Perłowa mineta

5

Czy dotykaliście kiedyś pereł? Kobiety twierdzą, że diamenty są ich najlepszymi przyjaciółmi. Rozumiem magię diamentów, rozumiem, że kobieta może pokochać to szlachetne szkiełko nie tylko przez jego własne światło, ale też z powodu bycia symbolem… mimo wszystko śmiem twierdzić, że to nie diament oddaje prawdziwą naturę kobiety. Nie diament, a perły.

Zatem – czy dotykaliście kiedyś pereł? Jeżeli tak, i nie była to przelotna znajomość, to zapewne zgodzicie się z tym co za chwilę napiszę… Jeżeli nie i będzie to wasza pierwsza przygoda, przygotujcie się na serię subiektywnych zaskoczeń. Perła jest jak kobieta, ze wszystkimi sprzecznościami… i całą jej magią. Jest zatem idealna i jako facet nawet nie próbuj szukać w niej wad i skaz. Jeżeli nawet znajdziesz jakąś niewielką bliznę, za chwilę zorientujesz się, że ona tam być powinna. Perła wydaje się twarda, a jednocześnie jest aksamitnie przyjemna w dotyku. Wydaje się miękką, a jest bardzo twardym stworzeniem… Gdy próbujesz ją ogrzać, perła z niewielkimi oporami poddaje się i wydaje nam się, że lubi to ciepło, powili je też oddaje. Trzyma je trochę dłużej niż podpowiada to rozum…  To taka magia perły, magia kobiety.

Nie będę bardzo odkrywczy, jeżeli powiem, że perła  i kobieta to bardzo seksowny zestaw. Kobieta, która uwodzi swojego faceta perłami, zazwyczaj kończy… nie raz, kończy ubrana tylko w te perły, a facet i tak nie może się napatrzeć… A gdyby tak perły znalazły się w rękach faceta? Gdybym tak przypomniał sobie…

A wszystko zaczęło się prawie niewinnie. Zaczytana Alicja siedziała na ziemi, obok leżał stos jej notatek i stała lampka wina. Taka sama jak ta obok mnie tyle, że moja była jakaś pusta. Swojego czasu miałem nawet taką teorię, że dostaję mniejsza porcję, bo jak wyjaśnić to, że wino zawsze kończy mi się szybciej niż jej?  Niby nalewam tyle samo, niby szkło wygląda identycznie…  Chciałem podjąć kolejną próbę i przeprowadzić rzetelny eksperyment naukowy, niestety musiałem poczekać, aż Alicja opróżni swój przyrząd… Siedziałem więc przed nią i patrzyłem jak ze skupieniem wpatruje się w książkę. Patrzyłem na nią, na jej stopy, lekko za wysoko zawiniętą spódniczkę, luźną i niedopięta na górne guziki bluzkę…  Czas zacząć spektakl… eksperymenty przełożymy na później.

Perłowa mineta

„Alicjo – pokażesz mi swoje perły?” – Alicja spojrzała na mnie lekko zdziwiona i zapytała – „co znowu wymyśliłeś?”. Oczywiście, zaraz wymyśliłem…  Perły nie są ode mnie, są od cioci. Alicja ma fajne ciocie, myślę że akurat ta ciocia nie obraziłaby się na myśl o tym jak wiele przyjemności mogą sprawić takie zwykłe perły tak niezwykłej kobiecie jaką jest Alicja.

Poprosiłem zatem Alicję, aby poszukała swoich ozdób. Popatrzyła na mnie podejrzliwie, ale poszła do swojej skrzyneczki, która jakimś zbiegiem okoliczności stała tuż obok naszego łóżka.  Odczekałem kilka chwil i ruszyłem za nią. Stała przy swojej toaletce i przerzucała błyskotki. Widziałem, że ma już perły w ręku… wiec może zwyczajnie jak sroczka, musiała po raz milionowy obejrzeć swoje błyskotki. Nie ukrywam, że takie rzeczy są dla mnie zawsze zagadką. Trochę mnie to ciekawi, trochę fascynuje, a trochę… bawi – Alicja i jej błyskotki. Sroczka w żywiole ;)

Podszedłem do niej i delikatnie odchylając włosy pocałowałem w szyję, nachylając się przy tym tak, ze poczułem jak blisko jestem. Powoli się wyprostowała, zostawiła błyskotki, trzymając w ręku już tylko sznur swoich pereł. Nadal stojąc za nią sięgnąłem do jej dłoni i wyjąłem perły. Odwróciłem ją do siebie i pocałowałem. Znowu popatrzyła na mnie z pytaniem „co dalej?” – „Musisz się położyć i powiem Ci co dalej…” Uśmiechnęła się swoim zadziornym uśmiechem numer 3 i wymknęła się z moich objęć.

Chciała wyjść,  wrócić do książki, ale główny akt tej opowieści rozgrywał się tutaj… Złapałem ją za rękę, przyciągnąłem do siebie i przesuwając się do łóżka pchnąłem na nie tak, że upadła na nie plecami. Wskoczyłem na nią, lekko usiadłem na jej biodrach i pochyliłem nad nią. Miała ręce uniesione nad głową, spojrzała na mnie szelmowsko… ciągle z tym pytanie „co dalej?”…

Pocałowałem ja lekko, odpowiedziała. Pocałowałem mocniej i tym razem to ona przeciągnęła, wplotłem dłoń w jej włosy całując zsunąłem się na szyję. Zamknęła oczy…  Jakimś cudem na łóżku leżała opaska na oczy, jak to doskonale się składa. Wystarczy korzystać z małych podpowiedzi losu… karma wraca… tym razem wróci do niej. Delikatnie zawiązałem opaskę, pocałowałem i zacząłem pozbywać się tego co przeszkadza w takich chwilach. Pocałunek – guzik, liźniecie guzik…zsunąłem się do jej nóżek, delikatnie zsunąłem majteczki…  I tutaj pojawiły się perły.

Gdy wracałem do niej dotykając powoli jej stóp, jej kostek, zacząłem ją lizać, stopniowo zaznaczając obecność tego, po co tu przyszliśmy. Perły pojawiały się i znikały w dotyku między mną a moją dłonią. Lekko ją drażniły, dawały chłodny dotyk, jednocześnie powoli łapiąc swoją temperaturę…

Nie spieszyłem się, gra zaczyna się wreszcie według moich reguł… ale tutaj nas zostawię. Bo ta wędrówka była długa i kończyła się delikatnym błaganiem Alicji, przeplatanym z groźbami zamordowana mnie… bo naprawdę mi się nie spieszyło.

Opowiem  wam za to jak doskonale perły mogą uzupełnić Panią. Nie będzie to poradnik tylko dla Panów, chociaż nie ukrywam, że język jest w tym wypadku bardzo przydatnym narzędziem, idealnie uzupełniającym sznur pereł. Perły mają to do siebie, że Panie mogą je równie dobrze wykorzystać… samodzielnie. Ja jednak lubię bardzo pomagać mojej Alicji, również w sprawach związanych z biżuterią ;)

To jak i gdzie zaczniecie zabawę ma mniejsze znaczenie, ważniejsze jest to, żeby zająć się właściwie Twoją Panią. Zacznij od porządnej gry wstępnej. Może być brutalna, może być delikatna, to nieważne, ważne aby w jej efekcie Pani bardzo chciała, a Ty jak prawdziwy Drwal, bardzo się nie spieszył… Niech sypią się groźby, błagania… niech Pani nie może wytrzymać, niech błaga Cię, abyś ją skończył, gdy Ty, niczym ostatni zbój, z opanowaniem i zdecydowaniem na twarzy wyjmujesz sznur pereł i mówisz – „To dla Ciebie kochanie, przez to pokochasz mnie jeszcze bardziej…” (nieważne, że to jej, w tym momencie ważniejsze jest co z nimi zrobisz).

Następnie zabierasz się do rzeczy. Tym razem przed perłami pierwszeństwo ma Twój język. Zacznij ją lizać. Powoli rozliż jej cipkę, nie wylizuj, raczej ją przygotuj na to, co za chwilę ją spotka.  Liż ją szerokimi pociągnięciami, długimi przez całą długość, postaraj się dokładnie wypełnić każdą fałdkę. Niech każdy drobny listek poczuję władzę Twojego języka.

Nie zajmuj się jeszcze łechtaczką, ale zahaczają o nią. Na razie liż jej cipkę  łapczywie i szeroko. Gdy Twoja  Pani zacznie robić się coraz bardziej wilgotna możesz przedstawić cipce jej nowe przyjaciółki. Złóż sznur korali i delikatnie przeciągaj wzdłuż cipki. Nie pomagaj im językiem… jeszcze. Niech perły nabierają mocy, niech powoli zabierają z Pani jej delikatny poślizg, bardzo nam się to za chwilkę przyda.

Jeżeli sznur jest długi, nie musisz robić to całym, wystarczy jakiś wygodny fragment. Zakładam, że domyślasz się po co to robimy. Oczywiście zawsze możesz użyć lubrykantu, ale nie po to była ta długa gra wstępna, aby teraz wspomagać się dodatkami…  ;) Po nie możesz sięgnąć gdzieś pod koniec.

Nasze narzędzia są już gotowe, mówię o sprawnym języku i pachnącym sznurze pereł, zatem czas na zajęcie się Panią. Zacznij od lizania. Rozłóż sznur wzdłuż cipki, tak aby nie przeszkadzał Ci w lizaniu i zacznij lizać, jednocześnie delikatnie przeciągając sznur w górę i w dół. Perły będą starały się zahaczyć o łechtaczkę, którą teraz powinieneś się zajmować,… to akurat dobrze, ale to nie koniec zabaw.

Spróbuj teraz lekko wcisnąć sznur wzdłuż  cipki i liżąc przeciągaj go w górę i w dół. Nie spiesz się, liż – bo Twój język zabezpiecza Twoją Panią przez brutalnością pereł, z drugiej strony nie bądź przesadnie delikatny. Zmieniaj lekko siłę nacisku i kąt. Niech perełki zahaczają łechtaczkę, niech ją drażnią, a Ty językiem wspomagaj te małe drobinki magii. Rób to jak Drwal.. wiesz jak drwal piłuje drzewo… dokładnie ten sam ruch, tylko używasz pereł i nie chodzi ci o ścięcie drzew, a o ścięcie Twojej Pani z nóg.

Gdy znudzi Ci się ta zabawa, czas na coś bardziej ekstremalnego… czyli sznur pereł, który powoli i zacznie wypełniać Twoją Panią i równie powoli z niej się wysuwać , w czasie gdy Twój język wykańcza namiętnie jej łechtaczkę… Wiesz co masz zrobić?

Właśnie to wsuń lekko perły w jej cipkę, powoli wkładaj sznur perełka po perełce popychając palcem.  Gdy wystarczająca część będzie w niej, zatroszcz się o jej tyłek i przejdź do konkretnego ataku na łechtaczkę. Podpowiem, że wciągając korale, wcale nie musisz ciągnąc w dół, możesz położyć je wzdłuż cipki na łechtaczkę i ciągnąć tak, aby każda perełka wyskakując z cipki drażniła ją jeszcze bardziej. Rób to powoli, jedną ręką, druga powinna masować tyłek Twojej pani, powoli wciskając w niego palce, a język? Język powinien dopieszczać do granic możliwości łechtaczkę Twojej pani…

Tak wygląda idealna perłowa mineta…  a gdy się postarasz, możesz nawet zobaczyć prawdziwy perłowy wytrysk… swojej Pani.

Wracając do eksperymentu z winem, niestety nie udało mi się go do końca przeprowadzić…  Za to potwierdziłem tezę, że perły idealnie uzupełniają kobietę i chciałem bardzo podziękować cioci Alicji za tę możliwość… ;)

Komentarze5 komentarzy

  1. Przeczytałam i pomyślałam „Ja też tak chce ” :) niech tylko mój Drwal przyjedzie,on zawsze mnie czymś nowym zaskakuje:)
    Muszę wrócić do postu głębokie gardło żebym i ja mogła go czymś zaskoczyć:)
    Miłego weekendu

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter