Piekło Gabriela

7

Wyobraził sobie, że słyszy jej głos wymawiający jego imię, jak jego język przesuwa się po jej skórze… Myśli Gabriela pędziły z prędkością światła, widział, jak bierze ją w ramiona, całuje i tuli. Jak układa na biurku i wciska się między jej kolana, a ona szarpie go za włosy, zdziera sweter, koszulę, rozwiązuje muszkę i rzuca ją na podłogę…
Palcami rozczesuje fale jej włosów, delikatnie muska nimi jej szyję, sprawiając, że każde miejsce, każdy por jej skóry oblewa się szkarłatem; trąca nosem jej policzek, ucho, piękną mlecznobiałą szyję. Czuje jej puls i ten spokojny rytm uspokaja go; czuje bicie jej serca, jak przyspiesza pod wpływem jego dotknięcia. Niepokoi go myśl, czy są dostatecznie blisko, czy ich serca biją synchronicznie… czy też to tylko wymysł poety?
Sylvain Reynard, Piekło Gabriela

Okładka Piekła i jej pretensjonalny tytuł skutecznie odstraszały mnie od pomysłu czytania, jednak wasze pozytywne opinie jak zwykle pobudziły moją ciekawość. Pobudziły do tego stopnia, że odsunęłam swoje wszystkie uprzedzenia, uzbroiłam się w entuzjazm i po prostu pochłonęłam pierwsze strony. Nie było tak źle, do czasu… – bo w przypadku Piekła im dalej w las, tym jakoś ciemniej i dziwniej…

Piekło Gabriela

O czym jest ta książka?

Pomysł fabularny jest dość ciekawy, oczywiście ze względu na jawne nawiązania do Boskiej komedii. Mamy młodego profesora (Gabriel), który zadomowił się w pierwszym akcie własnego poematu życia, czyli Piekle – kompletnie ignorując fakt, że po nim następują Czyściec i Raj. Pławiący się w grzechu (taki właśnie obrazek dostajemy) Gabriel, spotyka na swej drodze brązowookiego anioła, czyli Julię, która to ma pokazać mu Raj. Pomysł fabularny zatem zacny, wykonanie jednak marne. Aż ciśnie się na usta cytat z Koheleta: vanitas, vanitatum et omnia vanitas – skoro autor przez 400 stron popisywał się znajomością włoskiego, to ja mogę teraz poszaleć z łaciną. Marność dotyczy oczywiście warsztatu autora, rozsypującego się mniej więcej po pierwszej połowie książki.

Wracając do fabuły: Gabriel jest zły, Julia jest dobra. On jest występnym rozpustnikiem, znającym smak alkoholu, narkotyków i przygodnego seksu, ona jest dziewicą taszczącą w plecaczku pluszowego króliczka. W tle mamy poczciwego Paula, gotowego osobiście warować przy cnocie Julii oraz napaloną na profesorka Christę – uosobienie kobiety w stanie moralnej upadłości. W tle mamy dużo włoskich sentencji, wyrywanych najczęściej spod pióra samego Dantego.

Co jest największą zaletą tej książki?

Po pierwsze – Dante, po drugie – pierwsza połowa. Dante, ponieważ pomysł na tę książkę naprawdę nie był zły. Powiem więcej – był na tyle dobry, by zbudować na tym coś więcej niż kolejny erotyk. Tytułowy bohater jest oczytany, inteligentny, a gdy mówi o literaturze, to mówi nader sensownie. Cytaty, zwłaszcza te długie, momentami irytują czytelnika, ale sensownie dopełniają treści danej sceny. Nawet koncepcja powracającej, ni to wyśnionej, ni to spotkanej Beatrycze wydaje się dopracowana. To wszystko jednak zamyka się w pierwszej części, bo mniej więcej od połowy poziom zupełnie spada.

Co jest jej największą wadą?

Druga połowa :) Najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu skrócenie tej książki o połowę, skondensowanie treści i przyspieszenie w kwestii konsumpcji związku bohaterów. Niestety, to co zapowiadało się całkiem nieźle, skończyło jako kolejna kopia tego samego.

Im dłużej czytałam, tym mniej miałam na to ochotę, bo po prostu byłam w stanie wszystko przewidzieć. Każdy następny ruch bohaterów, każdą ich tajemnicę. W pewnym momencie Gabriel dosłownie zlał mi się z Greyem – wątek byłej dziewczyny, matki alkoholiczki, smoka na piersi (którego celowo nie rozwijam, bo nie chcę spoilerować), obsesyjnego dokarmiania wybranki, a nawet tego przerysowanego ubóstwiania Julianny i dania jej 3 orgazmów w trakcie pierwszego razu. Zresztą, popatrzcie sami – a to tylko jeden z tysiąca takich powtórzeń:

Julia wyobraziła sobie Gabriela jako przestraszonego głodnego chłopczyka i z trudem powstrzymała łzy. Widziała jego oczy – wielkie i błękitne w bladej, anielskiej twarzyczce. Rozczochraną brązową czuprynę. Brudne ubranko. Zwariowaną matkę.
Sylvain Reynard, Piekło Gabriela

Adoptowany w wieku czterech lat. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby Grace go głodziła, więc musiał tego doświadczyć wcześniej, jako mały chłopiec. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. O nie. Co za życie musiał znieść, nim został uratowany przez Greyów?
E.L. James, Pięćdziesiąt twarzy Greya

Ja naprawdę rozumiem, że tego typu literatura nie ma na celu poszerzania horyzontów myślowych, ale czy to znaczy, że musi je zwężać? Jeszcze dwie takie książki i faceci uznają, że najlepszą metodą na podryw jest opowieść o głodzie z dzieciństwa. Na tym w zasadzie mogłabym poprzestać, ale pod szyldem „rozczarowanie i irytacja” świecą mi się jeszcze dwa neony: akceptacja i seks.

Akceptacja, bo Julianna akceptuje w Gabrielu dosłownie wszystko, przyjmując pozę średniowiecznej cierpiętnicy. On jej mówi o rzeczach, które powinny wywołać w niej szok, złość, zazdrość, cokolwiek – a ona potakuje, jak koza czekająca się aż się ją wydoi.

Seks, bo budowane przez całą powieść oczekiwanie na łóżkowy finał jest po prostu nudne. Gabriel niby ma Juliannę za bystrą studentkę, niby docenia jej erudycję i zapał, niby uznaje ją za równego sobie partnera – a w łóżku mówi do niej jak do debila. Zapnijcie pasy, bo teraz przytoczę teksty, jakimi nasz boski kochanek zwraca się do swojej kochanki:

– Ten cały wieczór to dar. Po prostu go przyjmij. – Uśmiech wygiął kąciki jego doskonałych ust. – Święty Franciszek z Asyżu by się zgodził. (…)

– Kochanie, rozłóż nogi. (…)

– To nie jest dobra pozycja. Muszę cię przesunąć.
– Myślałam… ja pod tobą, nie zgadza się?
– To jest najgorsza pozycja w chwili tracenia dziewictwa – wyjaśnił, składając drobne pocałunki na jej ramieniu.
– Chyba mi się spodoba.
Gabriel odsunął się.
– Nie za pierwszym razem. Za łatwo mógłbym zrobić ci krzywdę i nawet tego nie zauważyć. (…) Kąty. Mój ciężar na tobie, nawet jeżeli oprę się na kolanach. Grawitacja. Jeżeli będziesz na górze, możesz kontrolować ruch, głębokość penetracji. Przekazuję ci kontrolę. Zaufaj mi – szepnął, całując jej ucho.

Nie chcę się dłużej znęcać nad autorem, więc na tym poprzestanę.

Ile seksu jest w tej książce?

I dużo, i mało.

Dużo, bo Gabriel jest bardzo namiętny. Co ciekawe, najbardziej elektryzujące erotycznie sceny to nie te, w których autor tłumaczy nam jak amebom, że seksowny Gabriel seksownymi palcami seksownie zanurzoną w czekoladzie truskawkę w seksowne usta Julianny wkładał, ale te, gdy profesor błyska intelektem lub z wściekłości ciska gromami.

Mało, bo mamy dużo gadania, a niewiele treści – i w którymś momencie to staje się po prostu męczące. Z dwojga złego już wolałam Greya, który przynajmniej pokazywał, co potrafi, zamiast udawać, że regularne spanie w łóżku dwojga młodych, ostro podnieconych ludzi jest w ogóle możliwe. To znaczy ja wiem, że takie rzeczy się zdarzają – ale nie bogom seksu.

I moje małe podsumowanie: jeśli lubicie powieści erotyczne i nie przeszkadza wam za bardzo wrażenie „już to gdzieś czytałam”, to będziecie tą książką zachwycone. Jest dość dobrze napisana, ma mocnego bohatera, którego można pokochać i przenosi nas do prawdziwej krainy Kopciuszka. Grzechem, który sprawił, że miałam ochotę rzucić ją w najbardziej odległy kąt jest wtórność. Co więcej, moja bezlitośnie ostra pamięć co chwila podrzucała mi wszystkie podobne cytaty  – tak jak ten z głodnym chłopcem – więc w drugiej połowie szczerze się z nią męczyłam. Przyszło mi też na myśl, że może po prostu potrzebuję równowagi – i dlatego obok typowych powieści erotycznych pokażemy wam niebawem nasz prywatny ranking literatury, czyli tego, co czytamy, gdy leżymy obok siebie w leniwe soboty. Chcecie?

Komentarze7 komentarzy

  1. Ooo, widzę, że las rąk chętnych! ;)

    Ja zdecydowanie poproszę. Może uda CI się odblokować mnie i przywrócić wielkiej literaturze? Po dyplomie już nie wróciłam do tak intensywnego smakowania tekstów, a może warto…?

    • Alicja

      Li_lo – dzięki! już myślałam, że rzeczywiście skończę z lasem rąk :D dobrze, że na FB moje pytanie wywołało większy entuzjazm :))

      • Mój najlepszy rok czytelniczy w życiu to 104 książki. Ale to były studia… Potem miałam jakiś czas blokadę na druk. Po prostu potrzebowałam odpocząć od ślęczenia w książkach.
        W tym roku miało być ambitnie przynajmniej 52 książki. Czytam obecnie trzecią… :P
        Nie liczę poradników i wydań naukowych wertowanych wybiórczo i fragmentarycznie.
        Ale nie załamuję rąk. :) Odbijam to sobie w temacie kina, które dotąd dla mnie nie istniało, a tymczasem za chwilę stuknie mi 50 filmów w tym roku.
        Może kiedyś podejmiecie temat dobrych filmów z erotyką w tle?
        Tylko, na Świętego Barnabę, omińcie już tego nieszczęsnego Grey’a! ;D ;P :)))))

  2. Ja spotkałam się już z tą książką, ale sam tytół mnie zniechęcił więc na szczęście jej nie czytałam. Sama od siebie polesam Blue Angel. Książka inna niż dotychczasowe erotyki, które są uważane za najlepsze w sieci. Zaraz po tej książce dość ciekawa jest ,,Trzy oblicza pożądania,, i ciąg dalszy losów jednego z bohateró tej książki czyli ,,Naga,, Megan Hart.

    PS Dzięki Wam przeczytałam ,,Tak blisko,, i to była niesamowita odskocznia od tych wszyskich erotycznych książek, które w większości są takie same. Niedługo zakupię drugą część książki i niecierpliwie czekam na trzecią część w Polsce:)

    Jestem ciekawa, co czytacie:)

  3. Sięgnęłam po tę książkę chyba dlatego… że miałam PMS i wszystko mnie irytowało ;) nie sądziłam, że jakaś książka znudzi mnie bardziej niż Grey, a tak się stało w tym przypadku. Nudna jak flaki z olejem Anastasia wydawała mi się szaloną kusicielką w porównaniu z Julią :)
    Ps. Sylvain Reynard to facet?! Nie miałam pojęcia! :)

  4. Faktycznie ta książka jest tak słaba że nawet czytając tą recenzję dopiero pod koniec zdałam sobie sprawę że ja ją jakieś pół roku temu czytałam…
    Nie pozostało mi w pamięci nic…no może scena dyskusji „jak chce ją rozdziewiczyć”. Bo była trochę śmieszna, trochę słodkie to przejęcie i strasznie denerwujący brak zdecydowania.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter