Jak rozmawiać z kobietami, czyli słownik damsko-męski, cz. 1

19

Wiele razy słyszałam, że podstawowym źródłem napięć, problemów i cichych dni, które z czasem zmieniają się w ciche tygodnie, miesiące, lata jest zakłócenie komunikacji w związku. On mówi jednym językiem, ona drugim. On mówi sobie, ona sobie. I choć oboje trzepią językami jak najęci, to żadne nie słucha drugiego, a często nawet po prostu go zakrzykuje. Czasami takie napięcie wynika z poważnego błędu czy utracenia zaufania – i wtedy jest to temat do przepracowania ze specjalistą – a czasami po prostu z serii drobnych nieporozumień, których można zawczasu uniknąć. Jak? O tym opowiem wam dziś, Drodzy Panowie, mając oczywiście na uwadze to, że starać powinny się obie strony.

Jak rozmawiać z kobietami, czyli słownik damsko-męski, cz. 1

Co zatem zrobić, by kobieta kochała jeszcze bardziej – i nie wzdychała ciężko, gdy pojawisz się w jej drzwiach? By nie kłócić się o byle drobiazg i nie przeoczyć momentu, gdy ona chce powiedzieć coś ważnego? Słuchać, myśleć i rozumieć. Bo my oczekujemy wysłuchania, pomyślenia i zrozumienia. I choć wyda się to może trochę niepoważne, histeryczne albo po prostu na wskroś kobiece – czasem po prostu potrzebujemy waszej atencji, waszych ramion, waszego: nie martw się, nie jesteś sama, wszystko będzie dobrze.

A teraz polecę przykładami, bo przecież słownik to słownik!

Gdy kobieta mówi: czuję się ciężka, brzydka, niekobieca

To nie mów jej: weź się za siebie i przestań narzekać/ kup sobie karnet na siłowownię/ etam, widziałem gorsze
Zamiast tego rusz głową i wyciągnij z niej jakiś szczery komplement. Nic oklepanego o pięknych oczach czy zgrabnych nogach, tylko myśl prosto z serca, która wiąże się z waszymi wspomnieniami. Może przypomnij jej, jak patrzyłeś na nią zaledwie kilka godzin temu, gdy leżeliście w łóżku? Może czule poprzytulaj, całując wszystkie jej miejsca, które tak lubisz? Nie wyskakuj z siłownią, nawet gdy Twoim zdaniem jej potrzebuje – bo większość z nas oczekuje w takiej chwili wsparcia, a nie rzeczowej analizy masy ciała. Na to jeszcze przyjdzie czas ;)

Gdy kobieta mówi: nie daję sobie rady z obowiązkami

To nie mów jej: śpisz, to ci się zbiera/ wstawaj o piątej, to się wyrobisz/ myślisz, że ja nie mam obowiązków?!
Zamiast tego powiedz jej, że jest mega dzielną babką, która ogarnia w życiu więcej niż niejeden facet. Podnieś ją na duchu i doceń, bo człowiek, który czuje się doceniony, jest w stanie przenosić góry. Zastanów się, co tak naprawdę kryje się pod tymi słowami – czy ona prosi Cię właśnie o pomoc? czy ostatnio miała naprawdę ostry sezon? czy jest przemęczona, czy może to coś znacznie bardziej niepokojącego? Wysłuchaj ją, doceń, daj oparcie – a potem zaproponuj pomoc. Na pewno jest coś, w czym możesz ją zastąpić, odciążyć, wesprzeć. A może wystarczyłoby zorganizowanie jednego dnia przyjemności – tylko dla was?

Gdy kobieta mówi: mam wrażenie, że nie mam żadnych przyjaciół

To nie mów jej: z takim charakterem to się nie dziw/ a co, już ci kolegów brakuje?/ to ja ci nie wystarczam?!
Zamiast tego zrozum, że może ona poczuła się z jakiegoś powodu samotna. Może się na kimś zawiodła albo odkryła, że jej koleżanki z pracy wcale nie są tak lojalne, jak myślała. Może czuje się sama w obcym mieście i brakuje jej kogoś, z kim poszłaby na zakupy czy kawę albo zapytała, gdzie najlepiej oddać ciuchy do czyszczenia. Porozmawiaj z nią i powiedz, że Ty jesteś jej najlepszym przyjacielem. Że chcesz nim być i chciałbyś, by ona chciała. I że na dobre związki, także te przyjacielskie, trzeba ciężko pracować, więc jeszcze nie wszystko stracone.

Gdy kobieta mówi: pewnie wolałbyś młodszą

To nie mów jej: a ty znowu zaczynasz…/ jakie ty masz kompleksy…/ nawet jakbym chciał, to co z tego?
Zamiast tego powiedz jej, że byłbyś głupkiem, gdybyś w ogóle szukał innej.
My kobiety mamy czasem słabsze dni – takie, w których czujemy się zmęczone życiem, gdy widzimy upływ czasu, gdy naczytamy się smutnych historii i wydaje nam się, że szczęście nie może trwać wiecznie. I mówimy takie rzeczy nie po to, żeby was wystraszyć, tylko po to, by ktoś nam powiedział: ej, co ty wymyślasz dziewczyno! nam się nie uda?! ;)

Gdy kobieta mówi: marzy mi się takie powolne wypicie porannej kawy

To po prostu tę kawę zrób. Bez słów. Wstań wcześniej i zrób jej najlepszą kawę na świecie – a jeśli macie dzieci, to sprzedaj je na choćby kilka godzin dziadkom. Podaj jej tę kawę do łóżka i powiedz, że właśnie spełniłeś jej marzenie. I że zrobiłeś to nie dlatego, że jak Ty jej kawę, to ona Tobie… kanapkę – tylko dlatego, że po prostu kochasz. Nawet wtedy, gdy nieznośnie powtarza którąkolwiek z opisanych tu fraz.

Komentarze19 komentarzy

  1. Tak… z nami facetami często tak jest, że lubimy, działać, znajdować rozwiązania. STOP… STOP, często partnerka potrzebuje tylko, i aż tylko tego, żeby zostać wysłuchaną. Więc panowie słuchajmy naszych kobiet, starajmy się je zrozumieć, a przede wszystkim kochajmy je, nawet jak czasem nie potrafimy zrozumieć. :)

  2. Czasami tak mamy, że musimy ponarzekać, a ktoś musi nam to narzekanie wybić z głowy i pocieszyć ;) Może to wkurzające, ale tak chcemy zwrócić na siebie uwagę.

  3. Rozmowa, to trudna sztuka i nie chodzi tu o półsłówka czy hasła, ale słuchanie ze zrozumieniem jest jeszcze trudniejsze.

    • Zauważyłam jedną zasadność wśród dzisiejszych mężczyzn. Chcą by kobiety mówiły wprost- co się często nie spotyka. Jako że większa część życia taki mężczyzna ma do czynienia z kobietami, które mówią właśnie półsłówkami…i trafia na takową o której śnił…marzył ….nagle okazuje się że kompletnie nie wie jak to ugryźć. Z racji że jestem kobietą raczej twardo stąpającą po ziemi-do złudzenia będę powtarzać że faceci wolą miękkie kobity które zamiast porozmawiać -wolą nie odzywać się przez najblizsze kilka dni -a Ty biedny chłopie domyśl się o co chodzi … i niestety takie są o wiele bardziej doceniane, a oni opłakują te swoje „cudowne” niedojrzałe związki przez najblizsze kilka lat….mimo iź kosztowały ich połowę włosów na głowie.A podobno słuchanie ze zrozumieniem przychodzi z wiekiem i doswiadczeniem….guzik prawda.

  4. Co jeśli całe życie sie tak pieścisz z tą kawą, głaskasz, jesteś na każde wezwanie, a to i taak nie wiele zmienia. Bedzie chciała wiecej, przyzwyczai sie, że w każdy denny dzień, za każdym jękiem bedzie stał facet, który posłodzi, przytuli i powie, że „komu jak nie nam sie wszystko uda”. Niestety, ale nawet największemu dyplomacie w końcu zabraknie słów i pomysłów, jak jej osłodzić to jakże okrutne życie…pamiętajcie, że przecież nie można sie powtarzać ciagle tym samym „że nam sie uda”. Każdy bohater w końcu zwiesi ręce, weźmie wdech uzupełniający i sie podda….czemu? Bo może też miał denny dzień, albo ma dość i jest ponadto. Zauważyliście, że nie ma takich „poradników” (bez urazy, czytam na bieżąco i lubie) w drugą stronę…co powiedzieć jak facet jęczy, że jest za gruby, albo marzy o kawie…? Nie ma bo nie wylewa tego z siebie, trzyma to w sobie, aż sam sobie z tym poradzi i poradzi sobie bez mydlących oczy ciepłych słówek…
    Życie nie jest kolorowe i nie jest to spacer łąką, wśród maków i na końcu tęczy też nie bedzie :/ Dlatego trzeba wziąć sie czasem w garść, chwycić te jakże ciężkie kłody spod nóg. Odsuńcie je na bok i bez jęczenia, że paznokcie, idźcie naprzód…są gorsze rzeczy niz te kłody… ;)
    PS. Czekam na cz.2 i pozdrawiam

    • Alicja

      Nie zgadzam się z tym komentarzem.
      Po pierwsze – nie chodzi o permanentne poprawianie humoru życiowej marudzie, tylko konkretne sygnały wysyłane sporadycznie. Zauważ, że nie pisałam: wstawaj codziennie rano i rób jej kawę, tylko wstań (w domyśle: RAZ) i spełnij to jej małe marzenie.
      Po drugie – jest mnóstwo poradników o tym, jak rozmawiać z facetami, bo wbrew pozorom istnieje wiele związków w których to panowie są nadwrażliwi, obrażalscy, pesymistyczni lub zakompleksieni. Widać to nawet tu, na tym blogu, w komentarzach naszych Pań.
      Po trzecie – nie podoba mi się sprowadzasz problemy kobiet do paznokci i że podchodzisz do tego tak stereotypowo, żeby nie powiedzieć szowinistycznie. To jest dokładnie to, co krytykowałam w tym tekście.

      Druga część niebawem ;)

  5. Moglabym dopisac do tego artykulu jeszcze bardzo wiele ale widze, ze to dopiero czesc 1 wiec poczekam na ciag dalszy:). Proponuje napisanie takiego cyklu artykulu o mezczyznach bo wiem z wlasnego doswiadczenia, ze faceci tez nie zawsze mowia wprost czego chca i czasami to my kobiety popelniamy bledy w komunikacji z nimi (mysle tu np. o sytuacji gdy kobieta staje sie przyslowiowa glowa rodziny i zarabia duzo wiecej niz mezczyzna). Z tego co wiem takie sytuacje nie sa czeste a komunikacja w zwiazku potrafi bardzo szybko siegnac dna w takiej sytuacji nie wspominajac juz o sprawach lozkowych. Pozdrawiam!!

  6. Jak przeczytałam tytuł, chciałam od razu wysłać go do mojego cudownego Drwala, tak żeby wiedział… A potem wczytalam się w tekst i w sumie zauważyłam, że on już tak działa :-D umie czytać miedzy wierszami, a drobne spięcia które się zdarzają rozwiazujemy w najlepszy możliwy sposób :-D :-D :-D

    • Podpinam się i przyłączam. Współcześni faceci nie zawsze są niekumaci, a opisane tu sytuacje doskonale potrafią rozwiązywać. Owszem, nie wszyscy. Ale jest nas coraz więcej. Mam podobne wrażenie co Wariat. Wiem, że tak to ułożyła natura i to my mamy intuicyjnie się domyślać. Ale czy to nie my mimo wyrażania spraw wprost (uwaga, chyba wkłada kij w mrowisko) nie bywamy nierozumiani co najmniej równie często?… :-)

      • Powinniśmy uczyć się nawzajem od siebie. Tak więc Panowie winni pielęgnować wspaniałą ‚sztukę słuchania’ , a Najmilszy Naszym skołatanym sercom Cud stworzenia, zwany potocznie „kobietą” niech gotów będzie zrozumieć, że my Mężczyźni jesteśmy całe życie Żołnierzami – jednostką do zadań specjalnych, gotowymi wypełniać Wasze rozkazy. Jedynym wyzwaniem pozostaje tylko formułowanie owych żądań. Spróbujcie tak… „Może Kochanie pozmywasz naczynia, a ja w tym czasie wskoczę w coś zmysłowego”
        Założę się, że nikt nigdy tak szybko nie zmywał naczyń :-)

  7. A jak rozmawiać z facetami?? Staram się zrozumieć i być opanowana..nie zawsze wychodzi.😡jak wiem że kolejny raz wchodził na profil swojej bylej (a robi to zapewne codziennie) lub oglądał porno to dostaje szału..jak mam to rozumieć?nie podobam mu się skoro szuka „inspiracji” gdzieś indziej..szczera rozmowa niestety nie pomaga.

    • Jeżeli nie chcesz byc z facetem jtory oglada porno to go zmien, jestem pewny ze wczesniej tez ogladal tylko moze na początku nie dawal tego po sobie poznac. Swoja drogą nie rozumiem dziewczyn ktore z porno robią taką tragedie. ;) ogladanie profilu byłej i włażenie na jej profil często źle wróży zwiazkowi… a moze raczej źle o nim świadczy, bo to troche znak tęsknienia za byłą.
      Ogarnij chłopa i bądź gotowa na ustępstwa bo porno to nic strasznego i mozecie razem poogladac, ale ladne porno…

  8. Tylko teraz powiedz droga Alicjo jak namowic faceta zeby przeczytal Twoj artykul? Zeby wyciagnal z niego wnioski? A nie zeby usiadl przed artykulem ktory mu podstawiam pod nos udajac ze go zawziecie czyta po czym za 5 min nic nie pamieta lub twierdzi ze nie ma czasu na babskie pierdoly pokazujac urazona meska dume ba! obraza sie wcale nie ukrywajac tego i twierdzi ze nie jest dla mnie wystarczajaca dobry skoro mu to podsuwam i wyglada na to ze szukam ,,lepszego modelu” bo ten znow sie zepsul a czas gwarancji dawno minal ;)

  9. A ja chciałem po prostu powiedzieć że w życiu wiele spierdzieliłem wiele kobiet miałem ale się nie ułożyło albo zdrady(nigdy nie zdradziłem żadnej ) albo nie dogadywanie się mimo iż uważałem że się starałem iż wszystko robiłem jak najlepiej byłem uparty jak wół i myślałem że ja miałem racje i co?
    dopiero po paru latach skakania z kwiatka na kwiatek iż uważałem ze się zakochałem nic nie wychodziło.
    Wtedy poznałem Ją tą jedyną w której się zakochałem od razu od pierwszego wejrzenia to był jakiś piorun nigdy czegoś takiego nie czułem i pewnie nie poczuje więcej, ale co chce powiedzieć zaczęliśmy się spotykać było fajnie super jak to początki zaczęliśmy być ze sobą po paru miesiącach zamieszkaliśmy razem mieszkaliśmy 2 lata … i wszystko spierdzieliłem a dla czego?? już wyjaśniam moje osobiste przemyślenia, wdarła się monotonia codzienność widziałem ja w bieliźnie i mnie nie ruszało tak jak kiedyś przestałem się starać i zapomniałem tak naprawdę co jest najważniejsze, pokłóciliśmy się ostro sporo wtedy wypiliśmy zerwaliśmy ja się wyprowadziłem… ona do rodziców ja do rodziców mimo iż mamy sporo już lat to powrót do domu rodzinnego nigdy sobie nie wyobrażałem, nie odzywaliśmy się do siebie długo…. źle się czułem czułem tą pustkę w głowie w sercu stratę tej najbliżej osoby którą się miało przy sobie i kocha się tą jedyna miłością na całe życie tą miłością kiedy pierwszy raz ją ujrzałem, zaczęliśmy się spotykać bo mi bardzo zależało na niej czułem stratę najbliższego przyjaciela wręcz stratę wszystkich przyjaciół bo kim jest kobieta naszego życia jak nie największy przyjaciel nasz? któremu się zwierzamy o wszystkim rozmawiamy? ta jedyna kobieta jest jak 10000 przyjaciół znajomych i kolegów ona zawsze jest przy nas pomoże doradzi przytuli pocałuje( nie oszukujmy się każdy facet ma uczucia nawet te typowe alfa choć to będą ukrywać tylko ile się da, każdemu jest przyjemnie wtedy jak komuś zależy na nim, powie się dobre słowo podniesie na duchu sprawi komplement każdemu jest przyjemnie przytuli zaskoczy). W ten czas po rozstaniu a po spotykaniu się zaczęliśmy jakoś rozmawiać ale nie tak że się kochamy od razu, starałem się ją zaskoczyć być przy niej zawsze kiedy mnie potrzebowała i małymi kroczkami odbudowywać i starać się go uformować na nowo nasz związek powoli rósł ale to nie było to co na początku czułem kiedy ja spotkałem, zastanawiałem się co jest nie tak aż w końcu mnie oświeciło całkowicie… zamiast się nie wiem użalać nad sobą i niby ja obwiniać ziołem siebie na prześwietlenie czy ja wszystkie związki aż do ostatniego tak naprawdę potrafiłem kochać szczerze kobietę i dawałem jej jakie kol wiek szczęście? starałem się przypomnieć co tak naprawdę źle zrobiłem aż zrozumiałem że Ja ponoszę bardzo dużą odpowiedzialność i że większość jest mojej winy (najtrudniej jest się przyznać do swojej winy ojj długo mi to czasu zebrało aż za długo). Zrozumiałem że tak naprawdę małe rzeczy szczegóły są ważne kiedy doszło do mnie że strącałem bez powrotu miłość mojego życia chciałem poczuć to jak pierwszy raz kiedy ją zobaczyłem chciałem żeby tak było zawsze… i pomyślałem sobie tak to ja jestem winny tego upadku i rozstania przyznanie się i pogodzenie ze swoją porażką (żadne użalanie) bo to ja przestałem się starać wtedy jak ją już miałem i mieszkaliśmy razem, musiałem zrozumieć co tak naprawdę ja czuje co ona czuje co czuliśmy wcześniej.. i co jest ważne ważniejsze i najważniejsze, a wszystko to bo przestałem sprawiać komplementy zaskakiwać być spontanicznym przytulać nie dawałem jej jakich kol wiek uczuć w takiej dawce jak to powinno być, zaniedbałem swoją miłość do niej, i to ja pchałem ukierunkowywałem ją w takim a nie innym stopniu do postrzegania na nasz związek, zabrakło mi ciepła w jej serduszku jej dotyku(jestem bardzo uczuciowy nie chowam tego szczerość przede wszystkim)i tak moja wina zrozumiana i przyjęta do wiadomość ale co teraz? jak ją od nowa rozkochać? jak sprawić aby zależało? jak przekuć porażkę w zwycięstwo?nie chciałem jej stracić z mojego życia nie jestem jakimś tam pizduśiem plastusiem użalanie się i płakanie w poduszkę to na pewno nie ja)najpierw musiałem zrozumieć co źle zrobiłem co jest moją winą i dla czego! każda kobieta ale to każda chce być doceniana komplementowana dotykana przytulana całowana chce czuć się kochana i taką chce być zdobywaną każdego dnia a nie od Świętnie bo jak wiadomo szczęśliwa kobieta to szczęśliwy mężczyzna. i powiem jak to starałem się naprawić wszystko, przede wszystkim rozmową taką szczerą co się czuje w serduszku starać się ją uszczęśliwiać każdego razu jak się zaczęliśmy. Spotykać zaskakiwać i to nie jest tak że jak raz dasz palca to weźmie całą dłoń, musisz pokazać że ci zależy tak jak nigdy dotąd jak nigdy w życiu romantyczne spotkania w restauracji zakupy we dwoje spacery wszystko co mogło i moze sprawić jej radość i poczucie tego że jest doceniana jest kochana jest najważniejsza w życiu, i kiedy takie spotkania się odbywały zacząłem odczuwać największą radość na świecie że kobietę którą kocham szczerze potrafiłem dać jej taką radość po że po jej twarzy widziałem zadowolenie, uśmiech i to mnie napędzało starałem się najpierw przemyśleć co chce powiedzieć i dopiero mówiłem bo jak wiadomo pół słówkami, można zranić kobietę wystarczy źle sformułowane pytanie bądź odpowiedz to jest delikatny bardzo grunt mimo iż to co chciałem przekazać nie zawsze wychodziło tak jak miało być naprawdę myślcie panowie co mówicie bo kobiety są naszą zagadką na całe życie :) ale idąc dalej jeżeli coś było nie tak to starałem się to ubrać w takie słowa by nigdy nie raniły a jak coś jednak się prześliznęło to przepraszałem bo nie tak to miało zabrzmieć (tak nie bójcie się tego powiedzieć kobiety lubią kiedy mają racje) bądź nie tak dawałem do zrozumienia o co mi chodzi ale kiedy po prostu zacząłem pokazywać ze mi zależy mimo wszystko co się stało że chce się zmienić! ale wiadomo słowami do tego się nie dojdzie ważne są czyny i tu jest to najważniejsze pokarzcie sowim kobietą że wam zależy kupcie sexi bieliznę zróbcie kolacje zaskoczcie ona musi wiedzieć ze jest kochana najbardziej na świecie
    i kończąc to bardzo długą opowieść że tak naprawdę to my mężczyźni powiniemy sprawiać kobietą jak najwięcej ile się da radości przyjemności szacunku oraz czułości bo to one są najważniejsze dla nas na świecie. Radość powinna nas napędzać powinniśmy być szczęśliwi tym że w naszym życiu jest ktoś taki bliski naszemu sercu jak nikt inny! żaden przyjaciel kumpel brat czy ktoś inny nie będzie z nami do końca życia i to my kreujemy nasze życie a nasze kobiety trzeba uszczęśliwiać i się starać mimo wszystko jak trzeba to się zamknąć i zastanowić nawet 100 razy co się powiedziało każda kobieta ma uczucia i jest krucha jak płatek śniegu my mamy się starać i bronić naszego szczęścia! bo jak zabraknie to pozostanie tylko puste miejsce w sercu.
    A mi jak idzie? powiem ze bardzo dobrze! bardzo się staram, staram się na tyle ile mogę każdą mą wolną chwile z nią spotykać być przy niej na zakupy jeździć i sprawiać jej prezenty mówić czule słowa, komplementować trzeba się nauczyć najpierw kochać niż mieszkać ze sobą bo to usycha w pewnym momencie jak kwiat. Powiedziała mi też że mnie kocha bardzo i też jej zależy bardzo żeby się to ułożyło.
    Dalej się spotykamy uczymy się siebie nawzajem ja wiecznie staram się rozkochać tak jak nigdy dotąd
    mimo iż pewnie wielu z czytających powie ze jestem jakiś durny czy co wylewny ale szczerze kiedy się porozmawia szczerze sercem i przekaże to co serduszko nam dyktuje wszystko staje się prostsze, możne jestem jakiś zbyt uczuciowy ale uwielbiam sprawiać mojej kobiecie komplementy każdego dnia i wiem ze jej jest przyjemnie i cieplutko w sercu.
    kończąc chciałem dodać że nie wystarczy mieć jaja BMW i kasę jak się kogoś kocha wystarczy potrafić przekazać uczucie swego serca i zaopiekować się :) ja raz straciłem i będę walczył cały czas bo porażki nas najbardziej podnoszą :)
    a dla panów co myślą że to kobieta powinna się bardziej starać i pokazywać to są w Mega błędzie bo to od nas zależy pierwszy krok,taniec my będziemy prowadzić partnerkę w życiu o nią dbać i opiekować się
    A kobieta która kocha odwzajemni to wspólny szacunek i miłość pamiętajmy to my mężczyźni jesteśmy odpowiedzialni za to by się starać a kobieta ona już to wszystko wynagrodzi nic nigdy nie idzie na marne :)
    pozdrawiam bardzo
    Anonim K

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter