Nocny spacer, czyli czym kończy się most…

6

A skoro ktoś wymyślił mosty donikąd i znikąd albo schody do nieba, to dlaczego nie skorzystać z inspiracji, nie wziąć sprawy we własne ręce i nie odszukać własnego mostu – nie tylko po to aby powiesić kolejną kłódkę…

To, że mniej ostatnio opowiadamy o sobie, a więcej o związkach, nie oznacza, że staliśmy się grzeczni, a wieczory spędzamy na wspólnym oglądaniu telewizji, każde patrząc na swój telefon… Jesteśmy tak samo niegrzeczni, a może nawet bardziej, ale też staramy się częściej odpowiadać na wasze pytania w mailach i wiadomości na facebooku, których po naszym urlopie i służbowych wyjazdach nazbierała się cała masa. Nie skarżąc się jednak wracamy do clue… czyli do naszej niegrzeczności.

Wyobraźcie sobie duże, powoli zasypiające miasto, most nad rzeką, przygaszone latarnie, lekki rześki wietrzyk, taki żeby nie było za zimno, ale taki który już popycha i sugeruje, że może warto się trochę bardziej przytulić. Co bardziej sprawni dżentelmeni już myślą o użyczeniu własnych kurtek czy marynarek,… taki właśnie wietrzyk. Macie to? ;)

Ok. To teraz wyobraźcie sobie, że ten most jest zupełnie pusty. Jakimś cudem auta, zazwyczaj pędzące bez opamiętania postanowiły stanąć grzecznie na swoich parkingach czy też przydługich czerwonych światłach. Ludzie… cóż, ludzie mają inne sprawy, ważniejsze niż snucie się nocami po mostach. Tym oto sposobem filigranowa śliczna dziewczyna w luźnej sukience tuż nad kolano (co za chwilę będzie ważnym elementem) oraz facet w kurtce stoją razem na moście. Patrzą na rzekę i opowiadają sobie o wielkim świecie pełnym małych spraw, o małych sprawach, które są ważniejsze niż ten wielki świat.

Tak – to my – gratuluję dedukcji! Staliśmy tam długo, bo przecież nie miejsce, a czas i towarzystwo decydują czy chcemy się ruszyć dalej, czy też jest nam dobrze tam gdzie jest… ten czas i towarzystwo. Dodam tylko, że sukienka była jasna, a kurtka ciemna i już możecie szukać nas w tłumie ;). Ale o ile się nie mylę, nie po to to czytacie, aby podziwiać naszą garderobę, a raczej po to, aby poznać praktyczne sposoby jak się tej garderoby pozbyć.

Nocny spacer, czyli czym kończy się most

Staliśmy sobie grzecznie, jak to my, pod ledwo żarzącą się latarnią. Alicja patrzyła na rzekę, ja stałem obok i ją lekko przytulałem. Chwila, która ciągnęła się dłużej niż pokazywał to zegarek przerwana została przez delikatny wiatr. Wiatr szepnął, że już późno i chłodno. Alicja, jako że była lżej ubrana, lepiej usłyszała drugą część zdania i lekko zadrżała w moich ramionach. Spojrzała na mnie, więc bez słowa zdjąłem kurtkę i zarzuciłem na jej ramiona. „Nie jest mi aż tak zimno” powiedziała prawie przepraszająco, ale jej oczy mówiły coś innego. Po chwili dodała – „To teraz przytul się mocniej”. Wzięła mnie za rękę i przysunęła się mocniej sama mnie obejmując. Odwzajemniłem ten uścisk wkładając ręce pod kurtkę i kładąc całą dłoń na jej delikatnych plecach. Zawsze gdy to robię, ona przywiera do mnie mocniej.

Jej druga dłoń zacisnęła się na mojej dłoni, przytuliłem ją… Lekko przycisnęła nasze splecione dłonie do siebie, wsuwając je pomiędzy delikatnie rozchylone nogi. Spojrzała mi prosto w oczy i delikatnie się uśmiechnęła. „Zimno Ci?” zapytałem. Uśmiechnęła się lekko przekrzywiając głowę, jak mały cwaniak i odparła „Bardzo”. Uśmiech, spojrzenie, długi pocałunek… tyle właśnie potrzeba. Pociągnąłem ją za sobą, trzymając mocno za dłoń. Przycisnęła ją do siebie, ale poszła za mną…

Wiecie czym kończy się most? Otóż most kończy się parkiem, w parku też są leniwe latarnie i ławeczki, oraz mnóstwo drzew, o które można się oprzeć. I właśnie to oparcie jest bardzo ważne, gdy nocą wybierasz się do parku. Gdy po chwili odnaleźliśmy koniec mostu, ścieżki w parku same skierowały nas w dogodne miejsce. Park szczęśliwe był tak samo pusty jak most i ulice. Nasz prywatny most, nasz prywatny park… nasza prywatna ścieżka w bok i drzewo, na którym z lekkim westchnieniem wylądowała Alicja. W tle ćmiły latarnie, dające na tyle dużo światła, że widzieliśmy się dobrze, a jednocześnie na tyle mało, że gdyby okazało się, że jednak pomyliliśmy parki i jesteśmy w parku sąsiadów, a nie naszym prywatnym i tak by nas nikt nie zauważył.

Pocałowałem ją, a właściwie delikatnie musnąłem jej usta, a ona złapała mnie swoim pocałunkiem. Odwzajemniłem się, rozpoczął się szalony taniec. Całowaliśmy się bez opamiętania, ledwo łapała powietrze, ale nie poddawała się. Cały czas trzymała też moją dłoń. Przycisnąłem ją drzewa, a ona uniosła sukienkę, stanęła szerzej przycisnęła moją rękę do cipki i dopiero wtedy puściła, jednocześnie dociskając moje palce do siebie.

Wysunąłem się z tego uścisku tylko na chwilę, aby przeskoczyć jej majteczki i wsunąć w nie swoją dłoń. Objęła mnie mocniej i przycisnęła się jeszcze bardziej. Zacząłem całować jeszcze mocniej, jednocześnie delikatnie wsunąłem palce w jej cipkę, była wilgotna… bardzo, wysunąłem i powoli zacząłem masować. W rytm moich palców kołysała biodrami. Obejmowała mnie w pasie przyciskając z całej siły do siebie. Całowałem ją cały czas, druga dłoń wylądowała na jej tyłku. Lekko pomagałem poruszać się jej w rytmie, który ustaliła podczas gdy moje palce coraz precyzyjniej trafiały na jej łechtaczkę.

W pewnym momencie oderwała się ode mnie, spojrzała w oczy i szepnęła „wyliż mnie”. Takich rzeczy nie trzeba facetowi powtarzać. Mniej więcej w ¼ sekundy później byłem już na kolanach przed nią. Moje obie dłonie były pod jej sukienką. Szybko zsunąłem jej majtki do kostek, a ona wyskoczyła z nich z gracją stając od razu szerzej. Powąchałem je i wsunąłem do kieszeni spodni… uwielbiam jej zapach. Alicja jak zawsze gdy robi się chłodniej miała na sobie pończochy i pas… przewidując naszą przygodę jej majteczki znalazły się na pasie. Sprytna bestia… jeżeli to zaplanowała, to jak po sznurku realizowałem jej scenariusz.

Złapałem ją za łydki i powoli, przesuwając dłonie po pończochach, z lekkim szelestem, wspinałem się wyżej. Powoli odwiedzałem znane delikatne łuki, kształt kolan i ud. Taka czysta ekstaza, gdy dłoń faceta bez zahamowania wspina się po lekko naprężonej nodze kobiety. Doskonały, perfekcyjny i cholernie seksowny moment. Jej skóra lekko się poddawała, zachęcała, prosiła o jeszcze… Dłonie wspinały się coraz wyżej, mi się nie spieszyło, Alicji wręcz przeciwnie. Sięgnęła do mnie dłonią, drugą złapała sukienkę, lekko ją podniosła i przycisnęła. I szepnęła „liż”, obsuwając się lekko na drzewie, o które była cały czas oparta.

Nie było czasu na zabawy, od razu pociągnąłem mocno po całej cipce szeroko rozłożonym językiem, raz, potem drugi… westchnęła. To było takie westchnienie ulgi i powitania. Pociągnąłem kolejny raz. Na mojej głowie i karku wylądowały jej dłonie. Zacząłem lizać raz po razie, póki co nieprecyzyjnie, nie starając się trafić, szeroko rozkładałem język. Każde liźniecie jednak powodowało, że czułem wbijające się lekko paznokcie… Moje dłonie wcześniej zatrzymały się w połowie jej ud, teraz ruszyły do góry i wylądowały tyłku. Zacząłem lizać bardziej precyzyjnie, ale wracałem co jakiś czas do szerokich liźnięć. W tym samym czasie palcami zacząłem delikatnie masować tyłek i dolną część cipki. Język coraz częściej trafiał na łechtaczkę. Im częściej tym mocniej mnie przyciskała do siebie.

Chciała skończyć jak najszybciej, nie miałem sumienia jej męczyć… zacząłem precyzyjnie i rytmicznie drażnić łechtaczkę samym czubkiem języka. Każde dotkniecie powodowało lekkie spięcie, czułem jak reaguje. Zassałem łechtaczkę ustami, przytrzymałem i bez ruszania głową, trzymając ją w samych wargach zacząłem szorować po niej językiem… w tym samym czasie palce kręciły i delikatnie masowały jej tyłek. Spięła się… lekko przykucnęła, wstrzymała powietrze, nie zmieniałem rytmu, nic nie zmieniałem… po chwili krzyknęła, na pół parku… i opadała… złapałem ją w ramiona i delikatnie oparłem o drzewo… drżała, choć nie z zimna, a jej drżące nogi zupełnie jej nie słuchały.

Myślicie, że to był koniec?… cóż, to była naprawdę chłodna noc, więc może sami zgadniecie, co mogło dziać się dalej? ;)

Komentarze6 komentarzy

  1. Po raz kolejny pięknie napisane. A może mielibyście chęć podzielić się Waszym wspólnym pierwszym razem i początkami Waszego związku ? ;) Jestem ciekawa czy długo czekaliście, aby rzucić się we własne ramiona, czy musieliście się długo męczyć…

  2. Czy kiedykolwiek próbowaliście „peggingu” ?
    Co o tym sądzicie ?
    Mój facet nie daje się na to namówić, jak go przekonać, że to nie jest nic złego?

    • Martyno, próbowaliśmy, nawet mieliśmy o tym kilka tekstów. Niestety mieliśmy mały wypadek z serwerem i poszła nam cała kategoria z dymem…. Uzupełniamy ją, więc te teksty pewnie napiszemy w końcu jeszcze raz :)

  3. Witam. Jak dyskretnie naprowadzic faceta by wprowadzil cos nowego do przyslowiowego lozka. Dalam mu poczytac pare waszych hmm scenek z mysla ze bedzie chcial wprowadzic to , albo chociasz sprubowac . Ale niestety nic z tych rzeczy . Skomentowal to jedynie….. ty diabliczko. Moze cos poradzicie . Chiala bym poznac wasze zdanie kazdego z osobna .

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter