Seks tantryczny

12

Obiecaliśmy wam ten tekst, choć już w momencie składania obietnicy wiedziałam, że będzie… zabawnie. Seks tantryczny polega bowiem na niespiesznym jednoczeniu energii kochanków, a trudno o niespieszność, gdy dla Drwala pięć minut trzymania łapek przy sobie jest prawdziwą katorgą ;) Kocham tego chłopaka nad życie i jak na zakochaną laskę przystało przypisuję mu więcej zalet niż pewnie posiada, ale nawet ja – opętana miłością Alicja – muszę przyznać, że cierpliwość nie jest mocną stroną Drwala. Zwłaszcza w sypialni. Zwłaszcza nago. Tak więc z góry wiedziałam, że seks tantryczny będzie naszą radosną porażką :)

Seks tantryczny

A teraz opowiem wam, jak do tej porażki doszło, krok po kroku ;)

Godzinna gra wstępna

Gdy usłyszałam, że bazą seksu tantrycznego jest godzinna gra wstępna, byłam w siódmym niebie. Która z nas nie lubi bowiem być lizana, przytulana, całowana i głaskana przez całe 60 minut? Drwal funduje mi takie zabawy całkiem często, a ja posłusznie zmieniam się wtedy w małe zwierzątko :) Szybko okazało się jednak, że tantra nie przewiduje takich atrakcji – a już na pewno nie w fazie inicjalnej. Co zatem mieliśmy dostać w zamian?

Zgodnie z instrukcjami specjalistów mieliśmy odpalić świece lub kadzidełka, rozebrać się do naga, usiąść na przeciw siebie po turecku (tak, by dotykać się jedynie kolanami) i… oddychać. I nic więcej. Patrzenie na siebie, harmonizowanie oddechów, przepływ energii. Przez całe 60 minut.

Tak zupełnie poważnie to tego typu techniki naprawdę relaksują, oczyszczają i odblokowują przepływ energii, więc w żaden sposób nie chcę ich krytykować. Jeśli masz czas i ochotę na takie eksperymenty, a przy tym w pełni akceptujesz swoje ciało, to seks tantryczny może być dla Ciebie interesującą opcją. U mnie wyglądało to niestety tak, że po kilku chwilach zaczęliśmy sobie chichotać, a po mniej więcej minucie Drwal zapytał: czy nie możemy się najpierw trochę pokochać, a potem sobie równo pooddychać? ;)

Zaczynamy dotykanie

Zakładam, że godzinny etap osiągania harmonii macie już za sobą, pora więc uruchomić dłonie. Wszystko oczywiście robimy w nieco zwolnionym tempie ;) Najpierw dotknijcie wyłącznie swoich dłoni, popatrzcie na skórę, przez którą przepływa wasza energia. (Jestem wciąż oczadzona kadzidłami, więc wybaczcie, jak popłynę za bardzo z tą energią :D) Gdy już poczujecie, że jesteście jednością – a istotą tantry jest jedność z wszechświatem – możecie pozwolić sobie na nieco więcej perwersji – dotykanie powiek, pieszczenie płatków uszu, wplatanie palców we włosy, delikatne muskanie dolnej wargi… Skupcie się na tym, na co na co dzień nie macie zbyt wiele czasu. Doceńcie zapomniane miejsca – powoli i delikatnie.

Sztuka podjadania

Wcale nie żartuję;) W związku z tym, że seks tantryczny trwa kilka godzin, tantra dopuszcza podjadanie. A skoro podjadanie, to afrodyzjaki – i wszystko, co podkręca pożądanie. Możesz przygotować wcześniej jakieś magiczne specjały, ale równie dobrze możesz wykorzystać sprawdzone truskawki z bitą śmietaną. Karmcie się nimi seksownie, bo jak wiadomo – karma wraca. Taki żarcik ;)

Wracamy do dotyku…

Skoro sobie podjedliśmy, można znów się podotykać. Nie będę podawać wykazu miejsc, jakie powinny być dotknięte, bo jeszcze komuś z was przyjdzie do głowy drukować instrukcję i robić ją krok po kroku. Chodzi po prostu o to, by nie przechodzić od razu do seksu, tylko poznawać swoje ciała dotykiem. Powoli. Nie omijając żadnego centymetra ciała. Uwielbiam taki rodzaj dotyku, choć nigdy nie wiązałam go z tantrą – dla nas jest on po prostu elementem naszej własnej magii.  Ci, którzy seks tantryczny znają o wiele lepiej niż my, radzą na przykład, by rozpraszać energię erotyczną skumulowaną w okolicy… toporka. A więc kobieta ociera się na przykład o brzuch faceta, by w ten sposób opóźnić finałowy moment.

A skoro jesteśmy już przy szczytowaniu… Seks tantryczny to ciągłe odwlekanie orgazmu – dlatego kochankowie koncentrują się na wzajemnej obecności, niespiesznym dotykaniu ciała i zmianie pozycji na takie, w których nie można za bardzo przyspieszać. Jedną z podstawowych pozycji tantry jest pozycja yab-yum, czyli Kwiat Lotosu. Mężczyzna siada po turecku, kobieta siada mu na udach i oplata go nogami. Na początku jedynie się o niego ociera, potem pozwala, by toporek wreszcie wszedł w jej cipkę… Sama nadaje tempo, opuszczając się i podnosząc, zaciskając mięśnie na toporku i uwalniając go z tego ucisku… Musi być powoli, niespiesznie i nieskończenie, więc gdy tylko jest za blisko, trzeba zwolnić lub zmienić pozycję. Po co? Po to, by na koniec rozpaść się w mistycznym orgazmie, zalewającym całe ciało kochanków.

Tyle na dziś, pora zamknąć się w sypialni. Następnym razem opowiemy wam o pozycjach i o tym, przy której próbie mój Drwal przestał chichotać. Bo chcecie, prawda? ;)

Komentarze12 komentarzy

  1. Seks tantryczny poleca sam Sting, który z żoną może podobno godzinami ;-) podoba mi wizja poznawania swojego ciała przez dotyk, a nóż poznamy miejsca, które sprawiają nam przyjemność, a wcześniej o tym nie wiedzieliśmy;-) a ta pozycja Kwiatu Lotosu jest zachęcająca, może się skuszę :-*

  2. Alicjo mam pytanko czy wszystkie kobiety mogą mieć wytrysk i jak to sprawić chciałbym mojej partnerce pokazać ale niestety bez powodzenia czy macie na to jakiś cudowny sposób ?Pozdrowionka dla Was 😉

  3. Pewnie o to nie chodziło, ale 60 minut – nie chodzi o czas tylko o równy oddech w tym samym tempie. Co do kontroli to, gdzie by się nie czytało nie szukało wychodzi historia stara jak świat, że facet ma dwa ośrodki jakimi decyduje siebie i toporek, jak decyduje za siebie to masz w domu mężczyznę z krwi i kości i możesz zaczynać, mówię o facetach a samej mi było się ciężko opanować – sorry tak prawda. I zanim nam wyszło, tak naprawdę trochę czasu minęło. Ja mogę powiedzieć, że fajna zabawa od czasu do czasu, ale jak ktoś to potrafi robić non-stop to Nobla mu za samokontrolę.

  4. Zawsze chciałam spróbować! Ale nawet przez godziny takiego eksperymentu będę czuła niedosyt jego ciała i umysłu ;)

      • Podobno ;) Swoją drogą, to jak człowiek zachowuje się na co dzień – w życiu niekoniecznie przedkłada się na to jak zachowuje się w łóżku :) Na co dzień, to ja jestem cierpliwa, opanowana i spokojna … no a w łóżku, a w łóżku lubię puścić hamulce ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter