Seks z wieszakiem, czyli kobiety bardzo szczupłe

49

Dawno nie było niczego o kompleksach, pora więc nadrobić tę monumentalną lukę ;) Tym razem chcę się zająć tematem często przemilczanym, kontrowersyjnym i bardzo mi bliskim – kobietami w rozmiarze zero. Od razu chcę zaznaczyć jedną rzecz: choć noszę rozmiar 34/36, to nie wyglądam jak rasowa topmodelka. Serio. Wyglądałabym pewnie, gdybym przy swojej wadze, obwodach i rozmiarze ubrań była jakieś 15 cm wyższa – a tak jestem po prostu szczupła. Uwielbiam swoje ciało i dobrze się w nim czuję, a mimo tego słuchałam w życiu różnych komentarzy – od typowych koleżanek oczywiście, więc mogę sobie wyobrazić co czują kobiety znacznie bardziej wiotkie niż ja:)

Seks z wieszakiem, czyli kobiety bardzo szczupłe

Jak wygląda teoria?

W teorii wszystko jest piękne – wystarczy zresztą włączyć telewizor i przypatrzeć się modelkom reklamującym najlepsze produkty świata. Są pewne siebie, absurdalnie zadbane, piękne i… nieprzeciętnie chude. Ubrania układają się na nich wzorowo, perfum pachną lepiej niż na zwykłych śmiertelniczkach z fałdkami, a mężczyźni nie mogą oderwać od nich wzroku. Gdy więc idziemy tym tropem wydaje nam się, że bycie chudą jest losem na loterii, łaskawym wyrokiem bogów lub przynajmniej życiowym bonusem ;)

A jak wygląda praktyka?

Praktyka wygląda tak, że koleżanki nazywają Cię chudą zdzirą, rodzina nieustannie zarzuca anoreksję, a internet przekonuje, że „prawdziwy facet nigdy nie obejrzy się za wieszakiem”. Zjedz pierożka, bo przegrasz życie – ty chuda, zdzirowata anorektyczko bez perspektyw ;) Mówię to z ogromnym dystansem, bo jak nikt rozumiem prawo pt: „mówienie grubasowi, że jest grubasem jest chamstwem, mówienie szczupłemu, że jest za chudy i wygląda jak zwłoki jest moralnym obowiązkiem każdego obywatela” ;) Tak więc drogie Panie, ja naprawdę rozumiem, co czujecie – i chcę wam powiedzieć kilka miłych słów:

Co o chudości myślą faceci?

Nic – konsultowałam to z Drwalem:) Zastanówmy się przez chwilę: od kogo szczupła kobieta usłyszy, że jest za szczupła – od facetów, czy koleżanek z pracy? No właśnie. Jeden mężczyzna woli szczupłe, filigranowe laski, drugi lubi kobiety o idealnej figurze klepsydry, a jeszcze inny woli kobiety z kilkoma kilogramami nadwagi. I już. I to wcale nie jest tak, że jak ktoś wybiera szczupłą, ładną dziewczynę, to liczy się dla niego tylko wygląd, a jak ktoś wybiera dziewczynę otyłą, to musi mieć szlachetny charakter. Nie – to po prostu znaczy, że temu pierwszemu podobają się szczupłe, a temu drugiemu trochę grubsze panie.

Nie dajmy więc sobie wmówić, że wygląd to jedyne, co mamy. Że kobieta musi mieć „czym oddychać i na czym siadać”. Że prawdziwy facet nie pójdzie do łóżka z „wieszakiem”. Wiecie, ilu facetów zabiłoby się za choćby flirt z Anją Rubik? Wielu. Wcale nie dlatego, że jest ekstremalnie szczupła. Dlatego, że jest magnetyczna, elektryzująca, ambitna i pewna siebie.

Czy warto zatem podjadać pączki?

Nie! Najważniejsze jest to, by każda z nas czuła się dobrze w swoim ciele, bez względu na to, ile waży, ile ma wzrostu, jaki ma biust, jakie plecy, jakie ma stopy, czy ma wcięcie w talii, czy lekko się garbi lub może ma jakąś bliznę. Są rzeczy, które możemy zmienić (na przykład zrzucenie oponki), są rzeczy, które są poza naszym zasięgiem (na przykład naturalna zmiana biustu). Zmieniajmy więc to, co chcemy zmieniać, akceptujmy to, czego nie możemy, a za całą resztę wznieśmy duży toast winem ;)

Jak możemy sobie pomóc?

Moje Panie, możemy więcej niż myślimy. Możemy na przykład zastanowić się dwa razy, zanim obcej osobie powiemy, że do ideału jej daleko. Możemy także wyobrazić sobie, że nawet ten wpis czytają dziewczyny chudziutkie, które po prostu takie są i że będzie im zwyczajnie przykro, jak znowu usłyszą, że nie są prawdziwymi kobietami. Możemy wyobrażać sobie, że za każdym razem mówimy do swojej przyjaciółki, a jej, choćby nie wiem jak chuda była, nie powiemy: giń ty chuda glizdo, ja mam pełniejsze biodra! tylko raczej: przecież wszystkie modelki są chude, a faceci za nimi szaleją! Możemy także zwyczajnie uświadomić sobie, że ideały po prostu nie istnieją, w żadnej dziedzinie, a wzorowe proporcje ciała to trochę za mało, by być kochanką roku ;)

To co z tym seksem?

Zadajmy sobie kluczowe pytanie: co jest ważniejsze w seksie: sam fakt posiadania ciała, czy może jednak technika?;) Skoro facetów regularnie pocieszamy tekstami typu: nie liczy się różdżka, tylko czarodziej, to czemu tych samych fraz nie możemy odnosić do siebie? Przecież każda kobieta ma w sobie potencjał kochanki, niezależnie od tego, czy jest duża, czy malutka.

I ja wiem doskonale, że klepsydry wyglądają super. Wiem, że tyłek i cycki to też powierzchnia erotyczna. Wiem, że wałeczki są urocze, a kości takie przerażające;) Ale czy naprawdę tylko to określa naszą kobiecość?

Komentarze49 komentarzy

  1. Alicjo, droga Alicjo…. Wszystkie kobiety są piękne!!! Od zawsze to powtarzam. Ja należę do kobiet, które mają na czym usiąść i zdecydowanie czym oddychać, jedna wolałąbym mieć parę kilo mniej. I jest wielu mężczyzn, którym bardzo podobają się moje kształty, ale jest tez sporo facectów, którzy wolą sportowy biust i ciało. Dlatego nigdy się nie porównywałam z moimi koleżankami – mimo, że czasami zazdrościłam im figury – bo wiedziałam, że zarówno ja jak i one mamy swoich zwolenników, rozkładało się to po równo. No dobra, z jednym Wam zazdroszcze drogie chudzielce, możecie żreć ile wlezie a i tak będziecie szczupłe :P Ja np wypiję pół szklanki wody i od razu 3 kg więcej. :( Pozdrawiam wszystkie chuderlaczki i grubaski. :) W pieszczotliwym znaczeniu tych słów!

    • Alicja

      Angeliko, ja po jabłkach, brzoskwiniach i śliwkach wyglądam na szósty miesiąc ciąży :D więc nie jesteś sama! :))
      I dziękuję za mega komentarz!

      • Alicjo ja tak wylglądam na codzień hahahahaha :D chociaż ostatnio to już zaczęłam wyglądać jak chwilę przed porodem :o

  2. Ja przez całe swoje życie słyszę, że nie mam kobiecych kształtów. Ze jestem za szczupła, że tylko dziewczynki noszą rozmiar 34/36, a to, że mój biust ma rozmiar 70b to już w ogóle śmiech na sali i uratować mogą mnie jedynie szerokie bluzki. I ten wzrost 170cm przy 49 kg to zakrawa o anoreksję. Szczerze mówiąc sama tak zaczęłam o sobie myśleć dopóki nie spotkałam swojej pierwszej miłości. Mój facet zrobił z tego atut! Ciągle mi powtarzał, że jestem jego kochanym maleństwem, że wyglądam mega kobieco i dzięki temu zaczęłam ubierać się w eleganckie ubrania i obcisłe spodnie, które potrafią ładnie opinać mój minimalistyczny tyłek! :D

    • Ana ja mam 75Ł i uwierz mi ze szczerze bym sie z Toba zamieniła. Nawet w tej chwili. Kobiety, które mają mniejszy biust zazdroszczą tym z większym i odwrotnie. Jakie ja mma problemy z kręgosłupem to nie masz pojęcia, a ból niesamowity. Pieprzę te wszystkie kanony piękna! Faectom się podoba ale ja cierpię, a nie mam zamiaru spełniać ich fantazji i męczyć się. To nie harem! Jak komuś nie odpowiada Twój wygląd to go pogoń! Oni jedynie mogą opalać się w blasku Twojej zajebistości. Beng!

      • Angelika ma racje. Ja tez jestem drobniutką kobietką – ledwo ponad 160 cm wzrostu, ubrania w rozmiarze 36, no ale biust juz 65F … Czasami to az mnie to boli jak szybciej chodzę a o bieganiu juz nie wspomnę :P mój Drwal czasami zartuje że kiedy biegam to piersi wadzą mi o brodę, faktycznie na poczatku mnie to bawi ale potem przychodzi ta okropna myśl – jezu on ma racje. Ale i tak zawsze potem mowi ze jestem tylko jego kruszynką i nikomu mnie nie odda :) tak wiec myślę ze jesli facet kocha, to kazda „wade” naszego wyglądu zamieni w najwiekszy atut, o ktory nagle bedziemy chciały tak mocno dbać i eksponować

  3. Ja również jestem z tych „chudych zdzir”😂😂 prawda jest taka, że jeśli ktoś jest szczupły, chce być grubszy , jeśli grubszy – chce być szczupły. Ja mam 171 cm wzrostu, ważę 55 kg, mam figurę klepsydry, ale cóż z tego… Nie mam tyłka , biust 70 b :). Na szczęście , mojemu Drwalowi podobam się taka, jaka jestem, choć czasem robi mi uwagi, że mogła bym być trochę pulchniejsza, bo często uderza się o te moje gnaty hahaha ;) Bardzo dobry tekst Alicjo, kochajmy siebie takie , jakie jesteśmy ;)

  4. Moj chlopak uwielbia moje wystajace kosci biordowe, obojczyki, kostki u nog. Czasem wydaje mi sie ze to jego fetysz, bo potrafi uniesc moja koszulke i bladzic opuszkami palcow po moich kosciach biodrowych. Malo tego, mowi mi ze je uwielbia :) ​
    Osobiscie nosze rozmiar 34/36, waze 50kg majac 169cm i wcale nie czuje sie zbyt szczupla. ​
    Chociaz jak widze podejscie mojej mamy i babci ktore na kazdym kroku mowia mi „zjedz cos bo chudniesz z dnia na dzien” to mi sie az niedobrze robi.
    Ale taka juz moja uroda :)

  5. Osobiście jestem kobietą o okrągłych kształtach i tak jak wy czasem szczerze nienawidzę swojego ciała…Bo tu spodnie zbyt opięte,tu guziki na biuście się rozpinają,to brzusio przy siedzeniu wystaje…
    Jednak wszystko się może zmienić gdy pojawi się ta jedna osoba patrząca na Ciebie jak na ósmy cud świata i nagle,mimo tych 5 kg nadwagi,czujesz się najatrakcyjniejszą,najseksowniejszą,najpiękniejszą i najbardziej pożądaną kobietką na ziemi!

  6. Super artykuł. Sama jestem większą kobietą i nie narzekam na powodzenie, póki ćwiczę i zdrowo się odżywiam czuje się świetnie i seksownie, ważne jest aby Panie o siebie dbały niezależnie od rozmiaru :)
    Pozdrawiam!

  7. Dziękuję Ci Alicjo za tekst. Podbudowalaś mnie nim. Ja od zawsze byłam „drobinka”. I wielokrotnie słyszę komentarze pod swoim adresem, że jestem chuda , że pewnie nic nie jem itp. Mam 28 lat ważę tylko 43 kg przy wzroście 167. Wiele łez wylała przez swój wygląd i opinie innych na swój temat. Mój mąż powtarza mi, że ludzie tak mówią ze zazdrości… Ilekroć chce być twardsze i odporniejsza na ataki innych to niestety mi to nie wychodzi. I tak jak piszesz właśnie najbardziej podłe bywają kobiety.

  8. Dokładnie – każda z nas jest inna i w tym cała słodka taejmnica :) najważniejsze, żeby akceptować siebie, a jeśli ma się tym małe problemy, to znaleźć kogoś, kto pomoże powalczyć z nieco nadbudowanymi kompleksami (czyt. jedyny, ukochani, osobisty Drwal każdej z nas, który twierdzi, że „Każda kobieta powinna wyglądać tak jak Ty”) :)

  9. Ja tez należę do tych raczej malutkich kobietek… mam 163 i waze 52kg nosze rozmiar 34/36 mam figurę klepsydry lubie swoje cialo ale pamiętam jak usłyszałam nie jeden raz ze jestem za chuda ze kości mi wystaja.. ale w oczach mojego Meza jestem idealna ☺ zawsze mówi mi ze kocha mnie taka maleńką bo między mną a moim Drwalem jest 25cm roznicy..😊

  10. mówienie grubasowi, że jest grubasem jest chamstwem, mówienie szczupłemu, że jest za chudy i wygląda jak zwłoki jest moralnym obowiązkiem każdego obywatela..Życie

  11. Bardzo dziękuję Ci Alicjo za ten tekst. Też jestem szczupła – 50kg przy 164cm, a biust 65B. Noszę rozmiar podobnie jak Ty XS/S. I tak już chyba od liceum. 😃 Nawet po dwóch ciąża nic się nie zmieniło. Teściowa i siostra mojego męża jednakże nie szczędzą mi miłych słów typu: szkielet, anorektyczka i tym podobne ( i tak niezmiennie od 10 lat). Ale mam to gdzieś. :-P Najbardziej boli jednak uwaga od mężczyzny – nie mówię tu o swoim mężu, bo on jest zachwycony moim ciałem. Chodzi o jego kolegów z pracy. Spytali się go kiedyś, czy on w ogóle daje mi coś do jedzenia, bo taka wychudzona jestem. Nie wiem czy to miał być żart, w każdym razie kiepski. Zrobiło mi się strasznie przykro :-(

    • martinet..
      Naprawde przejmujesz sie takimi docinkami ? Najczesciej tego typu glupie komentarze kierowane sa z zazdrosci. Ciesz sie, ze po dzieciakach masz tak drobne ciałko i z tego korzystaj! Ja mam dokładnie Twoje wymiary (biust D, brak tyłka i 3 dzieci;) ) i co najwyzej potraktowałabym to jako komplement ;)

  12. Dobry tekst :) masz calkowita racje ostatnio uslyszalam od kogos ze wygladam jak kosciotrup zebym przytyla ze chlopaki na kosci nie leca itp zrobilo mi sie troche przykro ale ja wiem ze czulabym sie zle gdybym wazyla wiecej chyba naprawde nie ma co sluchac ludzi tylko cieszyc sie soba a chlopaka jakos mam wiec dziwne chyba jednak leci na te kosci haha 😄

  13. A ja uwielbiam moje 34, nie chce ani jednego kg ani cm wiecej ! ;))
    Lubię swoja drobna osobę i nie zwracam juz uwagi na komentarze..
    Teraz po 30 mogłyby sie zatrzymać juz tylko lata ;))))

  14. Alicjo!
    Koleżanki, jakie opisałaś nie są nawet koleżankami.
    Ani przyjaciółka, ani tym bardziej dobra koleżanka nie ma prawa powiedzieć Ci czegoś takiego.
    Jak to mój Men kiedyś powiedział, „w pracy nie ma kolegów – są tylko znajome twarze”;
    a poza pracą sama przecież dobierasz sobie znajomych.
    Jeśli ktoś Cię obraża (tym bardziej jeśli robi to prosto w oczy) to nie ma sensu się z nim zadawać.

    A co do wyglądu..
    jestem duża (dosłownie) i nie przyszło mi nigdy do głowy powiedzieć którejkolwiek koleżance,
    że jest wieszakiem, chudzielcem, a już tym bardziej chudą zdzirą.
    Nie po to trzymamy się razem, żeby się nawzajem obrażać.
    Jesteście piękne. A wszelkie żarty i docinki są wyłącznie z zazdrości.

    Ja teraz tylko czekam aż wreszcie będę mogła poćwiczyć, żeby zrzucić.
    Wiem, że na cuda liczyć nie mogę,
    ale tak z 30 kg i dwa rozmiary mniej w biuście w zupełności mnie zadowoli.
    Wiecie.. Przy drobnym Mężczyźnie (takim „wieszaku” :), każdy kg i każdy cm u kobiety robi różnicę.

  15. Ja to jestem znacznie szczuplejsza mój rozmiar 32/34 jestem bardzo szczupła i niska (160cm). Od kąt pamiętam taka byłam – zresztą to akurat geny (moja mama była taka sama…. zresztą teraz nie jest wielka). Dodam jeszcze, ze jestem grubo po 20-sce. Nie przeszkadza mi jakoś bardzo mój szczupły wygląd choć wiele razy słyszałam obraźliwe docinki.
    Od prawie 12 lat z przerwami uczęszczałam do grup tanecznych i dzięki temu wyrobiłam sobie ładne kształtne choć malutkie mięśnie szczególnie jeśli chodzi o moje nogi i pupę (mój obecny facet jest zachwycony…zresztą były tez nie narzekał). Ale o ile nie przeszkadza mi mój brak ciała i fałdek o tyle przeszkadza mi, że ja prawie wgl nie mam biustu… nawet nie sięgam miseczki B. Strasznie nad tym ubolewam i to nie dlatego, ze facet mnie pod tym wzgledem nie docenia bo docenia tylko ja sama w sobie czuje się przez to nie kobieco i już.

    • Magaleno niestety nie jestes sama ostatnio z kolezanka bylam na zakupach kupowalysmy min bielizne i cbcialam zeby mi pomogla cos faj ego dobrac a ona jak mnie zobaczyla tylko skwitowala o ja Cie ty to jestes jak anirektyczka nie wiedzialam ze tam nic nie masz miala oczywiscie na mysli biust :( wiec wiem co czujesz..dla mnie to jest staszny kompleks ale wiem,ze nic na to nie poradze choc czasami myslalam o operacji zeby moje poczucie wartosci podniesc ale mysle ze to jednak byloby obludne podniesienie wartosci ;)Dziekuje Kochana Alicjo czytam was jakos od roku i powiem szczerze czekalam na taki artykul ;) Uwielbiam was czytac i odbiegając od tematu mam Nadzieje ze wygracie konkurs :)w pelni na to zaslugujecie..

  16. Ten post zdecydowanie poprawił moje samopoczucie i ocenę :)
    Obecnie przy wzroście 174cm ważę 49kg. Wiadomo, jakie są reakcje niektórych ludzi na mój wygląd, a już zwłaszcza, jak dodatkowo podam wymiary… Biust 70B jest uwielbiany przez mojego narzeczonego. On akurat zdecydowanie lubi bardzo szczupłe dziewczyny, więc mogę powiedzieć, że dobrze trafiłam ;P Ciągle słyszę, że mam super pupę i nogi i ogólnie, że modelka od niego.
    Oczywiście uważam, że każda kobieta, niezależnie od swojego wyglądu jest kobietą i jest piękna, bo piękno ma się w środku, a nie na zewnątrz tak naprawdę ;)
    Bardzo dziękuję za Wasze wspaniałe posty! :)
    Całuję
    xoxo

  17. Ja osobiście nie znam ani jednego faceta który by chciał sie umówić z Anja Rubik. Wręcz odwrotnie.
    Taki fajny blog a widzę ze zrobił sie klub samouwielbienia „wieszaków”. Mi sie kompletnie nie podoba ten wszechogarniajacy kult chudosci. I cieszę sie ze w przestrzeni publicznej pojawiają sie w końcu komunikaty które nie popierają skrajnej chudości.

    • Alicja

      Anko, napisaliśmy z Drwalem co najmniej 3 teksty o wałeczkach, tam jest mnóstwo komentarzy dziewczyn, które kochają swoje wałeczki. Ja, jako kobieta szanująca WSZYSTKIE kobiety pomyślałam wtedy, że to nie fair, że pisze się tylko o wałeczkach, podczas gdy szczupłe dziewczyny też spotykają się z przykrymi uwagami od innych. Co w tym złego, że chcemy się wzajemnie wspierać? My, jako kobiety. Co złego jest w tym, że szczupłe dziewczyny piszą, że się akceptują pod tym postem, a te z dodatkowym wałeczkiem piszą to samo pod tamtymi?

      Dajmy WSZYSTKIM kobietom prawo do samoakceptacji i poczucia, że są piękne – bez względu na to, czy w jakim są rozmiarze. I zapewniam, że „na tym fajnym blogu” nigdy nie będzie jednego ideału, ani jednego wzorca „piękna” – będzie ich dokładnie tyle, ile czytających kobiet.

  18. A ja zazdroszczę szczupłym niskim filigranowym kobietkom! :-) Zawsze chciałam tak wyglądać, ale Bozia dała 172 cm wzrostu i kształt klepsydry ;-) Teraz mam kilka kg nadwagi niestety, ale kiedy byłam szczupła to ważyłam 60 kg. Mniej nie da rady, ciągle wtedy słyszałam że jestem za chuda. Dietetyk mi powiedział że mam dużą masę mięśniową i mało tłuszczu i idealna waga dla mnie to ok 70 kg. Czyli że nawet jak nie będę miała tłuszczu na ciałku, to i tak nie będę chuda, nie ma szans np na rozmiar 36. No i co poradzę? Nic :-) A chciałabym wyglądać jak Wy, szczuplaczki. Ale kocham swoje kształty, obfite piersi (70 I), odstającą pupę i wąską talię. Panowie jeszcze bardziej ;-)
    Obecnie w rozmiarze 42 dążę do 38/40, bo tak wyglądam idealnie do mojej figury.
    Pozdrawiam Panie w każdym rozmiarze ;-)

    • Też mam nadwagę jestem sama ale mój drwal od pieszczot ze tak yo nazwę uwielbia mnie mój tyłek A la Kardashian kragle uda piersi ani małe ani duże , mimo ze ja się trochę krępuje moim brzuszkiem który niestety się powiększył przez tarczyce , i dla nie to tłuszcz on robi wszystko żeby było mi dobrze i abym czuła sie najpiękniejsza ;)

  19. Aż mi się łza w oku zakręciła. Od zawsze słyszałam, że jestem zbyt chuda, od mojej rodziny wychowanej na wsi, którzy porównywali mnie do dwa razy grubszej kuzynki, straszyli szpitalem i śmiercią, żebym „zaczęła” więcej jeść, od koleżanek i kolegów również. Pamiętam jak chłopak, który strasznie mi się podobał i myślałam, że ze wzajemnością nawet nie pamiętał jak mam na imię, ale pamiętał, że jestem „tą chudą”. Nauczyciele dopytywali się mnie bez przerwy, czy aby na pewno jem wystarczająco dużo. Doszło nawet do tego, że zaczęłam wierzyć w to, że mam anoreksję. Byłam bardzo zakompleksiona, do teraz mam kompleksy dotyczące moich chudziutkich ramion. Bardzo długo budowałam swoją pewność siebie, a to wszystko dlatego, że ludzie nie rozumieli, że anorekcja czy bulimia to coś więcej niż tylko chuda sylwetka i ludzie mogą mieć równie często tendencję do bycia bardzo szczupłym, jak i do zbytniego tycia. A więc apeluję o zwracanie na to uwagi i uczulanie bliskich, gdyż komentarz „jesteś taka chuda” kierowany do chudej osoby dotyka równie bardzo jak komentarz „jesteś taka gruba” kierowany do grubszej osoby.

    • Alicja

      Pati, dziękuję za Twój komentarz. Chudziutkich ramionek aktualnie trochę zazdroszczę, bo jakoś nie chce mi się wrócić do ćwiczeń – więc wiesz ;)
      I pamiętaj – jeśli na coś nie mamy wpływu, nie ma sensu się przejmować. „Życzliwi” i tak znajdą powód do gadania.
      Pozdrawiam Cię mocno! :*

  20. Mój chłopak ma brata i tu najlepiej widać że każdy facet lubi inne kobiety. Ja mam kilka kilogramów nadwagi (ale i tak dla swojego chłopaka wyglądam doskonale i uważa że na mnie wszystko leży lepiej niż na modelkach) a dziewczyna jego brata z kolei jest chuda. :) także nie ma co się przejmować.

  21. Niedawno bo wczoraj trafilam na ta stronę i jestem zachwycona! Ja jestem z tych wieszaków przy wzroście 165 ważę 42 kg biust małe B. Oczywiście chciałam ważyć więcej ale mam za szybką przemianę materii. Oczywiście nasluchalam się różnych komentarzy. Ludzie nie rozumieją że te o chudości bolą tak jak o grubości. Rozumiem że niektóre się odchudzają ale nie wrzucajcie ich do jednego wora. Aktualnie jestem w 6 miesiącu ciąży i cieszę się z każdego kg na wadze. Z brzuchem czuje się jeszcze piękniejsza :) Mam nadzieję że zostanie mi po ciąży kilka kg no i cycki :)

  22. Zawsze byłam mała i szczupła z małym biustem, lubię siebie owszem klepsydry zawsze mi się podobały i zazdrościłam im biustu ale z podziwem a nie wrogością. Ostatnio po 30 stwierdziłam, że czas zadbać o siebie przestać nosić rozciągnięte sweterki i dżinsy a spróbować czegoś bardziej kobiecego. Zmieniłam swój wizerunek na szpilki i sukienki. Wiesz moja droga blogerko wcześniej mówiły mi koleżanki te bardziej zazdrosne, że wieszak, że powinnam więcej jeść itp. ale gdy zaczęłam się nosić bardziej elegancko i ponętnie to pierwszy raz spotkałam się z nienawiścią w oczach koleżanek. No bo jak to, jakim prawem nie dość, że szczupła, mądra to jeszcze ładnie się ubiera! Bardzo mnie to zdziwiło jak ludzie mnie zaczęli traktować, faceci co mnie wcześniej nie zauważali nagle zaczęli się spoufalać, a laski które kiedyś były dla mnie miłe i otwarte nagle stały się zazdrosnymi sukami. Nawet myślałam aby sobie odpuścić to strojenie i powrócić do sweterków ale taka mnie złość wzięła na te wszystkie zakompleksione baby. Co im szkodzi zadbać o siebie, ja nie mówię już schudnąć, ale przede wszystkim iść do fryzjera, trochę się pomalować może ubrać raz na jakiś czas bucik na obcasie. Zamiast tego lepiej ciągle narzekać a innych co tak robią to wgniatać wzrokiem i miną w podłogę . Nie poddam się choć nie myślałam, że to takie trudne być tą postrzeganą za ładną, bo od razu pewnie jestem zarozumiała, zdzira która poluje na facetów innych kobiet , bo przecież kto się ubiera dla siebie nie?

    • Alicja

      Wiem, znam, przerabiałam to na wielu obszarach – hejtować przecież najłatwiej, zamiast spojrzeć na siebie. Przybij piatkę i strój się dalej! :D

  23. Alicjo!😃 Świetny artykuł… uwielbiam czytać to co piszecie… też jestem osobą niską i szczupłą a dla innych „za chuda ” bądź chuda jak patyk ” Ale na to nic nie poradzę może to bierze się z ich własnych „kompleksów” może z zazdrości nie wiem 😉… ale absolutnie się z tobą zgadzam… Są różne typy ludzi, są różne gusty a o tym się „nie dyskutuje ” jednak przyznam szczerze pomogłaś mi… teraz patrzę trochę inaczej na swoją figurę… co za tym idzie również natura obdarzyła mnie nie wielkim biustem… ale jak już pisałaś wszystko zaczyna się w głowie i przy dobrym drwalu nie ma się kompleksów 👍 😄

  24. Matka nie-Polka

    Hej! Naturalna zmiana biustu jest możliwa! ;) Osobiście doznałam cudownej przemiany – moje 63 kg i 75C po ciąży cudownie przeobraziło się w 55 kg i 70F :D Dziewczyny! Polecam rodzenie dzieci ;) Tobie też, Alicjo :*

  25. Zastanawiam się w takim razie co w głowie ma mój Drwal, skoro z jego preferencji (o których sam mi mówił) wynika, że lubi duże piersi oraz pełne, okrągłe tyłeczki… a ja jestem szczuplutka i brak mi takich atutów. A mimo to widzę, że bardzo na niego działam… :) On mi ciągle powtarza, że dla niego sto razy większą wartość ma charakter nad wygląd, ale przecież faceci, jeśli chodzi o seks, to w większej części jednak wzrokowcy… Chyba będę miała jeszcze długo małą zagwozdkę na ten temat.
    A artykuł świetny, z resztą jak wszystkie tutaj. Bije z niego takie ciepło i optymizm. Akurat jak jakaś smutna duszyczka się tutaj znajdzie i go przeczyta, zostanie pocieszona i podbudowana. Cudnie się Was oboje czyta:))).

  26. Jestem takim wieszakiem i to uwielbiam :) Za nic nie chciałabym przytyć. Zawsze byłam drobna i to się na szczęście nie zmienia. Mojemu Drwalowi też pasuje, bo przecież taką mnie sobie wziął ;) A niemiłymi komentarzami się nie przejmuję. Niestety tak jest – wiele osób uważa, że można bezkarnie wytykać bardzo szczupłym osobom ich wagę, że można im mówić „zjedz coś” albo sugerować, że są chore. A przecież nikt by się tak nie odezwał do osoby otyłej… Wszystkie mamy różne kształty, a każdy lubi co innego. Nie trzeba się każdemu podobać. Każda znajdzie wielbiciela swojego typu urody i swojej budowy ciała. Najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą.

  27. W końcu znalazłam temat na który moge się wypowiedzieć :) Wzrost 176cm, waga 58-60. I te parametry nie są niczym niezwyczajnym, wypowiadaly się dziewczyny o wiele szczuplejsze, bo mimo takiej wagi i wzrostu noszę typowe 38. Fakt ze ramiona i plecy są nieco wystające i ja to uwielbiam. Ale niestety dzień w dzień wysłuchuje od rodziny, swojego mężczyzny i obcych ludzi, ze jestem za chuda. Problem polega na tym ze 5 lat temu, ważyłam 80kg i nigdy w życiu sama dobrowolnie nie przytyje choćby nie wiem co. Znam trudy odchudzania i wyrzeczeń z nim związanych. I właśnie 5 lat temu od tej samej rodziny słyszałam głupie komentarze. Jeżeli chodzi o narzeczonego – waży prawie dwa razy tyle co ja wiec podejrzewam, ze moja waga może wpędzać go w kompleksy do których się nigdy przede mną nie przyzna i może to jest powodem subtelnych docinek na temat mojej wagi. Ale skoro ja akceptuje jego wagę i wygląd od momentu naszego poznania to czy ja nie mogę byc taka jaka siebie lubię? Ostatnio wymyśliłam tekst, który miał raz na zawsze uciąć ten temat z ukochanym (ciesz sie na razie z mojego wyglądu, bo nie wiesz jak bede wyglądać po ciąży). choć szczerze liczę na to, ze uda mi się nie wymknąć spod kontroli jeżeli dane mi będzie zostać mamą :)

    • Alicja

      Johanna, no wiesz – jak byłaś „większa”, to można było patrzeć na Ciebie z politowaniem. A teraz co – ktoś ma się przyznać, że Cię podziwia za samokontrolę i nawet Ci zazdrości? ;)
      Osoby, które są szczere i nie mają złych intencji powiedzą Ci: wow, świetnie wyglądasz. Znam to na własnym przykładzie ;)
      Szczerze cieszę się, że schudłaś, że udaje Ci się to utrzymać i że lubisz swoje ciało. A co do partnera, to możesz mieć rację z tymi kompleksami ;) Podokuczaj mu trochę, tak z miłością ;)

  28. zdanie „mówienie grubasowi, że jest grubasem jest chamstwem, mówienie szczupłemu, że jest za chudy i wygląda jak zwłoki jest moralnym obowiązkiem każdego obywatela” mnie zmiażdżyło :D jest tak bardzo prawdziwe! ja również noszę rozmiar 34/36, mam mały biust i gdzieniegdzie wystające kości…;p ale już się do tego przyzwyczaiłam, mężowi to nie przeszkadza a wręcz przeciwnie: twierdzi, że przynajmniej od noszenia mnie na rękach nie pęknie mu kręgosłup ;p także nie ma tego złego… ;)

  29. Znam problem zarówno od tej za dużej strony jak i za małej. W dzieciństwie byłam po prostu okrągłym dzieckiem. Nie jakoś bardzo, ot dziecięcy tłuszczyk. Oczywiście nie obyło się bez złośliwych komentarzy, że brzydka że gruba. Jak łatwo się domyśleć – szybko wpadłam w wir odchudzania dzięki czemu w wieku 22 lat noszę rozniar xs, ale podobnie jak Ty Alicjo wcale nie uważam się za zbyt chudą. Zazdrośnice jednak i tak nie szczędziły mi komentarzy – że za chuda, płaska, anorektyczka. Spotykałam się przez pewien okres z chłopcem (bo mężczyzną go nazwać nie można), który również wypominał mi mój wygląd włącznie z wmawianiem mi że nawet moje brwi są złe(!). Na szczęście mam obok siebie obecnie prawdziwego mężczyznę, który yważa mnie za idealną. Uważa że moja pupa jest sexy i wcale nie płaska :) Ostatnio mieliśmy mały kryzys mojej seksualności ale powoli wracam do siebie i na nowo próbuję poczuć się piękną młodą kobietą którą przecież jestem, jak każda z nas zresztą :)
    Dziękuję Wam za tego bloga, który pozwala mi powoli odzyskiwać pewność siebie w łóżku, którą niestety troche uśpiłam!

  30. Ja mam 168 cm wzrostu i rozmiar 34/36. Ze względu na wzrost czasami problemy z kupieniem fajnych sukienek i biustonosza. A mój kochany przyznał mi się, że po naszych nieudanych pierwszych razach czuł się jak pedofil ( ja ze łzami w oczach, zwinięta w pozycje embrionalna, wygolona cipka, u góry \cycki\ prawie nic nie ma, i te moje zabawne ale ja już nie chcę.). Patrząc na mnie myślał: taka chudziudka, kruchutka, delikatniutka jak dziecko, nic więcej tylko przytulic i głaskac po główce. I jak tu nie mieć kompleksu.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter