Skończ we mnie

83

To zdecydowanie moja ulubiona prośba do Drwala – i wypowiadam ją z nadzieją i ekscytacją niezależnie od tego, czy powinniśmy tak skończyć, czy nie. Nadzieją – bo jakby nie patrzeć to on ma w tej kwestii decydujący ruch. Ekscytacją – bo kończący we mnie Drwal podkręca moje doznania do rozmiarów iście kosmicznych ;)

Ten tekst jest przede wszystkim dla osób w stałych związkach, mających do siebie pełne zaufanie, bo oczywiście zakładanie gumek nie wchodzi tutaj w grę. Nie polecam wykorzystywać tego sposobu przy przygodnych znajomościach na jedną noc – nawet jeśli bierzesz tabletki lub zabezpieczasz się w inny sposób – bo choć złoty strzał do środka jest genialną sprawą, to lepiej nie ryzykować złapaniem jakiejś średnio przyjemnej choroby ;)

Dlaczego koniec jest ważny?

Dlatego, bo to on jest wisienką na naszym erotycznym torcie. Nawet najbardziej ognisty seks może być zniszczony przez niewłaściwe skończenie – a więc nieuzgodniony strzał (bo ona może nie chcieć lub bać się nieplanowanego bejbika), gorączkowe szukanie chusteczek (serio!) lub tryskanie gdzie popadnie (na przykład na jedwabną sukienkę;). Dobry seks musi mieć równie dobre zakończenie – i dla mnie sprowadza się to do prośby: „skończ we mnie…”. Wiem jednak, że nie wszystkie dziewczyny podzielają mój entuzjazm.

Skończ we mnie

Dlaczego?

Do głowy przychodzą mi przede wszystkim dwa powody – jeśli znacie więcej, to proszę dajcie mi znać:)

Po pierwsze – my tak naprawdę bardzo słabo czujemy taki strzał. Niektóre kobiety czują przyjemne ciepło, inne – skurcz lub pulsowanie toporka naszego Drwala, a niektóre nie czują dosłownie nic. Trudno więc, by obdarzać specjalnymi względami moment, który w zasadzie może zostać przeoczony. W moim wypadku nie chodzi nawet o jakieś ekstra doznania (bo te są naprawdę subtelne) tylko o samą świadomość, że mój facet jest absolutnie mój, w każdym wymiarze, naprawdę i do końca – a jego krople właśnie mieszają się z moimi ;)

Po drugie – jeśli nie stosujecie antykoncepcji hormonalnej  lub długoterminowej (a więc tabletek, plastrów, wkładek…) to kończenie strzałem wewnątrz zawsze wiąże się z ryzykiem zrobienia dzidziusia :) I tak, wiem doskonale, że nie każdy dzień cyklu jest cyklem płodnym, ale wiem też, że mimo wszystko myślimy o takim dzidziusiu niezależnie od dnia ;)

Po trzecie – znam dziewczyny, które po prostu mają opory estetyczne, a więc nie znoszą momentu wypływania spermy, gdy jest już po wszystkim. Jak w końcu wiadomo to, co zostało wstrzelone, musi w końcu wypłynąć – i osobiście uwielbiam ten poniekąd perwersyjny moment ;) Fakt, jest lepko i można się trochę pobrudzić – ale czy to powinno mieć w takiej chwili jakiekolwiek znaczenie? ;)

A Wy? Jaką formę kończenia lubicie najbardziej?

Komentarze83 komentarze

      • 2 lata. Nie musze pytać ja wiem czemu nie chce. On się panicznie boi ciąży. Nawet jak używamy gumek ( co najlepsze – prawie wcale) on się boi że pęknie lub się zsunie. Szkoda.. Bo kontroluję w którym dniu cyklu jestem… Ale z tym do niego to jak grochem o ścianę. No ale cóż.. Zmuszać Go nie będę.

        • Alicja

          Paulino wybacz mi szczerość, ale przecież nie może tak być! Rozumiem, że się chłopak boi, ale jesteś JEGO KOBIETĄ, więc mógłby Ci czasem zaufać. A jeśli kontrolujesz Twój cykl i mówisz mu, że może skończyć, to przecież jego decyzja jest kwestią zaufania do Ciebie.
          Ja bym zwariowała wiedząc, że mój facet kocha się ze mną, a w głowie liczy ryzyko zajścia w ciążę. Przecież ani Ty nie jesteś w stanie się porządnie rozluźnić, ani tym bardziej on…

          • Z tą kontrola cyklu to różnie bywa. Mój też mi zaufał i juz 10 tydzień ciąży ;)

          • Alicja

            Ok, ale Paulina mówiła o skończeniu w gumce. W gumce w dzień niepłodny, więc bez przesady ;)

        • Nie warto wierzyć cyklom i obserwacjom bo ja miałam wszystko regularnie i obserwowałam się tak jak przykazano a jestem w 6 miesiącu ciąży i zaszłam 4 dni przed spodziewaną miesiączką ;-) nasze szczęście jest takie ze bardzo chcieliśmy mieć dzidziusia wiec to sama radość ale nie dziwie się facetom którzy nie chcą mieć dzieci albo nie czują się na to jeszcze gotowi ze nie chcą kończyć w środku. Wszystko się może zdarzyć wiec tylko dziękować ze maja trochę rozsądku skoro nie chcą nabroić ;-)

        • hahaha… to mi przypomina sytuację, gdy z moim pierwszym facetem współżyliśmy (to za dużo powiedziane, ale cóż…). Brałam tabletki antykoncepcyjne, do tego w prezerwatywie i przerywany, żeby mieć pewność, że nie wpadniemy. Nie pomagało to, że lekarz skwitował tego rodzaju antykoncepcję „jak chce to niech cierpi”. Dopiero, gdy jego kolega, który studiował medycynę wyśmiał go przy piwie, że jest psychiczny – wtedy dopiero spróbował bez gumki…

          • Znam taką sytuację doskonale! Wszystkie zabezpieczenia świata w ruch,a i tak wychodzi bo boi się,że będzie bejbi. Może kiedyś doświadczę skończenia we mnie,ale obiawiam się,że nie nastąpi to szybko…

      • Uwielbiam gdy mój luby konczy we mnie. Doprowadza mnie to do szalenstwa i w jednym czasie dostajemy orgazmu. Jest to super sprawa bo czuje jakby on byl czescia mnie ale to tez wiąże się z zaufaniem. Nie boimy sie dzidziusia i myslimy ze jak bedzie to będzie i sadze ze najlepsze jest to ze podczas seksu widać jak mnie bardzo kocha.

        • Alicja

          Takie podejście (mówię o dzidziusiu) to najpiękniejsza sprawa na świecie :) i szczerze wzruszają mnie faceci zakochani tak bardzo, że nie boją się zostać ojcami… :)

        • mieliśmy dokładnie takie samo podejście. jeśli będzie, to będzie- i tak kiedyś chcę dzieci i chcę ich z nim; no i na odwrót. teraz jesteśmy szczęśliwymi przyszłymi rodzicami i korzystamy z tego zakończenia praktycznie za każdym razem. :)

          jeśli chodzi o obawę o ciążę, a już tym bardziej tę paniczną: może to zabrzmi infantylnie, ale ja wciąż pamiętam słowa mojej katechetki z zawodówki, „jeśli nie czujecie się gotowi na dziecko, to lepiej wcale nie zaczynać” przecież czasem nawet najlepsza antykoncepcja zawodzi. idąc „do łóżka” trzeba brać na to poprawkę.

    • Jak ja kocham się z moim facetem w gumce to zawsze kończy we mnie. Raz skończył we mnie bez gumki to wtedy na drugi dzień biegłam bo tabletke „PO” i ciąży nie ma ;) Nie chce nic mówić ale on był bardzo zły że wzięłam ta tabletke.

  1. Oj, jak ja nie lubię tego wypływania, brrrr… od razu biegnę pod prysznic, ale mój już do tego przywykł, dlatego nie jest zdziwiony ani urażony.

    • Mi jako facetowi było by tak…dziwnie, widząc że moja kobieta biegnie od razu pod prysznic. Dażę moją damę tak mocnym uczuciem, że chcę w nią tryskać miłością(dosłownie). Jak widzę gdy się do mnie szeroko uśmiecha w momencie strzału to dostaję obłędu(w pozytywnym sensie). Tak wieć Dużo lepiej wygląda jak kobieta sobie tę szparkę przetrze chusteczką i dalej jest przy partnerze. Chodźby to miało być kilka minut. Ale te kilka minut po seksie jest bardzo ważne. Nie uciekaj pod prysznic…

      • Bardzo podoba mi sie to co napisałeś. Fajnie ze faceci również zajmują stanowisko w takiej sprawie i do tego tak delikatnie i pozytywnie.

      • ja też jestem mega pozytywnie zaskoczona :) chcoiaż nie uciekam, mąż robi co chce i kiedy chce, ale jednego syna już mamy :)

  2. Ja uwielbiam kończyć lodzikiem. Jak już wiem, że zaraz wystrzeli to biorę go głęboko w gardlo. W tedy przynajmniej nie czuję smaku jego spermy. ;)

    • Alicja

      Z nieba mi spadłaś! :D powiedz proszę jak opanowałaś głębokie gardło, bo ja wciąż mam wrażenie, że mogłabym robić to lepiej ;)

      • Jakoś tak samo wyszło. Najłatwiej jest podczas pozycji 69 bo w tedy penis idealnie się wpasowuje i dużo łatwiej wchodzi. Na początku miałam duży problem z robieniem loda zwłaszcza jeśli chodziło o kontrolowanie zgryzu ale z czasem idzie się tego nauczyć. Dobrze jest też zacząć na „flaku”. Ja to po prostu uwielbiam. Lubię czuć jak on rośnie mi w buzi a przy okazji gardło się wtedy powoli dostosowuje do rozmiaru penisa. A mój facet ma dośc dużego więc to bardzo pomaga :)

      • Alicjo, ja głębokiego gardła nauczyłam się na lekcjach śpiewu w szkole muzycznej. Od tak, nieświadomie. To kwestia wyćwiczenia języka. Umiejętność położenia go w taki sposób, żeby otwierało się gardło.
        Język trzeba napiąć w tym miejscu, którym lekarz przykłada szpatułkę, żeby obejrzeć gardło ;)

        • Alicja

          Myślisz, że jak pójdę do szkoły muzycznej z prośbą o indywidualne lekcje techniki głębokiego gardła to mi pomogą? :D

  3. Oczywista ozczywistość, że mój mąż kończy we mnie ♡ Jak na razie w sprawach sesku dochodzę do siebie po ciąży i porodzie, ale jesteśmy na dobrej drodze! Zaczyna wracać wszystko do normy z czego się przeogromnie cieszę, a mój Drwal tym bardziej ;D

    • Mój facet praktycznie przestał chcieć się ze mną kochać od mniej więcej 6 miesiąca ciąży . Zresztą jest tak do teraz. Mimo tego że synek ma już prawie dwa latka. Strasznie Ci zazdroszczę :-(
      (Kochamy się z dwa, trzy razy w miesiącu . I bardzo mnie to boli. Bo bardzo się staram. Ale to na nic :-( )

  4. Głębokie gardło i porady? Ja chciałam mojemu mężczyźnie zrobić niespodziankę. Co za tym idzie, ćwiczyłam. Serio. Wykorzystywałam do tego wibrator który zresztą od niego dostałam. Sama szukałam najlepszej pozycji do tego. Odchylona glowa na krańcu lóżka sie sprawdza. Z tym ze u mnie nie ma głębokiego gardla na ostro. Musze być w pełni rozluźniona z lampką „chce by mruczal i klną na przemian”. Wtedy przechodzi przez ścisk krtani i wypelnia moje usta zupełnie.

  5. Stosuję tabletki więc nie ma strachu, strzału nie czuję, poznaję to po jego oddechu i biciu serca, wiem kiedy już kończy i w której fazie przyjemności dokładnie jest. Wypływanie spermy uwielbiam, gdy nasza mieszanka zostaje na pościeli a on w środku nocy pisze „kocham twoje soczki, czuję cię jakbyś była obok” ♡

  6. Jako facet muszę powiedzieć, że to najlepszy moment – razem z orgazmem u mojej malutkiej – na świecie.

    Ryzyko, że możemy w ten spłodzić zaliczyć dzidziusia, jest nam świadome, choć szanse na to są – niestety – znikome. Niska morfologia, niestety. Ale liczymy, że kiedyś nam się uda. :))

    Swego czasu uwielbiałem moment, kiedy partnerka mówiła mi szeptem „zostań w środku”. I dopóki nie przebadałem się, tak też na początku obawiałem się, że zaliczymy wpadkę. Następnie jednak uznałem, że jak będzie dziecko, to i tak będę szczęśliwy. Teraz w sumie traktujemy to jako swego rodzaju wisienkę na torcie:)

      • Paulo, według badań na płodność, które w tamtym roku przeprowadziłem, moja morfologia w nasieniu wynosi 3, gdzie norma who wynosi 4 % z tego co pamiętam. Dodatkowo też stwierdzono u mnie nie prawidłową budowę plemników, przez co moje starania o dziecko z partnerką od tamtego roku spelzaja na niczym. Jesteśmy już do tego faktu przyzwyczajeni, więc nie jest przeszkodą dla nas, kiedy kończę w niej. Jej się to podoba, tak samo jak mnie.

  7. Bardzo bym chciała, żeby mój Pan skończył we mnie bez gumki, niestety to ja bardziej boję się „bejbika” niż on… niestety tabletki anty na mnie źle działają, więc z tego zrezygnowałam :( co do wyliczania dni u mnie nie jest tak łatwo :/ przez 2,3,4 miesiące jest regularnie, a w kolejnym miesiącu coś się przesunie i okres mam dwa tygodnie później… taki ze mnie dziwny organizm ;)

    • Alicja

      Wcale nie dziwny – powiedziałabym nawet, że bardzo normalny, przecież każda z nas jest żywą indywidualnością ;) a co jest nie tak z tabletkami? zanim je dostałaś, miałaś robione dokładne badania hormonalne? może były źle dobrane? jeśli oczywiście zależy Ci na takiej antykoncepcji. Moim sukcesem – i jeśli chodzi o anty, i o zachwiania cyklu, jest po prostu dobra ginekolog :)

      • co do tabletek, to mógłby być problem z hormonami.
        pamiętam że przy moich pierwszych sama miałam siebie dość, a drugie już przyjęły się dobrze.
        mimo to trochę złośliwości po pierwszych tabletkach mi zostało ;P

    • Wyliczanie fazy cyklu sprawdza se rzadko. Tylko u b regularnie miesiaczkujacych kobiet. Za to bardzo dobrze dziala obserwacja śluzu. Mam nieregularne cykle wahajace się od 30 do nawet 45 dni. Metoda obserwacji śluzu działała idealnie. Wszystkie pociechy planowane. Warto się z tą metodą zapoznać, bo jak widzę z wpisow jest mało rozpowszechniona i malo znana. :-) Są a przynajmniej były, w aptekach nawet urzadzonka do tej metody. Sprawdzaly ślinę, bo ona podobno reagje na nasz cykl. Nie wiem jaka jest ich skutecznosc ale chyba dobra bo tak z kolei moja koleżanka czatowala na dni plodne. Pozdrawiam!

      • Bardzo dobramtoda antykoncepcyjną jest metodą Rotzera. Dużo jest na stronie instytutu naturalnego planowania rodziny. A w skali Pearla ma 0,9 wiec jest skuteczna. No i nie zależy od tego czy masz regularną miesiączkę ;-)

  8. jego krople właśnie mieszają się z moimi – piękne stwierdzenie ten jęk do ucha jak dochodzi dreszcz przechodzący przez jego ciało uwielbiam gdy dochodzi we mnie lub w moich ustach ….

  9. Jedną z najmilej wspominanych drobnych „perwersji”, z którymi udało mi się kiedyś zapoznać był moment, kiedy mój Ówczesny kończył we mnie, a kiedy zaczynało ze mnie wszystko wypływać, wylizywał mnie porządnie i całował tak, że czułam nasz wspólny smak.
    Ale „skończ we mnie” tylko na pigułkach antykoncepcyjnych.

    • Mój robi dokładnie tak samo!
      Mała perwersja, ale to jest niesamowite! Byłam bardzo zdziwiona, kiedy stało się tak pierwszy raz, ale uwielbiam te mieszające się smaki, nas razem bez żadnych zawahań, w pełnym komforcie ze sobą. Poza ekstremalną przyjemnością z lizania tuż po stosunku mam z tego maksymalne potwierdzenie jak akceptuje moje ciało – to bardzo bardzo ważne. :)

  10. I ta nutka ekscytacji (nie tylko mojej ale także Jego), kiedy mówię, żeby skończył w środku. A potem tak miło się nam razem robi, co prawda dziwnie potem posunięcia się odczuwa bo jest bardzo ślisko i juz nie ta konsystencja ale ta świadomość dzika, że to się zrobiło. Jeszcze przed ślubem było to tak ekscytujące. Po slubie też nie jest to złe odczucie, ale już się wie, że nawet gdyby dziecko z tego wyszlo (że się tak wyrażę:)) to będzie to niezwykła radość i brak stresu :)

  11. Jestem z moim mężczyzną od prawie 3 lat i od kilku miesięcy mieszkamy ze sobą, ale to zawsze ja bałam się tego końca we mnie a on nie nalegał, do czasu… Wszystko się zmieniło, kiedy zmieniło się też moje podejście, więc pozwoliłam mu raz skończyć we mnie, jak miałam dni niepłodne i to było fascynujące uczucie… Nie tyle moje, bo jak słusznie zauważyłaś, każda kobieta odczuwa to inaczej, ja tylko poczułam skurcze mojego mężczyzny, ale widziałam jego wyraz twarzy, zachłanne ruchy, przyśpieszenie i ten moment, te skurcze nim targające… jego orgazm był powalający na prawdę… później powiedział mi, że jeszcze z żadną jego eks nie przeżył takiego orgazmu, więc troszkę podbudował mojego ego :) od tamtej pory kiedy tylko możemy sobie na to pozwolić proszę go aby skończył we mnie i widzę, że nie jestem w tym odosobniona ;)

  12. Uwielbiam zakończenie w środku :) ja jestem na tabletkach, ale wiadomo że nawet ta metoda nie daje 100% pewności. Dodatkowo biore leki, które mogą osłabić działanie tej metody antykoncepcji. Jeśli chodzi o dzidziusia to nie planuję na razie, ale mam świadomość że w tych okolicznościach mogę jednak zajść. Nie przejmuję się tym zbytnio, jak zajdę to płakała nie będę :) po prostu wcześniej niż planowałam będę muaiała kupować pieluszki :)

  13. Mój mężczyźna kończy we mnie i bardzo to lubie. Po wszystkim idę pod prysznic albo po prostu przytulamy się i nie ide tylko zostaje. A co do głębokiego gardła to zbliżam się do perfekcji. :)

  14. Ja bardzo bym chciała by kończył we mnie nawet nie uprawiany seksu bez prezerwatywy ale go rozumiem, dziecko to odpowiedzialnosc a nikogo nie powinno się do tego zmuszać więc grzecznie czekam na ten moment :)

  15. Ja jak brałam tabletki antykoncepcyjne przy skończeniu we mnie , aż unosiłam się do góry , czułam wszystko tak dokładnie (może to dzięki hormonom – nie wiem ) , teraz nie biorę, nie kątroluję kalendarza i już nie jest to takie samo uczucie, ale i tak jest super 😀
    Jestem za !

  16. Od 3lat pilnuję swoich cykli i zawsze gdy możemy to kończy we mnie i jest to cudowne uczucie dla niego jak i dla mnie. Czuje jak rozpiera mnie cały od środka ;) jesteśmy razem 8 lat i mamy dwoje dzieci i oboje planowane, na początku również baliśmy się dzidziusia więc stosowałam tabletki anty ale gdy starszy starszy syn miał rok stwierdziłam że nie będę się truć a najlepszy sposób to obserwować szyjkę i śluz. Co do głębokiego gardła to zaczyna wychodzić ;) a dodam że podczas ciąży pierwszej mieliśmy zakaz seksu a podczas drugiej miałam takie obawy i woleliśmy uważać, ale 6tyg po porodzie już szaleliśmy stęsknieni za naszą bliskością

  17. Jestem już z moim chłopakiem a raczej już narzeczonym ponad 3 lat.. Od zawsze robiliśmy i robimy to bez zabezpieczenia, kontroluję swój cykl i prawie za każdym razem mówię „skończ we mnie” – nigdy tego nie zrobił, nawet jak brałam tabletki antykoncepcyjne to stwierdził,że nie muszę ich brać bo i tak tego we mnie nie zrobi..czasami odmawia mi sex’u bo go denerwuje to jak to mówię, no ale kurcze… jak widzę,że jest mu naprawdę dobrze, te maślane oczka i jak się rozpływa, to jak mam tego nie mówić ?! Nie raz sam do ostatniego momentu jest we mnie bo widzę,że ma ochotę to zrobić ale jednak za każdym razem się powstrzymuje…

  18. Byłam z jednym facetem przez 13 lat. Moja pierwsza miłość, mąż a ostatecznie ex mąż na początku znajomości bał się dochodzić (jednorazowo stosowaliśmy i tabletki i gumki i wcześniejsze wyjścia), później jak już się przekonał, to nie chciał dochodzić we mnie – najlepiej na twarz, albo w usta. Traktował mnie bardzo przedmiotowo – jak już doszedł we mnie to kazał mi się odwracać i zasłaniać, bo nie mógł patrzeć jak się wycieram (brzydziło go). Gdy dochodził mi w usta, czy gdy chociaż robiłam mu dobrze ustami – nie chciał mnie całować – zawsze kazał najpierw umyć zęby. Były to śladowe ilości spermy, ale dla niego to było fuj, be i w ogóle… No ale cóż… zakochana byłam, młoda i głupia.

    I nagle trafiła mi się wisienka na torcie. Nagle okazało się, że facet może strzelać fontanny i zalewać swoim słodkim nektarem, może dochodzić po kilka razy dziennie (nie wspominając już o 2 godzinnych maratonach zamiast 5-10 minutowych przedbiegach). Uwielbiam, gdy mój Tygrys kończy we mnie – podnieca mnie jego walka by nie dojść – droczę się z nim wtedy i prowokuję, by skończył a gdy w końcu strzela odczuwam ogromną satysfakcję i przyjemność – to ja wygrałam tę rundę ;) Uwielbiam czuć, gdy pulsuje we mnie. Uwielbiam ten moment, gdy siedząc w pracy czuję jak jego soki wyciekają ze mnie na dowód tych wszystkim przyjemności, którymi mnie obdarzał z rana – moje motylki w brzuchu latają jak szalone i nie potrafię się skupić na niczym innym jak tylko na myśli kiedy znowu będzie we mnie. Gdy sprawiam mu przyjemność ustami odwdzięcza się pocałunkami pokazując jak mu na mnie zależy. Często ,gdy nie widzimy się przez kilka dni lub dłużej, zbiera dla mnie ten nektar a gdy już w końcu dopadamy się z utęsknienia to na moje prośby i błagania, z satysfakcją wypełnia mnie po brzegi. UWIELBIAM TO!

  19. Uwielbiam, jak kończy we mnie. Po prostu uwielbiam.
    Niestety teraz nie mogę się cieszyć takim seksem „do końca”, bo na pewien czas zamieniliśmy tabletki na gumki (przygotowuję się do operacji i należy odstawić tabletki w czasie wskazanym przez lekarza). Niestety mój kochany w gumce niewiele czuje, więc, gdy ja skończę, to muszę mu trochę pomóc ;) Ale dzielny jest, nie skarży się ;) Dziecka nie chcemy, więc gdy tylko będzie można- wracam do tabletek.

  20. Troche ździwił mnie ten tekst i komentarze. Uwielbiam jak mój Drwal kończy we mnie, z różnych powodów, głównie tych psychicznych :) nie rozumiem jednak przeświadczenia, że dopiero wytrysk może spowodować ciążę. Przecież w preejakulacie także znajdują się plemniki, choć jest ich zdecydowanie mniej. Można skończyć „na zewnątrz” i też zmajstrować dzidziuśka. Pomijam kwestię dni płodnych w tym momencie ;)

  21. Ja szczerze mówiąc najbardziej lubię właśnie taki stosunek, który jest do końca. Obojętnie gdzie akurat się kochamy ;)

  22. Kiedy podczas pierwszego razu z moim Drwalem szepnęłam, żeby został we mnie do końca zobaczyłam niesamowitą ekscytację w jego oczach, pomieszanie szoku i zachwytu – okazało się, że mimo doświadczenia nigdy wcześniej tego nie przeżył bez prezerwatywy. Wpijające się paznokcie w moje pośladki, kiedy szczytował były tylko potwierdzeniem jak dobry to pomysł..
    Nie wyobrażam sobie kończyć inaczej, tylko maksymalnie najbliżej siebie, bez żadnych barier.. :)

    Biorę tabletki antykoncepcyjne i nie zawodzą mnie od lat – ufam temu sposobowi. A jak się zdarzy..z Nim się nie boję. <3

  23. To zdecydowanie także moje ulubione zakończenie „skończ we mnie”. Oczywiście mój mąż chętnie to robił w okresie kiedy staraliśmy się o dziecko, później ze względu, że oboje nie zabezpieczaliśmy się uprawialiśmy tak zwany bezpieczny seks zaprzestaliśmy tego. Jednak brakuje mi uczucia kiedy kończył we mnie. Odczuwałam to dokładanie jak Ty Alicjo, że mój facet należy całkowicie do mnie, totalne zespolenie. Uwielbiałam to i szczerze? Brakuje mi tego uczucia, bo miałam też wrażenie, że byliśmy ze sobą o wiele bliżej. Jesteśmy w długoletnim związku, oboje się zmieniliśmy i tak po ludzku wiem, że niektóre rzeczy nie wrócą. Pewnie inne mogłyby albo powinny wręcz być lepsze ale cóż…życie… Jedno jest pewne, uczucie kiedy facet, mój facet kończy we mnie nie jest mi obce choć chwilowo stanowi przeszłość
    Pozdrawiam
    Bardzo dobry blog 👌 polecam wielu osobom

  24. A ja czuje strzał i bez gumki i przez gumkę. Myślałam zawsze, że tak ma każda z nas, ale odkąd czytam coraz więcej komentarzy pod moim fartuszkowym ulubieńcem, stwierdzam, że mam szczęście. Co prawda nigdy nie odczuwałam skończenia we mnie jakoś specjalnie emocjonalnie. Zawsze był to dla mnie znak, że facet ma już dość i trzeba mu dać chwilę odpocząć bo padnie na serce 😛 Właściwie miałam do tej pory tylko jednego „mojego faceta” wśród niezbyt pokaźnej, ale też niemałej liczby partnerów seksualnych (o dziwo nigdy przypadkowych, zazwyczaj dających się wpisać w friends with benefits). Przyznam wam się, że bardziej kocham mojego kota i konie niż jakiegokolwiek faceta, oni są do sprawiania przyjemności. No dobra, tak było do momentu kiedy poznałam mojego obecnego Drwala. Miłości tu jakiejś wielkiej jeszcze nie ma, ale jest z mojej strony chęć i deklaracja wyłączności. A ja mam po prostu mega problem z zaufaniem facetom, co załatwił mi mój tatuś, ale coż, teraz paru zapłaciło za jego błąd całkiem niechcący.
    Pozdrawiam i ściskam wszystkie szczęśliwie zakochane. Tak naprawde to wam zazdroszcze

  25. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że to jest jakiś problem :P Nie wyobrażam sobie innego zakończenia, niezależnie od tego, jakiej metody antykoncepcji akurat używamy (a zawsze jakiejś używamy). Wiadomo, że żadna metoda nie jest w stu procentach skuteczna, ale chociaż nie chcemy mieć teraz dzieci, nie odmawiamy sobie tej przyjemności. Prawdopodobieństwo jest małe, a my tak jesteśmy małżeństwem i kiedyś pewnie zdecydujemy się na dzieci. O estetykę nie ma się co martwić, to w końcu naturalne. Przyjemność dla obu stron, więc polecam wszystkim wahającym się ;)

  26. Tak, tak, to super uczucie! Oboje mieliśmy poczucie, że należymy do siebie w 100%. Co prawda, nie biorę tabletek, więc to opcja wyłącznie na dni niepłodne, bo nie planujemy na razie dzidziusia. Wspaniałe dla mnie było to poczucie, że jesteśmy naprawdę jednym. Oczywiście, bez antykoncecji hormonalnej to dosyć ryzykowna zabawa, ale wiemy, co robimy, a mój Drwal powtarza, że gdyby zdarzyła się nam wpadka, to on będzie się cieszył ;)

  27. Kocham to uczucie, kiedy kończymy wspólnie. Przez pierwsze dwa lata naszego związku bardzo często tak kończyliśmy, później pojawił się bejbik… a teraz cóż… najwyzej będzie drugi ;) Kochamy się – a to najważniejsze ;)
    PS. podczas okresu tez mozna… ;)
    Pozdrawiam moich ulubionych blogerów <3

  28. Nie wyobrażam sobie, żeby mój facet skończył inaczej i uwielbiam ten moment kiedy po strzale wyczerpany wpada prosto w moje ramiona

  29. Nie mogę stosować antykoncepcji hormonalnej, ale czasami.. najlepszy moment na świecie. oddychać razem, wyrównać bicie serc i być jednością.. jeżeli kiedyś przez to zajdę w ciążę to.. życie.. mamy jedno dziecko i powstrzymują nas tylko kwestie finansowe.

  30. Współczuje dziewczynom ktorym ukochani nie chca dac tego szczescia, ja z moja ukochana Kochamy sie w pelni i do konca tylko po okresie, do trzech dni, wtedy najpewniej nic sie nie wykluje, a uczucia sa cudowne, uwielbiam to :)

  31. Tak czytam te komentarze, i sam artykuł i musze stwierdzic ze jestem w zajebistej sytuacju,
    Nie musze procic o taki efekt końcowy, w naszym przypadku dzieje sie to instynktowanie, i musze przyznać ze sprawie mi to wiele przyjemnosci, a największą gdy kończymy :-) w tym samum czasie :-)

  32. Iwa
    O ja też uwielbiam jak kończy we mnie. Wolna chata, duże chęci i jeszcze jest z kim.Czułam się jak bym znów miała 20 lat. I na efekty długo nie trzeba było czekać będę miała 4 dzidziusia w wieku 45 lat mąż 48. I po mimo szoku (jak to w tym wieku i jeszcze można), dużych obaw (czy będzie zdrowy i czy damy radę) i stresu (co na to rodzeństwo i rodzina) bardzo się cieszymy wprost szalejemy. A jeszcze na wiosnę cieszyłam się ze nasze dzieci się usamodzielniły i i wyprowadziły. Ach to cudowne życie.

  33. Seks smakuje wyśmienicie gdy traktuje się jako coś ekstra. To najprzyjemniejsze czego kiedykolwiek doświadczyłam. Wspólnie z moim chłopakiem odkrywamy tę przyjemność. Za każdym razem jest to dla mnie przyjemniejsze. Na początku delektowałam się podnieceniem, dotykiem. Właściwie po tym jak odstawiliśmy prezerwatywy poznałam co to orgazm. Czuję większą bliskość, czuję że jest cały mój. Sprawia mi przyjemność nawet najmniejszy ruch, narastające podniecenie w moim chłopaku, robi się coraz większy, czuję jak wypełnia mnie sobą, Doskonale wiem kiedy zbliża się jego orgazm, mocniej mnie przytula, coraz bardziej mnie wypełnia, czuję go w sobie coraz mocniej, czuję jak pulsuje, bardzo mnie to podnieca. Całuje mnie, jestem wtedy bliska orgazmu. Dostaję orgazmu gdy wypełnia mnie swoimi soczkami, czasami chwilę przed albo po… podczas jego orgazmu czuję, że wypełnia mnie wtedy najbardziej jak to możliwe, wypełni mnie swoim ciepłem. To jest tak, jakby się rytmicznie powiększał, zatapiam się w przyjemności. Świadomość że mój chłopak ma orgazm powoduje we mnie eksplozję przyjemności. Sprawia mi przyjemność gdy czuję jego orgazm, wtedy jego ciało pręży się, drży i jestem całkowicie wypełniona jego męskością, całkowicie. Nie biorę pigułek antykoncepcyjnych obserwuję swoje cykle, co miesiąc mamy 16 dni (2x po 8 dni) na całkowicie naturalny super seks.

  34. Jestem z moim partnerem od 4 lat i kochamy się swobodnie, bez zabezpieczeń, bo on jest bezpłodny. Nigdy wcześniej tak nie współżyłam, to była dla mnie zupełna nowość (no, może z wyjątkiem czasu „płodzenia potomstwa” w małżeństwie). Od kiedy zaczęłam (tj. jak miałam lat 17) odkrywać niczym Alicja :-) krainę Czarów, stosowałam globulki (ze stałymi chłopakami) plus prezerwatywy w dni płodne, a z „przygodami” prezerwatywy koniecznie plus umawianie się w dni niepłodne (tak, tak miałam fioła nie tylko na punkcie seksu ale i tego by nie zaliczyć niechcianej konsekwencji). Prawie nie znałam kończenia w środku. Lęk przed ciążą (i chorobami) był zawsze bardzo silny u mnie, teraz też, trwał mniej więcej pół roku, rok, abym się przekonała, że bezpłodność (zwłaszcza taka jak u mojego partnera czyli zero plemników) to nie katar, i nie przejdzie niespodziewanie sama.
    Sam moment wytrysku czuję zaś bardzo wyraźnie. Silne kilka fal, jakby gwałtowny przypływ wdzierający się w jaskinię… bardzo przyjemne doznanie. Ale przyznam, że tego, co później, nie lubię. Po seksie jestem nieprzytomna i jeśli wydarzył się wieczorem, to nie ma mowy bym trafiła do łazienki pod prysznic, ani nawet przypomniała sobie co to są mokre chusteczki, Zasypiam w minutę. A potem strasznie mnie łaskocze, to co się ze mnie wylewa, mam wrażenie, że wiadrami… łaskocze mnie w tyłek i spać nie daje. Ale widzę, ile szczęścia mu to daje, jak to nas zbliża, więc trudno, wycieram się w nocy czym popadnie (kołdrą, czy porozrzucanymi elementami naszych piżam). Co za zapachy nad ranem do śniadania!

  35. Lubię czytać na taki temat :) Mam męża od 3 lat, ponad 5 jesteśmy razem. Wcześniej też miałam facetów, wiadomo. Ale to z nim dopiero wiem co to jest sex. Uwielbiam dwugodzinne maratony, szybko i ostro i zwalnianie jak czuję, że już jest blisko i znowu szybkie ruchy. Chociaż czasami szybkim numerkiem też nie pogardzę ;) Nie zabezpieczamy się w ogóle. Nie mogę zajść w ciążę od długiego czasu :( Zawsze kończy we mnie. Teraz sobie nawet nie wyobrażam inaczej. To jest coś pięknego. Jak czasami mi mówi do ucha, ze zaraz dojdzie to i ja dochodzę, bo tak mnie to podnieca. Po, zawsze leżymy przytuleni, najwyżej sobie podkładam chusteczki, żeby nie ubrudzić pościeli. Nigdy nie lecę od razu pod prysznic. Czasami nawet wieczorem jak się kochamy to nie wychodzi ze mnie i czekamy aż sam zmaleje i się wysunie ;) Wtedy wszystko zostaje we mnie, nie wstaję już i idę spać. Dopiero rano biegnę do łazienki ;) Jedyny minus to jest taki, że on brzydzi się swojej spermy :/ Jak już skończy we mnie to nie chce mnie wtedy tam całować, chociaż wie, ze mnie to podnieca na maxa. Nie chce, bo mówi, że nie będzie lizał spermy! Czasami to zrobi, ale tylko łechtaczkę pieści językiem, niżej nie zejdzie, bo sperma. Już się do tego przyzwyczaiłam. Jak dochodzi mi w ustach to potem ma opory, żeby mnie całować. Jakiś ma uraz do swojej spermy. Czasami się śmieje, że przecież to jego, a nie jakiegoś innego faceta :)

  36. Nie rozumiem i nigdy nie rozumiałam takiego podejścia…. czytając komentarze zamieszczone pod tym artykułem jestem w szoku, że ludzie w stałych związkach nie potrafią się zupełnie oddać sobie nawzajem, uwielbiać w sobie wzajemnie absolutnie wszystkiego.. Dziewczyny, jak możecie brzydzić się spermy swojego mężczyzny?!! Wstręt przed ‚wypłynięciem’ spermy, bieganie pod prysznic? A najbardziej mnie zszokowało robienie ‚głębokiego gardła’, żeby nie czuć smaku jego nasienia… to jest jakiś obłęd. Sądzę, że takie osoby bardzo dużo tracą, a ich seks jest obwarowany masą ograniczeń, wstydu, skrępowania i uprzedzeń. Współczuję..

  37. No cóż…. Mój Drwal w sumie od 1,5 roku tak „kończy” naszą przygodę.. I nie- nie mamy ani jednego dziecka. To kwestia niestety mojej policystyczności. Jeszcze się nie leczę, ale mam zamiar. Natomiast, gdyby okazało się, że bez pomocy leków, tylko z Bożą pomocą rośnie we mnie dzidziuś- mój Drwal byłby najszczęśliwszym człowiekiem na tym świecie.

  38. Wszystko o czym piszecie- pulsowanie,ciepło,łaskotanie i wspólne dojście do finału to magia. Dorzucę do tego jeszcze widok… To na mnie najbardziej działa. Uwielbiam jego ściągnięte brwi i napięty kark. Uwielbiam te końcowe uderzenia… Mocne, lepkie i sprawiające że jest taki bezbronny mimo tej mocy którą wkłada. Zamglone oczy. Pasja. Moment dociśnięcia bioder. Jestem jego naczyniem.Uwielbiam patrzeć gdy mnie później wyciera… Gdy trzyma głowę na moim brzuchu… Gdy mruczy zadowolony jak zwierz…A później…powtórnie jest łatwiej gdy jestem nim wilgotna.

  39. A co jeśli mężczyzna nie potrafi dojść w środku, dochodzi tylko przy lodzie? Boję się, że nie da rady zrobić dziecka, tak, wiem, brzydko to zabrzmiało..

  40. A my razem z moja partnerka w zaleznosci od chwili czasem w koncze w srodku czasem na zewnatrz . Latwiejsze jest to o tyle ze na ogol to Ona pierwsza dochodzi . Staram sie przeciagac do momentu gdy poczuje ze zalewa Ja i to doslownie fala rozkoszy a w tedy juz nie potrafie nad tym zapanowac i w kilka sekund ja tez jestem na finiszu , tak mimo chodem uwielbiam to uczucie gdy zalewa mnie Swoimi goracymi soczkami , i w tedy tak jak wczesniej napisalem w zaleznosci od nastroju szepta gdzie dojsc ale uwielbia gdy dochodze na Jej sexowne piersi po to by modz wszystko to potem wmasowac w cale cialo . Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter