Nazwij mnie swoją szmatą

21

… albo lepiej jednak nie nazywaj ;)

Odkąd opublikowaliśmy z Drwalem tekst Mów do mnie brzydko nieustannie znajdujemy w skrzynce to jedno pytanie: Alicjo, czy Ty pozwalasz nazywać się Drwalowi swoją szmatą, kurwą lub dziwką – oczywiście w sytuacjach jednoznacznie perwersyjnych? Za każdym razem odpowiadam wówczas, że NIE – jednak to chyba wam nie wystarcza, bo wciąż dopytujecie jakim cudem ktoś, kto lubi być podduszany, wiązany i chłostany nie pozwala w sypialni na tego typu wulgaryzmy. I właśnie to spróbuję dzisiaj wyjaśnić, licząc jak zawsze na wasze komentarze.

Bycie suką ma oczywiście swoje zalety. Przede wszystkim sama relacja pan i jego suka, klient i jego dziwka czy jakkolwiek inaczej to nazwiemy zaczyna się od podniecającej negocjacji. Bo to wcale nie jest tak, że facet bierze co chce, a kobieta ma mu to po prostu dać, oj nie. Wszystko musi być ustalone z góry, bo pani wchodzi w swoją rolę po to, by mieć określone korzyści. Nie wystarczy więc tylko przyjść i zażądać seksu – trzeba położyć na szali takie wynagrodzenie (i nie mówię wcale o pieniądzach), by obu stronom się to po prostu opłacało i by pani miała dobrą motywację ;)

Nazwij mnie swoją szmatą

Co innego jednak odgrywać dziwkę, a co innego słuchać, że się nią jest. Jeśli dobrze znacie naszego bloga, to wiecie z pewnością, że nie odnajdujemy się w układach z kompletną uległością, gdzie pan wodzi panią na smyczy i każe jej pić wodę z miski. Nie odnajdujemy się też w konwencji, w której pan nazywa panią szmatą czy dziwką. Dlaczego? Nie wiem. Być może dlatego, że po prostu  cholernie boję się o przekroczenie granic, po których nie ma już odwrotu – w każdej sferze życie. Z tego względu ryzykuję eksperymentami wyłącznie tam, gdzie na szali nie leży coś tak istotnego, jak moje poczucie bezpieczeństwa czy wzajemny szacunek. O wiele łatwiej jest przecież spróbować seksu analnego, uznać, że to jednak nie jest komfortowe ani przyjemne – i po prostu więcej nie próbować lub odłożyć anal na jakiś czas niż zwyzywać się w łóżku i niechcący wprowadzić te słowa na stałe do słownika. A z doświadczenia wiem, że gdy się raz nazwie kogoś w niewłaściwy sposób, to kolejne razy przychodzą z większą łatwością. Niestety.

W ten zawoalowany sposób próbuję właśnie powiedzieć, że zwyczajnie boję się, by wulgarne epitety z sypialni nie wymknęły nam się kiedyś w ostrej kłótni, gdy ledwo nad sobą panujemy, a porcelana dosłownie idzie w ruch. Drwal nigdy nie podniósł na mnie w taki sposób głosu i po prostu wolałabym, aby tak zostało – więc po co mam kusić los?

Inną sprawą jest to, że ja po prostu nie lubię szmat, suk, dziwek i innych określeń tego typu. Nie sprawiają mi one żadnej radości, nie podniecają, wyjątkowo źle się kojarzą i nawet zmiękczone przez słowo moja na początku (a więc: moja szmato) brzmią dla mnie trochę sztucznie, trochę tandetnie i przede wszystkim – bardzo odpychająco. Jedną sytuacją, w której bycie prywatną dziwką mi nie przeszkadza, jest łóżkowa zabawa w taką rasową dziwkę, gdy wyzywająco przebrana siedzę na naszej komodzie, piję sobie z gwinta jakieś wino i odgarniając natapirowane włosy pytam od niechcenia Drwala, czy nie miałby ochoty na melanż z prostytutką, która za równowartość kolejnej butelki zrobi mu takie obciąganie, że kutas będzie potem przez tydzień płakał z tęsknoty ;) Jeśli jednak chodzi o takie zwykłe: chcesz być moją szmatą? (to podobno jedno z najczęstszych łóżkowych określeń!) czy też ssij, dziwko! – to nie, zupełnie mnie to nie kręci.

To, że ja wolę odmienianie rżnięcia i kutasów od szmat albo kurew nie oznacza jednak, że są to jakieś zakazane słowa. Każda z nas jest inna, każdą z nas podnieca coś innego, każda ma prawo do czerpania z seksu przyjemności na swój własny, indywidualny sposób. Dla zrównoważenia tej niecodziennej u nas pruderii dodam, że o ile nie lubię być nazywana dziwką, to już traktowanie mnie jak dziwki mi raczej nie przeszkadza (mówimy tu oczywiście o konwencji) i w pełni szczęścia przeżywam te momenty, gdy Drwal łapie mnie za włosy, wpycha kutasa w gardło i nie zwracając na moje łzy pieprzy moje usta dotąd, aż jest na granicy wytrysku – a potem tryska w taki sposób, w jaki ma tylko ochotę ;)

A jak jest u was, moje Drogie? Lubicie być sukami swych panów – czy raczej niekoniecznie? ;)

 

 

 

Komentarze21 komentarzy

  1. Spotykałam sie z takim facetem,ktory ustalił ze mną pewne zasady.Chciałam sprobowac czegoś innego i bardzo się wkręciłam w role bycia jego lojalną i oddaną dziwką.W zamian za to dbał o to bym przeżyła z nim najwspanialszy seks i tak się działo.Uzależniłam się od tego doswiadczenia ,od jego dotyku,szeptów,mruczenia.Kiedy dochodziłam do orgazmu,trzymał mnie mocno aż traciłam oddech….niesamowite przeżycie…Po wszystkim wtulaliśmy się w siebie i tak spaliśmy .Zawsze byl wobec mnie szczery,mogłam na niego liczyć i mnie wspierał. Byl moim Greyem.Takich facetów sie nie zapomina.Takich facetów sie kocha ale z nimi nie wiąże.Uzależniają kobiety od siebie.

    • Prawda. Poza tym tacy faceci są też zaborczy.
      W łóżku jest to fajne, że rządzą i mają władzę nad kobietą ale często jest tak, że to przenosi się na życie codzienne. Nie liczą się ze zdaniem kobiety, a jak się ma przypadkowo inne zdanie na jakiś temat to kłótnia murowana.
      Kocha się i przeżywa wspaniałe chwile i seks, ale nie wiążę z nimi. Święte słowa.

    • Wow. Jakbym czytała o swojej obecnej relacji /Nawet usłyszałam słowa – niby w formie żartobliwej: „Uzależnię Cię od seksu ze mną”/. Nie wiem czy pakować się w poważną relację, jest uczucie, jest namiętność, jest szacunek, jest wszystko, natomiast przeraża mnie duża różnica wieku….

        • 23 i 50. Natomiast ja jestem stosunkowo dojrzała i samoswiadoma. On jest duszą artystyczną, której pod względem fizycznym nie dorównuje żaden 25-latek. Zatem w którymś momencie na osi wieku spotkaliśmy się… To tak w skrócie.

        • Partner… Nie mieszkamy razem,jeszcze nie – ale jest moją największą miłością i cudownym kochankiem. Najwspanialszym facetem. Czułym, wspaniałym, delikatnym nawet wtedy kiedy mnie wiąże, daje klapsy, szepce po imieniu albo mówi do mnie suko, moja dziwko. To jego i mnie podnieca.
          Między Nami jest różnica 15 lat. Oczywiście to ja jestem starsza. ;) Tylko nie piszcie proszę, że jestem kuguarem ;) Kocham Go bardzo a granica wulgarności jest tylko umowna. Pikanteria i owa wulgarność w sexie oznacza tez ogromnie zaufanie. Nie przekłada się to na na życie w realu. spotykamy się regularnie lub nie, może to i lepiej bo tęsknimy.

          • do Agasia: odpisałam Tobie wcześniej, ale mój komentarz nie został jeszcze zatwierdzony, być może dlatego, że podałam kontakt @ do siebie.

            Wracając do tematu: u mnie różnica wieku jest wywrócona w drugą stronę, bo to ja jestem młodsza. Sex jest cudowny, oboje mamy identyczne potrzeby i rozumiemy się bez słów / choć słowa bez wątpienia pikanterii dodają ;-) /

            Czuję, że się zakochuję coraz bardziej (już potrafię się sama przed sobą do tego przyznać, wcześniej myślałam, że mam wszystko pod kontrolą. Oczywiście, byłam w błędzie) Jedyne, czego się boję to opinia innych… znajomych, rodziny…

  2. Dokładnie jest tak jak napisałaś Alicjo… zależy to wyłącznie od relacji między partnerami i ich indywidualnych upodobań. Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, w której mój mąż tak wulgarnie by się do mnie odnosił. Dla mnie to brak szacunku do kobiety… ale tak jak pisałam każdy jest inny…

  3. Idealnie to napisałaś, Alicjo! Lepiej bym tego nie wyjaśniła. Właśnie, po co kusić los? Co innego dominacja i seksowna wulgarność, a co innego brak szacunku.

  4. Wydaje mi się, że kwestia polega na ustaleniu granic. Suka mogę być w łóżku i nie zawsze, a w życiu mam być jego krolową. Jeśli ten układ nie jest zburzony to dlaczego nie dać się ponieść emocjom? Kiedyś byłam w związku z raczej grzecznym facetem, ułożonym. Nie było mowy o takich „zagraniach „. Nasz seks był smutny bo ja wyobrażałam sobie ze tak do mnie mówi. Teraz z obecnym mogłam o to poprosić , a jemu sie to podoba :) symbioza

  5. Cały mój zwiàzek opiera się na relacji BDSM w układzie Pan i Uległa. Więc nie jest mi to obce. Co więcej uwielbiam to i nie potrafię inaczej. Oczywiście takie rzeczy są zarezerwowane tylko i wyłącznie dla mojego Pana.

  6. Jestem tego samego zdania co Ty, Alicjo. Niestety spotykałam dotąd takich mężczyzn, którzy lekkie bdsm (wiązanie, podduszanie) od razu łączyli z wyzwiskami i trudno im było zrozumieć, że to niekoniecznie musi iść w parze.

  7. Cudowne zdjecie !!! Maska przepiekna i do tego kolor kredki do ust modelki niesamowity. Uwielbiam takie odcienie wina nosic na ustach. Ostatnio pojawiaja sie naprawde piekne zdjecia przy tekstach. Jezeli sa to zdjecia wykonane samodzielnie przez Was to gratuluje bo sa naprawde piekne :).

  8. Ja nie znoszę określenia ‚kutas’. Czytając tekst Drwala, w którym padł tekst z sms ‚Tęsknię za Twoimi ustami, Twój kutas’ aż mnie odrzucilo
    Ale pikantne słowa w łóżku mnie kręcą.
    Trochę nie rozumiem Twojej obawy, że te słowa padną później w życiu codziennym,poza sypialnią. Przecież to samo może się wydarzyć z biciem, czyż nie? Skoro raz się podniesie na kogoś rękę, później już jest dużo łatwiej…
    Myślę, że na tym polega bezgraniczne zaufanie. To, co dzieje się w sypialni, w sypialni zostaje.
    I ok, rozumiem, że kogoś to może zwyczajnie nie kręcić, ale nie rozumiem tego całego ‚strachu’, że to się przełoży na sytuacje nieintymne

  9. Kutas jest ok. Mój mężczyzna jest delikatny czasami nazywa mnie…suką..suczką-chce mnie zerżnąć, ale wiem , że mnie kocha, więc takie wulgaryzmy są dla mnie piękne. Mężczyzna którego kocham, może mówić do mnie jak tylko pragnie, ta granica jest dla Nas umowna-wiemy, ze istnieje poza tym-real, dotyk, przyjaźń, szept, spojrzenie w oczy, wielka miłość, szacunek….więc wszystko co nas podnieca jest dopuszczalne

  10. Alicjo. Zmieniając troszkę temat. Tak bardzo bym chciała z Tobą porozmawiać bez świadków. Ale sądzę że tak się nie da. Pozdrawiam ;* ;)

  11. Mysle, ze wszystko zalezy od tego w jakim kontekscie i kiedy wypowiadane sa takie slowa. Trzeba po prostu znac granice. To co nie przejdzie w zyciu codziennym, w odpowiednim momencie moze byc bardzo podniecajace. Ja mam troche problem z glowy – moj Drwal nie jest Polakiem i o wiele latwiej przychodzi mi uzywanie takich sprosnych slow w jeo jezyku. Po polsku chyba bym sie nie przemogla :P

  12. Świetny tekst Alicjo! Brawo! Gdyby mój mężczyzna nazwał mnie dziwka czy suka to pewnie skończyło by się rozwodem ;-)

  13. Poznałam mężczyznę przez ogłoszenie. On miał potrzebę i ja też. Na pierwszym spotkaniu zaiskrzyło, okazało się, że oboje jesteśmy zboczeni i lubimy to. Oczywiście temat Pana i suki jakoś tak naturalnie się pojawił, zamieszkaliśmy ze sobą. Mój Pan i ja, suka Pana. To jest tylko nasze ale czasem mamy potrzebę aby naszą perwersyjną relację usłyszał ktoś obcy dlatego nie ukrywamy tego przed światem. To jest właśnie ten moment podniecenia gdy ktoś zdemaskuje nas lub przyłapie na tym jak się do siebie zwracamy.

  14. Do mnie partner zwraca się w taki wulgarny sposób podczas łóżkowych igraszek, ale to kompletnie nie ma przełożenia na życie codzienne, bo na co dzień jest niesamowicie czuły, kochany i okazuje mi duży szacunek ;) Oczywiście w łóżku też nie wyzywa mnie co minutę, ale nie przeszkadza mi to jak padną takie słowa. Myślę, że to raczej chodzi o charakter mężczyzny i to świadczy o tym jak będzie Cię traktował na co dzień niż sam fakt wypowiadania takich słów.

  15. Ja mam 24 lata a mój mąż 29. W łóżku mówi do mnie Ty dziwko, Ty suko a w życiu codziennym traktuje mnie jak księżniczkę. Nie przekłada się to na życie codzienne, jest kochany i wspaniały

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter