Seks na siłę – dlaczego wciąż się zmuszamy?

64

Seks na siłę to nie tylko gwałt. To także każdy seks, którego w gruncie rzeczy nie chcemy. Nie mówię oczywiście o erotycznych fantazjach, gdy drocząc się mówię „nie”, odsłaniając przy tym podwiązkę, a Drwal przyciska moje ręce do ściany i nie pytając ponownie, po prostu bierze co chce… Mówię o seksie, z którego przyjemność czerpie tylko jedna strona – i niestety tą stroną jest zazwyczaj mężczyzna.

Schemat jest zwykle podobny, a wyjątki tylko potwierdzają regułę. Jesteś młoda, zakochujesz się na zabój, zwyczajnie cieszysz się bliskością i seksem z ukochanym. Potem bierzecie ślub, pojawia się dziecko lub przynajmniej bierzecie wspólny kredyt, jednym słowem: wkraczacie w zobowiązanie. On zobowiązuje się na ten kredyt zarabiać, Ty zobowiązujesz się być kochającą żoną. Role są umowne, więc nie na nich się teraz skupimy, istotne jest to, że łączy was pewna zależność – i odejście z dnia na dzień po prostu nie wchodzi w grę.

Seks na siłę - dlaczego wciąż się zmuszamy

Po kilku latach sielanki zaczyna się dziać coś dziwnego. Jedni nazywają to rutyną, inni miłosnym wypaleniem, jeszcze inni: niezgodnością charakterów. Czasami pojawia się ktoś trzeci, czasami tym trzecim jest malutkie dziecko, które przecież wymaga niekończących się pokładów atencji. Związek przygasa, potem przestaje istnieć – przynajmniej tak o tym myślisz w kategoriach emocjonalnych. W końcu orientujesz się, że wy właściwie nie rozmawiacie. Że Twój facet nie ma pojęcia, czym się martwisz, o czym marzysz, ani nawet jak wygląda Twój dzień. Żyjecie w jednym domu, śpicie w jednym łóżku, ale czujesz się coraz bardziej obca – tak obca, że przeszkadza Ci jego dotyk. Czułości ograniczasz do przelotnego cmoknięcia na dobranoc, a przed snem wkładasz na siebie coraz mocniej zabudowane koszulki. Czujesz obcość, obojętność i potrzebę konkretnej zmiany. I tu dochodzimy do sedna: podczas gdy Ty jesteś emocjonalnie rozbita, Twój facet, jakby nigdy nic, coraz bardziej domaga się seksu.

Nie chcesz więc, nie masz ochoty, a mimo to zaciskasz zęby i pozwalasz. Bo on tak ciężko pracuje. Bo przecież jest dobrym człowiekiem. Bo zaczyna Cię szantażować i robić z siebie ofiarę. Bo skoro ślubowałaś, to musisz za to zapłacić, a wiadomo jak w małżeństwie powinna płacić kobieta. Bo jak mu nie dasz, to pójdzie na dziwki albo znajdzie sobie inną – i będzie jeszcze gorzej. Bo jesteś dobrą dziewczyną i nie chcesz sprawiać mu przykrości, przecież to nie jego wina, że nagle Ci się odechciało. Bo poskarży się na Ciebie rodzinie i będzie Ci potwornie wstyd. Bo co powiedzą ludzie (…)

A przecież nie musi tak być. Przecież każda z nas ma tylko jedno życie i zasługuje na to, by cieszyć się nim całym sercem. Nie musisz ulegać z jednego prostego powodu: bo chodzi o TWOJE ciało. Tu nie trzeba żadnych pozwoleń, ani usprawiedliwień Twojej odmowy! To przecież Ty zaczniesz w końcu nienawidzić samą siebie i to Ty zwątpisz w istnienie prawdziwej miłości. Ty – nikt inny. Seks jest jedną z najpiękniejszych rzeczy na świecie, ale tylko wtedy, gdy obie strony go pragną – i tu nie ma miejsca na przekonywanie, na naleganie, na ignorowanie oporu. NIE znaczy NIE. I nie bój się z tego NIE korzystać.

Doskonale wiem, że jednym wpisem nie zmienię świata, ale boli mnie każdy mail, w którym czytam o takich związkach. Ona płacząca w poduszkę i on – zadowolony z siebie. Boli mnie, że tak wiele kobiet cierpi bo brakuje im odwagi by zawalczyć o swoje życie. Bo nie mają wsparcia i boją się reakcji otoczenia. Nie namawiam Cię dzisiaj do porzucenia swojego męża, tylko do tego, byś nigdy więcej nie robiła niczego wbrew sobie. Byś nie zgadzała się na coś, co jest wbrew Twoim potrzebom i emocjom. Powiedz mu wprost, że nie masz ochoty, bo czujesz, że między wami miłość się jakby skończyła. Tłumacz i poproś o zrozumienie, a jeśli nie zrozumie i będzie Cię zmuszał, to zapytaj czy możesz go kopnąć w przyrodzenie, a potem kopnij i spytaj, czy oby to było miłe. To w końcu też przyjemność, na którą nie było zgody.

Gdyby każda z nas uwierzyła, że jest ważna – na tyle ważna, by myśleć o swoich potrzebach – i gdybyśmy razem wspierały nasze słabsze emocjonalnie koleżanki, życie kobiet naprawdę byłoby nieskończenie piękne. Bo jak powiedział mi przed chwilą mój Drwal: małe emocjonalne iskierki naprawdę mogą zmienić świat. Więc pamiętaj dzielna Kobieto: nie ma sensu udawać miłości, latami przeczekiwać obojętność w Twoim związku, wierzyć, że może kiedyś doczekasz się należnego szacunku, a w międzyczasie ocierać łzy. Bo życie dzieje się TERAZ.

Komentarze64 komentarze

    • Alicja

      Czy to jest tekst o winie? Czy może o tym, żeby nie robić czegoś wbrew sobie w imię jakichś „wyższych racji”?

  1. aleksander_wielki

    A co wtedy jak jest odwrotnie ? Gdy to facet zagryza wargi, gdy nie ma siły odejść, gdy to On jest emocjonalnie rozbity …

    • Alicja

      Jest dokładnie to samo… Często podkreślam, że biorę perspektywę kobiety, bo po pierwsze – sama nią jestem, a po drugie – to one najczęściej do mnie piszą. W przypadku seksu dochodzi jeszcze to, że faceci wykorzystują swoją przewagę w związku, jak choćby to, że utrzymują rodzinę.

      • Cóż zatem zrobić, gdy ‚miłość się wypaliła” i został jedynie szary popiół codzienności, a mimo tego odepchnięty i nienatrętny, ani tym bardziej zadowolony z siebie pan czeka miesiącami aż jego zabudowana w zfilcowaną bawełnę pani raczy w gescie dobrej woli rozstawić łaskawie nogi i udawać, że skończyła w 3 minuty…?
        Co zrobić z takim związkiem, gdzie jest dziecko, kredyty, zobowiazania i fura innych wspólnych bagaży do dźwigania… Gdzie co gorsza nie ma dojrzałej komunikacji, bo pani woli udawać, że nie wie o co chodzi… Łatwo powiedzieć – odejść. Ale, może masz inne pomysły Alicjo, które rad bym poznać.

        • aleksander_wielki

          Nie da się odejść. Jesteś uwiązany niczym pies do budy na łańcuchu którego nie sposób zerwać.

          Nie ma recepty na odejście. Ale po kilku latach zaczynasz dojrzewac do tego, że to już czas po prostu coś z tym zrobić.

          • Nie da się (…) ale czas zrobić magiczne ‚coś’…. No, qźwa żyję tak już ładnych parę lat i próbowałem chyba wszystkiego. Bez skutku. Prosiłbym zatem by mnie ktoś – najlepiej z łaski swej zniechęconej – oświecił pomysłem na miarę natchnienia…

  2. Niestety tak właśnie żyłam aż w końcu powiedziałam dość .przestałam być dmuchana lalka.Odeszlam od meza zwiazalam sie z cudownym mezczyzna ktory daje mi to wszystko czego mi brakowało w tamtym związku.A seks jaki teraz mam to z mężem o takim mogłam tylko marzyć .A jednak marzenia się spełniły i w końcu jestem szczęśliwa

  3. Kinia…. mam to samo :) też znalazlam w sobie odwage!
    Dziewczyny strach jest przeogromny, paralizujacy, człowiek boi sie wszystkiego… ale tak jak pisze Alicja życie jest jedno… nikt nie wroci nam czasu.
    Lepiej byc nieszczęśliwa samotnie niż z kimś.
    ale kiedy jest sie juz po wszystkim to czlowiek cieszy sie nawet z biedronki we włosach :)

  4. Czyli mam rozumiec, ze jesli w zwiazku sa problemy z seksem -nalezy sie rozwiezc? Bo napisalas czego nie robic a nie co zrobic.

    • Alicja

      Może dlatego, bo w 200 poprzednich wpisach pisałam co trzeba robić?
      Każdy widzi to, co chce zobaczyć. To jest tekst o asertywności, a nie o rozwodach.
      Ps. I owszem, napisałam: zamiast zaciskać zęby powiedz, że nie chcesz. Porozmawiaj. Bo od rozmowy to powinno się zacząć.

  5. Ten wpis spowodowal, ze przypomnialam sobie o starych, ale tych złych czasach… moj byly mąż (niestety okazalo sie po ślubie) że uwielbia SM i to w najgorszym wydaniu… niestety… na szczęście na tyle chyba bylam silna psychicznie, ze potrafilam odmówić… nie bawilo mnie ogladanie jak sie samookaleczal az do krwi… nie moglam na to patrzec… to bylo okropne… choć, gdy pragnelam bliskosci slyszalam warunek: najpierw jego potem moje przyjemnosci… odmawialam… nie chcialam aby swoje praktyki w sposób brutalny wykonywal na mnie… choc raz sie zgodzilam, mialam obrzydzenie do samej siebie, nie sprawilo mi to zadnej przyjemności, bylam potraktowana przedmiotowo jak rzecz… gorzej, jak śmieć…bo… bo chcialam odrobine czulosci, namiętności…??!! ale na szczęście juz moje NIE potrafil uszanować… uwielbiam seks, rozne zabawy ale to co moj mąż mi zafundował w wieku 22 lat odbilo sie na mojej bliskości z innymi mezczyznami juz w pozniejszym czasie… nie znalam smaku wlasnego orgazmu… ale i czlowiek kiedys spotka na swej drodze czlowieka, który docenil moją kobiecość :-) a tamto?? Tamto pozostawilo tylko drobną rysę na mojej wewnętrznej bogini, ktora na szczęście po latach pozbierala się :-)

    • Alicja

      Nati – a co ma dziecko i kredyt do tego, co robisz W SYPIALNI?
      Przecież tu chodzi o to, by nie zmuszać się do seksu! By powiedzieć facetowi otwarcie, że NIE znaczy NIE – i by spróbować to rozwiązać, zaczynając od rozmowy. Przeczytaj proszę to raz jeszcze :)

      • Bardzo odważny i potrzebny wpis. Niestety nie każdy rozumie jego przesłanie, albo wyobraźnia za mocno zaczyna działać. Tak jak wspomniałas nie zawsze musimy mieć ochotę na seks. Zwłaszcza po calym dniu spędzonym w domu np z przeziebionym dzieckiem, które nawet na chwilę nie schodzi Ci z szyi. A mąż po powrocie z pracy zamiast Ci pomóc to tylko krytykuje i rozlicza z tego co nie zdazylas zrobic. Sam nie posiedzi z nim nawet 5min żebyś mogła jak człowiek wziąć prysznic. I po calym dniu „nic nie robienia” (bo przeciez to on ciężko pracował 8h a ty tylko siedzialas w domu z dzieckiem) musisz z uśmiechem na twarzy rozłożyć nogi i zachowywac się jak bogini seksu. Nie chodzi tu o to zeby odrazu rzucać wszystko co sie razem osiagnelo, rozwodzić się i biec w świat szukać lepszego jutro. Alicji chodzilo o to żeby nie zamiatac pod dywan swoich potrzeb tylko stanowczo powiedziec, ze nie ma sie na to ochoty i szczerze usazadnic swoja decyzję. Nie zawsze warto stawiać wszystko na jedną karte, pakowac walizki i skreślić wszystko co dotychczas osiagneliscie. W koncu kiedys musialas go kochac skoro za niego wyszlas. Warto spróbować ratować to co się sypie. Problem w tym, ze gdy pojawia sie dziecko często przerasta nas cala sytuacja. Jestesmy zmęczeni, brakuje nam niezależności. Dlatego zazdroscimy mężowi ze on idąc do pracy przynajmniej ma kontakt z ludźmi. Za to mężowie często nie doceniają poświęcenia kobiety ktora po urodzeniu dziecka zmienia swoje zycie calkowicie. Ba, ona je traci na rzecz dziecka. Jej życie teraz to dziecko, dom i mąż który i tak tego niedoceni. Nie mówię ze tak jest zawsze, ale większośćz nas przez to przechodzi, mało która potrafi się do tego przyznać. Przewaznie tlumimy to w sobie robiąc dobra minę, a tak naprawdę niemym krzykiem wołamy o pomoc. Zmuszamy sie do seksu, bo to obowiązek dobrej zony. A moze zamiast tego usiadzmy i powiedzmy wprost naszemu partnerowi o naszych problemach. O zmeczeniu, niedocenianiu. Nie bójmy sie rozmawiać i prosić o pomoc gdy jej potrzebujemy. Nie udawajmy ze jest dobrze gdy cos rozrywa nas od środka. Moze wtedy mąż zrozumie, ze siedzenie w domu nie jest wcale takie lekkie jak mu sie wydaje. Moze to on pozmywa po kolacji a Ty weźmiesz wymarzoną długą kopiel a nie 3minutowy prysznic. Gwarantuje, ze po tym sama z przyjemnością rozlozysz nogi i oboje bedziecie usatysfakcjonowani. Czasami do szczęścia potrzeba tylko odrobinę zrozumienia. A wtedy i nastawienie się zmieni ;)
        Ps. Pamietajmy, ze warto spróbować naprawić nasze relację zamiast odrazu wystawiać walizki. Ale niezapominajmy tez o własnych potrzebach i pragnieniach.

          • Zarwalam dwie noce pod rząd czytając waszego bloga, ale warto bylo! Przez ostatnie dni frustracja rozrywala mnie od środka. Tlumilam w sobie cala złość ktora ciagle narastala. W myslach wykrzykiwalam mu jakim jest beznadziejnym mezem i ojcem, ze zostawia mnie sama z tym wszystkim a po pracy szuka tylko wymowki zeby wyrwac sie z domu. Panowalam nad soba zeby nie zrobic sceny niczym z horroru zeby dziecko nie musialo na to patrzec. Zamiast usiasc i porozmawiac, to milczalam z kamienna twarza. On doskonale wie co to oznacza i szczerze bardziej boi sie tej ciszy i pustki w oczach niz awantury z rzucaniem talerzy. Specjalnie kladlam sie spac pierwsza, zeby czasem nie zaproponował spelnienia ww obowiązku małżeńskiego. Dobrze wiedzial ze tylko udaje ze spie, mimo to nie probowal nawet juz o nic prosic. Wymierzajac mu taka kare, karalam sama siebie. Nie raz chciałam juz odpuścić i zyc dalej zyciem zmęczonej matki polki, ale gdy widzialam kolejna pare skarpet w salonie zamiast w koszu w łazience znowu zaczynałam gotowac sie od wewnątrz i w stosunku do niego stawalam się zimna. Szukalam juz wszędzie jak zmienic swoje zycie. Przeciez jeszcze 3 lata temu nie moglismy chwili bez siebie wytrzymac. Wszystko robismy razem. Spontanicznie i beztrosko zdobywalismy świat. Kochalismy sie po 6 razy dziennie. A teraz.. A teraz niepotrafimy 5 min ze soba wstrzymać. Mam wrazenie ze on niezauwaza roznicy albo idealnie to maskuje. Ja na sama mysl o tym mam lzy w oczach. Stalam sie kura domową. Przestałam byc kobieta, tamtą kobieta, sama siebie nie poznaje. Brakuje mi tamtej siebie. Jestem matka. Kocham swoje dzieci ponad wlasne zycie i poswiecilam się im w 100%. Niezaluje decyzji i macierzyństwie. Niepotrafie sobie wyobrazić zycia bez nich. Ale.. Ale brakuje mi czułości. Poświęcając się rodzinie zaniedbalismy relację między nami. Po pierwszej zarwanej nocce dotarło do mnie co ja wyrabiam. Tlumiac w sobie te wszystkie żale nie dość ze jeszcze bardziej niszcze nasze relacje to jeszcze cala wine zwalam na niego. Zamiast skupic sie na odbudowaniu tego o czym zapomnielismy zostajac rodzicami to tylko narzekam a tym samym powiekszam mur miedzy nami. Droga Alicjo, dzięki Tobie zrozumialam co ja właściwie robie i postanowilam to zmienic. Dotarlo w koncu do mnie ze ja swoim zachowaniem tez nie pokazywam mu ze go kocham i ma prawo czuc sie odrzucony. Odkladam na bok obowiazki domowe (i te nieszczęsne skarpetki), skupiam sie teraz na okazywaniu uczuc swojemu mężowi! To właśnie dzięki wam kochani. A co najlepsze.. Czytając wasze wpisy postanowilam przelamac sie i zafundowac swojemu mężowi coś na co od dawna mial ochotę ale ja nie potrafilam sie przemoc. Mysle ze gdyby wiedzial ze to wasza zasluga tez by wam podziekowal.
            Ps. Alicjo, ten dzisiejszy wpis to byl traf w sedno. Jak wisienka na torcie. Tego potrzebowalam, zeby zmienic swoje nastawienie ;) spedzam tu juz 3 noc, ale warto bylo!

      • Prawie każda nieszczęśliwa kobieta w małżeństwie zwykle zasłania się dzieckiem, że tkwi w takim małżeństwie aby jej dziecko miało pełną rodzinę, ale czy naprawdę dzieci pragną mieć pełne rodziny w których mama noc w noc płacze w poduszkę? niestety moja siostra tkwi w takim małżeństwie od 12 lat i będzie tkwiła do końca życia a ja nie mogę się z tym pogodzić, że – dla dobra dziecka – ona codziennie się do „wszystkiego ” zmusza, licząc na ochłapy czułości swojego „pożal się Boże” męża

    • Nati, a co taki 8latek słyszy i widzi w domu, czego na co dzień jest świadkiem? Jemu naprawdę nic więcej mówić nie trzeba.

      • Tak! Nie trzeba nic więcej mówić… Wystarczy powiedzieć „rodzice się rozstają bo w łóżku nie wychodzi”. Artykuł ALICJI pokazuje drogę do rozstania a nie do dialogu. Taki mały 8 latek bardzo dużo rozumie. Rady w artykule sugerują zmianę partnera… Tylko co ze zobowiązaniami i ośmiolatkiem?

        • Alicja

          Nati,
          Widzę, że to Twój drugi komentarz u nas. Gdybyś przeczytała dowolny wpis na temat związków, pisany przeze mnie, to zauważyłabyś, że ja zawsze sugeruję naprawianie, scalanie i walczenie o związek. Wybolduję Ci też sens: Nie namawiam Cię dzisiaj do porzucenia swojego męża, tylko do tego, byś nigdy więcej nie robiła niczego wbrew sobie. Byś nie zgadzała się na coś, co jest wbrew Twoim potrzebom i emocjom.
          A teraz ochłoń proszę, poczytaj komentarze – i zastanów się jeszcze raz. Bo ja mogę być odpowiedzialna wyłącznie za to, co napisałam, a nie za to, co Ty sobie o tym tekście wyobrażasz.

        • Masz racje, taki 8 latek szlyszy i rozumie bardzo dużo. Widzi ze mamusia czasami płacze a rodzice sie kłócą. To ma być dla jego dobra? A ten wpis w żaden sposòb nie namawia do odejścia od męża tylko do walki o swoją godność i szczęście.

    • Jako dziecko rodziców, którym się nie układało, już w wieku 11 lat marzyłam, by się rozwiedli i byli szczęśliwi. Naprawdę. Traktowanie dzieci jak małych tłumoków jest ogromnym błędem. Moja mama traktuje swoje szczęście na równi z moim i nigdy negatywnie tego nie odczułam, a nawet na odwrót – kiedy ona jest szczęśliwa, to i ja jestem. Dzięki temu mamy też bardzo zdrową relację opartą na szczerej rozmowie. Kiedy umie się ze swoim dzieckiem rozmawiać, to każda sytuacja jest do rozwiązania i nie trzeba poświęcać swojego życia na udawanie.

  6. Niestety takie zmuszanie się do seksu do najgorsze, na co kobieta może się godzić. Wiem, bo sama przez to przeszłam. Może to nie była wielka gehenna, bo mój partner nie ciągnął mnie do łóżka siłą, ale po dłuższym czasie w związku zdałam sobie sprawę, że nie kocham tego człowieka i sypiałam z nim po prostu z obowiązku, żeby dał mi spokój, żeby się nie czepiał, dla świętego spokoju… itd. Dziś, z perspektywy czasu wiem, że to był ogromny błąd z mojej strony, że się zmuszałam, mimo iż później w ogóle ze sobą nie sypialiśmy, bo przemogłam się i odmówiłam, że wówczas traktowałam seks jako element, który muszę ‚odbębnić’, żeby go zadowolić i mieć spokój przez kolejne dni. W chwili obecnej mam nieco wypaczony obraz seksu, delikatnie ujmując, bo każde wcześniejsze zbliżenia łączyły się dla mnie ze strachem, dyskomfortem, bólem (i obawą przed nim, nawet jeśli nie bolało) w efekcie czego nabawiłam się pochwicy, z którą walczę do dzisiaj, bo trafiłam na osobę, która pomaga mi zmienić postrzeganie seksu jako czegoś, co jest koniecznością, a może być przyjemnością ( i nie jest to nowy partner a ktoś w rodzaju terapeuty ;). Dlatego zdaję sobie sprawę, jak czasami wielką cenę przychodzi nam płacić za seks na siłę. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała możliwości i umiejętności, by cieszyć się seksem, bo w końcu mam dopiero 20 lat i niezbyt ciekawy bagaż doświadczeń za sobą. :)

  7. To o czym pisze Alicja nie koniecznie oznacza rozwód… tez mam dzieci, kredyt, itp i mimo tego że czasem, a z czasem coraz częściej czułam ze się zmuszam teraz odkąd zaczęliśmy oboje czytać tego bloga jest duuuuzo lepiej… pracujemy nad tym żeby było jeszcze lepiej, bo nawet w małym ułamku nie jest to taki ogień jak można tu wyczytać ale jest coraz wiekszy płomień, który można podsycać… ja juz się nie zmuszam, mąż rozumie ze moja przyjemność tez jest ważna, (a może nawet wazniejsza) i naprawdę baaardzo się stara, ja się odwdzięczam z własnej woli i miłości, a nie dlatego że tak wypada, albo trzeba…. Cały czas liczę ze będzie jeszcze lepiej i częściej (z dziećmi to nie jest proste znaleźć czas, energię, miejsce, itp), ale jak na razie moge powiedziec, ze to Alicja uratowała nasze małżenstwo od tego o czym pisze w tym poście….więc warto walczyć o siebie i próbować coś zmieniać na lepsze.

  8. Dlatego dla mnie papierek i suknia nic nie znacza. Nikt nigdy odemnie tego nie dostanie a jej radzcie zeby znalazla sobie innego…

  9. On zarabia na dom, więc skoro Ty w tym domu siedzisz z malutkim dzieckiem, to masz obowiązek dać mu to, czego chce. Powiedzenie NIE, nie jest wcale takie proste. Ty mu mówisz nie, więc przez następny tydzień musisz sobie radzić ze wszystkim sama, bo zasłużyłaś na karę. Odejście też nie wchodzi w grę. Jak poradzi sobie kobieta bez mieszkania i pracy z maleńkim dzieckiem? Życie nie jest kolorowe, i w wielu przypadkach trzeba zagryźć zęby. Tak jest w co drugim domu. Rodzina nie pomaga, bo tyle co się ciebie pozbyła z domu, poza tym, przecież wiedziałaś w co się pchasz.

    • Paulina to o czym piszesz jest niczym innym jak przemocą ekonomiczną w książkowym wydaniu. Zawsze jest wyście… Wiem bo sama przez to przeszłam. Zaczynałam nowe życie po 10 latach związku z dwójką małych dzieci i przysłowiową jedna walizką. To nie było łatwe ale da się. Jesli jest sie w takim związku trzeba szukać pomocy na zewnątrz. Bo niestety w tą studnie bez wyjścia wrzucamy siebie same…bo jak ja sobie poradzę. Poradzisz sobie tylko musisz przestać myślec, że nie ma wyjścia. Jesli jest tak jak mowisz poszukaj pomocy, są fundacje np. Centrum praw kobiet gdzie znajdziesz pomoc psycholga, prawnika, nawet pomoc materialną, czasem przydaje sie terapia rodzinna albo mediacje. Tylko to ty musisz po te pomoc pójść.

  10. Ja też byłam w związku, w którym zmuszałam się do seksu. Co bardziej skomplikowane, mój mężczyzna kochał mnie bardzo, nadal kocha, tak jak nikt nigdy nie będzie mnie kochał. Ale seks z nim był potworny. Zaciskałam zęby i modliłam się,żeby szybko skończył. Nie odmawiałam,bo był potem w złym humorze i warczeliśmy na siebie, a kiedy miał, co chciał, wszystko było dobrze. Nie potrafię się otrząsnąć że względu na te uczuciowe zależności i bardzo skomplikowane emocje. Chyba już nigdy więcej nie spróbuję.

  11. Alicjo, u mnie od dłuższego czasu tak właśnie jest….jemu seks sprawia przyjemność a ja robię to tylko z obowiązku. Mamy trójkę dzieci, ze względu na nie, nie chce rozstania. Jakiś czas temu poznałam kogoś z kim seks jest po prostu cudowny i co mam zrobić w tej sytuacji?!

  12. Jakbym przeczytała „siebie” parę miesięcy temu. Dzięki Bogu teraz wiodę życie w prawdzie singla ale za to szczęśliwego.

  13. Jestem z wami od ponad roku, więc doskonale wiem co chcialas nam tu przekazać. I choć tekst uważam za świetny to chcę napisać o czymś zupełnie innym:
    Wstyd mi za tych, którzy tu fikają i atakują, nie mając pojęcia jak Ty zawsze nas wspierasz i bronisz i jak wygląda wasz związek. Na facebooku to samo, od razu widać kto jest „nasz”, kto robil nasze wyzwanie a kto ma wakacje i nadmiar jad w sobie. Podziwiam Cie za to jak cierpliwie tłumaczysz i piszcie oboje dalej, o skoro te tematy tak ruszają to widać jak są potrzebne.

    • Wyjęłaś mi to z ust ;) Alicja i Drwal zrobili już tak wiele dla tylu osób i za to im chwała :* to, że niektórzy nie umieją czytać ze zrozumieniem i później tylko narzekają, przekręcają słowa Alicji czy Drwala, więc może trzeba te osoby wysłać na kurs czytania ze zrozumieniem :D Alicja z Drwalem zawsze piszą, że najważniejsza jest rozmowa w związku i to dzięki temu można rozwiązać wiele problemów, nie trzeba od razu się rozstawać… Alicja i Drwal pomogli mi, mojemu ukochanemu i naszemu związkowi w kilku sprawach i będę im za to wdzięczna do końca życia :*

      • Również się zgadzam! To się rzuca w oczy, kto czyta i śledzi wpisy Alicji i Drwala na bieżąco a kto jest tu jednorazowo i nie do końca rozumie przesłania tekstów lub to, że Alicja często pisze je z przymrużeniem oka.
        Ps. tekst kapitalny! Sama odeszlam od faceta, który naciskał na seks. Nie potrafił uszanować tego, ze nie robiłam tego wcześniej i nie byłam psychicznie gotowa. Po którejś nieudanej próbie namowy po prostu powiedzialam dosc i odeszlam. Dziewczyny, nigdy nie ujmujcie swojej wartości!

  14. Przecież to nie jest tekst o rozstaniu, tylko o konkretnym problemie, który może się pojawić w niektórych związkach – o zmuszaniu siebie do seksu, bo partner tego chce. Życie nie jest łatwe. Każdy jest zabiegany, ma jakieś problemy, druga osoba nie zawsze potrafi to zrozumieć i wymaga czegoś, nie zwracając uwagi na potrzeby swojego partnera lub partnerki. Moim zdaniem oczywiście Alicja ma rację – nie można się absolutnie na to godzić! Seks nie jest niczyim obowiązkiem, ma być przyjemnością i czymś, czego dwie osoby pragną. Więc jeśli tylko do związku wkrada się takie zmęczenie, to należy natychmiast działać i starać się rozwiązać ten problem, żeby nie utknąć w tym na długie lata.

  15. Niestety nie tylko dotyczy to małżeństw. Kobiety mają taka dziwną cechę – boją się żyć swoim życiem. Mysle, ze wynika to z niskiej samooceny, braku asertywności, strachu przed samotnością. To ostatnie dotyczyło mnie i moich ” związków” … Smutne to ale niestety tak właśnie było. Swoje potrzeby zrzucałam na drugi plan. Godziłam sie na rzeczy, ktore nie sprawiały mi przyjemności. Dlaczego ? Bo chciałam mieć kogos przy sobie. Bo w końcu był ktoś kto czasem rzucił mi jakies minimum zainteresowania i uczuć. Teraz to widzę „ochłapy”, ktore wtedy wydawały mi sie szczytem marzeń … Nie można zapominać o sobie o tym co sie lubi. A seks ma wiązać ludzi, ma cementować ich relacje. Jak wiec zbudować cos na oczustwie. Bo trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Skoro jedna strona robi cos wbrew sobie to oszukuje siebie i druga osobę.
    Alicjo podziwiam Was jako parę i czasem zazdroszczę. Jednocześnie podziwiam każde z osobna. Ten wpis zreszta jak poprzednie jest uświadomieniem ludziom tego czego sami nie potrafią sobie powiedzieć.
    Chociaz teraz jestem sama to przynajmniej żyje w zgodzie sama ze sobą, licząc ze gdzies spotkam swoją druga połówkę i stworzymy cos wspaniałego.
    Pozdrawiam Cie serdecznie 😊 I dziękuje za ta szczerość ktora sie z nami czytelnika i dzielicie razem z Drwalem 😊💐

  16. Ja tak mam od kiedy urodziłam ale sie nie zmuszam tylko poprostu wcale sie nie kochamy… I co ja mam zrobic? Chcialabym zeby bylo jak dawniej ale nie mam pomyslu co mi w tym pomoze myslalam o seksuologu albo jakiejś terapii rodzinnej, bo kocham mojego męża ale nie lubie uprawiać sexu i myślę że wcale nie pomogła by mi zmiana partnera…

  17. To ja dodam że swojej perspektywy też. Jesteśmy małżeństwem 11 lat. Oboje 35 lat. Dziecko 8 lat. Kredyt na dom. Oboje pracujemy na etacie. Wracam do domu. Robię trening potem gotuję na następny dzień lunch do pracy i obiad na wieczór. W tym czasie mój mąż odrabia lekcje z małą albo się z nią bawi. Obowiązki podzielone i wszystko z góry ustalone co do kogo należy… A wszystko to po to właśnie że oboje rozumiemy że jeśli sami nie zechcemy znaleźć czasu dla siebie to padniemy zmęczeni przed tv. Tak też bywa oczywiście… ale też umawiamy się na „randki” czyli nawet jeśli nie możemy wyjść z domu to przygotowujemy się jak do wyjścia że wszystkimi detalami typu makijaż i zmysłowa bielizna. Ja pije lampkę wina on piwo, rozmawiamy relaksujemy się, czasem oglądamy jakieś filmy „erotyczne” ;-) razem. ODNAJDUJEMY SIĘ BO ZALEŻY NAM NA TYM. Wymyślamy na co tylko pozwala nam obecna sytuacja. To nie przychodzi samo. To nie on powinien ciągle przychodzić do mnie i mnie rozmiękczać i uwodzić. To nasza wspólna chęć zrobienia czegoś dla siebie nawzajem….
    A po domu nie chodzę w dresach a w sukienkach.. bez bielizny… ;-)

    • I tak powinno byc. Bez wymowek z jednej I z drugiej strony. I kobieta I mezczyzna powinni dbac o o siebie I o druga osobe, nie czekajac, az partner czy partnerka cos zainicjuja. Wiadomo, ze kazdy jest zmeczony praca, domem, opieka nad dziecmi… Ale to nie powod, zeby zanidbywac inne sfery zycia, bo one tez sa bardzo wazne I nigdy nie powinny byc na drugim planie.

  18. Dziewczyny, mi się wydaje, że połowa z was nie rozumie o czym jest ten tekst. Fajnie, że się obie strony starają, o tym zresztą też jest na tym blogu większość tekstów – wiem bo łzy mi lecą za każdym razem jak je czytam. Tylko że tu nie chodzi o to, że ja się staram, o się stara a o tym, że mężczyzna wymusza seks. Wiem dokładnie jak to smakuje bo sama przez to przechodzę i wierzcie ze ani podzial obowiązków ani latanie w bieliźnie nie pomoze bo ja NIE CHCE ZEBY ON MNIE DOTYKAŁ. Nie jestem zmeczona ani zaniedbana, po prostu go NIE KOCHAM. I żeby wam uzmysłowić napisze wprost: jesteśmy małżeństwem z wpadki, wyszłam za mąż „żeby nie było wstydu”, zresztą to w zasadzie rodzice zorganizowali. Z czasem mój mąż stał się agresywny, wyzywał mnie nawet przy innych. Ja mam 24 lata, próbuje kończyć studia i wychowuje naszego syna, mąż jeżdzi na tirach i niestety jestem pewna, że co najmniej raz mnie zdradzil. Nie chce aby ten człowiek mnie dotykał. Jestem w dodatku zależna od niego finansowo, rodzice nie chcą słyszeć o moim powrocie do domu. Mój mąż potrafi do mnie powiedzieć: „jak się nie chcesz nawet ruch*ć to wypierd*laj z mojego domu”. Nie zliczę na palcach ile razy czułam się jak najgorsza szmata, w którą można się spuścić i potem zasnąc bez słowa, z odwróconą dupą.
    Więc fajnie Anno że wy się tak staracie, ale tu nie chodzi o to, że mi się nie chce seksu bo sprzątanie domu mnie przerasta i nie umiem się dzielić obowiązkami. Dla takich jak Ty ten tekst będzie pretekstem żeby pokazać jake masz super życie. Dla takich jak ja będzie kubłem zimnej wody. Ja dzięki tym tekstom przynajmniej czuję, że nie ja jedna place seksem za jeden błąd – i chodzi mi o ten slub, bo już wtedy powinnam uciec.

    Dziękuję Alicjo za ten tekst i za to że mnie nie zostawiłać. To między innymi moje maile zapewne przed nim czytałaś…

    • Mysle, ze ten tekst jest uniwersalny. Zwraca uwage na pewien problem I najwazniejsze jest w nim to, zeby uswiadomic wszystkim, ze zmuszanie sie do seksu nigdy nie powinno miec miejsca. U niektorych da sie ten problem naprawic – czyli u takich par, ktore sie kochaja I ktroe moga sie postarac, a po prostu gdzies sie zagubily poprzez codzienne problem. U innych, jak u Ciebie, nie bardzo mozna takie rozwiazania doradzic, bo problem ma zupelnie inne zrodlo.

  19. Tekst jest idealnie pasujący do sytuacji, którą MAM w związku…Niejednokrotnie bywało tak, że ja płakałam z bólu w poduszkę a on robił swoje… Nadal tak bywa.
    Przeszłam już szpikowanie się tabletkami uspokajającymi, wzbudzanie zainteresowania..
    Stanęło na tym, że w niedługim czasie na pewno się rozstaniemy a ja odnajduję przyjemność i szacunek do mojej osoby w kimś innym. Zwykłe spotkania na seks ale pomagają mi.. Może to pewien rodzaj terapii ale dzięki temu wierzę, że jestem coś warta a nie tylko poniżania i gwałtów..
    Trzymajcie kciuki za mnie

  20. a może faceci też powinni się przestać zmuszać do utrzymywania rodziny?
    Biologia jest mądra – potrzebny ślub jest seks, dzieci – również, potem już nie potrzeba. Oszczędzanie energii. Proste.
    Jeśli wiele związków bazuje na wymianie seks za „miłość” (dbanie o kobietę) i „miłość” za seks, to niech ona zachodzi. Facet niech się postara i „zapłaci” i dostanie to czego potrzebuje. Skoro kobieta też dostała to czego potrzebowała. A jak to nie pasi to porozmawiać i zmienić albo się rozstać. Ale przestać się okłamywać.
    Facetów powinno się uświadamiać na długo przed np. ślubem jak działa kobieca psychika, hormony, emocje i co mam wpływ na pożądanie i chęć seksu u kobiety. To wtedy by nie było jakiegoś oczekiwania, że ja tu pracuję to mi się należy. Bo to jest ignorancja. Facet musi mieć jaja i wiedzieć, że jak kobieta mówi, że chce męża misia (zgodnego takiego), to jak facet się nim stanie, to zabije seks i związek.
    Poza tym faceci powinni ćwiczyć panowanie nad energią seksualną, bo inaczej na automacie chcą się dostać tam skąd wyszli ;) i łatwo nimi manipulować. I dla kobiet to jest odrażające.

  21. A co jeśli jest na odwrót?
    Jestem z moim Drwalem w dość niedługim zwiazku-9 miesięcy. Ja mam 23 lata, on 29. On miał za sobą dużo więcej partnerek seksualnym niż ja partnerów. Ale jestem pewna siebie „w tych” sprawach i nie miałam z tym problemu. Zawsze w swoich poprzednich relacjach byłam boginia seksu. Nie umiałam odmawiać, wręcz przeciwnie. Mogłam to robić wszędzie i zawsze. Miałam wielkie fantazje i lubiłam je spełniać, dominować, wymyślać nowe scenerie łóżkowe, kupować fajne przebrania. Teraz tak naprawdę się zakochalam (poprzednie układy to tylko układy bez zobowiązań, albo uczucia nieodwzajemnione i niestety dawałam się wykorzystywac), zobaczylam co to jest miłość. Jest niemal idealnie. Czuły, kochany ale.. ale od kiedy razem zamieszkalismy seks uprawiamy srednio raz na dwa tygodnie. Starałam się to zmienić, byłam mega seksowna, ciągle to ja inicjowalam, staralam sie, rozmawialam kilka razy na ten temat. Nie chciałam go karać (coś typu: „on nic nie robi to jak on będzie chciał to powiem nie”), bo wtedy ukaralabym sama siebie. Dlatego dalej to ja byłam główna dowodzaca (nie mylić z dochodzaca). I tak zaczęłam odczuwać coraz bardziej brak jego zainteresowania seksualnego moja osobą. Oczywiście mówi mi ze go podniecam, łapie mnie za tylek jak lezymy czy okazuje mi uczucia, ale to przecież nie wszystko. Ja chcę być jego kochanka. Chce poznawać nowe rzeczy, chce się kochać, póki mogę poszaleć (a chce szaleć do 80). Chce być dla niego boginia seksu nawet jak będziemy mieli po 60 lat. Ale już powoli mi to ucieka. Powoli widzę jak się zmieniam i tracę zapał. Jak nie jaram się wystawa przebranek w sklepie, jak jestem daleko od spełnienia fantazji, jak nie chce mi się kolejny raz zaczynać, starać się. Wkurza mnie jak w czasie kiedy mam okres chce iść pod prysznic, by się kochać i to ja znowu musze proponowac. A przecież facet powinien mieć ochotę na kobietę zawsze i wszędzie, nawet kiedy ma okres. I tak przykro się robi kiedy nawet po rozmowach nie zmienia się zbyt wiele. A przecież nie jestem jakaś aseksualna, nie jestem kloda, nie jestem kura domowa, mam cycki i dupe i wysportowane ciało a czuje jakby brakowało mi wszystkiego. Powoli zabija się we mnie ten zapał do wszystkiego co związane z seksem i czuje się jak stary babsztyl. Nie mam pojęcia co można na to poradzić. Bo napewno nie chce juz inicjowac i wymachwiwac pupa przed jego twarzą z toporkiem w buzi. Tracę juz siły, a kocham go i zmienić to co dzieje się od 4 miesięcy.

    • może się wypaliłaś? Widząc, że twój facet nie do końca docenia to, co dla niego robisz dajesz sobie spokój?

      Z mojej perspektywy było tak, ze ja się wypaliłam z pomysłami, bo nie dawało to efektów.

      • Chyba masz rację. Możliwe, że powoli się wypalam, bo ile można zaskakiwać mężczyznę w łóżku. I tracę juz na to chęci i to mnie przeraża. Chciałabym żeby to on mnie zaskoczyl czasami. Nawet się zastanawialam czy nie jestem seksoholiczka, skoro moje potrzeby są o wiele większe niż Jego. Jeżeli to się nie zmieni to nie wiem co będzie za kilka lat. Seks raz w miesiącu?

  22. A co jak kobieta inczej obiecywała przed slubem ineczej sie zachowywawała, a jak juzgo zdobyła, ma co cce, dom, samochód dzieci, wszystko zgodnei z jej planem i on musiał sie wielu rzeczy wyrzec, z wielu swoich pragnień zrezygnowac, na wiele rzeczy nie móc liczyć (a miało być inaczej), czy popatrzyła byś Alicjo na taką sytuacje jak opisałóaś wyżej z pryzmatu faceta, który też ma swoje potrzeby, pragnienia, fantazje inaczej było wcześniej, a teraz nagle czuje się wunny, bo pragnie się z nią kochac, a czuje się prawie jak gwałciciel po pragnie i ma ciągle na to chęć (oczywiście nei mam na mysli gwałtu) i ma sie czuć winny za swój temperament, a przecie u niego sienic nie zmieniło, znała go takiego wczesniej, to ona nagle „wygasła” Czy tak fajnie mieć tylko kłode w sypielni, która podchodzi do tego tylko byle szybciej, byle odfajkowac i daj mi spokój? Czy zastanowiałś sie co facet wówczas czuje i co to moje życie i co też mam się wyrzekać i co też zyje się raz… jest sie gotowym do wszystkiegop co by chciała, każdego sposobu, każdej pieszczoty, na każde łaskawe skinienie, byle tylko pojawił siepromyk chęci… bez przymuszania, ale co ma zrobić facet…. znaleźć inną? Jak skoro kocha i pragnei tej… a to nas też rani, gdy nagle ona nas odrzuca…. I nie mówie tu o mho, co wpada do domu i krzyczy żono daj mi co mi sie od ciebie należy, bo ja zarabiam utrzymuję dom itp…

    • Alicja

      Qubo, ale przecież to jest tekst o konkretnym problemie, a nie całościowa analiza pożycia małżeńskiego ;)
      I tak, zastanawialiśmy się z Drwalem wielokrotnie nad różnymi aspektami i problemami dojrzałego związku – przecież to, o czym piszesz adresują inne teksty: „Nie bądź kłodą”, „Dlaczego ona nie chce się kochać”, „3 łóżkowe błędy kobiet” i wiele, wiele innych ;)

      • Co zrobić, gdy ona nawet nie chce przeczytać tych tekstów, a co dopiero mówiąc o próbach zmiany… trudno przepraszam, nie zawracam juz wiecej… uwielbiam Was czytac z wypiekami na twarzy i marząc i tak sie cieszę, że sa takie pary które przeżywają życie tak cudownie, na maxa, tak jak powinno się… trzymajcie tak dalej… jesteście mega

        • Alicja

          A zapytałeś wprost? Powiedziałeś jej tak wiesz „delikatnie”, że po prostu czujesz się odtrącony? Taka rozmowa czasem działa cuda.
          Baby są wrażliwe. Wiem, bo też jestem babą ;) Jak nam podsuwasz tekst o kłodach, to czujemy się atakowane i frustracja wzrasta. O wiele lepiej działa tu marchewka niż kij (może zaaranżowanie ognistej randki? ładna bielizna podarowana wśród komplementów i zapewnień o tym, że tęsknisz?)
          Nie znam waszej sytuacji, nie chce tu nikogo bronić, ale może Twoją żonę trzeba w sobie rozkochać na nowo? ;)

          • Dzieki za odpowiedź i podpowiedź… kupowałem jej bieliznę, kiedyś, bo potem powiedział bym juz tego nie robił, zabawki… mówiłem, moze za silnie albo za słabo.. ale jak mi mówi, ze nic nie czuje, ze sex nei sprawia dla niej żadnej przyjemnosci „mozę jest „popsuta” jak to okreslała.. próbowałem jej pomagać na rózne sposoby deliktanie i mowiąc itp… ale tu chyba jednak co innego zadziałałao na moja nie korzyść…”kolega” ze zdradą nie wygrasz, co najwyżej kupisz sobei chwilę… hmm próby zadoścuczynienia, do chwili poczucie prze znią ponownej pewnosci siebie i ciebie, jako dalej będącego przy tobie… dobra, bo za dużo…a kobiety wola drani i takich rozrabiaków dla przygody, a nie pewnych wiernych i grzecznie czekających, starajacych sie byc wyrozumiałymi i cóz…życie przegrane

      • Bez przesady… To, ze nie uklada Ci sie z partnerka w tych sprawach, nie znaczy, ze kazdqa kobieta jest zla I nie potrafi docenic dobrego partnera. Nie popadajmy w skrajnosci. Powodow takiego zachowania moze byc mnostwo. Moze ona ma jakis problem, ktos ja kiedys zranil? Moze po prostu ma zupelnie inny temperament niz Ty?

  23. Niestety, czasami zamiast kochać się namiętnie to odwalamy szybkie 20minutowe numerki na odwal się, zakończone paskudnymi otarciami, odwracamy do siebie plecami i idziemy spać. I nie mamy żadnej przyjemności z tego, nie czujemy żadnej bliskości tylko przymus i obowiązek, co później skutkuje psychicznym wstrętem do seksu.
    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny i łączę się w bólu :)
    a tym, które trafiły na swego życzę szalonych nocy :)

  24. Czytajac ten teks przypomniałam sobie poprzedni związek , niestety Alicjo trafiłaś w samo sedno. Tylko jedno jest przykre że ludzie zakochani niegdyś w sobie tak oddalają się od siebie.

  25. jakbyś mnie zainspirowała – chwilę temu opublikowałam baaaardzo podobny tekst u siebie. cieszy mnie cholernie, że myślimy tak samo i tak samo jest to ważne! ;-)

  26. Hmmm… Zgadzam się w pełni pod warunkiem, że NIE to NIE i kropka, ale potrzeby zaspokajane są obopólnie. Jestem kobietą i (o zgrozo!!!) chciałabym stanąć w obronie facetów. Pracuję w typowo męskim zawodzie i dopiero po wielu latach zyskałam miano „kumpla” z którym przy browarze rozmawia się o wszystkim. Wiecie jak ciężko się słucha, że jakiś facet prosi przez miesiąc swoją żonę aby poszła z nim do łóżka? Kwiaty, prezenty, kolacje, wyjazdy, spontaniczne randki… A frustracja narasta… Jestem szczęśliwa ze swoim mężem, bo kompletnie niczego mi nie brakuje (mam nadzieję że jemu też nie), nawet dziecko nie jest „przeszkodą” – o ile można w ogóle w ten sposób myśleć o dziecku (!) i wkurza mnie, że niestety bardzo często kobiety w stałym związku wykorzystują seks do osiągnięcia swojego celu, albo do wygodnego życia, bo się im należy. Taka karta przetargowa: prześpię się z nim, jak będzie na totalnym głodzie, to zmięknie. Być może to naiwne z mojej strony, być może ktoś mi zarzuci że to jakiś chory podryw na „nieszczęśliwego męża”, ale nigdy nie ma tak, że kobieta przed ślubem miała ochotę na seks, a teraz nie ma. To kompletnie irracjonalne.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter