Przygodny seks jednej nocy

25

To, że ja i Drwal czegoś nie robimy, nie oznacza, że to nie istnieje – mam tu na myśli seks grupowy, orgie i orgietki, trójkąty i inną geometrię, a także temat dzisiejszego wpisu – przygodny seks. Osobiście nie wyobrażam sobie, by w tym momencie mojego życia (i mam nadzieję, że ten moment potrwa aż do końca), gdy jestem szczęśliwą kobietą fantastycznego faceta, temat seksu jednej nocy w ogóle mnie dotyczył. Wiem jednak, że jeśli jest się samotną kobietą – czy też samotnym facetem – pobudzoną erotycznie przez nasze gorące wpisy, to przypadkowe wyjście na imprezę może się skończyć równie przypadkowym seksem ;) Jak więc to zrobić, by potem nie żałować?

Przygodny seks jednej nocy

Musisz wiedzieć: po co

Jedni chodzą na imprezy po to, by po prostu znaleźć kogoś chętnego na jednorazowy seks, a inni idą z zamiarem potańczenia, a nad ranem orientują się, że stało się więcej, niż początkowo planowali. Jedni wychodzą z założenia, że przygodny seks jest idealną okazją do eksperymentów i poznawania własnych potrzeb, a inni decydują się na niego wyłącznie pod wpływem – i drinków, i namowy potencjalnego partnera. Nie jestem tu oczywiście po to, by oceniać kogokolwiek z was – niech każdy kieruje swoim życiem tak, by to jemu było dobrze ;) Chodzi mi raczej o zwrócenie uwagi na jeden istotny problem: jeśli wiesz, że „to tylko seks”, to oszczędzisz sobie złudzeń, wyrzutów sumienia, moralnego kaca i przede wszystkim – zaburzenia samooceny.

Przypadkowy seks nie powinien być formą terapii na złamane serce czy też udowadnianiem sobie, że jest się atrakcyjnym. Nie. Jeśli jesteś zwyczajną, ciepłą, marzącą o choć trochę romantycznej miłości dziewczyną (lub oczywiście facetem!), to po takiej jednorazowej przygodzie możesz czuć się wykorzystana, zraniona albo mówiąc wprost: tania. I nie chodzi o to, że taka jesteś! Chodzi o to, że możesz tak się poczuć, bo przygodny seks jest sprzeczny z tym, co masz w sercu i głowie.

To nie oznacza jednak, że seks jednej nocy nie może być ekscytującym przeżyciem, które przez całe życie będziesz wspominać z diabelskim błyskiem w oku ;) Jest przecież wiele osób, które traktują jednonocne szaleństwa jako sposób na rozładowanie emocji, podniesienie poziomu endorfinek i ogólną poprawę nastroju. Nie myślą o związkach, lubią seks, a przy tym uczciwie stawiają sprawę – z czym wiąże się kolejna kwestia:

Najważniejsze: nie ranić

Jesteśmy dorosłymi ludźmi, a dorośli ludzie powinni być odpowiedzialni za swoje zachowanie. W ten wybitnie pedagogiczny sposób staram się właśnie powiedzieć, że jeśli jesteś atrakcyjną laską i na przykład postanowisz wykorzystać zakochanego w sobie faceta, to nie jesteś miłym człowiekiem ;) A zupełnie serio – zanim pójdziesz z kimś do łóżka po prostu sprawdź, czy on wie, co robi, bo na tym świecie jest mnóstwo niewinnych dziewcząt, zagubionych chłopców lub po prostu totalnych popaprańców – i lepiej nie mieć ich potem na sumieniu.

Dlaczego o tym piszę? – bo sama znam kilkanaście takich przypadków. Dziewicę, która porzucona przez chłopaka postanowiła przeżyć swój pierwszy raz z przypadkowo poznanym gościem, byle tylko „zemścić się” na byłym. Chłopaka, który był tak zakochany w swojej koleżance, że dosłownie marzył o tym, by ona się upiła i zechciała go wykorzystać. Te historie można mnożyć w nieskończoność. Wyobrażacie sobie jaką krzywdę można wyrządzić takim osobom? A wyobrażacie sobie, jaką krzywdę oną mogą zechcieć potem zrobić wam? To skoro wiecie, przejdźmy do ostatniego punktu:

Bezpieczeństwo

Po pierwsze – zwykłe bezpieczeństwo, a więc zdrowy rozsądek, dzięki któremu nie staniecie się ofiarą psychopatycznego pogromcy łatwych okazji. Wiem, że brzmię teraz jak jakaś ciotka-klotka, ale szczerze zależy mi na tym, by seks, nawet jednonocny, kojarzył się zawsze z czymś pozytywnym. Nie szukajcie więc uniesień za wszelką cenę, nie dawajcie się prowadzać po ciemnych zaułkach, a na wszelki wypadek kupcie sobie jakiś mały gaz ;) W najlepszym razie pośmiejecie się z moich paranoidalnych porad, w najgorszym – lepiej nie skończę tej myśli.

Po drugie – antykoncepcja. Nie piszemy tu o niej za wiele, bo to bardzo indywidualna sprawa (choć pewnie niebawem wrzucimy o tym oddzielny wpis), ale w przygodnym seksie trzeba sobie uświadomić jedno: jeśli nie chcesz mieć poczucia (i konsekwencji!), że spałeś z połową swojego miasta – włóż sobie do portfela gumkę i noś ją jak talizman na wampiry. Nieważne, czy używasz tabletek, czy stosujesz cokolwiek innego lub czy nawet masz problemy z płodnością – nie boimy się teraz dzidziusia, tylko zarażenia czymś wyjątkowo nieprzyjemnym. W stałym związku wiesz przynajmniej czego możesz się spodziewać – w przygodnym seksie raczej nie liczyłabym na to, że partner będzie miał przy sobie aktualne zaświadczenie o braku wenerycznych zagrożeń ;) Tak więc najpierw gumka, potem igraszki – chyba, że w okolicy cipki lub toporka zauważysz jakieś podejrzane zmiany… wtedy po prostu uciekaj :)

I jak – pomogłam? ;)

Komentarze25 komentarzy

  1. Bardzo dobry tekst Alicjo:) niestety ja po pierwszym jednorazowym wiedziałam że to nie dla mnie, za to układ bez zobowiązań polecam każdemu :) tylko nie wolno się zakochać, bo wtedy klapa, Ale ja jestem ponoć jak typowy facet- seks i uczucia nie idą u mnie w parze. Koleżanki mówiły że mi się to nie uda, a ja już w takim układzie jestem trzeci rok :) pozdrawiam

    • Alicja

      Moniko, ja nie jestem pewna, czy ten tekst zabrzmiał tak jak chciałam, a więc czy dość jasno zaznaczyłam, że seks jednej nocy nie jest też dla mnie :) A mogę zapytać dlaczego od związku wolisz taki układ? Pozdrawiam namiętnie! :*

      • Czerwony Kapturek

        ja „układu” nie polecam wszystkim… są ludzie, którzy się do tego nie nadają, np. ja… 5 lat zanim stanęłam mniej więcej na nogi… co nie zmienia faktu, że uważam, że klika rzeczy mu zawdzięczam

  2. Ja (wczesniej) bo teraz jestem juz mezatką, to był jeden wielki przygodny seks :)
    Ma szczęście moje przygody nigdy zle sie nie kończyły choć nie zawsze były takie jednorazowe ;)
    Np. Wychodząc na impreze konczylam ją w ramionach faceta ktory już wcześniej sie gdzies przewinol.
    Zawsze jednak „sprawdzalam” parynera. Nie chcialam aby mnie czyms zarazil i sprawe stawialam jasno albo z gumką albo wcale. Nie chcialam tez za wczesnie zostac mamusią ;)
    Byl tez wyjątek od tej reguły…. „Przyjaciel” z takim blyskiem w oku ze pozwalalam mi na wszystko… A potem moj partner przez dluzszy czas… ;) mie dajcie die zwieść takie przygody tez mogą skończyć sie dlugotrwalym związkiem ;)

    • Alicja

      Mała Mi, przy Twoim komentarzu mój cały światopogląd wygląda strasznie staroświecko – bo jednak wolę taką kolejność, gdzie łóżko jest w jakimś sensie ukoronowaniem, a nie początkiem :))

      • Każdy żyje jak chce ima prawo do swouch poglądów.
        Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się i dziwie sama sobie, ze nigdy sie nie zakochalam (poza mezem ale to inna historia;))
        Ze potrafilam do tego podchodzic tak na zimno i myslec tylko o sobie itp.
        Teraz jestem troszki inna niż wtedy
        Ale nie żałuję. Wspomnienia są bezcenne :)

        • Alicja

          Mała Mi – mam nadzieję, że mój poprzedni komentarz Cię w żaden sposób nie uraził! Dobrze wiesz, że ja w 100 % podpisuję się pod Twoim Każdy żyje jak chce i ma prawo do swouch poglądów. :*

    • Hej! Świetnie, że piszesz ponieważ mam takie pytanie – mam bardzo podobny styl życia na chwilę obecną ale tak czasem sobie myślę, co jeśli trafię (w jakiejkolwiek sytuacji) kiedyś na partnera z którym będę chciała już zostać a on wtedy zada to jakże irytujące pytanie – „to z iloma już spałaś”? Czy Twój mąż zapytał pytał? Wiedział jaki miałaś styl życia wcześniej? Robił problemy? :D
      Pytam serio i z góry dziękuję za odpowiedź!

      • Nie pytany, ale odpowiem niestety z doświadczenia, bo właśnie jestem na etapie „przerabiania” tego z obecną sympatią.

        Dla pytanie o przeszłość seksualną jest oczywiste, bo pal licho nawet etykę ale i zdrowie się liczy, nasze, własne.

        Jeśli mogę Ci poradzić, mów każdego, na kim potencjalnie Ci zależy, na początku znajomości, albo uznaj, że nie powiesz nigdy.

        Sam się zastanawiałem jak się zachowam w przypadku dziewczyny z takimi doświadczeniami, niestety dostałem zadanie do zweryfikowania w życiu. Spędziliśmy ze sobą kilka super miesięcy, to nawet nie zakochanie, co coś większego/głębszego, i jak już oboje byliśmy mocno zaangażowani -> bach! Dowiedziałem się, i choć próbuje zamieść pod dywan etc, to mam inne podejście, wraca to do mnie jak bumerang, nie do końca mi leży.

        Oczywiście to tylko w przypadku facetów, którzy inaczej patrzą na jednorazowe akcje, jak ja,
        jeśli będzie miał podobną przeszłość/podejście to najprawdopodobniej nic sobie z tego nie zrobi.

        Czuwaj!

  3. Wstyd przyznać, ale kilka lat temu zdarzyła mi się taka nieplanowana przygoda z nieznanym chłopakiem. Teraz bardzo żałuję. Tak więc dziewczyny zawsze się 10 razy zastanówcie, aby nie popełnić głupoty.

    • Alicja

      Iza, mam nadzieję, że mój tekst miał taki właśnie wydźwięk jak Twój komentarz – żeby się zastanowić 100 razy. Dziękuję, że napisałaś :)

  4. Dobry tekst. ;) Ja z moim mężczyzną jesteśmy tylko dla siebie i takie rzeczy nie wchodzą w grę, ale miło się czytało mimo wszystko. :)
    Wiem, że to nie na temat, ale Alicjo co myślisz o wstydliwych problemach związanych z miejscami intymnymi, które chcemy za wszelką cenę ukryć przed swoim partnerem? Jak można powiedzieć mu, że nie ma się ochoty na seks jak to jest do mnie nie podobne? Powiedzieć mu o tym, czy jak?
    Btw. To Wasze zdjęcie? ;)
    Pozdrawiam ;)

  5. Mam wrażanie Alicjo, że temat nie jest wcale ci obcy. Miałam trzy takie przypadki – raz jeszcze na studiach. Chłopak mi się spodobał, wylądowaliśmy u niego, a rano uciekałam przerażona i nie do końca pamiętając, co robiliśmy. Wtedy była to trauma. Pozbierałam się i teraz to wspominam z lekkim zażenowaniem i uśmiechem. Potem bardziej świadomie, poderwałam faceta, podobał mi się fizycznie i tylko fizycznie. Jedna noc i nigdy więcej nie spotkaliśmy się. A trzeci raz na wyjeździe firmowym kilka lat temu. Potrzebowałam poszaleć, potańczyć. Podrywał mnie nowy kolega w firmie. Nie był jakiś przystojny, ale miło nam się rozmawiało, skończyło się u mnie w pokoju. Przyznaję, że mam męża, ale to inna historia. Jest trochę takim facetem, jak Twój Drwal, czuły, miły. Wtedy się z nim pokłóciłam o ten wyjazd. Może to była zemsta, może coś innego. Nie żałuję, chociaż nie wiem czy zrobiłabym to kolejny raz. Zgadzam się z tym, co napisałaś. Czytając ten tekst, miałam podobne przemyślenia jak ty, stąd mój wniosek.

    • Alicja

      A., przecież żeby napisać taki tekst wystarczy rozsądek, a nie doświadczenie ;)
      Dziękuję za komentarz! :)

  6. Czerwony Kapturek

    Alicjo, jak myślisz, czy jeśli ktoś jest właśnie takim miłym facetem, który później niesamowicie przeżywa ten jeden raz, to można go jakoś przestrzec, że znów będzie cierpiał, czy musi się po prostu ileś razy sparzyć?

  7. Jak miałam od 15-18 lat (piszę do 18 bo od tego wieku poznałam swojego męża) słyszałam od koleżanek w jakich pozycjach to one nie pieprzyły się z chłopakami, że co sobota kogoś zaliczają itd. Wszędzie tematem był seks, a dziewica to wstyd i hańba. Nie lubiłam rozmawiać na te tematy, bo uważałam, że seks jest intymną sprawą. Poza tym byłam zdania, że dziewczyna powinna się szanować. Nieraz słyszałam, jak chłopacy podśmiewali się w swoim gronie z dziewczyn, które obmacywali itd. One natomiast uważały, że są takie świetne i pożądane przez facetów. Często przytrafiały mi się ,,okazje,, na utratę dziewictwa, ale zawsze się bałam bólu. Mimo to i tak byłam nazywana k…ą, chłopacy twierdzili, że mnie ,,mieli,, nie raz. Straciłam dziewictwo dopiero ze swoim mężem (niestety przed ślubem). Dziewczyny chciałam tylko zaapelować, żebyście nie robiły czegoś dla mody, dlatego, że inne robią i nie chcecie być gorsze i wyśmiewane, że każda ma to już za sobą więc i ja muszę. Faceci, którzy czekają na takie okazje są okropni, gdyż po wszystkim traktują kobietę jak sukę. Do tego nie kryją się z tym i gadają innym co wyprawiali i z kim. Szanujcie swoje ciało, bo jest ono bezcenne. Nie dawajcie swojego ,,skarbu,, byle komu, ale ofiarujcie je komuś, kto na nie zasłużył. Nie drinkiem, nie podwózką do domu, ale uczuciem, szacunkiem, być może miłością. Czasu się nie cofnie-nigdy.

  8. Dzięki za ten tekst,

    utwierdzam się jedynie w przekonaniu, że choć też nie nudzicie się w sypialni, i poza nią, to mamy podobną, że tak powiem „wrażliwość”.

    To też świetnie pokazuje jak z mniejszą ilością partnerów, nawet jednym, można osiągnąć w łóżku (czy znowu poza nim;>) wyższe szczyty, niż przebierając w pojedynczych doświadczeniach.

    To o czym piszesz Alicjo, kobiety w komentarzach, żeby się n’ razy zastanowić, a najlepiej wczuć w to, jak będzie „po”, bo zwyczajnie nie jest to dla każdego, to jedno.

    A do tego faceci często mają dość dwulicową sprawiedliwość.
    Nie zawsze/średnio szanują kobiety, które chętne są na jeden raz, jako coś łatwego, o co nie trzeba się starać, pospolitego. Co ciekawe nawet jeśli sami zaliczają jednorazowo, to zauważyłem że w przypadku partnerki na dłużej jakby zapominają o swojej przeszłości i te z jednorazowymi doświadczeniami skreślają na wejściu.

    Hm;>

    Czuwaj!

  9. A mój układ z przyjacielem zakończył się tak, że teraz jesteśmy razem spodziewamy się dziecka a za parę tygodni się pobieramy. To był mój kumpel zawsze szczerze można było porozmawiać a wieczorkiem albo i za dnia jakieś fiku-miku. Nic nas nie łączyło ale samo się to przerodzilo w wielką miłość. Nie wyobrażam sobie być teraz z kimś innym.

  10. Seks na jedną noc jest ok, jeżeli dobrze się z tym czujesz, że coś takiego robisz..
    Ja to uwielbiam. Przyjemność bez zobowiązań.. Facet musi mnie pociągnąć wizualnie, ale też intelektem nie pójdę do łóżka z głupim napaleńcem. A związek bez zobowiązań to nie dla mnie… Nudzi mnie to. Myślę że w poważnym.zwiazku też by tak było przyznam że trochę już mnie to przeraża bo mam 32 lata i jestem sama i chyba już będę.

    Jestem tu pierwszy raz.

  11. Bardzo dobry tekst. Konkretne porady i wskazówki jak kierować swoim życiem by nie cierpieć. Czuć spora dozę psychologicznych porad. Bardzo mi się podoba to w jaki sposób piszecie.

  12. A mnie się często zdarzało. Dla przyjemności i na złamane serce. Teraz jestem w stałym związku,obydwoje mamy za sobą trochę przygód,ja nawet rozwód. I mam nadzieję, jak chyba każda z nas,że „ten to już na zawsze”. A jeśli nie- Ahoj przygodo :D
    P.S. Alicjo,źle używasz słowa „tudzież”.Wiem- czepiam się,ale mnie to razi.

  13. Ja tez byłam w takim układzie przez. 3 lata skończyło się jak się skończyło czyli z dnia na dzien kontakt się. Urwał.Ja mam męża i córkę i on ma żonę i corke.piękne. wspomnienia jednak to. Miał być tylko seks bez zobowiązań!!!!. Jednak u nas to nie wypaliło. Zakochałam się w Grzesku on był zaskoczony ze nic mi nie obiecywał. Jednak dalej. Się spotykalismy. Nie chciał zostawić żony jak twierdził z myślą o dziecku córka wtedy 5 lat.jak się później domyśliłam. I dowiedziałam. Oklamywal Mnie przez te 3 lata mieszkał z zona wychodzić na spacer na imprez😒do kina 😒 ja byłam tylko tania dziwka dziś. Tak myślę jednak już 3 lata jak nie mamy kontaktu ale czasem tęsknie za nim chętnie dla tego spalonego fajnego. Seksu bym się z nim spotkała ale nie wiem. Czy mogła bym mu spojrzeć w oczy po tym wzystkim……życie cóż. Mogę. Więcej napisać

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter