Praca, usta i toporek czyli… obciąganie w biurze

4

Znacie pewnie doskonale takie dni, gdy czas się wlecze, kawa nie działa, a na liście zadań strasznie ciężko znaleźć początek i koniec… generalnie wszystko stoi. Wtedy w drzwiach staje też ona.

Nie pracujemy razem, ale też nie pracujemy bardzo daleko od siebie, więc zdarzają się takie dni, że gdzieś tam zabłądzimy w swoje okolice. Alicja potrafi wpaść do mnie na pączka, bo akurat wraca z jakiegoś spotkania, z nadzieję że dziś znajdziemy idealne nadzienie… pączka. Mi równie często zdarza się wpaść do niej na małą czarną, a że nie słodzę, Alicja często wciska we mnie swoje… ciasteczko.

Pretekstem może być wszystko – zapomniane drugie śniadanie, przypadkowa wyprzedaż w okolicy, czy zapomniana…

Ładowarka

Gdy staje w drzwiach mówiąc swoim słodkim głosikiem, że zapomniała ładowarki, a jej telefon właśnie robi „pik, pik”, nie mam innego wyjścia jak odsunąć się lekko od biurka, spojrzeć na nią i powiedzieć „weź sobie”- odsuwając się jeszcze troszeczkę. Nie ściągając szpilek wskakuje więc pod biurko… i tutaj urwę naszą historię ;)

Ale opowiem wam, jak nie wzbudzając zbyt dużego zainteresowania, skończyć ten temat. Przede wszystkim szczęściu trzeba trochę pomóc, więc musisz schować jej ładowarkę lub zabrać ją ze sobą ;) Warto też zatroszczyć się o właściwe otoczenie. Idealnie, gdy Twój pokój czy boks należy tylko do Ciebie, ale nawet wtedy warto zatroszczyć się o właściwe osłonięcie Twojej Pani przed przypadkowymi przechodnimi i zbłądzonymi owieczkami. Tutaj sam wysil trochę mózgownicę i coś wymyśl… Oczywiście zadbaj o to, aby pod biurkiem faktycznie była ładowarka ;)

Gdy Twoja Pani trafi już w pułapkę, lekko opuść krzesło, usiądź wygodnie w rozkroku i wsuń się maksymalnie pod biurko. Zapewni to iluzoryczny komfort i minimum intymności Twojej Pani, która właśnie… szuka ładowarki do telefonu.

Praca usta i toporek, czyli obciagąnie w biurze

Co robi Pani? Otóż Pani, gdy już znajdzie swoją ładowarkę, orientuje się, że trafiła w sugestywną pułapkę. Powinna zatem po cichu rozpiąć Ci spodnie i jeżeli to możliwe zsunąć je na tyl,e aby nie wzbudzić podejrzeń. Potem zacząć zabawę. Nie możecie szaleć, wiec to musi być zrobione dyskretnie. Idealnie sprawdza się w takiej sytuacji dłoń Pani na toporku i dużo lizania.

Jako facet zapominasz o jej włosach, w które możesz wsunąć palce. Skup się na tym co masz przed sobą. Musisz patrzeć na ekran, możesz przygryźć lekko język lub wargę, aby twoja twarz pozostała surowa i niezmienna. Żadnego sykania czy niepotrzebnych dźwięków. Otwórz najnudniejszy dokument jaki masz do zrobienia lub weź kartkę papieru i zacznij sobie notować, najlepiej plan tego jak odwdzięczysz się swojej Pani, gdy wpadniesz na małą czarną a ona będzie akurat prowadzić ważną rozmowę telefoniczną. Wtedy to Ty będziesz szukał swojej ładowarki.

Wracając do Pani. Pani powinna robić to po cichu, ale powinna pamiętać, że ma obie wolne ręce (ładowarka, skoro się znalazła to już się nie zgubi, można ją spokojnie odłożyć), język oraz mało miejsca. Sugeruję zatem najpierw zaostrzyć toporek dłonią i – jeżeli jest miejsce – językiem lekko go ssąc. Gdy będzie gotowy, jedna ręka ląduje pod jego jajeczkami (bez ściskania) druga na toporku i lekko się przesuwa góra dół, a język w tym czasie wykonuje swoją pracę na samej górze. Staraj się nie ruszać za bardzo głową bo po pierwsze łatwo o wypadek, po drugie to może być słychać…
A gdy już skończysz poszukiwania ładowarki, niestety ze względu na okoliczności i możliwości pozostaje tylko połknąć i dyskretnie wyskoczyć spod biurka, jeszcze dyskretniej poprawiając ubranie.

Podpowiadam, że zamiast ładowarki możecie szukać np. ołówka, kluczyków, czy nawet… albo nie ;)

Jeżeli taka mało komfortowa wersja was nie urządza, to przejdziemy teraz do klasy premium, czyli:

Metoda na Panią kierownik

Zdarza się tak, że osuwająca się ze zmęczenia Alicja wpada ostatkiem sił do biura i mówi, że miała strasznie wyczerpujące spotkanie… co zazwyczaj oznacz,a że była w okolicy wyprzedaż… cóż, to też spotkanie, ale w bardziej materialnym otoczeniu ;) Zatem zmęczona Alicja wpada do biura i twierdzi, że już nie wytrzyma i musi usiąść. Jako urodzony dżentelmen zrywam swój tyłek z wygodnego fotela i ofiarnie pomagam jej na nim spocząć. Zaczyna się rozmowa, może znowu o ładowarce, porannych kanapkach lub jakieś drobnej przysłudze, którą jakimś cudownym sposobem jest mi winna…

Zazwyczaj siadam na brzegu biurka, tuż obok mojej Alicji i lekko dotykam ją nogami… gdy rozmowa się toczy, przesuwam się trochę bliżej, aby w końcu znaleźć się naprzeciw niej w lekkim rozkroku, tak aby swoje zmęczone nogi mogła swobodnie schować pod biurko. Patrząc jej w oczy rozpinam swoje spodnie… Ona z lekkim niedowierzaniem rozgląda się na boki. Takie „zmęczone” wizyty odbywają się późno, wiec całe biuro zazwyczaj zdążyło się już ewakuować… (jak mówiłem – szczęściu trzeba pomagać ;). Alicja spogląda na mnie i pyta ciągle z niedowierzaniem – „co ty robisz?”.

Zatrzymuję się, patrzę na jej lekkie podniecenie, może to strach, może lekkie zdenerwowanie… „tęsknię, nie widzisz?” – odpowiadam. Dalej historia już biegnie swoim torem ;)

Na koniec jednak, ponieważ wiem, że nie wszyscy mogą cieszy się swobodą własnego pokoiku, czy też nawet boksu, podpowiem lub przypomnę, że zawsze pozostaje opcja na…

Pomylone drzwi

… do pustego pokoju szefa, toalety, zaciętej windy lub schowka na firmowe szpargały. Zwłaszcza w tym pierwszym wariancie adrenalina zapewniona jest już w momencie przekroczenia progu.

W każdym z tych wariantów uniwersalną prawdą jest – minimum wysiłków, maksimum efektów. Czyli nie zrzucacie z siebie ubrań, a raczej „udostępniacie” to, co wymaga bieżącego zaopiekowania się przez Panią, dlatego wariantem może być nawet „zacięta” winda, jeżeli potraficie ją skutecznie i na krótko zaciąć gdzieś na wyższych piętrach budynku.

A zatem… miłej pracy! Wykonujcie ją efektywnie i efektownie… ;)

PS. Alicja podpowiada, że po takiej wizycie, już z ładowarką, raczej nie poleca kawy – bo robi się nagle bardzo gorzko. Lepiej napić się wody, zielonej herbaty lub np. soczku porzeczkowego ;)

Komentarze4 komentarze

  1. Tekst dobry a nawet bardzo dobry, jeśli para pracuje razem. W innym przypadku nie polecam stosować wskazówek Autora. Skoki w bok kończą się płaczem, prędzej czy później. Pozdrawiam

    • Przemo, a dlaczego zakładasz że kobiety bez Twojej wskazówki poleciałyby obciągać komu popadnie? My mamy swoje własne rozumy, a takie protekcjonalne uwagi jak Twoja są na maksa słabe. Może poproś Drwala, żeby pod każdym tekstem o minetach dopisywał, żeby „nie lizać obcych kobiet, zwłaszcza zajętych, bo to się kończy płaczem”?

  2. Wpis bardzo u mnie na czasie :) tydzień temu nudzac się w pracy przez cały dzień, pisałam z moim lubym sprosne smsy podczas których ustaliliśmy, że wpada do mnie po zamknięciu sklepu. Zaszylismy się w przymierzalni i najpierw go przelecialam na jeźdźca a później on związał mi ręce krawatem (sklep z garniturami) i wypieprzyl moje usta. Kolejne wizyty już zapowiedziane ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter