Po co kobiecie jest… mąż?

15

Gdy byłam małą dziewczynką wierzyłam, że tak zwany ślub jak z bajki jest absolutną podstawą udanego kobiecego życia. Że nie ma miłości bez wielkiej bufiastej sukni, nie ma przysięgi bez zastępu druhen i nie ma perspektyw bez piętrowego tortu. Gdy nieco podrosłam – lecz wciąż byłam dziewczynką – godzinami rysowałam białe suknie, wyciągałam z szafy welon mamy i wraz z bohaterkami bajek ćwiczyłam swoje „yes, I do”.

Suknie miały wprawdzie mniejsze bufki, liczbę druhen zredukowałam o połowę, ale tort dalej miał piętra. Gdy byłam nastolatką i gdy potem byłam pełnoletnia znałam już wszystkie przysięgi, także te całkiem oryginalne, prosto z ukochanych seriali. W końcu nigdy nie wiadomo, co się kobiecie w życiu może przydać ;) A gdy byłam już długo po studiach i zaczynałam układać swoje życie – i gdy mogłabym zrobić wreszcie pożytek z całej tej ślubnej wiedzy – w moim życiu pojawił się Drwal.

Teraz jest moment na chwilę ciekawości sponsorowanej przez pytanie: oświadczył się w końcu – czy nie oświadczył :P

Po co kobiecie mąż?

Oczywiście nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo zepsułabym całą frajdę zgadywanek, ale mogę na przykład powiedzieć co uwielbiałabym w Drwalu, gdyby był moim mężem. Choć może przecież jest ;)

Uwielbiałabym wspominać moment, gdy wszedł kiedyś do apteki i poprosił o tabletki, po których żonę przestałby boleć brzuch. Uwielbiałabym nie ze względu na żonę, ale ze względu na to, że tak bardzo się o mnie troszczy.

Uwielbiałabym wracać do domu, wiedząc, że On na mnie czeka – z tym swoim czujnym spojrzeniem, pełnym pasji i… zachłanności.

Uwielbiałabym chodzić z Nim na randki. Wkładać sugestywną bieliznę, mierzyć najlepszą sukienkę i pięć razy zmieniać fryzurę – z fal na upięcia, i z upięcia na fale. Stresować się przy tym jak nastolatka, z tysiącem motyli w brzuchu. Drżącymi dłońmi wybierać numer na taksówkę i nie móc się doczekać kolejnego pierwszego pocałunku. Patrzeć na Niego bez miłości, jak nie umiem na Niego patrzeć – i czekać na ten jeden gest, na dłoń zbliżoną do mojej, na lekkie muśnięcie warg i głębokie spojrzenie w oczy. Na siłę, pasję i władczość, na wyszeptane: jestem Twój.

Uwielbiałabym robić muffiny. Patrzeć, czy zabierze je do pracy i… czekać na kuchenny rewanż, z soczystym, winnym pokazem. Z kolacją podaną do łóżka i śniadaniem serwowanym nad ranem… ;)

Uwielbiałabym z Nim spacerować. Godzinami chodzić za rękę, czasami snuć się bez celu, czasami tego celu szukać. Uwielbiałabym poprawiać mu szalik, kraść delikatne pocałunki i za każdym razem pozwalać, by mocno przyciskał mnie do siebie.

Uwielbiałam zbierać nasze rzeczy, rozrzucone w kolejnym uniesieniu… Wkładać jego koszulę przed lustrem i patrzeć, jak On wtedy patrzy. Pozwalać, by zsunął mi pończochy i nie płakać, gdy zostaną porwane.

Uwielbiałabym walczyć o Niego, za każdym razem, gdy On w siebie wątpi. Wierzyć w jego marzenia i każdym z nich się opiekować. Dawać poczucie bezpieczeństwa i doceniać, że On mi je daje. Być zawsze po Jego stronie, jak partner i najlepszy przyjaciel.

Uwielbiałabym mówić, że kocham – i słuchać, jak On to szepcze. Czy byłby Mężem, czy nie-Mężem, z obrączką czy tylko z tatuażem. Z przysięgą w urzędzie czy na moście, jak w jednym z naszych ulubionych filmów. Najważniejsze, by był ze mną na zawsze – i by ono trwało trochę dłużej – tak na dobre, czasem na niedobre. A nawet na litość boską.

Avatar

Komentarze15 komentarzy

  1. Avatar

    Kochana Alicjo, aż trudno mi uwierzyć, że Twój Drwal jest dla Ciebie takim dobrym człowiekiem, czułym, troskliwym mężczyzną. Dobrze, że go masz :)

  2. Avatar

    Od roku jestem mamą, przez ten czas czytanie „fartuszka” zastąpiłam czytaniem postów innych mam- czy kupka mojego dziecka jest ok, czy temperatura 36,8 to już choroba itp.. Bardz cieszę się,że udało mi się przeczytać ten wpis, wzruszyłam się,przypomniałam sobie, że jest też On – i to nie tak ,że go zaniedbuję,albo on mnie, jest wspaniałym partnerem i ojcem. Po prostu przypomniałam sobie, że kocham go za te wszystkie drobne rzeczy jak spacer czy kolacja przyniesiona już do łóżka, bo nie chce mi się do kochanie iść.. I to faktycznie nie ma żadnego znaczenia czy mamy obrączki czy nie. Dziękuję, że jesteście

  3. Avatar

    Jak zwykle przeczytaliśmy z żoną jednym tchem…. bardzo mądry, seksowny i życiowy tekst….. my jesteśmy 10 lat że sobą i mam wrażenie że wiele waszych artykułów jest „O nas”😉….. błagam nie znikajcie już nigd na tak długo jak ostatnio.

  4. Avatar
    perelka86 Małgorzata

    Podobnie jak Ty, będąc małą dziewczynką miałam fantazje o ślubie niczym księżniczka z bajki. Życie jednak zweryfikowało to, że nie to jest najważniejsze. Tylko ukochana osoba, która cię wspiera, a gdy trzeba wesprzesz go w trudnych chwilach nawet poruszając niebo i ziemię w chorobie jak tylko można. Bo warto walczyć i się starać gdy znajdzie się wspaniałego człowieka o wielkim sercu, który jest troskliwy i czuły oraz szanuje mnie, to skarb – i nie ważne właśnie czy z obrączką czy z bez, ważne że jest z zaletami jak i wadami sie go akceptuje. Bo nie ważne czy jest mężem czy parnerem, kochankiem. W życiu liczy się szacunek do drugiego człowieka, a w dzisiejszych czasach to rzadko – ja w końcu trafiłam na wspaniałego mężczyznę, może kiedyś zostanie moim mężem, ale najważniejsze aby był jak najdłużej w moim życiu, bo te chwile z nim na spacerach, rozmowach, namiętnych pocałunkach czy wygłupach są piękne i aby wciąż były.

  5. Avatar

    Dla mnie ten tekst zabrzmiał jak rozstanie… albo przynajmniej jak podsumowanie. Mam skrytą nadzieję, że to nie uczucie między wami się wypaliło a tylko pisarskie zapędy. To co obserwuję tu od 3 lat na tym blogu jest naprawdę piękne.
    I napiszcie coś w końcu! Nie trzymajcie w niepewności!

  6. Avatar

    Fajna strona :) Jestem facetem i często widzę w komentarzach, że kobiety szukają sposobu jak przemycić te treści do swojego faceta.
    Macie może jakiś sposób aby podsunąć tę stronę kobiecie, która jest nieco spokojna :) Bo czasem jak facet coś zasugeruje to, że świnia :) …a jak sama by sobie poczytała to bardziej by się nakręciła na różne rzeczy :)

    Jak jej podsunąć tę stronę? :)

  7. Avatar

    Post ten pokazał mi, że mój partner mnie kocha. Nie zwracałam uwagi na te małe rzeczy, lecz czytając post każdy mi się przypomniał I zaczęłam się uśmiechać do ekranu telefonu, powtarzając sobie „jaka z ciebie szczęściara”. Piękny post.
    I mam pytanko, jaki to film, który opisujesz?

  8. Avatar

    Często w komentarzach tutaj kobiety piszą, że muszą podrzucać ten blog swoim partnerom… u mnie jest odwrotnie bo ja go znam już…. macie jakieś sposoby aby dyskretnie ta strona znalazła się na komputerze partnerki? :)

    • Avatar

      Otworzyć przy niej komputer i żeby ta strona była zminimalizowana, wejść w nią po prostu żeby wejść do internetu. Jak nędziesz miał otwarty chwytliwy tytuł to zapamięta i to sobie sprawdzi. Albo zapytać czy zna taką stronę jak bezfartuszka, bo czytałeś np. o kreatywnych pomysłach na walentynki. Możesz też wysłać jej któregoś mema, jest na nich link do strony ;)

  9. Avatar

    Zazdrość to brzydka rzecz no ale coz…zazdroszczę :(. Mam kogos kogo kocham i on tez kocha. Ale wszystko tak osłablo. Ja jestem pełna pqsji i wymagam duzo uwagi ale nie dostaje tego z pwodu jego teoretycznego przepracowania. Wykanczam sie :(( i mam wrazenie ze normalny facet dałby sobie uciac reke zeby zona byla taka chetna i gotowa na wszelkie fantazje…

  10. Avatar

    Chyba będę podrzucać ten tekst wszystkim najmądrzejszym z mojego otoczenia za każdym razem gdy słyszę ‚jesteście razem już tyle czasu, że powinniście być po ślubie!’.

Napisz komentarz