Niegrzeczny misjonarz

16

Niegrzeczny misjonarz to nic innego, jak prowokacyjna nazwa rozpoczynająca nasz nowy cykl poświęcony pozycjom do miłosnych igraszek. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość znanych w Kamasutrze układów jest dobra jedynie dla zawodowych akrobatów, więc zawężymy nasze inspiracje do tych pozycji, które są dobre dla śmiertelników – wprawdzie dość rozciągniętych i z dobrą kondycją, ale wciąż śmiertelników ;) Na pierwszy ogień wybraliśmy to, co najbardziej powszechne i – moim zdaniem – nieco niedoceniane, żeby nie powiedzieć: obśmiewane. W końcu ileż to razy każdy z nas słyszał z lekka szydercze: „ci to tylko po bożemu, na misjonarza” – prawda? ;) Nie przedłużając tego refleksyjnego wstępu zabieram się do mojej subiektywnej analizy:

Niegrzeczny misjonarz

Jak wygląda ta pozycja?

Pani leży na plecach, Pan leży na niej – i to właściwie koniec filozofii. Pamiętajcie, że omawiam tu najbardziej podstawowy wariant, więc żadne odwrócenia nie wchodzą w grę. No więc leżymy, ewentualnie oplatamy się nogami (zwłaszcza Pani Pana) i… działamy. Zresztą… jestem pewna, że każdy z was doskonale wie, jak to wygląda w praktyce ;)

Dlaczego można się z niej pośmiać?

Dlatego, bo to najbardziej prosty, grzeczny, podstawowy wariant łóżkowych zabaw. To właśnie misjonarz jest wybierany na pierwszą, a więc inicjacyjną pozycję seksualną, więc jeśli mamy zamiar komuś dokuczyć, sugerując, że jego eksperymenty seksualne zatrzymały się na pierwszym razie, to zawsze można mu dopiec misjonarzem ;) Inną sprawą jest to, że wiele (znanych mi) osób naprawdę zatrzymuję się na misjonarzu, uważając, że wszystko inne to zło niewybaczalne.

W jakich sytuacjach się sprawdza?

Chyba we wszystkich. Misjonarz jest idealną opcją na pierwszy raz (a właściwie: na kilka początkowych razów), bo daje największy komfort lekko cierpiącej dziewczynie – zwłaszcza, jeśli owa dziewczyna podłoży sobie pod plecy lub tyłek na przykład poduszeczkę. Pierwszy raz to oczywiście nie wszystko… Misjonarskie zalety można wykorzystać na łóżku, na łące, w aucie, na podłodze… opcji jest naprawdę wiele.

Za co kocham misjonarza?

Podświadomie czuję, że to będzie najdłuższy akapit tego tekstu :) Jest nieskończenie wiele powodów, dla których szczerze uwielbiam tę pozycję, a które mogłabym streścić w punkcie: bliskość z moim Drwalem. To jak blisko siebie znajdują się nasze twarze, jak widzę te magiczne iskierki skrzące się w jego oczach, jak dostrzegam każdy ruch jego twarzy, nawet pozornie niezauważalne drgnięcie kącików ust… To, że możemy tonąć w swoich oczach, rozmawiać spojrzeniem, tak zupełnie bez słów. To, jak czuję jego oddech, jak wyraźnie go słyszę – i jak łączy się z biciem jego serca, leżącego tuż na moim, czującym nasz wspólny rytm. To, jak blisko siebie jesteśmy, jak nasze ciała naprawdę stają się jednym. To jak On mnie całuje – gdy zaczynamy się kochać, gdy potem razem kończymy… To, że możemy szeptać – i słyszymy się tak wyraźnie.

Uwielbiam tę pozycję i gdybym miała wybrać tylko jedną, tak na zawsze, to byłaby to właśnie ta.

Jak podkręcić misjonarską grzeczność?

Sposobów jest wiele ;) Najbardziej podstawową opcją jest oczywiście oplatanie nóg wokół faceta i podnoszenie się na nim (ja w ten sposób często jestem zupełnie w powietrzu), przy czym oczywiście facet musi mieć trochę siły ;) Inną opcją są paluszki, a więc nieplanowane wędrówki palców w stronę tyłka (turbodoładowanie!), łechtaczki lub jajek faceta. Kolejną – wykorzystanie dodatkowych zabawek, na przykład kulek, korków, zatyczek… lub opaski na oczy. Misjonarz wcale nie musi być nudnym seksem po ciemku czy też „odbębnianiem małżeńskich powinności” ;) A skoro jesteśmy przy świetle – mam nadzieję, że tak samo jak my, zostawiacie je zawsze włączone? ;)

Komentarze16 komentarzy

  1. Tekst jak zawsze boski! Ale jak przekonać faceta w łóżku, że to nie zawsze on musi być ba górze? Jakaś obsesja na punkcie władzy lub możliwość urażonej dumy, że nie ma władzy… Nie wiem. Poza tym droga Alicjo jak uzmysłowić mężczyźnie, że mam ochotę na delikatny seks? Prośby nie działają sugestie też nie wiem co mam robić i za niedługo chyba narzuce celibat. :(

    • Alicja

      Dośka! Najlepiej jest brać to, na co się ma ochotę! :) Chcesz być na górze? to go popchnij zdecydowanym ruchem i zacznij ujeżdżać po prostu, zanim się zorientuje. Jak powie, że chce być na górze, to mu władczo oznajmij: „Nie tym razem”. Nie znam faceta, który nie chciałby być choć raz zdominowany ;)) To samo z delikatnością – powiedz mu wprost, że chcesz delikatnie. Umów się z nim na „delikatną randkę”. Do facetów trzeba mówić wprost – albo brać to, czego się chce. Będzie dobrze! Pozdrawiam namiętnie :*

    • Moja babcia mi kiedyś powiedziała, że jak sobie nie mogę poradzić z facetem to trzeba sytuację, tak obrócić żeby myślał , że to jego pomysł. A przecież zawsze możesz wejść mu na męską ambicję trochę zszargać tylko, że to może się obrócić przeciwko Tobie.
      A co do celibatu to jest ponoć nie zdrowe, bo Ci się krążenie pogarsza.

  2. Super tekst :-* to jest wspaniała pozycja, która pozwala na namiętne pocałunki, głębokie spojrzenia:-) różne rozwiązania i tak naprawdę to nigdy nie było nudno dla mnie w tej pozycji.
    Rozmarzyłam się, pora chyba iść do łóżka;-)

  3. Tak… Mi i mojemu mężowi taka pozycja się podoba i jest naprawde super! Bardzo fajny tekst i to jest fakt do faceta trzeba mówić wprost co się chce, większość z nich nie jest specjalnie domyślna… ;-)

    • Alicja

      Gigi, mówienie wprost zawsze jest dobrą opcją – bez względu na to, czy mówimy do kobiety, czy do faceta… ;)

  4. O tak, dokładnie tak! Zgadzam się w 100% ! Jest to zdecydowanie moja ulubiona pozycja, chociaż wiadomo, nie zawsze :] Ale jeśli miałabym wybierać też bym tak wybrała!
    Pozdrawiam Was gorąco! :)

  5. Nie wiem skąd bierze się to głupie gadanie i obśmiewanie, ubóstwiam pozycję misjonarską!
    Tak jak wspominasz Alicjo widoczny jest każdy ruch twarzy wszystko widać jak na dłoni, plus ta bliskość! Sam przyspieszony oddech tuż przy moim uchu przyprawia mnie o gęsią skórkę! Nie wspominając już o tym że pracą bioder obojga partnerów można robić sobie MEEEEEEEEEEGA DOBRZE!
    Pozdrawiam moje ulubione Zboczuszki! :*

  6. Uwielbiam teksty które czytam i myślę sobie „no właśnie! mam tak samo. W takiej chwili to samo czuję :) ” Rzadko kiedy tak mam i właśnie za to uwielbiam Wasz blog!!!!
    I zmieniając temat czekolada była boska, tylko nasza wersja z ajerkoniakiem (najlepszy ten z kurczaczkami na etykiecie) ;)
    Pozdrawiam

  7. Osobiście moj Wojownik uwielbia ta pozycje i wcale nie musi byc grzeczna , tempo i szalona wyobraźnia dwojga ludzi = misjonarz na dzikim zachodzie , pozdrawiam

    • Alicja

      Tempo, tempo ;) proszę dbajcie o poprawność, bo często nie mamy czasu, by poprawiać ortografy w waszych komentarzach :)

  8. Misjonarz daje fajną opcję zarzucenia nóg na ramiona partnera, co zmienia kąt i ciekawie stymuluje. Zresztą to dobra rozgrzewka przed innymi kombinacjami 😈

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter