Przytul mnie mocniej

23

Jest taka scena, którą pamiętam bardzo dokładnie, choć wydarzyła się kilka, a może nawet kilkanaście miesięcy temu. Wracam do niej myślami tak często, że być może nawet wspomniałam już o niej w którymś z naszych tekstów, a robi się ich zbyt wiele, by pamiętać każdy co do słowa.

Przytul mnie mocniej

Była noc. Leżałam w łóżku sama, bo Drwal brał jeszcze prysznic i nie bardzo wiedziałam, co ze sobą zrobić. Mieliśmy wtedy trudny wieczór, posprzeczaliśmy się bardziej niż powinniśmy, ja uznałam, że to On narozrabiał, On nie bardzo miał ochotę przepraszać. Bez słowa położyłam się do łóżka, Drwal poszedł do łazienki. Przez kilka minut jedynym dźwiękiem w naszym domu był odgłos wody szumiącej w kabinie prysznica, tak wyraźny, jakby na świecie istniał tylko on. Jeśli kiedykolwiek pokłóciłaś się ze swoim facetem, to pewnie doskonale znasz skalę tej idealnej ciszy i to, jak wyraźnie brzmią na jej tle zwykłe przełknięcia śliny, odgłosy kroków czy szmer prysznica właśnie. Leżałam więc i czekałam, wiedząc, że już za moment Drwal przyjdzie przecież do łóżka.

I przyszedł. Położył się na boku, obok mnie, tak, że gdybyśmy leżeli nieco bliżej, przytulilibyśmy się jak dwie wchodzące w siebie łyżeczki. Wiedział, że jestem zła. Wiedział też, że jestem tak samo dumna, uparta i konsekwentna w swojej złości jak On. I wtedy zrobił coś, co mnie zupełnie rozbroiło – zapytał, czy może się przytulić.

To jedno przytulenie, jego dotyk na mojej skórze i moja impulsywna potrzeba wchłonięcia go jak najgłębiej w ułamku sekundy uświadomiły nam, że nieważna jest ta kłótnia sprzed kilku kwadransów, nieważne jest co sobie powiedzieliśmy i o co byliśmy wściekli – ważne jest tylko to, co teraz, ten głód naszych ciał i głód naszych umysłów, które są ze sobą związane tak mocno, by nie móc bez siebie żyć. Więc gdy Drwal mnie przytulił, wszystko wokół nas znów eksplodowało namiętnością, a my kochaliśmy się tak zachłannie, jakby za chwilę miał się skończyć świat.

Jest też inna scena, z innym przytuleniem w tle.

Gdy zapytałam Drwala, co kojarzy mu się z mocnym przytuleniem powiedział, że… windy. Nie powiedział jednak, którą windę ma akurat na myśli, a uwierzcie, że zbyt wiele soczystych momentów przypisanych jest w naszej pamięci do co najmniej kilku wind. Jest na przykład winda w pracy w Drwala, w której całował mnie namiętnie mimo działającej kamery. Jest szklana winda w jednym z „naszych” hoteli, którą namiętnie testujemy w coraz śmielszych, dogłębnych pozycjach. Jest wreszcie winda z naszej ostatniej przygody, w której zatrzasnęliśmy się zupełnie nieoczekiwanie jadąc na kolację, która to w założeniu miała być naprawdę grzeczna. Jechaliśmy tylko dwa piętra i w normalnych warunkach oczywiście pokonalibyśmy schodami, jednak po dwugodzinnym seksie moje nogi drżą zbyt mocno na schody… ;) Wszystkie te windy mają jedną cechę wspólną – budzą w moim Drwalu instynkt iście pierwotny.

Wystarczy, że wsiądziemy do windy, spojrzymy sobie w oczy nieco głębiej, niż dyktuje przyzwoitość, a On rzuca mnie na ścianę, dociska swoim ciałem, trzyma mi ręce nad głową, bym nie mogła się bronić i całuje tak, bym dławiła się jego językiem. Gdy mamy do pokonania więcej niż dwa piętra wkłada mi palce w majtki nie patrząc, czy mam pończochy czy rajstopy i drażni moją cipkę tak długo, aż będzie zupełnie wilgotna. Nie przeszkadza mu wtedy nic, nawet inne osoby, które chciałyby dosiąść się po drodze i które rezygnują od razu, gdy widzą rozpalonego faceta wciskającego w ścianę równie rozpaloną dziewczynę.

A wszystko zaczyna się od przytulenia, tego trochę mocniejszego niż zwykle. Sugestywny dotyk, zbyt silny zacisk palców na moim tyłku, dociśnięcie mnie do ściany tak mocno, bym na swoim udzie poczuła, jak twardnieje jego… toporek – właśnie tyle wystarczy, bym w każdej takiej scenie czuła się wyłącznie jego. By przeszły mi jakiekolwiek złości, wątpliwości czy niecne plany z kobiecym fochem w tle. Bym zamiast walczyć z codziennością, na nowo odkrywała te romantyczne motyle, choć naszym motylom coraz częściej bliżej do wiecznie spragnionych króliczków. Bym miała pewność, że to naprawdę On.

Mocne przytulenie i niecierpliwe palce mojego Drwala.

Mój jedyny narkotyk. Pastylka na całe zło. Bo co może działać bardziej, niż facet uwodzący… Miłością?

 

Komentarze23 komentarze

  1. Chce mi się płakać,Ze nie mam takiego męża ;/ … Jak wchodzimy do windy to on zazwyczaj ogląda się w lustrze …wysiadamy … Tyle… A co do kłótni to u nas zazwyczaj to ja przepraszam , a jak pytam czy moge sie przytulić to niestety zawsze otrzymuje w odpowiedzi wulgarne nie !**!!!_**!!! ;( i po kłótni jeszcze ani razu się nie kochaliśmy mimo iż zazwyczaj to kłótnie o pierdoły…Niestety , nie mam szczęścia. .. Ale Wy jesteście wspaniali , uwielbiam Was i podziwiam . <3

    • Rose, kochana, zastanów się, za co go kochasz i dlaczego z nim jesteś. Jeśli tym myślom towarzyszą ciarki, przyjemne ciepło lub przynajmniej delikatny uśmiech, nie masz się czym martwić :) Jeśli nie, przemyśl to. Nie można będąc z związku z facetem uważać, że „nie ma się szczęścia”, bo w takim razie co Cię przy nim trzyma? Zawsze lepiej być szczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym.

      • Alicja

        Zgadzam się zupełnie z Tatianą – samotność w związku to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą nas spotkać… Wysyłam Ci wielkiego przytulaska Rose ❤

        • Dziekuje , niestety to nie takie proste .. bardzo chce by ten zwiazek przetrwal , trzyma nas przy sobie dwoje malych dzieci i malzenstwo… Poprostu chcialabym zeby bylo tak ostro jak na poczatku znajomosci , a nagle wszystko pryslo i sex raz na jakis czas…czy ja mu sie znudzilam…

          • Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale można ułożyć sobie życie od nowa.
            Można znaleźć kogoś kogo się pokocha, nawet jak myślisz, że tak nie będzie. Z czasem przyjdzie. Nie mam dzieci i może nie powinnam, bo w 100% nie jestem tego pewna ale wiem, też ze dzieci dla większości matek są oczkiem w głowie, ale jak będziesz nieszczęśliwa, to one to wyczują.
            Ja mam swojego misia do przytulania, nie raz i dwa doprowadza mnie do szału, o byle co i te ważniejsze, ja jego też ( to wiem na pewno) ale cała sztuka jak to mówi mój tato: żeby nie doszło do morderstwa.

          • Jeżeli okazuje to w inny sposób – warto. Pamiętaj, miłość to nie tylko seks i pożądanie!
            Trzymam kciuki, by się wszystko ułożyło. *hugs*

          • Rose masz cudowną duszę. Walcz o ten związek – jeśli go kochasz; jeśli nie kochasz to pomyśl o jakimś rozwiązaniu np przyjaciel, kochanek, znajomość internetową. To może uratować Ci duszę.

  2. Jesteście cudowni jak zwykle bo co mam innego powiedzieć! Życzę wszystkim kobietom takich facetów jak Drwal i facetom takich kobiet jak Alicja, świat byłby piękny gdyby każdy chodził spełniony!
    Pozdrawiam Was bardzo gorąco!!!!

  3. U nas po kłótni też tak to wygląda – lezymy na tyle blisko by wiedzieć, że oboje nie śpimy, i żeby za chwilę jedno drugie mogło zacząć dotykać stopami.. :) a potem to już..zupełny rozejm ;)

  4. Zrezygnowana Agata

    Może to nie zdrowe ale jestem o Was tak cholernie zazdrosna! Z każdym Waszym wpisem coraz bardziej zastanawiam się nad sensem trwania w związku, w którym brak mi tych wszystkich rzeczy, które dla Was są normą. Najczęściej żałuję, że mam tak ognisty temperament jak Ty Alicjo, bo niestety mój „Drwal” twierdzi że nie potrzebuje tak często i po prostu nie czuje chęci do zabaw… Już sama nie wiem co robić szukać leku na zmniejszenie libido? Czy zrezygnować ze związku i czekać na Drwala który doceni te spódniczki, dekolty, koronki i pończoszki eh…
    Jesteście wspaniali! Obyście nigdy nie stracili tej iskry! ♥♥♥

    • Agata znajdź partnera do życia, łóżka, rozmowy… Poszukaj przyjaciela, z którym będziesz mogła porozmawiać. To na początek zanim Twoja samoocena sięgnie dna. Jesteś cudownym aniołem i nie pozwól aby jakiś prostak to zniszczył.

  5. Mam takie pytanie troche na inny temat co to znaczy bawic sie połykaniem spermy? Jak sie tym bawić prosze dajcie jakieś wskazówki. Ostanio chłopak do mnie powiedział że mogłabym sie tym pobawić a nie od razu łykać że nic nie widać :(

    • Wiem ze moze to sie wydac dziwne, ale mojego faceta zawsze bawi kiedy po wszystkim bulgocze sperma jak plynem do plukania ust :p moze o to twojemu chodzi ;)

  6. Taki mocny przytulas po kłótni to zdecydowanie lek na całe zło! Nawet ostatnio z Moim się posprzeczaliśmy, nie chciało żadne odpuścić… bo każe miało rację w pewnym stopniu. I na koniec, podczas zasypiania nagle to prysło… właśnie przez mocny przytulas (fakt, to On mnie przytulił, ale i facet może czasem skapitulować pierwszy! ;) ). Fakt, że nic więcej się nie stało, ale zauważyłam, że to często wystarcza by poczuć, że jest się dla siebie na wzajem kimś najważniejszym.
    Pozdrawiam Was! :)

  7. Nawet nie wiecie, jak pomocny okazał się dla mnie ten tekst. Wczoraj po kilku słowach za daleko, przypomniałam sobie, co tutaj przeczytałam. Niesamowite uczucie, ulga, spokój. Wystarczy przytulić.

  8. Wczoraj miałam właśnie taka sytuacje, gdy nagle trafiłam na wasz tekst. Wracaliśmy z moim Drwalem z kolacji i po drodze się poprztykalismy. Ja wsadziłam nos w telefon z ostentacyjnym fochem :-D i od razu trafiłam na ten wpis. Co było dalej pewnie się już domyślacie ;-)

  9. Najgorsze co może być kłótnia zakończona odwróceniem się plecami bez magicznego kocham cie, dobranoc i delikatnego buziaka chociażby w czoło. rzadko się to u nas zdarza ale jeśli już to jest to najgorsza kara z możliwych.

  10. Chyba jeszcze zbyt krotko tworzymy zwiazek bo zaledwie 7 miesiecy. Nie bylo jeszcze klotni ani malych ani wiekszych. Ale nie o tym… przytulanie, dotyk, fizycznosc… nawet zwykle: „daj mi prosze dlon chce ciebie czuc jak lezymy”. W nocy jesli zdarza nam sie ja spedzac razem po wielkiej namietnosci dzikiej lub romantycznej, otrzymuje mnostwo czulosci… I nie zawsze musimy uprawiac seks, wystarczy ze mamy rozmowe, bliskosc i to uczucie zalezy mi….. trafilam na swoj ideal ;) , Mathi tez Was czyta :D

  11. Droga Alicjo piękny teksty . Czytając go przypomniałam sobie jak jest czasem mną a moim drwalem . Jak po takiej kłótni tak jak wspominałaś każdy dźwięk jest tak głośny i wyraźny i jak smakuje seks po takiej kłótni. Pozdrawiam serdecznie

  12. Ja może nie mam kłótni ale sprzeczki tak. Jestem uparta i On też. Nigdy nie potrafiłam powiedzieć przepraszam ale gdy teraz mam moją miłość, mojego ukochanego i gdy patrze w te Jego cudne brązowe oczy nie potrafię być cicho. Owszem nie zawsze uważam, że nie mam racji ale nie chcę żeby były między nami były niedomówienia. Tak, przytulić się, poczuć Jego silne ramiona… Nic więcej nie jest potrzebne. A przytulenie się w łóżku, delikatna pocałunki i pieszczoty, a później cudowny seks pamiętam. Najlepsze jest to, że nie pamiętam tak dobrze naszego pierwszego razu, a dokładnie pamiętam naszą miłość, dotyk po „kłótni”.
    Co do windy to też pewnie działoby się, oj działo.
    Kochamy się, jesteśmy wciąż siebie spragnieni i wciąż jest mi Jego mało, mało, mało……………..

  13. Kurczę, tak pięknie napisane…Aż zazdroszczę- ale tak pozytywnie (jeżeli zazdrość może być pozytywna 😁). Mam nadzieję, że na mnie gdzieś tam- całkiem niedaleko- czeka mój Drwal. Bo jak narazie jeszcze na takiego nie trafiłam 😊

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter