Shortbus

4

Mam dla was film, wobec którego nie sposób przejść obojętnie – choć zdaję sobie sprawę, że niektórzy z was mogą poczuć się oburzeni, zniesmaczeni, zszokowani lub wręcz zgorszeni obrazami wyświetlanymi na ekranie podczas seansu ;) Już pierwsza scena, w której jeden z bohaterów masturbuje się w dość wyrafinowany (żeby nie powiedzieć: karkołomny) sposób sprawia, że z jednej strony mamy ochotę przerwać oglądanie, a z drugiej jesteśmy zaintrygowani tym, co wydarzy się w kolejnej scenie. Cały film jest zresztą skonstruowany w taki sposób, że po wielkim wybuchu perwersji zaserwowanych widzowi dość bezpośrednio na samym początku, przychodzi czas na… szczere rozmowy. Tak, rozmowy – bo Shortbus Johna Camerona Mitchella jest dla mnie raczej dyskursem niż obrazem, a więc próbą znalezienia odpowiedzi na nurtujące, seksualne pytania i problemy ekscentrycznych bohaterów.

Shortbus

O czym jest ten film?

O tym, że seksualność jest cholernie ważnym składnikiem naszej egzystencji i jeśli nie czujemy się spełnieni, to nie ma co sobie robić złudzeń, że poczujemy czym jest totalne szczęście – czyli w sumie o tym, o czym jest nasz blog, z tym, że my oczywiście nie musimy sięgać po eksperymenty homoseksualne ani żadne konkretne transgresje ;) Tak się jednak złożyło, że nie każdy ma tyle szczęścia, co my – i nie o orientację mi teraz chodzi, tylko o to, że Drwal daje mi poczucie spełnienia w każdym wymiarze – i wierzę, że on się ze mną też raczej nie męczy ;)

A wracając do filmu – mamy w nim bohaterów dotkniętych rozmaitymi problemami i wątpliwościami, mającymi wspólny mianownik: seks. Sofia zajmuje się na przykład terapią par, a sama ma problem z osiągnięciem orgazmu. Nie trudno wiec domyślić się, jak frustrująca musi być to sytuacja. Obok Sofii mamy Severin, dość odrzucającą na pierwszy rzut oka dominę (tak, to jej zawód!), która nie potrafi zaangażować się emocjonalnie, a więc ma świadomość, że raczej nie zbuduje nigdy prawdziwego związku. Wie zatem, że jest w jakiś sposób skazana na wieczną samotność. Mamy też uroczego modela, który szuka sobie potencjalnej drugiej połówki za pomocą jednej z wielu tego typu aplikacji oraz parę gejów – Jamesa i Jamesa, którzy decydują się na związek otwarty. Problemem tych ostatnich jest to, że jeden z Jamesów nie potrafi połączyć seksu z zaangażowaniem uczuciowym (a przy tym ma przerażająco smutne spojrzenie).

Wszyscy bohaterowie trafiają do nowojorskiego klubu „Shortbus”, który staje się miejscem ich grupowej terapii. Shortbus jest przy tym miejscem przedziwnym, bo z jednej strony można w nim popatrzeć na niesymulowany seks, z drugiej – można w tym seksie oczywiście uczestniczyć, a z jeszcze innej – można o seksie naprawdę szczerze porozmawiać. Nikt nikogo nie ocenia, nikt nie robi niczego na siłę. Masz ochotę na pocałunek, seks grupowy lub szybki orgazm – wybierasz partnera (lub partnerów), wybierasz odpowiednie miejsce – i działasz. Na wszelki wypadek utnę jeszcze spekulacje o tym, że w Shortbusie mamy samych „odmieńców” – nic z tego. Nawet Sofia żyje przecież w normalnym związku z facetem, tyle, że za nic w świecie nie może z nim dojść… – czyli nic, co powinno być specjalnie zaskakujące. Mamy więc prawdziwy przegląd seksualnych zachowań, problemów i preferencji – od dominacji, po pełną uległość, od heteronormatywnych par po gejów, transów czy przerysowaną Drag Queen (swoją drogą dość sympatyczną;) Nie muszę chyba dodawać, że skoro seks jest pokazany wprost, w różnych konfiguracjach, to cały film jest dość ostry i może budzić skrajne emocje.

Dlaczego go więc polecam – i czy polecam to właściwe słowo ;)

Shortbus był dla mnie dość dużym szokiem, choć i tak zniosłam go dużo lepiej niż Drwal :) Poleciła mi go jednak tak mądra, otwarta i zrównoważona osoba, że mimo początkowej konsternacji postanowiłam obejrzeć film do końca. Jeśli nie możecie patrzeć na kochających się facetów, masturbującą się zawzięcie kobietę lub gorące orgie, to odpuście sobie seans ;) Jeśli natomiast macie ochotę na coś, co trochę was zgorszy, trochę rozbawi, a trochę skłoni do refleksji – spróbujcie.

Bo Shortbus nie jest tylko o seksie. Jest o tym, że każdy z nas jest trochę pokręcony, nienormalny i perwersyjny, każdy domaga się poczucia spełnienia i przeżycia czegoś totalnego. Każdy ma jakiś problem, z którym radzi sobie najlepiej jak potrafi, bez względu na to, co myślą o tym inne osoby wokół. Bohaterowie są trochę przerysowani, więc możemy się spokojnie rozgrzeszyć, że nie jesteśmy tak skrajnie opętani seksem jak oni, ale z drugiej strony – ile takich Sofii mamy nawet tu, we wszystkich tych dziewczynach, które mimo szczerego uczucia do swojego faceta, nie potrafią zakończyć seksu orgazmem? Tu dochodzimy do kolejnego problemu – złożonej relacji między seksem, a uczuciami, bo w gruncie rzeczy to z tym zmaga się większość filmowych postaci.

Jeśli jeszcze nie czujecie się przekonani, to dodam, że w Shortbusie jest całkiem sporo zabawnych momentów, takich jak scena, w której Severin robi zdjęcie przypadkowo spotkanej kobiecie, której coś wpadło do studzienki ;) Efekt załączam poniżej:

Shortbus

I na zachętę – lub ostateczne pożegnanie z filmem – trailer. To jak będzie – oglądamy? ;)

Komentarze4 komentarze

  1. Świetna recenzja, bardzo miło się czyta Wasze artykuły, i pod względem językowym i pod względem tematycznym:) Mam jednak pytanie odnośnie filmów- czy planujecie napisać TOP 10 filmów, które oglądacie, kiedy nie oglądacie erotyków?:) Coś na wzór tego rankingu książkowego? Pozdrawiam gorąco! :*

  2. Obejrzeliśmy ten film, zainteresowani Twoją recenzją.
    Ciężko zrozumieć Jamesa, a przez cały film w ogóle mózg pracuje, żeby pojąć bieg wydarzeń.
    Film jest naprawdę interesujący i jest jednym z niewielu,
    które mój mężczyzna oglądał z zainteresowaniem (a to wyczyn).
    ciężko trafić w jego gust kinowy.
    Dziękuję. :)
    Pozdrawiam gorąco :*

    • Alicja

      Katarzyno, dziękuję za komentarz :) Zaskoczyłaś mnie tym, że Twój mężczyzna z zainteresowaniem oglądał, zwykle panowie mają duże opory już po pierwszej scenie! :) Pozdrawiam namiętnie :*

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter