Przypomnij mi pierwszy pocałunek

11

Pamiętasz swój pierwszy pocałunek? Nie ten pierwszy-pierwszy, zdobyty gdzieś między szafkami przedszkola, ani nawet ten pierwszy dorosły, gdy zakochane, choć nieco błądzące wówczas serce mówiło: tak, to na pewno z nim spędzę całe swoje życie. Mówię o tym pierwszym prawdziwym pocałunku z kimś, kogo w myślach nazywasz Miłością swojego życia. O momencie, w którym świat musiał się zatrzymać i na moment klęknąć przed waszą prywatną magią.

Przypomnij mi pierwszy pocałunek

Ja doskonale pamiętam tamtą noc. Pamiętam każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Moją koronkową sukienkę i jego podwinięte rękawy. Tę dziwną ciszę, jakby całe miasto nagle umarło, zostawiając nas zupełnie samych, między ciasnymi uliczkami, między jednym a drugim dniem. To jak On zbliżał się do mnie, a potem cofał o dwa kroki, jakby testował czy to już, czy to właśnie jest ten moment…

Mój pierwszy pocałunek z Drwalem nie zakończył się jednak tamtej letniej nocy, bo wierzę, że gdy się kocha, to pierwszy pocałunek trwa znacznie dłużej – i ma swoją magiczną moc. Chcesz posłuchać jaką?

Był taki poranek, gdy Drwal wstał akurat lewą nogą – bo problemy w pracy, bo za dużo na głowie, bo jakaś dziwna część w jego aucie znowu przypomniała, że trzeba ją szybko wymienić, bo skończyło się mleko do kawy, bo miało być słonecznie, a znowu padał deszcz… Był taki dzień, gdy ja miałam swoje humorki, więc na wszystko reagowałam złością lub płaczem – bo wszędzie byłam spóźniona, bo księgowa rozbiła mój kubek, bo zapomniałam kolczyków, bo zjadłam za dużo ciastek… Był wreszcie taki wieczór, gdy siedzieliśmy w aucie pod jakąś apteką i zupełnie nie wiedzieć czemu byliśmy śmiertelnie obrażeni, jak nadąsane nastolatki, którym przed randką sprzedawca odmówił sprzedaży piwa. Tak, my też mamy swoje złe dni, w których zamiast się wspierać i kochać, syczymy jak małe żmije.

Wiesz, jak uratować każdy z takich dni? Magicznym pierwszym pocałunkiem.

Gdy wszystko wydaje się być kompletnie pozbawione sensu, a Miłość Twojego życia ciska w Ciebie piorunami, wystarczy podejść, wziąć go za ręce i cicho poprosić: przypomnij mi nasz pierwszy pocałunek. I nie chodzi wcale o odtworzenie tamtej chwili – chodzi o zaczarowanie czasu, o wydrążenie malutkiego tunelu, przez który przebije się tamten nastrój, tamten czar. Chodzi o to, by on przypomniał sobie, jak bardzo chciał Cię wtedy pocałować, jakim cudem dla niego byłaś, jak bał się dotknąć Cię ustami, byś nie uciekła i dała wam szansę. Przypomnij mu o tym. Jeśli będzie się bronił – sama zacznij opowiadać. Mów o szczegółach, o swoim ubraniu, o jego zapachu, o tym gdzie wtedy byliście. Mów z zamkniętymi oczami, by przypomnieć sobie tamtą chwilę, gdy rzeczywistość musiała zejść na drugi plan. Mów, a gdy już skończysz, stań tak blisko niego, by wasze usta nie miały już wyjścia, by same zaczęły szukać tamtych wspomnień. A wtedy świat znowu klęknie… bo po prostu nie będzie odwrotu :)

Gdy wszystko wydaje się beznadziejne podłe, a kwas żołądkowy wyżera te słynne motyle, możesz je jeszcze ożywić tym małym, niewinnym zdaniem: Przypomnij mi nasz pierwszy pocałunek. I nie musisz mi wierzyć na słowo. Lepiej po prostu sprawdź ;)

Komentarze11 komentarzy

  1. Wiele jest takich „pierwszych pocałunków”, choć i te z Miłością swego życia nie muszą być tymi pierwszymi z nimi… Wiele miałam takich z moim Ukochanym, z którym od początku wiedziałam, że chcę dzielić życie, że on i żaden inny… Ale ten prawdziwie pierwszy był w ponad dwa lata od kąd jesteśmy razem… Gdy po raz pierwszy w pełni wyraził swe uczucia do mnie (wcześniej miał wewnętrzną blokadę do otwarcia się przed kimkolwiek)… Wtedy gdy się pocałowaliśmy czułam między Nami największą magię… Ten był taki prawdziwie Nasz, prawdziwie Pierwszy… I każdy w gorszych (ale i niekoniecznie, bo i w najbardziej spontanicznych) chwilach Nam o nim przypomina… O tej prawdziwej chemii między Nami… O tym, co jest na prawdę ważne – nie kto ma rację, a raczej kim dla siebie jesteśmy. Nie musimy sobie nawet mówić tych magicznych słów, to po prostu czuć.
    Cudownego wieczoru, Kochani! :*

  2. SzczęśliwaM

    U nas nie było sukienki w koronkę, koszuli, pięknych uliczek miasta. Jedyne co było to Jego oddech, nieśmiałe usta w delikatnym pocałunku, Jego ciało tak blisko mojego ze aż traciłam oddech. Naokoło nie było nic, świat się zatrzymał. Jedna z piękniejszych chwil naszego związku, która często powtarzaliśmy.

    Często, bo w trakcie 4 lat kłótliwego życia bywały momenty ze po tygodniu, dwóch nieodzywania się do siebie, spotykaliśmy się na przysłowiowe „piwo” jako kumple i zawsze kończyło się kolejnym „pierwszym” pocałunkiem. Równie magicznym jak ten całkiem pierwszy.

    W życiu różnie bywa i nasze ścieżki się rozeszły na kilka lat. Często wspominałam sobie te chwile, to jakie magiczne były…

    Dzisiaj jesteśmy zaręczeni i planujemy wspólne życie. A, oczywiście nie odbyło się bez „magicznego pocałunku” ;)

  3. Nasz pierwszy pocałunek był wyjątkowy, to był mój pierwszy, mimo że miałam 23 lata :) połączyło nas szczęśliwe zrządzenie losu, ale o tym kiedy indziej :) później było napisanie listu, pierwsza „oficjalna” randka i pierwszy pocałunek :) w środku nocy, w opustoszałym mieście. Od tego momentu zostaliśmy parą i jesteśmy razem do dziś :)

  4. Ten tekst jest magiczny… Bardzo lubię, kiedy uchylacie trochę rąbka swojej prywatności i piszecie, że też między Wami jest różnie ale potraficie zawsze w taki piękny sposób przypomnieć o swojej miłości do siebie. Bo związki to ciężka praca obydwu stron :)

  5. Kolejny tekst po którym się popłakałam jak małe dziecko. To strasznie dziwne uczucie, gdy ktoś opisuje to, co kiedyś było mi po części dane przeżyć. Z jednej strony rozszarpujesz mi serce, a z drugiej strony dajesz nadzieje, że jednak nie każdy facet jest taki sam i coś na kształt miłości gdzieś w świecie sobie funkcjonuje… Dziękuję Alicjo.

  6. Regularnie odwiedzam Was tutaj i czytam Wasze teksty… A do tego konkretnego lubię wracać szczególnie. Jest cudowny, Alicjo.
    U mnie od chwili pierwszego pocałunku z moim Mężczyzną niebawem minie dwa lata… Sama często wracam do niego myślami (również pod wpływem Waszego artykułu), czasem wracamy do tego razem, pod wpływem romantycznego nastroju czy irracjonalnej potrzeby wspominania trudnych początków. Nigdy jednak nie pomyślałabym, że to wspomnienie może pomóc w opanowaniu kryzysowej sytuacji.
    Niestety stoimy u bram kryzysu w związku, pomimo tego, jak bardzo się kochamy… Więc prawdopodobnie przyjdzie mi wykorzystać Wasz patent. ;) Zrobię to z przyjemnością! :)
    A Tobie, Alicjo, dziękuję za radę. ;*

  7. Kiedyś myślałam, że autor tego bloga to zwykła niewyżyta nastolatka-bajkopisarka, która wymyśliła sobie obraz samej siebie i obraz jej Drwala, który rzekomo pisze razem z nią tego bloga. ;) Po prostu miałam wrażenie, że nie istnieją tacy ludzie, jak wy. Miałam was za wyimaginowany ideał, tak idealnie wyidealizowany ideał, że aż wasze postacie i historie wydawały mi się śmiesznie absurdalne. Wybaczcie haha. ;) Po zobaczeniu waszego instagrama i poznaniu mojego osobistego Drwala wiem już, że takie osoby jak wy naprawdę istnieją! Istnieje taka kobiecość Alicji, istnieje taka męskość Drwala, istnieje taka cudowna miłość jak wasza, istnieje takie dzikie pożądanie, istnieje taki cudowny seks! Czuję się aż zobowiązana, żeby was przeprosić za moje pierwsze myśli sprzed roku, gdy zaczęłam poznawać wasze historie. ;) Jesteście cudowni!

  8. Alicjo od jakiegoś czasu obserwuje Twoje wpisy.. Ostatnio z moim Ropuchem mamy złe dni.. Z ciekawości to sprawdzę mam nadzieję że pomoże.. Pozdrawiam

  9. Czytając ten tekst przypomniała mi się piękna scena z ‚Chirurgow’ gdy główna bohaterka mówi do swojego ukochanego ‚I can’t remember our last kiss’ :) Polecam ta scene jak i cały serial. Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter