Seks bez zobowiązań, czyli friends with benefits

79

Czy friends with benefits jest dobrym układem? Czy możliwa jest w ogóle przyjaźń mężczyzny i kobiety? Czy seks w przyjacielskim układzie smakuje tak samo jak ten w związku? Na te i inne trudne pytania, powielane w waszych mailach co najmniej dziesięć razy tygodniowo, odpowie niezawodna Alicja – czyli ja. Zapraszam więc na 155365275 odcinek naszych bezfartuszkowych Trudnych spraw ;)

Zacznijmy z kolokwialnej grubej rury: po co komu seks z przyjacielem?

Otóż nie mam pojęcia. Domyślam się jednak, że może chodzić o sytuację, w której dwoje bliskich sobie ludzi, znających się jak łyse konie, umawia się na rozładowanie seksualnego napięcia. To w zasadzie racjonalne i szlachetne. Kochasz się z kimś, z kim przy okazji możesz porozmawiać o ulubionym serialu albo nowej fryzurze koleżanki ze studiów, a potem robicie sobie wspólnie kanapki albo zamawiacie tę samą pizzę co zawsze. Prawie jak w związku. No więc dlaczego nie w związku?

Inną odmianą takiego układu jest ten, w którym ludzie nie potrafią się rozstać i łudzą się, że ten seks, którzy zdarza im się za każdym razem, gdy tylko mają wolny fragment łóżka/ biurka/ ściany, jest tylko wyrazem ich szczerego przywiązania i sentymentu. Niczym więcej. Żadną miłością. Czasami, gdy gniewamy się na siebie z Drwalem, stajemy się na moment takimi friends with benefits – siadamy obrażeni na kanapie, jedno nie wytrzymuje i zaczepia to drugie, wyrzucamy sobie żale jak najlepsi przyjaciele, potem godzimy się płomiennie w sypialni i… wtedy znów stajemy się pełnoprawną parą ;)

Jeszcze innym wariantem jest taki, w którym ludzie nie przyjaźnią się nawet w ścisłym tego słowa znaczeniu, a jedynie umawiają na czysty seks, bez zobowiązań. Taki, który nie ma prawa zakończyć się rozbudzonymi nadziejami, miłosnym happy endem czy złamanym sercem.

http://bezfartuszka.pl/seks-bez-zobowiazan-czyli-friends-with-benefits/

Teoria teorią, a jak jest w praktyce?

Nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na układ z seksem bez zobowiązań z jednego prostego powodu: dla mnie seks bez uczucia nie ma już racji bytu. Nie po tym, co przeżyłam do tej pory z Drwalem. Nie oznacza to jednak, że wszyscy musicie się ze mną zgadzać (byłoby nawet całkiem miło, gdybyście się otwarcie nie zgadzali). Friends with benefits sprawdza się wtedy, gdy obie strony są silne i zdeterminowane, gdy potrafią trzymać uczucia na wodzy i nie łączą seksu z romantyczną, zakochaną relacją. Gdy liczy się orgazm i dobra zabawa, a nie przeglądanie w oczach ukochanego. Gdy mówiąc: chcę tylko seksu, nie jesteśmy zakamuflowanymi romantyczkami, które jedno mówią, drugie myślą, trzecie robią, więc seks bez zobowiązań traktują jak wstęp do narzeczeństwa. I cóż, nie ma co się oszukiwać: nie wszystkich stać na taką szczerość – i samodyscyplinę.

3 dni temu dostaliśmy maila od jednej z was. Opisywał historię doskonale ilustrującą to, co próbuję przekazać w tym tekście: Ona była wolną dziewczyną, on wolnym facetem. Znali się jeszcze ze studiów, mieszkali w jednym mieście, oboje mieli za sobą trudne związki, które ostudziły w nich ochotę na miłość. Spotykali się najpierw na kawie, potem na kolacjach, potem odwiedzali się wzajemnie w domu, aż w końcu wpadli na pomysł niezobowiązującego seksu. Na początku wszystko było wręcz filmowe – idealna relacja, bez zbędnych oczekiwań i planów. On wpadał na wieczorny seks i czasem zostawał na śniadanie. Ona z przyjemnością organizowała pikantne schadzki, we wszystkich miejscach, o jakich marzyła od dawna. Spotykali się, spełniali swoje fantazje, podkreślali jak cudownie, że łączy ich tylko seks… i nawet nie zauważyli, że układ zaczyna się sypać. Że ona nie patrzy już na naprężone mięśnie, tylko z czułością dotyka małych pieprzyków na ramieniu. Że nie  wymyśla nowych pozycji, tylko szuka tych, w których może patrzeć mu w oczy. Że seks jest tak przyjemny, jak wspólne picie herbaty. Historia jakich wiele, prawda? Pytanie jednak brzmi: co teraz? Wyznać facetowi miłość, wiedząc, że dla niego to tylko sport? Kryć się z uczuciami, by zatrzymać go jak najdłużej przy sobie? A może po prostu: uciekać, gdzie pieprz rośnie?

Bilans strat i zysków

Żeby nie wyjść na cnotliwą dewotkę, napiszę otwarcie: nie ma nic złego w tym, że dorośli ludzie umawiają się na regularny seks, nie planując przy tym związku, ślubu czy choćby ckliwych wyznań pod gwiazdami. Jesteśmy dorośli i mamy pełne prawo decydowania o tym, komu i w jaki sposób przekazujemy klucze do naszych majtek. Jeśli więc stać Cię na to, by przeżyć w takim układzie chwile pełne uniesienia, a przy tym nie krzywdzić drugiej osoby, nie zwodzić jej, nie wysyłać sprzecznych sygnałów i mimochodem nie złamać jej serca, to masz nasze bezfartuszkowe błogosławieństwo.

Jeśli jednak w głębi serca jesteś sentymentalną istotą, która za każdym razem pochlipuje sobie na Titanicu, do tej pory przeżywa śmierć Dereka z Chirurgów albo przynajmniej marzy o tym, by seks był czymś więcej niż tylko wymianą płynów ustrojowych, to nie pakuj się w to. Może i za pierwszym razem będzie fajnie i „tak inaczej”, ale z każdym kolejnym zaczniesz się przywiązywać i… tęsknić. On (lub ona!) będzie przychodzić na seks, a Ty będziesz wymyślać imiona waszych dzieci, a potem płakać gapiąc się w okno i złorzeczyć, że nikt Cię nie powstrzymał. Jeśli nie jesteś pewna tego, czy dasz radę trzymać serce na wodzy: odpuść.

A teraz mała prośba do tych, którzy są mniej ckliwi od nas i potrafią się odnaleźć w takim właśnie układzie – zdradźcie błagamy: jak wy to robicie? Jakim cudem jesteście w stanie oddzielić bliskość fizyczną od tej emocjonalnej? Są może na to jakieś specjalne techniki? ;) Czekamy na wasze rady!

 

 

Komentarze79 komentarzy

  1. To jest skomplikowane. Tak jak Alicjo piszesz, ciężko jest rozeznać się w tym. Z jednej strony nie angażując się nie może nas to zranić a z drugiem lubimy czuć troskę ze strony partnera, ale czy wtedy to jest to samo co w związku? Oczywiście, że nie. Jako odskocznia na chwilę to może być w porządku, ale na pewno nie na dłuższą metę

  2. Ehh historia z meila o mnie ;)
    Spotykam się mniej więcej raz w miesiącu na pogaduchy, piwo które zawsze kończy się seksem.
    Jest to chłopak który od lat mi się podoba… Kiedyś miałam podobne zdanie do Twojego Alicjo- nie ma seksu bez miłości. Jednak z czasem zaczęłam się łapać na tęsknocie i patrzeniu w oczy w trakcie. Dla mnie jest to coś magicznego, dla niego zapewne nie. Jestem w trudnej sytuacji po trwa to od ponad roku, a ja nie umiem tego zakończyć.. Ba! Sama inicjuje 3/4 spotkań.

    Prędzej czy później zawsze dochodzą do tego uczucia, chociażby z jednej strony…

    • Masz stuprocentową rację. Uczucia są zawsze, nie będziesz w stanie ich powstrzymać, ba, będzie jeszcze gorzej, wierz mi. Byłam w takim „układzie”. Skończyło się na zlamanym sercu mego partnera i moich ogromnych wyrzutach sumienia. Czy żałuję? Nie. Ale drugi raz bym w to nie weszła, nie ma sensu, ogromnie można zniszczyć się psychicznie. Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki ;)

    • przyjaciółka

      Monika nie trać nadziei, ja spotykałam się tak ze swoim najlepszym przyjacielem przez 6lat – tak 6lat i.. jesteśmy wspaniałą parą od ponad roku., mieszkamy razem od dwóch miesięcy. On nigdy nie robił mi złudzeń, ja chciałam go dla siebie. Nazwałabym to tak, że w ciągu tych 6lat miałam w przerwach spotykania się razem kilka nieudanych „związków”. Jestem zdeterminowaną osobą i wiem czego chcę. Chciałam jego. Wytrwałam i mam:) nigdy nie mógł zrozumieć jak mogę go kochać, kiedyś ktoś kilka razy strasznie go skrzywdził, później po prostu stał się starym kawalerem z przyzwyczajeniami, zamkniętym w sobie na amen. Na koniec dowiedziałam się, że on zakochał się we mnie na samym początku naszej historii, ale bał się mnie. Jestem osobą, którą inni określają mianem „szalonej” „wyzwolonej” „pokręconej”. Nie każdy jednak wie, że jednak mimo to w środeczku również marze o miłości. On tym bardziej, nie wierzył mi:) był moim przyjacielem, który myślał, że mnie zna:) bał się, że się nim znudzę i złamie mu serce – że, gdy bardziej go poznam nie bd go już kochać a kocham go coraz prawdziwiej i mocniej, bo przez te 6lat ja go bardzo dobrze poznałam:)
      Życzę Tobie kochana troszkę krótszej drogi, ale jeśli go kochasz, nie odpuszczaj bo nie wiadomo kiedy znów pojawi się to wspaniałe uczucie. Ostatecznie chyba trafił do niego argument „czy kiedy wcześniej kochał się z innymi kobietami było tak dobrze, jak nam teraz?czy to normalne?”
      pozdrawiam

      • Ale zamuliłam… :)
        Wiecie co dziewczyny?

        Trochę się u mnie pozmieniało…
        W marcu napisał mi,że urywa ze mną kontakt ponieważ ma kobietę i nie chce jej ranić.
        I wiecie co?
        Szkoda mi było, ale nawet tego nie przeżyłam. Choć kiedyś na samą myśl o końcu było mi smutno.
        Widocznie to było lekkie zauroczenie. Ale nie powiem… zazdroszczę jego kobiecie bo był genialny ahh i na dodatek bardzo pociągający.

    • Czesc Monika, historia jak moja…trwa to rok…na poczatku prawda jest ze z mojej strony to byl sex bez zobowiazañ, rozmowy, kolacje, wyjazdy…i sie zakochalam…mysalam ze nie, bo przeciez nie placze na Tytaniku, wiecej….powiedzialam mu ze wydaje mi sie ze go kocham….coz, choc myslamam ze tak, ze tez odwzajemnia moje uczucie, powiedzial ze nie moze odwzajemnic mojego uczucia, choc jestem najwazniejsza kobieta w jego zyciu…..i wiesz co ci powiem….lepiej powiedziec ze sie kocha, niz czekac, nasze sex spotkania nadal trwaja…nadal jej duzo pasji w naszym lozku…ale czuje sie wolna, otwarta na nowe znajomosci..nawet poznalam ostatnio fajnego faceta….

  3. Byłam w takim układzie 5 lat. Nie ma przepisu na to jak nie łączyć w to emocji, dostawalismy od siebie to co chcieliśmy, nie było kolacji oprócz tej łóżkowej, nie chodziliśmy razem do kina można powiedzieć że nie zachowywalisny się jak typowa para, czerpalismy przyjemność tylko z seksu i spotykaliśmy się tak często, jak tylko mogliśmy. Do dnia dzisiejszego jeśli tylko jestem w Polsce to spotykam się z J na seks.

  4. jakim cudem? jestem oziębła i pozbawiona emocji. mogę się spotkać na numerek z kumplem, kolegą. ale nie potrafiłabym w klubie bzyknąć się z obcym facetem. nie muszę mieć uczuć względem faceta, ale muszę go znać.

    • Jakbym czytała o sobie 😉.
      Oziembła, pozbawiona uczuć. Od tego ma się kumpli. I fajnie jeśli seks nie zmienia nic pomiędzy wami 😁😁

    • AnonimowaLandrynka:)

      Mam to samo :p
      Spotykam się z dobrym kumplem na seks, bo go znam wiele lat.
      Od zawsze miałam lepsze kontakty z facetami. Nic nas nie łączy prócz przyjaźni i raczej nie połączy bo to tylko kolega, nigdy nie spojrzałam na kolegę inaczej niż przez pryzmat dobrego ziomka :)
      Inaczej jest, kiedy w taki układ wchodzisz z osobą, której jeszcze nie znasz bo wtedy ją poznajesz i się w niej zakochujesz. Kiedyś też miałam taki układ z facetem, którego znałam z widzenia, kilka razy byliśmy gdzieś razem na imprezie i jakoś tak się stało, że później spotykaliśmy się na seks bez zobowiązań, ale ja zaczęłam coś do niego czuć, mówiąc mu o tym i postanowiłam to zakończyć. Potem miałam taką samą relację z moim dobrym kumplem i kumplujemy się do dzisiaj, a nasza relacja jest bardziej umocniona – ale nie tak emocjonalna jak w przypadku miłości :)

    • Nie prawda. Ja jestem facetem i wpadłem w to tak jak autorka maila. Jedynę co mogę Jej radzić, to uciekać od tego jak najszybciej!! Im wcześniej tym lepiej!

    • Mija nie zawsze ja znam przypadek że jest na odwrót to on złamał zasadę tylko seks spełnianie fantazji erotycznych i rozmowa

  5. Odpuść? To nie jest takie proste ;)
    Spotykamy się od 3 miesięcy. On jest po długim związku,który rozpadł się przez nią-klasyczny typ złamanego serca. Planowane przyszłości, remonty, wspólne oszczędzanie,zaufanie,które skończyło się zdradą i założeniem rodziny z kimś innym. Mój poprzedni związek-totalna porażka. Chora miłość ze strony ex, połączona z hazardem i brakiem zrozumienia.
    Mój obecny… friend with benefits-ideał.
    Jest nam ze sobą po prostu dobrze. Wyrwanie się od tysiąca otaczających nas problemów. Czasami zwykły spacer,a innym razem niezwykła noc ;) Nawet,jak z tego nic nie wyjdzie, choć bardzo bym chciała,to nic. Pójdziemy naszym rytmem, odpuścić może on- droga wolna, ja jednak zamierzam jeszcze trwać w swoim egoiźmie, zbyt wiele mam do stracenia uuupsss, chyba mnie ma.
    Pozdrawiam, czytam regularnie i bardzo często się utożsamiam ;)

  6. Przyjaciółka

    Hmm, seks przyjacielski czemu nie. Nie jest to to samo co w związu kiedy do orgazmu dochodzą fajerwerki ;) uczucie namiętność pożądanie i to coś co łączy … Ale jak sie nie ma co się lubi… Jeżeli podchodzi się do seksu czysto fizycznie to seks przyjacielski jest możliwy.

  7. Po moim ostatnim, nieudanym związku, weszłam szybko w taką relację z „przyjacielem”. Seks jest dla nas niczym więcej jak tylko seksem. Oboje mieliśmy trudne związki zawsze, więc nie bawimy się w żadne miłostki, ponieważ wycierpieliśmy już zbyt wiele.
    Na co dzień jesteśmy przyjaciółmi, nawet mamy wspólnych znajomych z którymi idziemy na miasto. Nie odmawiamy sobie czasem delikatnych czułości, typu: przytulanie, całowanie przy ludziach i dotykanie. Jest to dla nas zwykła rzecz, bo nie ma w tym żadnych głębszych uczuć, niż tylko chęć ulżenia sobie.

  8. Sama tkwiłam w takim układzie. Najrozsądniej jest zakończyć układ gdy tylko zauważymy, że zaczynamy się zbytnio przywiązywać. Tak właśnie miałam zamiar zrobić, jednak okazało się , że mój partner czuje to samo. Historia rodem z Hollywood. W moim przypadku skończyło się związkiem.

  9. No nie da się. Próbowałam i wiem, że się nie da. Bo zawsze w którymś momencie pojawiają się uczucia i któraś strona wpada. Nie ma czegoś takiego jak dotyk ciał i dusz bez uczuć – to jest to co powoduje, że seks jest aż tak dobry, wyjątkowy. A wtedy pojawiają się problemy…

  10. Hmm.. niewiadomo jak zacząć. … był związek jest dziecko i kobieta która straciła nadzieje na porzadnego gościa. . I chyba z perspektywy czasu za bardzo wybredna co do tego jaki ma być ten jedyny… ALE jest człowiekiem ma potrzeby „duze” potrzeby. zabawki nie są odzwierciedleniem seksu nie ukrywajmy tego, to mała namiastka, jakaś chwilowa alternatywa. I jest facet kumpel z którym można omówić wszystko, jest chemia tak duża ze podczas zwykłych spotkan powietrze robi się tak gęste ze można siekiere powiesić. ..ALE.. niewidzi się w tej drugiej osobie faceta na codzień. .. oboje wolni, oboje z potrzebami, obojgu seks się podoba,oboje nie widzą siebie w roli pary… żadne nie robi drugiej osobie ani samemu sobie krzywdy… kiedyś bym nie uwierzyła bo byłam „głupią” romantyczka która wierzyła ze jak seks to TYLKO z ukochanym,a jak się niema faceta to się nie uprawia seksu… itd. Myślenie się zmienia, potrzeby się zmieniają. .. jak nie można mieć wszystkiego to trzeba brać to co jest. Można uprawiać seks z kumplem jeśli oboje macie takie same myślenie, jeśli nie to lepiej się unikać żeby sobie krzywdy nie zrobić.

  11. Rzecz skomplikowana, zależy od tylu składników i fazy życia. Powiedzmy sobie również prawdę w oczy: miłość nie gwarantuje wspaniałego erotyzmu, a wspaniały erotyzm miłości. Wspaniałe by było, gdyby zawsze to chodziło w parze, ale tak nie jest. Z wiekiem coraz bardziej jest widoczne, że kochamy osoby, których nie pragniemy i pragniemy tych, których nie kochamy. Kiedy się już rodzinę ma i dzieci są dorosłe, to absolutnie nie ma się ochoty na wymyślanie imion dzieci, wyobrażeń białej sukni. Można natomiast chcieć własne życie i własny kąt i przyjaźń erotyczną i niekoniecznie chcieć być w takim klasycznym związku. Twierdzę jednak, że dla mnie to jest zawsze forma miłości. To tak z trochę starszej perspektywy.

  12. Alicjo, nie ma żadnego przepisu na taką relację. Jeżeli nie spotkałam do tej pory mojego Drwala, który otoczy mnie nie tylko genialnym seksem ale też miłością, to myślę sobie, że zasługuje przynajmniej na dobre bzykanko ;) :P

    ściskam Was oboje :)

  13. U mnie to było trochę od drugiej strony. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, i przy okazji praktycznie od razu przeszliśmy do rzeczy, on mocno wpadł mi w oko i zaczynałam liczyć na coś więcej, chociaż relacje były jasno określone – tylko seks i pogaduchy. Potrzebowałam czasu by uświadomić sobie, że nasze spotkania pomagają nam obojgu się wyładować, ale to w żadnym razie facet nie dla mnie. Jak trzeba, to pocieszy, pogłaska, wysłucha, buzi da jak najczulej, a i porządnie przegrzmoci. Powiedziałabym, że to układ niemal idealny.
    Jest jeszcze drugi, który najlepiej określić jako „mniej niż miłość, więcej niż romans”, ale to już inna historia…

  14. Od lat mam takich przyjaciol. Zazwyczaj jednego, czasem dwoch. Spoko rozwiazanie, relaks, rozmowa, sex…
    btw wole dwoch, bo zawsze, ktorys jest pod reka 😉

  15. Na to nie ma recepty… Tkwiłam kiedyś w takim układzie z facetem w którym po pewnym czasie się zakochałam (dziewczyny- facet to podobno po Nas widzi. Widzi kiedy to jeszcze tylko sex, a kiedy już zaangażowanie i rodzące się uczucie). Długo oszukiwałam samą siebie, jednak on sam postanowił spróbować- twierdził wcześniej, że nie potrafi kochać. Związek się rozpadł, ale nie żałuje niczego.

    Druga sytuacja. Spotykałam się z pewnym facetem „tylko” na sex. Nie był on w moim typie ani z wyglądu, ani z charakteru… po prostu miał to coś, jednak nigdy z nim nie chciałam być. Gdy byliśmy w związkach nie było między nami żadnego kontaktu (nawet rozmowy na fb). Gdy nie mieliśmy drugiej połówki zazwyczaj zaczynało się rozmową o zranionym sercu, a kończyło na nieziemskim seksie. I to było okej.
    Teraz zaczynam się bać. Mieliśmy ze sobą zerwać kontakt definitywnie, lecz on cały czas nie daje o sobie zapomnieć, co gorsza ma dziewczynę (z którą jest z przyzwyczajenia) ale to ze mną ma nieziemski seks- jak twierdzi.

    Tak więc friends with benefits zamieniło się w jakiś chory układ z którego trudno wyjść.

  16. Cześć! w końcu udało mi się trafić na artykuł, na który mogę co nieco napisać :-D ‚friends with benefits’ to fajny układ przede wszystkim dla dwojga ludzi, którzy w niedalekiej przeszłości zostali dość dotkliwie zranieni a sam fakt, że właśnie na siebie wpadli jest punktem zapalnym całej tej relacji. Bo to coś w rodzaju… czyśćca…

    Ale może zacznę od początku żeby to wszystko wydało się w miarę zrozumiałe (o ile tak się da! :-P).
    Ja z moim ‚friendem’ poznaliśmy się na imprezie, oczywiście była pierwsza randka, ale dzięki niej zrozumieliśmy, że na chwilę obecną jedyne czego potrzebujemy to faktycznie rozładowania seksualnego napięcia. I tak zaczęliśmy się spotykać, głównie u niego (bo mieszkał sam w swoim mieszkanku). Od początku postawiliśmy sprawę jasno – SEKS I NIC WIĘCEJ. Wiadomo, nie da się oddzielić w 100% tego pociągu fizycznego i emocjonalnego… ale emocjonalny nie do końca oznacza, że to musi być uczucie na miarę miłości. Wszystko wyglądało identycznie jak w zwykłym związku – gra wstępna, seks i spełnianie swoich erotycznych fantazji. W takiej relacji między ludźmi tworzy się pewna nietypowa chemia, ale nie czujemy motylków w brzuchu, nie wyznajemy sobie tych uczuć, nie tęsknimy do siebie, oczywiście w żartach nazywamy siebie żabką, miśkiem i innymi kolorowymi jednorożcami, spotykamy się regularnie i w gruncie rzeczy wygląda to z grubsza jak zwykła przyjaźń – oglądamy wspólnie filmy, gramy w PSa, zamawiamy pizze, pijemy piwo i gadamy w nieskończoność o tym co nas spotkało w życiu od ostatniego razu, obgadujemy wszystko i wszystkich wokół, śmiejemy się, gotujemy (nauczyłam go nawet kilku przepisów, które mogą mu się przydać w kolejnych relacjach damsko-męskich).

    Wiem…. ciężko zrozumieć taką relację, ale uwierzcie mi – tak się po prostu da! Od pierwszego spotkania minęły już ponad 2 lata, spotykaliśmy się w tym czasie na randki z innymi osobami płci przeciwnej i założyliśmy, że taki układ będzie trwał dopóki nie znajdziemy sobie kogoś na stałe, z kim naprawdę zaiskrzy nie tylko w łóżku ale też w sferze miłości ;-) Teraz, gdy każde z nas stworzyło już swój prawdziwy związek, o którym marzyliśmy, jestem po prostu przekonana że taki bieg wydarzeń był nam po prostu pisany i potrzebny. Żeby było śmieszniej ja jestem zakochana po uszy w facecie, który jest ode mnie starszy o 19 lat (i jest cudownieeee!), a mój ‚friend’ ma dziewczynę o 9 lat młodszą od siebie (i też, nie przebierając w słowach, są dla siebie stworzeni :-))

    Na chwilę obecną wciąż się przyjaźnimy, oczywiście już bez tych euforycznych uniesień, a tylko na kawę i tzw. pogaduchy. Jestem przekonana, że w taki sposób znalazłam przyjaciela płci przeciwnej na całe życie, bo wiąże nas tzw. bratnia dusza ;-)

  17. Jest to możliwe! Ja miałam taką relację z kumplem. Spotkaliśmy się po kilku latach w bardzo ciężkich dla nas momentach życia. Była pizza, były spacery, był seks. wiedzieliśmy że to tylko w ramach zaspokajania potrzeb seksualnych obydwojga. Gadaliśmy i wszystkim jak przyjaciele, a potem ladowaliśmy w łóżku. Z czasem każde z nas znalazło sobie innego partnera. Nadal się kumplujemy, chodzimy razem na piwo, ale już bez sensu :-)

  18. Hej
    Czytam wasze wpisy od bardzo dawna jestescie wspaniali. Postanowilam wypowiedziec sie w tym temacie , poniewaz sama spotykalam w takim ukladzie prawie rok z tym ze my czasem chodzilismy do kina czasem tez jakis spacer po kinie ale rowniez zakochalam sie , balam sie powiedziec jemu ze jestem zakochana ,ze nie zobacze go juz. W koncu przelamalam sie i nie prosto w oczy ale napisalam co czuje i jestesmy para juz 5 lat . Takze warto sie przelamac i sprobowac .
    Przeoraszam jak chaotycznie napisane

  19. Szczerze? 7 lat mialam takiego „przyjaciela” on mial swoje zycie, ja swoje, jak sie widzielismy roznie bywalo, a nawet czasem konczylo sie na samych pogaduchach przy piwie :) jestem aktualnie zareczona a we wrzesniu biorę slub mym ukochanym <3 ale jak sie dowiedzialam ze sie niedawno zareczyl zakulo troszeczke :D 😂 dziwne :D ale cóż tak naprawde sex tez w jakis tam sposob laczy :D

  20. Oj takie uklady dobrze wpominam. Jak mialan 18 lat to zaczelam sie spotykac z kolega z piaskownicy ja stracilam dziewictwo z nim a on ze mna. Pisalismy eski umawialismy sie tam gdzie zawsze robilismy swoje nieraz pilo sie piwko pogadalo i kazdy szedl w swoja strone. Emocjonalnie nie umiem tego okreslic jakas sympatia ciagnelismy to dobre 4 lata bylo milo dzis juz nie mamy kontaktu on zalozyl rodzine ja mam swoich chlopcow. Z obcym bym nie poszla do lozka ale z dobrym kumplem jesli by mu to odpowiadalo to tak.

  21. Mi to nie wyszło. Spotykaliśmy się niemal codziennie przez kilka miesięcy- w łóżku było jak w raju- potem leczyłam się z tęsknoty po jego wyjeżdzie. On bardzo pilnował granic. Choć miło nam się ze sobą gadało, gotowało, zasypiało razem- choć czasami rozumielismy się bez słów wiedziałam, że koszty ponoszę ja- on ma czyste sumienie.

  22. mój przypadek był chyba całkowicie dla mnie nie pojęty z perspektywy czasu. kiedyś byłam z pewnym chłopakiem, jak to bywa nie zawsze nam wszystko wychodzi no i się rozeszliśmy. po kilku latach nasz kontakt się odmówił, zaczęliśmy się spotykać, długie rozmowy itp. wtedy każde z nas było w związku, wiec nic więcej się nie działo. po kilku miesiącach skończyło się to tak, że oboje zostaliśmy wolnymi osobami. na którymś z kolejny spotkań wisiało coś między nami i tak zaczął się seks bez zobowiązań. niestety ja po kilku tygodniach zapytałam go czy mam liczyć na jakieś powrotne uczucia czy mam odpuścić? powiedział tylko, że nie teraz. po dwóch miesiącach zaprosił mnie jednak na randkę i od tego czasu mija juz ponad dwa lata. jestem najszczęśliwsza dziewczyna :)

  23. Wolę takie układy, bo nikt nikogo nie rani, takiej osobie można powiedzieć wszystko, bo tak naprawdę ma Twoje problemy w tyłku, jak coś się nie podoba to żegnam, znajdę innego, a jeśli jest wszystko dobrze to może trwać wiecznie. Za każdym razem jak zaczyna któreś coś czuć, trzeba to skończyć, bo inaczej będzie ciężko. Trzeba mieć twarde serce. Zaczęłam tak robić po paru rozczarowaniach miłosnych, bo po co się męczyć i użalać jak można mieć dobrze? Jedynym minusem dla mnie jest to, że seks jest inny, niby bezwstydne spełnianie fantazji, ale z drugiej strony bez uczucia nie ma tak dużej namiętności, trzeba się malować do łóżka i PO nie ma czegoś takiego, jak przytulnie i magicznego „kocham Cię”. Nie czuje się tego do drugiej osoby, ale miło to słyszeć po łóżkowych ekscesach. To jest eksperymentowanie, poznawanie swojego ciała pod różnymi kątami z różnymi facetami, a każdy z nich inaczej dotyka, pokazuje coś nowego.

    No a tak było do zeszłego tygodnia. Powinnam pisać scenariusz do ukrytej prawdy. Od paru dni mój „przyjaciel” został moim facetem. Nie tylko dlatego, że dobrze nam było w łóżku, poznałam go jeszcze jak był przed jego pierwszym razem i mam nadzieję przeżyć z nim ostatni, jesteśmy totalnie w sobie zakochani, uciekaliśmy od tego parę miesięcy, ale jednak od słowa do słowa i nie mogliśmy tego skończyć, bo mieszkamy razem. Czuję, że dobrze się stało pomimo moich nieugiętych zasad bycia niezależną kobietą. M jest przy mnie sobą, a ja przy nim, nie mamy tajemnic, bo przez okres naszej przyjaźni poznaliśmy te najskrytsze, gdyż nie były dla nas tak istotne. Polecam seks bez zobowiązań, a nóż znajdziecie swój ideał :)

  24. Żeby odgraniczyć sfere emocjonalna od fizycznej trzeba mieć mocna psychike, wiedzieć czego sie chce i nie przekraczać granic. Ja z moim juz teraz ex sexfriend jasno ustalilismy zasady, spotykamy sie z kim chcemy na piwo wino kino, ale spimy tylko ze soba. Jesli poznamy kogos w kim sie zauroczymy konczymy z nocnymi schadzkami i przyjaznimy sie dalej bez rzadnych dodatkow.
    Spotykalismy sie regularnie co tydzien, dwa, codziennie wisielismy na telefonie bedac na bierzaco z tym co sie u nas dzieje. On byl po dlugim nieudanym zwiazku, ja to samo.
    Pilismy, gadalismy o pierdolach, chodzilismy na zakupy jak normali przyjaciele, a w nocy spelnialismy swoje fantazje, budzac sie rano ubieralismy sie, smialismy sie z glupot, jedlismy sniadanie, ogladalismy tv jakby to co w nocy sie dzialo wogole sie nie zdarzylo. Teraz oboje kogos mamy i nadal jestesmy przyjaciolmi potrafimy isc na zakupy, napic sie piwa i rozmawiac o zyciu codziennym i obecnych partnerach :)

  25. Dla mnie nie ma nic w tym złego xd przeżyłam wiele w życiu. Długi związek który skończyły się od tak,mam dziecko,ex odszedł bez słowa. Przeżyłam to bardzo. Aż w końcu powiedziałam dość! Mi też od życia się coś należy . Ale ja nie potrafię kochać. A może to nie mój czas,może Po prostu nie chce i już. Mam kolegę,z którym się spotykam. BEZ ZOBOWIĄZAŃ,ale tu trochę grubszą sprawa bo on ma dziewczyne. Wiem że zaraz się posypia hejty,jaka to ja jestem. Ale szczerze? Nie obchodzi mnie to. Mi jest dobrze i jemu też. :) nie ma mowy o żadnym przywiazaniu się,bo to już nie ja. Kiedyś uważałam podobnie jak Alicja,że seks bez miłości to nie powinno mieć miejsca i ze takowy nie istnieje. Teraz uważam inaczej i dobrze mi z tym.

    • Seks bez miłości też jest możliwy i przyjemny jeżeli coś się do kogoś czuje ale nie musi to być miłość. Musi mnie coś z kimś łączyć, jakaś nić porozumienia. Też mam dziecko z byłym który wyjechał za granicę. Teraz z Krzyśkiem moim wcześniejszym eks spotykam się dla towarzystwa i seksu.

    • A ja ciebie doskonale rozumiem 😉 ja mam męża a mój friend żonę. Doskonale się dogadujemy w łóżku, nic poza tym 🙄

    • Przyjaciółka

      U mnie jest podobny układ oboje jesteśmy z kimś na stałe mamy dzieci rodziny jesteśmy szczęśliwi Ale brakowało mam seksu u stałych partnerów. Znamy się kupę lat, i nie przeszkadza nam pogadać o domu dzieciach i wpaść razem do łóźka aby się odstresowac.

  26. U mnie było to tak. Znaliśmy się od jakiegoś czasu- ot co, byl kumplem mojego byłego, przez niego go poznałam. Po rozstaniu z moim eks nie chciałam angażować się w kolejny związek, ponieważ dużo przez niego wycierpialam. On też jakiś czas wcześniej rozstal się z dziewczyną. Po kilku miesiącach spotkaliśmy się przypadkiem na imprezie, wymienilismy się numerami aby móc utrzymać kontakt, pisaliśmy, potem pierwsze spotkanie, długo rozmawialiśmy, ale atmosfera była napięta, w powietrzu było czuć pożądanie i spotkanie zakończyło się inaczej niż zamierzalismy. Nigdy wcześniej nie widziałam w tym facecie potencjalnego partnera, nigdy wcześniej mnie nie pociągal,a tego jednego wieczoru, gdy mieliśmy okazję być sam na sam,trafiła nas taka chemia. Ale oboje postawiliśmy sprawę jasno – było nam razem wspaniale w łóżku, żadne z nas nie żałuje tego co zaszło, nie wykluczamy że sie to powtórzy, ale nie zamierzamy sie angażować. I tak to trwało, kilka miesięcy. Gdy tylko mieliśmy wolny wieczór spotykaliśmy się, przezywalismy chwilę uniesienia,rozmawialiśmy. Wcześniej nie mieliśmy ze sobą dobrego kontaktu, dopiero nasze spotkania pozwoliły mi się do niego przekonać, jest fantastycznym facetem. Z nikim nie było mi lepiej w łóżku. Dlaczego się skończyło? Czułam, ze zaczynam sie przyzwyczajać, nasi znajomi mieli nas za pare, to zaszło za daleko i odpuscilam, on też. Właściwie nigdy nie powiedzieliśmy sobie tego wprost, nadal się kumplujemy, ale nasze relacje nie są już na tyle zazyle. I to nie jest tak, że kompletnie nic do niego nie czulam. To nie byla po prostu miłość, tylko fizyczne pożądanie, a to nie zawsze idzie ze sobą w parze. Co czuje w tej chwili? Jedynie sentyment, przeżyliśmy razem wiele fajnych momentów, ale musieliśmy to zakończyć aby każde z nas poszło naprzód.

  27. Droga Alicjo
    Ubawiła mnie nazwa „friends with benefits”. podobnie, jak bawi mnie szukanie obcojęzycznych określeń na wszystko. Znam ten rodzaj układu także z doświadczenia, ale ja zawsze nazywałem to „przyjaciele z tendencją do czułości” – po naszemu i wystarczająco rzeczowo, bo nie było wątpliwości o co chodzi. ;-)

    Pytanie, co zrobić, kiedy ona zaczyna tęsknić za jego czułością, a nie za ciałem, a on szukać jej” gwiaździstych oczu”? To też przerabiałem.
    Sprawa jest w sumie bardzo prosta. Podobnie, jak prosty jest układ łączący „friends with benefits”, czy „przyjaciół z tendencją do czułości”, jak zwał, tak zwał… Kiedy jedno zaczyna czuć coś więcej, należy zrobić to, co robią przyjaciele, kiedy pojawia się problem – porozmawiać o tym. W zależności od odczuć drugiej strony i wyniku rozmowy, można podjąć jedną z trzech decyzji:

    1. Jeśli oboje zaczęli to czuć – związać się ze sobą. Widać tak było pisane. W sumie, oboje mają to, czego szukali – Partnera doskonałego – Przyjaciela na którym mogą polegać, któremu bezgranicznie ufają, a do tego zaczęli się pożądać – Układ idealny.
    2. Jeśli jedna strona nadal oczekuje tylko seksu, a druga zdecydowanie chce więcej – należy to zakończyć, ponieważ przestało spełniać swoją rolę.
    3. Jeśli jedna strona nadal oczekuje tylko seksu, a druga jest w stanie to zaakceptować i nie narzucać swoich uczuć – bawić się dalej na zdrowie i nie poruszać tematu do chwili, gdy ewentualnie pierwsza strona też zapragnie więcej. Wtedy wrócić do rozmowy i patrz rozwiązanie pierwsze…

    Pozdrawiam!

  28. Po rozstaniu z moim chłopakiem Krzysztofem spotykaliśmy się jako przyjaciele. Mieliśmy dużo wspólnych zainteresowań i dużo wspólnych znajomych. Po jakimś czasie zaczęło nas ciągnąć do siebie seksualnie. W końcu poszliśmy do łóżka. Powinnam dodać że nie bez powodu bo miałam do niego największe zaufanie i pozwalałam mu w łóżku na więcej niż komukolwiek innemu. Miałam później kogoś i zerwaliśmy kontakt bo mój wtedy obecny chłopak był zazdrosny o niego. Po rozstaniu odnowiłam kontakt z Krzyśkiem i było tak jakbyśmy nigdy nie przestali się spotykać. Zrozumiałam że tęskniłam za nim bardzo ale jak za przyjacielem. Znowu trafiliśmy do łóżka. Przez ostatnie kilka tygodni 2 dni w tygodniu zostawał u mnie nie tylko na seks. Ciągnie nas do siebie seksualnie i nie tylko ale mamy inne poglądy, które nie pokrywają się i związek byłby udręką. Chciałam też zaznaczyć że jestem wrażliwa i płaczę na „Titanic” i nadal przeżywam śmierć Dereka z „Chrurgów”. Lepszy taki seks z przyjacielem niż jednorazowy seks z napotkanym gdzieś facetem.

  29. Loreno
    Ja Cię potępiał nie będę. W końcu to on ma partnerkę którą z Tobą zdradza, a nie Ty…

    Twoje wcześniejsze podejście – „seks bez miłości to nie powinno mieć miejsca i takowy nie istnieje” jest bardzo popularny, zwłaszcza wśród kobiet. Spotykam się z nim na co dzień, zwłaszcza, kiedy przedstawiam moją definicję „miłości”, jakże odmienną od tej przez większość wyznawanej.
    Uważam, że „miłość” to to, co łączy dwoje ludzi, kiedy początkowe pożądanie już minie, a umięśniona klata i cycki wielkości dorodnych arbuzów już nie są tak atrakcyjne, jak 30 lat temu. To wzajemny szacunek, uczciwość, wspieranie się, świadomość, że jest ktoś na kogo zawsze można liczyć. Jeśli tego nigdy nie było, to nie ważne, jak wielkie były cycki – to nie ma szans!!! Nie minie więcej, niż 3 lata, jak wszystko zacznie się sypać.
    Natomiast w odwrotnym przypadku, szanse są i to znacznie większe.

    Co prawda to co mówię bardziej pasuje do „małżeństwa z rozsądku”, ale czy to nie właśnie rozsądne decyzje są trwalsze od spontanicznych?
    „Miłości”, według definicji większości, to ja szukałem, kiedy potrzebna mi była przygoda na dzisiejszą noc, bo miałem ochotę, a akurat nie było z kim.
    Kiedy szukałem partnerki na resztę życia (a przynajmniej takie było założenie), kierowałem się chodnym rozsądkiem i szukałem wśród najlepszych przyjaciółek. Takich, które znam od lat i wiem, że nigdy nie zawiodą. Działając tak trzeba tylko zapomnieć o tych, które przez rozwiniętą przyjaźń, traktują was jak brata. Albo poczekać, aż się rozwiodą i nauczone doświadczeniem staną się bardziej podatne na mój tok myślenia…
    Pozdrawiam

    • A ja się nie zgodzę. Jestem mężatką od nastu lat i nie wyobrażam sobie związku bez „tego czegoś”. I nie wyobrażam sobie traktować męża jak kumpla. Bo przy kumplu lazi sie w rozciągniętym swetrze, żłopie piwo i plecie trzy po trzy. Przy mężu chce być kobietą, a nie kumpelą.

  30. U mnie tak miało być. Prosty układ. Znamy się całe życie. Przyjaznimy. Potrzebowalismy dobrego seksu. I na początku tak było. Ale z czasem zaczęło się. Kladlam się obok niego i budzilam. Wspólna kolacja, śniadanie w łóżku. I zero seksu. Jak para. Pomimo iż żadne z nas głośno tego nie powiedziało jesteśmy jak para. Nasi znajomi traktują nas jak parę i my chyba siebie też. Czas pokaże co to będzie dalej. Ale wiecie co? Nie żałuję. Bo pomimo tego iż nie chciałam związku bo byłam zmęczona. On jest wart ….

  31. Hm…. Takie coś zawsze fajnie się zaczyna natomiast z końcem nie jest tak kolorowo, miałam takiego przyjaciela, znałam go w sumie od zawsze(był kolegą mojego kuzyna), był starszy ode mnie o 7 lat :P i pamiętaj jak dziś, jak kiedyś mi powiedział (miałam może ze 13 lat) żebym się do niego zgłosiła jak skończę 18 lat. Traf chciał że mniej więcej w tym okresie czasu skumulowały się przeciwko mnie wszystkie zła na świecie, rozstałam się z facetem z którym byłam, straciłam jedno z rodziców i nie umiałam się odnaleźć, nie potrzebowałam kolejnego faceta który by składał obietnice bez pokrycia. Wtedy pojawił się on, nie wiem jak to się stało że wylądowaliśmy w łóżku, natomiast jak na tamtą chwile było dla mnie to coś niesamowitego. Oprócz na szalone noce potrafił przyjechać do mnie na noc jak się źle czułam, nie wiem ile czasu się tak spotykaliśmy ale pamiętam moment kiedy jeszcze kontrolowałam tą granicę miedzy ”nic nie czuję” a „nie chcę nic czuć”. Aż pewnego dnia obudziła się spojrzałam na niego i już wiedziałam że czuję do niego coś więcej, nie wiem czy byłam bardziej zła na siebie czy na niego, no i wiedziałam że muszę mu o tym powiedzieć bo taki mieliśmy układ… Cóż więcej mogę dodać przetrwałam to, czy żałuje… ? Nie … Czy czuję się gorsza … ? Nie… myślę że czegoś mnie to nauczyło, dziś mam męża którego kocham nad życie i kocham z nim seks, tak jest to inny seks ale nie zamieniłabym go już na nic w świeci :)

  32. Znam ten temat doskonale .
    Był taki jeden , przypadkiem poznany. Spotykaliśmy się praktycznie codziennie. Pomagałam załatwiać mu sprawy urzędowe itp ( jesteśmy na obczyźnie, a ja znam bardzo dobrze język) . Fajnie nam się spędzalo czas razem. Zaprosił mnie kiedyś na „herbatę ” do siebie . Niczego nie podejrzewając poszłam.. i wtedy się do siebie zblizylismy. Od tego zaczął się nasz dziwny układ. Trwał około 2 miesięcy. Aż w końcu powiedziałam, że nie odpowiada mi takie coś. I tu nie chodziło o to , że się zakochałam. Po prostu było to dla mnie dziwne . Koniec końców jest taki , że jesteśmy razem od ponad roku : ) . Nie chciał odpuścić i daliśmy sobie szansę na związek. Miłości trwaj s2

  33. Dwa udane małżeństwa znajomych sobie ludzi. Pani M. od dawna zna Pana P. Od zawsze między nimi jest jakaś Iskierka… lecz każdy żyje w swoim życiu… cała czwórka zna się i widuje od czasu do czasu. Między panią M i panem P rośnie wzajemne pożądanie. W końcu spotykają się aby zrealizować wieloletnią fantazję… i lądują razem w łóżku. Bez żadnych zobowiązań, czysto fizyczny pociąg. A w domu nadal tworzą zgodną rodzinę… jest to niemoralne… Ale co w sytuacji kiedy obydwoje czują do siebie pożądanie a w domu kochają swoje rodziny…

    • Przyjaciółka

      I tu już jest jakieś uczucie. Jestem w takiej samej sytuacji tylko nas nic do siebie nie pociąga po prostu uboju mam partnerów którzy hmm jak by to powiedzieć… Nie za często się z nami kochają, oboje narzekaliśmy na to jako że jesteśmy przyjaciółmi rozmawialiśmy o tym i tak jakoś wyszło on zaproponował rozluźnienie ja się zgodziłam. Bez uczucia bez pożądania po prostu czysty fizyczny sex

    • Jakbym czytała swoją historię…oczywiście jest to niemoralne, złe, okropne itd…lecz kiedy władzę nad nami sprawuje pożądanie do „niego ” to rozsądek wkoncu się podda…tak było i u mnie. I dodam że cholernie trudno się z tego wyplątac mimo wielokrotnych prób zakończenia. Czujesz się jak w „toksycznym związku” z jednej strony nie chcesz tego kontynuować bo macie rodziny a z drugiej pragniesz tych emocji, tajnych spotkań, dzikiego sexu bez zobowiązań…to jest bardzo trudne i zrozumie to tylko ta osoba która to przeżyła…to może przydarzyć się każdemu. Ja tego nie planowałam, wręcz gardzilam takimi osobami…do czasu kiedy wśród moich znajomych pojawił się „on”. Chemia była od początku, długo z tym walczyliśmy…Nie udało nam się. Mamy rodziny i żyjemy w długoletnich związkach (20 lat) wszyscy sie znamy, spatykamy sie a od 5 lat regularnie zdradzamy naszych najbliższych, których nie mamy zamiaru opuścić…pożądanie to tak silne uczucie jak miłość , z czasem słabnie, gaśnie tylko kiedy to nastąpi…

  34. U nas tak bylo 😊 najpierw przyjazn potem herbatka cos do ewentualnie wspólne gotowanie a potem sex 😊. Znamy sie ponad 10 lat a od jakiegos czasu jesteśmy małżeństwem. Jest moim przyjacielem nadal. Nie mamy przed sobą tajemnic ani „cichych” dni. Sex dalej smakuje wybornie 😚 mimo upływu czasu…

  35. Mam taką sytuację ze swoim przyjacielem. Poznaliśmy się na tinderze, polubiliśmy i umówiliśmy się że będzie to tylko „friends with benefits” w międzyczasie oboje się w sobie zakochaliśmy ale nadal nie jesteśmy razem. Wyobrażamy sobie wspólne życie w przyszłości ale narazie nie jesteśmy gotowi na poważny związek, poza tym mieszkamy w innych krajach więc nadal jest to taki układ jak na początku, ale jak już się widujemy to okazujemy sobie normalnie uczucia.

  36. Wydaję mi się, że taki układ ma prawo bytu. Przykładowa sytuacja: dwoje ludzi się pożąda, oboje nie widzą nawet szans na związek, chcą seksu jako dłuższą lub krótszą przygodę ;) To samo dotyczy osób, które zaszły do momentu, gdy trzeba zastanowić się co dalej i nie chcą pakować się w związek, a zostać na poziomie przyjaciół i czerpać z tego przyjemność „bo dobrze wiesz co mnie podnieca”. Taki układ może dobrze wpłynąć później na te osoby, będąc już w związku skupią się bardziej na więzi, której wcześniej nie doświadczyli, niż na zaspokajaniu swoich potrzeb.
    Friends with benefits to także iluzja stabilizacji i kontroli, która świadomie czasem jest potrzebna aby ułożyć sobie życie na nowo po rozstaniu nie przechodząc tak gwałtownie do bycia singlem, który jeszcze wczoraj planował przyszłość we dwoje, a dzisiaj musi się jej zmierzyć sam- niektórych to niemiłosiernie przeraża.

  37. Nie wyobrażam sobie zupełnie takiego układu. Jestem jedną z tych osób, dla których seks nierozerwalnie łączy się z miłością i nie potrafiłabym pójść do łóżka z kimś, kogo bym nie kochała… Mam za to dużo koleżanek, które w takie układy się plączą, a potem to ja muszę wysłuchiwać ich płaczów :P

  38. Hmmm!!czytam to wszystko i wiem o czym mowa!ciężko pojąć co faceci mają w głowach. Układ??fajna sprawa!ale po co dają sygnały że kobieta zakochuje się po uszy??miał być układ to po co mówi kocham cie???a później zwiewna bez słowa?

  39. Sama wplątałam się w taki układ. Oboje byliśmy po nieudanych związkach i mieliśmy dosyć związków. Na początku było zwykłe kumplowanie się, potem stwierdziliśmy, że się sobie podobamy i tak zaczął się nasz układ. Od razu stwierdził, że nic z tego nie będzie, a ja głupia liczyłam, że kiedyś zmieni zdanie. Niczego mu nie brakowalo- inteligentny, zabawny, przystojny, zaradny. Seks z nim był cudny, był moim pierwszym partnerem seksualnym. Oprócz seksu było też dużo wspólnych rozmów, mogliśmy się sobie zwierzać, często mnie pocieszał gdy miałam dołka. Pod koniec chyba się zorientował, bo zaczął być oziębły. Gdy wyznałam mu miłość postanowił to zakończyć. W tamtej chwili świat mi runął. Całe wakacje przepłakałam. To już prawie 7 miesięcy a mi dalej źle. Przy nim wszystko było prostsze, czuję tę pustkę codziennie. Po raz pierwszy się zakochałam i pewnie po raz ostatni. Gdy wyobrażam sobie, że może być z inną to mam ochotę płakać.Wiem, że już innego nie pokocham, nie wyobrażam sobie spotykać się z kimś innym. Nie będzie lepszego od M. Pewnie powiecie, że to moja wina i gadam głupoty…

    • Beacia…. To raczej niczyja wina …szukanie winy to bezcekowe dzialanie …glupia tez nie jestes..choc wlasciwie to kazdy jest glupi w pewnym sensie😉…zakochalas sie i tyle a on pewnie nie albo wybral rozsadsk przypuszczajac ze wie czego chce a czego nie …byc moze ze strachu przed zranieniem ale tego nie wiem…co do zakochania …jest szansa na to ze Ci przejdzie …i choc w to dzis nie potrafisz uwiezyc jest bardzo duza szansa ze spotkasz faceta w ktorym tez sie zakochasz i pokochasz nawet mocniej …byc moze szybciej niz sie tego spodziewasz…😉😚

      • Andrzeju, dziękuję za miłe słowa. M. po prostu szukał sobie zabawki, bo miał dosyć stałych związków, tak samo jak ja. Jest jeden plus tej całej sytuacji- wiem, że się nie nadaję nie tylko do związku, ale też do układu :) Raczej nie chcę związku i szczerze wątpię, że w moim życiu pojawi się ktoś lepszy. Raczej nikt nie zechce wrażliwej, szarej myszki… Praktycznie nie wychodzę z domu (nie licząc wyjść na uczelnię, do sklepu, do lekarza), więc nie mam szans, by kogoś poznać. Jestem z tych, co wierzą, że prawdziwie kocha się tylko raz w życiu, więc pewnie i tak olałabym ewentualnego adoratora.

  40. A ja przedstawie inną stronę .
    Jestem w związku z chłopakiem ( starszy ode mnie , mój PIERWSZY) , niedawno dowiedziałam się że ma taką przygodę za sobą . Seks bez zobowiązań z koleżanką w pracy . Trwał ok 3,5 roku . I powiem jedno … cholernie mnie ten „epizod z przeszłości” zabolał . Na prawdę , potrafię płakać nocą , że ten kogo kocham potrafił wykazać się taką znieczulicą i sypiać z kimś bez grama uczucia . Dla mnie jest to CHORY układ , który może zranić jeśli nie „główne postacie” to te które pojawią się później w naszym życiu .
    Dla mnie jeśli to przeżyłeś/łaś to kompletnie nie jest to powód do przechwałek , a wręcz przeciwnie to żenujące … (nie obrażając nikogo)

    SEKS to nieodłączny element MIŁOŚCI. spójrzcie same .. jest przyjaźć to seksu nie ma … jest miłość to seks także .

    • Ja mam trochę na odwrót. Mój ukochany miał wcześniej różne partnerki, ale nigdy nie było to nic zobowiązującego. I szczerze mówiąc łatwiej mi z tym, że ma taką, a nie inną przeszłość. O wiele trudniej byłoby mi z myślą, że kiedyś był z kimś, kogo kochał, bo takiego uczucia moim zdaniem nie da się tak po prostu zapomnieć i wymazać z pamięci… Więc mimo, że nie jestem jego pierwszą partnerką seksualną, to i tak czuję, że jestem w pewnym sensie „pierwsza”, bo jestem pierwszą, przy której zaczął myśleć o związkach poważnie, pierwszą, którą przedstawił rodzinie, pierwszą z którą postanowił planować przyszłość…

  41. No cóż … warto spróbować …a nawet jeśli się człowiek zakocha …to nie w tym tkwi problem …bo miłość jest zawsze dobra i nie powinna być problemem ..bo jest radością i ogromem ..problem w tym że większość jak się zakocha ..to od razu automatycznie uważa że trzeba być razem …razem zamieszkać itp … a to nie tak …można kochać i mieszkać osobno …można kochać jedną osobę i zakochać się w drugiej …kiedyś też stanąłem przed takim problemem …i myślałem że jest coś ze mną nie tak bo powinienem tylko jedną itd… dziś znam życię znam wiele relacji i… doszedłem do wniosku że lepiej kilka osób kochać niż jedną nienawidzić :)… kocham wiele Kobiet i wiem że to dobre i wiem że złe jest ograniczanie tego pięknego uczucia tylko do i dla jednej osoby …Kocham wiele wszystkie o tym wiedzą i daje to wszystkim ogrom radości żyje z jedną sypiam z jedną ale wiem że mógłbym tak z każdą z nich na co dzień i wiem że One też …i wiem że nie jest tak, tylko i wyłącznie przez ograniczeni kulturowe i wielopokoleniowe przyzwyczajenia..(przecież w innych kulturach to tak działa:) Miłość to tak piękne uczucie że należy je dawać i przyjmować w jak największej ilości i pod każdą postacią :) … wiem że wielu się ze mną nie zgodzi …nazwie egoistą …wykolejeńcem … i rozumiem to bo kiedyś dla mnie to co dziś pisze było niewyobrażalne , niedopuszczalne i całkowicie nie zrozumiałe …ale dziś jest inaczej … no cóż takie jest życie … Miłości wszystkim z całego serca życzę :)***** Andrzej :)

    • przyjaciółka

      ile ludzi, tyle odpowiedzi:) nie wiele kobiet głośno mówi o tym, że spotyka się z mężczyzną, który kocha kilka innych, że ze mną sypia, a z tamtą żyje a z jeszcze inną co innego:)
      ja tam uważam, że ma Pan prawo do własnej drogi, to, że ktoś nie kroczy tą samą drogą co ja, to wcale nie znaczy, że ta droga nie jest właściwa:) dopóki kogoś nie krzywdzimy świadomie, ile ludzi tyle dróg, jeśli dla kogoś jest Pan wykolejeńcem, jak to Pan napisał, to niech Pan sobie nim będzie jeśli Pan ma na to ochotę, to, że dla Pana coś jest sufitem to nie znaczy, że dla innego nie może być podłogą etc.
      a takie moje zdanie można kogoś kochać i mieszkać osobno, ale po co?
      zgodzę się też totalnie z tym, że prawdziwa miłość to przede wszystkim – wolność, polecam książkę „Miłość, wolność, samotność” – Osho, jego książka pomaga zrozumieć, czym tak naprawdę jest miłość, i wyjaśnia, ze jedynie pełne zdemaskowanie lęków przed samotnością i wolnością sprawi, ze będziemy umieli godnie żyć obok drugiego człowieka i stworzyć zdrowy związek, pisze, że miłość jest najlepszym sposobem na osiągnięcie spełnienia, mówi: BĄDŹ SOBĄ, nieustannie poznawaj siebie, zaakceptuj siebie, kochaj siebie, nie bądź niczyją kopią, nigdy wcześniej nie było takiego jak ty człowieka i nie będzie nigdy w przyszłości, pokochaj siebie, abyś mógł prawdziwie kochać innych, często seks bez zobowiązań jest alternatywą dla tych dla których, w związku czycha odrzucenie, a dla jeszcze innych alternatywą dla miłości, ponieważ nie potrafią kochać… tak to widzę

  42. Poradzcie mi co w sytuacji, kiedy spotykalam sie z facetem poznanym w sieci, byl seks, rozmowy, wspolne gotowanie, wycieczki nad jezioro, nocowanie, ale nie rozmawialismy o tym co nas laczy. Ja bylam po rozstaniu z innym. On byl sam. Mowilam mu czasem, ze powinnam mniej sie z nim spotykac, bo sie przywiazuje. A on na to, ze poradzimy sobie z tym. On w trakcie naszego „zwiazku” wyjezdzal i tesknikam za nim a on za mna. Mowil mi o tym. I kiedy namolnemu eks powiedzialam o tym nowym, z ktorym sie spotykalam to eks stal sie agresywny, balam sie go i wrocilam do niego. Bez slowa zostawilam mojego frienda… Dzis wiem, ze z facetem do ktorego wrocilam laczyl mnie toksyczny i przemocowy zwiazek. Mam z nim 14 miesieczne dziecko, gdy corka miala miesiac to odeszlam. A o tym friend mysle odkad go zostawilam bez slowa. Trudno mi okreslic co nas laczylo. Teraz czasem piszemy na Fb ale to krotko co slychac. Nie pisalam mu, ze jestem juz wolna. Tylko z Fb moze wnioskowac, ze mam corke i zadnych zdjec z mezczyzna. Czy powinnam go uswiadomic, ze zakochalam sie, ze tesknie juz ponad 2 lata? On raczej nikogo nie ma.

    • Weroniko sama powinnas dac sobie odpowiedz a nie ktos za Ciebie…Ja bym powiedzial …ale liczyl bym sie z tym ze on moze juz nie chciec tych spotkan , moze miec kogos itd. Mysle ze warto mu wytlumaczyc czemu odeszlas skoro nie powiedzialas wtedy. Pewnie zrozumie sytuacje ale oczywiscie moze byc tak ze nie ..czego moze wlasnie sie obawiasz .Jesli sie obawiasz niezrozumienia i tego ze moze nie czuc tego co Ty ..to chcialem tylko zebys wiedziala ze mowiac o tym co czujesz ryzykujesz tym ze nie uslyszysz w odpowiedzi tego co bys chciala ale jesli tego nie zrobisz sama nie dajesz sobie szansy na to czego pragniesz.Nie oczekuj ale i nie zgaduj czy cos ma szanse tylko sprawdz 😉 Andrzej😚

    • przyjaciółka

      powinnaś napisać do niego, chociażby dla siebie, dlatego by nigdy w przyszłości nie zastanawiać się i nie żałować, że nie sprobowałaś i co by było gdyby

  43. Dla mnie to było proste, nigdy nie chciałam nikogo na stałe to mnie przerażało, nie chciałam dzieci, białej sukni i takich tam. On zakończył stwierdził, że to dla niego, ja stwierdziłam okej i poszłam dalej, ale długo nie wytrzymał, nakrzyczał na mnie ale to on złamał zasadę. Zostaliśmy para, postawiłam sprawę jasno że nie będzie dzieci i białej sukni chyba to zaakceptował, los jednak miał swoje plany po miesiącu okazało się że jestem w 9 tygodniu ciąży, to była tragedia 25 lat skończone studia wymarzona praca i tu niespodzianka beczałam chyba z tydzień, dzięki pomocy mam córeczkę mam też prace, i mam męża ( tu akurat wyszło po mojemu nie było białej sukni) Więc mi nie wyszło ja się długo nie przyznawałam sama przed sobą ale też się zakochałam i to bardzo.

  44. heja. swego czasu mialam takie „fakfrienda”. poznalismy sie przez internet. uklad byl prosty tylko seks i to nawet nie regularny raz na jakis czas od samego poczatku mowilismy sobie ze nic wiecej z tego nie bedzie i tak bylo. on nie chcial nic wiecej bo mial isc siedziec ja nie chcialam bo bylam zimna suka bez uczuc bawiaca sie tylko facetami :) bylo fajnie nie powiem seks z nim byl.. och byll.:) wystarczyl jeden dotyk jego po ramieniu czy gdzie olwiek ze mialam ciarki i gesia skorke :) jednak po czasie zaczelo chyba sie wkradac jakies uczucie bo zabieral mnie do swoich znaojomych nie spotykalismy sie ty;lko na seks tylko po to zeby zasnac obiok siebie. przyjkezdzal po mnie i mnie doziwzil do domu. az wkoncu zdecudowalismy ze to koniec kiedy zaczelismy za soba tesknic. teraz nie wyobrazam sobie takiego ukladu od kad poznalam milosc mojego zycia :) <3 to juz prawie 3 lata jak jestesmy razem (jak na mnie to baaaaaardzo dlugo bo wczesniej mialam partnerow chlopakow po miesiac dwa miesiace nudzil sie i czesc pa )spadlo to na nas jak grom z jasnego nieba. dwa spotkania ze znajomymi wspolnymi wymiana nr pisanie spotkanie a po tyg wyznanie milosci :) po 5 miesiacach sie wprawadzilam do niego a po poł roku bycia razem dopiero pierwszy raz sie kochalismy <3 tak ze tak .

    jezeli jestes zimna suka bez uczuc to taki uklad to fajna sprawa :) lecz jak spotkasz milosc swego zycia to nigdy w zyciu do tego nie wrocisz

  45. Alicjo! Droga moja imienniczko. Seks bez zobowiązań? Jak najbardziej ale dla kobiet o wysokiej samoocenie byc moze nieco za bezczelnych i przede wszystkim otwartych.
    Jestem obecnie w takim związku – seks bEz zobowiązań co najwyraźniej wydarzyło sie przez przypadek. A stało sie tak, ze miedzy soba czujemy taka chemię, ze nje jesteśmy sobie w stanie odmówić. Charaktery natomiast mamy sprzeczne, zupełnie inne priorytety, marzenia, pasje, a przede wszystkim potrzeby. Ale kiedy on patrzy na mnie – kiedy ja patrzę na niego…. No sama wiesz. Pragnę natomiast dodać, ze to najlepszy seks w moim życiu ;) mam wrażenie, ze pod tym jednym aspektem pasujemy do siebie idealnie.

  46. Co Wy z tymi imionami dzieci (podczytuję blog od jakiegoś czasu i kilka razy się na to natknęłam)? ;)
    Miłość – nawet wielka – nie musi łączyć sie z marzeniami o dzieciach. U nas naście lat po ślubie, a chęci na dzieci jak nie było, tak nie ma… Kochamy się bardzo, ale stawiamy na wygodę i hedonizm ;)

  47. Przeżyłam taką przygodę. Miałam partnera tylko na seks. Poznaliśmy się w internecie. Oboje wiedzieliśmy, czego szukamy. Ja byłam po rozstaniu i stwierdziłam, że to będzie najlepszy układ.
    Tak bardzo się myliłam.
    M. był naprawdę bardzo przystojnym mężczyzną, pływak ponadto, więc ciało 11/10. Bywało tak, że dostawałam smsa „za pół godziny u Ciebie, mam ochotę na seks” . Trwało to jakiś czas, aż w końcu faktycznie zaczęłąm częściej wchodzić na jego profil, częściej patrzeć w ekran telefonu szukając jakiejś wiadomości „a może chce się ze mną spotkać?” – myślałam.
    Gdy chciałam zacząć temat, że może jakieś kino czy coś to usłyszałam „zero przywiązywania”. Jeszcze przez jakiś czas się z nim spotykałam aż w końcu ucichło. Znalazł sobie dziewczynę i tyle go widziałam.
    Nie wiem, co sobie myślałam. Może chciałam sobie udowodnić, że jestem niezależna, silna i że na pewno dam radę, bo zawsze to ja wyznaczałam granice i kończyłam znajomości.

    Czy żałuję? nie,bo dzięki temu poznałam siebie, swoją wrażliwą naturę i to, że nie mogę na siłę siebie zmieniać. Przecież od zawsze byłam wrażliwa, szukałam gdzieś tego ciepła i miłości. Zawsze tak było tylko w pewnym momencie się bardzo pogubiłam. Skończyłam z ‚friends with benefits’ tuż po znajomości z M. , teraz , w końcu, po 4 latach bycia singielką i przeprowadzce do innego miasta poznałam najcudowniejszego mężczyznę na świecie, który jest tym jedynym i spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Żałuję tylko tego, że nigdy mu o tym wszystkim nie powiem, bo nie chcę wracać do takich historii, co jest teraz to jest teraz. Mówimy sobie o wszystkim, ale temat mojego ‚rozpastwienia’ jest gdzieś głęboko schowany. Poza tym, jestem zupełnie inną osobą a może raczej – w końcu jestem sobą. :)

    Pozdrawiam!

  48. Do powyższej sytuacji nasuwa się cytat Woody’iego Allena „Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.” ;)

  49. ajccc i moja sytuacja jest taka :( trwa to u mnie juz ok 3 lat …tzn poznalam go ok 3 lata temu przez piewrszy rok to byly tylko spotkania na kawke piwo czy film do niczego oprocz przytulenia nie dochodzilo…. ale pewnego wieczoru poszlismy krok dalej i tak sie ciagnie do dzis…nie raz probowalam zakonczyc ale niestety nie udalo sie….. byly momenty ze miesiac ponad staralam sie unikac spotkan…co bylo bardzo ciezkie i chyba nie zbyt dobre….bo pierwsze co na spotkaniu po dluzej przerwie rzucalam sie na niego i sie konczylo jak zwykle… heh :( sama juz nie wiem co mam robic z tym … a jeszcze hmmm chyba najgorsze jest to w tym ze jest mi z nim najlepiej ( w porownaniu dotychczasowych zwiazkow) , uwielbiam jak mnie dotyka całuje itd….
    No i własnie z mojej strony to jest coś wiecej niz tylko seks z przyjacielem….

  50. Cześć Alicjo ;) .. Od dłuższego czasu śledzę wasze opowieści i powiedziec że na pewne rzeczy otworzylas Mi oczy .. Bylam zawsze skryta szarą myszka .. Czasami troszku bywam ale zawsze próbuje być otwarta dla Faceta. Polubiłam pikantne , ostre , drapieżny seks z Facetem . Nawet dzięki Tobie odkrylam coś przyjemniejszego pierwszy raz w życiu dalam się związać Facetowi i popierając Alicje ; Kobietki Moje spróbujcie nie ma czego sie wstydzić , oddaj sie facetowi aaaa zobaczycie o czym tu pisze … ;) … Wracając do Tematu ; Ja wybralam zwiazek bez zobowiązań dla mnie to jest lepsze niż zwiazek , wiele razy bylam zraniona i dość miałam łez, teraz stałam się twarda i silna i dbam o Siebie i o swoje potrzeby .;) A jak to bedzie w dalszym czasie na pewno napisze czy wybralam dobrze czy od początku nie powinnam w to wchodzić ;) . Pozdrawiam .

    • Alicja

      Cześć Joanno! ;) Fajnie, że napisałaś – aż mi się zachciało usiąść do nowego tekstu :))
      Pozdrawiamy namiętnie!

  51. A jeśli jest tak, że spotkacie się po kilku latach niewidzenia, ot tak po prostu na ulicy w obcym mieście, gdzie tak naprawdę wcale was nie powinno być i gdzieś na spontanicznej, wspomnieniowej kawie pojawi się chemia? Nigdy was nic nie łączyło, ot znajomi z kilku studenckich imprez. Aż tu nagle bum! Od słowa do słowa… przyjemna atmosfera, spotkanie się przedłuża, ale w końcu czas się rozstać, więc wymiana telefonów, a potem… smsy, maile i codzienne pogawędki na czacie. Stajecie się sobie dziwnie bliscy… Czyżby friends? Ty masz rodzinę, on ma rodzinę. Mieszkacie w dwóch różnych krańcach Polski, bo tak potoczyło się życie. Ale udaje się wam spotkać, znowu gdzieś w przelocie, choć już zaplanowanym. Nie jest to łatwe, ale da się. I to nie raz. I jest seks. Fantastyczny w dodatku. Z pełną premedytacją na początku, a potem coraz częściej z patrzeniem sobie w oczy, coraz bardziej gęsty, namiętny, i w końcu z wyznaniem miłości. A potem? Potem znowu wracacie do siebie, bogatsi o cudowne wspomnienia i połamane serca i nie możecie tego skończyć, bo z każdą rozmową, z każdym następnym spotkaniem gdzieś po drodze, czujecie, że los z was cholernie zakpił te kilka lat temu nie dając wtedy szansy na bliższe poznanie. Rozumiecie się w lot, często bez słów, macie podobne poglądy, zainteresowania, mnóstwo tematów i tylko nie poruszacie jednego: tematu życiowych partnerów, jest tabu. Oboje wiecie, że żadnych rozstań nie będzie. Macie w sumie „dobre” związki, a przede wszystkim małe dzieci.
    Dzięki za takie benefity.

  52. Czytam regularnie, czasem zostawię komentarz. Trudno jest wrzucić wszystkie historie do jednego worka i wyciągnąć średnią arytmetyczną z wnioskiem: „złe”, „dobre”. Moja była i taka, i taka i nawet w ogólnym bilansie trudno mi przypisać ostatecznie jedną tylko z tych cech. On: kilkanaście lat starszy. Fantastyczny mężczyzna, ale żonaty z kilkoma dziećmi. Przy jego poznaniu uczucie, że oto zmienia się moje życie i ten człowiek zostanie zapamiętany na zawsze. Ale też na nic się nie nastawiałam. Jak pokaże dalszy ciąg wydarzeń, tak też się stało… W założeniu miała to być znajomość oparta na fajnych rozmowach. Tematy jednak stawały się coraz bliższe, zaczęła rodzić się więź, z rozmów dotyczących obserwacji świata, naszej percepcji, wrażliwości na piękno zeszliśmy na tematy intymne. Najpierw przelotne spotkania, coraz śmielszy dotyk, coraz bliżej… W końcu szaleństwo i poryw namiętności. To wszystko jednak spowodowało, że straciłam nad tym kontrolę i się zaangażowałam. Nigdy nie obiecywał mi, że zostawi żonę, od razu wyjaśniliśmy sobie, że to nie wchodzi w grę i że spotykamy się dla przyjemności, ale podpartej ogromną czułością. Mimo, że starałam się nad tym panować, to jednak było mi z tym coraz trudniej. Nieprzespane noce, tęsknota, świadomość bycia tłem w jego życiu była przytłaczająca. Obsesyjne oglądanie jego zdjęć i rodziny, oglądanie żony, porównywanie się do niej (bo nie była zbyt urodziwa, więc sprawdzałam jej zdjęcia na portalach, czy czasem nie zaszły jakieś zmiany na plus, to było chore). Potężny kac moralny, bo przecież on ma żonę. Plusem było to, że dzięki temu mężczyźnie wyleczyłam się z kompleksów, moje życie seksualne zmieniło się o 180 stopni, zmieniłam się jako dziewczyna, on nauczył mnie w kontaktach z mężczyznami wielu rzeczy i ta lekcja była najcenniejszą w moim życiu. Skończenie tego było tak trudne, że myślałam, że umrę. Każdy koniec jest bolesny, wiemy o tym. Co mi pomagało w tym, żeby przetrwać w swojej decyzji i nie wracać do tego już nigdy? Mam jedno zdjęcie jego rodziny w telefonie. On i ona trzymają się za ręce. Ona niższa, patrzy na niego ze wzrokiem kobiety, która widzi w nim wszystko, w tym spojrzeniu jest potężna miłość. Oboje uśmiechają się do siebie, oświetla ich Słońce. To naprawdę jedno z najpiękniejszych zdjęć, jakie kiedykolwiek widziałam…Czas ze mną spędzony powinien poświęcić dla tej Kobiety i z nią tworzyć dalej historię ich wspólnego życia. Mam szczerą nadzieję, że będzie dla niej dobry i wierny.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter