Jak nauczyć się tryskania? – squirt, czyli damski wytrysk

43

Choć jakiś czas temu napisałam tekst z podstawowymi informacjami na temat damskiego wytrysku, ale mam wrażenie, że nie zmotywował on was wystarczająco ;) Wprawdzie starałam się wówczas zawrzeć całą swoją mokrą wiedzę i zostawić namiętne wskazówki, jednak powtarzające się maile nie pozostawiają wątpliwości: wiecie, że trysnąć można, wiecie, że trening mięśni Kegla znacznie w tym pomaga, wiecie nawet, które miejsca trzeba mocniej popieścić – ale w praktyce się to nie udaje. Dlaczego? Bo tak samo jak przy kłopotach z orgazmem pojawia się u nas bariera psychiczna, całkowicie paraliżująca potencjalny mokry finał. Jest miło, nawet bardzo miło, czujesz zbliżający się orgazm stulecia, ale… boisz się nieznanego.

I właśnie po to piszę dla was ten tekst – by znaleźć skuteczną receptę, pozbyć się psychicznej blokady i wreszcie cieszyć się tryskaniem!

Jak nauczyć się tryskania - squirt, czyli damski wytrysk

Metoda nr 1 – zabawy solo

Wiem, że masturbacja to nie to samo co seks z partnerem, ale łatwiej pokonać blokady, gdy nikt na nas nie patrzy :) Poza tym powiedzmy sobie szczerze: jeśli nigdy w życiu nie tryskałaś to możesz mieć realne obawy o to, czy oby nie mówimy tu o sikaniu – i czy to cudne uczucie nadchodzącego orgazmu nie jest przypadkiem zwykłym sygnałem z pęcherza. Uspokajam: nie jest, ale przekonać się o tym musisz po prostu sama. Inaczej zapewne nie uwierzysz w moje zapewnienia ;)

Wracając do metody. Przygotuj dowolny, najlepiej wodoodporny wibrator i dużo żelu oraz upewnij się, że nie ma nikogo w domu. Piszę o wibratorze, bo po prostu potrzebujesz narzędzia – palce nie wystarczą, bo nie zapanujesz w pełni nad nimi. W ostateczności możesz użyć strumienia wody spod prysznica, o ile ten rodzaj doznań sprawia Ci dużą przyjemność :)

Mi najłatwiej wywołać wytrysk pod prysznicem (bo wtedy maksymalnie się rozluźniam), używając delikatnego sqweela – ale to oczywiście żadna zasada. Stoję sobie wygodnie pod prysznicem jedną nogę opierając na podeście, ustawiam natrysk, by mieć wolne ręce (woda nie może lecieć prosto na cipkę bo zmyje od razu żel), w jednej dłoni trzymam sqweela, drugą dolewam ciągle żelu. I tak się bawię jakieś pięć minut, a potem patrzę, jak nagle mam dwa natryski ;) Prysznic ma przy okazji kilka zalet: nie trzeba sprzątać łóżka, możesz się w nim zamknąć nawet gdy nie jesteś sama w domu oraz nie będziesz skrępowana tryskającą fontanną ;)

Jeśli natomiast boisz się, że mokre środowisko łazienki wchłonie cały Twój wytrysk i po prostu go nie zauważysz, to weź ręcznik, wibrator i opaskę na oczy – i udaj się do sypialni. Tam połóż się wygodnie, rozluźnij jak tylko możesz i baw się na całego ze swoją łechtaczką. Najważniejsze, bez względu na to czy jesteś w łazience czy na ręczniku jest to, byś najpierw pobudziła się maksymalnie, potem odwlekała orgazm, a gdy już się zacznie „docisnęła” przyjemność do końca. Absolutnego końca. Najczęstszą reakcją podczas masturbacji kobiet jest to, że gdy zaczynamy kończyć odruchowo cofamy rękę, bojąc się skali własnej rozkoszy – a właśnie tam kryje się nasz wytrysk ;)

I teraz dochodzimy do sedna. Możesz skończyć się szybciutko i po chwili doprowadzać do drugiego orgazmu lub tak jak ja – przeciągać maksymalnie ten pierwszy. Twoim celem jest pokonanie blokady, a więc to, by nie wycofywać ręki tylko zwalczyć w sobie ten odruch – i wywołać tak silny orgazm, by aż wstrząsnął Twoim ciałem. Wtedy najprawdopodobniej poczujesz, jak tryskasz.

Metoda nr 2 – zabawy z partnerem

Osiągnięcie wytrysku z partnerem – mówię o pierwszym razie! – jest trudne przez tę samą blokadę, o której pisałam przed chwilą. Wstydzimy się słynnego „sikania”, obawiamy reakcji naszego Pana, martwimy tym jak wyglądamy i oczywiście – próbujemy panować nad ciałem. Orgazmy tak, ale wszystkie kontrolowane. A w wytrysku chodzi przecież o zupełny brak kontroli! Nie oznacza to jednak, że wytrysku nie może nauczyć Cię facet. Może – musisz tylko ufać mu bezgranicznie, a on musi trzymać się z góry ustalonego planu ;)

Plan wygląda tak: poproś faceta, by Cię rozebrał, przywiązał do łóżka, zasłonił opaską oczy (bo gdy nie patrzysz, łatwiej skupić Ci się wyłącznie na przyjemności), a następnie lizał długo, powoli i namiętnie. Niech się z Tobą bawi, niech odciąga finał w nieskończoność, a gdy już będziesz na skraju, niech wykorzysta Drwalową receptę na francuskie tornado i zafunduje Ci epickie skończenie;) Uprzedź go, że będziesz wrzeszczeć i się szarpać i poproś, by wówczas nie przestawał – on ma Cię lizać do momentu, aż w zasadzie stracisz przytomność – wyczerpana, narkotyczna i mokra. Bo „przelizanie całego orgazmu” niemal zawsze kończy się wytryskiem ;)

Komentarze43 komentarze

  1. Nie wiem jakie jest podejście innych kobiet i facetów do tego zjawiska, ale ja osobiście za tym nie przepadam :( w dzieciństwie i wczesnych latach nastoletnich cierpiałam na wstydliwą przypadłość moczenia nocnego, z którym nawet lekarze nie mogli sobie poradzić, i po prostu uraz mam… Jak bawię się sama to zawsze przygotowuję kilka ręczników, ale też nie umiem sobie wyobrazić swojej reakcji gdyby mi się to przydarzyło w trakcie seksu z partnerem.. Pewnie byłabym na maksa zawstydzona i rzuciła się do sprzątania… Nie lubię i już, wolałabym być pozbawiona też zdolności… Mimo że wiem że mój partner by to zaakceptował. :) jakoś tak… Ale cieszę się że innym daje to radość :)
    Całuski i uściski! ;xxx

    • Dla mnie wytrysk mojej kobiety jest przyjemnością i tez wyzwaniem (nie dość ze smaczne soczki) to jeszcze zabawne nie zliczę ile razy podkładaliśmy ręczniki ale zala; się lapek , ile razy szliśmy na inne łózko , – nadal mokro po prostu przywykliśmy do tego tj piękne i nie codzienne u kobiety tylko wyjątki maja ten orgazm Osobiście spotkałem takie 3 przypadki w życiu , żadna się nie wstydziła i nie potrafiła tego zablokować :)

    • Jestem przekonany że twój men byłby wręcz dumny że dał ci taką przyjemność i niewstydz się tego wytrysku dla nas facetów to potwierdzenie że jest się dobrym kochankiem spełniającym kobietę i dającym jej rozkosz

  2. Ja nigdy nie miałam a zawsze chciałam. Po różnych sytuacjach myślę że ja nie mam takiej umiejętności. Każdy ma? No ja chyba jednak nie. Dlatego trochę czytam ten tekst z zazdrością. Jednak cieszę się że inne z Was mogą tego doświadczyć. Uwielbiam czytać Wasze posty😆. Pozdrawiam i wciąż czekam na więcej i więcej…

    • Alicja

      Moniko, nie poddawaj się i nie rezygnuj – przed chwilą pisałam na facebooku, że są tu Panie, które trysnęły pierwszy raz na przykład po 40-tce czy 50-tce ❤

          • no bardzo bym chciała, ale naprawdę nie mogę się tam dostać..
            mam wrażenie, że z wytryskiem mam mniejszy problem niż właśnie z tym Waszym facebookiem..

          • Alicja

            ❤ my teraz mamy trochę na głowie, więc mniej spamujemy – dziękuję, że to napisałaś! :*

        • Alicjo, „Strona nie może być wyświetlona w tej chwili. Mogą to być przejściowe problemy, uszkodzony lub wygasły odnośnik lub brak zezwolenia na dostęp.”
          pisane na czerwono.
          wstyd się przyznać, ale czytam Was od dawna, a ten fejsbuk wydaje mi się prawie tak mityczny, jak orgazm pochwowy..:(

          • Alicja

            Dominiko, podaj nam jeśli chcesz na priv. swojego maila facebookowego – tego, na którego masz założone konto – tylko tak możemy sprawdzić co jest nie tak:)

    • Nie przejmuj się, z doświadczenia Ci powiem, że to przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Moja recepta jako faceta, który doprowadził swoją kobietę kilka razy do takich przeżyć jest taka: romantyczny, spokojny wieczór, mnóstwo czasu i miejsca, zmysły rozgrzane do granic możliwości (gra wstępna na wszelkie możliwe sposoby) no i dopiero wtedy przystępuję do działania. Generalnie najlepiej wychodzi to podczas lizania – czasem za pierwszym, a czasem za którymś z kolejnych orgazmów. Ale zdarzyło się też podczas pieszczenia palcami czy w najzwyklejszej pozycji misjonarskiej przy „standardowej penetracji”. Wymaga to ode mnie dużo cierpliwości i wytrwałości, bo im dłużej tym lepiej. Im bardziej orgazm jest oddalany w czasie tym silniejszy przychodzi i tym większa szansa, że „pójdzie fala”. Muszę przyznać, że po pewnej serii minetek z mokrym finałem praktycznie nie mogłem ruszać szczęką xD Ale cóż… uwielbiam to robić :P

  3. I pierwszy punkt jest do sprobowania. Bo tak to zawsze ale to zawsze gdy przepływie pierwsza fala ja chce juz kończyć boję się że to co będzie dalej będzie nie do zniesienia więc mimo opaski na oczy itd proszę by przestał.. może właśnie tego się boje… może punkt 1 mnie przekona :) ale co jeśli nie mogę żelu bo jestem na wszystkie uczulona?

    • Alicja

      Olu, na wszystkie? nie wierzę, że próbowałaś wszystkich, bo to niewykonalne nawet :)) próbowałaś hipoalergicznych? albo organicznych?

      • Próbowałam dużo żelów i w aptece pytałam o takie najdelikatniejsze.. może w mojej małej miescince nie ma zbyt dużego wyboru. . Kilka durexow i kilka unimili.. a przez ostatnie jakieś 3 miesiące w sumie nic nie próbowałam bo… chyba nie było najlepiej…. a co do żeli to kiedyś mogłam używać każdy… a teraz po każdym mnie piecze i tak byłam u lekarza nic mi nie jest :)

  4. Ja się przyznam, że niekiedy ze „zwykłym” orgazmem mam problem, czasem po prostu nie mogę – może to kwestia psychiki i świadomości, że praktycznie nigdy nie jesteśmy sami w domu, albo tego, że boję się stracić kontrolę. A jak już ten orgazm jest, to taki trochę „męski”, w sensie krótki, mało intensywny, kontrolowany, lekkie skurcze, żadnych utrat przytomności 😉 Może to być wina stosunkowo (tak, to dobre słowo 😂) niewielkiego doświadczenia i pewnie muszę się jeszcze nauczyć to jakoś przeżywać i nie rozmyślać za dużo, nie bać się „nieznanego” – mam nadzieję, że i na squirta kiedyś przyjdzie czas 😉 A tak zupełnie nawiasem mówiąc, wiem, że się powtarzam, ale lubię Was 💜

  5. Dodam coś od siebie.
    Odwlekanie orgazmu to raz, ale gdy zaczynam kończyć staram się nie napinać mięśni pochwy, ale rozluźniam je nawet jeśli wiąże się to z uczuciem „wypychania” czegoś :) i wtedy fontanna!

    • o to to, ja każde przy zwykłym orgazmie zaciskam mięśnie jakby do środka, a przy tym mokrym rozluźniam i wypycham na zewnątrz. do tego maksymalne podniecenie, stymulacja punktu G, przedłużanie przyjemności i całkowity brak kontroli :) no i czasem mam taki dzień, że po prostu czuję że trysnę, to trochę głupie, ale ma związek z pełnym pęcherzem

  6. Chciałabym posiąść tą zdolność… Zwłaszcza, że „przetrzymywanie orgazmu” partner zafundował mi już wielokrotnie (fakt, nie minetką, ale np. palcóweczką) i… nic, mimo że aż mi się zdarza prawie chodzić po ścianach :( a chciałabym umieć Mu dać tą niespodziankę, sprawić przyjemność… Cóż, mam przez cały tydzień dom dla siebie to będę trenować, może się uda :) Dziękuję i pozdrawiam Was gorąco! <3

  7. Ja nie byłam do tego przekonana gdy partner mi to zaproponował choć oczywiście dużo o tym słyszałam nawet on był w szoku że tak dobrze poszło ha ha od tamtej pory wcale mnie to nie krępuje wręcz przeciwnie facetów nawet to kręci i doznania są naprawde mega :)

  8. Witam.Jestem tu pierwszy raz.Czytam Was od kilku miesięcy .Za każdym razem gdy czytam Wasze artykuły na moich ustach jest uśmiech ,bo w domu mam tak samo.Od 10 lat jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie ,bo poznałam siebie.Co to kobiecość ,co to kocham i co to seks i Orgazm!Mialam 32 lata jak zaczęłam poznawać swoje ciało ,ale to dzięki partnerowi i jego cierpliwości.Bylam kobieta pełna kompleksów i przekonana. ,ze nie jestem zdolna do orgazmu.Teraz mam wszystko ,co chce i jak chce.Kobieta fontanna jest najwspanialszym prezentem dla mężczyzny ,a dla nas nagroda za naukę swojego ciala.DZIEWCZYNY OTWORZCIE SIĘ NA SIEBIE !!!!Troche egoizmu nie zaszkodzi ,pomyślcie o sobie i o swoich waginach!

  9. Katarzyna ja miałam 37 lat gdy przeżyłam to co Ty też myślałam że sex to nie dla mnie .teraz wiem że gdy przeżywam fantastyczny orgazm to tryskam jak fonatanna.

  10. Zadko coś wpsuję, ale ten tekst przypomnial mi mój pierwszy i niestety jedyny wytrysk. Tak jak piszez Alicjo, stymulacja była bardzo dluga, stres przed partnerem żadny, bo wiedzialam, że go więcej nie spotkam. Za to ów facet był niezwykły. Wprosił się na herbatę po tańcach. I my tę herbatę autentycznie piliśmy, rozmawialiśmy ale przy tym on niezwykle czule i delikatnie mnie adorowal. Serio, jak w starych filmach. Patrzyl w oczy, muskał niby od niechcenia, usiadl w pewnym momencie u moich stóp, podczas gdy ja zblazowana polegiwalam w miękkim fotelu. A od czasu do czasu pytal czy może pójść dalej. Odmawialam ze slodkim uśmiechem ale ta sytuacja sprawiala mi jakaś wręcz perwersyjną przyjemność. Taka famm fatal. Mężczyzna adorujący u stóp a ja może łaskawie pozwolę mu popieścić dłoń.
    I wtedy, już jakoś nad ranem, kiedy poszłam do kuchni po coś do picia, podążył za mną, stanął z tyłu i zaczął całować mój kark. Uległam i po chwili trysnęłam na całą kuchnię.
    Oboje byliśmy zdziwieni ale ja wiedzialam, że to nie pęcherz. Dziś to zdarzenie czule wspominam. Byłam księżniczką, chociaż raz.
    Tęsknię do mężczyzny, który potrafiłby się zdobyć na coś takiego. Niestety na razie nikogo takiego nie spotykam.
    No i nie czułam wtedy orgazmu, przyjemnosć znadorowania i pocałunków ale nie odlot. Hmmm. Niemniej jedno z piękniejszych wspomnień.

    • Szkatułko miałam podobnie chyba myśl o tym że już więcej go nie spotkam pozwoliła na całkowite oddanie się chwili i mokry wytrysk. Faktycznie piękne wspomnienia.

  11. Moja kochana żona bardzo szybko z moimi palcami dochodzi do mokrego wytrysku. Bez nich o wiele dłużej, ale się zdarza. Czy punkt G nie mógłby się rozmnożyć? Dzięki za piękny portal, artykuły, jak widzę jeszcze przed nami wiele cennych chwil.

    I jak napisał ktoś wyżej, jak się kocha to się ma… tyle ciekawych doznań. Wspólnie!

    Raz jeszcze pozdrawiam i zostałem waszym czytelnikiem.

    ps. ona także pewnie odkryje ten link i bardzo dobrze :)

  12. Mojemu partnerowi, doprowadzenie mnie do tryskania, zajmuje niespełna 5 min… Roztrzaskał mnie. I nie, Drogie Panie, nie jestem na ogół wylewna 😂 Zazwyczaj potrzebuję czasu i wkładu pracy aby poczuć satysfakcję… 😉 Także, Kochani, nauka czyni mistrza… W tym przypadku obopólna 😊 Buziaki dla autorów bloga oraz ich fanów 😉😚

  13. Pierwszy raz trysnelam w wieku 37 lat . Nie zawsze mi się to udaje Ale gdy tak już jest echhh niesamowite a ze łóżko mokre czy ubranie no cóż życie ….

  14. Droga Alicjo! Dzięki tobie się przełamałam! Odblokowalam się psychicznie i się udało! To jest coś niesamowitego! Dziękuję!

  15. Przeżyłam mokre uniesienia polecam osobiście się w nich zakochałam . Ale co racja to racja zaufanie do prtnera 200% rozluźnienie i samej sobie trzeba na to pozwolić

  16. Pierwszy wytrysk przeżyłam z facetem, podczas minetki, takie „przelizanej” ;). Nagle poczułam nieziemską przyjemność, zaczęłam krzyczeć, właśnie krzyczeć, i już leżałam w kałuży. Milion razy sprawdzałam, czy ta plama na białej pościeli jest całkiem przezroczysta i nie pachnie, bo jednak byłam ciut skrępowana, mimo że mój Drwal jest bardzo bezproblemowy i jest nam ze sobą naprawdę swobodnie w sprawach cielesnych. Potem była długa przerwa i po niej znowu zaczęłam tryskać, właśnie podczas minetki. Coraz mniej się tym krępuję, a coraz bardziej się cieszę, chociaż orgazmy bez wytrysku też wcale nie są mniej intensywne. Zaufany partner to podstawa, żeby mieć wytrysk i cieszyć się, że on nastąpił, a nie martwić, czy on się nie brzydzi.

  17. Dla mnie jest największą nagrodą jak moja Pani skończy na mokro, jestem wtedy szczęśliwy że mogłem takie doznania dać mojej Brzoskwince. A jak ta rosa słynie mi po twarzy, to obłęd ;) wtedy nic nie musi istnieć wszystko się zaciera ehh

  18. Wszystko jest możliwe – jednak niezbędne w tym przypadku jest zaufanie. Nigdy nie osiągnie się orgazmu z wytryskiem bez zaufania do partnera. W momencie, gdy relacja nie jest oparta na 100% szczerości zawsze pojawiają się obawy… świadome bądź mniej świadome.
    Do momentu jak nie poznałam swojego obecnego partnera (starszego ode mnie o kilkanaście lat, być może to również ma wpływ) to miałam lekki wytrysk może z 3 razy w życiu. Natomiast nie byłam tego do końca świadoma – czułam, że jest bardziej mokro, ale nie było tego cudownego „tsssss…” ;)
    Kluczem jest budowanie świadomości seksualnej. Cały czas. Skrupulatnie! To mega ważne! Ja mam 23 lata i cudowny seks – z osobą, w której coraz bardziej się zakochuje. Fakt jest taki, że wymyka się to poza wszelkie schematy ze względu na dużą różnicę wieku, która jest między nami. Ale uzupełniamy się doskonale. Mamy podobne podejście do życia, świata. On jest dojrzały, doświadczony, pełen mądrości, ja mam ponadprzeciętną świadomość mechanizmów panujących na świecie, relacji międzyludzkich… Wszystko składa się w całość. Jedyne czego się trochę boję to wyjście poza nasze małe granice, nie wiem jak pójść o krok dalej – jak przedstawić sytuację przyjaciołom/rodzinie? Alicjo, Drwalu! Pomóżcie – z obydwu perspektyw. Proszę!

  19. Oj doświadczyłam tego pierwszy raz jakieś 3 lata temu z facetem który umiał się mną zająć,piescil,lizal wiedział co i jak…robimy to do dnia dzisiejszego,przeżycie mega cudowne,a on to uwielbia…… To nowy partner
    Z byłym mężem byłam 17 lat i nic zero odczuć,zadowalał tylko siebie

  20. Zdarza mi się trysnąć jedynie przy rownoczesnej penetracji palcami i pieszczeniu go ustami… nie zawsze, ale jak juz, to wlasnie wtedy! Uwielbiam!

  21. Tak wytrysk cos pieknego, nie wiedzialam puki nie doswiadczyłam, i sama i z partnerem. Ale nie z kazdym miewam musia byc miedzy nami cos niezwykłego porazajacego wybuchowego. uwielbiam jak piesci mnie w srodku paluszkami delikatnie mocniej ugniata punkcik wie juz jak to robic, wtedy czuje kiedy nadchodzi i tuz przed prosze go aby włozył mi penisa w usta. Im głebiej mi wkłada go w usta tym wyzej tryskam, nieziemska rozkosz. Polecam i dziekuje Ci moje kochanie za takie doznania .

  22. U mnie wytrysk raczej nie wiąże się z orgazmem, występuje wtedy gdy mój partner wkłada mi palce, z toporkiem się nie udaje, działa to tylko wtedy gdy robi to bardzo szybko i mocno – wtedy nie mogę się powstrzymać :). Tylko raz prawie zrobiłam to w trakcie szczytowania, ale niestety musiałam to powstrzymać :(.

  23. Dzisiaj Ja pierwszy raz trysnęłam po 25 latach dowiedziałam się w końcu co to damski wytrysk wcześniej mogłam tylko popatrzeć z zazdrością na dziewczyny w filmach. Jak udało mi się to w końcu osiągnąć pierwsze co pomyślałam to napisze o tym tutaj gdzie pierwszy raz przeczytałam poradnik i wzięłam sobie rady Alicji do serca.
    Zabawa z wibratorem nigdy nie była mi obca i generalnie zawsze od jakiś 2 lat doprowadzałam się szybko do orgazmu łechatczkowo-pochwowego czasami osobno czasami razem:)
    Miałam momenty w których wydawało mi się, że już to „coś” nadchodzi, po chwili rezygnowałam iść o krok dalej, bo bałam się, że to wcale nie będzie wytrysk.
    Nawet nie wiecie ile razy patrzyłam dzisiaj na moją kałuże w łazience z niedowierzaniem badając i wąchając czy to na pewno nie mocz.
    Kiedy dowiedziałam się już, że na pewno nie był, uświadomiłam sobie, że to mój pierwszy raz… kiedy miałam wytrysk. W końcu :)
    Jak już zrobiłam to raz to nie mogłam się oprzeć spróbować kolejny.
    Byłam mega ciekawa co się wydarzy.:)
    A teraz o samej technice:
    Z reguły wsadzałam wibrator do samego końca klasycznie nic szczególnego. Czasem z rotacjami czasem bez generalnie zawsze podobny schemat+ pomoc palcami i łechataczką i tak osiągałam orgazm pochwowy większości znany…
    Dziś zrobiłam to inaczej, wsadziłam wibrator mniej głebiej niż dotychczas w zasadzie trochę koncówki wibratora i zaczęłam się bawić kierując go ku gorze słysząc znajome wcześniej „chlupanie” czasem na chwilkę bawiłam się łechtaczką, ale nie za długo by nie wywołać orgazmu i zwlekałam z orgazmem do momentu aż zaczęłam czuć, że coś się dzieje i zaczynam tego nie kontrolować to był pierwszy wytrysk. Spodobało mi się i chciałam kolejny i tak 2,3,4 raz ale nadal nie dochodziłam do samego końca.
    Orgazm jaki miałam dzięki temu na koniec przeszedł moje najśmielsze oczekiwania to był najlepszy orgazm na świecie myślę, choć orgazm pod prysznicem może być tutaj porównywalny.:)

    Zatem dziewczyny wibratory w dłoń i miłego tryskania:)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter