Pokaż, że jesteś mój

13

Wiesz co to znaczy, że jestem Twój? – zapytał, gdy w poruszałam się na nim lekko, w półmroku patrząc na mój prywatny cud. – Nie tylko to, że kocham się tylko z Tobą, jak teraz. Jestem Twój znaczy, że nie będzie nikogo innego. Będziesz tą, która kiedyś zgasi światło.

Pierwsze miesiące naszego związku były obłędne. Gęste, lepkie i nienasycone. Staraliśmy się nie afiszować z okazywaniem uczuć, ale i tak wyglądaliśmy jak zakochane szczeniaki, złaknione choćby przelotnych muśnięć czy gestów. Ekscytowało mnie to, że mogę wypić kawę z jego filiżanki, że na spotkaniu mogę zajrzeć do jego notesu, że tylko ja mogę zdejmować niewidzialne pyłki z jego marynarki. Drobiazgi mówiące światu: jesteśmy tylko dla siebie albo może dosadniej: On jest tylko mój. 

Takie dni zdarzają nam się do teraz, choć jest w nich już inna energia – pewność pary znającej się niemal na wylot, zakochanej, ale dawkującej namiętność. Wiemy doskonale jak się uwodzić i jak wysyłać sobie sygnały niewidzialne dla innych – na przykład wtedy, gdy jesteśmy w pracy i mimo wszystko nie chcemy wzbudzać nadmiernej sensacji.

I właśnie dziś, tuż przed tym zanim Drwal złożył mi „biurową” wizytę, obejrzałam w pracy etiudę, w której dziewczyna musi załatwić jakąś sprawę – typu udać się do lekarza czy pojechać po odbiór zamówienia, coś co zajmuje godzinę i nie wymaga większej analizy. Dziewczyna miała zły dzień, taki, w którym wszystko doprowadza do płaczu. Wychodząc z domu wrzuciła telefon do torebki, wzięła worek ze śmieciami, by po drodze je wyrzucić, a potem wsiadła do taksówki i podała kierowcy adres. W trakcie drogi wyjęła telefon i zobaczyła, że gdy paradowała z tymi śmieciami do kontenera dzwonił ktoś bardzo bliski jej sercu, kogo mogłaby przy odrobinie fantazji nazwać swoim chłopakiem. Nie chciała z nim rozmawiać w taksówce, bo jak pamiętamy – dzień nie należał do udanych, więc pomyślała, że oddzwoni, gdy wróci, po około 40 minutach. Tak też zrobiła, a raczej próbowała zrobić – bo chłopak, mimo jej prób, nie odebrał. Nie interesowało go ani to, czy załatwiła swoją sprawę, ani to, dlaczego nie odebrała. Interesowało go natomiast to, by w wiadomościach ją zwyzywać od kłamczuch, manipulantek i najgorszych krętaczek na świecie – bo przecież łatwiejsze od pytania jest wymyślanie własnych scenariuszy i usprawiedliwianie nimi nieuzasadnionej, bezsensownej agresji.

Dlaczego o tym piszę?

Bo słowa jestem Twój to coś więcej niż tylko piękne zapewnienie podczas seksu. To coś więcej niż przytulanki w kinie, trzymanie za rękę podczas przyjacielskich spotkań czy spacerów po mieście albo odwiedzanie się w biurze i przynoszenie ulubionej kawy. To wreszcie coś więcej, niż tylko słowa. Gdy facet – albo kobieta, bo płeć nie ma tu żadnego znaczenia – mówi: jestem Twój, to w jego głowie i sercu powinno wyświetlać się rozszerzenie tego zdania, które można moim zdaniem dokończyć następująco:

Jestem Twoim człowiekiem na tym cholernym popapranym świecie i cokolwiek się stanie, ja zawsze będę w stał w pierwszym rzędzie. Nie będę Cię oceniał, krytykował ani podnosił głosu dopóki nie poznam Twoim myśli i uczuć. Nie będę się domagał, by być zawsze najważniejszy, tylko sprawię, byś czuła, że nie ma ważniejszej niż Ty. Że możesz na mnie liczyć, możesz się mi wypłakać i możesz uwiesić się na mnie w barze jeśli zechcesz – bo jestem tu dla Ciebie i czuję, jak wielkie mam szczęście.

Nigdy nie rozumiałam ani kobiet, ani mężczyzn, którzy krzykiem i zaborczością próbowali narzucać swoją najważniejszość. Nigdy nie rozumiałam osób, które oceniają zanim wysłuchają drugiej osoby. Przecież nie da się zmusić człowieka do miłości, do szczerości, do lojalności. Nie można zmusić kogoś do tego, by akurat w tej chwili miał ochotę odebrać nasz telefon. Nie można zmusić, by naprawdę czuł się czyjś.

W tamtej chwili, gdy rozkołysana patrzyłam w zamglone oczy Drwala pomyślałam przez moment o tym, jak wielkim przywilejem i jak wielką odpowiedzialnością jest bycie jego kobietą. Bo nie chodzi przecież o ekscytację, że wow, taki facet wybrał własnie mnie! tylko o świadomość, że ten właśnie facet składa na moje ręce swoje serce, uczucia i marzenia – i że mój jeden niewłaściwy ruch może go tego wszystkiego pozbawić. Że bycie jego kobietą to obietnica zaopiekowania, wysłuchania i chronienia go przed całym światem. Że po prostu nie mogę go zawieść.

I my to wiemy, drodzy Panowie.
I nie musicie nas do tego przekonywać ani krzykiem, ani siłą.

Komentarze13 komentarzy

  1. Czytając ten wpis łzy napłynęły mi do oczu. Ja odnalazłam już swojego mężczyznę i wiem, że to ten właściwy. Ten wpis spowodował, że teraz już wiem jak nazwać towarzyszące mi uczucie. Dziękuję Ci.
    Tworzycie wspaniałą parę i życzę Wam dużo miłości.

  2. To będzie chyba mój ulubiony Twój wpis, Alicjo…
    Odczytałam go cicho, dla siebie, a potem na głos, dla Nas obojga…
    Spojrzałam w jego oczy i zobaczyłam w nich… zrozumienie.
    Oboje Nas wzruszył…

    Dziękuję. Dziękujemy…

    K&K

  3. Kiedy zaczelam czytać waszego bloga byłam sama, ale wasz związek dawał nadzieje, że istnieją jeszcze w tych czasach prawdziwe uczucia i emocje. Dziś już mam moją miłość i kiedy czytam wpisy tego typu doceniam to jeszcze bardziej. Dziękuje za posty pisane od serca ze szczerością bez lukrowej otoczki, uwielbiam was ! :)

  4. ależ piękny wstęp, zresztą cały wpis jest taki nostalgiczny, refleksyjny. Uwielbiam Wasze posty. Cudownie jest znać to uczucie i posiadać tą pewność o której piszesz.

  5. Nie płacze przy byle okazji, zwykle zaciskam zęby i nie płacze, jestem przecież twarda kobieta. Ale teraz znowu łzy nieposłusznie lecą ciurkiem i nie chcą sie mnie słuchać , zreszta nie pierwszy raz, nie pierwszy raz odkąd trafiłam jakieś 2 tyg temu na Wszego bloga . To wyznanie które opisujesz jest jak przysięga małżeńska a nawet więcej, zdecydowanie wiecej. Płacze bo to uczucie bezsilności i żalu jest okropne. Ja po kilkunastu latach bycia razem , pod czujnym okiem terapeuty (gdy staraliśmy sie rozwiązać nasze problemy ) usłyszałam : terapeutka mówi : proszę np czasami zaskoczyć żonę i zrobić jej śniadanko .Moj men: Ale ja nie wiem co ona lubi .
    I mimo wielu innych mniej lub bardziej przykrych epitetów które usłyszałam na moj temat, to krótkie zdanie dźwięczy mi w uszach cały czas, nie moge go zapomnieć , wymazać choć cały czas próbuje .
    Kochajcie sie wiec tak i szanujcie po wieki wieków . Obiecuje ze juz nie będę więcej pisac takich smutków ,komentarzy, popełniłam nawet osobistego maila do Was ale rozumiem ze macie ich tysiące takich i odpowiadać na wszystkie nie sposób..
    Jesteście Piękni,

  6. Wzruszyłam się. Mnie tez powierzono czyjeś serce i staram sie nie zawieść, być wsparciem i ostoją, zapewnieniem, że mimo wszystko…. jestem i będę

    A Wy jesteście wspaniali :*

  7. Hmmm, doskonale rozumiem tą dziewczynę. To smutne ale tak jest. Ja też nie mogę nigdzie wyjść i nic zrobić bo jest kilkanaście telefonów, a jak nie słyszę i nie odbiorę to są niezbyt cenzuralne smsy a jak oddzwonię to też się nasłucham. W „żartach” przez łzy śmieję się że jestem niewolnicą która bez zgody pana nie ma prawa nic zrobić. Przyzwyczaiłam się do tego i unikam zapalnych sytuacji tzn. odizolowałam się od ludzi. A na początku też zapewniał że kocha, nadal tak twierdzi. Czytając Was kiełkuje nadzieja że może być lepiej. Że miłość to nie kontrola, obelgi, szantaż emocjonalny i wynajdywanie powodów do poniżenia. Może kiedyś będę mogła powiedzieć że jestem szczęśliwa a słowa „jestem Twój” będą odzwierciedleniem tego co Wy napisaliście.

    • Jeżeli ktoś do ciebie pisze niecenzuralne sms i nie odnosi się z szacunkiem to jaki jest sens tkwić w takim związku? Nawet jeżeli go kochasz to nie pozwalaj mu na to. Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś kto o Ciebie zadba. Czasami lepiej być samemu niż tkwić w nieszczęśliwym związku. :))

  8. Uwielbiam czytać Wasze opisy tej romantycznej bliskości, tego jak dbacie o to, by druga osoba zawsze wiedziała, że jest kochana <3
    A tak z innej beczki to kiedy premiera książki? :D

  9. „Bo słowa jestem Twój to coś więcej niż tylko piękne zapewnienie podczas seksu..” piękne … popakałam się…bo już nie mam faceta.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter