Seks tantryczny

13

Obiecaliśmy wam ten tekst, choć już w momencie składania obietnicy wiedziałam, że będzie… zabawnie. Seks tantryczny polega bowiem na niespiesznym jednoczeniu energii kochanków, a trudno o niespieszność, gdy dla Drwala pięć minut trzymania łapek przy sobie jest prawdziwą katorgą ;) Kocham tego chłopaka nad życie i jak na zakochaną laskę przystało przypisuję mu więcej zalet niż pewnie posiada, ale nawet ja – opętana miłością Alicja – muszę przyznać, że cierpliwość nie jest mocną stroną Drwala. Zwłaszcza w sypialni. Zwłaszcza nago. Tak więc z góry wiedziałam, że seks tantryczny będzie naszą radosną porażką :)

Seks tantryczny

A teraz opowiem wam, jak do tej porażki doszło, krok po kroku ;)

Godzinna gra wstępna

Gdy usłyszałam, że bazą seksu tantrycznego jest godzinna gra wstępna, byłam w siódmym niebie. Która z nas nie lubi bowiem być lizana, przytulana, całowana i głaskana przez całe 60 minut? Drwal funduje mi takie zabawy całkiem często, a ja posłusznie zmieniam się wtedy w małe zwierzątko :) Szybko okazało się jednak, że tantra nie przewiduje takich atrakcji – a już na pewno nie w fazie inicjalnej. Co zatem mieliśmy dostać w zamian?

Zgodnie z instrukcjami specjalistów mieliśmy odpalić świece lub kadzidełka, rozebrać się do naga, usiąść na przeciw siebie po turecku (tak, by dotykać się jedynie kolanami) i… oddychać. I nic więcej. Patrzenie na siebie, harmonizowanie oddechów, przepływ energii. Przez całe 60 minut.

Tak zupełnie poważnie to tego typu techniki naprawdę relaksują, oczyszczają i odblokowują przepływ energii, więc w żaden sposób nie chcę ich krytykować. Jeśli masz czas i ochotę na takie eksperymenty, a przy tym w pełni akceptujesz swoje ciało, to seks tantryczny może być dla Ciebie interesującą opcją. U mnie wyglądało to niestety tak, że po kilku chwilach zaczęliśmy sobie chichotać, a po mniej więcej minucie Drwal zapytał: czy nie możemy się najpierw trochę pokochać, a potem sobie równo pooddychać? ;)

Zaczynamy dotykanie

Zakładam, że godzinny etap osiągania harmonii macie już za sobą, pora więc uruchomić dłonie. Wszystko oczywiście robimy w nieco zwolnionym tempie ;) Najpierw dotknijcie wyłącznie swoich dłoni, popatrzcie na skórę, przez którą przepływa wasza energia. (Jestem wciąż oczadzona kadzidłami, więc wybaczcie, jak popłynę za bardzo z tą energią :D) Gdy już poczujecie, że jesteście jednością – a istotą tantry jest jedność z wszechświatem – możecie pozwolić sobie na nieco więcej perwersji – dotykanie powiek, pieszczenie płatków uszu, wplatanie palców we włosy, delikatne muskanie dolnej wargi… Skupcie się na tym, na co na co dzień nie macie zbyt wiele czasu. Doceńcie zapomniane miejsca – powoli i delikatnie.

Sztuka podjadania

Wcale nie żartuję;) W związku z tym, że seks tantryczny trwa kilka godzin, tantra dopuszcza podjadanie. A skoro podjadanie, to afrodyzjaki – i wszystko, co podkręca pożądanie. Możesz przygotować wcześniej jakieś magiczne specjały, ale równie dobrze możesz wykorzystać sprawdzone truskawki z bitą śmietaną. Karmcie się nimi seksownie, bo jak wiadomo – karma wraca. Taki żarcik ;)

Wracamy do dotyku…

Skoro sobie podjedliśmy, można znów się podotykać. Nie będę podawać wykazu miejsc, jakie powinny być dotknięte, bo jeszcze komuś z was przyjdzie do głowy drukować instrukcję i robić ją krok po kroku. Chodzi po prostu o to, by nie przechodzić od razu do seksu, tylko poznawać swoje ciała dotykiem. Powoli. Nie omijając żadnego centymetra ciała. Uwielbiam taki rodzaj dotyku, choć nigdy nie wiązałam go z tantrą – dla nas jest on po prostu elementem naszej własnej magii.  Ci, którzy seks tantryczny znają o wiele lepiej niż my, radzą na przykład, by rozpraszać energię erotyczną skumulowaną w okolicy… toporka. A więc kobieta ociera się na przykład o brzuch faceta, by w ten sposób opóźnić finałowy moment.

A skoro jesteśmy już przy szczytowaniu… Seks tantryczny to ciągłe odwlekanie orgazmu – dlatego kochankowie koncentrują się na wzajemnej obecności, niespiesznym dotykaniu ciała i zmianie pozycji na takie, w których nie można za bardzo przyspieszać. Jedną z podstawowych pozycji tantry jest pozycja yab-yum, czyli Kwiat Lotosu. Mężczyzna siada po turecku, kobieta siada mu na udach i oplata go nogami. Na początku jedynie się o niego ociera, potem pozwala, by toporek wreszcie wszedł w jej cipkę… Sama nadaje tempo, opuszczając się i podnosząc, zaciskając mięśnie na toporku i uwalniając go z tego ucisku… Musi być powoli, niespiesznie i nieskończenie, więc gdy tylko jest za blisko, trzeba zwolnić lub zmienić pozycję. Po co? Po to, by na koniec rozpaść się w mistycznym orgazmie, zalewającym całe ciało kochanków.

Tyle na dziś, pora zamknąć się w sypialni. Następnym razem opowiemy wam o pozycjach i o tym, przy której próbie mój Drwal przestał chichotać. Bo chcecie, prawda? ;)

Komentarze13 komentarzy

  1. Seks tantryczny poleca sam Sting, który z żoną może podobno godzinami ;-) podoba mi wizja poznawania swojego ciała przez dotyk, a nóż poznamy miejsca, które sprawiają nam przyjemność, a wcześniej o tym nie wiedzieliśmy;-) a ta pozycja Kwiatu Lotosu jest zachęcająca, może się skuszę :-*

  2. Alicjo mam pytanko czy wszystkie kobiety mogą mieć wytrysk i jak to sprawić chciałbym mojej partnerce pokazać ale niestety bez powodzenia czy macie na to jakiś cudowny sposób ?Pozdrowionka dla Was 😉

  3. Pewnie o to nie chodziło, ale 60 minut – nie chodzi o czas tylko o równy oddech w tym samym tempie. Co do kontroli to, gdzie by się nie czytało nie szukało wychodzi historia stara jak świat, że facet ma dwa ośrodki jakimi decyduje siebie i toporek, jak decyduje za siebie to masz w domu mężczyznę z krwi i kości i możesz zaczynać, mówię o facetach a samej mi było się ciężko opanować – sorry tak prawda. I zanim nam wyszło, tak naprawdę trochę czasu minęło. Ja mogę powiedzieć, że fajna zabawa od czasu do czasu, ale jak ktoś to potrafi robić non-stop to Nobla mu za samokontrolę.

  4. Zawsze chciałam spróbować! Ale nawet przez godziny takiego eksperymentu będę czuła niedosyt jego ciała i umysłu ;)

      • Podobno ;) Swoją drogą, to jak człowiek zachowuje się na co dzień – w życiu niekoniecznie przedkłada się na to jak zachowuje się w łóżku :) Na co dzień, to ja jestem cierpliwa, opanowana i spokojna … no a w łóżku, a w łóżku lubię puścić hamulce ;)

  5. Dla mnie rewelacja! Ostatnio miałam takie pieszczoty z doświadczonym tantrykiem i nigdy tego nie zapomnę :D To mnie przywróciło do życia normalnie. Szczytowałam nieustannie od samych pieszczot i dotykania skóry, chyba mnie wszyscy sąsiedzi słyszeli. Facet mi robił palcem kółko na kolanie a ja patrzyłam na to wielkimi oczami i miałam orazm za orgazmem. Jak sie ruszy energię w ciele to wszystko sie robi tak niewiarygodnie wrażliwe. A ja wcześniej myslałam, że jestem oziębła. Przeżyłam te mityczne orgazmy wielokrotne i jest to odlot totalny. Jeszcze dodam, że ten seks był tak energetyzujący, ja spałam wtedy 2,5 godziny, byłam jak skowroneczek nastepnego dnia.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter