Pan i jego niewolnice

11

– Czy nie jest ci przyjemnie, złotko? – zapytałem łagodnie, lecz z okrutnym uśmiechem na ustach, kontynuując te subtelne igraszki z jej cipką.
– Nie, nie – piszczała. – Och, przestań, bo już dłużej nie wytrzymam! – wiła się przy tym jak przypiekana ogniem. Szparka jej cipki była teraz rozwarta zdecydowanie szerzej. Wsunąłem tam palec: Alice, mocno spłoszona, wydała okrzyk rozpaczy. Po raz wtóry stanęła mi na przeszkodzie błonka znamionująca dziewiczość Alice! Upajając się wilgotnym, pulsującym wnętrzem, wzmagałem powoli ruchy palca w tej zachwycającej norce, zupełnie jakbym chędożył ją kutasem.
– Jack! Nie! – wrzasnęła teraz Alice, oszalała z rozpaczy i wstydu; mnie jednak żadną miarą już nic nie mogło powstrzymać, toteż wskazującym palcem lewej dłoni zaatakowałem łagodnie jej łechtaczkę. Alice zaczęła histerycznie krzyczeć, wyginając i napinając ciało, wijąc się i rzucając, szarpiąc jak opętana.

Pan i jego niewolnice, Anonim

Tym razem mam dla Was prawdziwy wiktoriański pornosik, w którym libertyńskie przyjemności całkowicie zdominowały fabułę. Szczerze mówiąc czytając tę książkę byłam totalnie rozbawiona tym, że ktoś w ogóle coś takiego napisał – a napisał to zapewne facet. Wprawdzie autor nie figuruje w żadnych rejestrach, ale kobiece erotyki zawsze zmierzają do zakochania lub przynajmniej lekkiego romantyzmu – a tutaj? samo chędożenie, bez zbędnych sentymentów! ;)

Pan i jego niewolnice

A teraz tradycyjnie przejdę do konkretów.

O czym jest ta książka?

O chędożeniu! Samą fabułę można natomiast streścić następująco: młoda dziewica imieniem Alice porzuca stukniętego Jacka. O tym, że jest stuknięty wnioskuję z zachowania bohatera – zresztą przeczytajcie i przekonajcie się same ;) Jack postanawia się na niej zemścić, w związku z czym zwabia ją do swego nowego mieszkania (układ, dźwiękoszczelne ściany i akcesoria dziwnie przypominają pokój zabaw Greya…) i tam dokonuje pełnej defloracji (czyli bzyka ją na wszystkie możliwe sposoby). Teoretycznie jest to gwałt, jednak Alice jest tak podniecona, że trudno nazwać ją ofiarą. „Och przeleć mnie jeśli już musisz, w końcu jestem taka słaba i bezbronna” – trudno nazwać to odpieraniem ataku, prawda? ;)

Rozochocona niespodziewanym seksem Alice postanawia przyłączyć się do Jacka i w następnym rozdziale… razem „gwałcą” pokojówkę dziewczyny. Pokojówka – jak na wiktoriańską ofiarę gwałtu przystało – przeżywa orgazm za orgazmem i… prosi o zgodę na kolejne zabawy. No mówię Wam – radosna patologia :)) Ciąg przyczynowo-skutkowy tej książki opiera się na tym, że dziś gwałcą Ciebie, jutro Ty gwałcisz kogoś innego, a pojutrze wszyscy razem gwałcicie kolejną niewinną owieczkę. Absolutnym mistrzostwem chorej wyobraźni autora jest ostatni rozdział, ale o tym opowiem Wam jeśli poprosicie – bo nie chcę psuć perwersyjnej niespodzianki ;)

Co jest największą zaletą tej książki?

Jest zabawna. Niby czytamy o gwałtach i bezczeszczeniu dziewic, niby wszystkie panny są tam upokarzane, ale wszyscy są przy tym tak szczęśliwi i spełnieni, że łatwiej im zazdrościć niż współczuć. Zabawny jest także sam język, choć niektórych może denerwować – obok cipek i sutków mamy bowiem „chędożenie” i „mężusiowe powinności”. Poza tym szybko się czyta i nie trzeba przy tym angażować zbyt wielkiej części mózgu ;)

Co jest jej największą wadą?

Tak jakby brak w niej czegokolwiek poza seksem – choćby nawet rozmowy o pogodzie. To da się jednak jakoś przełknąć, bo w końcu czytamy lekkiego pornoska. Trudniej przełknąć natomiast konstrukcję głównej bohaterki, która niby jest nieśmiałą, pruderyjną dziewicą, a tuż po pierwszym seksie (że tak podkreślę: wymuszonym), ochoczo liże jaja Jacka i domaga się kolejnego bzykania. Warto dodać, że Alice – niczym Anastasia z 50 twarzy – przeżywa orgazm za orgazmem już podczas pierwszego w życiu stosunku – a jest to stosunek analny. No ale cóż – może istnieją laski, które przy pierwszym seksie analnym, bez żelu czy nawet wcześniejszej stymulacji tyłka, szczytują jak oszalałe? ;)

Ile seksu jest w tej książce?

Mnóstwo! I jest to seks totalnie perwersyjny – zwłaszcza w ostatnich rozdziałach książki, gdy mamy do czynienia z seksem grupowym. Generalnie im dalej w fabułę, tym więcej perwersji.

Przedziwne jest natomiast to, że niemal każdy seks opiera się tu na „gwałcie”, sprowadzającym się do schematu: powiem ci co z tobą zrobię dziewczynko, a ty będziesz prosić o jeszcze. Pojawiają się też elementy BDSM, ale nie robią raczej specjalnego wrażenia.

I na koniec złota myśl naszego bohatera:

Cały smak, cała rozkosz mojego dotychczasowego postępowania z Alice łączyły się niewątpliwie z tym, że zmuszałem ją do pokornego zaspokajania moich sprośnych i lubieżnych zachcianek i kaprysów, pomimo jej desperackiego oporu. Teraz zaś, gdy z dumnej i niezależnej dziewczyny przeistoczyła się w niewiastę nudną i biernie uległą, realizując wszystko to, co dla niej przygotowałem, mogłem równie dobrze okładać batogiem zdechłego konia – byłoby dokładnie to samo.

Zatem dziewczyny – bądźmy silne, dumne i drapieżne! ;)

 

Komentarze11 komentarzy

  1. Ja podziękuję jednak za tę książkę. Wystarczył podany fragment, żeby mnie odrzucilo. O wiele przyjemniej czyta się listy Drwala ;-)

  2. Droga Alicjo! Pisze trochę z innym pytaniem odnośnie … zabezpieczania się podczas seksu. Czy mogłabyś kiedyś zrobić post o tym jakie oczywiście są najlepsze sposoby według ciebie, co ty wybrałaś i co o tym wszystkim myślisz? Jesteście z Drwalem cudowną parą i na pewno nie martwicie się o jakieś wpadki w przeciwieństwie do mnie-panikary ;)
    Pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter