Oralne szaleństwo Sqweel Go 2 – recenzja Alicji

28

Drogie Panie – i podczytujący Panowie – zapnijcie pasy, bo czeka nas wyprawa na inną planetę uniesień – pełną mokrych, delikatnych i nieziemsko miękkich języczków. Znalazłam bowiem idealnego przyjaciela każdej kobiety, która jest lub bywa samotna albo na przykład chce czasem pokazać swojemu facetowi, że jak będzie niegrzeczny to jest coś, co go zastąpi… To oczywiście tyko niewinny żart ;)

A zupełnie poważnie – nie ma na świecie niczego, co mogłoby choć w procencie dorównać językowi mojego Drwala, bo żadna zabawka nigdy nie zastąpi miłości, czułości i pożądania płynącego wraz z każdym jego dotknięciem. Jest jednak coś, co choć od kochającego faceta rażąco odstaje, to może być śmiało nazwane najlepszym zamiennikiem seksu oralnego. Nazywa się Sqweel Go 2, wygląda jak niewinny robocik i jest tak słodki, uroczy i rozczulający, że masz ochotę się nim naprawdę zaopiekować.

Oralne szaleństwo Sqweel 2 - recenzja Alicji

Co w nim takiego niezwykłego?

Otóż niezwykłe jest przede wszystkim to, że wreszcie ktoś podjął się próby podarowania kobiecie namiastki porządnej minetki. Wiem oczywiście, że to nie pierwsza tego typu zabawka, a sam Sqweel 2 jest już drugą, ulepszoną wersją pierwowzoru (który był wielki i wyglądał jak mój stary depilator), jednak z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że póki co nikt tych słodkich języczków nie przebił. A poza tym -spójrzcie na niego! Czy on nie wygląda jak robocik szukający nowego domu? Gdy piszę ten tekst mój mały Sqweelek stoi sobie niewinnie obok mojej kawy i buja się jak rosyjska mańka-wstańka. Aż chce się go włożyć pod sukienkę, by zaznał w życiu choć trochę ciepła i miłości ;)

Co warto o nim wiedzieć?

Sqweel 2 jest nazywany wibratorem kieszonkowym, bo jest malutki i można go spokojnie nosić w kieszeni. Ma zaledwie 8 cm długości (a dokładnie 7,6 cm), jest wodoodporny i ładuje się go kablem usb. Występuje w trzech kolorach: białym, fioletowym i różowym – każdy z nich ma 10 miękkich, silikonowych języczków.

A z samych kwestii technicznych: wibrator ma 3 typy prędkości i 3 typy pulsacji, a więc łącznie 6 różnych wariantów. Ciekawostką było dla mnie to, że mi zupełnie wystarcza pierwsza, najwolniejsza prędkość – bo po prostu daje najlepsze złudzenie lizania językiem. Gdy próbowałam tych wyższych prędkości, to albo momentalnie było mi za dobrze, albo czułam przyjemność na granicy bólu – zatem uważajcie ;)

Jakie ma zalety?

Potrafi udawać język! W związku z tym można pobawić się nim do utraty przytomności, a potem włożyć do kieszonki, iść na pocztę i pomóc pani naklejać pocztowe znaczki. Czyż nie zacna idea? :D

Poza tym wygląda słodko, łatwo się ładuje, jest bezpieczny i przede wszystkim – działa. Czy muszę zatem dodawać coś więcej? ;)

Musisz jednak wiedzieć jak go używać, by w pełni cieszyć się jego możliwościami. Otóż zanim użyjesz sqweela po raz pierwszy przygotuj sobie dużo lubrykantu, najlepiej takiego z efektem specjalnym typu chłodzenie, a potem połóż się wygodnie, włącz seksowną muzyką – i zacznij zabawę! Możesz dać trochę lubrykantu na rękę, a potem włączonymi języczkami zebrać z niej żel, możesz polać żelem swoją śliczną cipkę – rób tak, jak wolisz, oby było dużo i mokro. Moim zdaniem najlepszy efekt jest wtedy, gdy chłodzący lubrykant trafia prosto na łechtaczkę, a włączony sqweel robi z nim to, co trzeba.

Kolejna rzecz, o której musisz pamiętać – wibrator można przyłożyć języczkami w górę lub w dół – na mnie działa opcja, gdy włącznik jest na dole, a więc języczki liżą w dół, ale być może u Ciebie będzie inaczej. Zacznij od najwolniejszej prędkości, a gdy już będziesz blisko podkręć trochę tempo. I to koniec recepty na szybki – i mocny! –orgazm łechtaczkowy. Gdy już oswoisz swojego robocika, z pewnością dostarczy Ci niezapomnianych wrażeń ;)

Jakie ma wady?

Szukałam długo i znalazłam trzy.

Po pierwsze – musisz naładować wibrator przed pierwszym użyciem, a więc przeżyć dwie godziny psychicznej tortury, gdy on już jest w domu, a jeszcze się z Tobą nie bawi ;) Swoją drogą ktoś mógłby też wyraźnie napisać, że ładowarkę wkłada się w silikon, bo zanim to odkryłam, próbowałam ten silikon wyjąć.

Po drugie – o ile wibrujący diament można umyć bez trudu w 10 sekund, o tyle Sqweel potrzebuje około minuty. W zasadzie to nie jest wada, tylko zwykła kolej rzeczy przy takich języczkach, ale wolę Cię o tym lojalnie uprzedzić. Dobrze jest mieć też pod ręką płyn do dezynfekcji zabawek i co jakiś czas potraktować nim robocika, tym bardziej, że producent nie dołączył do niego żadnej torebeczki.

Po trzecie – o ile pierwszy poziom wibracji jest cichy i przyjemny, o tyle kolejne są już słyszalne. Jeśli w twoim domu nie ma dodatkowych lokatorów, to oczywiście nie jest to żaden problem, a jeśli są – uprzedź ich, że od niedawna używasz elektrycznej szczoteczki kilka razy dziennie. Profilaktyka zębów jest przecież taka ważna, prawda? ;)

Komu poleciłabym oralnego robocika?

Każdej kobiecie, która kocha być lizana – na wszystkie sposoby.

Każdej, która chce się nauczyć orgazmu łechtaczkowego, chciałaby przeżyć zupełnie inny rodzaj rozkoszy (bo Sqweela po prostu nie da się porównać do żadnej innej zabawki) lub chwilowo nie ma w zasięgu pracowitego męskiego języka.

Każdemu facetowi, który żyje w związku na odległość – bo gdy podarujesz swojej Pani tak unikatowego przyjaciela, a przy okazji dodasz, że to tylko namiastka Twojego języka, to męka każdego rozstania z pewnością stanie się… słodsza ;)

Oraz każdej osobie, która nie lubi lizać pocztowych znaczków. Już widzę minę mojej mamy, jak pomagam jej zaklejać przedświąteczne koperty ;)

I na koniec ostatnia wskazówka – Sqweel powiedział mi w sekrecie, że nie lubi zbyt długich włosków, bo plączą mu się między językami – więc zanim go przygarniesz, zrób z nimi porządek ;)

Komentarze28 komentarzy

    • Alicja

      Adan, a uważasz też, że porno lub masturbacje są idealne wyłącznie dla samotnych facetów – bo jeśli mają kobiety to raczej nie będą takich filmów potrzebować? ;)

      Pytam z czystej ciekawości ;)

      • to chyba blednę porównanie chyba że zakładasz że tylko faceci to robią a kobiety już nie ;) bo raczej facet nie skorzysta z tej zabawki. ale ja ogólnie jestem przeciwny takim zabawkom w mojej sypialni chyba że zostanę do tego jakoś dobrze przekonany ;)

        • Alicja

          Nie, to nie jest błędne – po prostu jestem rozbawiona Twoim poprzednim komentarzem, który zakłada, że każdy facet potrafi i CHCE zaspokoić swoją kobietę. Co oczywiście jest co najwyżej pobożnym życzeniem. Za każdym razem, gdy piszemy o kobiecej masturbacji albo nie daj boże jakiejś zabawce dla kobiet, to jest wielkie larum że to najwyżej dla samotnych. I ci sami panowie, którzy tak się oburzają, nie mają nic przeciwko temu, by facet w związku się masturbował na przykład oglądając porno ;)
          Przecież ta zabawka jest mówiąc wprost gadżetem do fajnej masturbacji. Więc jeszcze raz – to nie ja wprowadzam tu uogólnienia. Ja po prostu jestem rozbawiona reakcjami facetów na tego robocika ;)

          • ja napisałem że „raczej nie będzie togo potrzebować” a w następnym komentarzu już wyjaśniłem że ja mam sceptyczne zdanie do tego typu gadżetów ;)

          • Jak dla mnie ten przecudowny robocik jest bardzo słodki i chętnie bym go przygarnęła :) Masz rację Alicjo, że niestety nie zawsze facet chce zaspokajać swoją kobietę oralnie, co mogę niestety potwierdzić :( szkoda że faceci są często na tyle egoistyczni, że myślą tylko o tym, aby kobiety ich zaspokajały oralnie, ale sami nie kwapią się do tego, aby zadbać o swoją kobietę :(
            P.S. gdzie można kupić to cudeńko?? :)

    • To zależy czy chcesz mieć orgazm na zawołanie czy nie :))))))) jak dla mnie to najlepszy wibrator na świecie – a mam ich kilka ;)

      Ps. Adan, ja mam męża, który „brzydzi się seksu oralnego”. Więc jak widzisz to wcale nie jest tylko dla samotnych ;)

  1. Adan jestem kobietą świadomą swoich potrzeb kocham swoje ciało i mam kochającego męża który w 100000% mnie zaspokaja i kupuje różne gadżety bo ma świadomość że dają inne doznania :) a pornosy oglądamy razem . Więc nie jest to atrybut samotnych ! Wręcz przeciwnie dojrzałych emocjonalnie związków :p

    • Okej fajnie że masz takiego męża ale ja jestem pewnie zupełnie inny niż on więc też mam Inne zdanie co do takich gadżetów i sądzę że nie są mi one potrzebne do tego żeby zaspokoić swoją kobietę ;) a co do oglądania filmów mam podobne zdanie do twojego :)

  2. Alicjo, wydaję mi się że NIE jest on wodoodporny, dlatego czyści się go tylko nawilżoną szmatką. Tak jest w opisie przedmiotu. Pozdrawiam :)

    • Alicja

      Masz rację, wydaje Ci się;) Sqweel jest w 100% wodoodporny, producent określa poziom wodoodporności jako „poziom zatapialny”, czyli można go nawet zanurzać w wodzie.
      Z opisami namieszał sam producent, tym bardziej, że informacji na temat wodoodporności brak na opakowaniu i instrukcjach. Są natomiast na stronie producenta i filmach promocyjnych. Pewnie sklep czeka na oficjalną weryfikację i też to zmieni. Ja nie piszę wam recenzji na podstawie opisów z internetu, tylko sprawdzam wszystko sama, więc gdy piszę, że coś jest wodoodporne, to można się tym bawić w wannie ;)

          • Mam :) Na początku było lekkie rozczarowanie, ale może po prostu nie trzeba go było używać w fazie cyklu kiedy do wszystkiego podchodzę na nie. Potem był zachwyt, bo faktycznie jest w stanie dorównać facetowi, a wielu nawet prześcignąć. Dlatego też obiecałam sobie nie używać go zbyt często. Żeby jeszcze kiedyś jakiś facet był mnie w stanie zadowolić ;)
            Mimo tego, że obchodziłam się z nim bardzo ostrożnie to mam wrażenie, że coś z nim nie do końca tak. Po kilku użyciach stał się głośny. O ile jeszcze przed używaniem był taki jak piszesz, na pierwszym biegu cichy, a z każdym następnym głośniejszy, tak teraz wg. mnie jest głośny i słyszalny na każdym biegu, taki lekko rzężący. Nie spadł mi, nie zanurzałam go pod wodą tak całego. Myłam tak, że nalewałam do małej miseczki ciepłą wodę, dodawałam trochę delikatnego płynu do higieny intymnej,lekko zanurzałam języczki i włączałam na 1 bieg. płukałam podobnie a na koniec na włączonym spryskiwałam płynem antybakteryjnym. Nie wiem czy to kwestia mojego słyszenia, obiektywnej opinii czy czegoś w nim. Sprawdzę jeszcze czy to się nie dzieje jak mu się akumulatorek wyczerpuje. A najbardziej jestem zła na samą siebie, że w razie gdyby to było coś w nim to ja nie zachowałam ani opakowania, ani chyba paragonu :/

          • Alicja

            Aż sprawdziłam swój – i chyba jest taki jak był :) on od początku był głośnawy, zwłaszcza na wyższych programach – porównując do Lelo, którego w ogóle niemal nie słyszę. Nie wiem co Ci doradzić – poobserwuj po prostu i jak coś jest nie tak, to pisz do sklepu :)

  3. Namówiłaś mnie Ty i Twój Drwal. Ty zaciekawiłaś bardzo, a Drwal utwierdził w przekonaniu, że to idealny prezent dla samej siebie z okazji braku okazji. Czekam niecierpliwie :) Muszę sprawdzić czy dorówna to cudeńko chociaż w połowie mojemu ex-drwalowi, który był genialnym operatorem języka. Uwielbiałam lizotto w Jego wykonaniu.

  4. „3 typy prędkości i 3 typy pulsacji, a więc łącznie 6 różnych wariantów”… no wg mnie to daje raczej 9 kombinacji, a nie 6… hahaha :D

    • Alicja

      No niestety nie masz racji. Na Sqweelu nie ma 2 przycisków, więc nie działa tutaj krzyżowanie prędkości z pulsacjami. Jest jeden przycisk i to nim ustawiasz. Możesz albo ustawić tryb zwykły (3 prędkości) albo wybrać pulsacyjny (3 różne moce). To oczywiście daje 6, tak jak pisałam.

  5. 3 warianty pulsacji oraz 3 prędkości to 9 różnych ustawień😂 nie żebym się czepiał bo u Was nie ma sie do czego doczepic😂

    • Alicja

      Widać, że nie masz pojęcia, o czym piszesz.
      Już jednemu Śmieszkowi tłumaczyłam, więc przekleję:
      Na Sqweelu nie ma 2 przycisków, więc nie działa tutaj krzyżowanie prędkości z pulsacjami. Jest jeden przycisk i to nim ustawiasz. Możesz albo ustawić tryb zwykły (3 prędkości) albo wybrać pulsacyjny (3 różne moce). To oczywiście daje 6, tak jak pisałam.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter