Co się stanie, gdy będziesz się kochać codziennie?

32

Kiedy pewna dziewczyna usłyszała, że jej ukochany dziadek nagle zmarł, postanowiła pojechać do babci i pocieszyć ją po stracie męża. Dotarła na miejsce, przytuliła babcię i zapytała, co się właściwie stało.
– Dziadek miał atak serca, gdy kochaliśmy się w niedzielę rano.
– Co takiego?! Babciu, przecież gdy ktoś ma skończone sto lat i robi takie rzeczy, to sam się prosi o kłopoty…
– Ależ skąd, robiliśmy to od zawsze! Wiele lat temu zorientowaliśmy się, że najlepszą porą na seks jest niedzielny poranek, gdy zaczynają bić kościelne dzwony. Idealny rytm – powolny, miły, równomierny i przy tym niezbyt męczący. Wystarczyło wchodzić na „ding” i wychodzić na „dong”…
Babcia przerwała opowieść i ukradkiem otarła łzę, a potem dodała: cóż, on by nadal żył, gdyby akurat wtedy nie przejeżdżała trąbiąca ciężarówka z lodami.

Z tej historyjki, regularnie publikowanej w internetach, płynie morał numer jeden:

w każdej rutynie kryje się śmiertelne niebezpieczeństwo ;)

Co się stanie, gdy będziesz się kochać codziennie

Morał numer dwa, czy też raczej zbiór życiowych mądrości, znajdziemy w eksperymencie pewnej pary, która postanowiła kochać się codziennie, przez okrągły rok. Otóż mieszkające w Karolinie Północnej małżeństwo – Charla i Brad Muller – postanowili narzucić sobie codzienny, obowiązkowy seks, a potem biegać po redakcjach i udzielać seksownych wywiadów. Napisali nawet książkę, jednak nie jest to zbyt porywająca lektura – tym bardziej, że codzienny seks wcale taki codzienny nie był, skoro odpuścili sobie seks w czasie okresu, choroby i podczas innych przygód losowych. Poczytaliśmy sobie z Drwalem jednak to, co owa para miała do powiedzenia, zestawiliśmy to z naszym łóżkowym (i pozałóżkowym, bo przecież seks to nie tylko sypialnia!) doświadczeniem i wyszło nam, że taka erotyczna dyscyplina ma więcej plusów niż minusów.

Po pierwsze – przestajesz szukać wymówek, z automatu pozbywając się migreny albo brzuszka większego niż zwykle (panie, które tak jak ja cierpią na zatrzymanie wody przed okresem i zmieniają się w małe słoniki wiedzą, o czym mówię). Nie ma wymówek, nie ma problemów, bo przecież czy się wali, czy się pali, stosunek odbyć trzeba ;)

Po drugie – przestajesz wstydzić się swojego ciała. Gdy seks otoczony jest kultem i zyskuje status rocznego święta, przejmujemy się tym, jak wyglądamy, co mamy na sobie, ile świeczek pali się na nocnej szafce. Gdy jednak wiemy, że seks jest naturalnym zwieńczeniem dnia, pozbywamy się wewnętrznej spiny i czekamy na ten moment z radością. Tu jednak mała dygresja: panie biorące udział w eksperymencie (bo przed Mullerami było kilka podobnych, choć krótszych, wyzwań) przyznawały, że po pewnym czasie… przestały golić nogi, zwracać uwagę na bieliznę, przejmować się fizjologią. Nie wiem co kieruje kobietami chwalącymi się tym, że radośnie ujeżdżają faceta w rytm puszczanych po grochówce bączków, ale szczerze radzę: nie idźcie tą drogą. Seks to ma być uczta wszystkich zmysłów, a nie rubaszne widowisko rodem ze średniowiecza ;)

Po trzecie – seks rodzi bliskość i… po prostu poprawia życie. Gdy kochasz się z kimś często, zaczynasz kochać go bardziej. A potem bardziej. I jeszcze bardziej. Problemy stają się mniej dotkliwe, rzeczywistość przestaje irytować, kawa ma lepszy smak, a wyobraźnia zaczyna działać na nowo. I nagle masz ochotę eksperymentować. I kupujesz coraz piękniejszą bieliznę, by zobaczyć błysk w jego oku. I planujesz wspólne kąpiele, które jeszcze miesiąc temu wydawały się tak odległe i nierealne. Dni upływają pod znakiem młodzieńczej tęsknoty, tak świeżej jak wtedy, gdy zaczynaliście się poznawać. Noce mają smak jego skóry i znów poświęcasz sen, by jeszcze raz go polizać po uchu.

Zalet jest więcej niż wad, choć… najlepiej przekonać się samemu. Rzucamy więc wam wyzwanie: seks codziennie, od dziś, przez tydzień. Bez wymówek i bez wyrzutów sumienia. Wchodzicie w to? ;)

Komentarze32 komentarze

  1. Ja z mezem od 2017 roku podjelismy wlasnie wspolne wyzwanie w zwiazku z codziennym seksem i powiem szczerze jak na razie idzie nam swietnie. Jezeli wszystko bedzie ok to moze sie uda i wcale nie robimy tego na sile naprawde😀 a jestesmy juz ze soba 16 lat. Nawet prowadze w kalendarzu zapiski czy seks aby nam nie umknal😜. Juz w grudniu 2016 takie zapiski prowadzilam z ciekawosci i wyniki byly zadziwiajace wiec dlatego podjelismy wyzwanie😀. Swietna zabawa i faktyczne zaciesnianie wiezow. Radze sprobowac…pozdr

  2. Tylko co zrobic kiedy twoje libido wynosi minus 100 i to wcale nie przez antykoncepcje ani tez nie przez partnera.. :( po prostu tak jest, od dluzszego czasu nie mam ochoty na seks prawie nigdy i nie wiem co z tym zrobić

  3. U nas nie byłoby z tym problemu, mój Pan i Władca ma taki temperament, że „musi” codziennie, a jak się nie daj boziu schylę gdzieś po coś, albo on przypadkiem powinie/ zdejmie koszulke, albo jak stoję w kuchni z utytłanymi rękami i sie bronić nie mogę to…. pozamiatane 😝. Ależ szczesciara że mnie 😁

  4. Ale jak to, tylko raz dziennie?! :o
    A tak serio, może nie codziennie, ale oboje z moim mamy takie potrzeby, żebywają dni, że nie wychodzimy z łóżka, a jeśli wieczorem nie ma seksu, to na prawdę musi być powód :p między innymi za to go kocham :3
    W sumie, to chyba się tylko chciałam pochwalić, wybaczcie ;)

  5. Ehh… Gdyby tylko mój Drwal nie był kierowcą tria :( Zostaje nam tylko nadrabianie w weekendy. Chociaż z drugiej strony to nawet lubię jak prawie dosłownie rzuca się na mnie kiedy wraca, taki wygłodniały mojego ciała, zapachu, dotyku… Łóżko idzie w drzazgi ;)

  6. dokańczam się, Przykre ale prawdziwe mało się kochamy, choć bardzo lubię z nim to robić i zawsze po mówię czemu częściej się nie kochamy? i znowu długa przerwa ehh ale teraz hehe zobaczymy co wyjdzie. Więc trzymajcie kciuki :)
    ps. zdjęcie zapożyczone z internetu

  7. My już kiedyś tak zrobiliśmy :D Wiedzieliśmy, że czeka nas długa rozłąka (prawie czteromiesięczna), więc postanowiliśmy wykorzystać nas czas maksymalnie. Kochaliśmy się codziennie przez prawie miesiąc i… było fajnie :) Chociaż byłam strasznie poobcierana i obolała.

  8. od jakis 3 msc uprawiamy z mezem miłość prawie codziennie. zdarzają się dni, np. tak jak teraz 4 dni bez seksu i jiz odczuwam pustkę. napiszę, że wcześniej zdarzało się nam to rzadziej. powiem, że stalismy się bardziej otwarci i mniej się kłócimy 😀 tak więc polecam jak najbardziej!

  9. Oh tak z czystym sercem mogę to potwierdzić… No nie mogę powiedzieć że z Ropuchem kochamy się codziennie bo zdarzy się np że jesteśmy bardzo zmęczeni.. Albo właśnie mam okres i potwornie się czuje (mam bardzo bolesne miesiączki) ale na ogół jest to prawie codziennie od kiedy razem mieszkamy… I jakoś tak się nie kłócimy i jest spokój harmonia i poprostu dobrze… Bardzo się kochamy :)

  10. Seks codziennie przez tydzień – OK. Ale przez rok? Jak dla mnie po pewnym czasie stanie się zwykłą, rutynową (i nudną?) czynnością, którą trzeba odbyć codziennie przed snem, podobnie jak wieczorny prysznic czy mycie zębów, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi jakiś dziwny zakład. I ciężko mi uwierzyć, że komuś starczy siły i wyobraźni, żeby codziennie zaskakiwać się czym nowym. Mi seks smakuje najlepiej, kiedy troszkę na niego poczekam, np. po kilku dniach okresu albo kiedy mój Drwal wraca z 2-3 dniowej delegacji ;) Wszystkie zalety, o których piszecie są jak najbardziej na tak, ale niekoniecznie trzeba kochać się codziennie, zwłaszcza jeśli jest się z kimś już kilka ładnych lat i poza seksem liczyć zaczyna się zupełnie inny rodzaj bliskości. :)

    • Zgadzam się :) Można podjąć takie wyzwanie i potraktować jako eksperyment przez jakiś czas, ale na dłuższą metę to nie ma sensu. Trzeba się kochać wtedy, kiedy ma się ochotę, a nie dlatego, że trzeba. Czasem jesteśmy zmęczeni, czasem jesteśmy chorzy, czasem mamy gorszy humor – nie się wtedy co zmuszać dla zasady. No i bardzo łatwo popaść w rutynę.

  11. A ja bym chciała choć raz móc kochać się z moim mężem bez bólu dla przyjemności! Zazdroszczę wam dziewczyny! 😊

  12. Tylko trochę nie rozumiem innej rzeczy – jak można być ze sobą i nie uprawiać seksu codziennie? Nie rozumiem po co ludzie sobie to robią? To uważam za bardzo niebezpieczne nastawienie dla związku. Oczywiście, że od seksu jeszcze ważniejsza jest miłość duchowa. To aby małżonkowie byli dla siebie zdecydowanie najważniejsi – ważniejsi od dzieci, rodziców, rodziny, pracy, przyjaciół, pasji itd. Bez tego i najlepszy seks nie pomoże. Jednak dni bez seksu (poza okresem mojej Ukochanej Żonki, a i tu coraz częsciej robimy pozytywne wyjątki) mieliśmy może jakieś pierwsze 2 lata po ślubie. Dzisiaj gdy jesteśmy ze sobą 11 lat kochamy się minimum 2 razy dziennie. Nie z obowiązku, ale z miłości. Często oprócz tego robimy sobie dni wolne, całe w łóżku – wtedy potrafimy się kochać taką ilość razy jaką przed ślubem uznałbym za zwyczajnie niemożliwą. Mimo, że wtedy byłem młodszy, miałem 20 kg mniej itd. Ale to jest możliwe np 8 czy 9 razy (kiedys myślałem że to absurd) – pod warunkiem że się codziennie dba o tę sferę i ją pielęgnuje. Ludzie się niepotrzebnie boją rutyny! Weźmy inną zmysłową pasję – gotowanie. Gdyby ciągle liczyć na spontan itd. to się nie osiągnie mistrzostwa. Tylko regularne uprawianie tej sztuki pozwala wzbić się na wyżyny finezji smaku. Podobnie z seksem – uprawiany bardzo często, regularnie (pod koniecznym warunkiem ciągle rosnącej miłości małżonków) pozwala wprowadzać piękne urozmaicenia, bardzo cementuje związek, super wpływa na urodę kobiety. I tej codzienności nie wolno traktować jak obowiązek, ale jako przepiękny i najważniejszy rytuał. Seks to termometr związku – nie on go buduje, ale wiele pokazuje o jego jakości. Dzisiaj o wieeele bardziej kocham Żonkę niż 11 lat temu, a ona mnie. I stąd po prostu seksu jest o wieeeele więcej. Oczywiście nie chodzi o liczby. Cieszę się jednak że poznajemy coraz więcej par, które myślą podobnie. I jedno je wyróżnia – są bardzo szczęśliwe! Wielkie pozdrowienia dla Alicji i Drwala – wiele się od Was uczymy.

    • Nie każdy ma jednakowe potrzeby i nie każdy ma ochotę na uprawianie seksu dzień w dzień. Nie dlatego, że nie ma ochoty tego robić z daną osobą, a z mnóstwa innych powodów.

  13. Chyba po raz pierwszy płakałam czytając treści zamieszczone na Waszej stronie.
    Męża poznałam na przełomie czerwca i lipca. W pierwszy wspólny Nowy Rok postanowiliśmy, że będziemy kochać się 365 razy w nowo przywitanym roku. Wtedy jeszcze to postanowienie wydawało mi się bardzo realne i banalne do zrealizowania. Szło nam niewyobrażalnie gładko dopóki nie dostałam poantybiotykowej infekcji, która chcąc nie chcąc wykluczyła nas z obiegu na jakieś dwa tygodnie. Od tamtej pory minęły jakieś 4 lata i starając się patrzeć optymistycznie to upłyną pewnie jeszcze ze 4 zanim dobijemy do „seksu nr 365”.
    Na ten rok mam mniej górnolotne postanowienie: kochać się 4 dni z rzędu. Stan na dzień dzisiejszy: to mimo wszystko może być bardzo trudne do zrealizowania.
    Całe życie przede mną.
    Wybrałam świadomie.
    Jeszcze liczę na lepsze dni aczkolwiek nie wiem na ile mi sił starczy.
    Ja bym chciała raz dziennie, codziennie. A wczoraj minęły 2 tygodnie bez.

  14. Ciekawa jestem jednak czy wszyscy sposrod komentujących mają dzieci…bo jednak seks kilka razy dziennie i codziennie staje sie technicznie niemożliwy.Także wyzwanie dla wybranych😉

  15. może nie na temat, ale.. Bez fartuszka, gdzie Wy jesteście?:(( wiemy,że piszecie książke, ale tak Was wszędzie mało! :<

  16. A ja to mam taki problem ze maz nie ma ochoty na seks ze mna.. nie wiem czy to moja wina czy nie. Nie mam juz pomyslow na to zeby go zachecic.. pomozecie ?

    • Wiem, ze to co napisze to banal ale w takiej sytuacji najlepiej jest usiasc i na spokojnie , szczerze ze soba porozmawiac. Tylko bez krzykow i obwiniania sie wzajemnie. Przerabialam podobna sytuacje rok temu. Jedna rozmowa wlasnie zmienila wszystko i problem zniknal.

    • Porozmawiaj z mężem – bez tego nie ruszycie do przodu – będziesz mogła nago przed nim stanąć na głowie a efektu i tak nie osiągniesz.

  17. Byłam po długoletnim związku w którym seks z czasem stał się obowiązkiem raz na miesiąc a z czasem raz na kilka miesięcy, aż zaniknął – wtedy uważałam, że bez seksu można żyć. Dziś nie wyobrażam sobie związku bez seksu!!! Z obecnym partnerem kochamy się codziennie, a czasami kilka razy dziennie :-) teraz czuję się spełniona, piękna, bezpieczna – kiedyś te uczucia były mi obce. A przede wszystkim codzienny seks daje poczucie bliskości, której w poprzednim związku najbardziej mi brakowało. Tak jak kiedyś szukałam wymówek aby uniknąć zbliżenia – tak teraz sama ściągam spodnie mojemu facetowi, bo wciąż mam ochotę się z nim kochać. Dzięki codziennym zbliżeniom odkryłam że seks podczas miesiączki też jest fascynujący – bo od czego ma się w domu wannę czy prysznic :-) teraz czekam na okres…..i słowa: kochanie czekam na Ciebie w wannie :-) kochani kochajcie się codziennie to zbliża ludzi i ma same pozytywne cechy.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter