Skąd wiedziałaś, że to właśnie ON?

9

Czy wspominałam wam, że w chwilach wybitnej kobiecej depresji, kiedy to najlepszymi przyjaciółmi wydają się kocyk, herbatka i pudło chusteczek higienicznych (czyli mniej więcej co drugi miesiąc, w okolicach tygodnia przed okresem) ratuję się oglądaniem serialu Chirurdzy? Oczywiście mówię tu o pierwszych sezonach, gdy Derek jeszcze żył, Cristina była na wyciągnięcie ręki – i wszyscy byli piękni i młodzi. No więc przypominam sobie ten serial regularnie, z sentymentem wracając do tych najbardziej lubianych scen. I jedną z takich scen jest ta, w której Meredith pyta byłej żony Dereka: skąd wiedziałaś, że to on, że to TEN facet? a Addison odpowiada: po prostu wiedziałam, że on jeden mnie nigdy nie skrzywdzi.

Za każdym razem, gdy oglądam tę scenę, myślę sobie jak bardzo wraz z wiekiem zmienia się mój sposób patrzenia na Drwala. Gdy go poznałam – a było to już chyba lata świetlne temu – uwielbiałam na niego patrzeć, śmiać się z nim i do niego, sprzeczać się o głupoty, a potem kochać do utraty tchu. Uwielbiałam wtulać się w jego zapach i z podziwem zerkać, jak w pracy prowadzi spotkania. Imponował mi i doprowadzał do obłędu – bezgranicznie mój, a mimo wszystko w jakiś sposób niedostępny. Gdyby wtedy ktoś zapytał mnie: skąd wiedziałaś, że to on, że to TEN facet? Odpowiedziałabym: po prostu wiedziałam, że oddzielnie jesteśmy zwyczajni, ale razem jesteśmy absolutnie wyjątkowi. Gdyby jednak ktoś zapytał mnie o to dziś, dodałabym dokładnie to, co filmowa Addison: po prostu wiedziałam, że on jeden mnie nigdy nie skrzywdzi.

Skąd wiedziałaś, że to właśnie ON?

Wiem jak to patetycznie brzmi i wiem, że lepiej by nam wszystkim wyszło, gdybym zaczęła opowiadać o naszej ostatniej nocnej przygodzie i o tym czy uniesiona lekko noga naprawdę przyspiesza orgazm podczas minetki ;) Na pikantne zwierzenia trzeba jednak będzie zaczekać, bo dziś chcę odpowiedzieć na pytanie, jakie ciągle przewija się w naszych rozmowach. „Naszych”, czyli naszych z wami. Pytanie o to, czym jest poczucie bezpieczeństwa, które kobiety wskazują jako warunek udanego związku.

I im bardziej chcę wam o tym opowiedzieć, tym trudniej znaleźć mi właściwe słowa. Takie, w których można zawrzeć, że bezpieczeństwo u boku faceta wcale nie oznacza (albo: wcale nie ogranicza się do) bezpieczeństwa finansowego. Że nie oznacza także tego, by mężczyzna zmieniał się codziennie w rycerza i na rękach przenosił swą damę przez wszystkie wyboiste ścieżki. Że bezpieczeństwo to nie tylko zabawa w strażnika, przewodnika, obrońcę czy domowego księgowego, który płaci rachunki za światło.

To najważniejsze poczucie bezpieczeństwa, które dla mnie samej jest po prostu definicją szczęścia, kryje się w pewności, że Jego ramiona ZAWSZE będą dla mnie otwarte. Że choćbym miała maksymalnie beznadziejny dzień – w którym wszyscy krzyczą, tupią nóżkami i złorzeczą, w którym jad leje się z nieba a obcy ludzie rzucają w siebie żabami – to ON otworzy dla mnie swoje ramiona – i tamten świat zostanie gdzieś w tyle, za nami. Bezpieczeństwo to pewność, że ta jedna jedyna osoba zawsze powita nas uśmiechem, zawsze nas wysłucha, zawsze da nam porcję dobrej energii – i będzie chciała przyjąć od nas to samo. Jedyna jedyna osoba, której zawsze możemy być pewni. Jedna jedyna osoba, która jest naszą osobą.

Na pewno znasz co najmniej jedną kobietę, która bała się rozmawiać ze swoim partnerem. Bała się powiedzieć mu, że coś jej po prostu nie wyszło – bo on jest taki gniewny, że na pewno się zdenerwuje. Bała się powrotów z pracy, bo nigdy nie wiadomo, w jakim on jest akurat humorze. Bała się przyznać do zmęczenia, bo on co najwyżej na nią krzyknie. Bała się odmówić seksu, bo przecież on nie zrozumie. Strach jako główna emocja związana z tym, kto miał być tym jedynym. Strach jako codzienność.

Często czytamy z Drwalem maile zaczynające się od słów: Jestem zwyczajnym facetem i nie wiem, czy na nią zasługuję…. – więc powiem Ci coś teraz szczerze. Jeśli potrafisz sprawić, by Twoja dziewczyna myśląc o Tobie czuła się bezpiecznie, by miała pewność, że jesteś jej osobą – to wcale nie jesteś zwyczajny. Jesteś jednym z tych facetów, dla których biegnie się z pracy, by szybciej znaleźć się obok. I tylko od Ciebie zależy, co ze swoją supermocą zrobisz. I co powie Twoja dziewczyna, gdy ktoś ją kiedyś zapyta: skąd wiedziałaś, że to on, że to TEN facet? 

Komentarze9 komentarzy

  1. Sentyment do Chirurgów podzielam z tak samo wielkim entuzjazmem, ale to co się stało teraz to przechodzi już moje pojęcie. Dzięki za ten tekst! Dzięki, że mogłam sobie odpowiedzieć na pytanie skąd ciagle, nieustannie wiem, że to Ten! Dzięki, że jesteście, że piszecie! 😊

  2. Z moim facetem poznaliśmy się w barze…w którym pracowałam 😊 nie było to od razu love story, on był w związku z jakąś kobietą, ja się z kimś spotykałam. Nie wiem w sumie jak to się stało, że trafiliśmy do łóżka, podobno ja go uwiodłam i powiedziałam, że jedziemy do mnie i nie ma nic do gadania 😉 w każdym razie z biegiem czasu nasze więzi się zacieśniły, nie było dnia bez rozmowy, choć mieszkał za granicą. Namawiał mnie, żebym się do niego przeniosła i w końcu, po 1,5 roku znajomości tu przyleciałam, minie niedługo 6 miesięcy od mojej przeprowadzki. Czemu myślę, że to ten? Każdego dnia daje mi radość swoim uśmiechem, podziękowaniem za obiad, cieszy się z moich małych sukcesów w pracy. I choć raz dziennie słyszę, że jestem jego lub ze mnie kocha.
    To jest na chwilę obecną, co będzie dalej – nikt nie wie, choć oboje chcemy zbudować coś trwałego. Dzieli nas 11 lat różnicy, on jest po przejściach, mi związki też nie sprzyjały. Ale pracujemy teraz razem nad tym, by było nam dobrze i wiem, że przy nim jestem bezpieczna 😊
    Pozdrawiam, Marta z Irlandii 😊

  3. Tak sobie myśle, że chyba często jest tak ze to pytanie kobieta zadaje sobie gdy przychodzi jej stanąć na ślubnym kobiercu . Czy to naprawdę TEN? Ja/My wybraliśmy związek nieformalny wiec przez bardzo dłuuugie lata nie zadawałam sobie tego pytania zbyt wnikliwie…było szczęśliwie , pozwoliliśmy życiu płynąć. Pierwszy raz zaczęłam sie zastanawiać „czy to Ten?”gdy pojawiły sie nad naszym związkiem naprawdę czarne chmury,. Długie tygodnie..miesiące…chodziłam z tym pytaniem w głowie bo od odpowiedzi na nie zakezało tak wiele. Teraz wiem że to TEN bo: zawsze odbiera ode mnie telefon:), gdy jest poza domem pisze lub dzwoni do mnie choćby to była druga półkula świata, wiem ze mogę mu ufać / obdarza mnie ogromnym zaufaniem, daje mi wolność , daje mi poczucie bezpieczeństwa,. Wiem że to TEN bo teraz gdy nie ma Go obok mnie, tęsknię za nim i wiem że On tęskni za mną . Wiem że to TEN bo wiem że ja jestem Jego Jedyną.
    Wiem że to TEN bo po prostu to czuje :)

    Piękny tekst, nieustannie dajecie do myślenia , super że jesteście !

  4. W 100% się zgadzam. Mój były był okropny, jak patrzę z perspektywy czasu. Ciągle wytykał mi co mu nie pasuje, chciał „zmienić mnie na lepsze” zmuszając do udawania kogoś kim nie jestem, do diet i durnych ćwiczeń bo uwaga MAM WYGLĄDAĆ jak laski z instagrama. W ogóle mu nie ufałam, bałam się mu powiedzieć o czymkolwiek. Jeszcze depresja wtedy zrobiła swoje, więc w mózgu był wielki neon, że powinnam być wdzięczna, że w ogóle ze mną jest. Drżałam na myśl, że musiałam mu powiedzieć coś innego niż potulnie się zgadzać i kiwać głową. Zrobiłam to raz i dowiedziałam się, że jestem kawałkiem materiału do wycierania podłogi itd.
    Teraz z moim Drwalem (tamten to był piz… nie drwal) jest idealnie. Fakt faktem dzieli Nas 400km, ale nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego faceta. Czuły, opiekuńczy, bezgranicznie sobie ufamy, wiemy o sobie wszystko, czasami jak mam doła bardzo szybko potrafi mi pokazać, że moje powody i argumenty są bez sensu, obydwoje kochamy się bez pamięci… Najprościej zobrazować czy to właśnie Ten jednym prostym sposobem. Gdy Drwal Cię przytuli czujesz bezgraniczny spokój, szczęście, wiesz, że to jest twoje miejsce, poczucie bezpieczeństwa nieporównywalne do niczego co się wcześniej przeżyło. Po jednej sekundzie byłam pewna, że to Ten Jedyny i wszystkim kobietom życzę znalezienia takiego Drwala i poznania tego uczucia.

  5. „Bała się powiedzieć mu, że coś jej po prostu nie wyszło – bo on jest taki gniewny, że na pewno się zdenerwuje. Bała się powrotów z pracy, bo nigdy nie wiadomo, w jakim on jest akurat humorze. Bała się przyznać do zmęczenia, bo on co najwyżej na nią krzyknie. Bała się odmówić seksu, bo przecież on nie zrozumie.”
    Znam te emocje…
    I chyba granicznym było uczucie strachu przed powrotem do WŁASNEGO mieszkania, choć siedzący w nim facet był tam tylko współlokatorem, a nie współwłaścicielem…
    To był szczyt.

    Dziś jestem z Mężczyzną, który nie posiada rafinerii naftowej, zamku ani jachtu. Ma natomiast ciepłe ramiona zawsze gotowe mnie przyjąć. Poczucie humoru, którym potrafi mnie rozładować. Oczy, którymi umie mnie rozczulić, podejście do życia, które daje mi poczucie, że nie musimy POSIADAĆ dużo, by dużo MIEĆ.
    Mamy SIEBIE.
    Nie odczuwam lęku na myśl o powrotach, tylko ekscytację i tęsknotę. Niecierpliwość. Podniecenie. Uwielbiam wspólny czas i wszelkie zobowiązania, które mamy poza domem, traktuję jak dystrakcję. ;) Kocham Nas we Dwoje samych w domu. Kocham fakt, że nie muszę się bać.
    Znam zdanie, że nic w życiu nie jest dane raz na zawsze, ale moje ZAWSZE jest tu i teraz i staram się o nie dbać, więc biegnę do domu, do Niego, do Nas, najczęściej jak się da, i poświęcam Nam czas.

    Poczucie takiego bezpieczeństwa jest nieocenione.

    Pozdrawiam, Kochani…

  6. Pięknie…

    A skąd ja to wiedziałam? Bo wiedziałam, że nie odpuści, że zawsze jestem najważniejsza. Bo wychodząc ze spotkania najpierw dzwoni do mnie. Bo słucha z zainteresowaniem. Bo kiedy źle się czuję, to on, wracając po 12 godzinach pracy, potrafi powiedzieć „Kochanie, połóż się a ja zajmę się Zuzią”. Muszę mu o tym powiedzieć :)

  7. „Chirurdzy” moją miłością <3 Ja ze swoim ukochanym już jestem 4 rok i czasem w chwilach kłótni "ważę" nasz związek czy coś się nie psuje, nie zmienia itd., ale zawsze wtedy dochodzę do wniosku, że jest to mężczyzna obok którego chcę się budzić każdego dnia. :D

    PS. Alicjo kiedy post o pasach i pończochach? :D Miał być chyba taki post na jesień dla pań zielonych w tym temacie jak ja. :D Proszę niech on powstanie. :D

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter