Seksowne metody kobiety zazdrosnej

23

Czy wspominałam już kiedyś, że nie przepadam za młodymi dziewczętami pracującymi w McDonaldzie oraz wieloma kelnerkami w naszym mieście? ;) Nie żebym miała coś do tej pracy, o to proszę mnie nawet nie podejrzewać. Chodzi o rzecz prozaiczną: gdy podjeżdżamy do okienka zamówień w McDonaldzie, a zazwyczaj zajeżdżamy tam po białą kawę, to miłe panie słyszą wyłącznie głos mojego Drwala, a potem tylko z nim nawiązują kontakt wzrokowy. Ja, jako persona zajmująca zaciemnioną stronę auta, czyli fotel pasażera, jestem wówczas kimś niewidocznym. I mogę wam przysiąc, że co najmniej połowa tych dziewczyn, w momencie odbierania zamówienia, próbuje potestować swoją sztukę uwodzenia. Na moim facecie! :)

Seksowne metody kobiety zazdrosnej

Drwal oczywiście ma wtedy niezły ubaw, bo widzi, jak coś się we mnie gotuje – więc cała sytuacja jest dla niego całkiem komfortowa. Dumny samiec między dwoma samicami – kto by nie chciał ;) Dziewczęta uśmiechają się, dopytują czy oby nie chce jednak cukru, a czasem wprost pytają czy często tu przyjeżdża i czy przypadkiem może mieszka w okolicy. To samo w restauracjach, zwłaszcza tych amerykańskich, gdzie strojem służbowym są przykrótkie topy i szorty opinające tyłki.  Dziewczęta posyłają mu te swoje amerykańskie uśmiechy, a gdy tylko wychodzę do łazienki – a wychodzę niemal zawsze, bo dłonie przed jedzeniem myć trzeba – przybiegają w podskokach upewniać się, czy oby dobrze zanotowały zamówienie.

Czy jestem wtedy zazdrosna? Tak. Jestem cholernie zazdrosna, choć nie jest to jeszcze poziom żądzy mordu. Dlaczego więc o tym piszę? Dlatego, że do tej pory mówiłam wyłącznie o negatywnej, destrukcyjnej, chorobliwej zazdrości – i jej brutalnych skutkach. A przecież zazdrość niejedno ma imię… na przykład imię młodziutkiej amerykańskiej kelnerki, która też najwyraźniej lubi przystojnych facetów w marynarkach ;) Jak więc sobie poradzić z serią malutkich szpileczek, jakie z każdym jej przymilającym gestem wbijają mi się pod skórę? Opcji jest wiele, ale dwie zasługują na przyjrzenie im się bliżej.

Metoda pierwsza: obrażona złośnica

Od pierwszego momentu okazujesz złość, zniesmaczenie i pogardę dla tych niecnych praktyk. Flirtującą pannę – kimkolwiek by ona nie była – piorunujesz spojrzeniem i w stosownym momencie włączasz się do dyskusji, by wyraźnie pokazać jej, z kim zadziera. Jeśli jest kelnerką – stroisz fochy przy zamówieniu, jeśli stewardessą – ganiasz piętnaście razy po wodę, jeśli płatnym zabójcą – zabierasz jej broń i strzelasz pierwsza ;) Ma być stanowczo, histerycznie i krwawo.

W międzyczasie wyrzucasz swojemu facetowi jakim to jest nicponiem, łajdakiem i łotrem, który by tylko za pannami się uganiał. Krzyczysz i płaczesz na zmianę, snując przy tym wizję jego rychłej zdrady. Następnie wybiegasz z – dajmy na to – restauracji, a gdy on Cię wreszcie dogoni, jesteś śmiertelnie obrażona – i trwasz w tym stanie przez kilka dni. Całą sytuację notujesz od razu w notesiku, opatrując ją datą i godziną – by w razie potrzeby bez trudu wypomnieć facetowi, jakim to jest bydlakiem.

Metoda druga: złośnica taktyczna

Jesteś zazdrosna, bo przecież Ci zależy, ale całą swoją złość przekuwasz w taktyczne działanie. Flirtującą pannę najzwyczajniej w świecie ignorujesz, bo nie można się przecież pieklić z powodu jej starań o wyższy napiwek. Gdybyś była na jej miejscu, pewnie robiłabyś to samo ;) Nie strzelasz fochów, tylko z uśmiechem włączasz się do rozmowy, rozbrajając w ten sposób i ją, i Twojego faceta. Jesteś miła, wyluzowana i diabelnie pewna siebie, bo przecież królowa w tym związku jest tylko jedna ;)

Facetowi natomiast nie dajesz nawet cienia sugestii, że obca dziewczyna w Twojej głowie jest właśnie rozstrzeliwana. Niech to on się martwi, dlaczego nie jesteś zazdrosna ;) Potem wracasz z nim spokojnie do domu, bierzesz prysznic, zakładasz sugestywne koronki i robisz mu taki pokaz dla Niego, by ślina dosłownie kapała mu na podłogę… a gdy zaczyna błagać o seks wiążesz go i zmuszasz do facesitingu. Gdy skończy lizać, ujeżdżasz go aż wystrzeli, a potem.. zostawiasz związanego, a sama idziesz spać. Przedtem dajesz mu tylko soczystego całusa i czule szepczesz: jeszcze jeden flirt z jakąś zdzirą, a na tym etapie skrócę ci fiuta o połowę. Czy to jasne, Kochanie? I niech biedak kombinuje, jak tu przebłagać swoją królową!

A poza tym… czyż ta metoda nie jest lepsza od zwykłego strzelania fochów? ;)

 

Od Alicji diament baner

Komentarze23 komentarze

  1. Oj jestem zazdrosna o mojego Tygrysa i to bardzo. Nie srzelam fochów gdy piękna długo noga kelnerka próbuje flirtować z moim Drwalem,dlaczego? Bo nie muszę, mój Drwal szybko reaguje i gdy jakaś niewiasta tylko zaczyna swój „taniec godowy” łapie mnie za rękę ( tak aby widziała) daje mi buziaka, albo mówi stanowczo patrząc mi w oczy „tak bardzo Cię kocham, wiesz?” Uwielbiam wtedy patrzeć jak zbierają szczenkę z podłogi :D Nie radzę sobię z zazdroście jeżeli chodzi o social media: komentarze, lajki które dostaje lub zostawia. Tak samo jeśli chodzi o sms’y lub wiadomości prywatne na FB. Chociaż myślę, że z nikim nie pisze to i tak mam tą nutkę niepewności i najchętniej sprawdziłabym wszystko. Mój Drwal nie skrywa przede mną swojego telefonu, lecz jego hasła blokady nie znam. Gdy o to pytam odpowiada, ze nie ma takiej potrzeby abym je znała. Ja swój telefon zostawiam na wierzchu, nez hasła. Jak sobie poradzić z tym Alicjo? Czy wy z Drwalem macie wzajemny dostęp do telefonów itp?

    • Alicja

      Magdo, my mamy blokady odciskiem palców ;) swoje hasła znamy, nie mamy problemu z wzajemnym odbieraniem telefonów czy pokazaniem tel. drugiej osobie. Uważam jednak, że każdy człowiek ma prawo do pewnej prywatności – swojego telefonu, swojej poczty, swojego konta na fejsbuku, w którym nikt mu nie grzebie. Nie chodzi o jakieś tajemnice, tylko też o szanowanie prywatności tych osób, które do nas piszą. Jeśli moje przyjaciółki zwierzają mi się z problemów w związku, to raczej by nie chciały, bym biegła z tym do Drwala. Jeśli ja szykuję niespodziankę dla Drwala i proszę kogoś o pomoc w przechowaniu prezentu, to też wolałabym żeby nie odkrył mojego podstępu przed czasem :)
      Ja lubię mieć swoje kobiece tajemnice – planować nasze wyjazdy, kupować drobiazgi przez internet, w chwili kryzysu pytać przyjaciółki czy w nowej fryzurze na pewno nie wyglądam staro ;) Wiem też, że Drwal, z racji swojej pracy ma mnóstwo wiadomości codziennie, ale nie przeszkadzają mi one zupełnie. Albo się komuś ufa – albo nie. Tu nie ma półśrodków.
      PS. Pomyśl czym jest dla Ciebie lajk na fejsbuku, ile to tak naprawdę znaczy. Postaw się w miejscu swojego faceta. Skoro on w „realnym życiu” zachowuje się tak lojalnie to czy jest sens przejmować się stuknięciem w klawiaturę? :)

      • Moje zaufanie do niego jest dużo większe niż kiedyś ponieważ „przyłapałam” go na pisaniu z inną kobietą w dość inntymny i bardzo bliski sposób. przetrwaliśmy kryzys, wybaczyłam ale nie zapomniałam, stąd moje wątpliwości.

        • I słusznie. Nie powinnaś tracić czujności. Jeżeli robił to raz, może zrobić i drugi. Ale oczywiście nie musi. Nie ma na to reguły. Ostrożności nigdy dosyć. Jak jesteście gdzieś razem, to manifestuje swoje uczucie, ale nie masz pewności co robi i z kim pisze kiedy nie patrzysz. Jeżeli nie ma nic do ukrycia, to powinien bez gadania udostępnić Ci swoje telefon. Mój dał mi nawet dostęp do swoich bilingów. Nie korzystam, ale to miły gest.

      • Magda wydaje mi się, że jeśli Twój facet przy obcej, do tego pewnie często atrakcyjnej kobiecie jest w stanie pokazać jak bardzo Cie kocha i jak mu na Tobie zależy- to nie szukaj dziury w całym :) Trochę nawet zazdroszczę Ci mężczyzny, który potrafi zachować się w ten sposób w takiej sytuacji jak opisałaś :)

    • Również miałam z tym problem. I rozwiązałam go w następujący sposób: na komentarze koleżanek wpływu nie mam, ale kiedy coraz częściej na zdjęciu byłam też ja, lub chociaż zostałam oznaczona (to samo tyczy się postów)… plus komentarz ode mnie jako pierwszej- koleżanki odpadły w przebiegach i dały sobie spokój. Komentarze z jego strony? Powiedziałam wprost i otwarcie, że mi się to nie podoba, bo wg mnie jest to oznaka aprobaty i zachęca do nawiązania kontaktu albo chociaż rewanżu. Zaprzestał również tego. A co do telefonu… co to w ogóle znaczy „nie ma potrzeby, żebyś je znała”?! Nie jest tak, że znając hasło będziesz regularnie przeglądała jego telefon, ale Ty będziesz miała świadomość, że on nic przed Tobą nie ukrywa, a on, że zawsze powinien mieć się na baczności. Mój facet też założył hasło. Zrobiłam to samo, co mu się bardzo nie spodobało. Wtedy zapytałam, dlaczego on może, a ja nie? Od tamtego momentu ustaliliśmy sobie takie same hasła. Nie jest to inwigilacja, ale zaufanie. On wymagał tego samego ode mnie, bo też bywa zazdrosny, więc również ustalilam swoje zasady. I wszystko gra. Zdarzy się SMS od koleżanki sprzed lat, albo z pracy, a nawet od byłych partnerek… wiadomość na messengerze, ale nie jest to zatajane, więc póki co śpię spokojnie. Swojemu facetowi chyba mogę zaufać, jago koleżankom zdecydowanie nie ;) Niestety mądra kobieta nie traci czujności. Takie czasy.

  2. Ehh ani jedna ani druga metoda u mnie sie nie sprawdzi. Mam duzy problem. Była mojego faceta (Świruska) widze ze delikatnie mówiąc wpier***a Mi sie w paradę. Trzyma ciagle cała historie ich związku na facebooku, pisze (ale moj notorycznie usuwa) twierdzi ze ona „tylko” pisze. Fakt dziewczyna zrobiła sobie z niego bankomat i chore jaZdy i byli 4 lata razem. Rozumiem czas, ale tłumacze debilowi (kocham go ale wiecie jak to jest) ze jej zamiary nie sa dobre. Usłyszałam ze mam ja sobie zablokować a obiecał ze nie bedzie ona pojawiać sie w naszym życiu a jednak… Nie słucha mnie mimo ze mowię ze nie odpowiada Mi to i ze rani mnie w ten sposob… Nie wiem co zrobic by raz na zawsze zakończyć ta szopkę. Błagam Alicja pomóż …

    Jesteśmy ze soba szczerzy, mowil mi ze zdradzał kobiety… Moje zaufanie wynosi -100 … Głowa pęka…

    • Alicja

      Przede wszystkim to proszę Cię, byś nie używała tutaj wulgaryzmów, bo takie komentarze z automatu lecą do spamu. Ten wyciągnęłam ze spamu przypadkiem.

      Masz faceta, który jawnie przyznaje się do zdrad, tak? Więc powiedz mu wprost, że albo Ty – albo była, jeśli mu zależy na Tobie to niech swoją ex zablokuje na facebooku. Przecież to nie jest dla niego wielkie poświęcenie…

      • Dziękuje za odpowiedz i przepraszam za wulgaryzmy, próbowałam to usłyszałam ze „kiedyś była mu bliska” a tak to facet idealny tylko ta jedna skaza czyli ona. Usłyszałam ze sama sobie moge ja zablokować …. Bede próbować dalej…

    • Postaw sprawę jasno- ona ma zostać zablokowna i ma z nią zaprzestać kontaktu. Przecież teraz chyba Ty jesteś najważniejsza…? :) Jeżeli Ty czujesz się źle w tej sytuacji, to powinien zrobić wszystko, żeby to zmienić. Jeżeli będzie pisała- ma nie usuwać wiadomości. Masz prawo wiedzieć co pisze. Jeżeli nie ma sobie nic do zarzucenia, to nie powinno stanowić problemu. Akurat wiem co piszę, bo niestety miałam analogiczną sytuację. Pozdrawiam!

  3. Jestem kelnerką i nie mam najmniejszych problemów z flirtowaniem z mężczyznami ale kiedy przychodzi parka to uwielbiam kiedy dobrze czują się w swoim towarzystwie i można fajnie zagadać zarówno Jego jak i Ją. Za to nie znoszę tych nadundanych laluń które siedzą z sympatycznym przystojniakiem. Bo kelnerkę wbrew pozorom poderwać bardzo trudno a miła obsługa jest obowiązkowa. Polecam zdecydowanie pewność siebie i wyluzowane podejście pań.

    • A nie znosisz „laluń” ze zwykłej zazdrości. Twój komentarz jest zresztą bardzo wymowny – problemów z flirtowaniem z obcymi facetami nie masz, ale obcych kobiet od razu „nie znosisz”. Skoro taki przystojniak ją jednak znosi, to zapewne jest tego warta. Może też byś była „nadundaną lalunią”, gdyby obca gówniara mizdrzyła ci się do faceta? Bo flirtowanie to przecież nie problem :)

      Jak to mówią – uderz w stół…. :)

      • Ja pół życia spędziłam z „taca w ręku” w ten sposób poznałam swojego męża:) zdecydowanie jest różnica miedzy „obowiązkowa miłą obsługą” a lekkim flirtem. A „nadundane lalunie” często intuicyjnie wyczuwają zbyt milutkie kelnereczki. Oczywiście zdarzają się zazdrośnice chorobliwe, ale to już inny temat. W pracy nigdy nie flirtowałam z facetem który przyszedł z kobietą.

        • Moim zdaniem kelnerka nie jest od podrywania facetów w pracy- niezależnie od tego, czy przyszedł sam czy ze swoją kobietą. Flirt w pracy to nieprofesjonalizm.

  4. Jak dla mnie facet zajęty nie istnieje :) Rozumiem niezdrożne flirtowanie czy droczenie się ale po co wchodzić komuś w związek? Wydaje mi się, że wystarczy postawić się na miejscu kobiety, która musi znosić umizgi innej kobiety do Jej Faceta. Fajne uczucie? :)
    Dodałabym jeszcze 3 metodę na ,,przytarcie nosa”/ odwrócenie kota ogonem” jeśli w pobliżu byłby inny mężczyzna. Nie chodzi mi tu o otwarty flirt z innym ale takie przypomnienie facetowi ,,em kochanie, jestem atrakcyjna, nie jesteś pępkiem świata i jeśli nie będziesz zwracał na mnie uwagi/ zajmiesz się inną kobietą nie ma przeciwwskazań żeby ja nie zrobiła tego samego”. Długie wiem ale chyba rozumiecie o co mi chodzi :) Chociaż metoda numer 2 z rozbrajaniem najbardziej mi się podoba i tak, moja jest wyjątkowe ciężkie męskie przypadki i think.

  5. Cześć Alicja! :)

    Ja też jestem niesamowicie zazdrosna o swojego faceta, ale ja nie robię mu awantur, ani np kobiecie co się do niego uśmiechnie.
    Wiem, że on nie pójdzie do innej, bo mnie kocha.
    Zresztą mój Drwal wie, że mu ufam bezgranicznie, pomimo że znamy się rok, a jesteśmy w związku niecały rok ;)
    Choć miałam podejrzenia o to, że mnie okłamuje, ale to było na początku. Spać nie mogłam po nocach, nic nie jadłam :D
    Ale postanowiłam mu bezgranicznie zaufać i powiem Ci, że lepiej mi się śpi, je itp. ;)

  6. W moim małżeństwie nie musiałam być czujna. Byłam naj naj dla mojego męża. Zawsze atrakcyjna, zadbana i adorowana przez innych mężczyzn. Jednak licho nie spi i pewnego dnia dowiedziałam się o jego związku z inną kobietą, znajomą z pracy. Świat mi się zawalił. Daleko jej było do mnie pod każdym względem ale widać miała coś czego ja nie mialam….była młodsza od niego o 10 lat. Probowalam mu wybaczyc bo mamy swoje dzieci ale to nie jest takie proste. Zaufanie spadło do zera a bez niego nie da się żyć. Zaraz po rozwodzie pozwoliłam się pocieszyć innemu mężczyźnie i dałam się ponieść ogromnej namiętności, która przerodziła się w wielką miłość. Niczym Alicja i Drwal. To były najpiękniejsze lata w moim życiu. On pokazał mi czym jest prawdziwy sex i mimo iż nie mieszkaliśmy razem mieliśmy do siebie pełne zaufanie. Nigdy ale to nigdy nie mialam chwil zwątpienia czy jestem jego jedyna kobieta. Byłam tego pewna bo tak bylo. Myślę że jeśli w związku nie wieje nudą, jest mega sex i oboje wiedzą że cały czas robią wrażenie na sobie to nie mowy o zdradzie. W małżeństwie gdzie są dzieci, codzienna gonitwa i szarpanina zabijają niestety wzajemna atrakcyjność. Po rozwodzie przeżyłam coś tak pięknego, że jeśli nawet nigdy juz nie przytrafilaby mi się taka miłość to i tak jestem szczęśliwa. Byliśmy sobą kazdego dnia zafascynowani i odkrywalismy się na nowo. Przez 6 lat. W tym czasie poznaliśmy swoje rodziny i aktywnie uczestniczyliśmy w ich życiu. Niestety jego śmiertelna choroba nie pozwoliła spełniać się naszemu szczęściu. Ale i tak jestem wdzięczna ze mogłam z nim być.

  7. Niestety moim problemem jest to, ze moj facet uwielbia flirtowac i ogladac sie znie innymi w moim towarzystwie. Wkurza go moja zazdtosc, ale nie rozumie, ze takie sytuacje sa naparawde trudne, kiedy on bedac ze mna lypie wzrokiem za inna dziewczyna. Mowi mi zr mnir kocha etc, ale co z tego jak nie czuje sie przy nim atrakcyjna. Moze to moja mania? Sama nie wiem. Heeelp me ;(:(

  8. Zazdrosna o swojego ? Kiedyś byłam zazdrosna i to bardzo, na początku naszej znajomości ciężko było mi panować nad nią, gdyż urody i uroku nie można Mu odmówić… Z czasem zaczęła mnie męczyć ta chorobliwa zazdrość i brak zaufania do mojego faceta. Zastanowiłam się nad sobą i zaczęłam dbać o siebie, ładnie się ubierać, stosować poradę Marilyn Monroe dot. kołysania biodrami. Nie robię tego dla Niego, a głównie dla siebie. Zresztą zazdrość = brak wiary w siebie. Wzrok facetów przeniósł się na mnie i nawet zaczęli być bardzo mili dla mnie, lecz najważniejszym mężczyzną dla mnie jest oczywiście mój Drwal :D Zapomniał o tym, żeby oglądać się za innymi dziewczynami, a skupia się na mnie, żeby jakiś inny mnie nie podrywał, czy zagadywał :P

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter