O magii związku, seksu i jednej nocy

9

Od kilku dni, może nawet tygodni, moja magiczna Alicja męczy mnie, abym zabrał się za napisanie tego tekstu. Mój bogaty zestaw wymówek, pretekstów i kubłów na śmieci jakie miałem wynieść wyczerpał się jakiś czas temu. Nawet moje pomysłowe i coraz bardziej fantazyjne argumenty nie robią na niej wrażenia. Gdy słyszę sugestię pytania lub delikatny stukot jej paznokci o blat stołu w geście rosnącego zniecierpliwienia odruchowo odpowiadam „już piszę!”

No to już piszę… o MAGII! Tak naprawdę piszę to dopiero dziś, ale z niektórymi tematami tak właśnie jest, że mimo pierwotnie atrakcyjnego nasionka, efektownego kiełkowania, sam wzrost i dojrzewanie trwa i trwa… a kto lubi zielone i kwaśne wnioski, skoro można poczekać na te dojrzałe, dorodne i soczyste? ;)

No dobrze, nie mamy za wiele czasu, bo Alicja koniecznie dziś chce wybrać się na Wianki (to taka doroczna impreza w naszym mieście). Nie do końca rozumiem tego właściwego celu, czy ona chce stracić swój wianek? ;) Gdy pytam tylko z politowaniem się uśmiecha zbywając mnie i odsyłając do programu imprezy. No cóż, raczej nie dowiem się od niej zbyt wiele. Pozostaje tylko iść i popatrzeć, co też będzie wyprawiać dziś wieczorem, czuję, że dziś nie wrócimy przed południem w niedziele… ;) No dobrze, ale nie o naszym wieczorze chciałem pisać, a o czymś znacznie mniej określonym.

Pozostając jednak w temacie, wspomnę o magii jednej nocy. Właściwie magicznej nocy, którą żal jest pożegnać. Do której wracasz potem cały czas i która staje się dobrą przystanią. Dobra – teraz będzie romantycznie – to taka noc gdy pierwszy raz „przypadkiem” dotykasz jej dłoni. Przypadkowe muśnięcie, bo akurat podawałeś chusteczkę, albo szła zbyt blisko i jakoś tak wyszło, że wasze łokcie się dotknęły, albo może przypadkiem po długiej rozmowie na tematy tak nieistotne, że potem pamiętasz je pół życia wasze dłonie spotykają się razem. Zwykła noc, która nie miała się zdarzyć, która nie miała się skończyć, którą ona podsumowuje zwykłym…. „to magia”, nie inaczej – czysta magia. Noc gdy wszystko co robiłeś zmienia kierunek, gdy zupełnie bez powodu uświadamiasz sobie, że to co robiłeś do tej pory było bez sensu i bez powodu… a teraz masz powód.

Magia związku, seksu i jednej nocy

Wiem, że na to czekacie – magia seksu – ten punkt właściwie powinien być ostatni, ale proszę doczytajcie do końca. Nie ma czegoś takiego jak magia seksu, do momentu gdy nie zapracujesz na magię związku – tyle – dziękuję :P (dodam dla wyjaśnienia – możesz być mistrzem toporka, mieć najsprawniejszy język w mieście, pokonywać najzgrabniej każdy dystans, umieć zębami zdejmować bieliznę, a dotknięciem doprowadzać do omdlenia – zadaj sobie jednak pytanie – jakie to ma znaczenie? To tylko narzędzia, które w większości potrafi zastąpić wibrator…)

A teraz najtrudniejsze – magia związku – czyli podstawa całej magii. To ten stan, gdy po wielu latach razem, nadal wracasz szczęśliwy do czegoś, co możesz nazwać Domem. Dom który może być nawet przypadkowym miejscem, nieważne gdzie i nieważne jak. Ważne, że chcesz tam wracać, być i czujesz się tam akceptowany. Napisałem, że to najtrudniejsze – bo na to trzeba zapracować. Pierwsze spojrzenie przychodzi z łatwości, pierwszy pocałunek z przyjemnością, motyle pojawią się same… na chodzenie na pierwsze spacery nikogo nie trzeba namawiać, ale potem jest trudniej. Trzeba się bardziej skupić, zadbać o to aby drugie, szóste i osiem tysięcy dwudzieste trzecie wrażenie oraz wszystkie pomiędzy i wszystkie potem były tak samo dobre jak to pierwsze, albo chociaż maksymalnie zbliżone. Związek zaczyna wydzielać magię gdy przerwa pierwsze próby czasu, pierwsze pokusy, pierwsze konflikty. I co – magia przed czymś chroni?… nie, wręcz przeciwnie – wymaga poświęceń, skupienia i ogromnej ilości pracy. Ale czy warto? – odpowiem na to pytanie, pytaniem – warto rano wstawać szczęśliwym, wiedząc dlaczego i dla kogo to robisz?

PS. Uciekamy sprawdzić ile magii jest w mieście, wiecie gdzie nas znaleźć ;)

 

Komentarze9 komentarzy

  1. „Fajny jest ten nasz mały,magiczny świat”-usłyszałam dzisiaj o wschodzie słońca.No fajny. ;) A magia chroni,drogi Drwalu,przed codziennością.Daje też siłę,by się z nią zmagać.

  2. Magia związku… ci, ktorzy jej doświadczyli i w niej trwają są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Ja byłam. Pomimo pozornego szaleństwa, godnego nastolatków :), łączyła mnie z moim drwalem bardzo dojrzała miłość, pełna akceptacji, wsparcia, troski, radości z dotyku, tego, że jest się dla siebie nawzajem, nieważne gdzie byleby razem, zrozumienia, szalonej namiętności i szczerego pożądania….. Jestem realistką, ale właśnie ta magia sprawiła, że odważyłam się być romantyczką, niepoprawną jak się okazało. Magia NIE JEDNEJ nocy, magia seksu, magia związku… szkoda, że czasem musi skonfrontować się z prozą.

  3. Hej Alicja, ponad rok temu robilas depilacje laserowa. Chcialabym dowiedziec sie czy nadal jestes zadowolona? Musialas robic serie przypominajaca? Z gory dziekuje za odpowiedz

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter