Nie kupuj nic na Walentynki

29

Za chwilkę wielkie święto zakochanych, więc już zasypujecie nas mailami, co też kupić, gdzie oraz jak to przygotować na Walentynki… i wiecie co? Im dłużej patrzę na ilość korespondencji, a przede wszystkim na ich treść, tym bardziej mam wrażenie, że to święto zakochanych stało się lekkim nieporozumieniem ;)

Będę bardzo krytyczny, więc jeżeli przywiązaliście się w jakikolwiek sposób do twierdzenia, że Walentynki są najważniejszym świętem w roku, raczej nie polubicie mnie bardziej za to co teraz napiszę ;)

Walentynki już dawno przestały być świętem zakochanych. Są za to ważnym punktem w kalendarzu każdego handlowca, bo pod wpływem impulsu człowiek zakochany kupi wszystko, gdy mu się wmówi, że jego ukochana pokocha go za to bardziej. Dlatego dostajemy pytania nieco zbłąkanych Panów, którzy wprost przyznają, że nie chcą, ale muszą – kupić cokolwiek, bo Pani się obrazi. I dlatego także pojawiają się tak absurdalne pomysły jak np. bon na sprzęt AGD specjalnie na Walentynki… Wyobrażacie sobie, że wpadam do domu mówiąc „Alicjo! Tak Cię kocham, że kupiłem Ci lodówkę!… To wszystko z miłości!”… No chyba, że lodówka będzie tak duża, że moglibyśmy się na niej kochać… ale do tego zdecydowanie wolałbym zmywarkę.

Nie ukrywam, że przypadek z bonem przelał pewną czarę goryczy (czy też raczej: zwątpienia), bo gdy patrzymy z Alicją na to, co się dzieje wokół…  mamy ochotę uciec gdzieś daleko ;) Dlatego proponujemy abyście w tym roku głęboko zastanowili się nad jakimkolwiek zakupem na to święto i inaczej zadbali o wyjątkowość tego dnia.

Nie kupuj nic na walentynki

Dawno temu, gdy nasze drogi z Alicją skrzyżowały się, nasze światy bardzo się zmieniły. Kiedyś pewnie obsypywałbym ją misiami, serduszkami, kwiatami i wszystkim… w ten dzień. Ale poznając Alicję zrozumiałem, że nie tutaj jest miłość. Gdy patrzę wstecz, na to, co nas łączy, to takie misie miałyby bardzo mało sensu. Nasze walentynki trwają każdego dnia. Celebrujemy je nie prezentami, nie wydawaniem wszystkiego na prezenty, nie pluszowymi misiami, gadżetami erotycznymi czy czekoladkami… – choć jak dobrze wiecie, takie gesty też są dla nas ważne. Celebrujemy je dbaniem o siebie każdego dnia. Dbaniem o to, by nie gniewać się długo, szybko wybaczać i nie pozwalać zbyt daleko odejść drugiemu…

W tym roku postanowiliśmy więc nie kupować sobie niczego na Walentynki – choć to wcale nie oznacza, że nie będziemy świętować tego dnia. Będziemy i to z całą mocą, jaka nam towarzyszy. Będzie to hedonizm w najczystszej postaci – i zapewne przekonacie się o tym na naszym instagramie ;) Nieśmiało sugerowaliśmy już ten kierunek w ubiegłym roku, bo pewnie wierni czytelnicy pamiętają, że mniej więcej rok temu napisałem, że najlepszym prezentem walentynkowym dla Drwala jest jego Pani, a nie jakieś gadżety. Wtedy sugerowałem, dziś mówimy to wprost. Nie kupuj nic przypadkowego. Nie kupuj nic na siłę. Zadbaj o nastrój, seksowne dodatki, mały drobiazg – a nie bon na lodówkę ;)

I nie martw się, nie zostawimy was samych i bez pomysłu w tym dniu. Od dziś, przez najbliższe dni będziemy podsuwać wam pomysły, jak świadomie, namiętnie i niegrzecznie przeżyć ten dzień z ukochanym.

Bądźcie gotowi…. bo już za chwilkę będzie się działo ;)

Komentarze29 komentarzy

  1. Dokładnie…! Kochamy cały rok i cały rok powinniśmy tą miłość okazywać i celebrować.
    Walentynki to komercyjne święto… Chcesz iść do restauracji a tam tabuny ludzi… Gdzie tu intymność…

    • Tez nie lubię tego święta ,jest takie na pompowane ,wymyśliłam spacer ,ale nie taki zwykły , wspomnienie naszego pierwszego spotkania ktore zaowocowalo miloscia ,ubierzemy się ładnie , seksownie ,a po spacerze pójdziemy na kolacje i będziemy delektować się soba i czasem który jest nam dany. Moim skromnym zdaniem to My jesteśmy ważni ,nie prezenty tylko On ,Ona :) pozdrawiam Ania

  2. Drwalu zgadzam się z Tobą :) jak dla mnie wszystkie święta, nie tylko Walentynki zostały już tak skomercjalizowane, że aż to boli eh Zawsze byłam zdania, że najlepiej samemu coś zrobić, np upiec czy wybrać się razem na spacer – trasę niespodziankę w jakieś magiczne miejsce albo stworzyć galerię ze wspólnych zdjęć itp. Dać coś od siebie a nie kupić w 5 min i ,,mieć z głowy” bo to nie ma sensu.

  3. Mój pomysł to zapakować siebie najpiękniej jak się potrafi i być tym wymarzonym prezentem, pozwolić się rozpakować i cieszy wszystkim co mam i chętnie daję mojemu ukochanemu , dla niego to będzie najwspanialszy prezent tym bardziej ze nie widzieliśmy się już ponad miesiąc jest w Holandii, widujemy się na necie, kupiłam bieliznę i piękna czerwoną wstążkę i będę dla niego prezentem, wiem ze on przywiezie mi mnóstwo rzeczy ale taki jest, jednak dla mnie najwspanialszym prezentem będzie jego obecność i te wszystkie rozkosze które mi daje :))
    Lubimy was czytać..

    • Elu, gdybym widziała Drwala po miesięcznym rozstaniu, to z pewnością obsypałabym go prezentami – więc rozumiem doskonale :) My mamy siebie codziennie i bardzo często dajemy sobie prezenty – od drobiazgów po wspólnie spełniane marzenia – więc rezygnacja z prezentów Walentynkowych nie jest dla nas wielkim wyrzeczeniem :) Po prostu nie chcemy kupować kolejnej rzeczy, „bo wypada” :)

  4. Nie kupimy nic, bo dzieli nas ponad 1300km :( za to pikantne rozmowy, seksowne zdjęcia nie tylko w walentynki… macie całkowitą rację, z resztą jak zawsze, zazdroszczę Wam, że macie siebie obok, ja mogę liczyć tylko na tygodniowe urlopy co dwa miesiące :( przynajmniej te urlopy są baaardzo intensywne, a Wy nam pomagacie je jeszcze bardziej urozmaicić! Dziękuję Wam za ten blog, nie zmieniajcie się, kochajcie się i dalej dzielcie się swoimi przemyśleniami ;*

    • Katarzyna, domyślam sie co czujesz. Moj drwal pracuje jako kierowca tira i jeździ w dwutygodniowe trasy wiec w sumie widzimy się tylko 6 dni w miesiącu… I myślę, że to dlatego codziennie mamy swoje własne walentynki :) jednego dnia pikantna rozmowa, która innego dnia stanie sie rzeczywistym doświadczeniem :3 prezentem jaki sobie sprawiliśmy (tydzień przed „dniem zakochanych, inaczej niestety nie szlo) było wyjście do kina na star wars a potem pyszna kolacja w domu :D

      • W. – powiedz nam koniecznie jak wrażenia po Star Wars, bo my jeszcze nie widzieliśmy, a to obowiązkowy seans Mojego Drwala ;)

        • Nie byłam jakim wielkim fanem sagi Star Wars no ale mój Drwal sie uparł, ze skoro lubie filmy o tematyce fantasy to na pewno mi sie spodoba. No i sie nie mylił :) fajnie dopracowane efekty, czułam sie jakbym wręcz była tam z aktorami w centrum planu filmowego. Moze to tez dlatego, ze oglądaliśmy w 3D :P tak wiec spokojnie moge powiedziec, ze film świetny! Fajnie było tez zobaczyć obsadę z poprzednich części. Niektórzy juz mi przypominali takich starych, osiwiałych dziadziusiów ale miło sie na to patrzyło :)

  5. Dla mnie to zabawa, a nie „święto”, a że mój mężczyzna chce obchodzić to obchodzę (tak, dobrze czytacie), mogłoby tego nie być, ja bym nawet nie zauważyła. Robimy sobie prezenty własnoręcznie. Może zrobilibyście jakieś fajne przepisy hm… na wegetariańskie/wegańskie afrodyzjaki? :D
    Pozdrawiam. ;)

  6. Lubię w pewien sposób zaznaczać ten dzień szczególnie, ponieważ ostatnio, od kiedy zmieniłam pracę, często się mijamy. Walentynki traktuję jako swoisty pretekst, by zaplanować ten dzień dla nas, odłożyć wszystkie obowiązki na bok, nie przekładać wolnej chwili na później i choć raz rzucić całą robotę „na wczoraj”, by zająć się ukochanym. Oczywiście robimy tak, gdy tylko mamy okazję, ale Walentynki to taki dodatkowy „obowiązek” :). Długo zastanawiałam się nad prezentem z tej okazji. Coś co ma jakieś znaczenie, mówi coś między wierszami… Kupiłam… gry. Kilka gier planszowych. Takie gry zbliżają, są idealnym sposobem na spędzenie razem czasu. A ja uwielbiam spędzać z nim czas. Gry dają pretekst do przekomarzanek, żartów, zaczepek… Nie mogę się doczekać, aż będziemy grać :D

    • „Walentynki traktuję jako swoisty pretekst, by zaplanować ten dzień dla nas, odłożyć wszystkie obowiązki na bok, nie przekładać wolnej chwili na później i choć raz rzucić całą robotę „na wczoraj”, by zająć się ukochanym.” – właśnie o takie Walentynki walczymy :))))

    • Paulino, myślę, że to ulubiony deser Twojego faceta ;)
      Ps. A co będzie na kolację? bo szukamy inspiracji :)

      • Na pewno pikantna zupa krem z czerwoną soczewicą. <3 Niestety na kolejne danie nie mam zupełnie pomysłów.

  7. Ja dla „wyjątkowości” tego dnia zamiast czarnej czy białej bielizny kupie czerwoną 😈 tym bardziej, że nie widzieliśmy się już dwa miesiące ! A jakieś śmieszne prezenty typu kubki, misie, koszulki zamienię po prostu na czerwoną kokardę ( jeszcze nie do końca wiem jak się obwiązać, macie jakiś pomysł :D )

    • Piotrze, mamy jakiś problem z linkiem (dowiedzieliśmy się od was). Jak tylko to naprawimy, napiszemy o tym na fb :)

  8. Dziękuję za ten artykuł. Miło, że jednak są ludzie, którzy nie zatracili znaczenia święta zakochanych:-* Rzeczywiście, to zrobiło się święto komercyjne, idealne dla handlowców. Wszechobecne reklamy, porady w gazetach, portalach internetowych, specjalne oferty sklepów, restauracji, kawiarni, kin, hoteli, specjalne menu walentynkowe. A gdzie romantyzm? A co z innymi dniami? Już następnego dnia nie musimy okazywać uczuć, dawać sobie prezenty czy spełniać swoje marzenia? Dlatego od jakiegoś czasu nie kupuję prezentów na walentynki, tylko spędzamy miło, erotycznie i namiętnie ten dzień:-* jak każdy inny:-*
    nowa bielizna już czeka, aż mój Drwal ją zdejmie:-* w wiadomym celu :-*

  9. I znowu mamy tak samo:P

    W zeszłym roku zaplanowałem weekend dla drugiej połówki całkiem spontanicznie, uwzględniając różnie hedonistyczne przyjemności.

    Zrobiłem to na tydzień przed walentynkami.
    Zresztą robiłem/robię tak dość często.

    Po co czekać? Po co składować amunicję przez cały rok na ten jeden dzień?

    Nie wiem, nie rozumiem, wolę mieć walentynki codziennie:>

    A puszczania kolęd w lato, jak chce poczuć magie świąt, też mi nikt nie zabroni;>

    • Spoko opcja. Kolędy zawsze spoko…a dlaczego? Bo mają się kojarzyć z czymś przyjemnym, dokładnie tak samo jak walentynki mają dawać okazję i motywację kochającym się ludziom do wspólnie spędzonego czasu i porzucenia wszystkiego innego „na jutro”. Niezależnie czy obchodzimy je w lutym, listopadzie czy co jakiś czas. Ważne żeby nie gubić sensu w tym wszystkim przez ten pieprzony pęd świata.

  10. Jak dla mnie, walentynki to nie jest święto. To po prostu kolejny dzień w roku. Kiedy z moim Drwalem przechodzimy obok walentynkowych wystaw sklepowych, pyta mnie, czy w końcu może mi kupić cokolwiek, chociażby symbolicznie z tej okazji. Ja, niestety nie znoszę tego dnia, nigdy go nie obchodziłam i jego brak prezentu wynagradzam mu mękami w nocy ;)

  11. My zabraliśmy psa i całe walentynki spędziliśmy poza miastem. Po trzech godzinach zgubiliśmy szlak i resztę dnia szukaliśmy zaginionego samochodu. Ten dzień zapamiętamy na długo :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter