Seks w upały

4

Uwielbiam lato. Ciepłe, duszne powietrze przywołuje we mnie wspomnienia naszych letnich, nocnych spacerów i wszystkiego, co dla nas było pierwsze. Niemal za każdym razem, gdy stoję boso na balkonie myślę o chwili sprzed wielu lat, gdy na podobnym balkonie czekałam na telefon od Niego. Było nieprzyzwoicie wcześnie,  świat dopiero budził się ze snu, a my zaczynaliśmy najważniejszy rozdział naszych życiorysów, jeszcze nie zdając sobie nawet sprawy z tego, gdzie zaprowadzą nas te poranne, balkonowe rozmowy.

Gdy myślę o “letnich” Miłościach to widzę przede wszystkim tamto powolne odkrywanie, pełne niepewności, ulotnego czaru i zachłannej potrzeby bycia coraz bliżej. Myślę o zapachu opalonej skóry, o zatrzymaniu czasu tuż przed pierwszym pocałunkiem, o poszukiwaniu siebie gdzieś w zaułkach Starego Miasta. I tkwiłabym sobie na dobre w tych nostalgicznych, romantycznych wspomnieniach, gdyby nie wasze otrzeźwiające maile, sprowadzające się do prostego pytania: czułość czułością, ale jak sobie radzić z seksem w upały? ;)

Seks w upaly

Nie pozostaje mi więc nic innego jak z Romantycznej zmienić się znów w Rozważną i podzielić się z wami tym, co przez lata udało nam się wypracować. A zatem:

Po pierwsze – miejsce

Seks w upały jest problematyczny przede wszystkim z jednego powodu: jest gorąco, duszno i potencjalni kochankowie się praktycznie kleją (jak zresztą wszystko wokół), w związku z czym wizja łączenia się w zmysłowym uścisku wydaje się nieco… zniechęcająca. O wiele łatwiej realizować erotyczne fantazje w sytuacji, gdy każdy dotyk objawia się przyjemnym dreszczem, niż gdy dotyk oznacza ślizganie się po mokrej skórze ;) Do tego dochodzi jeszcze rozleniwienie, dopadające większość osób w czasie najwyższych upałów i o to mamy zapowiedź prawdziwej letniej abstynencji ;)

I co z tym można zrobić? Przede wszystkim zadbać o miejsce. Jeśli w naszej sypialni czujemy się jak w saunie, to warto pomyśleć na przykład o… łazience. Seks pod prysznicem lub nieco bardziej wymagający seks w wannie to idealny sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym – z jednej strony ochładzamy nasz organizm, z drugiej dajemy powód do rozpadania się na milion kawałków… w porządnym orgazmie oczywiście ;)

Warte rozważenia są też wycieczki krajoznawcze – na nasze tajemne odludzia, opuszczone zakątki plaży, leśne ścieżki i ciemne polany. Tu polecamy szczególnie wszystkie miejsca położone tuż nad wodą, bo nawet w największe upały dają przyjemne orzeźwienie, a przy tym gwarantują namiętnie bezcenne wspomnienia… prawda, Drwalu? ;)

Po drugie – pozycja

Gdy już wybierzemy sprzyjające miejsce, warto wybrać nieklejącą pozycję. I tu trzeba po prostu zadać sobie proste pytanie: czy więcej przyjemności da nam klasyczny misjonarz, w którym zlane potem ciała będą się po sobie miło ślizgać, czy może lepiej pomyśleć o seksie na stojąco lub niegrzecznych pieskach, gdzie nasze ciała nie splączą się ze sobą zupełnie? Zdradzę wam w sekrecie, że naszymi ulubieńcami w upały są właśnie te pozycje, w których nie sklejamy się ze sobą jak żelkowe misie, tylko możemy pozwolić sobie na odrobinę… rozdzielności – przynajmniej w niektórych miejscach ;)

Po trzecie – dekoracje

A gdy już mamy wybrane miejsce i pozycję, pozostaje ostatni aspekt – dekoracje. Czyli wszystko to, co uprzyjemni nam drogę do letniego orgazmu :) Polecamy szczególnie to, co chłodne i orzeźwiające – zabawy kostkami lodu, chłodzące żele i balsamy oraz… kreatywne wykorzystanie zamrażarki ;) Czy wiecie, że na przykład nieco zmrożone perły są wręcz idealnym dodatkiem do letniej perłowej minetki? A schłodzona zatyczka analna idealnie pasuje do rozgrzanego upałem tyłka? W ten sposób schłodzić możecie wszystko, a potem bawić się ze sobą w ciepło-zimno. Najważniejsza jest przecież nie temperatura powietrza, a temperatura tego, co jest między nami. I tego żaru wcale nie trzeba ostudzać.

Komentarze4 komentarze

  1. Hej dziewczyny!
    Mam do Was pytanie, nie wiem czy dam rade to dobrze opisac.
    Chce zapytać czy jak macie orgazm, to czy musicie się w czasie orgazmu dotykać, czy po prostu szczytujecie i już wtedy żadne drażnienie nie jest już potrzebne? Przyznam, że ja zawsze podczas orgazmu muszę być dalej stumulowanaz bo jak np. odsunę palce to orgazm się zatrzymuje. Czytałam jednak w wielu poradnikach, że jak kobieta szczytuje to facet ma ją mocno objąć aż skończy, o dalszym drażnieniu nie ma mowy.
    Dlatego chcę wiedzieć jak to u Was wygląda.

  2. hmmmm…. cudowny sposób na upały….. na pewno wypróbujemy ;) jesteśmy parą od 4 lat….. oboje z rożnymi doświadczeniami….. jesteśmy też wiekowi…. a zwłaszcza ja…. kilka lat starsza….. od partnera… byłam w związku małżeńskim ponad 20 lat….. ale….. to co teraz doświadczam z obecnym partnerem jest niesamowite…. (po części dzięki Wam …) dogadujemy się w sferze naszej seksualności jak nigdy z nikim…. uwielbiamy być ze sobą, przeżywamy to czego nie udało się nam wcześniej z innymi partnerami….. aż sami się dziwimy jak to działa…..?? skoro niby było ok w naszych wcześniejszych związkach…. ale no właśnie “niby”….. oboje się zastanawiamy jak to działa i co działa? że teraz ze sobą jesteśmy (choć rzadko bo trochę na odległość :) ale jednak i takie emocje….??? to cudowne przeżycia są…. dzięki Waszemu blogowi wiele odkryliśmy….. i to jest cudowne dla nas :) mamy wiele pytań jeszcze i wiele wątpliwości….. mam nadzieję, że pomożecie nam się z nimi uporać :)

  3. hmmmm….. i w upały jest cudownie :) jeśli się kocha bardzo……. My kochamy się bardzo… choć jest to trudny i dziwny związek na odległość. Ale tak funkcjonujemy już ponad 4 lata. Jest nam cudownie razem :) choć nie jestem już ani piękna ani młoda… przeżyłam już dużo… aleee…. to co teraz przeżywam jest najpiękniejsze na świecie… aż się czasem zastanawiam jak to możliwe? byłam żoną przez ponad 20 lat i nigdy nie doznałam tego co teraz…. jak to działa? chyba muszą dwie osoby zgrać się bardzo, poczuć się atrakcyjnymi dla siebie, kochać bardzo,,,, zastanawiam się cały czas…. jak to możliwe, żeby tak oszaleć, nie będąc nastolatką….? może macie jakieś pomysły jak to jest?
    PS. cudownie Was czytać :) czerpiemy oczywiście inspirację ile się da :) pozdrawiam…..

  4. Słabość do upalnego seksu mam z powodu…..potu.
    Po ostrej jeździe, kiedy oboje jesteśmy solidnie spoceni pora na wspólny prysznic. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby pod prysznicem coś się nie zdarzyło:):)

Napisz komentarz