Seks na plaży

4

Mam nadzieję, że ten tytuł skutecznie przyciągnął waszą uwagę. Na to liczyłem, a ponieważ mam tylko kilka minut, bo Alicja prawie ciągnie mnie za rękaw – mentalny rękaw – bo akurat fizycznie okupuje prysznic, zajmę wam tylko chwilkę…

Nie martwcie się, o seksie na plaży też napiszę, jednak zanim tam dojdziemy, opowiem krótką historyjkę. Pewnego razu dwójka bliskich sobie osób wylądowała na odległej, prawie bezludnej wyspie. Nie pytajcie o szczegóły, przebieg lądowania, obsługę, pilotów itd. Sami nie wiedzieli jak to się stało. Znaleźli sobie jakieś przytulne miejsce i postanowili wyruszyć w celu poznania okolicy i świata wokół.

Im bardziej chodzili po tej wyspie, tym bardziej stawała się bezludna – co było w dużej kolizji ze zdaniem i zapewnieniami tubylców, których wcześniej jeszcze spotykali na swojej drodze. Nie przejmowali się tym jednak, poświęcali ten czas sobie. Chodzili za ręce, śmiali się trochę z głupot i jeszcze mocniej z poważnych rzeczy. Próbowali czytać naskalne napisy w lokalnym języku pozostawione… no właśnie przez kogo – skoro tutaj nikogo nie było? To nieważne.

Byli nawet w restauracji, jakimś cudem gdy usiedli, pojawiły się karty, a dłuższą chwilę potem egzotyczny posiłek przed nimi. Jak to się stało? Cóż, nawet najstarsi Grecy już się nad tym zastanawiali i nic nie wymyślili. Po prostu nikogo nie było na tej wyspie.

Seks na plaży

Była tylko ta dwójka, ich świat. Patrzyli sobie w oczy, trzymali za ręce, a świat poddawał się temu. Oni widzieli siebie i nie chcieli widzieć nikogo więcej – więc świat uległ. Byli tam tylko dla siebie. Nie dla zdjęć, statusu na Facebooku, czy dla zazdrości kolegów z pracy. Byli tam, aby zapomnieć, że to wszystko w ogóle istnieje… oni zapomnieli o świecie, świat o nich i było doskonale.

A teraz o plaży… – bo skoro obiecałem, to proszę ;)

Otóż podczas tych długich wędrówek, cały czas słyszeli gdzieś szum morza, a że byli wielkimi miłośnikami żywiołów, z tym tez musieli się przywitać. Gdy zeszli na wybrzeże, klucząc wąskimi uliczkami, zachwycając się kunsztem alejek, ślepych uliczek, a przede wszystkim siebie w tym krajobrazie, stanęli zachwyceni. Dziewczyna (doskonale pewnie ją znacie), natychmiast zrzuciła sandały, nie zwracając uwagi na to gdzie je zostawia, pobiegła aby zamoczyć swoje smukłe i diabelnie seksowne stopy w morzu. Facet spokojnie podniósł jej zgubę , zdjął również swoje i powoli ruszył za nią.

Dziewczyna była przeszczęśliwa. Swym szczęściem i blaskiem jaki z niej bił spokojnie konkurowała ze słońcem, które zmierzało już ku zachodowi. Weszła do morza głębiej, a jej zwiewna, długa spódnica rozłożyła się na spokojnych falach. Stała w morzu i lśniła. Nie mówiła nic, nie musiała… to był jej szczęśliwy moment. Taka ulotna chwila, którą zapamiętuje się na długo. Nie wiem co dokładnie widziała, mogę tylko przypuszczać. Patrzyła w stronę brzegu, na którym stał jej facet. Uśmiechała się do niego tak promiennie, że miało się wrażenie, że on mruży oczy od tego uśmiechu. Takie zaraźliwe szczęście, choroba przenoszona droga kropelkową za pomocą fal morza, które ich łączyło i dzieliło.

Facet podszedł do niej, podszedł do niej tak jak podchodzi się na deptaku lub parkiecie, ale miał przed sobą morze… ale jak mówiłem – świat musiał zaakceptować ich obecność i się dopasować, więc się dopasował. Nieważne, czy morze, czy skały… oni byli tam dla siebie i nic nie mogło ich rozdzielić.

Zaczęli się całować, powoli wtulając się w siebie. Wokół było całkiem tłoczno jak na bezludną wyspę, ale ich nie interesowały zatłoczone puste leżaki, które ktoś tam porozstawiał, ani gwar odległych rozmów… przezroczystych ludzi. Całowali się… powoli namiętnie, stojąc w morzu i mając tylko siebie.

Oszukałem was, nie napiszę jednak o seksie, bo nie chodziło w tym o seks… a o coś znacznie ciekawszego. Nie opuścili już brzegu, aż do zachodu słońca, a potem… a potem postanowili tu wrócić i spędzić tę noc patrząc na gwiazdy i robiąc to, co bliscy sobie ludzie mogą robić w nocy na plaży…

Mam nadzieję, że podobała wam się bajka, tymczasem uciekamy na plażę, pobyć sami na tej tłocznej bezludnej wyspie, mamy co mieć powinniśmy i zapomnieliśmy, o tym co może nam przeszkadzać… To będzie długa noc ;)

PS. Nie wiem jakim cudem działa tu Internet… widocznie na bezludnych wyspach też jest dostępny ;)

Komentarze4 komentarze

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter