Seks na jednej rączce

12

… czyli moja absolutnie ukochana pozycja ;)

Od wielu lat moje zasypianie przebiega według pewnego rytuału. Przytulam się do Drwala, kochamy się albo czytamy książki, śmiejemy się lub rozmawiamy o tym, co akurat przyjdzie nam do głowy, pijemy wino albo wsłuchujemy się melodię naszych sentymentalnych piosenek. Noc staje się coraz głębsza, nasze powieki coraz bardziej ciężkie, aż w końcu decydujemy, że pora poddać się snom. I wtedy zawsze, niezmiennie od tylu lat, kładę swoją głowę na ramieniu Drwala.

Leżę tak minutę, maksymalnie dwie, po czym zaczynam się wiercić, kręcić i szukać w jego ciele nowych wgłębień. On niezmiennie się z tego śmieje, a czasem, gdy jakiś smutek zajmuje mnie nieco zbyt mocno, sam czule zachęca: no chodź, pougniataj mi trochę rękę, bo już tęskni ;) Oboje doskonale wiemy, że nikomu nie jest z tym ugniataniem wygodnie i że wytrzymam tak co najwyżej kwadrans, ale bez tego nasze zasypianie nie byłoby naprawdę nasze. I dlatego właśnie opowiem wam o tym nieco więcej, traktując ten niewinny gest jak najprawdziwszą pozycję z Kamasutry ;)

Seks na jednej rączce

Jak wygląda seks na jednej rączce?

Otóż potrzeba do tego dwojga zakochanych w sobie ludzi, dla których przytulanie jest sposobem ładowania baterii. Pan układa się na pościeli na plecach i z ekscytacją – lub przynajmniej tęsknotą – czeka, aż Pani wykona decydujący ruch. Pani skrada się niczym kotka, namiętnie całuje Pana, a następnie układa się na boku wzdłuż jego ciała, pamiętając o tym, by głowa trafiła na jego ramię. Po minucie pełnego szczęścia Pani zaczyna się nieznacznie wiercić, aż w końcu dochodzi do wniosku, że nie da się spać w tak nienaturalnym wygięciu – i proponuje bardziej przyjazne łyżeczki. Pan oczywiście ulega, grzecznie obraca się bokiem, łapie swoją Panią za biodra i… czuje, że już po spaniu ;)

Jakie są zalety tej pozycji?

Szczerze mówiąc przede wszystkim jest jedna – gdy każdego dnia układam się w ten sposób na moim Drwalu, a on przytula mnie do siebie i całuje delikatnie we włosy, mam absolutną pewność, że to moje miejsce na ziemi. Że cokolwiek się stanie, gdziekolwiek jeszcze trafimy, znalazłam to, co można nazwać domem, azylem lub sensem życia. Że ten skrawek jego ciała, na którym codziennie kładę swoją głowę ma magiczną właściwość oczyszczania, uspokajania i napełniania serca Miłością.

A żeby was za bardzo nie wzruszać, mam też przygotowane zalety kolejne:

Otóż po drugie, pozycja na jednej rączce jest idealnym sposobem, by ukarać Pana za drobne przewinienia – wystarczy nieco mocniej przycisnąć swoją głowę, a „połamany” bark następnego dnia jest niemal gwarantowany ;)

Po trzecie – leżąc w ten sposób można z łatwością sięgnąć rączką do toporka Drwala i zafundować mu przed snem masaż, którego nie zapomni. Tu polecam schylić się w ostatnim momencie i nieco posilić się pysznym koktajlem. Nie dość, że posilimy się nieco, to i uchronimy pościel przed plamami ;)

Po czwarte – nasz Pan może nam zrobić dobrze ustami, czyli szeptać do uszka czułe historie na dobranoc. Uwielbiam, gdy właśnie w tej pozycji Drwal opowiada mi o naszych najlepszych momentach – tych, które już przeżyliśmy i tych, które dopiero przed nami.

Po piąte – to najlepsza pozycja, by niewinnie zacząć grę wstępną. Wystarczy musnąć językiem ucho naszego faceta, zarzucić na niego nogę nieco wyżej niż robimy to zwykle, przesunąć palcami w najczulsze rejony jego ciała. A potem… cóż – kilka sprawnych ruchów i można być namiętną kowbojką, z dzikością i pasją ujeżdżająca swego rumaka ;)

Jakie są wady pozycji na jedną rączkę?

Jest cholernie niewygodnie! :) Może gdyby ramiona Drwala nie były tak twarde lub gdybym z natury nie była tak zwiercona, udałoby się nam tak zasnąć, a potem wytrzymać całą noc. Póki co pamiętam tylko jedną noc, w której zasnęliśmy w jeszcze bardziej niewygodnym uścisku i jakimś cudem doleżeliśmy tak do rana, zwykle jednak i tak kończymy na łyżeczkach ;)

Komu możemy polecić tę pozycję?

Wszystkim chwilowo skłóconym parom, bo trudno się gniewać na kobietę, która odgniata ramię własną głową ;)

Wszystkim, którzy wbrew naszym namowom wciąż zasypiają osobno – bo nic tak nie umacnia związku, jak wspólne, małe rytuały.

Wszystkim, którzy tęsknią za czułością i małymi przejawami miłości – bo naprawianie od czegoś trzeba zacząć.

Wszystkim zakochanym, choć wy i tak pewnie to robicie ;)

Oraz wszystkim kobietom, które chcą zmotywować Panów do pójścia na siłownię – po pewnym czasie zrobią to dla własnego dobra, bo stalowe mięśnie bolą po takiej nocy mniej niż wiszące flaczki ;)

 

Komentarze12 komentarzy

  1. Jeśli jest nam dane spać razem, zasypiamy tak lub na milion innych sposobów :3 Co prawda później się rozstajemy by w nocy się chwilowo odnajdywać ale za to rano wracamy do siebie na stałe <3
    Cudowny wpis, zupełnie jakbym czytała samą siebie :) :*

  2. Alicjo my też tak zasypiamy z moim ukochanym! Znam ten „ból” dotyczący twardego ramienia który mimo starań nie chce współpracować ;) i ten dylemat -zmienić pozycję czy męczyć się dalej :)
    Miłej nocy! :*

  3. My potrafimy tak przespać całą noc :D tylko ja mam jeszcze fundowane obejmowanie mnie tą ręką, na której leże i drapudrapu po główce <3 uwielbiam *.*

  4. A my tak śpimy przeważnie :) I mojej Pani jakoś wygodnie, choć wiele razy namawiałem ją, że lepsza od mojej ręki jest poduszka, ale cóż – widocznie nie ;P

  5. Ja z moim Lubym często zasypiamy osobno ze względu na prace i osobno wstajemy. Ale jak tylko się da to przyklejam się do niego :) i najlepiej na łyżeczki, gdzie moja głowa ląduje na jego jednym ramieniu, a druga ręka wędruje w odpowiednie miejsce :) no i w tej pozycji przynajmniej mi do ucha nie chrapie jak stary niedźwiedź po łowach ;)

  6. Mój Drwal ma takie „miejsce”, nie do końca ramie, w którym zawsze się układam głową. A jak w którymś momencie mi niewygodnie to daje sobie kawałek poduszki pod głowę żeby i jego mniej gniotlo i bolalo. Ale i tak zawsze kończy się na lyzeczkach :D na jego ramieniu przysne, ale zasne do końca dopiero kiedy mnie tak obejmie od tyłu. Uwielbiam to :)

  7. To zdecydowanie nasza ulubiona pozyzja do spania;) A bardzo czesto moj A odwraca sie tylkiem i prosi zebym to ja zostala ‚duza łyżeczka’ bo uwielbia jak sie przyklejam fo jego pleców :p

  8. Kiedy pierwszy raz tak się ułożyłam, powiedziałam mojemu (wtedy jeszcze) partnerowi, że jest mi niewygodnie. Położył wtedy na ramieniu małą, „jaśkową” poduchę i… od tamtej pory często właśnie tak zasypiamy. Polecam Wam, bo ani nam nie jest niewygodnie, a bicie serducha zawsze słychać, ani Panom, bo nie gnieciemy ich po kościach (chyba, że rzeczywiście tego chcemy ;) ). Mała poducha nie przeszkadza, a dogadza :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter