Orgazm łechtaczkowy

9

To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj orgazmu – najdłuższy, najbardziej intensywny, a jednocześnie najłatwiejszy do osiągnięcia. Pamiętajcie, że mówię teraz wyłącznie o sobie – i wcale nie musicie się zgadzać z moim zdaniem. Nawet Freud się nie zgadzał, bo przecież orgazm łechtaczkowy uznał za gorszy od pochwowego – ciekawe, czy gdyby doświadczył ich na własnym ciele, to też by tak uważał ;)

Orgazm łechtaczkowy

Na początek słowo wyjaśnienia odnośnie magicznego trójkąta: łechtaczka-masturbacja-orgazm ;) To wcale nie jest tak, że wolę własne palce od… Drwala. Generalnie wszystko jego wolę bardziej niż swoje, zwłaszcza w seksie. Mimo wszystko uważam jednak, że jeśli nigdy nie osiągnęłaś orgazmu – albo jakimś cudem nie zorientowałaś się, że to właśnie to – to masturbacja pozwoli Ci nad tym zapanować. Nie po to, aby do końca życia być skazaną na własne palce lub wibrator. Po to, by ułatwić pracę swojemu facetowi – i kończyć pięć razy, zanim on skończy raz ;)

Wracając do tematu. Często zdarza się, że z jakiegoś powodu dziewczyna uruchamia w sobie wewnętrzną blokadę i po prostu nie może skończyć… Powody są różne, opisze je szczegółowo w oddzielnym wpisie. Zmierzam teraz do tego, że jeśli wiesz, że możesz osiągnąć orgazm, ale nie osiągasz go z powodu takiej właśnie blokady – to po prostu i Ty, i Twój partner, macie do rozwiązania konkretny problem. Porozmawiacie, postaracie się bardziej – i wszystko zacznie klikać tak, jak powinno. Jeśli jednak nigdy nie miałaś orgazmu, to nawet jeśli Twój facet staje dla Ciebie na rzęsach – nie będziesz wiedziała, na co tak naprawdę czekasz – i możesz się nie doczekać. I właśnie po to jest masturbacja. Po to, żeby wiedzieć, czy jak on zaczyna Cię lizać, to masz szansę na genialny finał…

… a lizanie i orgazm łechtaczkowy występują u mnie zawsze w jednym zdaniu ;) Tak naprawdę jeśli chcesz przeżyć genialny orgazm – z fajerwerkami i omdleniem – to odeślij swojego faceta do tekstu o idealnej minecie – i niech szczególną uwagę zwraca na słowo „łechtaczka”. On powinien zabrać się do roboty, a Ty… powinnaś być bardzo odprężona. Nie powtarzaj w głowie mantry „muszę dojść, muszę dojść, muszę dojść,… o to chyba już…., a nie, jednak nie – to tylko w brzuchu mi burczało… ;) – tą metodą nigdzie nie dojdziemy. Nie myśl. Skup się wyłącznie na swojej przyjemności i bądź bezczelnie egoistyczna. Jeśli Twój facet nie trafia w najwrażliwsze punkty, to albo się lekko przesuń albo zwyczajnie weź jego głowę w swoje ręce i ustaw tak, jak trzeba. Nie myśl o wstydzie, ani o tym co on pomyśli – uwierz, że będzie wdzięczny, że dzięki Tobie nie odpadnie mu język ;) To samo zresztą dotyczy zabaw palcami… steruj jego ręką, pokaż mu co lubisz, pokaż mu, jak ma Cię dotykać… – i jeśli trzeba pamiętaj o żelu. Takie zabawy są przyjemne tylko wtedy, gdy jesteś dobrze nawilżona.

Jeśli wszystko będzie szło zgodnie z planem, a Tobie uda się skupić wyłącznie na przyjemności, w pewnym momencie poczujesz, że Twoje serce bije szybciej, krew krąży jakby mocniej, a wszystkie mięśnie wokół cipki zaczynają się naprężać. JESTEŚ BLISKO. Pierwszy orgazm jest dziwnym przeżyciem, przyjemnym, ale dziwnym – bo nie wiesz tak naprawdę czego się spodziewać. Cokolwiek się jednak dzieje, NIE BROŃ SIĘ. Pozwól temu płynąć, nawet jeśli będziesz mieć wrażenie, że zaraz eksplodujesz. Orgazmowi towarzyszą przedziwne doznania – wrażenie, że człowiek się rozpadnie, tryśnie fontanną soków, zemdleje albo straci kontrolę nad ciałem. Wszystkie są prawdziwe i elektryzująco przyjemne… Nie warto się przed bronić… :) Orgazm łechtaczkowy eksploduje pulsowaniem cipki i odbytu – i jest to absolutnie genialne doznanie. Pulsowanie nie musi być bardzo intensywne, ale jest wyraźnie odczuwalne – czasem jest to pięć skurczów, czasem nawet dwanaście (policzyłam specjalnie dla was;) – ustępuje po kilku minutach. Gdy ja kończę, to w momencie pulsowania mam momenty chwilowej utraty przytomności – do pełnej świadomości dochodzę po około kwadransie. To oczywiście nie jest reguła.

Jeśli czujesz, że jesteś bardzo blisko, ale na przykład jesteś zbyt zmęczona – lub za bardzo chcesz, więc niby jesteś na krawędzi orgazmu, ale on nadal nie przychodzi – pomóż sobie palcem. Najlepiej jego palcem. Najlepiej w swoim tyłku ;) Palec drażniący wejście do tyłka lub zanurzony w niego daje naprawdę niesamowitego kopa – i skutecznie przyspiesza finał. Co więcej – odbyt też pulsuje, więc jeśli Twój facet ma język na Twojej cipce i palce w Twoim tyłku, to baaardzo dobrze czuje, że się spisał na medal ;)

I na koniec najważniejsze – w życiu nie chodzi o ilość orgazmów… – No, może trochę ;) Nie spinaj się, odpręż, podejdź do tego jak do czegoś bardzo przyjemnego – i próbuj. Próbuj sama, próbuj z Nim. Próbuj dotąd, aż wreszcie poczujesz, że to jest TO – a gdy już poczujesz, to po prostu szlifuj swoją nową umiejętność… :)

Komentarze9 komentarzy

  1. problematyczna

    z łectaczkowym nie mam problemu, gorzej z tym mistcznym pochwowym (z czasu gdzieś mi się przemknie albo po prostu jest albo nic zero). moim problemem jest chyba to, że jestem „dlugodystansowa” grr

  2. mój dotyk mnie nie podnieca a ni zadne zabawki nie dadzą mi tego… ja muszę mieć faceta jednak to i tak nie jest łatwe… znalazłam swojego drwala który ma też topór a nie toporek ;) największa radość sprawia mi palcami a nie językiem… jednak mam tą blokadę która mi nie pozwala dojść… jestem tuż przed tym… i nie mogę! co robić??

    • Załamana nie martw się mnie też nie kręci zabawa samą sobą lub zabawkami. Muszę mieć faceta obok, kiedyś próbowałam sama i nic, zero… Ja jak czuje że to już to najczęsciej łącze nogi i nie jestem w stanie nad tym zapanować. Tak samo z palcem w tyłku, odczuwam wielki dyskomfort i nie praktykuje tego.

  3. Mój pierwszy orgazm miałam w 3 klasie szkoły podstawowej, jakieś 14 lat temu … :D Teraz chce mi się z tego śmiać, ale pamiętam jak nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Wspinałam się na wf-ie po rurze od bramki i wtedy się TO stało, to uczucie rozchodzące się po całym ciele, to ciepło, delikatne wstrząsy, ciało zaczęło mi mimowolnie wiotczeć, a ja zjechałam na dół i nie mogłam przez chwilę dojść do siebie, przestraszyłam się, bo nigdy nie czułam czegoś takiego. Po jakimś dłuższym czasie spróbowałam zrobić to znowu, tylko już u siebie na podwórku, na rurze od huśtawki, później na drzewie (o.O) – oczywiście pełen sukces, już od najmłodszych lat potrafiłam sobie poradzić… Masakra… :D Nigdy w życiu nikomu o tym nie powiedziałam. ;)
    Aktualnie doprowadzam się do orgazmu codziennie (albo ja swoimi paluszkami, albo mój Drwal językiem lub paluszkami), nie potrafię bez tego żyć. ;P

  4. Ja często gdy dostaje orgazm łechtaczkowy (bo tylko takiego w życiu doświadczam :( ) to płaczę :D gdy po raz pierwszy z moim drwalem miało to miejsce przeraził sie nie na żarty, lecz dzisiaj wie że jak płacze to spisał sie na medal <3 chociaż jak sie masturbuje to tak nie mam :D
    P.s. czytam Was dosłownie od kilku dni i stwierdzam że jesteście Wspaniali, teraz namawiam do tej cudownej lektury mojego lubego :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter