Strefa intymna, czyli kilka słów o przytulaniu

21

Dziś nie będzie tekstu o łóżku… rozczarowani? Trudno, aby utrzymać zainteresowanie zdradzę dlaczego czasami chodzę nago…. A zupełnie już poważnie – dziś opowiem o tym, jak ważne jest przytulanie.

Zacznijmy od bardzo odważnej tezy w świecie Drwali. Każdy facet to trochę miś, a im większy macho, tym większy miś z niego czasami wychodzi. Z czego to wynika? Z tego że każdy, nawet największy twardziel to gdzieś w środku mały chłopiec i czasami zwyczajnie potrzebuje poczuć taką zwykłą bliskość.

Zastrzegam jednak, że nie mówię tutaj o syndromie Piotrusia Pana. Nie będziemy teraz mówić o Nibylandii i chłopcach lub dziewczynkach traktujących wszystko jak dobrą zabawę. Mam na myśli tych normalnych Drwali, którzy wychodzą co rano w swoich odświętnych garniturach ścinać sosny, kilka dębów i jak się trafi to może jakiś buk, a na kolację przynoszą świeżo upolowanego królika lub inne jagody.

Strefa intymna, czyli kilka słów o przytulaniu
Zacznijmy od pewnego „parapsychologicznego” terminu, który jak zakładam, wszyscy znają, a który zamyka się w słowie „intymność”. Dodam tylko, że chodzi mi tę specjalną część intymności w jakiej pozostajemy sobą… ze sobą. Jak się traktujemy i co o sobie myślimy. To przekłada się na intymność relacji z naszym partnerem. Szczerość i otwartość tylko dla osoby, która nas dopełnia. To jej/jemu dajemy dostęp do siebie. Do naszych najlepszych i najgorszych momentów w życiu. Do naszych tajemnic, głębokich porażek, do marzeń, pragnień ale też do smutków. Wszyscy widzą, że nie piszę tylko o seksie? ;)

Skoro mamy omówione podstawy intymności, przejdziemy teraz do czegoś co psychologowie nazwali „strefą intymną” (są jeszcze inne, ale mniej interesujące… ;) ). Strefa intymna to kilkanaście cm wokół nas… i czasami nie mamy wyjścia, aby ktoś się w niej pojawił z naszą zgodą lub nie.. np. w tłoku w autobusie. Jednak sami chętnie do niej wpuszczamy osoby tylko z naszego otoczenia i akceptujemy je świadomie. Wszystkie inne powodują lub mogą powodować, lub w niektórych przypadkach powinny powodować charakterystyczny odruch cofnięcia, a nawet strachu. Wynika to wprost z pewnych fizjologicznych uwarunkowań. Tego jak reaguje nasze ciało na coś czego nie akceptujemy, co budzi naszą niechęć czy mówiąc wprost – wstręt. I tak – faceci też tak mają… Nawet zaryzykowałbym tu tezę że faceci mają bardziej, o czym mogą świadczyć rozbite nosy albo przestawione szczęki innych facetów, myślących że mogą więcej.

Wracając do strefy intymnej… to do niej wpuszczamy bliską osobę, żeby ją zwyczajnie przytulić. Bo to zwykłe przytulenie, to taki prosty, pierwotny przekaz – „Jestem tutaj. Akceptuję Cię. Nie martw się. Ochraniam Cię…”. Nie można słowami przekazać niczego bardziej wprost, jak zwykłym niewymuszonym przytuleniem. Przytulając mówimy fizycznie na poziomie jaki znamy od zawsze, że się akceptujemy i chronimy.

White Rvbbit Bardotki

O co chodzi z tym przytulaniem faceta? Drwal czasami nie tyle nie chce czegoś powiedzieć, np. że poniósł porażkę, że coś mu nie wyszło… a raczej boi się stracić w oczach kobiety pozycje samca Alfa, jedynego drzewa na pustyni i największego topora w sklepie z narzędziami… , ale jednocześnie oczekuje akceptacji. Facet to często taki miś, który sam nie poprosi, ale potrzebuje… nie poprosi bo boi się odrzucenia. Albo robi to bardzo niezdarnie, jak Drwal po ciężkiej robocie w tartaku i zakupach w supermarkecie.

Już wiecie drogie Panie o co chodzi z tymi misiami? Tak… popatrzcie na swoich facetów, jakie to niezgrabne niedźwiadki.

Dodam tylko dwa słowa do Panów Drwalów, bo Panowie wiecie… Panie lubią szerokie ramiona i warto mieć czym je objąć. Wbrew pozorom, Panie czasami też myślą w instynktowny sposób i szerokie ramiona mogą jednoznacznie łączyć z poczuciem bezpieczeństwa… jakie czują, gdy je obejmujecie. One wtedy wiedzą, że gdy będzie źle, mogą się zawsze schować w waszych ramionach. Warto abyście też o tym pamiętali… Bo częściej możecie liczyć na przytulanki.

Podsumowując ten psychologiczny wywiad – Panowie idą na siłkę, a Panie przytulają Panów po powrocie… i tak ślicznie wszyscy kończą dzień. Powodzenia! A o tym dlaczego czasami chodzę nago napiszę następnym razem ;)

Komentarze21 komentarzy

        • Dziewczyny, nie piszcie, że to etap! To nie żaden etap, który musi minąć. To wszystko zależy tak naprawdę w dużej mierze od obojga partnerów… Żeby związek był szczęśliwy, trzeba nad nim pracować. To, czy po latach małżeństwa, partnerzy będą się dalej przytulać, robić sobie niespodzianki, prawić komplementy, zależy tylko od ich chęci. To prawda – związek z biegiem czasu się zmienia, dojrzewa, ale to nie musi być zmiana na gorsze.

  1. Ja z moim drwalem jestem juz 6 lat i codziennie sie przytulamy. Nawet jak nie ma ochoty na czulosci to gdzie tam zawsze ukratkie go pomiziam i poprzytulam wtedy ten usmiech twardziela ktory niby tego nie chce jest bezcenny hehe :)

    • To jeśli codzienne przytulanie jest już waszym rytuałem, to pewnie czeka was kolejne 6 lat razem. A potem kolejne, i kolejne, i kolejne… :)

  2. Pojawił się w moim życiu zupełnie nieoczekiwanie. Został w nim jako Mój jedyny i najlepszy przyjaciel. Potrafił oprzeć moje łzy, śmiać się ze mną do bólu policzków :-) i schronić przed światem w swoich ramionach.
    tylko Jego ramiona potrafią ukoić ból, znamy się 6 lat, jesteśmy razem od 4 miesięcy. Jednym gestem potrafimy zmienić paskudny dzień w ten dobry. Bez przytulanek nie wyobrażam sobie funkcjonowania :-)

  3. Termin intymność nie jest parapsychologiczny, jest jak najbardziej terminem stosowantm/uzywanym w psychologii jako jeden ze skladników…miłosci :-) coś więcej na ten temat? Proszę doczytać :-)

    • Jaki słoń jest, każdy widzi… pod warunkiem że ślepcem nie jest. Czy nie podobnie jest z Miłością? – proszę doczytać ;)

  4. A ja właśnie teraz jak niczego innego na świecie pragnę by mój Drwal mnie przytuli i powiedział że wszystko będzie dobrze. Pragnę poczuć się bezpiecznie… Ehhh…

  5. Moj to chyba jest z innej planety bo wcale nie lubi przytulania…heh nawet na kanapie usiasc kolo mnie nie chce…a ja tak tego potrzebuje, tak cholernie potrzebuje bliskosci…smutno…

  6. Czytam dziś już drugi Wasz artykuł o przytulaniu (poprzedni przytul mnie mocniej). I czytam je właściwie że smutkiem na twarzy, gdyż moja kobieta uwaga… Nie lubi się przytulać! Ilekroć ja się kleję, dotykam, przytulam, całuję… Tylekroc nie dostaje na to żadnej odpowiedzi. Ani brewka nie drgnie… Bardzo to dla mnie przykre, bo jak na faceta, jestem okropnie przytulaśny o potrzebuje mnóstwo czułości. Macie jakiś przepis na ocieplenie oziębłej kobiety?

      • Właściwie tak. Przy czym kilka miesięcy przed decyzją o tym, że będziemy razem było z tym przytulaniem lepiej, dużo lepiej. Nie tylko z przytulaniem, lecz z ogólnym okazywaniem uczuć i emocji poprzez dotyk, w każdej postaci. Teraz jest tego mniej. Problem był poruszony w dyskusji, druga strona „nie widzi różnicy”…

        • Łuki znam ten ból. U mnie jeszcze było odpychanie kiedy chciałam się przytulić. Jesteś wrażliwym, cudownym mężczyzną i na pewno znajdziesz jeszcze w życiu kobietę która będzie wtulała się w Twoje ramiona tak po prostu… Życzę Ci tego. Pozdrawiam:)

  7. Fajny temat, jak spotykam się dziewczyną właściwie na dzień dobry wystarczyłby mi przytulas który potwierdził by mi że wszystko dobrze, że tęsknić nie musimy za sobą. Chyba musimy o tym pogadać, zwykle objęcie służy pocałunkowi i wszystko trwa zbyt krótko. A kolejny znów szybki prowadzi do seksu i w końcu kolejny po seksie zaspokaja moje potrzeby. Teraz widzę wiece misia w sobie i więcej potrzeb w tym zakresie.

  8. Mój facet też nie cierpi przytulania. Na początku mnie zupełnie odrzucal, teraz po roku mogę się przytulić ale z jego strony żadnej reakcji. Mówi że kocha ale nie lubi jak się dziewczyna klei. A ja tylko chce odrobinę czułości… eh

  9. A ja z moim Robaczkiem nisiamy (tak – nisiamy, a nie – misiamy) się codziennie. Czasami sam pyta, czy się ponisiamy :)

Napisz komentarz

Zapisz się na nasz gorący Newsletter

Otrzymasz od nas:

Wystarczy, że zostawisz swoje imię i adres email... Zapraszamy!

Zapisz się na Newsletter