Ile jest w stanie znieść serce kobiety….?

112

Od kilku dni nie mogę nasycić się światem. Odurza mnie wiosenne powietrze, zachwyca każda wschodząca roślina, a na kolory nieba mogę patrzeć dosłownie godzinami. Mam wrażenie, że wszystko jest lepsze, piękniejsze, wolne pierwotną wolnością. Garściami czerpię dobrą energię, jaka spływa na nas od was – w komentarzach, wiadomościach, mailach, naszym wyzwaniu… – i wydaje mi się, że nigdy jeszcze tak bardzo nie chciało mi się żyć. Także dzięki wam.

Wyciągnęłam więc dziś Drwala na spacer w poszukiwaniu obiadu, by jak najwięcej świata wchłonąć w nasze głodne oczy. Znaleźliśmy obłędnie kwitnące drzewa, poskakaliśmy trochę po kałużach, by na koniec trafić do nieznanej nam dotąd restauracji. Było dość tłoczno, co wcale nam nie przeszkadzało, może dlatego, że wpadliśmy roześmiani jeść, a nie prowadzić romantyczne rozmowy ;) Zamówiliśmy, Drwal wyszedł na chwilę odebrać telefon, ja zachwycałam się bukiecikiem stojącym na stoliku. I wtedy zobaczyłam JĄ. 

Ile jest w stanie znieść serce kobiety....

Siedziała dosłownie półtora metra ode mnie, otoczona kilkoma osobami, prawdopodobnie rodziną – i nerwowo stukała w telefon. Potem odebrała i ze łzami w oczach tłumaczyła się przed kimś, kto musiał na nią nieźle wrzeszczeć, bo wszyscy wokół niej znacząco zamilkli. Odłożyła słuchawkę, znowu pisała, łzy ocierała ukradkiem, żeby nikt nie widział. Mój wiosenny nastrój szlag trafił, więc nie zważając na to, że przekraczam granice prywatności, przesunęłam się lekko w jej stronę – i nasłuchiwałam. Telefon odebrała jeszcze cztery razy, łamiącym głosem powtarzając: jak możesz mnie tak nazywać…, potem cytowała chyba jego wyzwiska, więc tego wam oszczędzę, a na koniec… na koniec broniła tego faceta przed własną rodziną, choć to on urządził jej poniżające przedstawienie. Czy tak powinna wyglądać miłość?

Odechciało mi się wtedy obiadu, spaceru i całej mojej naiwnej magiczności, bo jedną z rzeczy, na które nie ma we mnie zgody jest traktowanie w ten sposób kobiety. Toksyczne związki z manipulantami – coś, o czym mogłabym napisać oddzielną książkę. Dlaczego tak ostro oceniam kogoś, o kim nie mam zielonego pojęcia? Dlaczego bronię bezimienną dziewczynę, która przecież mogła czymś wcześniej zawinić? Dlatego, że nie rozumiem, jak można wydzwaniać do kogoś tylko po to, żeby mu powiedzieć coś przykrego. Jak można być tak mściwym, by czerpać satysfakcję z łez „ukochanej kobiety”. Jak można mieć w sobie tyle jadu, by rzucać na oślep podłymi wyzwiskami?

Co się z wami dzieje, mężczyźni?! Dlaczego tak wielu z was woli wrzeszczeć, krzyczeć, doprowadzać kobietę do łez, prowokować, wyzywać, a na koniec robić z siebie pokrzywdzoną ofiarę?! Dlaczego tak wielu z was woli podłe manipulacje zamiast normalnej rozmowy? Pokazowe wyprowadzki i trzaskanie drzwiami zamiast zwyczajnego: pomóż mi, mam problem? Wiem, że to działa w dwie strony. Wiem, że tych dobrych facetów jest więcej niż tych złych – ale serce mi pęka za każdym razem, gdy widzę taką scenę jak dziś.

A Ty bezimienna dziewczyno z restauracji – jeśli to czytasz, to wiedz, że tak nie musi być. Nie musisz być publicznie upokarzana, nie musisz się na to godzić w imię chorej, kalekiej miłości. Ja słyszałam dziś Twoje zapłakane kocham, widziałam jak masz ochotę zapaść się pod ziemię i słyszałam jak na koniec broniłaś swojego faceta. Choć on nie zasłużył. Być może Twoje serce wytrzyma niejeden taki atak, być może po raz kolejny ugniesz się po jego przeprosinach – bo jestem pewna, że on w końcu Cię przeprosi, wmówi Ci, że to wszystko Twoja wina, a potem znowu zwyzywa bez powodu – tylko pamiętaj, że nie zbawisz świata swoim męczeństwem i nie uratujesz kogoś, kto wiecznie ma pretensje. Przez swoje zapłakane oczy nie zobaczysz ani kwitnących drzew, ani zachodów słońca, ani całego piękna życia. I mówię Ci to, bo kilka lat temu sama bardzo potrzebowałam tych słów.

Pomóżmy sobie wszyscy tak po prostu żyć. Zachwycać się wiosenną trawą, szanować się, kochać. Wokół nas jest byt dużo niepotrzebnych łez, dlatego bez względu na to kim jesteś mam dla Ciebie małą propozycję:

Jeśli chcesz dzwonić do kogoś tylko po to, by powiedzieć mu coś przykrego – odpuść. Telefony wymyślono po to, żeby ludzie byli bliżej siebie, a nie kaleczyli się słowami.

A jeśli kogoś naprawdę kochasz, to po prostu spraw, by to poczuł. Bo kocham rzucane jak ochłap po serii raniących inwektyw wbija się w serce jak jeszcze jeden cierń.

 

Komentarze112 komentarzy

  1. Kobieta może znieść wiele, sama byłam w takiej sytuacji, jak Dziewczyna z restauracji. Wiem, jak to jest, winę za jego zdrady też brałam na siebie, bo przecież mogłam się nie wyżywać mimo mamy w szpitalu, gdybym sobie lepiej radziła to by nie pojechał do innego miasta i… Ale zrozumiałam, że to jego wina, gdyby kochał to by wspierał a nie zdradzał.
    Alicjo, uwielbiam Twoje artykuły. Uwielbiam sposób pisania Drwala o Waszych miłosnych zagraniach. Przyglądam się Wam od długiego czasu i sama czerpię z Waszych porad pomimo trochę innej sytuacji towarzyskiej.
    Piszcie dalej złota! Jesteście nieodłącznym elementem mojego wieczornego rytuału ;) Pozdrawiam <3

  2. Aż przykro mi się zrobiło czytając ten tekst.Nie zważając na płeć,ja również nie rozumiem takiego sadyzmu…
    Miejmy wielką nadzieję,że Bezimienna znajdzie w sobie siłę,by przerwać toksyczny związek a potem odnajdzie kogoś,kto będzie ją szanował i traktował należycie,bo jak wiadomo,każdy na to zasługuje…

  3. Każdy powinien bez względu na wszystko przeczytać ten post – i babeczki i faceci, bo po obu stronach zdarzają się ludzie czerpiący frajdę z ranienia drugiego człowieka.

  4. Jakbym widziała siebie sprzed kilku lat,kilku straconych lat. Potrzeba dużo siły,aby wyrwać się z takiej relacji,potrzeba wsparcia i osoby,która powie Ci,że dasz radę. Teraz wiem,że było warto,teraz wiem,że życie może być piękne. Mam nadzieję,że ta dziewczyna tutaj trafi i przeczyta te wszystkie słowa.

    • W tym jest największy problem. W tych straconych latach. W tych, których nikt nam nie wróci. W moim przypadku potrzeba było „nastu” by to zrozumieć. Tyle tylko, że w tym czasie pojawiło się dziecko. Teraz czeka mnie walka o nie. I jego cierpienie. Cierpienie młodego niewinnego człowieka, bo matka nie potrafiła dostrzec toksyczności związku. Życzę Wam Kobiety, byście znały swoją wartość i nikomu nie pozwoliły by ją umniejszał.

  5. Sama jestem w takiej sytuacji,nie ma wyzwisk ale…wciaz slysze ile mam zmarszczek,staruszka itd a jestem starsza od mojego mezczyzny o 3 lata….to boli bo w zamian nie mam nic ,nie p[otrafie sie wuwolnic bo kocham i go tlumacze;zmeczony,nie ma czasu….tak bardzo chce byc kochana ze znosze to wszystko….

    • Alicja

      Danusiu, kochana kobieta słyszy od faceta komplementy, a nie złośliwości. Jesteś pewna, że jesteś kochana? Że masz po co to znosić?

  6. Bardzo smutna historia :( Moim zdaniem czasem po prostu trzeba postawić jakąś granicę… Wiem, że pewnie łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić, ale na pewne sytuację po prostu nie wolno przymykać oczu i trzeba postawić partnerowi ultimatum. Związek musi być oparty na wzajemnym szacunku. Bez tego nie ma sensu. A taka osoba, która dręczy swojego partnera, najczęściej sama ma jakiś problem, z którym sobie nie radzi. Jeśli się ją naprawdę kocha, to można spróbować jej pomóc, wysłać ją na jakąś terapię itp. Ale to na pewno długa i ciężka droga i przede wszystkim ta osoba musi najpierw chcieć tą pomoc przyjąć…

  7. Ehh to straszne :(
    Sama kilka lat temu przerabialam taki związek, taką miłość. Najgorsze było to poczucie winy które zawsze umiał we mnie wzbudzić mimo że nie robiłam nic złego to manipulowal tak że czułam się winna, tłumaczyłam przed wszystkimi. Nie mogłam nawet pracować tam gdzie był jakiś mężczyzna, aż szef płci przeciwnej? Mowy nie było… Fala przelała się gdy kolejny raz uderzył… Zadzwoniłam po rodziców, spakowalam się i wyprowadziłam. Jeszcze rodzice nie zdążyli przyjechać a on już przepraszal i błagal żebym została… Może i by wygrał ale wiedziałam że rodzice jadą po mnie wydając ostatnie pieniądze na paliwo i są w połowie drogi do miejscowości oddalonej o 100km… Mam nadzieję że ta dziewczyna opamięta się szybciej bo nie warto, naprawdę nie warto…

    • A ja teraz spotkałam takiego faceta… Przystojny, męski, zaangażowany, dowcipny, z pasją, pisze do mnie codziennie, dzwoni, robi niespodzianki, wpada do pracy by mnie zobaczyć i powiedzieć że ślicznie wyglądam, nigdy nie czułam się tak adorowana… ale jest jedno ale… zauważam, że zaczyna mną manipulować. I cieszę się, że mam dobrą przyjaciółkę, która otwiera mi oczy i mówi „Kochana, to nie jest normalne…” Przez telefon jest ciepły i kochany, wysyła mi swoje zdjęcia gdy coś robi, ale gdy się spotykamy nawet mnie nie słucha i traktuje jak powietrze. Gdy się dłużej nie odzywam bo mam ruch w pracy, to muszę się tłumaczyć dlaczego i przepraszać, bo on tak się o mnie martwił. Gdy dzwonię do niego i nie ma czasu rozmawiać rozłącza się bez skrupułów, ale gdy to on dzwoni i nie mam czasu, bo np. jestem z przyjaciółką to zawsze prosi o „jeszcze 5 minutek”. Czasem robi z siebie ofiarę, bo żona go zostawiła „tak bez powodu”, więc przy każdej rozmowie utwierdza mnie, że „wszystkie kobiety są głupie” i „nie wiedzą czego chcą”. Nie interesuje go moje zdanie. Gramy według jego zasad albo wcale. Nawet jak się umawiamy na spotkanie to mam być gotowa na wybraną przez niego godzinę albo w ogóle się nie spotkamy. Nigdy nie wiem czego mam się po nim spodziewać. Nigdy nie widzi problemu w swoim zachowaniu, to po prostu ja mam zawsze z czymś problem i się focham bez powodu, oczywiście nie zapomina mi o tym regularnie przypominać. Potrafi podrywać inne kobiety w moim towarzystwie i nie widzi w tym nic złego, bo „o co mi znowu chodzi??”. Uwielbiam jego teksty „Dobrze, moja wina, ulżyło?” albo „Porozmawiamy czy jeszcze zła??”, „Nawet nie odp nie masz czasu to nie przeszkadzam. pa” lub wzbudzanie poczucia winy typu „Szkoda, że się nie odzywałaś, a miałem takie plany:(„. Najgorsze jest to, że na początku trudno mi się było bronić przed takim traktowaniem, bo to zaczynało się stopniowo. Gdy mnie adorował, czułam się jakbym trafiła na najcudowniejszego faceta pod słońcem i byłam przeszczęśliwa. Mówił tyle, że rodzina jest dla niego najważniejsza, że zależy mu na założeniu własnej, że chciałby kupić mieszkanie i się ustatkować tylko potrzebuje kochającej partnerki, że bije ode mnie takie kobiece ciepło. Potem pojawiały się zgrzyty i jakieś dziwne zachowania z jego strony, ale go usprawiedliwiałam, bo jak to TEN facet tak mógł się zachować albo coś takiego powiedzieć, przecież musiał mieć jakiś powód. Później winą za swoje zachowanie, zaczynał stopniowo obarczać mnie, wymuszać poczucie winy za przejawy asertywności, potrzeby wolności i własnego zdania, a ja głupia nawet zastanawiałam czy może ma rację… Byłam tak nim ślepo zauroczona, że byłam w stanie zrobić wszystko by go nie stracić, naprawdę:(. Teraz, po kilku szczerych rozmowach z przyjaciółka dotarło do mnie, że jest toksyczny. Wiem, że nadal coś do niego czuję, ale muszę spieprzać, bo same powiedzcie czy to nie wygląda jak wstęp do jakiegoś thrillera o przemocy domowej..? No właśnie, życzę czujności, bo nie każdy mężczyzna jest księciem z bajki, choć na początku sprawia takie wrażenie, a jeśli zamiast was uskrzydlać wpędza w poczucie winy i zaczyna manipulować, to nie ma co się dwa razy zastanawiać tylko trzeba wiać i to jak najprędzej. Spotykałam się z nim miesiąc a i tak już zaczynał gnoić moje poczucie własnej wartości, a te buduje się latami. Wiec kochane, siły, siły i jeszcze raz rozsądku! Każda z nas chce się czuć kochana, ale NIE ZA WSZELKĄ CENĘ!

  8. Niestety, to nie jest takie proste zakończyć taki związek.. Wiesz, że jesteś źle traktowana i zasługujesz na więcej ale nie masz odwagi ani siły, żeby to zakończyć bo przecież przez tyle czasu ktoś Ci mówił, że nie jesteś nic warta.

  9. Ja też byłam w takim związku i strasznie cierpialam po 6 latach postanowiłam tak po prostu spakować się razem z synkiem i wyszłam bez słowa. Kosztowało mnie to bardzo dużo ale teraz jestem szczęśliwa i wiem ze to była najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjęłam. Mialam przy sobie przyjaciół i najbliższą rodzinę która pomogła mi uświadomić samej sobie ze tak żyć nie można. Co prawda jest ciezko czasami ale mam dla kogo żyć bo synek jest dla mnie najważniejszy i będę dla niego walczyć o lepsze jutro. Kobietki pamiętajcie ze nie warto tkwić w takim związku bo on tylko niszczy. Alicja ma rację nie dajmy się tak traktować ! Miłego wieczoru Drogie Panie 😊

    • Dokładnie jakbym czytała o sobie. Pewnego lipcowego wieczora spakowalam siebie, syna, dokumenty. Cała resztę zostawiłam. To było cztery lata temu. Od roku mam spokój. Przez trzy lata po rozstaniu przyjeżdżał, wyzywal, groził, doprowadzal do płaczu. Pomimo wszystko to była najlepsza decyzja w moim życiu. Skończyły się jego rządy

      • Ja także wszystko zostawilam. Wzięłam to co najpotrzebniejsze. U mnie dopiero mija 4 miesiąc ale juz czuje ulge co prawda blizny psychiczne zostaną już na zawsze ale staram się nie patrzeć wstecz…

  10. I właśnie dlatego jestem niesamowicie wdzięczna mojemu R.- pomógł mi wyjść z takiej toksycznej (pełnej przemocy zarówno psychicznej, jak i fizycznej) „miłości”. Część zachowań, odruchów została, ale teraz wiem czym się różni mężczyzna od mężczyzny. Wcześniej mi towarzyszył jedynie strach, teraz kiedy R. pokazał mi jak to powinno wyglądać…stałam się odważna, pewna siebie, SZCZĘŚLIWA. I też zachwycam się kolorowymi kwiatkami, wschodami i zachodami słońca, dziwną chmurką. Tak powinno być dziewczyny, nie ma co się bunkrować z psychopatami i jeszcze ich bronić i usprawiedliwiać! Alicjo, dołączam się!

  11. Jakie to wszystko znajome.. problem się robi jeszcze większe gdy w tym wszystkim znajduje się dziecko które teoretycznie powstało w wyniku waszej „miłości”.. mi udało się zrozumieć że tak dłużej być nie może dopiero gdy syn zaczął reagować panicznym płaczem gdy tylko ktoś odrobinę podniósł głos.. tak więc kochane Panie nie doprowadzajmy do łez ani swoich ani naszych najbliższych.. lepiej odejść nieważne jak bardzo nam się może wydawać że będzie ciężko.
    Pozdrawiam.

  12. Alicjo dziękuję Ci za ten tekst, osobiście nie miałam takiego faceta (z resztą nie wiem czy można tak go nazwać) ale moja mama żyje w takim związku, twierdząc że jest szczęśliwa. Ciężko i bardzo przykro mi na to patrzeć jak ją wyzywa, poniża czy bije a ona mówi,że to nie jego wina, że to jej wina,że on tego nie zrobił – wszyscy sobie wymyślają.

  13. Dziekuje. Bylam dokladnie w takiej sytuacji. W koncu rozstalismy sie. Wlasciwie to mnie zostawil, obarczajac mnie wina za wszystkie nieszczescia swiata. Teraz placze, za nim, bo mi go brakuje. Mimo, ze ten zwiazek mnie zniszczyl i z pewnej siebie szczesliwej dziewczyny stalam sie klebkiem nerwow placzacym kilka razy w tygodniu. A moze placze, bo zniszczyl mi psychike a na sam koniec zachowal sie bez godnosci i szacunku jakiegokolwiek dla mnie choc podobno mnie kochal. Nie umiem sie pozbierac, ale takie slowa bardzo pomagaja. Dziekuje

    • Pamiętaj, że ludzie z taką psychofaza mają problem sami ze sobą, dlatego przelewaja to na najbliższych. Przejdziesz jeszcze przez kilka etapów, od płaczu i rozpaczania, po „ostatnie rozmowienia” (uwierz mi- nie warto!), aż dochodząc do momentu, gdzie śmiejesz się na jego widok, bo wiesz, że to Ty jesteś dzielna osobą, która nie potrzebuje tego typu mężczyzny. Facet ma Ci pomóc się rozwijać, a nie przyciągać Cię do dna! Ciesz się każda chwilą, jest wiosna, pamietaj- możesz wszystko! :)

  14. Doskonale wiem co czuła ta dziewczyna… byłam w takim związku ze nawet koleżanki były dla niego „przeszkodą” nie mówiąc już o kolegach bo zazdrosny był nawet o własnego brata który ma swoją rodzinę ale śmiałam się z nim z czegoś i już miał powód do podejrzeń.. w pracy to musiałam odpisać od razu na jego smsa bo w jego głowie już tworzyły się historie z kim gdzie go zdradzam. . I dokładnie tak jak ta dziewczyna brałam wszystko na siebie i broniłam go jak tylko mogłam. . Wybaczalam te wrzaski kłótnie zdrady bo kochałam go bez względu na wszystko.. dopóki mnie nie uderzył jak się mu sprzeciwilam. . Dopiero wtedy dotarło do mnie co ten człowiek że mną robił… te nerwobole brzucha z leku że znowu zrobi awanturę że znowu gdzieś ktoś mu powiedział że byłam z koleżanką na kawie wieczny lek.. to było chore ale widzę to dopiero teraz gdy jestem obok męża który nigdy by mi nie zrobił awantury bez powodu.. nawet niema powodów bo umiemy iść na kompromis i jest cudownie ale przeszłość jest tatuażem i jak czytam takie rzeczy od razu przypomina się mi ten czas… jak w odstępie godziny byłam kochaniem i dziwka czy suka bo tak mnie potrafił wyzywać za głupie 5 minutowe spóźnienie… rozpisałam sie😂😂 życzę tej dziewczynie żeby przejrzała na oczy nim będzie za późno bo gadanie znajomych „zostaw go nie jest Ciebie wart” nic nie da jak ktoś jest ślepo zakochany to tego nie widzi.. Powodzenia!

  15. Szanujmy siebie – bo jeśli my nie będziemy się szanować to tym bardziej inni tego nie zrobią.
    Pamiętajmy, że wcale nie musi być wyzwisk… Mój były mąż nigdy nie wyzwał mnie, za to był doskonałym manipulantem jeśli chodzi o wrzucanie poczucia winy za wszystko (np. w łóżku nawet nie starał się, by było mi przyjemnie, a po 5 max 10 minutowym numerku przepraszał, że jest taki beznadziejny i prosił bym sobie zmieniła faceta, bo nawet nie może sprawić bym doszła. Ja oczywiście wmawiałam sobie i jemu, że to nie prawda, itp.). On mnie zdradzał, a ja i tak do niego wracałam, bo przecież przeprosił i gdyby mnie nie kochał,to by zakończył a przecież mówi,że mnie kocha,przecież tak się stara…dla nas… Wiele łez wylałam przez niego… nie był wart ani jednej.

  16. Dopiero co półtora miesiąca temu wyprowadziłam się od mojej toksycznej miłości i się rozstaliśmy po około 5 latach chorego związku. Gdzie byłam zdradzana, oszukiwana i okłamywana czułam się jak w klatce. Każda moja chęć wyjścia było podejrzewanie mnie o zdradę i cholera wie co jeszcze (mnie niewinną i zdradzaną). Zero własnego życia, nawet moja rodzina była odpychana bo są tacy a nie inni, a ile ja przyjaciół straciłam nie zliczę. Ale wzięłam się w sobie i powiedziałam stop, bo przecież ile można. Co gorsza to ja czułam się winna wszystkiego. Jest mi ciężko a z drugiej strony dużo lepiej. zawsze kiedy pomyślę o nim i odrazu przypomnę sobie te wszystkie sytuacje to utwierdzam się w fakcie że dobrze postąpiłam. DZIEWCZYNY NIE DAWAJCIE SIĘ. Kobieta jest w stanie znieść dużo ale tylko do pewnego momentu. Jesteśmy zbyt piękne by takie rzeczy tolerować i godzić się z naszą krzywdą. Trochę wiary w siebie ;* Walczcie o siebie:*

  17. Pozwolę sobie skomentować jeszcze raz ten artykuł. Zatrważające jest to, że faktycznie coś takiego funkcjonuje. Czytam komentarze i krew mnie zalewa, że nie byłam sama. Ile kobiet musi cierpieć..

  18. Doskonale wiem o czym mowa. sama byłam w takim związku, a moze o gorszym, bo dochodziły rekoczyny. Oczywiście, wszystko było moja winą, ale nigdy nie udało mu się wmówić mi tego. Tego, że jestem glupia, brzydka, gruba. Mówił, ze powinno się mnie bić codziennie, skoro mnie rodzice nie wychowali. I to ja pracowałam, ja jestem po studiach, a on czekał na gotowe. Finał był taki, że odeszlam, bo zdradził. Tego nke znioslam. Tak bardzo szukałam wyjścia z tej sytuacji i sam mi je podał na tacy. Po wszystkim były groźby, zastraszanie na zmianę z lzami. Ale warto było. Teraz jestem szczęśliwa i mam przy sobie kogoś kto mnie akceptuje w 100%. Dziewczyny, dużo siły!

  19. Tkwiłam w takim związku 11 lat od miesiąca jestem sama z dziećmi i dopiero teraz wiem ze tak nie musiało być. Łzy i poniżanie to nie miłość a poświęcając sie dla związku bo mamy dzieci niszczymy sie na własne życzenie. Bezimienna jesli to czytasz pamiętaj jesteś warta 1000 razy wiecej niż on ci próbuje wmówić a on nie jest wart ani jednej Twojej łzy.

  20. Oh Alicjo. Jak zawsze trafiasz w samo sedno. U mnie może nie było tak brutalnie, nie było wyzwisk. Ale byłam tak zakochana że każda winę brałam na siebie. Cokolwiek by się nie stało,zawsze to ja byłam tą którą z łzami w oczach mówiła „przepraszam”. I nigdy nie potrafiłam wyrazić własnego zdania. Ciągle kłótnie, rozstania, powroty i obietnice zmeczyly mnie do tego stopnia, że gdy w moim życiu pojawił się znajomy – miły, grzeczny, ułożony – zapragnęłam takiego spokojnego życia i wzięłam się w garść i odeszlam. Przez pierwsze tygodnie nasluchalam się tyle obietnic ze starczyło by mi do końca życia. To chyba najgorszy okres. Coś odpychalo ale jednak coś ciągnęło mnie do tego mężczyzny przez którego przecież tyle nocy przepłakałam. Ale sama sobie się dziwilam jaką jestem nieugieta. Potem kolejne miesiące odpoczywalam psychicznie. Powoli zaczynałam przejmować władzę w związku i cieszyło mnie to. W końcu to ja byłam na pierwszym miejscu. Jednak szybko mi się to znudziło, zaczęło męczyć mnie ciągle podejmowanie decyzji. Byłam ZNUDZONA. Związek wpadł w etap „jest bo jest”.
    To już przeszłość. I spokojny związek i ten burzliwy. Mężczyzna który miał nade mną władzę absolutną przez 3 lata zrozumiał swoje błędy. Do dziś nie wiem jak to się stało że z kontaktu na poziomie 0 zaczęliśmy zarywac noce żeby dokończyć rozmowę o niczym. Zauważyłam że i on się zmienił i ja. Już nie jestem tą potulna owieczka i wiem czego chcę.
    Aktualnie jesteśmy zareczeni i planujemy wspólne życie. I jestem najszczesliwsza na świecie.
    Więc wychodzi ze zakończenie nie zawsze musi być złe. Nie potrafiliśmy porozmawiać o problemach i to Nas niszczyło. Rozmowa to podstawa. Już oboje to wiemy :-)
    Życzę wam pięknej nocy ;*

    • Alicja

      Mam nadzieję, że wszystkie dziewczyny przeczytają Twój komentarz i uwierzą w to, że na końcu jest „długo i szczęśliwie”. I nie chodzi mi o to, że akurat z tym facetem – tylko, że gdzieś na końcu zawsze czeka na nas Miłość :)

  21. Byłam 2 lata w takim związku.. gdy się przeciwstawiałam byłam suka, dziwka i szmatą. Przez niego urwałam kontakt z rodzicami i rodzeństwem. Z koleżankami. Pracowaliśmy w jednej firmie. Zmiany takie same, urlop w tym samym czasie, gdy zachorowałam i byłam na L4, ontez szedł do lekarza po L4, aby mnie pilnować. Bo opieka tego nie mogę nazwać. Znosiłam to przez 2 lata, do momentu aż w Walentynki zrobił mi awanturę ze nie przygotowałam obiadu na czas. Odeszłam 4 miesiące przed planowanym ślubem. Uważam że podjęłam bardzo dobra decyzję. Niestety to było 7 lat temu. Nie wierzę w miłość, nie ufam facetom.

    • My mamy za miesiąc ślub, Wszystko przygotowane, goście zaproszeni…
      Przez 8 lat znosiłam jego imprezy, nie wracanie na noc w weekendy, awantury po pijaku , jazdę po pijaku, za każdym razem wybaczałam, wierzyłam, że się zmieni, jak pomyślę, że tak ma wyglądać moje życie to mnie szlag trafia! :( nie wiem co zrobić :( pomóżcie.

      • Zastanów się poważnie! ślub to decyzja na całe życie… to nie działa tak, że jak się ożeni to się odmieni. 8 lat to kupa czasu… przypomnij sobie te wszystkie ekscesy, a teraz wyobraź sobie jak będziecie mieli małe dziecko, będzie chore, to on je zawiezie po pijaku do szpitala? A jak was wszystkich nie daj boże zabije? Jak nie będzie wracał na noc (bo „musi odreagować zostanie ojcem”) a Ty będziesz sama z płaczącym dzieckiem w mieszkaniu? I nikt Ci nie pomoże… nie przytuli i nie powie „kocham was, będę przy was dzień i noc”…. wybierze imprezy… skoro przez 8 lat się nie zmienił… to z dnia na dzień nie stanie się wzorowym mężem i ojcem. Alkohol to straszny nałóg…
        Mój ojciec pił, gdy się urodziłam. On sobie pijany spał gdzieś w pubie, a mama SAMA jak palec walczyła z moimi kolkami, płakałam dzień i noc bo miałam alergię i nie mogłam być karmiona nawet piersią. Zaraz ogromny ból brzuszka i przeraźliwy płacz. Mama nie spała po nocach, nie miała nawet chwili dla siebie, bo ojciec pił i dla niego ważniejsza była wódka i koledzy. Do dziś czuję się jak wpadka, tata mnie nie chciał a mama musiała wychować bo nie miała innego wyjścia a aborcja droga. To takie smutne…. Proszę, nie popełń tego błędu.

      • Skąd ja to znam? Ano z doświadczenia. Mnie moi bliscy próbowali natłuc do zakochanej główki, że nic się nie zmieni, że będę cierpiała itd. Z marnym skutkiem, aż wreszcie sama podjęłam jedyną, najtrudniejszą, słuszną decyzję. Wyprowadziłam się.

      • Zastanów sie milion razy! Imprezuje teraz? Później będzie tylko gorzej! Zero wsparcia, pomocy, wspólnego radzenia sobie z problemami. Lepiej nie będzie! Szczerze? Ja mam za dużo miłości do samej siebie żeby pakować sie w takie cos! Widziałam to w domu rodzinnym. .. I sama sobie na takie bagno nie pozwoliłam. Mam męża, 2 dzieci, jestem kochana, szanowana, jestem dla Niego całym światem a On jest nim dla mnie. Zasypiam spokojnie i budzę się spokojna. Jestesmy razem 14 lat :)
        Nie pakuj sie w to! Lepiej miesiąc przed ślubem, ba lepiej pól godziny przed nim, powiedziec NIE niż meczyc sie do konca zycia! Jesteś warta więcej niż myślisz!!!!

      • Akurat wlasnie przed slubem nie powinnas miec zadnych watpliwosci. Wybierasz kogos, z kim chcesz spedzic zycie i nie mozesz sie zastanawiac, czy on bedzie odpowiednim mezem – powinnas to po prostu wiedziec i czuc. Nie zwazaj na gosci i na to, ze wszystko gotowe. Tu chodzi o Twoje zycie. Jesli przez tyle lat on nic nie potrafil w sobie zmienic, to myslisz, ze teraz nagle to zrobi? Postaw mu jakies warunki.

      • Cześć, piszę tutaj pierwszy raz, dotąd byłam tylko cichą czytelniczką postów Alicji i Drwala. Teraz postanowiłam się odezwać. Ten temat… Jest mi bardzo bliski. Jedyne co mogę napisać i czego powinnaś posłuchać, to rady wszystkich dziewczyn, które Ci ten ślub doradzają. Jestem w 100% pewna, że jesli wyjdziesz za mąż za człowieka, który sama wiesz, jak się zachowuje, to zmarnujesz sobie życie.
        Po krótce. Ja, przed swoim ślubem poznałam kogoś, zakochałam się, ale dla tej miłości nie zdolna byłam zrezygnować z wykształconego, mądrego, zaradnego faceta na koszt ‚chłopca’ bez perspektyw. Poza tym… – tak jak Ty, miesiąc przed ślubem naszły mnie wątpliwości. Nie poddalam się im. Wiesz z jakiego powodu? Bo goście zaproszeni. Bo alkohol kupiony, bo rodzice nigdy nie mieli ze mną lekko… Tym razem postanowiłam, że nie wywinę im takiego numeru. I wyszłam za mąż za człowieka, którego nie kocham, który mną manipuluje, zneca psychicznie. Mam kochanka. Całe szczęście… Ale czy tak to ma wyglądać?
        Proszę Cię, nie rób tego.

      • Długo się zastanawiałam nad tym co chcę powiedzieć, pierwszy odruch to oczywiście zostaw go i nie wychodź za ten mąż, ale po głębszym namyśle zastanawiam się czy Ty w ogóle powiedziałaś mu o tym, że to jak siè zachowuje Ci nie pasuje?, że oczekujesz od niego, że będzie Ci poświęcał więcej czasu i wracał na noc bo masz wtedy złe myśli? Uważam, że powinnaś jeszcze przed ślubem przeprowadzić taką rozmowę i zobaczyć co on Ci powie. Jeżeli powie, że nie ma zamiaru rezygnować z dotychczasowego życia to nie bierz tego ślubu bo będziesz nieszczęsliwa, ale być może uzna, że już się wyszalał i jest gotowy na założenie rodziny, bez takiej rozmowy będziesz miała wciąż wątpliwości zarówno kiedy weźmiesz ślub, ale także jeżeli postanowisz nie brać będziesz się zastanawiała czy dobrzr zrobiłaś bo może by się zmienił….pomyśl o tym. Powodzenia

  22. Nie wiem co czuła ta kobieta… mogę się tylko domyślać. Sama żyłam w takim związku… tylko, że oprócz tego dochodziły rękoczyny. Cały czas żyłam z nadzieją, że on się zmieni, że wcale nie jest tak źle jak mi mówią bliscy. Broniłam go, zawsze… on robił co chciał.. a ja nie mogłam robić nic. Świadomie się na to godzilam, dlaczego? Do teraz zadaje sobie to pytanie. Ale w końcu zaczęło do mnie docierać co się dzieje… straciłam znajomych , przyjaciele byli , ale już mieli dość tłumaczenia mi żebym „kopnęła go w tylek” ;) . W końcu zebrałam się w sobie i zakończylam to wszytko… ale po czasie okazało się ze jestem z nim w ciąży…. cała ciążę nie interesował się w ogóle co z maleństwem… mijając mnie na ulicy, udawał ze nie zna (nawet jak byłam już w widocznej zaawansowanej ciąży) . Ułożył sobie życie z babeczka z pracy, z którą miał romans jak jeszcze był ze mną w związku…. ogólnie – widział swoją córkę raz na oczy. nie było go na chrzcie ani na roczny malutkiej. Nigdy się nie zapytał czy mała czegoś potrzebuje. Mam okropna traumę…. chciałabym się zakochać , być szczęśliwa ale cholernie się boje… i chyba nie potrafię :(

    • Alicja

      Aleksandro, „jeśli szczęście do ciebie jeszcze nie przyszło, to znaczy, że jest wielkie i idzie małymi kroczkami” :) Jeszcze będzie dobrze, tylko bądź silna – dla siebie i córeczki :*

    • Masz w sobie więcej siły niż Ci się wydaje. I jesteś warta wszystkiego co najpiękniejsze! Nie ma drugiej takiej Kobiety jak Ty, jesteś wyjątkowa! ;*

      Czasami musi zostać nacisniety odpowiedni guzik, żeby podjąć ważną i trudna decyzję, ale czytając teksty Drwala, Alicji, komentarze Nas wszystkich, można znaleźć bardzo dużo przycisków :-) pamiętaj, że każda zmiana zaczyna się w głowie :* powodzenia :*

  23. U mnie było na odwrót ja mówiłam o tym, że on zachowuje się dokładnie jak ten facet, ale nigdy nie robił tego przy innych ludziach, nawet jak dzwonił to się pytał czy jestem sama i dopiero potem zaczynał całą jazdę. Oczekiwał, że zawsze wszędzie będzie idealnie, a ja byłam taka głupia, że się starał aż wylądowałam w szpitalu z przemęczenia – on pretensje matka pretensje no bo przecież jak można tak udawać i symulować. Ja byłam na ostatnim roku studiów dziennych, chodziłam na zajęcia, do pracy i w sumie prowadziłam dom bez niczyjej pomocy mając. Rozstałam się z nim po 2 latach , efekt taki matka wielkie pretensje jak można ideał taki zostawić, jak się wyprowadziłam wparował do mnie do pracy zaczął mnie wyzywać i szarpać publicznie skończyło się na tym, że dostał w pysk od moich kolegów z pracy. Po wszystkim zaczęłam wychodzić do ludzi jakimś dzikim przypadkiem poznałam super faceta, poukładał mnie na nowo, nie chce ze mnie zrobić ideału jak coś nie wyjdzie mówi się trudno. Jak zamieszkaliśmy razem i stłukłam szklankę z herbata ręce zaczęły mi się trzęś i zaczęły płynąć mi łzy tylko czekałam aż zacznie mnie wyzywać jak to nic nie umiem zrobić ale nigdy nic takiego, jak się uspokoiłam to sam to posprzątał – pamiętam to jak dzisiaj to było takie inne o tego co znałam. Moja mama nie akceptuje moich zmian bo „nie jesteśmy idealną parą” . Teraz mam niepozmywane naczynia w zlewie, nie odkurzony dywan od zeszłego tygodnia ale jestem szczęśliwsza niż z idealnie posprzątanym domem.

    • Alicja

      Michalino, lepiej być szczęśliwą, niż „idealną” :) Najgorsze już za Tobą, więc teraz będzie już tylko lepiej. Oby zawsze :)

  24. Ja niedawno odeszlam, miałam dosyć właśnie takich rzeczy…:( boli bardzo, bardzo, ale liczy się teraz przyszłość. Dziękuję za taki pocieszajacy artykuł, w czas:)

  25. Nie musi być rękoczynów, nie musi być wyzwisk, nie musi być krzyków…. żeby kobieta czuła się gorsza, żeby przestała w siebie wierzyć i zamieniła się z fajnej uśmiechniętej i pewnej siebie dziewczyny w rozhisteryzowany i bardzo smutny kłębek nerwów….

    U mnie była ostra manipulacja, zamknięcie w „złotej” klatce, oddzielenie od przyjaciół, wszystko w jak najlepszej wierze, wszystko z dobroci serca i wielkiej miłości.

    Wiecie skąd ta klatka, kontrole i podejrzenia o zdrady? Bo każdy sądzi po sobie….

    Jestem teraz sama, bez niego. Szczęśliwie udało mi się odbudować wszystkie przyjaźnie, mam lepsze relacje z własną rodziną. Wróciła dziewczyna sprzed 6 lat – uśmiechnięta, otwarta, nie bojąca się otworzyć ust do obcych na ulicy, nie bojąca się chichrać jak wariatka w miejscach publicznych i ciesząca się nawet z najmniejszych rzeczy. A wreszcie, potrafiąca czerpać przyjemność z sexu.

    Chciałam jednak zaznaczyć, że udało mi się dojść do pionu przy wsparciu specjalisty, psychiatry. Dziewczyny, nie bójmy się prosić o taką pomoc! Samej jest bardzo trudno!

  26. Alicjo, ja od 5 lat żyję w toksycznym związku. Może facet nie wyzywa i nie poniża, ale jestem samotna w związku. Mieszkamy razem a nie ma dla mnie czasu, kołdry, gry, praca – wszystko ważniejsze. Gdy zaczynam mówić, że mam dość wiecznego płaczu i chce odejść straszy mnie i szantażuje. Nikt z zewnątrz nie wie jak jest, ponieważ gramy na pokaz. A potem to ja jestem tą najgorszą w oczach bliskich… Nie kocham go a nie umiem sie z nim rozstać.
    Być może kobieta z restauracji ma podobny problem, może też się boi faceta, albo boi o niego, bo nie wiesz co taki człowiek ma w głowie. To są bardzo trudne tematy, które wykańczają psychicznie. :(

    • Alicja

      Magdaleno – a co z Twoimi bliskimi? Masz kogoś, komu możesz powiedzieć prawdę, tak zwyczajnie się wypłakać? Sama piszesz, że go nie kochasz – odejdź i zacznij wreszcie żyć, bo życie Ci przecieka przez palce… Na pewno jest ktoś, kto Ci pomoże. Pamiętaj, że życie masz jedno i czasem po prostu musisz podejmować trudne decyzje – po to, by było lepiej.
      Trzymam za Ciebie kciuki! :*

      • Tak, bliscy uważają że przesadzam. I znowu wychodzę na najgorszą. Jedyną osobą z którą szczerze o tym rozmawiam jest mój przyjaciel z którym znam się 15 lat. Oczywiście też mam zakaz rozmowy z nim, „bo zdradzam, bo się puszczam, bo flirtuje…”
        Gdzie naprawdę miałabym do tego prawo, bo mój chłopak nie chce się ze mną kochać od dobrych 4 miesięcy, więc już całkiem opuściłam. Ciężkie takie życie

        • Odpowiedz sobie na pytanie Po co z nim jesteś? Widzisz ze jest zle, piszesz ze nie kochasz to pytam PO CO? Odpowiedz sobie szczerze i …odejdz! Zasługujesz na SZCZĘŚCIE!!!

  27. Gdy czytam te wszystkie komentarze to jestem w przerażona ile nas jest… Tyle strasznych historii, zetknięć z tyranami, których nie można nazwać człowiekiem, a co dopiero mężczyzną… To sadyści czerpiący satysfakcje z ludzkiego bólu. Najgorsze jest to, że kobieta w takiej sytuacji jest uzależniona od swojego domowego sadysty, nieważne co zrobi on zawsze wie lepiej. Niestety taka potrzeba bycia kochaną przekształca się potem w taki toksyczny związek, bo pamiętamy jak było kiedyś, na początku jak był taki słodki i uroczy, jak okazywał uczucia przy innych i był dumny, że ma taką kobietę przy boku. Coraz częściej się spotykamy z aktorami w swoim życiu. Mając nadzieję, że to będzie to tak bardzo się mylimy i potem wychodzi szydło z worka. Kiedyś miałam styczność z takim facetem, ale musiałam dojrzeć do tego i zrozumieć, że to ja zrobiłam błąd pozwalając na to wszystko. Teraz jesteśmy znowu razem, jest zupełnie inaczej po paru przepłakanych miesiącach z obu stron w końcu czuję, że jesteśmy teamem i że możemy wszystko. Do tego trzeba dojrzeć, ja się sparzyłam na własnej skórze, że od początku trzeba pokazywać swoje zdanie, swoje poglądy i NIE TOLEROWAĆ jakichkolwiek złych zachowań.

  28. Aż mi łezka w oku staje :(
    Mam taka przyjaciółke… robi to samo… broni go i wmawia sobie, że tak być musi
    Nic nie idzie jej przegadac :/

  29. Niestety najbardziej trafne będzie stwierdzenie, że ” Miłość jest ślepa” kochając tak mocno swoją drugą połowę nie widzimy wad, nie słyszymy oszczerstw czy nawet tolerujemy przemoc i zdradę :(

  30. Właśnie ostatnio miałam Tobie, Alicjo, napisać komentarz że mi smutno jak pod artykułami czytam komentarze naszych koleżanek….
    „facet myśli tylko o swoich potrzebach, moje ma gdzieś…”
    „pisze ze swoją byłą przez całe dnie, twierdzi że dużo jej zawdzięcza i nie zerwie kontaktu”
    Staram się doradzać każdej zagubionej kobiecie na tej stronie, ale wiem też że czasem serce krzyczy głośniej niż rozum…. i one nadal będą tkwiły w tych toksycznych związkach.
    Z drugiej strony wiem też, że inspirujesz je i dzięki Tobie zauważają że coś u nich jest nie tak, że przecież może być wspaniale…
    DZiewczyny!!! otwórzcie oczy!!! gdzieś tam czeka na was wspaniały mężczyzna, nie musicie się męczyć w toksycznym związku.. możecie być szczęśliwi jak Drwal i Alicja… jak ja i mój, który rano budził mnie pocałunkami, aż w końcu się ocknęłam. Facet powinien traktować Cię jak księżniczkę, skarb…. a Ty jego jak Królewicza. Tylko gdy zachodzi wzajemność, związek ma sens.
    BĄDŹCIE SILNE!

    • Reni jesteś mądrą kobietą .
      8 lat to kupa czasu, myślę sobie, a co jeśli popełniam błąd zostawiając go, może będzie Nam dobrze…
      Znamy się jak łyse konie, i wiem ,że to głupie, ale nie zaskoczy mnie już żaden jego wybryk, wiem do czego jest zdolny, weekend w weekend to samo, nawet jak nie mam siły w sobote po pracy nigdzie wyjść on czeka aż zasne i wymyka się chlac z kolegami pod pretekstem,że z psem wyszedł … (Do 4 kur** rano ! :/ )
      Jestem do niego przywiązana, nie ma się co dziwić, ale czasami mi się aż rzygać chce jak na niego patrze jak spi pijany…
      Nie jest tak cały czas, oczywiście w tygodniu nie ten człowiek, wstaje po 5 do pracy, wychodzi z psem itd .
      Ale wiesz.. to dziecko chyba do mnie przemówiło …
      Dziękuje Ci.

      • Alicja

        Reni – pod większością Twoich komentarzy mogłabym się podpisać :) Dziękuję Ci, że jest w Tobie tyle dobrych uczuć i wsparcia dla innych kobiet :*

        Panno Młoda – na Twoim miejscu po prostu odwołałabym ślub. Jeśli nie jesteś pewna swojego faceta teraz, to kiedy będziesz? Przecież ślub to decyzja życia! I Reni ma rację – przed Tobą całe życie Dziewczyno i wierz nam, że będzie tysiąc sytuacji, w których będziesz potrzebować męskiego ramienia – i poczucia, że jesteś bezpieczna i kochana.

        • Panna młoda – posłuchaj nas. Chcesz takiego ojca dla swoich dzieci? chcesz żeby oglądały ojca pijanego? Kto wie jak zareaguje gdy dziecko będzie płakać i przeszkadzać mu w trzeźwieniu? Może będzie na nie krzyczał? A kto wie, czy nie dojdzie do rękoczynów? trudno tak nagle skończyć związek który trwał 8 lat. Ale skoro przez 8 lat nic się nie zmieniło i po tylu latach potrafi Cię okłamać że idzie z psem a tak naprawdę idzie pić, to lepiej już nie będzie… Alkohol zniszczył mnóstwo rodzin. Pomyśl o dobru swoich przyszłych dzieci… One potrzebują normalnej rodziny, bez alkoholu, libacji i pijanego tatusia… TRZYMAJ SIĘ :*

          Alicjo :* widzę uderzyłaś tym postem w czuły punkt wielu kobiet a nawet mężczyzn. Teraz widać ile z nas żyje w piekle a stara sobie wyobrażać że to niebo… sama niestety od dziecka byłam nieszczęśliwa i nie miałam miłości, co opisywałam tu pod postem. Później nadal byłam samotna, prześladowana w szkole, wmawiano mi że będę do końca życia sama (nawet własna mama)… gdy w końcu znalazłam miłość, prawdziwą, szczerą, na którą zasłużyłam, chcę zachęcić inne kobiety, żeby uciekły z toksycznych związków i poszukały prawdziwej, jedynej miłości. Bo ona czeka na każdego, trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte.

  31. Kiedyś tkwiłam w takim beznadziejnym toksycznym związku, który był daleki od …i żyli długo i szczęśliwie! Trwało to za długo, a z czasem było tylko gorzej. I jak to z takimi związkami bywa, koszmarnie ciężko się z nich uwolnić. Wtedy zjawił się mój Tato, jak rycerz w lśniącej zbroi z whisky w dłoni wziął mnie na rozmowe…a nie miał tego w zwyczaju, poważna rozmowa ojca z córką ;) Pamiętam jego słowa:” Kochasz go? Jesteś szczęśliwa? Tylko mów szczerze, bo i tak bede wiedział. Jeśli jesteś, to i ja jestem i nic nie zrobię wbrew Tobie. Mimo, że go nie lubię!! Ale jeśli nie jesteś, to zakończ to jak najszybciej, bo nie ma życia w Twoich oczach, nie ma życia w Tobie…” pękłam… tamta chwila zmieniła wszystko.
    Życzę wam takiego „rycerza” :)
    Ostatnio trafiłam na fajny cytat Beaty Pawlikowskiej daje do myślenia :)

    • Alicja

      Mój Tata dawno temu też miewał takie akcje, ale daleko mu było do delikatności wywodu :))))
      W każdym razie – dobrze, że tacy ojcowie istnieją :)

  32. Ehh.. Dlaczego tak trudno trafić na siebie w tym świecie? Jestem facetem, ale opowiem Wam historię mojego życia. 10 lat temu związałem się z dziewczyną; wiedziałem, że jest trochę dziecinna, trochę niezaradna życiowo… Ale pochodzę z wielodzietnej rodziny (najstarszy pierworodny) i opiekowanie się nią sprawiało mi zawsze przyjemność. Niestety, lata mijały i wszystko byłoby ok, w pewnym momencie napatrzyła się na koleżanki, które były w ciąży, albo już miały dzieci. Zachciało się jej dziecka (byliśmy już rok po ślubie). Dzień w dzień, zawsze niezależnie od moich spraw uprawiałem z nią seks bo chciała dziecko. Oczywiście, nie przeszkadzało mi to, bo mam wyjątkowo duże libido ;), ale czasem zarywałem spotkania z przyjaciółmi albo inne sprawy tylko po to aby „to zaliczyć” bo ona liczyła tylko na zapłodnienie, a nie nic więcej. Sam nie czułem się gotowy do roli ojca, ale kochałem ją więc stwierdziłem, że dziecko z miłości będzie super i jakoś to będzie. Niestety, po roku starań NIC się nie działo. POD JEJ NACISKIEM Poddałem się badaniom; okazało się, że mam taką spermę, że mógłbym zapłodnić pół osiedla; po tym ona stwierdziła, że się nie przebada… (wiadomo po czyjej stronie była wina). Mimo to, powiedziałem jej, że co by się nie działo i nawet jak nie może mieć dzieci TO NIGDY JEJ Z TEGO POWODU NIE ZOSTAWIĘ. Ale na nic to… Wtedy też zaczęła mi odmawiać seksu, równocześnie zaczęła ostro imprezować (naprawdę ostro), ja naiwnie dałem jej wolną rękę (no bo zaufanie to podstawa, czyż nie?). Imprezowała tak, że słuchałem od znajomych gdzie to leżała pijana, albo musiałem ją nawaloną zbierać po znajomych jak spała (dość często nie wracała na noc). Po roku udręki dowiedziałem się, że zdradzała mnie z moim „najlepszym” przyjacielem… To był cios; choć trochę się tego spodziewałem, to ufałem jej za bardzo, żeby wierzyć, że to w ogóle możliwe.
    Nie wspomnę o tym, że dzięki niej straciłem niektóre koleżanki, które one uważała za takie, które na mnie lecą i od razu zaciągnęłyby mnie do łóżka, musiałem pozrywać z nimi kontakty. :/
    Nigdy nie ugotowała mi obiadu, (ale też od niej tego nie wymagałem, jestem szefem kuchni; gotuje lepiej niż dobrze, chodzi raczej o staranie się wobec drugiej połówki). Herbatę zrobiła mi może ze 3 razy w ciągu tych 10 lat. Ja zawsze gdy miałem wolne, wstawałem wcześniej i robiłem jej śniadanie i kawę (ona NIGDY, w ciągu 10 lat ani razu). Nie musiała mi też prać, od razu jej powiedziałem, że facet sam sobie pierze bieliznę i koszule (i tego się trzymam). A seks? Stawałem na głowię, nigdy jej nie „puściłem” bez orgazmu, ale gdy tylko chciałem ją o coś poprosić na nic nie było zgody… Nie miała żadnych obowiązków, a moje życie polegało tylko na zaspokajaniu jej egoistycznych pomysłów. W zamian otrzymałem to co otrzymałem… I teraz staram się jej wybaczyć, wiedząc, że „zerwała” ten romans TYLKO DLATEGO, że się o tym dowiedziałem. Czy jestem idiotą? :( :/.

    • Drogi M., wymieniłeś same wady swojej żony. Z tego, co napisałeś wynika, że traktowałeś ją jak księżniczkę a ona Ciebie jak dawcę spermy. Czy w takim razie jest coś, co Cię jeszcze przy niej zatrzymuje?

    • Robisz bardzo źle, będąc nadal z tą kobietą. jesteś po prostu wygodnym kapciem w jej życiu, przy Tobie nie musi nic robić. Ty za to robisz dla niej wszystko i jaka jest podzięka? zdradziła Cię z najlepszym przyjacielem… Nic jej nie tłumaczy. Rozpieszczasz ją a dostajesz tylko ciosy. Rozumiem, że jesteś zakochany.. ale czy chcesz całe życie tak nad nią skakać? a co by było jakbyś jednak ją „zapłodnił”? ona chyba nie jest dojrzała do roli matki, napatrzyła się po prostu na koleżanki… I Ty byś w każdej chwili musiał zajmować się dzieckiem, bo ona byłaby zmęczona, miałaby dosyć.. skoro nawet obiadu nie zrobi to dziecko też nie będzie jadło tylko głodne czekało aż tata coś ugotuje? niestety do rodzicielstwa obie strony muszą dojrzeć.
      Dajesz sobą pomiatać, jesteś bardzo mądrym i fajnym facetem więc zasługujesz na super kobietę dla której nie będziesz tylko reproduktorem pozwalającym spełnić dziwne marzenia „bo koleżanki tak mają to i ja też chcę!”.
      Związek polega na WZAJEMNOŚCI.
      Ja też jestem leniwa, mój facet lubi gotować i świetnie to robi, za to ja jestem kulinarnym beztalenciem. Ale chcę odwdzięczać mu się i gdy w weekend wraca zmęczony z nadgodzin, ja wstaję wcześniej, robię jakiś szybki, smaczny obiadek z tego co lubi. Od czego są przepisy? Daję sobie radę. Do tego na szybko robię pizzę (dzięki Alicjo za przepis na szybkie ciasto!!!) lub ciasto (założyłam sobie nawet zeszyt do którego wklejam przepisy z gazet ;) ) i kupuję dla Mojego zimne piwko. Godzina spędzona w kuchni, a on szczęśliwy. po prostu CHCĘ, chcę być dobrą dziewczyną i dobrą żoną. On dba o mnie a ja dbam o niego. On robi obiad, ja sałatkę. Ja robię pranie i odkurzam, on myje łazienkę. Na tym polega związek, na wzajemności, umilaniu sobie życia, starania się o siebie każdego dnia…
      uciekaj od tej kobiety, bo twoje całe życie będzie wyglądać jak więzienie. Będziesz zdradzany i zawalany obowiązkami…

    • Samą zdradę można wybaczyć chociaż łatwo nie jest, ale czy naprawdę chcesz wybaczyć takie zaniedbanie wobec Ciebie?zarówno kobieta jak i mężczyzna wiedząc, że nic nie musi po prostu nic nie musi, próbując jej wybaczyć i chąc zmiany jej zachowania, sam musiałbyś się zmienić tylko czy będziesz potrafił? Pytanie czy gdy Ty się zmienisz i zaczniesz stawiać granice ona to uszanuje i będzie nad sobą pracowała, czy poszuka kolejnego z którym nic nie będzie musiała. Pomyśl o swoim szczęściu bo na świecie jest mnóstwo kobiet, które za takiego faceta dałyby się pociąć:)

    • Nie jesteś idiotą tylko zakochanym facetem, ale wiesz co? daj sobie spokój naprawdę. Rozejdźcie się i ułóżcie sobie życie na nowo, osobno, z kimś kto będzie do was pasował. Nie mogę zrozumieć jak można tkwić tak długo w związku, gdzie nikt nie jest szczęśliwy, dajcie sobie szansę na szczęście. Powodzenia

    • Ja jestem mężatką 11 lat. Mam 7- letnie dziecko i popełniłam ten bład wychodząc za mąż za nieodpowiedniego partnera. Nie bije mnie, ale nie szanuje mnie -krzyczy, wyzywa od debilek, idiotek a dziecko od gówniarzy. Czasami zdarza się że jest wspaniale. Jednak podziwiam Ciebie ( takich facetów jak Ty) i zrobiłabym wszystko aby mój mąż się takim stał. On nie potrafi rozmawiać. Odrazu wkurza się, bo ma być tak jak On chce. Pracuję, sprzątam, gotuję, dodatkowo zajmuje się dzieckiem.

  33. Alicja

    Dziewczyny, czytam te komentarze, potem zamykam komputer, potem znowu tu wracam… i robię się na zmianę wściekła i przeraźliwie smutna, że to zjawisko jest powszechne i tak wiele z nas dotyka każdego dnia…

    Jest jednak coś, za co chcę wam wszystkim podziękować – za ogromne WSPARCIE. Za to, że chce wam się napisać tutaj choć kilka słów, by pocieszyć inne, przecież obce wam dziewczyny. Że chce wam się przywrócić im wiarę w Miłość lub zwyczajnie dać kopa w tyłek, by odważyły się zmienić życie na lepsze. Uwielbiam was, wasze słowa, waszą szczerość. I DZIĘKUJĘ ❤

  34. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić takiego traktowania i godzenia się na takie traktowanie. Nie mieście się to w mojej głowie… Nigdy nie miałam podobnych doświadczeń, bo od zawsze jestem z facetem, który kocha, szanuje i dba o mnie na każdym kroku, mimo, iż może nie zawsze to dostrzegam. Jednak od zawsze też wiedziałam, że jeżeli kiedykolwiek coś takiego spotka i mnie – nigdy na to nie pozwolę i skończę wszystko raz na zawsze.
    Zastanawia mnie, co trzyma Was Moje Drogie przy takich facetach? Przecież oni nie zasługują nawet na jedną milionową uczucia, którym ich darzycie. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego się na to godzicie… Wiele z Was pisze, że po miesiącach/latach uświadamia sobie, że taki związek nie ma sensu i odchodzi, ale… czy nie powinnyście odejść na samym początku, oszczędzając sobie tego wszystkiego? Przecież strach przed samotnością nie może być większy niż lęk przed własnym facetem (?)

    • Alicja

      Magdo, bardzo często tkwienie w takim związku to efekt manipulacji. Wszystko co robisz, jest źle, facet buduje w Tobie takie poczucie winy, że aż rozrywa Ci czaszkę, a gdy chcesz się postawić uprawia szantaże emocjonalne w stylu: „przez ciebie czuję się jak gówno, to ty mnie zniszczyłaś, od początku się mną bawiłaś i chciałaś odejść… itd”. I czujesz się tak bezsilna, że masz ochotę dosłownie podciąć sobie żyły. Jesteś sama, nikt Ci nie chce pomóc, bo nikt nie chce się wtrącać. A facet, z którym jesteś buduje w Tobie poczucie, że jesteś winna absolutnie wszystkiemu, że bez niego i tak zdechniesz bo jesteś zepsuta i że – to najważniejsze – masz obowiązek się z nim męczyć. Obowiązek. Nie możesz odejść, bo przecież Ty nie masz prawa skrzywdzić jego (!).

      Nie pytaj skąd o tym wiem, bo szczerze wolałabym nie wiedzieć.

      • :(
        Trzymam zatem kciuki za wszsytkie Kobiety, które w końcu odważą się przyznać przed samą sobą, że tak naprawdę są krzywdzone, a nie kochane i podejmą odpowiednią decyzję… A kiedy już zrobią, co podpowiada im nieśmiało serce – znajdą prawdziwą Miłość i będą najszczęśliwsze na świecie.
        Odwagi dziewczyny!

    • Ja Ci odpowiem, bo nigdy tskie zachowanie nie pojawia się na początku związku, kiedy się zakochujesz wszystko jest piękne, facet pokazuje, że Ci nieba uchyli….z czasem zaczynają się lekkie docinki, na początku traktujesz je z uśmiechem i nie przywiązujesz do nich wagi, z czasem zaczynają one przybierać na wadze, głównie uderzając w Twoje poczucie wartości Ty podświadomie czujesz, że to jest złe, nawet się buntujesz, ale on wtedy Ci mówi, że to że tak mówi to jest dla Twojego dobra tylko Ty nie rozumiesz i masz go za wroga( wbija tym samym w poczicie winy) zaczynasz się nad tym zastanawiać i rzeczywiście zaczynasz dostrzegać, że być może trochę przytyłaś, czy źle się zachowałaś, i zaczyna Ci spadać poczucie wartości, a kiedy już jesteś niestabilna i nie pewna siebie, to już nie ma dla Ciebie ratunku, myślisz sobie na nikogo lepszego nie zasługuję, on mi mówi, że jestem gruba, ale ze mną jest, inny pewnie nawet na mnie nie spojrzy, albo obi wszyscy są tacy sami po co zmieniać, zawsze może być gorzej przecież mnie nie bije i tak dalej dalej dalej Teoje granice są przekraczane coraz mocniej i częściej coraz brutalniej, a Ty się na to godzisz bo przecież nic dobrego Cię nie czeka już w życiu. Fajnie jest, że są takie blogi gdzie można przeczytać, że da się unaczej, przeczytać komentarze kobiet, którym się udało, przy odrobinie szczęścia masz przyjaciół, którym na Tobie zależy i którzy Ci powiedzą, że tak życie nie powinno wyglądać, a czasami zdarza się, że po wielu awanturach ten mężczyzna zaczyna rozumieć, że Cię krzywdzi i zaczyna nad sobą pracować. Życie jest tak przewrotne, że nie ma na niego złotego środka, moja rada jest nie przespać tych drobnych uszczypliwości i od razu stawiać granice, nie przekraczalne ostro i dobitnie podkreślić, że nie godzisz siè na takie traktowanie facet albo skapituluje, albo sam odejdzie jeżeli jego radością jest krzywdzenie, a nie da się skrzywdzić osoby, ktora do tego nie dopuszcza.

  35. Czytam Dziewczyny Wasze komentarze i jestem pełna podziwu dla Was, że potrafiłyście odejść itp….mnie jest bardzo trudno, bo Córeczka bardzo kocha mojego męża z którym czuje się jak w klatce ( ale robię to dla niej). Nie czuje już w sumie nic, żadnego szczęścia…miłości. Ale ja może kiedyś jakoś ułożę sobie życie, a teraz muszę zapewnić szczęście dziecku….

  36. Tyle emocji.. tyle przykrości, a zarazem tyle siły i bezsilności ..aż serce mi się ściska :(
    Życzę Wam samych dobrych chwil kochane ! :* :*

  37. Alicjo- a co jesli probujesz wszystkiego przebieranek,masazu ….a facet z ktorym jestes idzie zawsze na latwizne i robi szybki seks jakby :mial wypisane na twarzy ze robi to bym juz dala mu spokoj…
    co jesli prosisz swojego mezczyzne o bliskosc co juz jest bezsensem(prosic o bliskosc)a on jedyne do czego sie posunie to wspolna kapiel raz na 3 miesiace-jak dotrzec do kogos tak zamknietego?-twierdzi ze kocha -ale ja mysle inaczej nie widze w jego oczach podziwu,pragnien nie czuje dotyku,pocalunkow ani pieszczot…..bylam pewna siebie kobieta teraz czuje sie zakompleksiona i nic nie warta -mozesz powiedziec wiej!lub jestes naiwna!
    tak chyba jestem bo dla mnie milosc to chec tego wszystkiego a tym bardziej ze 2 lata powinny az wrzec od namietnosci bo czlowiek jest swierzy a tu niczym 50 letni juz znudzony zwiazek ,mam dosc nie umiem juz ani slowami ani krzykiem dotrzec do niego ,boli bo kocham ale moze to zludzenie.zazdroszcze WAM i zycze tylko szczescia i dbalosci o siebie przez kolejne dni miesiace lata.

  38. Nie chcę podawać imienia

    Ja też powiem coś od siebie. Mam mężczyznę od 8,5 lat z przerwą. Od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem…. Mieliśmy dość nieprzyjemną sytuację. Mąż nie stanął w mojej obronie jak mnie jeden zboczeniec zaczepił (nie było go przy tym ale mu opowiedziałam) i nawet nie dał temu gościowi w zęby…. Ostatnio na weekendzie majowym powiedział mi że katastrofa ze mną gdziekolwiek jechać bo nie zgrałam zdjęć na komputer i zabrakło na karcie miejsca…. Chcę odejść od niego bo kocham innego mężczyznę który można powiedzieć że mnie ma gdzieś….

  39. Witam. Przeczytałam chyba wszystko co tu napisane. Ja jestem po ślubie 10 lat mam dwójkę niepełnosprawnych dzieci nie chodzą i ciągle potrzebuje pomocy drugiej osoby. Mąż popijal browary ale nie widziałam w tym problemu. Ostatnio pije coraz więcej od kilku lat są wyzwiska potem przeprasza i tak w kółko. Jak nie pije jest dobrym człowiekiem dzieci go ubustwiaja. Ja tez go kocham ale powoli mam wszystkiego dosyć. Ostatnio się dowiedziałam ze mnie zdradził po pijaku nie mogę z tym żyć jak mógł mnie tak zranić tak bardzo to wszystko boli. Chodzę do psychologa on nie chce iść na terapię. Jakie to życie skomplikowane. Powiedziałam ze ma się wyprowadzić ale nie wyobrażam sobie życia bez Niego i sama z dwójką dzieci. Jestem daleko od swojej rodziny. Nie mogę spać ciągle płacze tak bardzo ta zdrada mnie boli.

    • Alicja

      Magdo, a masz kogokolwiek, kto może Ci pomóc? Nie chodzi mi o faceta, tylko o drugiego człowieka. Koleżankę, mamę, siostrę? Kogoś, kto pomógłby Ci przetrwać teraz, ten najgorszy czas – tak zwyczajnie przytulił, pogłaskał po głowie i powiedział, że będzie dobrze? Wiem, że to tylko słowa, ale gdy jest bardzo źle, to takie słowa mają magiczną moc.
      Nie wyobrażam sobie co czujesz, ale wierzę, że masz dość. I przykro mi, że akurat on musiał Cię tak zawieść, tak dotkliwie i głęboko. Czy Twój mąż robi cokolwiek, by to naprawić? bo łatwo się mówi „wyrzuć go z domu”, ale przecież są dzieci… Jeśli miałabym Ci coś doradzić, to ściągnij do siebie kogoś, kto Cię wysłucha i przytuli. A potem zdecyduj.
      Chciałabym Ci jakoś pomóc, tak żebyś wiedziała, że nie jesteś sama – że zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce Ci pomóc. Tak po prostu.

      • Od dwóch tyg jak się dowiedziałam o zdradzie niestety nie robi nic. Oprócz tego że przeprosil i tlumaczy ze to nic nie znaczylo to podchodzi chce się przytulać. I ciągle powtarza ze rodzina musi się trzymać razem ze są dzieci itd zgłosiłam Go na przymusowe leczenie pierwsze wezwanie na 1 czerwca zobaczę wtedy co pocznie.nasz Synuś bardzo to wszystko przeżywa ciągle pyta czy się nie rozstaniemy (niestety słyszał jak kazałam się mężowi wyprowadzić ). Oj jak mnie to bardzo boli tyle razy wybaczalam wyzwiska zawsze tlumaczylam ze to tylko tak po alkoholu ale ile można słuchać takich upokorzeń? Mam tylko jedną koleżankę która mnie zawsze wspiera i siostry ale to tylko telefonicznie. Bardzo teraz cierpię nie mogę znieść myśli ze był z inną. A tak bardzo chciałabym żeby w końcu było dobrze żebym mogła podejść i poprostu się w niego wtulic.

        • Droga Magdo bardzo mi przykro, że i Ciebie spotkało coś takiego. Wiem z własnego doświadczenia, że cały świat się wtedy wali na głowę, nie można normalnie funkcjonować, jeść, spać, zajmować się dziećmi.
          Mój mąż zdradził mnie kiedy byłam w ciąży. Zaplanował to zupełnie świadomie. To nie był jednorazowy skok w bok, a zakochanie się i chęć bycia z ta kobieta. Walczyłam o niego jak głupia. Ja o niego a nie on o mnie. Z jego strony nie było nawet skruchy. Bałam się zostać sama z dziećmi i chyba tylko dlatego nie pozwoliłam mu odejść. Minęło już 5 lat od tego zdarzenia, a między nami nie ma lepiej. On nie zrobił nic żeby naprawić swój błąd, winę za jego zdradę ponoszę ja.
          Jeżeli widzisz, że Twojemu mężowi jest przykro z tego powodu, źle się z tym czuje, robi wszystko żeby wynagrodzić Ci tą krzywdę. Czujesz, że się stara, to może zasługuje na drugą szansę. Szczególnie jeżeli go kochasz. To jest tak trudne przeżycie, że nie jest łatwo podjąć jakakolwiek decyzję. Jednego dnia wydaje się, że najlepiej jest odejść, a drugiego znowu ma się nadzieje, ze uda się uratować związek.
          Alicja ma rację pisząc, że powinnaś mieć przy sobie kogoś bliskiego. Kto wysłucha, przytuli, a czasem pozwoli się tylko wypłakać. Z czasem ten ból nie będzie już tak mocny.

          • Droga Dagmara, dziękuję za Twój wpis i tez Ci współczuję. 5 lat to kawał czasu tak żyć w beznadziejnym związku. Musi Ci być ciężko. Mój mąż wiem ze mnie kocha codziennie to powtarza mówi ze chce być tylko ze mną ze tylko mnie chce bzykać itd ale mi ciężko wybaczyć myślałam że jestem tą jedyną aż tu nagle alkohol i ta zdrada. On twierdzi ze jej nie pieprzyl ze tylko palcowke robił i nawet jej nie znał. Ale mimowszystko zdradził i nie obchodzi mnie co robił. Wiem ze to strasznie boli. On mówi ze tez się już wycierpial ukrywał to 2 lata. Widzę że jest mu źle ale ja cierpię bardziej.

  40. Wpakowałam się w coś takiego w wieku 16 lat. Pierwszy chłopak. Prawie 3 lata płakałam po nocach, znosiłam awantury, kłamstwa, wybuchy agresji i chorą zazdrość. Bo miłość i tak dalej. Skończyło się gdy po domówce wyciągnął nóż i gdyby nie to że zdążyłam zadzwonić po jego ojca zanim rozwalił telefon o ścianę, to nie wiem jakby się to skończyło. Młodzieńcza ‚miłość’. Czasami wpadnie się w takie gówno… od tamtej pory – 4 lata jestem sama i cholernie samotna.

  41. Droga Alicjo wiele może znieść kobieta mam 33 lata od przeszło 2 lat podobał mi się barmn w jednnej knajpce do której zar za kiedy chodziłam ze znajomymi zawsze uśmiechnięty pełen entuzjazmu gadatliwy po 2 latach moja droga koleżanka nie umiąc patrzeć jak się męczę mówi Kaśka weż wreszcie zagadaj do Niego bo gapisz się już długo zebrałam się na odwagę zagadałam zaprosił mnie na piwo po pracy do swojego ulubionego lokalu spotykaliśmy się 3 miesiące prawie dziennie po pracy było cudowie zaczynałam czuć coś czego nigdy nie czułam i nagle bam zadzwoniła do Niego jego EX miesiąc następny był traumą dla mnie choć byłam na.każde jego zawołanie i dalej trzymał mnie w przeświadczeniu że ja jestem tą jedyną po właśnie prawie miesiącu stało się jak zawsze mówił mnie Katarzynko bądź królewno tak zamieniłam się ty suk.. ty kur..
    Jesteś taka i taka aż pewnego dnia dostałam smsa : nie.myśl szmato że traktowałem to poważnie to nic takiego takich jak ty mam na.pęczki i jedno powiem że gdyby nie to że dobrze się pieprzysz nie wytrzymał bym tyle z tobą. I tak wiedziałaś że wróce do Gabrysi ty byłaś jak gazeta którą przeczyta się i pozbędzie jest taki niebieski pojemnik na papier i tam twoje miejsce.
    Nogi mi się ugiły do tej pory nie umię o tym zapomnieć choć kiedyś koleżanka mnie pocieszała że przynajmniej pieprzyć się umię skoro już to nspisał trochę się z tego śmiałam bo zabawny fragmęt akurat to jest w tej jego całej wypowiedzi teraz się znowu odezwał nie jestem głupia i naiwna ale bolą mnie te słowa On dalej chce się spotykać ale ja jestem już inna bardzo dziękuję za ten artykuł każdy bo staram się czytać wszystkie pozdrawiam Kaśka 

  42. Bardzo dobry teks, chyba jeden z lepszych jaki czytałem na tym blogu, pokazuje samo sedno chorej miłości, sam nieraz kłóciłem się z żoną przez telefon ale nigdy nie pozwolił bym sobie na takie czy inne upokarzanie jej w miejscu publicznym czy w każdym innym miejscu. Wstyd mi za mój „gatunek” za to jak potrafi postępować. Sam nie jestem aniołkiem i wiele z moją żona przeszliśmy i ciągle się uczymy na własnych błędach ale takie zachowanie nie mieści się w mojej głowie. Ja jako przedstawiciel płci męskiej, jedynie mogę przeprosić za zachowanie tego „faceta”.

  43. hmm a ja tkwie w takiej relacji gdzie nie licza sie moje lzy ,prosby ,blagania by sie zmienil ,mysle ze juz nawet wartosc swa stracilam a w oczach jego jestem nikim.przykro mi patrzec na sama siebie w lustrze tak upokorzona i samotna:(czy nie jest tak ze jak sie kocha to az na skrzydlach leci sie do ukochanej osoby ?mnie to sie nawet nie chce juz wracac do domu bo wiem ze w progu zobacze te oczy ktore zamiast radosci mnie witac sa metne,zmeczone ciagle i nijakie ech….ilez bym dala za szczescie-w ktore powoli zaczynam watpic.pozdrawiam

    • Znam to uczucie. Wierz mi lepie wrócić do pustego domu a spokojnie niz leciec na zlamanie karku i wiedzieć że takie będzie przywitanie.
      Przez 16 lat żyłam na huśtawce nastrojów męża.

  44. Ogólnie mimo, iż kobietą nie jestem, zgadzam się w pełni i cała ta sytuacja nie powinna mieć miejsca, nie tak rozwiązuje się problemy, jakie by one nie były jednak ja jestem daleki od ukrzyżowania kogokolwiek w tej relacji, a tym bardziej uniewinniania. Zbyt dużo zmiennych niewiadomych, by można powiedzieć, że to wina jej czy też jej faceta. Poza tym podobno się mówi, iż miłość jest ślepa z czym nie zgadzam się ja, jednakże jak nadmieniłem cała sytuacja nie powinna się zdarzyć. Trzeba rozmawiać i wg mnie seks jest ogromną wartością w związku i miłości ale to szczerość jest najważniejsza choćby dlatego, iż jest najtrudniejsza. Ciężej nam znosić bolesną szczerość i nauczyć się ją akceptować niż nauczyć się tego czy owego w kwestii seksu. W kwestii seksu wyznaję zasadę „dla chcącego nic trudnego” zaś niewiele osób jest w stanie być szczerymi do końca i w każdej nawet najgłupszej i najmniejszej kwestii.

  45. Alicjo,kiedyś mi się wydawało że miłość wszystko zniesie(zawsze sobie powtarzałam że nadzieja umiera ostatnia) do momentu kiedy z dnia na dzień usłyszałam to nie ma sensu, ja już nie chcę.Wczoraj ,,kocham Cię” dziś nic nie trwa wiecznie. To chyba boli najbardziej,wyzwiska są w chwili uniesienia,złości urażonej dumy.Ale kiedy stajecie na swojej drodze,zakochujecie się w sobie, macie wspólne zainteresowania,potraficie sobie pomóc i z dnia nadzień słyszycie ,,już nie chcę” serce pęka na pół.
    Kobieta zniesie wiele, serce nie

  46. Ja przechodzę bardzo świeżą i okropnie bolesną historię. Byliśmy razem 10 lat,za miesiąc urodzę mu syna a on 3 tyg temu któregoś dnia poprostu nie wrócił z pracy…mieszkalismy razem,rok nie pracował,wzięłam kredyt żeby nas utrzymać,przeprowadziliśmy się do mojego rodzinnego domu,sami na piętrze,miał urządzać nam kuchnię,pokój dla synka.Mieliśmy brać ślub…przy każdej kłótni byłam dziwką i szmatą.Wybaczałam za kazdym razem.Odsuwaiśmy się od siebie.Po pracy wracał i zajmował się swoją pasją( gry w necie,pornosy i romanse online),do mnie przychodził na 10minutowy seks.Gdy dowiedziałam się że jestem w ciąży pomyślałam że będzie inny,że będzie się troszczył,opiekował…jestem w zagrożonej ciąży,3 razy leżałam w szpitalu…po ostatnim wyjsciu lekarz kazał leżeć do rozwiązania.On stwierdził,że nic mi nie jest skoro mnie wypuścili i najchetniej kazałby sprzątać,prać,gotować.Ostatni tydzień przed jego zniknięciem bardzo się kłóciliśmy,o to że już nie dba o mnie tak jak kiedyś,że nie okazuje uczuć,że ma w glowie tylko swoje „pasje”…ostatniego dnia zadzwonił po pracy że jedzie na noc do kumpla.Zmienił nr telefonu,nie przyszedł do pracy,nie odezwał się.Zostawił mnie w najcięższych chwilach,przestraszoną porodem,z długami które muszę spłacać w obawie co bedzie później,jak sobie dam radę finansowo i psychicznie…Bardzo mi ciężko,serce pękło,wyję po nocach z bólu jak osoba która kochała,stworzyła dziecko,zapewniała o ślubie i planach na dalsze życie mogła tak poprostu odejść bez słowa…Dziewczyny pomóżcie bo brakuje mi sił do zycia :(

    • Bardzo smutna historia :( Ale widocznie tak miało być… Od dawna źle Cię traktował, więc i tak nie był dla Ciebie dobrym partnerem. Jakim byłby ojcem?

      • Rzadko zdarza się,że mężczyzna wiąże się z kobietą z dzieckiem :( mam nadzieję,że ten aniołek którego urodzę da mi najwięcej szczęścia w życiu mimo że okupionego bólem.

        • Alicja

          Paula – a tam rzadko, sama znam co najmniej cztery takie pary. Głowa do góry Dziewczyno! Jeszcze wszystko się poukłada, zobaczysz :*

          • Alicjo,nikt nie chce być sam…Dziękuję za słowa otuchy,to bardzo ważne dla mnie w tej chwili.Mam cichą nadzieję na to,że kiedyś mi się ułoży i poznam kogoś komu na nowo zaufam i pokocham tak jak kocham/kochałam tego który zostawił mnie i syna…

    • Podziwiam Cię, ja nie wiem czy bym to wytrzymała… Chociaż sama jestem w związku w którym ciągle słyszę , że jestem najgorsza, a staram sie jak mogę… Lepiej będzie jak znajdziesz kogoś z kim będziesz mogła ułożyć sobie życie i będziesz szczęśliwa , a ten ktoś bedzie darzył Ciebie i dziecko szacunkiem.

      • Kornelia,Tobie życzę tego samego,żebyś poznała kogoś kto bedzie dumny z tego,że Cię ma.Wiesz,7mcy zwiazku to nie tak dużo,szybciej byś sobie poradziła z takim rozstaniem bo przecież w związku przez lata powinno być pięknie.Ty po pół roku przeżywasz dramat więc co będzie dalej? Nie rujnuj się dziewczyno,staniesz na nogi tylko zakończ ten patos :( wiem,że to ciężkie:(

  47. Od pewnego czasu jestem w związku(7miesiecy)… Mój partner ciągle robi mi awantury i kontroluje mnie, muszę mówić mu o wszystkim, zdawać relacje na bieżaco, kiedy o czymś nie powiem, robi awanturę w której nie hamuje swoich słów, zaczyna się : ” Miałaś byc szczera, mówic o wszystkim… Znowu mnie oszukałaś… Niemówienie o wszystkim, jest jak kłamstwo” Kończy się na : ” spierdalaj, wypierdalaj, niszczysz mnie”… Nigdy w życiu go nie zdradziłam, zerwałam wszelkie kontakty z moimi znajomymi, z którymi znam sie od kilkunastu lat. Każda wiadomośc na fb od jakiegoś chłopaka, jest skontrolowana przez niego i oczywiście ma pretensje , że odpisałam.. Kiedy dodam moje zdjęcie na fb, mam awanturę, że prowokuję innych, a zdjęcie nie ma nic szczególnego… Nie mam z kim o tym porozmawiać, bo nie spotykam się z nikim z moich znajomych, ponieważ ciagle robił mi kłotnie… Kiedy spotkałam sie z przyjaciółką, mialam telefon od niego co 15 minut i oczywiście konczylo sie awantura… Bywają sytuacje, kiedy dzwoni do mnie w srdoku nocy, aby sprawdzić czy jestem w domu i spie, czy przypadkiem nigdzie nie jestem… Jestem ograniczona totalnie.. sprawdza mi wszystko, telefon, lapotpa… Oczywiście kiedy sie pokloicmy to ja musze przepraszać, bo on nic zlego nie robi… kiedy do mnie dzowni albo pisze jak jest zly, uzywa słow ktore cholernie bola… ciagle cos analizuje, mysli, dlaczego tak a nie inaczej… Kiedy staram sie postawic mu jakies granice mowi, ze robie tak, bo go nie kocham… Nie mam od niego wsparcia, kiedy opowiedam mu co sie stało u mnie , słyszę :” wyolbrzymiasz… Jesteś już duża dziewczynką, nie przesadzaj „… Czy na tym polega miłość ? Nie wiem co mam zrobić, on zachowuje się jak kat… tak jakby miał obsesje na moim punkcie…

    • To jest chore i widzę dwa wyjścia – albo uciekać, albo jeśli bardzo Ci na nim zależy wysłać go na jakąś terapię i do psychiatry, bo takie zachowanie nie jest ani trochę normalne i takie rzeczy naprawdę się leczy. Ale to nie jest łatwe i on musiałby zrozumieć problem i chcieć się zmienić.

  48. Przeczytałem tekst, część komentarzy i zobaczyłem kalkę z mego życia może bez wyzwisk, ale nie możemy patrzeć, że to może spotkać tylko kobietę. Podejrzewam że nie jestem sam.

  49. Podobną sytuację jak opisuje Alicja przeżyłam nie w restauracji a w banku, stojąc w kolejce. Krzyczał tak, że przynajmniej 10 osób to słyszało. „Znowu się kur…” usłyszałam na początek. Nie zdradziłam go ani razu. Jestem w 100% wierna mężczyźnie, którego aktualnie kocham. Jak czytam ile kobiet jest lub było w podobnej sytuacji jak ja to aż mi się włosy na głowie jeżą. Przeszłam prawie wszystko: wyzwiska, chorą zazdrość, kontrolowanie, sprawdzanie wiadomości i telefonu, awantury przy spóźnieniu 10 min, ciągłe podejrzenia o zdrady, krzyki, wrzaski i obwinianie mnie o absolutnie wszystko. W imię wielkiej miłości jaką darzyłam mojego męża znosiłam to wszystko przez 6 lat, zerwałam kontakty ze znajomymi i oddaliłam się od rodziny. To nie poprawiło nic. Gdy poczułam niebezpieczeństwo użycia pieści, to pomimo, że mieliśmy wtedy już dwoje małych dzieci postanowiłam odejść. Płakałam, zostałam sama, bo wszyscy się ode mnie wtedy odwrócili. (Jak mogła wyrzucić z domu idealnego męża). Dałam radę jakoś i 6 lat po tym wydarzeniu moje dzieci jeszcze nie przestały się bać ciemności. Wiem, że to była jedyna słuszna decyzja. Teraz się uśmiecham, widzę pozytywny świat, pomimo, że piętno mam już na całe życie. Kobiety nie licznie na to, że facet zmieni się na lepsze, może się zmienić najwyżej na gorsze. Brawo Alicjo za budowanie świadomości społecznej. Nikt nie powinien żyć w ciągłym strachu i łzach. Odwagi życzę wszystkim. Dacie radę tylko uwierzcie w siebie, wszędzie będzie lepiej niż obok kata.

  50. Mój exmąż zakochał się w innej kobiecie. Ale nasz związek od razu się nie zakończył. Próbowałam ratować małżeństwo ze względu na syna. Powodem, dla których ex się zakochał była, wg niego, moja zmiana. Zmieniłam się, gdy poszłam do pracy po urodzeniu syna, ponieważ, cytuję: „lepiej się ubieram i maluję” (nawet zeznał to na rozprawie rozwodowej). Tak! To, że kobieta stara się wygląda dobrze może być dla faceta złe. I ciągle mi to wmawiał a ja głupia próbowałam robić co się da. To już znęcanie się psychiczne i w końcu powiedziałam dość i wywaliłam go z domu. Teraz jestem po rozwodzie i jestem szczęśliwa. Poznałam też mojego Drwala.
    Podsumowując: kobieta jest w stanie wytrzymać wiele. Ale też ma swoje granice i może powiedzieć stop. Trzeba pokazać, kto nosi spodnie w tej rodzinie.
    P.S. Ex dalej jest z tamtą i ma do mnie ciągle żal, że się rozwiedliśmy. I niby do końca miał nadzieję, że wycofam pozew. Nie ma to jak ciągnąć dwie sroki za ogon….

    • a przepraszam, że zapytam : jak to znosi Pani dziecko ? Bo myślę,że jest wiele Pań które boją się powiedzieć stop właśnie ze względu na dziecko. Też jestem w sytuacji w której moje uszy słyszały za dużo rzeczy na swoj temat, rzeczy które niestety pozostają w głowie ale mam dziecko, no właśnie ale

      • Z perspektywy dziecka powiem, że nieszczęśliwi rodzice = nieszczęśliwe dziecko. Zawsze. Unikanie rozstania wyłącznie ze względu na potomstwo to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić. Dzieci nie są głupie i na kilometr wyczuwają problemy. Natomiast rozsądni rodzice mogą pomóc im przez to przejść – przede wszystkim rozmową. Ja będąc starszą czułam wręcz wyrzuty sumienia i było mi przykro, że z mojego powodu rodzice nie pozwolili sobie na własne szczęście.

      • Synek potrzebuje więcej czułości teraz. Spać chce ze mną, kiedyś pytał ojca czy kocha jeszcze mamę. Jak próbuje ułożyć sobie życie z kimś, zaczynam się spotykać to strasznie zazdrosny jest. Mam nadzieje, ze to w końcu minie mu. Ale jak to mówią: szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Staram się być twarda i nie pokazywać mu jak bywa czasem ciężko.
        Kiedy ratować próbowałam małżeństwo ex nawet zaproponował byśmy postarali się o kolejne ale moim zdaniem to najgorsze rozwiązanie. Dlatego w pewnym momencie powiedziałam dość. I mimo, ze są pewne problemy to jednak odpoczywam psychicznie.

  51. długo się zastanawialam czy napisac…czesto wracam do tego artykułu. ..
    miałam 18 lat, on 25. krążył wokół mnie jakiś czas. zgodziłam się na spotkanie i jakoś poszło,
    po ok miesiącu uzaleznił mnie od siebie…był miły, czuły, idealny facet ktoś by powiedział.
    po jakimś czasie zaczeł się zgrzyty, chciałam odejsc, ale mi nie pozwolił. dzwonił, pisał, przyjezdzał.
    nie odeszłam(co okaząło się najwiekszym błędem).
    po 6 msc nie wytrzymałam tego poczucia winy ktore mi serwował za kazdym razem. wszystko co było złe-to ja. on święty, starszy,więc sądził,że wie więcej o zyciu i związkach.
    przyjechał do mnie jak zawsze , powiedziałam,że odchodzę. wypytywał czy go zdradzam, czy mam kogoś(nie miałam,żadnego faceta z którym byłam nigdy nie zdradziłam.) płakał, krzyczał, w końcu ”pozwolił mi odejść”-tak mi się wydawało. w nocy zadzwonił telefon. zadzwoniła jego matka,że X podciąl sobie żyły i jest już u nich karetka. został zabrany do szpitala, później na obserwację psychiatryczną. kiedy wyszedł po tygodniu zaczął dzwonic, pisać, nachodzic mnie, jeżdził do mojej rodziny opowiadając,że go porzuciłam a on chciał się zabić. zaczęły się szantaże, wyzwiska. nie mogłam się uwolnić od niego. w końcu po pół roku dał mi spokój.
    przeżyłam piekło. minęło 7 lat a ja dalej się go boje, bo wiem,że ciągle gdzies krąży wokół.

    drogie dziewczyny, proszę Was…obserwujcie uważnie. uczcie się na czyiś błędach(oczywiście jesli to mozliwe), nie dajcie się nabrac. wiem, wiem, nie każdy facet taki jest. jestem w związku od 6 lat i mam fantastycznego faceta, ale trzeba obserwowac, trzeba być ostrożną i znaleźć w sobie siłę.
    nie prawdą jest to,że nie jesteś nic warta. możesz wszystko, tylko musisz w siebie uwierzyć i znaleźć siłę.

  52. Dużo zrozumiałam dzięki temu wpisowi i tych wszystkich komentarzach..na tyle dużo,że siedzę teraz sama w ciemnym pokoju i płaczę.. płaczę bo wreszcie dotarło do mnie w czym tak na prawdę tkwię a tak bardzo Go kocham. U mnie nie ma ostrych wyzwisk typu szmata itp. bo to by była ewidentnie Jego wina i musiałby przeprosić co w Jego przypadku jest niedopuszczalne , często słyszę nawet przy znajomych czy Jego kolegach,że jestem gruba, brzydka, pryszczata, mimo tego że nie mam pryszczy i nie mam też nadwagi lub ,że mam mówić do jego ręki bo głowa to mnie nie słucha, wszystko później tłumaczy tym,że to żarty. Nie mieszkamy razem,ale mieszkamy od siebie 10 minut drugi piechotą a od jakiegoś pół roku większość wieczorów spędzam samotnie stałam się tak jakby weekendową dziewczyną. Wszystko co zrobię jest źle, każdy mój ruch, wszystko co zrobię powoduje u mnie wyrzuty sumienia.. nawet to,że tutaj pisze o nim. Daw często straszy mnie tym,że mnie zdradza,że ma dookoła wiele kobiet co oczywiście jest nieprawdą wiem o tym doskonale,więc nie rozumiem po co to robi a sprawia to wiele bólu..Nigdy nie jestem wystarczająco dobra dla Niego, chodź staram się jak mogę jestem na każde zawołanie, gdy np. coś pójdzie nie po Jego myśli jakaś mała głupotka czy to,że nie odpisałam od razu na wiadomość potrafi z tego powodu odwołać nasze spotkanie, nie przyjechać do mnie a mało tego dać mi karę w postaci braku kontaktu np przez 2 dni np. za to, że myłam naczynia i miałam morkę ręce i nie odpisałam w porę. Z pewnej siebie przebojowej blondyny stałam się stłamszoną szarą myszą, która boi się odezwać,że zostanie zrównana z podłogą .. Od dłuższego czasu myślę o rozstaniu ale kocham Go i boję się bardzo,że te słowa nie przejdą mi przez gardło..i że wszystko zostanie odwrócone,że to moja wina i on nie zobaczy w tym swojej, chodź nie jest głupim facetem, nie wiem czy On tego nie widzi czy może celowo mnie niszczy..? Boję się ponieważ większość znajomych to wspólni znajomi..wiem,że będę Go spotykać i przy tym będę „opluwana” Jestem zmęczona i wypalona boję się,że nie poradzę sobie bez Niego

  53. Mój mąż potrafi tak do mnie zadzwonić…
    Ale ja już nie muszę go przed nikim tłumaczyć, bo wyjechaliśmy za granice i nie ma nikogo, kto by o tym wiedział…
    Najpierw przez tel inwektywy a po powrocie do domu „kochanie” i „misiaczku”,,,takie rozdwojenie jazni…

  54. Czasem ciężko podjąć decyzję. Jestem taka dziewczyna z restauracji. Mam dwójkę dzieci. Mąż mnie zdradził. Nakrylam go w hotelu z kobietą. Od roku dla dzieci próbujemy to ratować. Nie jest dobrym ojcem. Nie jest skruszonym mężem. Jedno z moich dzieci twierdzi ze lepiej nam jest bez taty… wtedy jest miło i nie ma nerwów i łez.

    Czemu jeszcze tego nie skończyłam… Trochę z chorej miłości… Trochę z przyzwyczajenia -12lat. Trochę ze strachu o to czym sie to skończy… wojna o dzieci, odbijanie zarzutów i kłamstw. Wspólne mieszkanie.

    To nie zawsze jest proste. :(

  55. A ja byłam właśnie w takim związku. Piszę byłam a właściwie jestem bo jak narazie odeszłam lecz nadal na papierku jest mężatka.Sama wiem ze nie jestem świeta wiele błędów popełniłam dbając o zwiazek który szczerze mowiac i tak był na granicy rozpadu a ja starałam się tego nie widzieć.
    Teraz nie jest mi łatwo borykam sie z wieloma problemami ale wierzcie mi nic tak nie cieszy jak powrot do domu w którym Cię nikt nie zwyzywa od różnych a jaka radoche mam jak moge sie spotkać z kolezanka no ba nawet z rodzina i wiem ze nie odbiore telefonu i nie wysłucham kazania jaka to ze mnie dz… itd i ze jak zaraz nie mnie nie bedzie to nie mam co wracac już do domu bo rzeczy spakowane beda na schodach czekały.

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter