3. Wiercenie biodrami – znam to :) jednak u mnie problem jest taki, że przy każdym stosunku za każdym razem mój punkt „G” jest gdzie indziej… i nie wiem przez co to wynika. Czasem wolę trochę niżej, czasem trochę wyżej, czasem trochę głębiej i ostrzej a czasem zupełnie subtelnie i delikatnie… dlatego z orgazmami jest ciężko. Jednak na swojego drwala nie mogę narzekać. Stara się jak tylko może :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter