Jak skutecznie rozliczyć się z kompleksami?

18

Kompleksy to takie małe stwory, do których prawie nikt się nie przyznaje, a których każdy hoduje całe stadko… Niestety stworki te są bardzo pazerne i bardzo drogie w utrzymaniu, dlatego sztuką jest takie podejście wielkość trzódki była jak najmniejsza… To niehumanitarne, ale dziś będzie o tym jak przestać dokarmiać nasze potworki.

Wczoraj rozmawialiśmy z Alicją na temat jej wizji kompleksów i tego, jak postrzegają je kobiety. Jak to w naszym wypadku bywa, nie skończyło się na zwykłym potakiwaniu, tylko całej kanonadzie argumentów, łącznie z hucznie rozbitym talerzem. Nie martwcie się jednak, nie kłóciliśmy się… prawie. Po prostu żywo dyskutowaliśmy o tym jak trudne, a jednocześnie absurdalnie łatwe może być pozbycie się wielu kompleksów. Pozbycie poprzez przestawienie małych pstryczków w głowie i spojrzenie na kompleks z innej perspektywy.

Chciałem jednocześnie zaznaczyć, że ofiara naszej dyskusji, czyli talerz, nie został przez nas zmuszony do lotu. Podejrzewam, że mógł sam skoczyć, z jednej strony patrząc na notatki, energiczne rysowanie, udowadnianie sobie różnych rzeczy i rosnąca górę przykładów, a z drugiej na to, że tacy rozemocjonowani… wykorzystaliśmy stół do naszych celów. Biedak nie wytrzymał aluzji potrzeby miejsca, ciśnienia… i pewnie był trochę wstydliwy. No cóż, trudno, choć był taki ładny, okrągły, prawie idealny.

I tak właśnie dochodzimy do sedna – to „prawie” – jest kluczem do zrozumienia tego, co kryje się za naszymi kompleksami. Bo tak naprawdę wszystkie kobiety w oczach zakochanego faceta są prawie Merlin Monroe, Anją Rubik czy Margaret Thatcher, zależnie od typu urody i cech jakie facet w nas widzi. A każdy facet w oczach jego kobiety to prawie Clark Kent zwany potocznie Supermanem, James Bond czy Mieczysław Fog, zależnie od potrzeb… A poważniej – w oczach tej drugiej osoby odbija się bardziej prawdziwy obraz nas, bez przywar i kompleksów. Nieważne jednak czy masz idealnego partnera, czy też samodzielnie mierzysz się z trudami…. to „prawie” będzie zawsze za mało, jeżeli tak zdecydują Twoje kompleksy.

Jak rozliczyć się z kompleksami

Spróbujemy rozliczyć się z tym „prawie”. Zacznijmy od bardzo prostego ćwiczenia. Wypisz swoje najgorsze kompleksy na kartce. Możesz zrobić z tego listę, wykres lub napisać pełnymi zdaniami. Forma powinna być taka jaką uznasz za stosowne – to Ty decydujesz, co się tam znajdzie i co uznasz jako swój jedyny sędzia za swój kompleks. Bierz kartkę i długopis i zaczynaj, ja tu poczekam ;)
… gotowe? Dobrze!

Masz przed sobą listę rzeczy, z których część możesz zmienić, część zaakceptować, a części kazać się… iść na drzewo, ale żeby zrobić to skutecznie musimy uświadomić sobie kilka rzeczy:

Z kompleksami jest tak, że wszystko zaczyna się w głowie… i w głowie kończy. Bo tak zupełnie szczerze, ludzie nie przejmują się Twoim wyglądem, zachowaniem, a zwłaszcza tym co masz w głowie w kontekście siebie i jak siebie oceniasz. Ich to zwyczajnie nie interesuje.

Kompleks to nie fakt… to nasze przekonanie, czasem zaszczepione w nas przez inne osoby, jednak nadal to tylko przekonanie. Gdzie więc jest tym jest prawda? Prawda jak to prawda, ma swoje zdanie… do którego za chwilkę dojdziemy.

Powód Twojego kompleksu to nie jest problem. Problemem jest to jak patrzysz na ten powód. Jeżeli szukasz wady, znajdziesz ja na pewno. Zdradzę Ci jednak tajemnicę: dokładnie tak samo to działa z zaletami – wystarczy ich po prostu poszukać ;)

Nikt nie jest doskonały i nikt nie ma wszystkiego… takie trochę niezbyt foremne gramatycznie hasło (Alicjo, przyjmuję zaocznie burę, ale mi się podoba :P), pod którym kryje się bardzo ważna prawda. Nie to jak wyglądamy stanowi o tym, kim jesteśmy. To ciężka praca i „złamanie” naszych kompleksów decyduje o tym, jak inni patrzą na nas.

Zmień postrzeganie siebie, a ludzie zaczną patrzeć na Ciebie inaczej. To takie czary, ale tak jak pisałem wcześniej – ludzie nie maja zwyczajnie czasu, chęci ani tym bardziej potrzeby oceniać Cię na każdym kroku i szukać Twoich wad. Więc zamiast wad, daj im swoje zalety.

Wiecie co jest najgorsze w kompleksach? To, że większość z tych niedoskonałości przez które cierpimy, dostrzegamy tylko my sami. Jesteśmy niewolnikami samych siebie. Dlatego prosiłem o wypisanie ich na kartce. Zwerbalizowane, ubrane w słowa kompleksy mimo, że są trudne dla Ciebie, często po napisaniu zaczynają brzmieć lekko absurdalnie, jakby z innego świata… i dobrze – tak mają właśnie brzmieć.

Mamy zatem przed sobą kartkę – i pierwszą rzeczą jaką za chwilkę zrobimy formalnie to zawrzemy ze sobą umowę dotyczącą kompleksów. Wcześniej jednak podzielimy nasze kompleksy na trzy grupy i dokładnie tak je nazwiemy:

absurdalne przekonania – rzeczy, które nie mają żadnego potwierdzenia, a które mi się wydają

cele – rzeczy, które chcę i mogę zmienić

rzeczy których nie zmienię i… polubię – tak po prostu… zakocham się w swoich wadach.

A jeżeli uznasz za stosowne, możesz wprowadzić dodatkową kategorię o nazwie:

problemy z… pupy – to wszystkie te problemy, które nie mieszą się w żadnej powyższej kategorii.

Po co to robimy? Po to, że teraz każdy nasz kompleks przejdzie ważne sito pytań. To nie będzie test, to będzie Twoja i wyłącznie Twoja indywidualna ocena. Weź sobie wino, czekoladę, chusteczkę jeżeli potrzebujesz i przygotuj się na małe żonglowanie swoimi kompleksami.

Oto pytania:

  1. Czy moje szczęście zależy od tego czy ten kompleks zniknie?To właściwie pytanie o to czy to naprawdę kompleks. Jeżeli odpowiesz na to pytanie twierdząco, oznacza to, że musisz nad nim trochę popracować.
  2. Czy mogę coś z tym zrobić/zmienić?To pytanie o Twoją decyzję. Jeżeli chcesz i możesz to zmienić wyznacz sobie taki cel. Cel oznacza, że musisz wiedzieć co chcesz z nim zrobić i określić datę wykonania. Jeżeli np. oznacza to rozpoczęcie ćwiczeń, dieta itp. – data „od jutra” nie liczy się. Tutaj cel zaczyna się teraz.Jeżeli ma to być coś niezależnego od Ciebie, np. kurs, nauka, zabieg, ważna zmiana itp. – zbierz informacje, wyznacz cel i miejsce i dąż do niego każdego dnia.Przy tym punkcie zapisz sobie, że to jest cel i określ informacje o jakich mówiłem.
  3. Czy to mnie jakoś wyróżnia?To kluczowe pytanie. Może się okazać, że Twój kompleks to nie wada a wręcz zaleta. Może czas pomyśleć o sobie szerzej, nie przez perspektywę co pomyślą o mnie inni, tylko co chcę aby myśleli inni. Jeżeli uważasz np. że Twoje włosy, biust, piegi, stopy, czy tyłek jest charakterystyczny, pomyśl że trzeba się zwyczajnie z tym… zaprzyjaźnić. To pierwszy mały kroczek – spróbuj. Jeżeli czujesz choć cień empatii do tej wady… postaw na zaprzyjaźnienie się.
  4. Czy mój kompleks widzą inni?To pytanie ma Cię właściwie utwierdzić w decyzji czy polubić swoją wadę, czy też ją zbagatelizować. Jeżeli Twoja wada jest niewidoczna i niezauważalna dla innych, nawet wg Ciebie… właściwe straciłaś wpisując ją na tę kartkę, więc z czystym sumieniem możesz ją albo skreślić albo uznać to za absurdalne przekonania.Jeżeli jednak mimo wszystko, uważasz, że ta „wada” jest zauważalna, zaznacz ją jako cel lub rzecz do polubienia.
  5. Czy potrafię się z nim pogodzić i go zaakceptować?

    To ostatni moment na weryfikację wady – jeżeli tutaj zdecydujesz, że nie potrafisz czegoś zaakceptować, wyznacz cel – jak to zmienić. Jeżeli jak już pisałem, pojawia się cień empatii.. działaj! Polub tego małego stworka ;)Jeżeli natomiast na wszystkie powyższe pytania odpowiedziałaś „nie”… to jest to kategoria nr 4, czyli kompleks z pupy. Zapomnij o nim… on tak naprawdę właśnie wpada w czarną dziurę i już nigdy stamtąd nie wyjdzie.

Lista opisana, zatem do roboty. Teraz najważniejsze. Otóż zawrzemy pewną umowę z naszymi kompleksami, a właściwie z samym sobą, gdzie przedmiotem umowy będzie pozbycie się kompleksów, w zamian za… i tutaj popracujemy. Pewnie wiecie, że podpisując umowę musimy określić kto i z kim ją podpisuje. Nasza kartka z kompleksami będzie stanowiła załącznik do tej umowy, ale do tego zaraz wrócimy.

W umowę wpisujemy:

Ja [imie i naziwsko]z dniem …. Zaczynam pracę nad swoimi kompleksami. Zgodnie z załącznikiem wyznaczam cele i postaram się je zrealizować w określonym czasie. Rzeczy, które uznam za nieistotne spiszę na nieistnienie, a pozostałe szczerze polubię… w końcu to ja. A ja nie mam wad, mam cele.

Za każdy zrealizowany cel przysługuje mi nagroda:…….. (tu możecie zaszaleć!) lub inna, która w danym momencie będzie odpowiadania. Jednak niezależnie od tego zobowiązuję się do nagradzania się za pokonywanie samej siebie każdego dnia.

I poniżej podpis.

Mam jeszcze jedną rzecz, która może trochę zbyt męska, ale pasuje tutaj w jakiś niewyjaśniony sposób. Jest to cytat z pewnej powieści którą pewnie znacie – Gra o tron, George R. R. Martina. To rada karła, bękarta i człowieka o szemranej historii dla młodego Johna Snowa, któremu właśnie dokopano i zaczyna hodować swoje pierwsze poważne kompleksy:

Pozwól bękarcie, że dam ci pewną radę – mówił dalej Lannister. – Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.

Pamiętaj – nikt nie jest idealny… poza Tobą, jeżeli się postarasz.

A wiesz czego tak naprawdę faceci nie lubią w kobietach? Myślisz że chodzi o piersi? O tyłek? O nogi? O cokolwiek co sobie wymyślisz, co wg Ciebie niepoprawnie odbija lustro? Nie… tak naprawdę to bzdura. Faceci nie lubią, kobiet które za bardzo przejmują się swoim wyglądem, chorobliwie starają się z nim walczyć (diety itp.), które cały czas mówią o swoich kompleksach i problemach, zamiast skoncentrować się na życiu i tym co można z nim zrobić… no i może tych, na które trzeba dłuuuugo czekać, gdy gdzieś wychodzą ;) (to ostatnie to żart – nie obrażaj się Alicjo :P )

Komentarze18 komentarzy

  1. Dziękuję Drwalu za tekst:-) bardzo fajne rady i wskazówki i na pewno z nich skorzystam. To prawda, że wszystko zaczyna sie w głowie. Często wydaje się nam, że każdy widzi nasze wady, ale to nie prawda:-) wiem to i tylko czasami o tym zapominam i wtedy te demony się budzą i wszystko niszczą. Ale staram się je ponownie zamknąć w klatce;-) i żyć dalej. Teraz postaram się pozbyć tych największych:-)
    Jesteście najlepsi. Dziękuję:-* <3

  2. Uwielbiam Grę o Tron :D Tyron Lannister to na prawdę świetna postać, zresztą bardzo niedoceniana przez bohaterów serialu, ponieważ właśnie dzięki wyzbyciu się własnych kompleksów i zaakceptowaniu swojej odmienności to on ma największe szanse zasiąść na żelaznym tronie :D Nawiązując również do bohatera, aktora grającego Tyrona również można postawić jako przykład na zaakceptowanie swoich kompleksów, a co więcej uczynienie z nich znaku rozpoznawalnego. Facet ma na prawdę duży dystans do siebie :)

  3. A co jeśli nie mogę sobie poradzić z problemem a już tym bardziej pogodzić się z nim? Chodzi o włoski głównie na plecach.. Mam olbrzymi problem gdy facet mnie tam dotyka i pewnie je czuje. Nie wiem co robić żeby całkiem się nie wycofać z rozwijającej się wspaniałej relacji.. Przecież nie mogę sypiac z nim w bluzkach :/

    • Hej, jeśli tak bardzo Ci z tym źle to pomyśl nad usuwaniem włosków w salonie kosmetycznym, woskiem albo laserem. Zdecydowanie poprawi to Twój nastrój ;* chociaż powiem Ci szczerze że jak facet naprawdę Kocha to nie będzie go obchodziły nawet niedogolone łydki ;)

  4. Po przemyśleniu z jednym nie mogę się zgodzić…. to nie jest prawda, że ludzie nas nie oceniają…. oceniają i dlatego rodzą się w nas kompleksy. Ocena innych potrafi zupełnie zdeptać nasze poczucie wartości. Powinniśmy sobie odpowiedzieć na jedno pytanie jeszcze: czy jesteśmy na tyle silni żeby uznać, że ich słowa nic tak na prawdę nie znaczą i są skierowane do nas ze zwykłej złośliwości???? Czy pozwolimy na to aby czyjaś zawiść spowodowała, że zamiast cieszyć się życiem będziemy się chować w swoich skorupkach? Może nad tym też powinnyśmy popracować.

  5. U mnie kartka prawie pusta bo jestem w trakcie zmiany ostatniego kompleksu :D Tak dużo chce robić w swoim życiu że na kompleksy nie mam czasu ani chęci. A jak i mi się trafi gorszy dzień gdzie przed lusterm widzę milion niedociągnięć to ide n siłownie, rower albo pobiegać potem kapiel i książka i juz wszystko jest okej :)

  6. Zrobiłam sobie screena tego fragmentu :

    „Pamiętaj – nikt nie jest idealny… poza Tobą, jeżeli się postarasz.

    A wiesz czego tak naprawdę faceci nie lubią w kobietach? Myślisz że chodzi o piersi? O tyłek? O nogi? O cokolwiek co sobie wymyślisz, co wg Ciebie niepoprawnie odbija lustro? Nie… tak naprawdę to bzdura. Faceci nie lubią, kobiet które za bardzo przejmują się swoim wyglądem, chorobliwie starają się z nim walczyć (diety itp.), które cały czas mówią o swoich kompleksach i problemach, zamiast skoncentrować się na życiu i tym co można z nim zrobić… no i może tych, na które trzeba dłuuuugo czekać, gdy gdzieś wychodzą ;) (to ostatnie to żart – nie obrażaj się Alicjo :P )”

    Za każdym razem, kiedy najdzie mnie gorszy humor, kompleksy przyprawią o zawrót głowy.. Przeczytam! Oby zawsze pomagało, jak dziś :)
    DZIĘKUJĘ! :)

  7. podsumowanie daje dużo do myślenia, postaram się zastosować do niego i do całej reszty :) może tym uszczęśliwię jeszcze bardziej siebie i swojego męża:)

  8. Nie ukrywam, że w moim chaosie i walce z moimi kompleksami uporządkowanie ich i postawienie na baczność może przynieść lepsze rezultaty ;) Super <3 będę walczyła :)

  9. A ja niedawno przekonalam sie, ze najlepiej walczy sie z kompleksami w…lozku:). Jak wymysle sobie jakis nastepny kompleks i powiem o tym na glos przy moim mezu to on po prostu nie daje mi wyboru i bez wzgledu na moje opieranie sie i zlosc, ze nie traktuje tego co mowie powaznie, chwyta mnie za reke i prowadzi do lozka:) Po 5 minutach nie pamietam nawet o jakim to kompleksie mowilam. Polecam wszystkim kobietkom taka walke z kompleksami…:)

  10. Byc moze zaakceptowalabym moje kompleksy gdybym wiedziala ze moj maz mnie akceptuje. Jestesmy mlodym malzenstwem bo 1,5;roku po slubie a razem jestesmy od 7 lat a ja wciaz sie go wstydze. Przez te wszystkie lata nigdy nie powiedzial mi prostego zwrotu „jestes piekna”. Czuje ze mnie nie akceptuje, jest uzalezniony od porno. Korzysta z kazdej wolnej chwili gdy tylko wyjde z domu. A przeciez gdybym sie mu podobala to by tego ciagle nie ogladal… dodam ze waze 60 kg.

  11. tia to jest to samo myślenie że wystarczy się przekonywać że się jest inteligentnym/mądrym a gdy w to uwierzymy to tacy się staniemy

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter