Jak rozmawiać z kobietami, czyli słownik damsko-męski, cz. 1

18

Wiele razy słyszałam, że podstawowym źródłem napięć, problemów i cichych dni, które z czasem zmieniają się w ciche tygodnie, miesiące, lata jest zakłócenie komunikacji w związku. On mówi jednym językiem, ona drugim. On mówi sobie, ona sobie. I choć oboje trzepią językami jak najęci, to żadne nie słucha drugiego, a często nawet po prostu go zakrzykuje. Czasami takie napięcie wynika z poważnego błędu czy utracenia zaufania – i wtedy jest to temat do przepracowania ze specjalistą – a czasami po prostu z serii drobnych nieporozumień, których można zawczasu uniknąć. Jak? O tym opowiem wam dziś, Drodzy Panowie, mając oczywiście na uwadze to, że starać powinny się obie strony.

Jak rozmawiać z kobietami, czyli słownik damsko-męski, cz. 1

Co zatem zrobić, by kobieta kochała jeszcze bardziej – i nie wzdychała ciężko, gdy pojawisz się w jej drzwiach? By nie kłócić się o byle drobiazg i nie przeoczyć momentu, gdy ona chce powiedzieć coś ważnego? Słuchać, myśleć i rozumieć. Bo my oczekujemy wysłuchania, pomyślenia i zrozumienia. I choć wyda się to może trochę niepoważne, histeryczne albo po prostu na wskroś kobiece – czasem po prostu potrzebujemy waszej atencji, waszych ramion, waszego: nie martw się, nie jesteś sama, wszystko będzie dobrze.

A teraz polecę przykładami, bo przecież słownik to słownik!

Gdy kobieta mówi: czuję się ciężka, brzydka, niekobieca

To nie mów jej: weź się za siebie i przestań narzekać/ kup sobie karnet na siłowownię/ etam, widziałem gorsze
Zamiast tego rusz głową i wyciągnij z niej jakiś szczery komplement. Nic oklepanego o pięknych oczach czy zgrabnych nogach, tylko myśl prosto z serca, która wiąże się z waszymi wspomnieniami. Może przypomnij jej, jak patrzyłeś na nią zaledwie kilka godzin temu, gdy leżeliście w łóżku? Może czule poprzytulaj, całując wszystkie jej miejsca, które tak lubisz? Nie wyskakuj z siłownią, nawet gdy Twoim zdaniem jej potrzebuje – bo większość z nas oczekuje w takiej chwili wsparcia, a nie rzeczowej analizy masy ciała. Na to jeszcze przyjdzie czas ;)

Gdy kobieta mówi: nie daję sobie rady z obowiązkami

To nie mów jej: śpisz, to ci się zbiera/ wstawaj o piątej, to się wyrobisz/ myślisz, że ja nie mam obowiązków?!
Zamiast tego powiedz jej, że jest mega dzielną babką, która ogarnia w życiu więcej niż niejeden facet. Podnieś ją na duchu i doceń, bo człowiek, który czuje się doceniony, jest w stanie przenosić góry. Zastanów się, co tak naprawdę kryje się pod tymi słowami – czy ona prosi Cię właśnie o pomoc? czy ostatnio miała naprawdę ostry sezon? czy jest przemęczona, czy może to coś znacznie bardziej niepokojącego? Wysłuchaj ją, doceń, daj oparcie – a potem zaproponuj pomoc. Na pewno jest coś, w czym możesz ją zastąpić, odciążyć, wesprzeć. A może wystarczyłoby zorganizowanie jednego dnia przyjemności – tylko dla was?

Gdy kobieta mówi: mam wrażenie, że nie mam żadnych przyjaciół

To nie mów jej: z takim charakterem to się nie dziw/ a co, już ci kolegów brakuje?/ to ja ci nie wystarczam?!
Zamiast tego zrozum, że może ona poczuła się z jakiegoś powodu samotna. Może się na kimś zawiodła albo odkryła, że jej koleżanki z pracy wcale nie są tak lojalne, jak myślała. Może czuje się sama w obcym mieście i brakuje jej kogoś, z kim poszłaby na zakupy czy kawę albo zapytała, gdzie najlepiej oddać ciuchy do czyszczenia. Porozmawiaj z nią i powiedz, że Ty jesteś jej najlepszym przyjacielem. Że chcesz nim być i chciałbyś, by ona chciała. I że na dobre związki, także te przyjacielskie, trzeba ciężko pracować, więc jeszcze nie wszystko stracone.

Gdy kobieta mówi: pewnie wolałbyś młodszą

To nie mów jej: a ty znowu zaczynasz…/ jakie ty masz kompleksy…/ nawet jakbym chciał, to co z tego?
Zamiast tego powiedz jej, że byłbyś głupkiem, gdybyś w ogóle szukał innej.
My kobiety mamy czasem słabsze dni – takie, w których czujemy się zmęczone życiem, gdy widzimy upływ czasu, gdy naczytamy się smutnych historii i wydaje nam się, że szczęście nie może trwać wiecznie. I mówimy takie rzeczy nie po to, żeby was wystraszyć, tylko po to, by ktoś nam powiedział: ej, co ty wymyślasz dziewczyno! nam się nie uda?! ;)

Gdy kobieta mówi: marzy mi się takie powolne wypicie porannej kawy

To po prostu tę kawę zrób. Bez słów. Wstań wcześniej i zrób jej najlepszą kawę na świecie – a jeśli macie dzieci, to sprzedaj je na choćby kilka godzin dziadkom. Podaj jej tę kawę do łóżka i powiedz, że właśnie spełniłeś jej marzenie. I że zrobiłeś to nie dlatego, że jak Ty jej kawę, to ona Tobie… kanapkę – tylko dlatego, że po prostu kochasz. Nawet wtedy, gdy nieznośnie powtarza którąkolwiek z opisanych tu fraz.

Komentarze18 komentarzy

  1. Tak… z nami facetami często tak jest, że lubimy, działać, znajdować rozwiązania. STOP… STOP, często partnerka potrzebuje tylko, i aż tylko tego, żeby zostać wysłuchaną. Więc panowie słuchajmy naszych kobiet, starajmy się je zrozumieć, a przede wszystkim kochajmy je, nawet jak czasem nie potrafimy zrozumieć. :)

  2. Czasami tak mamy, że musimy ponarzekać, a ktoś musi nam to narzekanie wybić z głowy i pocieszyć ;) Może to wkurzające, ale tak chcemy zwrócić na siebie uwagę.

  3. Rozmowa, to trudna sztuka i nie chodzi tu o półsłówka czy hasła, ale słuchanie ze zrozumieniem jest jeszcze trudniejsze.

    • Zauważyłam jedną zasadność wśród dzisiejszych mężczyzn. Chcą by kobiety mówiły wprost- co się często nie spotyka. Jako że większa część życia taki mężczyzna ma do czynienia z kobietami, które mówią właśnie półsłówkami…i trafia na takową o której śnił…marzył ….nagle okazuje się że kompletnie nie wie jak to ugryźć. Z racji że jestem kobietą raczej twardo stąpającą po ziemi-do złudzenia będę powtarzać że faceci wolą miękkie kobity które zamiast porozmawiać -wolą nie odzywać się przez najblizsze kilka dni -a Ty biedny chłopie domyśl się o co chodzi … i niestety takie są o wiele bardziej doceniane, a oni opłakują te swoje „cudowne” niedojrzałe związki przez najblizsze kilka lat….mimo iź kosztowały ich połowę włosów na głowie.A podobno słuchanie ze zrozumieniem przychodzi z wiekiem i doswiadczeniem….guzik prawda.

  4. Co jeśli całe życie sie tak pieścisz z tą kawą, głaskasz, jesteś na każde wezwanie, a to i taak nie wiele zmienia. Bedzie chciała wiecej, przyzwyczai sie, że w każdy denny dzień, za każdym jękiem bedzie stał facet, który posłodzi, przytuli i powie, że „komu jak nie nam sie wszystko uda”. Niestety, ale nawet największemu dyplomacie w końcu zabraknie słów i pomysłów, jak jej osłodzić to jakże okrutne życie…pamiętajcie, że przecież nie można sie powtarzać ciagle tym samym „że nam sie uda”. Każdy bohater w końcu zwiesi ręce, weźmie wdech uzupełniający i sie podda….czemu? Bo może też miał denny dzień, albo ma dość i jest ponadto. Zauważyliście, że nie ma takich „poradników” (bez urazy, czytam na bieżąco i lubie) w drugą stronę…co powiedzieć jak facet jęczy, że jest za gruby, albo marzy o kawie…? Nie ma bo nie wylewa tego z siebie, trzyma to w sobie, aż sam sobie z tym poradzi i poradzi sobie bez mydlących oczy ciepłych słówek…
    Życie nie jest kolorowe i nie jest to spacer łąką, wśród maków i na końcu tęczy też nie bedzie :/ Dlatego trzeba wziąć sie czasem w garść, chwycić te jakże ciężkie kłody spod nóg. Odsuńcie je na bok i bez jęczenia, że paznokcie, idźcie naprzód…są gorsze rzeczy niz te kłody… ;)
    PS. Czekam na cz.2 i pozdrawiam

    • Alicja

      Nie zgadzam się z tym komentarzem.
      Po pierwsze – nie chodzi o permanentne poprawianie humoru życiowej marudzie, tylko konkretne sygnały wysyłane sporadycznie. Zauważ, że nie pisałam: wstawaj codziennie rano i rób jej kawę, tylko wstań (w domyśle: RAZ) i spełnij to jej małe marzenie.
      Po drugie – jest mnóstwo poradników o tym, jak rozmawiać z facetami, bo wbrew pozorom istnieje wiele związków w których to panowie są nadwrażliwi, obrażalscy, pesymistyczni lub zakompleksieni. Widać to nawet tu, na tym blogu, w komentarzach naszych Pań.
      Po trzecie – nie podoba mi się sprowadzasz problemy kobiet do paznokci i że podchodzisz do tego tak stereotypowo, żeby nie powiedzieć szowinistycznie. To jest dokładnie to, co krytykowałam w tym tekście.

      Druga część niebawem ;)

  5. Moglabym dopisac do tego artykulu jeszcze bardzo wiele ale widze, ze to dopiero czesc 1 wiec poczekam na ciag dalszy:). Proponuje napisanie takiego cyklu artykulu o mezczyznach bo wiem z wlasnego doswiadczenia, ze faceci tez nie zawsze mowia wprost czego chca i czasami to my kobiety popelniamy bledy w komunikacji z nimi (mysle tu np. o sytuacji gdy kobieta staje sie przyslowiowa glowa rodziny i zarabia duzo wiecej niz mezczyzna). Z tego co wiem takie sytuacje nie sa czeste a komunikacja w zwiazku potrafi bardzo szybko siegnac dna w takiej sytuacji nie wspominajac juz o sprawach lozkowych. Pozdrawiam!!

  6. Jak przeczytałam tytuł, chciałam od razu wysłać go do mojego cudownego Drwala, tak żeby wiedział… A potem wczytalam się w tekst i w sumie zauważyłam, że on już tak działa :-D umie czytać miedzy wierszami, a drobne spięcia które się zdarzają rozwiazujemy w najlepszy możliwy sposób :-D :-D :-D

    • Podpinam się i przyłączam. Współcześni faceci nie zawsze są niekumaci, a opisane tu sytuacje doskonale potrafią rozwiązywać. Owszem, nie wszyscy. Ale jest nas coraz więcej. Mam podobne wrażenie co Wariat. Wiem, że tak to ułożyła natura i to my mamy intuicyjnie się domyślać. Ale czy to nie my mimo wyrażania spraw wprost (uwaga, chyba wkłada kij w mrowisko) nie bywamy nierozumiani co najmniej równie często?… :-)

      • Powinniśmy uczyć się nawzajem od siebie. Tak więc Panowie winni pielęgnować wspaniałą ‚sztukę słuchania’ , a Najmilszy Naszym skołatanym sercom Cud stworzenia, zwany potocznie „kobietą” niech gotów będzie zrozumieć, że my Mężczyźni jesteśmy całe życie Żołnierzami – jednostką do zadań specjalnych, gotowymi wypełniać Wasze rozkazy. Jedynym wyzwaniem pozostaje tylko formułowanie owych żądań. Spróbujcie tak… „Może Kochanie pozmywasz naczynia, a ja w tym czasie wskoczę w coś zmysłowego”
        Założę się, że nikt nigdy tak szybko nie zmywał naczyń :-)

  7. A jak rozmawiać z facetami?? Staram się zrozumieć i być opanowana..nie zawsze wychodzi.😡jak wiem że kolejny raz wchodził na profil swojej bylej (a robi to zapewne codziennie) lub oglądał porno to dostaje szału..jak mam to rozumieć?nie podobam mu się skoro szuka „inspiracji” gdzieś indziej..szczera rozmowa niestety nie pomaga.

    • Jeżeli nie chcesz byc z facetem jtory oglada porno to go zmien, jestem pewny ze wczesniej tez ogladal tylko moze na początku nie dawal tego po sobie poznac. Swoja drogą nie rozumiem dziewczyn ktore z porno robią taką tragedie. ;) ogladanie profilu byłej i włażenie na jej profil często źle wróży zwiazkowi… a moze raczej źle o nim świadczy, bo to troche znak tęsknienia za byłą.
      Ogarnij chłopa i bądź gotowa na ustępstwa bo porno to nic strasznego i mozecie razem poogladac, ale ladne porno…

  8. Tylko teraz powiedz droga Alicjo jak namowic faceta zeby przeczytal Twoj artykul? Zeby wyciagnal z niego wnioski? A nie zeby usiadl przed artykulem ktory mu podstawiam pod nos udajac ze go zawziecie czyta po czym za 5 min nic nie pamieta lub twierdzi ze nie ma czasu na babskie pierdoly pokazujac urazona meska dume ba! obraza sie wcale nie ukrywajac tego i twierdzi ze nie jest dla mnie wystarczajaca dobry skoro mu to podsuwam i wyglada na to ze szukam ,,lepszego modelu” bo ten znow sie zepsul a czas gwarancji dawno minal ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter