Porwane rajstopy i nieskończona sprawa

2

Dawno nie było tutaj porwanych rajstop (tak, wiem, jest aktualnie trochę za gorąco na takie rzeczy) i historii, po których Panie myślą o potężnej sile sugestii, a Panowie zastanawiają się skąd biorą się te dziwne gesty ich partnerek, sugerujące możliwe problemy z plecami.

Nie będę przedłużał, bo w tytule obiecałem drapieżną historię, zatem do dzieła. Drapieżność nie oznacza ostrych pazurków, ale w tej historii mogą mieć one istotną przewagę. W przypadku braku takowych, polecam zaopatrzyć się w nożyczki lub dyskretny nożyk (może być nawet taki do listów :P ).

Z racji tego, że jest to historia oparta na faktach, umieścimy ją w czasie. Sprawa wydarzyła się kilka dni temu. Było trochę chłodniej (zapraszam do prognozy pogody, jeżeli potrzebujecie określić dokładny dzień), na tyle, że strój Alicji nie bardzo mnie zdziwił. Była ubrana w trochę przykrótką (jak na jej codzienne standardy) spódnicę, a na nogach miała równie nietypowe wzorki. Skraj wzorków i krawędź spódnicy bardzo do siebie pasowały. Byłem wręcz pewny, że Alicja z premedytacją i swoją dokładnością, bardzo długo i rozmyślnie tak dobierała te długości, aby nie było niedomówień, a pozostało wiele domysłów. Oczywiście mówię o typowych męskich domysłach, pod tytułem: „co też znajdę wyżej”.

Obrazek spódniczki i wzorków, które tańczyły na wysokości mojego wzroku pochłonął mnie na dłużej. Nie tyle nawet chodziło o wspomniane domysły, co o brzęczące z tyłu głowy pytanie „skąd znam te wzorki?”. Widok nie pozostawiał wątpliwości, strój nie był przypadkowy, a uporczywe szukanie czegoś na półce z książkami, które po ostatnim poukładaniu tematycznym, alfabetycznym i kolorystycznym, nie zdążyły się nawet lekko zakurzyć… było pretekstem. Pozostawała kwestia, czy powód ten sprawdzić sięgając ręką, czy słowem?

Sprawę w swoje dłonie (może nie dokładnie) wzięła Alicja. Usiadła elegancko na poręczy sofy eksponując swoje zgrabne kolana, dodatkowo ozdobione sugestywnymi wzorkami, powodującymi,… że wzrok niezmiennie sam się podnosił i biegł w stronę krawędzi krótkiej spódnicy, która rozlała się na jej udach i poręczy. Głód w moim spojrzeniu musiał być na tyle wyraźny, że podążyła za nim przyglądając się swoim kolanom, po czym mówiąc coś o poszukiwanej książce (ta… akurat) chwyciła obiema dłoniami za krawędź spódniczki i niby w roztargnieniu ją uniosła, wygładziła i spojrzała mi figlarnie w oczy.

W jednej sekundzie sprawa stała się jasna. Znałem doskonale te wzorki ze zdjęcia. Zdjęcia, które otrzymałem już na tyle dawno, aby trochę o nim zapomnieć. Była to pewna zakurzona już historia, na pewno bardziej zakurzona niż nasze książki, które z takim skupieniem chwilę wcześniej przeszukiwała Alicja.

Któregoś dnia, akurat wtedy musiałem być w biurze na jakiś hiperważnym spotkaniu, która było klasycznie bez sensu, Alicja przesłała mi swoje zdjęcie. Znowu klasycznie, to jej specjalny talent, trafiła z tym zdjęciem w moment. w którym akurat opowiadałem o jakichś „superważnych” rzeczach. Zdjęcie było na tyle intrygujące, że moją kwestię na spotkaniu skróciłem do minimum.

Alicja przesłała mi zdjęcie swoich pięknych nóg i… noża. Po chwili przyszło kolejne, gdzie spódnica  była trochę wyżej odsłaniając więcej wzorków. Kolejne zdjęcia opowiadały poklatkowa historię, jak powoli, metodycznie i precyzyjnie znika spódnica, w rajstopach pojawia się najpierw mała, a potem całkiem przyjemna metodycznie i precyzyjnie wycięta dziurka. Kolejne zdjęcia były jeszcze ciekawsze. Historia urywała się pytaniem.  „O której dziś wracasz, bo nie mogę znaleźć swojej bielizny?”.

Wtedy wróciłem szybciej niż zamierzałem, zaopatrując się po drodze w ulubione danie Alicji, tak aby nie tracić za wiele czasu na niepotrzebne gry wstępne i zabawę w kuchni. Gdy wpadłem do domu, po rajstopach nie było śladu, ale nie zaprzątało to wtedy mojej głowy.

To ważne, niezadane wtedy pytanie wróciło jednak teraz. Zapytałem, dlaczego porwała takie rajstopy SAMA. Alicja w typowy dla siebie sposób przewróciła oczami i z pełną otwartością odpowiedziała, że przecież porwała tylko trochę, żebym mógł potem to dokończyć i nie mam co kręcić afery… Więc afery nie kręciłem. Nie miałem powodu, nie miałem ochoty i przede wszystkim nie miałem czasu. Siedziała przede mną piękna Kobieta, z figlarnym uśmiechem na ustach. Czas zabrać się do pracy…

Historia skończyła się tak, że rajstopy naprawdę zostały porwane. Niestety te wzroki towarzyszyły nam ostatni raz, nad czym trochę już ubolewam. Zagubionej bielizny Alicji nie udało nam się wtedy odnaleźć (przyznaję, że nie szukaliśmy), za to następnego dnia budzik zadzwonił zdecydowanie za wcześnie… ale to już inny dzień i inna historia.

No i na koniec podsumowanie oraz morał, tym razem dla Panów. Drodzy Panowie, jak wasza Pani „wysyła do was sygnały” lekko sugerując, ubierając się specjalnie dla was, albo nawet tylko wysyłając trochę mniej oficjalne zdjęcia, po prostu nie pytajcie, czy „bolą Cię plecy”, bo nie bolą… ale was mogą zacząć od spania na sofie w salonie ;)

Bolą Cię plecy?

Avatar

Komentarze2 komentarze

  1. Avatar

    Drwalu,kocham!
    Niby wszyscy faceci myślą tylko o jednym, a jak ich kobieta daje im jednoznaczne sygnały oni nagle głusi i ślepi 😉
    Pozdrawiam was gorąco!🥰

    PS Alicjo ponawiam pytanie po raz 1736539294, gdzie Ty go znalazłaś?

Napisz komentarz