Orgazm pochwowy

31

Jak tam Wasze orgazmy, drogie Panie? Dzisiaj zmierzymy się z trudniejszym tematem, a więc mitycznym orgazmem pochwowym. Dlaczego mówię o nim „mityczny”? – dlatego, że przez lata powstało o nim tyle legend, że niech się schowa przy tym cała klasyczna mitologia grecka ;) Istnieje dość popularna teoria głosząca, że orgazm pochwowy jest lepszy niż łechtaczkowy – i szczerze mówiąc nie wiem czy bardziej mnie to dziwi, czy bawi. Skoro łechtaczka jest jedynym narządem służącym wyłącznie do odczuwania przyjemności, to niby czemu nazywamy jej rolę tą gorszą? Przecież to nawet nie jest logiczne. To trochę tak, jakby patrzeć na tryskającego spermą penisa i mówić: „no tak, w sumie nic nadzwyczajnego… penis, sperma… gdyby trysnął tą spermą z tyłka, to byłoby coś!” ;) Penisy są od tryskania, łechtaczki są od orgazmów – i tej prawdy będę bronić jak niepodległości;) A teraz przejdźmy do kilku kluczowych kwestii.

Orgazm pochwowy - jeśli jesteś kobietą

Czy orgazm pochwowy naprawdę istnieje?

Lojalnie uprzedzam, że na wszystkie pytania odpowiem z własnego doświadczenia. Rozróżnienie orgazmów na łechtaczkowy i pochwowy jest tak powszechne, że mało kto podważa w ogóle istnienie orgazmu pochwowego. Jeśli wklepiesz tę frazę w wyszukiwarkę, to z pewnością znajdziesz setki artykułów na temat samego orgazmu i ćwiczeń pomagających w jego odczuwaniu – próbowałam przedrzeć się przez większość, ale nie ma w nich niestety niczego odkrywczego. Co więcej – przetestowałam te kuriozalne ćwiczenia z użyciem palców, wibratorów i własnej wyobraźni – i powiem Ci, że za wiele to nie wniosło do mojego życia ;) Gdybym miała odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie z nagłówka, powiedziałabym, że TAK, istnieje, ale tylko pod warunkiem, że zaangażujemy do tego łechtaczkę. Nie bez powodu „magiczne ćwiczenia” koncentrują się na przedniej ściance pochwy – przecież za nią jest właśnie łechtaczka (ta malutka łechtaczka widoczna na zewnątrz to tylko część, ciąg dalszy jest właśnie głęboko w Tobie).

Jak smakuje orgazm pochwowy?

„Smakuje” jest w tym kontekście trochę prowokacyjne, bo już niebawem napiszę o… kobiecych wytryskach ;) Teraz zatrzymam się na chwilę na samym odczuwaniu tego, co nazywamy orgazmem pochwowym. „Mądre artykuły” przekonują, że kobieta w czasie orgazmu odczuwa po prostu falę ciepła, rozprzestrzeniającą się po wolno po jej ciele. Na tym ma polegać wyższość orgazmu pochwowego nad łechtaczkowym, który jest krótszy, silniejszy, a przez to podobno mniej „mistyczny”. To, co ja odczuwam jako orgazm w trakcie seksu, bardzo przypomina takie rozlewanie się ciepła i jest połączone z totalnym osłabieniem, graniczącym z utratą przyjemności – ale wiem, że taki stan jest możliwy tylko w niektórych pozycjach – dokładniej mówiąc w tych, gdy penis uciska mi łechtaczkę. Z tego powodu nie zgodzę się z tezą odseparowania łechtaczki od sprawy orgazmu pochwowego. Jeśli masz inne doświadczenia, podziel się nimi koniecznie :)

Jak się tego nauczyć?

Od razu zaoszczędzę Twój czas: nie baw się w te idiotyczne ćwiczenia pt „baw się łechtaczką, a gdy będziesz już blisko, spróbuj doprowadzić się do finału mocą wyobraźni” lub „włóż wibrator i siłą woli sprowadź na siebie orgazm pochwowy”. B z d u r a. Jak chcesz ćwiczyć wyobraźnię, to kup sobie farby i płótno, a nie rozkładaj nogi w nadziei na samoistny orgazm. To, co rzeczywiście może Ci realnie pomóc, to przede wszystkim dwie rzeczy: masturbacja i odwaga w łóżku.

Celem masturbacji nie jest jednak doprowadzenie się do orgazmu „jakkolwiek”. Powinnaś użyć do tego wibratora i dosłownie zbadać nim wrażliwość swojej cipki – to w jaki sposób i w jakie miejsca trzeba naciskać, by zaczęło być naprawdę przyjemnie. Nie chodzi o dźganie się tym wibratorem na oślep, tylko o delikatne badanie reakcji na bodźce i próbę doprowadzenia się do orgazmów za pomocą podrażniania właściwych miejsc wewnątrz Twojej cipki. To nie musi Ci się udać od razu, więc nie frustruj się i nie rób niczego na siłę – musisz być wyluzowana i skoncentrowana wyłącznie na przyjemności.

Drugie zadanie nazwałam odwagą w łóżku. Sprowadza się to do szczerej rozmowy z Twoim facetem o tym, że chcesz poszukać idealnej pozycji dla siebie, w związku z czym możesz się trochę wiercić ;) Na każdą z nas działa co innego, więc nie będę Ci tu dawać złotych rad. „Mądre teksty” przekonują, że orgazm pochwowy jest najłatwiejszy do osiągnięcia w pozycji na jeźdźca, ale jeśli Twój facet ma dość… imponującą długość, to zamiast orgazmu możesz odczuwać ból. To, co warte wypróbowania, to oczywiście pozycje, w których penis naciska łechtaczkę od wewnątrz – spróbuj je przetestować ze świadomością tego, co mogą Ci dać ;)

Ostatnia rada z tej serii: ćwicz mięśnie dna miednicy, czyli to, co znamy jako mięśnie Kegla. Pomogą Ci w tym na przykład kulki gejszy.

Czy orgazm powinien być zawsze celem?

Nie. Przynajmniej dla mnie :) Zupełnie szczerze – najczęściej osławiony orgazm pochwowy przychodził do mnie wtedy, gdy w ogóle mi na nim nie zależało. Ciesz się seksem ze swoim facetem, Waszą bliskością i akceptacją. Postaraj się kochać się z nim naprawdę długo, bo szybki numerek w windzie nie sprzyja orgazmom pochwowym ;) … a w razie czego pamiętaj, że jeden palec w tyłku, a drugi na łechtaczce, naprawdę potrafią działać cuda ;)

 

Komentarze31 komentarzy

  1. Przyznam że mi moze kiedyś dawno udałosię osiągnąć orgazm łechtaczkowy.. .ale to bylo dawno i nie rawda i za czasow mlodzienczych eksperymentow z masturbacja. Za to orgazm pochwowy jest u mnie powszechny i najlepszy. umiem osiagnac tylko ten jeden rodzaj ale nie nazekam… sa rozne czasme slabe i krotkie czasem dlugie i mocne… wszystko zalezy od mojego podniecenia i w sumie gry wstepnej …. musze byc bardzo nakrecona zeby dojsc w ten sposob… ale naprawde jest warto :>

    • Alicja

      Karuzella – a nie chciałabyś znowu osiągać też łechtaczkowych? One są chyba najłatwiejsze do nauczenia :) A pomyśl, co by się działo, gdybyś przeżywała oba naraz ;)

    • Cicha ! Ja ok 40-tki miałam pierwszy pochwowy ! Wszystko jest w naszej głowie ! Nie myślałam jak wyglądam, nie myślałam o nim…myślałam o sobie..i trysnęłam i dla niego to było lepsze, niż jego własny :)

    • mój pierwszy był w wieku 29 lat
      osiągnęłam go sama
      teraz wiem, że była w tym wina partnera, niedopasowanie
      nie czekaj na cud, działaj
      warto :)

  2. Blokada… Miałam taką od kąd pamiętam, czułam, że porostu się zesikam… jednocześnie wiedziałam, że jeżeli się jej pozbędę będzie mi b.dobrze, nigdy nie wyszło. Zaczęłam czytać waszego bloga i natknęłam się na zdanie „palec w tyłku”; Spróbowałam sama i… ogarnęła mnie fala ciepła, bardzo przyjemnego ciepła ogarniającego całe ciało, tyłek pulsował, cipka też. To chyba to. Teraz muszę tylko powiedzieć o tym mojemu Drwalowi, który myśli, że od czasu do czasu dochodzę przy samej pracy jego wielkim toporkiem… Dziękuję :)

  3. Alicjo, a w jakich pozycjach penis naciska na łechtaczkę od wewnątrz? Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Doradzisz? :)

  4. Ja mam orgazm za każdym razem i to kilkakrotny a nawet czasem i jest ich naście. Przeżywam orgazm z wytryskiem. Pozdrawiam :)

  5. „… a w razie czego pamiętaj, że jeden palec w tyłku, a drugi na łechtaczce, naprawdę potrafią działać cuda ;)” to jest najlepsze hehe:) świetne stwierdzenie. Moja kumpela twierdzi ze ona może tylko pochwowy orgazm, smieje się ze jej łechtaczka nie działa. Dla mnie to szok bo u mnie na odwrót, myslalam ze nigdy nie miałam takiego prawdziwego orgazmu pochwowego, ale po przeczytaniu twego artykułu doszłam do wniosku że jednak miałam:) Mój facet zawsze dba by w trakcie pieścić moją łechtaczkę, jeśli nie jest w stanie ze względu na pozycję, wtedy radzę sobie sama albo ocierając się nią o niego, albo pomagając sobie ręką:) jeśli orgazm pochwowy miałby być lepszy od łechtaczkowego, to pewnie bym przy niemu zemdlała:) super artykuł Alicja otwarłaś mi oczy:)

  6. Jestem szczęściarą. Pewnie ciężko będzie w to uwiezyc ale mam 21 i od ponad dwóch lat stałego partnera. Nauczyliśmy się razem doprowadzać mnie do orgazmu pochwowego :) . Ale to tylko dzięki wspólnej pracy i wspólnemu szukaniu idealnej pozycji. Teraz potrafię mieć orgazm pochwowy w kilku pozycjach :). Najlepsze w tym orgazmie jest to, że mogę mieć go 3-4 razy pod rząd :D a gdy jest naprawdę gorąco to nawet 5 czy 7 razy. Oczywiście to ogromna zasługa mojego T :). Uwielbiam mieć orgazmy pochwowe a na końcu doprowadzić się jeszcze do łechtaczkowego. Padam wtedy ze zmęczenia po takim maratonie. Przykro mi się czyta komentarze, kiedy piszecie że w ogóle nie macie orgazmów :( z drugiej jednak strony dziewczyny – to zależy od was. Wrzućcie z głowy wstyd i bądźcie niegrzeczne. Dobry orgazm sprawia, że czujemy się piękniejsze a wsztstko w życiu wydaje się prostsze ;).

  7. Kurcza próbowałam z mężem legendarnego paluszka w tyłku… I wrecz przeciwnie straciłam ochote i odczuwałam mega dyskomfort… Helloł? Alicjo coś ze mną nie tak? :-(

    • Alicja

      Gigi, wszystko z Tobą w porządku :)) to był Twój pierwszy raz? ja pierwszym razem byłam przerażona, potem próbowałam tego sama pod prysznicem i dopiero wtedy – po oswojeniu wszystkich blokad w głowie – zaczęłam czuć mega przyjemność :)

      • Mój pierwszy raz też był przerażający, i dopiero po paru latach dałam mojemu P aby spróbował
        jeszcze raz :) i teraz mam z tego niesamowitą przyjemność :)

  8. Witaj Alicjo, od dawna czytam Waszą stronę i jestem pozytywnie zaskoczona. Jednak czytając powyższy artykuł niestety w smutku doszłam do wniosku, że to co jest tu opisane to jest dla mnie obce. Nie potrafię mieć orgazmu z chłopakiem, a seks nie sprawia mi przyjemności. Nie wiem co jest ze mną nie tak. Próbowaliśmy na różne sposoby, widzę jak bardzo mój ukochany się stara, jednak nie przynosi to żadnych rezultatów. Wiem, że jemu bardzo zależy, żeby było mi dobrze, ale też widzę, że traci nadzieje, choć zawsze i tak mnie pociesza i mówi, że będziemy próbować dalej, aż się uda. Doradź mi proszę, co mam zrobić, aby w końcu odczuwać przyjemność z seksu ?

  9. Szczerzę to nie wiem czy mam orgazm pochwowy,,,z łechtaczkowym jest łatwiej bo jest silny i uderza jak grom z jasnego nieba :) a pochwowy zbiera się bardzo powoli. W moim przypadku bardzo powoli i w sumie to nie wiem kiedy się zaczyna a kiedy kończy i czy to właśnie to uczucie. Jedno jest pewne jest mi dobrze :) więc nie mam co narzekać. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że zgadzam się z Tobą w 100% najlepszy orgazm pochwowy jest wtedy gdy Ci na nim nie zależy :) jesteś wtedy rozluźniona i nie skupiasz się na tym by go mieć tylko żeby po prostu było Ci dobrze :) Fajnie napisany artykuł i bardzo prawdziwy będę wpadać częściej na tą stronę :) Pozdrowionka

  10. Kiedyś wydawało mi się, że orgazm łęchtaczkowy to jedyny orgazm który będę doświadczałą w swoim życiu. Z moim P uczyliśmy się siebie i tego, jak osiągać orgazmy najprzyjemniejsze. Czasem mam ochotę dostać tylko łechtaczkowy i wtedy pomaga mi w tym P operując przy moich sutkach. Wiele pozycji przetestowaliśmy, wiele lat ze sobą jesteśmy i mamy dwójkę kochanych dzieci, czasem musi nam wystarczyć pięć min w łazience niczym dzieci zaatakują łazienkę hehe. I po wielu latach w końcu osiągnełam i umiem osiągać orgazm pochwowy jednocześnie z łechtaczkowym i umięjiętnie powstrzymywać go aby mój P osiągnął go razem ze mną w jednym momencie :) ps. czasem po długim wolnym namiętnym kochaniu nie osiągne orgazmu, ale przyjemność jest niesamoita, a czasem w kuchni kiedy gotuję mój P potrafi jednym palcem w parę sekund doprowadzić mnie do wrzenia. I każda ta bliskość jest magiczna :)

    • Agnieszka, a nie miałaś problemów po porodach? Bo ja przed urodzeniem dziecka miałam cudowne orgazmy, nawet będąc w ciąży, a od czasu kiedy urodziłam (już ponad 5 lat) mam problem taki, że nie do końca czuję, że to już jest „ten moment”. Próbujemy naprawdę wielu rzeczy i tryskam czasem jak fontanna, ale ja tego nie czuję tak mocno jak przed ciążą. Smutne to, bo to było super uczucie.. :(

      • Alicja

        Ewela, a może po prostu chodzi o siłę Twoich mięśni, które przed porodami zaciskały się mocniej? Ćwiczysz je po porodach?

        • Wydaje mi się że zaciskają się podobnie, chociaż może masz rację, ale niedawno natchnęłaś mnie do zakupu kulek i już ćwiczę, więc może się coś zmieni za jakiś czas :)

      • Po pierwszym porodzie napomnę, że miałam naturalny poród nie miałam żadnych problemów, ja ogólnie kiedyś dostawałam tylko orgazmy łechtaczkowe, pomagał mi mój P smyrając sutki ( bo to u mnie największy bodziec. Drugą ciąże miałam późno ( po pierwszej ciąży trzy poronienia, więc trochę psychika mi siadła) i kiedy odpuściłam psychicznie, i stwierdziliśmy, zę mamy wspaniała córkę zaszłam w ciążę, dmuchałam na nią i odsuwałam P nawet w zbliżeniach, bo bałam się kolejnego poronienia i jest Franiu na świecie, tutaj miałam cesarkę i psychicznie i fizycznie bardzo źle ją przeszłam. I zaczęłam właśnie ćwiczyć mięśnie, zaczęliśmy śmieje się, że na starość próbować innych rzeczy, spełniać swoje fantazję ( nawet te które kiedyś wydawało mi się, że nie przeskoczę jeśli chodzi o tyłek, a mój P marzył o tym) Kup sobie kulki, ćwicz mięśnie. Spróbujcie fajnych zabawek jak np. diament wibrujący ( ja mam jajko, ale mój P kupi m diament :p) Czasem mam lekki orgazm, a czasem tak mocny, że masakra. Wszystko jest z Tobą w porządku, nasze ciało po porodzie się zmienia, wszystko się zmienia. Buziaki dla Ciebie ps. gorzej by było gdybyś nie mogła osiągnąć żadnego orgazmu.

        • Dzięki za porady, kulki już zakupione i ćwiczę :) my dzięki Alicji i Drwalowi też coraz więcej próbujemy, nakręcacie nas (głównie mnie, bo ja czytam i zaskakuję, czasem coś podeślę mojemu D), dzięki wielkie :)

  11. ja przeżywam orgazm bez dotykania łechtaczki wtedy, gdy naprawdę uda się trafić na dobry kąt – płytkie, silne uciskanie przedniej ściany pochwy lub szybka, głęboka penetracja – to nazywam orgazemem szyjki macicy ;)

  12. Hej, swietne „artykuly”, fajnie sie je czyta. Niemniej pisalas Alicjo o artykule o kobiecych eytryskach, czy sie pojawil, jesli tak to jak go znalezc?

  13. Hej :) ja miałam problem z orgazmem pochwowym, chodzi szczególnie o tryskanie. Chciałam to poczuć, zobaczyć jak to jest, zwłaszcza że mój facet kiedyś powiedział mi, że chciałby mnie doprowadzić do takiego stanu bo jego też to podnieca. No i jak to zazwyczaj bywa, pomimo wspaniałego seksu, uczucia jakie nas łączy i ogromnej chęci takich doznan, byłam w stanie mieć tylko orgazm łechtaczkowy. No trudno. Przestałam o tym myśleć i skupilam się po prostu na zwykłej przyjemności z seksu i bliskości z moim Miśkiem. No i właśnie wtedy, w najmniej oczekiwanym momencie – udało się! Pomocne były też rozmowy z których upewnialismy się co nas najmocniej podnieca. Dlatego dziewczyny nie martwcie się, wystarczy wyluzować , szczerze porozmawiać z partnerem i cieszyć się z fajnych chwil spędzonych razem. :) Zapewniam że wtedy każdy orgazm jest osiągalny:)

  14. A ja mam łechtaczkowy, pochwowy i ostatnio odkryłam wytryski 😍 obłęd . może to dla tego że jestem strasznie zachlanna i nigdy nie kończę na jednym razie . Zawsze chce więcej i w rezultacie kochamy się parę razy pod rząd ( jak tylko dojdziemy do siebie odrazu odbieram się do jego majtek ) Może to też dlatego ze w łóżku nie mam oporów. Mi się w sumie zawsze chce i jestem zawsze gotowa . Wydaje mi się ze
    gruntem do tego wszystkiego to mieć partnera który jest tobą zachwycony tak samo jak ty nim i oboje chcecie dawać sobie przyjemność , nieustannie

  15. Jak dla mnie orgazmów tych nie da się porównac. Lechtaczkowy to zaledwie przedsionek prawdziwego mega orgazmu. Jest dla mnie przyjemny ale taki jakiś pobiezny. Nic nie daje takich wrażeń jak orgazm pochwowy który przeszywa całe ciało aż do czubka głowy i sprawia że zapomina się oddychać. Orgazm lechtaczkowy przeżywam tak jakby mi wciąż czegoś jeszcze brakowało. Nie tylko palca w tylku ale właśnie jeszcze czegoś w pochwie. Przy pochwowym jestem zaspokojona wszędzie wzdłuż i wszerz bez dodatkowych bodźcow. Przepraszam ale uważam że orgazm lechtaczkowy jest dla dziewczat które dopiero uczą się sexu.

    • Chyba zależy od indywidulanych upodobań, bo orgazm łechtaczkowy też potrafi przeszywać całe ciało. Pewnie każdy ma inne odczucia.

  16. Ja mam jeden i drugi :-) z obecnycm partnerem jesteśmy tak dobrani, że za każdym razem KOŃCZYMY <3 To kwestia partnera i uczucia…

    pozdrawiam

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter