Pierwszy raz…

45

Dostaliśmy maila. Poważnego maila. Z pytaniem o… pierwszy raz. I powiem wam zupełnie szczerze, że sto razy łatwiej napisać coś przydatnego o seksie na masce samochodu (już niebawem!) niż o przygotowaniu się do pierwszego razu – więc tym razem mam prośbę do was – jeśli macie w zanadrzu jakieś wskazówki, podzielcie się w komentarzach. Nie chcemy popsuć jednej z nas tego „wyjątkowego” dnia (lub raczej nocy).

Pierwszy raz

Mój pierwszy raz nie był niczym specjalnym i był tak dawno temu, że na szczęście niewiele z niego pamiętam – bo to nieprawda, że „pamięta się na zawsze” (na szczęście;). Pamiętam jednak najważniejszą rzecz: wbrew temu co wypisują autorzy powieści w stylu Greya pierwszy raz wcale nie kończy się fajerwerkami. Kończy się raczej dziwnym przeświadczeniem, że w zasadzie niewiele się zmieniło :)

Jak się do tego przygotować?

Oto dekalog, który zrobiłam specjalnie na tę okazję :)

1. Zadaj sobie milion razy pytanie: czy to na pewno właściwy facet – żebyś potem nie robiła sobie wyrzutów sumienia z powodu zbyt pochopnej decyzji. To, że pierwszy raz nie kończy się kosmicznym orgazmem nie oznacza, że nie może być magiczny.

2. Nie rób sobie specjalnych nadziei na to, że będzie „cudownie” albo że wzorem Anastazji z 50 twarzy Greya „rozpadniesz się na miliard kawałków”. Seks jest genialną sprawą, ale wymaga nauki. To oznacza, ze na początku będzie raczej słabo, ale z każdym kolejnym „treningiem” będziesz cieszyć się tym coraz bardziej.

3. Szczerze powiedz swojemu chłopakowi, że to Twój pierwszy raz – jeśli jest kumaty, to zorientuje się, że powinien być maksymalnie czuły, delikatny i wyrozumiały. Nie myśl o technice, nie naśladuj filmowych scenariuszy, nie próbuj udawać doświadczonej. Będziesz podekscytowana i wystraszona – i to jest zupełnie normalne. Nie martw się, że „nie będziesz wiedziała jak się zachować” – będziesz wiedziała :)

4. Pomyśl lub raczej: pomyślcie o antykoncepcji. Serio.

5. Nie bierz żadnych przeciwbólowych środków na zapas (widziałam mnóstwo takich rad!) – każda z nas znosi to inaczej, ja szczerze mówiąc nie pamiętam, żeby mnie jakoś specjalnie bolało. Jeśli będziesz źle się czuła, to koniecznie powiedz o tym swojemu partnerowi – spróbujcie być jeszcze bardziej delikatni lub zróbcie sobie przerwę.

6. Zadbajcie o długą grę wstępną, abyś w naturalny sposób zdążyła się przygotować na więcej. Im bardziej będziesz pobudzona i rozluźniona, tym lepiej zapamiętasz pierwszy raz :) Im bardziej będziesz spięta, tym bardziej może Cię boleć – i możesz mieć problem z naturalnym nawilżeniem. Na wszelki wypadek możesz kupić delikatny żel nawilżający, w tekście o lubrykantach zobaczysz, jak wybrać właściwy.

7. Zadbaj o swój maksymalny komfort i zaplanuj wszystko tak, by mieć absolutną pewność, że nikt Wam nie przeszkodzi. Powinniście mieć dużo czasu i cieszyć się sobą bez stresu.

8. Jeśli potrzebujesz świeczek, kwiatów, nastrojowej muzyki – zaaranżuj sypialnię. Przygotuj wszystko, co wprawia Cię w dobry nastrój, z lekką kolacją włącznie :) Jeżeli planujesz kolację lub cokolwiek do podjadania (przed, nie w trakcie! ;) – to pomyśl też o winie. Odrobina alkoholu dobrze działa na tego typu stres ;)

9. Nie próbuj od razu akrobatycznych pozycji – na to wszystko będziecie mieli jeszcze czas. Zacznij od absolutnej klasyki, połóż się wygodnie na plecach (wiem, że niektórym dziewczynom pomaga niewielka poduszka położona pod biodra) i pozwól mu zacząć dopiero, gdy będziesz gotowa.

10. I najważniejsze: niczym się nie przejmuj. Nie chodzi o to, żeby od razu było genialnie, chodzi w zasadzie o to, żeby po prostu zacząć. Jeśli tylko poczujesz, że coś jest nie tak, to przełóż „skończenie” na następny raz. Znam dziewczynę, która miała 6 „pierwszych razów” i dopiero ostatni z nich udał się do końca :)

Szczerze trzymam kciuki :)

 

Od Alicji - lubrykanty

Komentarze45 komentarzy

  1. Mój pierwszy raz był taki ze wgl nie poczułam różnicy .. I nic mnie nie bolało , nie było tez krwi :) i rzeczywiscie bez rewelacji ale pozniej coraz lepiej :) trzeba poprostu poznać swoje i jego ciało.:)

  2. To więcej strachu niż całej reszty. Jeśli to odpowiedni facet to cie rozkreci i tyle. Nie bolalo, nie było krwi, nie było tez orgazmu, ale i na to przyszedł czas. Było za to totalnie nieziemsko. I z kazdym razem jesy lepiej. Może ton jest po prostu ten facet?

  3. Ja swój pierwszy raz przeżyłam z facetem, z którym nadal jestem. Był czuły i kochany. Nic nie bolało, czułam tylko coś na kształt ucisku. Nie rozpadałam sie na milion kawałków, to przyszło z czasem. Najważniejsze, żeby się zabezpieczyć, nie przejmować kompleksami i poddać namiętności. Na początku misjonarska, najwygodniejsza i najłatwiej mężczyźnie wejść. Może lubrykant? zawsze będzie więcej poślizgu i przyjemniej. No i koniecznie długa gra wstępna dla obojga.

  4. Zazdroszczę, u mnie niestety po pierwsze była to w pewnym momencie bolesna sprawa, ale zmiana pozycji pomogła. Po drugie wiązało to się ze sporą ilością krwi. Ale z tego co słyszę to jestem ciekawym wyjątkiem od reguły pod tym względem. W związku z tym nie był to dla mnie magiczny moment (może i nie ten facet), raczej zawstydzający i cieszę się, że to już coraz odleglejsze wspomnienie.

  5. Mój pierwszy raz był beznadziejny… W prawdzie sam stosunek nie był niczym specjalnym, nie krwawiłam, a ból był niewielki i tylko na początku. Za to po wszystkim czułam wielkie obrzydzenie do partnera… Na szczęście znaliśmy się bardzo krótko, wiec nie widzę straty w tym ze się więcej nie spotkaliśmy. Największym błędem było to, że się nie zabespieczaliśmy…. Ale miałam na tyle wielkiego farta że wszystko jest w porządku ;)

  6. Jestem jeszcze dziewicą.Nie mogę doczekać się pierwszego razu jak i bardzo się stresuję na samą myśl o tym.Boje się,że nie będę w stanie na tyle się rozluźnić by choć trochę cieszyć się bliskością Drwala.
    I boje się,że po jakiś czasie stwierdzę,że nie był to odpowiedni…Drwa.

    • Cóż, ja powiem szczerze – mój pierwszy raz nie był żadnym trzęsieniem ziemi ;) zwłaszcza, że dla mojego partnera też był to pierwszy seks. I teraz po czasie… nie, nie żałuję. Już z nim nie jestem, i dopiero w obecnym związku poczułam, jak nieziemski może być seks, ale… kurcze, tu nie ma czego żałować :) nigdy nie wiesz, czy ten Drwal jest TYM, jedynym, ostatnim…ale jeśli TERAZ czujesz, że to ON, to nie masz się czym martwić, tylko wyluzować i cieszyć chwilą <3

    • Moim zdaniem warto powiedzieć w prost. Facet „od pierwszego razu” to nie musi już być „ten jedyny na całe życie „. Jeśli tak jest to super jesteś szczęściarą itd…,ale ważne żebyś się po prostu czuła z nim dobrze w tej magicznej chwili. Ja nie byłam jakaś młoda (prawie 20) i on też, wtedy byłam zauroczona i mam miłe wspomnienia. Ale potem on „dorósł ” i stał się człowiekiem z którym mogę co najwyżej podyskutować. Jednak nie żałuję pierwszego razu. Na męża musiałabym czekać jeszcze 4 lata i pewnie do tego czasu miałabym już różne opory psychiczne (nie wspominając że już od 17 rż mi się „chciało „).

      I jeszcze jedno ode mnie, polecam pozycję „na jeźdźca „. Kontrolujesz sytuację (grawitacja pomaga :p), widzisz partnera (jak zakochany to super widok, jak go podnieca to że jesteś na górze). No i sprawdza się jeśli oboje jesteście niedoswiadczeni.
      Ps. Mnie nie bolało, ale ja tego już bardzo chciałam, myślę że to ma duże znaczenie żeby chcieć.

  7. Mój pierwszy raz był po pijaku i z chłopakiem związałam się dopiero jakiś czas później chociaż mieliśmy już za sobą próbę stworzenia związku … :D z racji tego, że byłam w stanie nieważkości, ból był do wytrzymania i trwał naprawdę tylko chwilkę, później było ok :p Nigdy nie żałowałam, mimo, że z romantyzmem niewiele było wspólnego ;) Także no stress, tak jak piszą wcześniej – przede wszystkim musicie się zabezpieczyć i musisz być naprawdę pewna, że to dobry wybór. Nie możesz poddać się presji chłopaka, że „on chce” to musi być wspólna decyzja :) Mam nadzieję, że to będzie dla Ciebie i każdej dziewczyny magiczny moment :)

  8. moja dziewczyna jest dziewica. I otwarcie mi mowi, ze chcialaby to zmienic, ale chce jeszcze poczekac i upewnic sie ze tego chce…
    Mam pewne doswiadczenie jezeli chodzi o kochanie sie, chociaz trzeba przyznac, ze raczej niewielkie ;) ale tutaj jest o tyle problem, ze z dziewica nigdy nie bylem.
    Stad pojawia sie moje pytanie: czy jedyne rady dla mnie, to zadbac o takie oczywistosci jak zabezpieczenie, delikatnosc, czulosc, dobre „rozgrzanie sie” i brak nacisku? czy moge zrobic cos wiecej, by mogla milo wspominac pierwszy raz?
    Czuje sie wspaniale z mysla, ze bede jej pierwszym, mam tez nadzieje, ze jedynym i ostatnim w zyciu, to jest tez niesamowicie krecace ;) dlatego chcialbym nie zrobic zadnego niepotrzebnego glupstwa…
    Mam nadzieje, ze moze ktos zabrnie w starszy wpis i cos podpowie, pozdrawiam ;)

    • Alicja

      Blue – te „oczywistości” są ważniejsze niż myślisz! Jeśli to jej pierwszy raz to ona będzie myślała o tym, czy będzie bolało, czy ładnie wygląda, czy jej ciało Ci się podoba, czy jest Ci dobrze, czy nie ma nigdzie krostek, źle zgolonych włosków i innych szczególików, na które Wy nawet nie zwracacie uwagi, a które nam spędzają sen z powiek. Będzie się porównywać do Twoich poprzednich dziewczyn i zastanawiać, czy one były lepsze.
      To, co powinieneś zrobić, to wszystko co napisałeś w myśl nadrzędnej zasady: niech Twoja dziewczyna czuje się akceptowana, kochana i bezpieczna.
      To, czego robić nie możesz to: jakiekolwiek wstawki o Twoim doświadczeniu (w łóżku nie wspominamy swoich byłych ;), dopytywanie o orgazm (to jej pierwszy raz!) i straszenie jej ciążą ;)
      Ps. Twój komentarz napawa mnie dużym optymizmem, bo widzę, że naprawdę Ci na niej zależy :) POWODZENIA!

      • dziekuje za odpowiedz ;)
        przepraszam, bo byc moze trosxke zle sie wyrazilem, ale doskonale wiem jak wazne sa te oczywistosci i uzylem tego sformulowania tylko po to by pokazac, ze dobrze o tym pamietam ;)
        co do jej wygladu, ona moze nie jest klasyczna pieknoscia, ale dla mnie jest idealem ^^ w koncu ja kocham ^^ czy takie watpliwosci mozna jednak jakos rozwiac? ;) komplementy, chocby najszczersze, to moze byc malo…
        Co do doswiadczenia.. tego pewnie juz sie nie uniknie… zaczynalismy od szczerej przyjazni i zadne z nas nie spodziewalo sie, ze bedzie z tego cos wiecej… wiec wie o mnie wszystko…
        Bol… to jest cos na co sam nie jestem przygotowany ;/ jedyne co moge zrobic by bolalo ja jak najmniej, to poduszka i delikatnosc?
        a jesli chodzi o straszenie ciaza i pytanie o orgazm, to bez obaw ;) w tej konkretnej sprawie jestem niestety glupi, ale podstawy rozumiem ;) wazne by nie stresowac niepotrzebnie ;)
        pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziekuje za odpowiedz ;)

    • Moj pierwszy raz był pospieszny . już chciałam być „po” bo balam się ze jak poznam nowego faceta będą pytania ile byłam z poprzednim itd to uzna mnie za wariatke jeśli oznajmie ze jestem dziewica po ok dwuletnim związku. Miałam wtedy 17 lat (teraz wiem ze takie myślenie to glupota!!). Prob pierwszego razu było chyba milion. Tak mnie bolalo ze przekładalam to co i rusz (tez i stad moja decyzja o tym aby zrobić to raz a dobrze bo widziałam ze lżej nie będzie). Moj były choć miał wiele wad stad jest byłym 😂 przy pierwszym razie spisał się wzorowo. Slucham mnie był cierpliwy i wyluzowany. Jak było po wszystkim przytulal mnie zrobił kakao i powiedział ze mnie kocha. Choć właśnie przez to ze było to na szybko żadnej magii nie kojarze z ta chwilą. Jedyne co mogę polecić to to aby to było naturalne, a w odpowiednim wieku każdy facet będzie się cieszyć ze jest tym pierwszym. Szkoda ze mi nikt tego nie przetłumaczył :P

      DO BLUE: Zadbaj o klimat przed i po ;)) ja bardziej pamiętam to po niż to co w trakcie :P

  9. Najważniejsze, to gdy przyjdzie ci do głowy myśl, tak jak w moim przypadku, że seks jest przereklamowany, nie zniechęcać się. Potem z każdym partnerem mamy ten pierwszy raz, dopiero gdy się siebie nauczymy, jest naprawdę wspaniale.

  10. Ja jestem jeszcze dziewicą i to w najbliższym czasie się nie zmieni z różnych powodów ale jestem w związku z cudownym facetem któremu ufam w 100 %, który pozwala mi na pełną akceptację siebie i mimo że nie mam idealnej figury nie mam problemu z pokazaniem mu się nago. Jego doświadczenie uważam za plus bo po prostu wie co ma robić i podczas naszych,, zabaw” czuję się jak w niebie. Kiedy przyjdzie czas na pierwszy raz to pewnie będę się bała bólu ale niczego więcej.

  11. Mój pierwszy raz byl z facetem z ktorym jestem do dzis i miejmy nadzieje do konca zycia. Bardzo przemyślany, wyczekany, z miłości. W moim przypadku bol byl ledwo do zniesienia, w jednym momencie myślałam ze zemdleje. Mój facet chcial sie wycofać, bo nie mogl znieść tego jak to przeżywałam. kazalam mu kontynuować, bo wiedziałam ze kolejnej takiej próby nie zniosę. Powoli przeszliśmy przez to, a dzis eksplorujemy, doskonalimy sie i przemycamy do naszego życia seksualnego tyle ile sie da z waszego bloga! 💙

  12. Mój pierwszy raz miał miejsce 13 lat temu. Z chłopakiem, którego wówczas bardzo kochałam. Z którym wówczas chciałam „już na zawsze”. Miesiąc przed pierwszym razem zaczęłam brać pigułki anty (miałam jeszcze wtedy 17 lat, choć blisko do 18 i mama musiała podpisać zgodę). W prezencie na święta dostał ode mnie paczuszkę „tropikalnych” prezerwatyw (jak się później okazało, mam uczulenie na wszystko, co smakowe i/lub zapachowe w okolicach śluzówki, nawet rumiankowy papier toaletowy odpada…) – pierwszy raz przeżyliśmy oboje w krakowskim hotelu w Sylwestra, wszystko było zaplanowane i „ogarnięte”. Prezerwatywy, lubrykant, ręcznik, seksowna bielizna, muzyka, świece…
    Troszkę bolało. Ale chyba bardziej z nerwów, niż fizycznych ograniczeń. Nie krwawiłam w ogóle (aż mi było głupio!). Krwawiłam dopiero kilka tygodni później, kiedy zrobiliśmy to ostrzej i mocniej.
    W sumie R. ma wielkiego plusa za fajny, delikatny, ostrożny i nie na siłę pierwszy raz. Skopał sprawę dopiero 2 lata później (trochę szkoda, przyznaję).
    Co jest istotne – a wydaje mi się, że o tym akurat nie wspomnieliście w żadnym swoim tekście – ten pierwszy raz – a raczej pierwszy partner – wywiera bardzo silny wpływ na to, co potem się dzieje, w kolejnych związkach.
    R. na przykład nie znosił, kiedy dotykałam jego jąder – wielu partnerów musiało mnie przekonywać do delikatnych prób takich pieszczot – teraz już nie mam oporów, ale zawsze bardzo ostrożnie sprawdzam, czy partnerowi to odpowiada.
    R. miał absolutną analną fobię – nawet niechcący przypadkowe muśnięcie w tamtych rejonach kończyło się natychmiastowym wycofaniem i opadem emocji (jeśli dotknął mnie – jeśli ja dotknęłam jego, uciekał do innego pokoju), co było sztuczką mocno ekwilibrystyczną, bo lubił pieszczoty samych pośladków. Od 13 lat mam fantazje o seksie analnym i nie mogę się przełamać.
    R. z kolei jest już dawno po ślubie z trzecią kobietą, z którą był w łóżku (licząc mnie jako pierwszą i jego zdradę jako drugą). Jeszcze niedawno po pijaku dzwonił do mnie i wspominał, jaka cudowna byłam w seksie i jak bardzo by chciał, żebym do niego wróciła. Niestety (dla niego), już w ogóle nie czuję do niego pociągu. Life is brutal – trzeba było nie skakać w bok ;)

    • Alicja

      Masz bardzo dużo racji z tym wpływem pierwszego faceta – z tym, że ja bym rozszerzyła tę tezę. U wielu kobiet (w tym u mnie) taki wpływ wywarł nie pierwszy, a kolejny partner, którego kobieta traktowała poważnie (mówię o wieloletnich związkach). Czasem jest po prostu tak, że pierwszy partner jest albo niedoświadczony i nie do końca wie, czego chce, też zaczyna swoją seksualną przygodę i takie rzeczy jak seks analny są poza aktualnym rejestrem potrzeb. Potem pojawia się kolejny partner, od którego kobieta (bardziej świadoma, rozbudzona i otwarta na eksperymenty) wymaga nieco więcej, a on… odmawia jej nawet prób. To dopiero rodzi zgrzyt :) Nie wiadomo czy rezygnować „na zawsze” z odkrywania nowych rozkoszy, czy zrezygnować z partnera (wbrew pozorom to dość spory dylemat;) Taki zachowawczy facet ma równie silny wpływ na postrzeganie potrzeb mężczyzn, co ten pierwszy.

      A wracając do Twojej historii – mam szczerą nadzieję, że poukładałaś sobie wszystko po tym, co Cię spotkało z R. A jemu, ani tym bardziej jego żonie, nie zazdroszczę.

      • ja z zapytaniem odnośnie pierwszego razu z innym, nowym.

        Bawimy się w związek na odległość. Długo letni przyjaciel gdzie coś się zmieniło. Czuć chemię ciągnie nas do SB tylko jest daleko. Niedługo zawita do Polski. I mam tą pewność że na buziaku się nie skończy. I teraz tak sex niby nie jest najważniejszy. Szacunek miłość wsparcie…. Ale czy jest szansa na udany związek bez udanego sex? Poprostu boje się ze serce mówi tak a cipka mówi nie.

        Jaka według cb Alicjo Jest szansa na utrzymanie takiego związku na odległość? Widzimy się 3tyg w roku.

        Dziękuje za wszystkie wasze odpowiedzi.

        • Alicja

          Buniu, związki na odległość są bardzo trudne. Moim zdaniem szansą na ich powodzenie jest (oprócz lojalności i szczerości) pewność konkretnej daty. Czyli mówiąc wprost – musicie wiedzieć kiedy ta odległość się skończy, kiedy zaczniecie normalne życie. 3 tygodnie w roku to bardzo mało – i nie mówię o seksie, czy fizyczności. Mówię o drobiazgach, o codzienności, o poczuciu bezpieczeństwa i dzieleniu się życiem.

          Pytasz, czy jest szansa na udany związek bez udanego seksu. Nie. Fizyczna bliskość i dobry seks scala związek bardziej niż zakupy czy wspólne obiady, zresztą myślę, że to wiesz. Ale nie stresuj się na zapas, przecież w łóżku najważniejsza jest wolna od myśli głowa :) Pomyśl, że będzie fajnie, wypij kieliszek wina na rozluźnienie i daj się ponieść emocjom. Może będzie idealnie, a może uznacie, że chemia przez internet jest silniejsza niż na żywo :) Przecież tak też może być. Pomyśl, że co ma być to będzie i nie martw się na zapas! Trzymam kciuki :*

  13. ja pierwszego razu tak naprawdę nie pamiętam. głównie dlatego, że nie doszło do tego tak od razu, ale wcześniej kiedy bywaliśmy sami, były np. same pieszczoty.
    nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek mnie to bolało, chyba że za bardzo mnie podrażnił.
    co do pewności, czy to ten jedyny, to możesz być tego pewna, kiedy się na to zdecydujesz,
    ale mało znam dziewczyn które z tymi mężczyznami (czy też chłopcami) spędziły resztę życia.
    a co do orgazmu… nie miałam go długo, długo..
    i z tym konkretnym mimo dwóch lat związku zdarzał mi się rzadko,
    aż w końcu pojawił się Drwal, który zadowalał mnie w stu procentach i za każdym razem.

    trafiłam na tę stronę dopiero dzisiaj,
    przeczytałam kilka artykułów i tak naprawdę spędziłam tu pół dnia ;P
    Pozdrawiam Was, Alicjo i Drwalu.

  14. PR miałam w wieku 24 lat teraz mam 27, kilka razów za sobą i psychika jakos mnie blokuje zeby się cieszyć tym wszystkim… Może jakbym zaczęła wcześniej. …

  15. Witaj Alicjo ;) mam trochę inne pytanie odnośnie pierwszy raz. Jak długo od poznania z Drwalem wylądowaliscie razem w łóżku? Czekaliście żeby się lepiej poznać czy od razu daliście upust pożądaniu? Pozdrawiam.

  16. Witam! Mam 19 lat, 2 tygodnie temu miałam swój pierwszy raz, i problem polega na tym, że ani razu nie miałam orgazmu. Nie mówię że to nie było przyjemne, ale za każdym razem mój chłopak się stara, a ja udaję, czy to przy palcówce czy przy minetce. Jest ze mną jakiś problem, czy po prostu z czasem się to zmieni? Dzięki Waszemu blogowi wiele wiem i Wasze wpisy bardzo mi pomagają, ale ten właśnie problem bardzo mnie nurtuje :)

    • Pod żadnym pozorem niczego nie udawaj bo w ten sposób robisz krzywdę sobie i swojemu chłopakowi. To zupełnie normalne, że na początku nie ma fajerwerków. Ja swój pierwszy raz przeżyłam prawie rok temu i to tak jak Ty w wieku 19 lat i do tej pory nie ma szału chociaż jest coraz lepiej. Ćwicz sama ze sobą, sprawdzaj co sprawia Ci najwięcej przyjemności, dawaj chłopakowi wskazówki, mów mu jak ma Cię dotykać itp. Najważniejsza w związku jest komunikacja. Ciesz się bliskością, nie spinaj się a przyjemność z czasem przyjdzie :)

  17. Tez jestem dziewica mam 21 lat i od 3 miesięcy (wiem ze to nie dlugo ale czuje jakby to byly conajmniej 3lata a nie 3 miesiace)jestem w związku z wyjątkowym facetem który jest starszy ode mnie o 7 lat. Rozumiemy sie doskonale. To znim chciałabym przezyc swój pierwszy raz. Mam nadzieję ze będziemy razem (juz do końca). Jedynw czego siw obawiam to ból i czy pozniej się cos zmieni szczególnie na gorsze (jeżeli chodzi o podejście)czy będzie jeszcze coraz lepiej. Wasz blog bardzo dużo mi dał. Wiele sie nauczylam i zaskoczyłam mojego Drwala :) mam nadzieję ze to dopiero kropla w morzu. Alicjo dziękuje za odpowiedz w maili. Uwielbiam was,pozdrawiam i zyczw duuuzo miłości :*

  18. Mój pierwszy raz był troszkę spontaniczny, ale mężczyzna któremu oddałam wianuszek jest teraz moim mężem :-)

  19. Mój pierwszy raz był trudny – mocny ból i dużo krwi. Ale mimo to wspominam to bardzo dobrze :) Szybko zapomniałam o wszystkim, a to dzięki temu, że była to przemyślana decyzja, pierwszy raz był wyczekiwany, no i przede wszystkim – partner był odpowiedni i zachował się wspaniale :) I jesteśmy razem już dziś, już jako małżeństwo :)

  20. W moim przypadku nie powiedziałabym, że niewiele się zmieniło. Moja ekscytacja „PO” była wręcz namacalna. I chociaż nie było „kosmicznych odlotów”, wręcz powiedziałabym, że to były „dolne loty” to byłam strasznie rozentuzjazmowana i przede wszystkim szczęśliwa. czy to aby nie dziwne ? :) może dlatego, że chociaż byliśmy ze sobą 2 tygodnie, to po prostu wiedziałam, że to musi być ON. (czyżby to kobieca intuicja?) wiedziałam, że to JEGO potrzebuję.. wydaje mi się, że nie chodziło tu o typowe pożądanie, tylko o coś głębszego i znacznie większego, ale wtedy oboje nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy…co do samego zbliżenia, to my kobiety po prostu za dużo o tym wszystkim rozmyślamy, a potem przychodzi strach i jeszcze nie wiadomo co .. :)

  21. Mój pierwszy raz był bardzo miły i przyjemny dzięki partnerowi, ale po… byłam rozczarowana. Miałam wrażenie, że seks jest przereklamowany:p z czasem i doświadczeniem moje wrażenie całkiem minęło :)

  22. Mialam 17 lat kolezanki przezywaly swoj pierwszy raz, mialam 18 kolejne mialy to za soba, w wieku 19 lat para znajomych zrobila zaklad ze nigdy nie zostane rozdziewiczona… Ehh a ja czekalam na tego jedynego ksiecia z bajki… Trafil sie pol roku przed moimi 20 urodzinami.. wysoki brunet milosc idealna, ja w koncu gotowa na ten krok. Traf chcial ze wiekszosc czasu przez wzglad na slabe warunko w domu u mnie i u niego, spedzalismy w samochodzie… Nastal piekny wieczor, niebo pelne gwiazd, gorace lato, stalo sie ! Przezylam swoj pierwszy raz w samochodzie, rzeczywiscie fajerqerkow nie bylo… Zdarzyly sie przez dwa i pol roku tego zwiazku raz, gdy mialam chec i wracajac z nad jeziora w letnim deszczu kochalismu sie spontanicznie na lace :) to najlepsze moje wspomnienia..
    Teraz kolejny zwiazek znow dwa i pol roku i cos sie wypalilo, jedyna radosc daje wibrator, albo ze mna jest cos nie tak albo trafiam na zlych facetow…

  23. A ja mam nietypowe pytanie, choruję na wysiłkowe nietrzymanie moczu, czyli zdarza się przy kichaniu kaszlu, a tak jestem normalną kobietą jak każda. Niedługo będę miała swój pierwszy raz i wcale się go nie boję jak tego jak zareaguje mój pęcherz na taki nacisk, ucisk, podniecenie, boję się że w trakcie poprostu zdarzy mi się wpadka…

    • Nie ma fizycznie możliwości żeby mocz poleciał jak kobieta jest podniecona. Z resztą w drugą stronę jest tak samo (wiem pytanie było zadane już bardzo dawno, ale może ktoś inny będzie szukał podobnej rady)

  24. Trudne Początki

    No to wygląda że ja miałam najtrudniejsze początki. Początki bo nie chodzi tylko o pierwszy raz. ból był bardzo długo. Tak akurat wyszło że jestem bardzo drobna kobietką a mój ukochany wręcz odwrotnie – hojnie go natura wyposażyła. Pierwszy orgazm nastąpił dość szybko bo za 3 razem, odczuwałam przyjemność ale ból był nieodłączną częścią seksu. Pozycje wchodziły w grę tylko dwie: jak ja siedziałam na stole on przed mną, i na jeźdźca – inne były zbyt bolesne. Ginekolog do którego poszłam po poradę stwierdził że czasem para potrzebuje nawet roku żeby się do siebie dopasowała. Nie brzmiało to optymistycznie. Ile trwało faktycznie? – półtora roku. Jednak ginekolog nie wspomniał o jednym ważnym szczególe – że będzie mi coraz lepiej pomimo trudności – że w sumie nie trzeba się tym martwić. Teraz po ok. 4 latach możemy się już kochać w każdej pozycji a jak czasem poczuje ból (lekki) – cóż sprawia mi to przyjemność.
    I teraz kilka rad będących w zasadzie wyjaśnieniem czemu się nie wycofałam, nie zaczęłam unikać zbliżeń i nie wpadłam w depręchę ;)
    Jest w tym bardzo duża zasługa mojego ukochanego (zawsze możecie mu coś zasugerować): potraktował mnie jako wyzwanie. Okazywał bardzo dużo czułości nie tylko przed stosunkiem, w jego trakcie ale i po. Jak to wygląda przed i w trakcie nie będę pisać bo jest tu na tym blogu bardzo fajnie to wszystko opisane. Dodam tylko jeden pomysł którego tu nie znalazłam: głębokie przytulanie się: siadałam na nim i kiedy „toporek” był już we mnie kładłam się na nim i leżeliśmy dłuższy czas w ten sposób bez ruchu, cisząc się swoją bliskością. Po wszystkim zazwyczaj zanosił mnie do łazienki i pomagał umyć – bardzo wrażliwe w tym momencie okolice pochwy, siadywaliśmy razem w wannie, dotykając się – rękami, nogami – wanna była mała. Dużo rozmawialiśmy o problemach i razem czytaliśmy książki na temat sexu – to bardzo zbliża i pomaga się odprężyć.
    Tak więc dziewczyny nawet jak macie trudne początki – nie przejmujcie się – będzie coraz lepiej a z czasem może się okazać że to co wydawało się największym problemem – teraz jest zaletą.

  25. Ja swój pierwszy raz przeżyłam mając prawie 20 lat. Moj Drwal wyjechał na rok za granice. Po półrocznej rozłące mieliśmy 2 tygodnie tylko dla siebie. Byłam pewna ze to sie stanie, jednak nie spodziewałam sie, ze już pierwszej nocy. Może dzieki temu sie tak nie stresowałam. Wino i potem samo poszło. Nie bolało, krew jakaś sie pojawiła.
    Ból zaczął sie dopiero następnego dnia, przy chodzeniu, siadaniu. A trzeba było sie uśmiechać bo przeciez obiad rodzinny z okazji przyjazdu:)

  26. A ja, choćbym miała wyreżyserować swój idealny pierwszy raz to nigdy (a mam bujną wyobraźnię) nie wymyśliłabym tego, co się stało. I to właściwie przez przypadek. No dobra, kilka przypadków.
    Od domku w górach po środku niczego, przez wspólne pichcenie kolacji, oglądanie spadających gwiazd (serio, brzmi cukierkowo aż za bardzo, ale rzadko ma się okazję oglądać tak piękne niebo!) i budowanie fortu z koców po jazz, owcze skóry i kominek. Do tego z cud Drwalem, który myślałam, że zostanie tylko w sferze marzeń/wyobrażeń. A tu taka niespodzianka :P (żeby nie było, okoliczności ‚przyrody’ opisane powyżej nie były ostatecznie w ogóle istotne i nigdy bym czegoś takiego nie wymagała, ale są uroczym tłem całej historii)
    Od początku wiedziałam, że jest niesamowity pod wieloma względami ale po tym co ze mną wtedy zrobił… Oj, były fajerwerki. Dużo fajerwerków. A przy każdym następnym razie więcej. Nigdy nikomu nie uwierzyłabym gdyby próbował mi wmówić, że może być aż tak dobrze od samego początku.
    Także było to nieprzemyślane, szalone i wybitnie zaskakujące, ale ja akurat na pewno zapamiętam mój pierwszy raz i nigdy nie będę go żałować.

  27. Mój był raczej do kitu…mnie poniosła ciekawość,kumpla poniosło to,że od dawna nie miał okazji. Nie bolało,ale nie miałam z tego absolutnie żadnej przyjemności, do tego rozwaliliśmy łóżko i nakrył nas inny kumpel…dziś się z tego śmieję,ale wtedy za wesoło mi nie było :P

  28. Mój pierwszy raz był dość bolesny ale bez krawych akcji na szczęście :P! Niestety po prawie 7 miesiącach regularnych igraszek z moim chłopakiem odczuwam ból podczas wejścia jego toporka. Później jest już bezboleśnie, ale do tej pory nie potrafię czerpać ze stosunku całkowitej satysfakcji. Nie wiem dlaczego tak sie dzieje i szczerze mnie to już drażni. Wiecie może czemu dalej ma miejsce coś takiego? :/ Pozdrawiam wszystkich czytających!

  29. Ja oraz mój partner śmiejemy się że ja miałam kilka razy pierwszy raz a wszystko to za sprawą mojej jakże wyjątkowej błony dziewiczej. Byliśmy już ze sobą kilka miesięcy i zdecydowaliśmy się na współżycie. Mój parter już miał to za sobą i wiedziałam że krzywdy mi nie zrobi i wie co i jak. Ja mu powiedziałam że jest moim pierwszym partnerem. Początkowo mi nie uwierzył, bo jak to dziewczyna 21 lat i dziewica. No ale się przekonał gdy na drodze jego toporka pojawiła się konkretna przeszkoda nie do przebicia. Tak mnie zabolalo jak wsadził dosłownie główkę jakby mnie ktoś rozrywal od środka, polało się trochę krwi i powiedziałam: nie tym razem.. Spróbowalismy ponownie za kilka dni i był ten sam efekt i tak samo było potem. Postanowiłam że wybiorę się do ginekologa i on na to coś poradzi. Ginekolog powiedział mi że jestem wyjątkowa. Moja błona jest wloknista a co za tym idzie ze jest gruba jak mięsień.. Lekarz powiedział że trzeba stopniowo sobie z nią radzić i być cierpliwym bądź skorzystać z zabiegu chirurgicznego który polega na przebiciu a bardziej rozcieciu błony lancetem. Jak to usłyszałam myślę sobie super czyżby rozdziewiczy mnie skalpel a nie mój partner. Byłam załamana zwłaszcza że kolejne próby wyglądały tak samo jak pierwsze a jeszcze utrudnienieniem był nasz związek na odległość. Ale w końcu w pewien uroczy zimowy wieczór udało się pokonać tego potwora. Byłam tak szczęśliwa że po kilku miesiącach walki z tym udało się przebić. Poplakalam się aż że szczęścia. Od tamtej pory już chyba każda pozycje wypróbowalismy i eksperymentujemy dalej. Mój chłopak mówi że w sprawach lozkowych to co było na początku a jest teraz to kolosalna różnica. Nie spodziewał się że dziewczynę która kilka miesięcy temu rozdziewiczyl będzie zaspokajal teraz analnie. A to w sumie dzięki wam dałam się namówić na mocniejsze doznania.

    • Miałam tak samo! Tylko, że ja pierwszą wizytę u ginekologa zaliczyłam jeszcze przed utratą dziewictwa i pani doktor ostrzegła mnie, że może być trudno. Chociaż nie bardzo chyba wtedy zdawałam sobie sprawę z tego, jak to będzie wyglądać. A więc za pierwszym razem mój Drwal się we mnie „wbił” i odczuwałam bardzo mocny ból i krwi też było mnóstwo. Tego dnia już nawet nie próbowaliśmy eksperymentować dalej i postanowiliśmy, że muszę trochę odczekać. Kiedy zdecydowaliśmy się na drugi raz, byłam już odprężona, bo wydawało mi się, że będzie już okay, a tu niespodzianka – drugi raz to samo! Znowu taki sam ból i sporo krwi. Przyznam, że trochę mnie to załamało i potem się bałam. Jeszcze parę razy potem próbowaliśmy i ciągle trochę mnie to bolało i jeszcze kilka razy pojawiała się krew (ale już nieznaczne ilości). Także minęło naprawdę sporo czasu, zanim zaczęliśmy uprawiać normalny seks… Najpierw musieliśmy rozprawić się z moją błoną i ja musiałam się odblokować psychicznie. Ale myślę, że to też w jakiś sposób wzmocniło nasz związek i zbliżyło nas do siebie. Teraz jest już super :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter