Przedwczesny wytrysk, poradnik dla Pań

10

Gdy siedzieliśmy sobie ostatnio z Alicją, racząc się powolną rozmową o niczym, temat „zsunął” nam się na Panów potocznie nazwanych Szybkimi Bilami. Jak przystało na omawiany temat, wymiana zdań była błyskawiczna, a do wniosków doszliśmy w mgnieniu oka… posłuchajcie ;)

W naszej krótkiej dyskusji doszliśmy do wniosku, że normalny facet ma dwie twarze (spokojnie Panowie… już dodaję) – co najmniej dwie twarze ;) Zależnie od aktualnych potrzeb swoich i partnerki jest albo szybkostrzelnym rewolwerowcem albo delektującym się smakoszem. Oczywiście im większa symbioza tych dwóch postaci, tym zdrowsza relacja, ewentualnie większa schizofrenia ;) Ale o ideałach za chwilę.

Wyjaśnijmy rewolwerowca. To facet, który potrafi szybko, bez zbędnego myślenia, wyjąć, strzelić i… no właśnie, z przeładowaniem jest już problem. Bycie rewolwerowcem nie potwierdza również celności… a wręcz można zaryzykować twierdzenie, że przeciętny rewolwerowiec rozleje zanim doniesie, a jak już ma donieść to trzeba przeładować…

Przedwczesny wytrysk, poradnik dla Pań

Smakosz z kolei to facet, który układa, ogląda, liże, dotyka, drażni, już ma ugryź… ale nie gryzie, bo mu szkoda. Taki wiecznie gotujący kucharz, który tuż przed dojściem… potrawy, wyłącza palnik, aby posłodzić, posolić, popieprzyć (no dobra, to ostatnie już rzadziej ;)- generalnie nawet najbardziej zdystansowane danie główne doprowadzić może do furii i konsumpcja zmienia się w wulkan pytań. Wyobrażacie sobie jak smutny jest ten głosik zarumienionego udka, które pyta: „Polizałeś mnie, dotykałeś mnie, podgryzałeś mnie… dlaczego do cholery mnie nie zjadłeś?” A potem te kolejki u psychologów… Rozumiecie Panowie? Czasami trzeba skończyć to co się zaczęło… ;)

Idealny balans to rewolwerowiec smakosz, który liże, całuje, kąsa, doprawia, podgryza, a na koniec przykłada swoje Magnum 44 i obrywa głowę… bez żalu, bez pytań.

Skoro mamy już tło naszej rozmowy oraz podstawowe założenia, czas zająć się skrajnościami. Dziś na warsztat idą rewolwerowcy. O bardzo szybkich Panach pisałem już kiedyś. Zajrzyjcie do tekstu o sprinterach, gdzie próbuję zmierzyć się z przedwczesnym wytryskiem. Był to raczej poradnik dla Panów. Dziś czas na Panie, czyli dania główne w naszej rozmowie.

Drogie Panie, przede wszystkim jeżeli macie przy sobie faceta z wielkim coltem, jednak z małym defektem, który powoduje, że zanim wyjmie to strzeli, nie martwcie się. Trzeba trochę nad nim popracować, zwłaszcza nad jego cynglem… Od czego zacząć? Od uświadomienia sobie że…

1. Każdemu się zdarza

Pamiętacie tę scenę z filmu Wilk z Wall Street? Nie… nie tę ze zdemolowanym hotelem, świeczkami w tyłku itd. aczkolwiek była całkiem inspirująca… chodzi mi o tę, gdzie nasz Wilczek trafił na Panią, której sam widok powodował, że potem wystarczyło mu kilka sekund… mniej niż zdjęcie bielizny. Rozumiecie? Raz do roku każda broń sama strzela, więc jeżeli takie coś zdarza się sporadycznie, należy tylko pogratulować sprawności, chwilkę odsapnąć i zabrać się poważnie do rzeczy.

Broń może strzelać częściej sama, gdy Twój facet rzadziej jej używa lub co gorsza częściej jeździ na ręcznym, a tu nagle spotyka siódmy cud świata… dajcie mu wtedy szansę na rehabilitację, a jak trzeba to trochę po łapach, gdyby chciał wrócić do samodzielnych, zbyt częstych zbaw toporkiem.

2. Gdy zdarza się częściej

Wtedy warto zainteresować się trochę bardziej zwyczajami waszego faceta. Po pierwsze odstawić wszelkie szybkie formy dojścia, czyli firmy z kategorii XXX, wieczorne samodzielne ręczne ostrzenie toporka. Nawet jeżeli mówi, że to trening, to niech potrenuje patrząc na Ciebie.

Idealną metodą jest stop & go – czyli patrząc na swoją Panią, przy niej Pan bawi się sobą, ale gdy jest na skraju, zatrzymuje się. Czeka, a potem rusza raz jeszcze. Nie dość, że Pan się wytrenuje to miedzy wami pojawi się coś więcej… może nawet coś więcej poza ciekawą rozmową.

Alternatywą dla tej metody jest wash & go… czyli zamiast ręki faceta pojawiają się usta jego Pani. Ta metoda jednak wymaga pewnej wprawy i na początku należy przygotować się na małe falstarty.

3. Gdy to jednak nie przechodzi?

Cóż, powodów może być więcej – jakieś małe zaburzenia zdrowia, zła kondycja, dieta lub bardziej oczywiste, jak to, że Twój pan nadal jeździ na ręcznym. Co na to pomaga? – ćwiczenie o nazwie „rozmowa”. Dlaczego? Bo jeżeli tego nie poukładacie, to wasze oczekiwania zaczną się rozmijać, cierpliwość zacznie się kończyć i zacznie pojawiać się frustracja… a od frustracji już tylko krok do bardziej radykalnych rozwiązań.

Jak zacząć taką rozmowę? Wprost, szczerze i przede wszystkim… czule. Jak już kilka razy mówiłem, facet to wbrew pozorom delikatne zwierzę, zwłaszcza gdy mówi się o jego stalowym magnum 44. Warto zachować dużą ostrożność, ale też mówić wprost. Werbalizacja oczekiwań i szczerość powinna rozwiązać dużą część problemów.

Ewentualnie zostaje zawsze lodzik przed, chwilka odpoczynku i jazda bez trzymanki… to lepsze niż kłótnia ;)

4. Gadżety pomagają?

Osobiście uważam, że nie. Gadżety sprawdzą się, gdy chcecie poszaleć, poeksperymentować, ale raczej nie pokładałbym wielkich nadziei w pierścieniach, magicznych maściach i tabletkach na szybkostrzelność. Pomoże doraźnie, a długoterminowo nie rozwiąże problemu, bo albo zbankrutujecie, albo skończy się wątroba waszego faceta. Lepiej wrócić do punktów powyżej.

5. Rozmowa – ale niezbyt często…

Tak Drogie Panie, wyrzuty, popularne trucie, gadanie o tym cały czas spowoduje, że wasz facet albo naprawdę uwierzy, że ma problem, albo przestanie was słuchać. Wyluzujcie, dajcie mu żyć, przypominajcie o swoich potrzebach, ale niech ten temat nie pojawia się codziennie, niech nie pojawia się częściej niż miłe słowa, gesty i inne ważne rzeczy, które pokażą mu, że nie chodzi tylko o to, że za szybko strzela. Wprost – nie trujcie mu za bardzo tyłka – powtórzę jeszcze raz – facet to delikatne zwierzę, zwłaszcza jeżeli mówicie o jego toporku.

Warto pamiętać, że większość takich problemów zaczyna się w głowie… więc po prostu bądźcie delikatne.

6. Opcją zawsze jest… lekarz

Gdy jednak wasze rozmowy zawodzą, problem pojawił się nagle i trwa bardzo długo, facet jest szczery i się stara, a więc widać, że mu zależy… weź go za rękę i zaprowadź do lekarza, bo to może być poważniejszy problem niż tylko nadmiar filmów XXX i jazda na ręcznym.

A już niedługo zajmiemy się smakoszami, czyli Panami, którzy dla odmiany skończyć nie mogą…

Komentarze10 komentarzy

  1. Z niecierpliwością czekam na kolejny test, o „smakoszach”, bo ja akurat mam z chłopakiem ten drugi problem :)
    Bardzo fajny tekst! Szczerze mówiąc jestem już troszkę uzależniona od czytania was :p
    Miłego wieczorku ;*

  2. Są niestety tacy mężczyźni,
    Którzy zamiast kobiety , relacji -wybierają ręczny i panny w JPG.
    Jest to prostsza metoda załatwienia swojej potrzeby rozładowania napięcia. …
    Ile lat byście Panie zdierżyly taki związek?

    • Problem z porno też już przerabialiśmy w naszym związku. Powiedziałam mu wprost, że nie lubię jak ogląda te filmy, bo wtedy w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Zaspokoił się, a ja czułam się jak powietrze- niewidoczna, nic nie znacząca . 😞 On nawet nie zwracał uwagi, że coś jest nie tak. Dopiero jak szczerze powiedziałam mu jak się czuję, rzucił to. Na szczęście jestem dla Niego najważniejsza i wybrał mnie. 😍 Doceniam to, bo wiem, że filmy XXX bardzo uzależniają i było mu trudno zrezygnować z tego dnia na dzień. Ale to bardzo uzdrowiło nasz związek. 😃

  3. Czy całkowite zaprzestanie jazdy na ręcznym będzie dobrym pomysłem? Jestem dość słabo doświadczony i ze stosunku na stosunek jest lepiej. Jak narazie próbujemy z lodizkiem przed i pomaga :) ale czy jak przestane ostrzyc toporka do pikantnych opowieści mojej pani (zdarza się nawet kilka razy w tygodniu) to będzie jeszce lepeij? Tylko dodam że na zbliżenie mamy możliwość tylko raz/dwa w miesiącu.

    • Drwal

      John, powiem wprost – niekoniecznie. Masturbacja, ale nie na czas, taka z zatrzymywaniem się, może bardzo czasami pomóc.

  4. U nas był taki problem. Trwało to prawie rok. Albo był błyskawiczny seks albo w trakcie toporek robił się miękki. Myślałam wtedy, że to ja robię coś źle lub już nie podniecam mojego Drwala. On też nie umiał wyjaśnić o co chodzi. To był ciężki okres 😔. Okazało się, że wina leżała po stronie leków na nadciśnienie. Lekarz przepisał mu nieodpowiednie do wieku, których efektem ubocznym było osłabienie erekcji. Dodam, że miał wtedy 24 lata, a leki były przeznaczone dla osób po 60 i zawale serca. 😒 Po zmianie na inne wszystko wróciło do normy i teraz mam prawdziwego smakosza. 😊

  5. No cóż… z niecierpliwością czekam na tekst o smakoszach. Mój pierwszy chłopak był egoistycznym sprinterem, przez co kompletnie zraziłam się do seksu. Mój aktualny jest długodystansowcem, co czasami mnie przeraża, bo nawet szybki numerek może trwać do pół godziny. Nie zmienia to faktu, że jest też smakoszem, który na całe szczęście wgryza się tam, gdzie i kiedy trzeba. Zapomniałam dodać, że jestem szczęśliwa w tym związku i nauczenie mojego Drwala paru rzeczy dało nam obojgu frajdę (nie ukrywam, w sumie to go rozdziewiczyłam) :D

  6. A ja tak z perspektywy dziewczyny zaczynającej dopiero swoje łóżkowe podboje i mój partner podobnie ;)
    Ciekawi mnie jedna rzecz… Wiele osób powtarza, patrząc na własne doświadczenie, że na początku dość krótki stosunek (ze względu na szybkie kończenie mężczyzny), to normalne. Jednak ciekawi mnie jak to wyglądało u Drwala. Czy na początku wszyscy są krótkodystansowcami czy niektórzy od razu bez przebiegów lecą maratony?

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter