Seks w upały

1

Uwielbiam lato. Ciepłe, duszne powietrze przywołuje we mnie wspomnienia naszych letnich, nocnych spacerów i wszystkiego, co dla nas było pierwsze. Niemal za każdym razem, gdy stoję boso na balkonie myślę o chwili sprzed wielu lat, gdy na podobnym balkonie czekałam na telefon od Niego. Było nieprzyzwoicie wcześnie,  świat dopiero budził się ze snu, a my zaczynaliśmy najważniejszy rozdział naszych życiorysów, jeszcze nie zdając sobie nawet sprawy z tego, gdzie zaprowadzą nas te poranne, balkonowe rozmowy.

Gdy myślę o „letnich” Miłościach to widzę przede wszystkim tamto powolne odkrywanie, pełne niepewności, ulotnego czaru i zachłannej potrzeby bycia coraz bliżej. Myślę o zapachu opalonej skóry, o zatrzymaniu czasu tuż przed pierwszym pocałunkiem, o poszukiwaniu siebie gdzieś w zaułkach Starego Miasta. I tkwiłabym sobie na dobre w tych nostalgicznych, romantycznych wspomnieniach, gdyby nie wasze otrzeźwiające maile, sprowadzające się do prostego pytania: czułość czułością, ale jak sobie radzić z seksem w upały? ;)

Seks w upaly

Nie pozostaje mi więc nic innego jak z Romantycznej zmienić się znów w Rozważną i podzielić się z wami tym, co przez lata udało nam się wypracować. A zatem:

Po pierwsze – miejsce

Seks w upały jest problematyczny przede wszystkim z jednego powodu: jest gorąco, duszno i potencjalni kochankowie się praktycznie kleją (jak zresztą wszystko wokół), w związku z czym wizja łączenia się w zmysłowym uścisku wydaje się nieco… zniechęcająca. O wiele łatwiej realizować erotyczne fantazje w sytuacji, gdy każdy dotyk objawia się przyjemnym dreszczem, niż gdy dotyk oznacza ślizganie się po mokrej skórze ;) Do tego dochodzi jeszcze rozleniwienie, dopadające większość osób w czasie najwyższych upałów i o to mamy zapowiedź prawdziwej letniej abstynencji ;)

I co z tym można zrobić? Przede wszystkim zadbać o miejsce. Jeśli w naszej sypialni czujemy się jak w saunie, to warto pomyśleć na przykład o… łazience. Seks pod prysznicem lub nieco bardziej wymagający seks w wannie to idealny sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym – z jednej strony ochładzamy nasz organizm, z drugiej dajemy powód do rozpadania się na milion kawałków… w porządnym orgazmie oczywiście ;)

Warte rozważenia są też wycieczki krajoznawcze – na nasze tajemne odludzia, opuszczone zakątki plaży, leśne ścieżki i ciemne polany. Tu polecamy szczególnie wszystkie miejsca położone tuż nad wodą, bo nawet w największe upały dają przyjemne orzeźwienie, a przy tym gwarantują namiętnie bezcenne wspomnienia… prawda, Drwalu? ;)

Po drugie – pozycja

Gdy już wybierzemy sprzyjające miejsce, warto wybrać nieklejącą pozycję. I tu trzeba po prostu zadać sobie proste pytanie: czy więcej przyjemności da nam klasyczny misjonarz, w którym zlane potem ciała będą się po sobie miło ślizgać, czy może lepiej pomyśleć o seksie na stojąco lub niegrzecznych pieskach, gdzie nasze ciała nie splączą się ze sobą zupełnie? Zdradzę wam w sekrecie, że naszymi ulubieńcami w upały są właśnie te pozycje, w których nie sklejamy się ze sobą jak żelkowe misie, tylko możemy pozwolić sobie na odrobinę… rozdzielności – przynajmniej w niektórych miejscach ;)

Po trzecie – dekoracje

A gdy już mamy wybrane miejsce i pozycję, pozostaje ostatni aspekt – dekoracje. Czyli wszystko to, co uprzyjemni nam drogę do letniego orgazmu :) Polecamy szczególnie to, co chłodne i orzeźwiające – zabawy kostkami lodu, chłodzące żele i balsamy oraz… kreatywne wykorzystanie zamrażarki ;) Czy wiecie, że na przykład nieco zmrożone perły są wręcz idealnym dodatkiem do letniej perłowej minetki? A schłodzona zatyczka analna idealnie pasuje do rozgrzanego upałem tyłka? W ten sposób schłodzić możecie wszystko, a potem bawić się ze sobą w ciepło-zimno. Najważniejsza jest przecież nie temperatura powietrza, a temperatura tego, co jest między nami. I tego żaru wcale nie trzeba ostudzać.

Komentarze1 komentarz

  1. Hej dziewczyny!
    Mam do Was pytanie, nie wiem czy dam rade to dobrze opisac.
    Chce zapytać czy jak macie orgazm, to czy musicie się w czasie orgazmu dotykać, czy po prostu szczytujecie i już wtedy żadne drażnienie nie jest już potrzebne? Przyznam, że ja zawsze podczas orgazmu muszę być dalej stumulowanaz bo jak np. odsunę palce to orgazm się zatrzymuje. Czytałam jednak w wielu poradnikach, że jak kobieta szczytuje to facet ma ją mocno objąć aż skończy, o dalszym drażnieniu nie ma mowy.
    Dlatego chcę wiedzieć jak to u Was wygląda.

Napisz komentarz